Gość: zbalansowany
IP: 61.68.206.*
19.03.03, 13:07
Znalazlem ciekawy artykul.
Kto chce wojny?
Blisko dwa lata temu Patrick J. Buchanan, jeden z liderów republikanów w USA,
zapytał: "Komu potrzebna jest ta wojna?". Dziś w bieżącym wydaniu "The
American Conservative" zadaje pytanie: "Czyja to wojna?". I sam
odpowiada: "Jest to wojna kliki tak zwanych neokonserwatystów, która usidliła
Amerykę i pcha ją w serię konfliktów, które Ameryce tylko mogą poważnie
szkodzić".
Podwójnie lojalni
Tim Russert, dziennikarz sieci ABC, niedawno zapytał Richarda Perle'a,
wiceministra obrony, "w jakim stopniu wojna (z Irakiem) jest w interesie
państwa Izrael?". Postawienie tego pytania wywołało szereg wypowiedzi
neokonserwatystów, głównie Żydów, którzy uważają, że jako "żydowscy
konserwatyści" związani z Izraelem są prześladowaną mniejszością. Z kolei Max
Boot, dziennikarz "The Wall Street Journal", dodał, że strategia Busha opiera
się na wskazaniach komitetu amerykańskich Żydów, drukowanych w
piśmie "Commentary".
Dawid Brooks, zaciekły syjonista, dziennikarz "Weekly Standard", pisze, że
poparcie dla Izraela naraziło go na potok antysemickich wypowiedzi, i
powiada, że antysemityzm prosperuje dziś w USA wśród ludzi z lewicy i z
prawicy, którzy sprzeciwiają się wojnie - a jest ich wielu - i twierdzą, że
Bush jest "na smyczy" Ariela Szarona.
Lawrence Kaplan piszący w "New Republic" martwi się, że neokonserwatyści są
jadowicie oskarżani o podwójną lojalność - jednocześnie wobec USA i Izraela.
Pyta, jak można bronić się przed oskarżeniami opartymi głównie o jego
żydowskie pochodzenie. Nie ma możliwości takiej obrony. Na to odpowiedział
Mickey Klaus: Lawrence Kaplan gra kartą antysemityzmu, żeby zdyskredytować
przeciwników, oskarżając ich o rasizm, i w ten sposób zamknąć obiektywną
dyskusję o nadchodzącej wojnie. Buchanan dodaje od siebie: "Atakujemy
neokonserwatystów nie dlatego, że w większości są Żydami, ale dlatego, że
podjudzają do wojny szkodliwej dla Ameryki".
Profesor Stanley Hoffman z Uniwersytetu Harvard pisze w "New Republic", że
wśród podżegaczy wojennych ważną rolę odgrywają ci, którzy twierdzą, że
potrzeby Stanów i Izraela są identyczne. Ludzie ci oceniają politykę rządu w
Waszyngtonie jedynie z tego punktu widzenia: "Czy jest ona dobra dla
Izraela?". Ta zasada charakteryzuje strategię Paula Wolfowitza, Richarda
Perle'a i Douglasa Feitha, określanych jako "Likudniks", a to dlatego że ich
plany wojenne są identyczne z planami ekstremistów z izraelskiej partii Likud.
Wojna światów
Dla Buchanana nadszedł obecnie moment ujawnienia prawdy, kiedy Ameryka
decyduje się, czy zacząć całą serię konfliktów na Bliskim Wschodzie i
rozpętać prawdziwą "wojnę między cywilizacjami" - przed tym ostrzega profesor
Samuel Huntington z Harvardu. Mówi on o nadchodzącej tragedii narodowej i
katastrofie dla USA, zwłaszcza gdy "Kabała", czyli grupa najbardziej
wpływowych polityków z administracji prezydenta Busha, prze ku wojnie, która
jest zupełnie sprzeczna z interesami Ameryki.
Dawniej, przed utworzeniem państwa Izrael, islam patrzył na Amerykę jako na
główne źródło pomocy w walce z prześladowaniami muzułmanów przez Rosję, Chiny
i inne imperia kolonialne. Dziś, z powodu wpływów syjonistów w Ameryce,
wszystko się zmieniło.
W tym miejscu warto przypomnieć, że obecne kłopoty na Bliskim Wschodzie w
dużej mierze rozpoczął Stalin, kiedy z początkiem zimnej wojny nakazał A.
