Amerykanie byli madrzejsi ...

13.10.06, 07:58
Zamiast muzulmanow sprowadzili sobie Katolikow i nie musza sie obawiac ze im
spala 50 tys samochodow albo musza ich utrzymywac bo mahmut musi sie kiwac
5 RAZY dziennie i nie ma czasu isc do roboty !!!!!!!

Latynoskie Stany Zjednoczone
W tym tygodniu urodzi się trzystumilionowy mieszkaniec USA. Jego matką będzie
Meksykanka z Los Angeles

W niektórych amerykańskich miastach, takich jak Miami czy San Diego, Latynosi
stanowią już zdecydowaną większość AP/TONY AVELAR
To tylko prognoza, ale sporządzona przez Amerykańskie Biuro ds. Spisu Ludności
na podstawie trendów demograficznych. Żadna grupa etniczna w Stanach nie
rozwija się tak szybko jak Latynosi. Licząca 43 miliony, jest największą
mniejszością w Stanach. Stanowi 15 procent społeczeństwa. Już za 15 lat co
czwarty mieszkaniec USA będzie latynoskiego pochodzenia.

Tysiące rzeźników i jedna Jennifer Lopez
Masowy najazd z południa zaczął się stosunkowo niedawno: w latach 70.
amerykańska gospodarka potrzebowała taniej siły roboczej. Tymczasem Meksyk i
Ameryka Środkowa przeżywała kryzys. Od tej pory południową granicę Stanów
Zjednoczonych nieprzerwanie przekracza milion i więcej emigrantów rocznie. W
niektórych miastach, jak Miami czy San Diego, Latynosi stanowią już
zdecydowaną większość. Ale nawet w takich ośrodkach jak Waszyngton, gdzie jest
ich o wiele mniej, mają własne dzienniki, stacje telewizyjne, kościoły, kluby.
W sklepach, bankach, firmach usługowych wszystko można załatwić także po
hiszpańsku.

Latynosi zmienili też samą Amerykę. Jednym z przykładów jest przemysł mięsny.
Większość zakładów przeniosła się daleko na południe. Przy taśmowej pracy
zatrudniają za niskie jak na amerykańskie stawki, 8 - 10 dolarów za godzinę,
właściwie tylko emigrantów z południa. Ceny mięsa spadły. Jakość również.

Symbolem sukcesu latynoskiej społeczności jest prokurator generalny USA
Alberto Gonzales czy gwiazda muzyki pop Jennifer Lopez. Ale to są raczej
wyjątki. Latynosi znajdują się na dolnych szczeblach amerykańskiej drabiny
społecznej. Aż 47 procent zna angielski słabo lub wcale.

Samochodem z Hondurasu
Mount Vernon Avenue, jedna z głównych ulic przylegającej od południa do
Waszyngtonu Alexandrii. Na obu jej końcach znaki rozpoznawcze Ameryki:
posiadłość Jerzego Waszyngtona i Pentagon. Ale w środku rodowitych Amerykanów
trudno znaleźć: tu lądują głównie emigranci z Hondurasu. Chociaż
charakterystyczne rzędy czteropiętrowych domów z czerwonej cegły przypominają
brytyjską architekturę, fasady się sypią, a na ulicy dominują samochody sprzed
20 lat. To już późne popołudnie, więc wielu przysadzistych mężczyzn o śniadych
twarzach ucina sobie na dworze pogawędkę. - Jestem tu od roku - mówi, a raczej
niechętnie odburkuje, Roberto Mendez. Natychmiast przechodzimy na hiszpański,
bo jak twierdzi, angielskiego poznać nie chce. - To są rasiści, wyzyskiwacze -
rzuca, pytany, co sądzi o Amerykanach. Z jego relacji wynika, że do stolicy
Stanów dotarł samochodem. - Za pierwszym razem udało mi się w nocy przekroczyć
granicę. Ale jak cię złapią, to nie problem: na drugi dzień próbuje się
jeszcze raz. Jako nielegalny pracownik na budowie dostaje 12 dolarów za
godzinę. W Hondurasie to stawka z kosmosu. Tam po dniu pracy przy zbiorze
kukurydzy robotnik otrzymuje 2,5 dolara, a na budowie - cztery, czasem pięć.

