Wizja prawdziwego sprawcy zamachów?

IP: 216.194.20.* 13.11.01, 09:01
www.gwiazdy.com.pl/44_01/9.html



"To nie bin Laden za tym stoi!

Zadzwoniła do redakcji pewna pani. Inteligentna, wykształcona. Od lat
codziennie medytuje, rozwija się. Ona nie oczekiwała cudów - medytacja pomagała
jej uzyskać spokój ducha, żyć pełniej. Zrozumieć świat. Ale w tydzień po
zamachu w NY po raz pierwszy odczuła, że wieloletnie, głębokie medytacje
otworzyły w niej drzwi do wizji.
"To był dla mnie szok" - mówiła. - "Miałam trzy wizje - pierwszą w tydzień po
zamachu. Jak zwykle medytowałam, gdy nagle ujrzałam obraz - niezwykle wyraźny,
barwny, szczegółowy. Powtórzyło się to jeszcze dwa razy. Nigdy wcześniej czegoś
takiego nie przeżyłam, nie sądziłam nawet, że to możliwe."
Wizje dotyczyły... mózgu operacji terrorystycznej. Czynniki rządowe twierdzą,
że za zamachami stoi Osama bin Laden - lecz w wizji naszej Czytelniczki pojawił
się inny mężczyzna: mieszkający w luksusowym osiedlu pod Nowym Jorkiem, w
wielkim domu jeszcze z XIX wieku - na drzwiach wejściowych jest umieszczona
piękna, stara kołatka. Numer domu to 105, niestety nazwy ulicy Czytelniczka nie
dostrzegła. Mężczyzna ma około 40 lat, ciemne włosy i chyba nosi brodę. Od
czasu do czasu zakłada okulary. Wizjonerka odniosła wrażenie, że przeszedł
operację plastyczną. W wizji poznała też jego imię i nazwisko (inicjały to B.
W. - całe nazwisko znane redakcji), a także adres strony internetowej, z którą
ma jakiś związek.

Ogarnięty żądzą władzy

Pracuje jako wysokiej rangi menedżer, chyba w firmie komputerowej - widziała
jego biuro na wysokim piętrze nowojorskiego wieżowca. Przez ogromne, zajmujące
niemal całą ścianę okno biura obserwował, jak samoloty wbijały się w Twin
Towers.
"W wizji wiedziałam, że to on stoi za tym wszystkim. Ma kontakty z bin Ladenem,
ale to on wszystkim rządzi. Nie jest człowiekiem ogarniętym żądzą krwi, ale
żądzą władzy. Prawdziwej władzy, nie na pokaz, w świetle jupiterów. Nikt z jego
ludzi go nie zna, rozkazy przesyła mailem. W czasie trzeciej wizji ujrzałam
wysoki budynek z flagami wielu państw powiewającymi przy wejściu. Wiedziałam,
że znajduje się on w Brukseli. Nie wiedziałam jednak, co to za budynek.
Ujrzałam też ekran komputera, i palce B. J. wystukujące słowa: "We have three
days" (mamy trzy dni). Potem w Wiadomościach zobaczyłam ten budynek - to była
siedziba NATO. Mówiono, że terroryści planowali atak, ale zastosowane środki
bezpieczeństwa zniechęciły ich."

    • Gość: Benjamin Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? IP: *.dip.t-dialin.net 13.11.01, 19:58
      A czy ta baba widziala przypadkiem, czy ten B.W. byl obrzezany?
    • Gość: nik "Fight Club" ? IP: *.216-194-20-45.nyc.ny.metconnect.net 14.11.01, 17:53
      "Pracuje jako wysokiej rangi menedżer, chyba w firmie komputerowej - widziała
      jego biuro na wysokim piętrze nowojorskiego wieżowca. "

      Czy nie przypomina to filmu "Fight Club"?
      Filmy czasem okazują się prorocze.
    • Gość: +-.ooo1 Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? IP: *.109.popsite.net 15.11.01, 05:04
      Ja mysle ze chodzi tu o Kingfisha lub Egona, ale Swiatlo tez powinien byc brany
      pod uwage, on to wlasnie jest zrudlem jasnosci.
      • Gość: xxx Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? IP: 9.67.96.* 15.11.01, 05:13
        jejku, czyli czym predzej trzeba naprowadzic B-52 na inne cele....... i jak to cholery teraz wytlumaczyc swiatu ???
    • Gość: Wizjoner Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? IP: *.ge51.honeywell.de 15.11.01, 16:10
      Gość portalu: . napisał(a):

