jontek6
04.10.06, 18:37
Czasami mam wrażenie, że bardziej niż Ukraina za czasów pomarańczowej
rewolucji, bo teraz to już prawie wróciła pod skrzydła Patrona z KGB. Tam coś
jest, w tej Gruzji? Jakiś szlak tranzytowy? Czy chodzi o bazy? Czy o dostęp
do Kaukazu? Bo chyba nie o surowce? Czy też Ruscy po prostu tak mają, że
nawet najmniejszy kraj jest im solą w oku, jeżeli próbuje wybić się na
niepodległość? A może to kwestia urażonej dumy, że taka mała Gruzja próbuje
grać jak równy z równym z Mateczką Rosją? Pewnie wszystko po trochu.