Zalegalizować czy nie
Yanny Flores już się zdecydowała: USA to jej nowa ojczyzna. Na ręku trzyma
roczne dziecko. Razem z mężem, stolarzem, mieszkają w wynajmowanym za 700
dolarów dwupokojowym mieszkaniu. W Ameryce są pięć lat. W Alexandrii mieszka
cała rodzina: matka, wujkowie, rodzeństwo. Ale Yanny Flores, której Wirginia
zafundowała trzyletni kurs językowy, też mówi mi to wszystkopo hiszpańsku. Po
angielsku nie potrafiliśmy się dogadać.

Wśród nielegalnych imigrantów żyjących w USA, których liczbę ocenia się na 12
do 20 milionów, aż 57 proc. stanowią Meksykanie. Drudzysą przybysze z Ameryki
Środkowej - 24 proc. Kongres nie może się zdecydować, czy w końcu
zalegalizować ich pobyt. Wielki biznes, licząc na dopływ taniej siły roboczej,
jest za. Ale większość Amerykanów, którym nie w smak uczyć się drugiego języka
i pracować za niewielkie pieniądze, jest raczej przeciw.

JĘDRZEJ BIELECKI z Waszyngtonu

Integracja jest jeszcze możliwa
Samuel Huntington słusznie zauważa, że skala imigracji Latynosów nie ma
precedensu w historii Stanów Zjednoczonych. Nigdy też język imigrantów nie był
konkurencją dla angielskiego. Warto jednak zwrócić uwagę, że dzieci Latynosów
urodzonych w USA coraz lepiej znają język angielski. Ta społeczność osiedla
się już nie tylko na południu, ale właściwie w całych Stanach Zjednoczonych.
Poza tym Latynosi znacznie częściej od Murzynów zawierają małżeństwa z białymi
Amerykanami. Z tych wszystkich powodów wierzę, że i tę mniejszość uda się w
końcu zintegrować z resztą społeczeństwa amerykańskiego. Trzeba też pamiętać,
że bez Latynosów Stany Zjednoczone miałyby te same problemy demograficzne co
Europa: starzenie się społeczeństwa, brak pieniędzy na wypłatę emerytur. Nie
chodzi tylko o imigrację młodych ludzi. Także tu, w USA, latynoska kobieta
rodzi statystycznie 2,9 dziecka wobec 1,8 w przypadku białych Amerykanek.







    • mars_99 Mosiek,za 50 lat usa beda tylko wspomnieniem 13.10.06, 08:07
      biali beda w mniejszosci,bezrobocie bedzie wieksze niz w Polsce,prezydentem bedzie Juan Rodriguez a hiszpanski bedzie official language..
      • i_love_wall_street a ty bedziesz mial turban na tym pustym czerepie 13.10.06, 08:10
        i bedziesz walil lbem 5 razy dziennie albo mahmuty beda walic twoim o sciane

        caluski )))))
      • warmi2 Re: Mosiek,za 50 lat usa beda tylko wspomnieniem 13.10.06, 17:17
        Wiekszosc tych ktorzy przez ostatnie 50 lat przepowiadali taki koniec dla USA skonczyla na smietniku historii.

        A USA ciagle jest najpotezniejszym panstwem na swiecie .. i bynajmniej jezeli chodzi o potege ekonomiczna Europa nie tylko sie nie zbliza ale zostaje w tyle.
      • marouder Re: Mosiek,za 50 lat usa beda tylko wspomnieniem 13.10.06, 22:52
        Mnie sie zdaje, ze hiszpanski juz jest dopuszczony do procedur prawnych jako jezyk pomocniczy.
        Niestety czytalem o tym ladnych pare lat temu i w tej chwili nie jestem w stanie przypomniec sobie zrodla tej informacji.
Pełna wersja