      > <a href="http://www.gwiazdy.com.pl/44_01/9.html">www.gwiazdy.com.pl/44_01/9.htm
      > l</a>
      >
      >
      >
      > "To nie bin Laden za tym stoi!
      >
      > Zadzwoniła do redakcji pewna pani. Inteligentna, wykształcona. Od lat
      > codziennie medytuje, rozwija się. Ona nie oczekiwała cudów - medytacja pomagała
      >
      > jej uzyskać spokój ducha, żyć pełniej. Zrozumieć świat. Ale w tydzień po
      > zamachu w NY po raz pierwszy odczuła, że wieloletnie, głębokie medytacje
      > otworzyły w niej drzwi do wizji.
      > "To był dla mnie szok" - mówiła. - "Miałam trzy wizje - pierwszą w tydzień po
      > zamachu. Jak zwykle medytowałam, gdy nagle ujrzałam obraz - niezwykle wyraźny,
      > barwny, szczegółowy. Powtórzyło się to jeszcze dwa razy. Nigdy wcześniej czegoś
      >
      > takiego nie przeżyłam, nie sądziłam nawet, że to możliwe."
      > Wizje dotyczyły... mózgu operacji terrorystycznej. Czynniki rządowe twierdzą,
      > że za zamachami stoi Osama bin Laden - lecz w wizji naszej Czytelniczki pojawił
      >
      > się inny mężczyzna: mieszkający w luksusowym osiedlu pod Nowym Jorkiem, w
      > wielkim domu jeszcze z XIX wieku - na drzwiach wejściowych jest umieszczona
      > piękna, stara kołatka. Numer domu to 105, niestety nazwy ulicy Czytelniczka nie
      >
      > dostrzegła. Mężczyzna ma około 40 lat, ciemne włosy i chyba nosi brodę. Od
      > czasu do czasu zakłada okulary. Wizjonerka odniosła wrażenie, że przeszedł
      > operację plastyczną. W wizji poznała też jego imię i nazwisko (inicjały to B.
      > W. - całe nazwisko znane redakcji), a także adres strony internetowej, z którą
      > ma jakiś związek.
      >
      > Ogarnięty żądzą władzy
      >
      > Pracuje jako wysokiej rangi menedżer, chyba w firmie komputerowej - widziała
      > jego biuro na wysokim piętrze nowojorskiego wieżowca. Przez ogromne, zajmujące
      > niemal całą ścianę okno biura obserwował, jak samoloty wbijały się w Twin
      > Towers.
      > "W wizji wiedziałam, że to on stoi za tym wszystkim. Ma kontakty z bin Ladenem,
      >
      > ale to on wszystkim rządzi. Nie jest człowiekiem ogarniętym żądzą krwi, ale
      > żądzą władzy. Prawdziwej władzy, nie na pokaz, w świetle jupiterów. Nikt z jego
      >
      > ludzi go nie zna, rozkazy przesyła mailem. W czasie trzeciej wizji ujrzałam
      > wysoki budynek z flagami wielu państw powiewającymi przy wejściu. Wiedziałam,
      > że znajduje się on w Brukseli. Nie wiedziałam jednak, co to za budynek.
      > Ujrzałam też ekran komputera, i palce B. J. wystukujące słowa: "We have three
      > days" (mamy trzy dni). Potem w Wiadomościach zobaczyłam ten budynek - to była
      > siedziba NATO. Mówiono, że terroryści planowali atak, ale zastosowane środki
      > bezpieczeństwa zniechęciły ich."
      >

      Ja tez mialam wizje- widzialam jak glupia kobieta chciala innym wbic ciemnoty do
      glowy.

