stranger.pl
08.12.06, 12:41
"Zwycięstwo polityczne warunkowane jest wcześniejszym zwycięstwem
doktrynalnym. Wygrywa ten, kto definiuje i nadaje nazwy wydarzeniom
politycznym. Istotą politycznej manipulacji jest umiejętność nadania własnym
działaniom dodatniego zabarwienia słownego, a działaniom przeciwnika
zabarwienia pejoratywnego.
Na słowach i pojęciach powstają mity polityczne, które, powtarzane przez
opinię publiczną, trafiają do książek, gazet i telewizji. Gdy tak się stanie,
nasza idea jest ideą zwycięską. Każde wydarzenie można uczynić pięknym, każde
można zeszpecić – to tylko kwestia umiejętności socjotechnicznych.
Weźmy prosty przykład. Co stało się pod Bezdanami? Dla piłsudczyków był to
wielki czyn bojowy, w wyniku którego zdobyliśmy pieniądze na dalszą walkę o
niepodległość. Z perspektywy władz rosyjskich, a z mojej także, był to
zwykły, bandycki akt terroryzmu, przestępstwo pospolite, a nie żaden czyn
patriotyczny. Jednak od tego, czy temu co stało się pod Bezdanami nadamy
nazwę „akcja patriotyczna”, czy „przestępstwo pospolite” zależy polityczna
kariera PPS. Jeśli wygra opcja „akcji patriotycznej”, to piłsudczycy będą
przeć do władzy; jeśli wygra opcja „przestępcza”, to ci sami ludzie są
skompromitowani. Inny przykład, z czasów obecnych: kim są Palestyńczycy
ginący w atakach kamikadze na izraelskie autobusy? W oczach Arabów
są „bohaterami”, „bojownikami” i „męczennikami”. Dla Żydów, Amerykanów i
papugujących za CNN polskich mediów są „terrorystami”, których należy
unicestwić. To, czy są „terrorystami” czy „bohaterami”, to zależy tylko od
optyki tego, kto nazywa dane zjawisko. Dla nas, AK-owcy byli „partyzantami”,
dla Niemców to „polnische Banditen”. Gdyby Niemcy wygrali wojnę, to dzieci na
całym świecie uczono by po dzień dzisiejszy o „bohaterskiej walce niemieckich
żołnierzy z polskimi bandami”. Partyzanci iraccy są w mediach
nazywani „terrorystami”. „Terrorysta” czy „partyzant”? Niby to samo, ale jak
brzmi! A czy AK-owca strzelającego do Niemca zza krzaka można
nazwać „terrorystą”? Jeśli nie, to nie należy tak nazywać także Irakijczyka
strzelającego do Amerykanów i POLAKÓW w Iraku, ani Palestyńczyka rzucającego
bomby w grupkę Żydów."
- fragment artykułu Adama Wielomskiego
To bardzo trafne określenie – wszak zwycięzca pisze historię - ten kto ma
czołgi i samoloty a zwalczających tych co nie mają czołgów i samolotów za to
mających dynamit i kałacha nazywa ich terrorystami.
Dziś słowo "terrorysta” uległo banalizacji czy nawet felietonizacji - po
prostu dziś to bardzo często etykietka usprawiedliwiająca "demokratyczne
wojny kolonialne" i zwykły bandytyzm tych co mają wszystko i media!