ossey
28.12.06, 21:46
Zydzi oglaszajac oficjenie ze posiadaja bomby atomowe zaskoczyli tym caly
swiat. Nie tym oczywiscie ze maja bo o tym wiedziano wczesniej ale ze te
oswiadczenie maialo wszystkie znamiona straszenia. Mozna sie zapytac- kogo? I
tutaj zaczyna sie problem. Raczej nie wchodza w gre Palestynczycy , Liban tez
chyba nie. Wszyscy kieruja wzrok na Iran...przeciez buduje bron
nuklearna....tylko czy rzeczywiscie chodzi o Iran? A moze chodzi o USA...nie
nie nie zeby chcail Izrael atakowac raczej chodzi ze USA zaczyna uwierac
zydowskie towarzystwo na BW. I Izarel bierze sprawy w swoje rece...zobacie
jacy jestesmy silni i bez USA.
Pierwszy sypmtom ze Izrael traci poparcie USA jest opublikowana ksiazka o
aparheidzie izraelskim przez bylego prezydenta USA J. Cartera.
Kolejna sprwa ktora rzuca cien na Izrael a jednoczesnie wskazuje na
oslabienie lobby zydowskiego w USA jest oskarzenie o szpiegostwo Steve Rosen’a
i Keith Weissman’a z grupy nacisku tak zw. AIPAC. Grupa ta jest oskarżona o
wypaczenie polityki zagranicznej USA, przez dwu Żydów, profesorów John J.
Mearsheimer’a i Stephen Walt’a.
Obecnie komisja Bekera-Hamiltona stwiedziła, że konflikt w Palestynie
przyczynia się do klęski USA w Iraku. Konkluzje te jakoby popiera były
przeydent Bush i rząd W. Brytanii. Cyżby już nie działał żydowski aparat
szantażu o antysemityzm? Zwłaszcza gdy wśród krytyków Izraela są amerykańscy
profesorowie Żydzi i oni formułują zarzuty przeciwko zbrodniom Izraela na
Palestyńczykach, jak to czyni profesor Tony Judt, którego wykład w polskim
konsulacie generalnym w Nowym Jorku, został skasowany w ostatniej chwili, z
powodu pogróżek ekstremistów żydowskich z lobby Izraela.
Teraz od wielu wielu lat izraelska polityka USA jest otwarcie krytykowana na
najwyzszym szczeblu. Czyzby zaczynal sie zwrot w polityce USA?