    • Gość: Perro Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? IP: *.iel.gda.pl 15.11.01, 18:07
      Mnie osobiście nie przekonywają wizje. Przerażającym natomiast jest brak logiki
      i nadmiar sprzeczności. Oczywiście nie chodzi mi o to czy to bin Laden zrobił
      (bezpośrednio, pośrednio) czy nie. Pewnym jest jedno, że ktoś to zrobił i do
      tego nie jest potrzebna żadna wizja.

      Rozum natomiast może okazać sprawniejszy. Nie rozumiem np.:, dlaczego nie
      przedstawiono opinii publicznej „niezbitych” dowodów winy bin Ladena skoro
      takie są. Z drugiej strony Talibowie twierdzą, że oddadzą go, jeżeli zostaną im
      te dowody przedstawione. Przecież nie trzeba być geniuszem żeby wiedzieć, że i
      tak nie oddaliby.

      Wątpliwości budzi także fakt, że ani CAI ani FBI nie wiedziały o tak (z punktu
      widzenia militarnego) wysoce zorganizowanej w czasie i przestrzenie akcji,
      wymagającej wieloletnich przygotowań, komunikacji, rozmaitych wydatków, itp. Co
      z kolei zgodnie z zasadami prawdopodobieństwa zwiększyłoby szansę
      przedwczesnego jej wykrycia.
      • _angel_ Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? 15.11.01, 22:50
        Gość portalu: Perro napisał(a):

        > Mnie osobiście nie przekonywają wizje. Przerażającym natomiast jest brak logiki
        >
        > i nadmiar sprzeczności. Oczywiście nie chodzi mi o to czy to bin Laden zrobił
        > (bezpośrednio, pośrednio) czy nie. Pewnym jest jedno, że ktoś to zrobił i do
        > tego nie jest potrzebna żadna wizja.
        >
        > Rozum natomiast może okazać sprawniejszy. Nie rozumiem np.:, dlaczego nie
        > przedstawiono opinii publicznej „niezbitych” dowodów winy bin Laden
        > a skoro
        > takie są. Z drugiej strony Talibowie twierdzą, że oddadzą go, jeżeli zostaną im
        >
        > te dowody przedstawione. Przecież nie trzeba być geniuszem żeby wiedzieć, że i
        > tak nie oddaliby.
        >
        > Wątpliwości budzi także fakt, że ani CAI ani FBI nie wiedziały o tak (z punktu
        > widzenia militarnego) wysoce zorganizowanej w czasie i przestrzenie akcji,
        > wymagającej wieloletnich przygotowań, komunikacji, rozmaitych wydatków, itp. Co
        >
        > z kolei zgodnie z zasadami prawdopodobieństwa zwiększyłoby szansę
        > przedwczesnego jej wykrycia.

        oj...oj...oj...jak wiemy bin Laden tez nie przedstawil "niezbitych" dowodow aby
        udowodnic swoja niewinnosc...nigdy tez nie zaprzeczyl
        • Gość: tadeo Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? IP: *.dialinx.net 16.11.01, 04:23
          _angel_ napisał(a):


          > oj...oj...oj...jak wiemy bin Laden tez nie przedstawil "niezbitych" dowodow aby
          >
          > udowodnic swoja niewinnosc...nigdy tez nie zaprzeczyl

          A jak jest wedlug ciebie angel, wine nalezy udowodnic, czy wystarczy oskarzyc i
          czekac na obrone podejzanego.?.

          • _angel_ Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? 16.11.01, 04:51
            Gość portalu: tadeo napisał(a):

            > _angel_ napisał(a):
            >
            >
            > > oj...oj...oj...jak wiemy bin Laden tez nie przedstawil "niezbitych" dowodo
            > w aby
            > >
            > > udowodnic swoja niewinnosc...nigdy tez nie zaprzeczyl
            >
            > A jak jest wedlug ciebie angel, wine nalezy udowodnic, czy wystarczy oskarzyc i
            >
            > czekac na obrone podejzanego.?.
            >

            jak mnie ktos oskarzy a jestem bez winny to sie bronie
          • Gość: Perro Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? IP: *.iel.gda.pl 16.11.01, 10:14
            Gość portalu: tadeo napisał(a):

            > _angel_ napisał(a):
            >
            >
            > > oj...oj...oj...jak wiemy bin Laden tez nie przedstawil "niezbitych" dowodo
            > w aby
            > >
            > > udowodnic swoja niewinnosc...