Gromyce, sowieckiemu ministrowi spraw zagranicznych, akcję w ONZ mającą na
celu stworzenie państwa żydowskiego w Palestynie. Żeby pozbyć się mandatu
brytyjskiego w Palestynie i jednocześnie dostarczyć ludzi potrzebnych do
walki o żydowskie państwo, sprowokował pogromy organizowane przez NKWD na
ludności żydowskiej we wszystkich krajach satelickich (w tym w Polsce). W
latach 1945-46 odbyło się ponad dziesięć takich pogromów, m.in. w Budapeszcie
aż cztery. Zajścia antyżydowskie w Kielcach 4 lipca 1946 r. jako jedyne
zostały przedstawione w prasie światowej. Posłużyły do wszczęcia antypolskiej
kampanii na światową skalę. Wszystkie te pogromy miały zmusić Żydów do
ucieczki na Zachód. Wyjeżdżali przez wyłącznie dla nich otwarte przejścia
graniczne przez "żelazną kurtynę". Tym Żydom, którzy zdolni byli do walki w
Palestynie, Moskwa dostarczyła bezpłatnie czeską broń, za którą do dziś rząd
izraelski oficjalnie dziękuje Rosji przy każdej okazji.
Tuż po utworzeniu w 1948 roku państwa izraelskiego, głównie dzięki Sowietom,
Moskwa zaczęła grać kartą arabską w celu blokowania dostaw nafty na Zachód.
Od 1967 roku Ameryka coraz bardziej była uwikłana po stronie Izraela - na
początku zwłaszcza przeciw Arabom ulegającym wpływom sowieckim. Doszło do
tego, że dziś syjoniści żydowscy i chrześcijańscy kontrolują politykę
zagraniczną USA.
Niewygodna prawda
Dnia 1 marca 2003 r. "The New Observer" podał do wiadomości, że kongresman
Jim Moran ze stanu Wirginia zrezygnował z przywódczej pozycji w partii
demokratycznej na żądanie góry partyjnej. Stało się to z powodu "skandalu",
jaki wywołał, wskazując na rolę Żydów amerykańskich w podjudzaniu do wojny.
Zdaniem Jima Abramsa, dziennikarza z "The Associated Press", Moran miał
powiedzieć: "Nie przygotowywalibyśmy wojny z Irakiem, gdyby nie silny nacisk
polityczny Żydów (...). Przywódcy żydowscy mają dość wpływów, by zmienić
kierunek, w którym idziemy [ku wojnie] i powinni tej zmiany dokonać" - czyli
innymi słowy nie dopuścić do wojny.
Jim Moran, siedmiokrotnie zasiadający w Kongresie, obecnie stara się ratować
swoją karierę polityczną, wyrażając skruchę przed kamerami telewizyjnymi za
swoją nietaktowną wypowiedź w stosunku do Żydów. Zażądały tego żydowskie
organizacje i politycy. Najwyraźniej upokorzenie Morana ma służyć jako lekcja
dla innych polityków amerykańskich, ponieważ już sześciu Żydów, kongresmanów
partii demokratycznej, przyłączyło się do prezydenta Busha i żądają, żeby
Moran nie kandydował w nadchodzących wyborach w 2004 roku.
Senator Joe Lieberman, który jest ortodoksyjnym Żydem, chce ubiegać się o
reprezentowanie partii demokratycznej w następnych wyborach na prezydenta
USA. Lieberman powiedział, że wypowiedź Morana była "bezpodstawna, szydercza
i obraźliwa". Lieberman ma duże szanse kandydować w następnych wyborach jako
demokrata przeciwko prezydentowi Bushowi. Poprawność polityczna w Ameryce nie
pozwoliła Moranowi na "bezkarne" (bez szykan) mówienie prawdy niewygodnej dla
żydowskiej grupy nacisku, znanej obecnie w Ameryce pod nazwą "Kabała", która
posługuje się "kabałą polemiczną", żeby Amerykę wciągnąć do wojny wbrew
interesom tego kraju.
Tak więc Buchanan oskarża teraz "Kabałę" syjonistyczną w Ameryce nie tylko o
spisek z Izraelem, żeby zacząć wojnę z Arabami i zniszczyć ugodę zawartą w
Oslo, lecz także o perfidne psucie dobrych stosunków USA z państwami
arabskimi, które popierają prawo Palestyńczyków do samoobrony. Odpiera przy
tym zarzut, że słowa krytyki dyktuje rasowa nienawiść przeciw wszystkim
Żydom. W rzeczywistości takie zarzuty są stawiane przez tych, którzy mają na
sercu dobro Ameryki i nie chcą podporządkowywać polityki Ameryki zaborczemu
Izraelowi rządzonemu dziś przez ekstremistów syjonistycznych z partii Likud.
prof. Iwo Cyprian Pogonowski