            Zadziwiająca odpowiedź.

            Po pierwsze - Kolego, od kiedy niewinność udowadnia się. Kardynalną zasadą prawa
            karnego jest domniemanie niewinności tak jest i w konwencjach międzynarodowych,

            po drugie - sugerujesz aby terroryści przestrzegali prawa natomiast zwalniasz
            organy państwowe od tego podstawowego obowiązku,

            po trzecie – przeczytaj dokładnie co napisałem jak chce mi odpisać i nie rób tego
            tylko dlatego, że masz klawiaturę.

            Bin Laden jest byłym agentem CIA tak jak i Sadaam Hussein. Jakoś to wszystko
            dziwnie wygląda. Czyżby to jest kolejna powtórka, bo Hussein dziś ma się
            doskonale.
            • _angel_ Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? 16.11.01, 23:01
              Gość portalu: Perro napisał(a):

              > Gość portalu: tadeo napisał(a):
              >
              > > _angel_ napisał(a):
              > >
              > >
              > > > oj...oj...oj...jak wiemy bin Laden tez nie przedstawil "niezbitych" d
              > owodo
              > > w aby
              > > >
              > > > udowodnic swoja niewinnosc...
              >
              > Zadziwiająca odpowiedź.
              >
              > Po pierwsze - Kolego, od kiedy niewinność udowadnia się. Kardynalną zasadą praw
              > a
              > karnego jest domniemanie niewinności tak jest i w konwencjach międzynarodowych,
              >
              > po drugie - sugerujesz aby terroryści przestrzegali prawa natomiast zwalniasz
              > organy państwowe od tego podstawowego obowiązku,
              >
              > po trzecie – przeczytaj dokładnie co napisałem jak chce mi odpisać i nie
              > rób tego
              > tylko dlatego, że masz klawiaturę.
              >
              > Bin Laden jest byłym agentem CIA tak jak i Sadaam Hussein. Jakoś to wszystko
              > dziwnie wygląda. Czyżby to jest kolejna powtórka, bo Hussein dziś ma się
              > doskonale.

              eee nie mam klawiatury

              • Gość: Perro Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? IP: *.iel.gda.pl 19.11.01, 17:38
                _angel_ napisał(a):
                >
                > eee nie mam klawiatury
                >

                Ok, wycofam to zdanie.
                pozdrawiam,
                Perro.
            • marwin Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? 17.11.01, 07:06
              Tylko to już nie Husajn, tylko jego sobowtór.
              Podobny chwyt jak ten z Jelcynem. Marionetka umarła, klika rządzi dalej.
              • Gość: Perro Re: Wizja prawdziwego sprawcy zamachów? IP: *.iel.gda.pl 19.11.01, 18:14
                marwin napisał(a):

                > Tylko to już nie Husajn, tylko jego sobowtór.
                > Podobny chwyt jak ten z Jelcynem. Marionetka umarła, klika rządzi dalej.

                Czy Ty na prawde w to wierzysz?

                A tak na przypadek gdybys dalej sie upieral to takich przykladow jest wiecej:np.
                dyktator Libii, Syrii (byly). Ci zbrodniarzy morduja(przed wszystkim swoich).

                Niewinni ludzie cierpia podwojnie raz przez tych dyktatorow a nastepnie przez
                USA, ktore ustawicznie "w odwet" dyktatorom morduja (przed wszystkim niewinnych).

                Nasuwa sie w tym miejscu pytanie: czy tak ma byc?

                Jezeli nie to dlaczego tak jest,
                a jezeli tak to nie nalezy dziwic sie, ze ci ludzie nienawidza zachod.

                A doszukiwanie rozmaitych pseudopowodow jest po prostu chowanie glowy w piasek.

                W kazdym badz razie, sam jestem ciekaw jak bedzie tym razem.
    • Gość: Perro Czy cos juz jest wiadomo IP: *.iel.gda.pl 27.11.01, 10:27
      Gość portalu: . napisał(a):

      >
      > "To nie bin Laden za tym stoi!
      >
      Dzis 27-11-2001
      Planeta Ziemia

      Czy ktos z panstwa moglby uprzejmie podsumowac sytucje (teorie, dowody za i
      przeciw) na dzien dzisiejszy pod katem sprawcy zamachu?

      Jest to cos w rodzaju samokontrola i sprawdzenia czy przypadkiem srodki masowego
      przekazu nie probuja (lub probowaly) nam „cos” wcisnac.

      Moje zdziwienie budzi fakt, iż takie nie zwykle ciekawe tematy nie sa osia
      obrotu dyskusji pomimo, ze ich przedmiot jest podloza wszystkich innych.

      Z pozdrowieniami dla wszystkich,
      Perro.
    • marwin Coś nowego 13.12.01, 07:23
      www.gwiazdy.com.pl/4.html

      Wielkie brawa za zamieszczony w waszej gazecie artykuł "Niebezpieczne wizje"
      (Gm nr 44/2001), w którym przeciwstawiliście się wszechobecnej od pierwszych
      minut po ataku na WTC propagandzie wojny z Osamą bin Ladenem!
      Wizje i słyszenia, podobne do opisanych w artykule, miało wiele znanych mi
      osób. Wszystkie one twierdzą, że głosy dochodzące do nich ze świata astralnego
      po 11 września nic nie mówią o bin Ladenie czy o dżihadzie. W astralu słychać
      za to było wielką radość tych, którzy uważają się za czcicieli Antychrysta
      (kimkolwiek on jest!), i tych, którym zależy na spełnieniu proroctwa zawartego
      w Apokalipsie. Pierwsze odgłosy z astralu mówiły o satysfakcji, o tym, że się
      udało; że po takiej prowokacji świat nie pozostanie obojętny i rozpocznie się
      Armagedon - bitwa wszystkich przeciw wszystkim, po której nastąpi koniec świata
      i siły zła zawładną Ziemią.
      Po jakimś czasie nad Nowym Jorkiem, w świecie astralnym, rozszalała się bitwa
      między siłami światła i ciemności. Trwała może kilkanaście dni, a może trwa
      nadal, lecz jej ślad zatarł się w szumie informacyjnym spowodowanym intensywną
      propagandą antyarabską.
      Zaznaczam, że to, co opisuję, usłyszałem w efekcie mimowolnych wejść w obszar
      świata nieprzejawionego. Mimowolne jasnowidzenie lub jasnosłyszenie ujawnia
      się, gdy mamy do czynienia z wielkimi tragediami.
      Tak było po wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie. Wiem, że wiele osób miało
      wówczas wizje tragedii, której sensu i rozmiarów nie pojmowało. Tak było
      również po wybuchu w Czernobylu. Ja sam po wybuchu w Czernobylu, kiedy
      wykonywałem ćwiczenie z jasnowidzenia, przeżyłem wtargnięcie do mojej
      świadomości czegoś straszliwego, przerażającego, pełnego cierpienia. Ogarnęła
      mnie wówczas tak wielka panika, że na kilka lat straciłem zdolność
      jasnowidzenia.
      Myślę, że informacja o tym, iż możliwy jest mimowolny kontakt z astralem,
      będzie cenna dla osób, które miały podobne doświadczenie po ataku na USA.
      (Hm... Czy wolno nam mówić o ataku na USA, jeśli wszystkie znaki w świecie
      astralnym wskazują, że była to wewnętrzna sprawa tego kraju; że akcja była
      kierowana z wewnątrz?)
      Władze USA nigdy nie ujawnią prawdy o zamachu na Nowy Jork, nawet jeśli ktoś ją
      zna lub pozna. Mają w tym swój cel. Podobnie jak nie ujawnią prawdy o zamachu
      na prezydenta KennedyŐego.
      Nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja. Zamach na prezydenta został
      przepowiedziany przez znaną jasnowidzącą Jane Dickson. Zamachu na Nowy Jork nie
      przepowiedział nikt! Ale... jego ważniejsze elementy zostały szczegółowo
      opisane przez pisarzy science fiction i autorów scenariuszy filmowych.
      Czyżbyśmy więc mieli do czynienia ze spełnieniem kreacji milionów ludzi,
      świetnie bawiących się na filmach katastroficznych?
      Może ta wojna ma wymiar informacyjny i ktoś, kto za nią stoi, doskonale zdaje
      sobie sprawę z tego, jak potężną moc kreacji ma wyobraźnia i oczekiwanie
      milionów ludzi?

      Leszek Żądło
      parapsycholog

      Krzysztof Sierżęga twierdzi, że korzenie sprawy tkwią nie w Afganistanie, jak
      się powszechnie przypuszcza, ale w Stanach Zjednoczonych. Tarot pokazuje, że
      zamach wcale nie został sprokurowany przez Arabów - al Kaida, muzułmańska
      organizacja terrorystyczna mająca powiązania z Osamą bin Ladenem, została
      jedynie w bardzo inteligentny sposób wykorzystana do załatwienia zgoła nie
      arabskich interesów. Mamy tu do czynienia z misterną intrygą, której ofiarą
      padli ludzie, którzy zginęli w WTC, i... Afganistan.
      Krzysztof Sierżęga przypuszcza, że w Stanach Zjednoczonych, w kręgach ludzi
      powiązanych z polityką i biznesem, są tacy, którzy doskonale wiedzą, kto stoi
      za tragedią z 11 września. Prawdopodobnie wiedzieli też wcześniej o planowanym
      zamachu. Nigdy jednak nie zdradzą się ze swoją wiedzą.
      Atak na World Trade Centre był skutkiem konfliktu między wpływowym finansistą a
      skorumpowanymi politykami amerykańskimi, którzy odmówili mu przyznania wielkich
      sum na mafijne (to w domyśle) interesy.
      Człowiek ten posługiwał się szantażem. Groził, że w razie odmowy wykorzysta
      swoje kontakty z terrorystami i doprowadzi do zamachu. W końcu zorganizował
      atak na WTC.
      Wszystko, co wydarzyło się zaraz potem, a więc polowanie na bin Ladena i wojna
      w Afganistanie, działo się po myśli pomysłodawcy zamachu.
      Według kart, wojna toczona w Afganistanie miała być bardzo dziwna. Krzysztof
      Sierżęga przewidywał, że Ameryka nie będzie w niej miała przeciwnika. Widział
      słabość talibów i ich niechętny stosunek do wojny. Widział, że nie poczuwają
      się oni do odpowiedzialności za to, co się stało w Nowym Jorku i że nie podejmą
      walki. Mówił też o stagnacji na froncie i o tym, że przez pewien czas opozycja
      afgańska palcem nie kiwnie, aby pomóc Ameryce w zwyciężeniu talibów. Przełom w
      wojnie zapowiadał na początek grudnia.
      11 września ruszyła lawina, której się nie da zatrzymać. Czasem można będzie
      mieć jedynie złudne wrażenie, że nic się nie dzieje.
      Amerykanie nie zdają sobie sprawy z tego, jakiego tygrysa pociągnęli za ogon.
      Przystąpili do wojny, która szybko się nie zakończy i bardzo da się Stanom
      Zjednoczonym we znaki. Poza tym niezbyt miłą niespodziankę sprawi rządowi USA
      jego własny elektorat.
      Karty mówiły o planowanych dwóch wielkich zamachach na terenie USA. Pierwszy
      miałby nastąpić w styczniu, ale prawdopodobnie będzie nieudany. Drugi - w maju
      lub czerwcu.
      Jeszcze w listopadzie wróż przewidział wybuch paniki w Ameryce. Nie był jednak
      w stanie stwierdzić, co mogłoby ją wywołać. Z perspektywy czasu można by się
      zastanawiać, czy nie chodziło o zagrożenie wąglikiem i katastrofę samolotu,
      który spadł na jedną z dzielnic Nowego Jorku.
    • Gość: KrisK No nieźle, wizje, niedługo pewnie lewitacje ... IP: *.eng.fsu.edu 17.12.01, 21:04
      Stygmaty i cuda wszelakie, skrofułów leczenie, bólów uśmierzanie - tylko tak
      dalej!!! Ale jaja!!!
Pełna wersja