werw
06.04.03, 15:11
Niedawno wytrwale pracujący nad powiększaniem światowego rezerwuaru głupoty,
zdobywca zaszczytnego tytułu Pajac Forum 2002, zamieścił wątek
pt. "Polacy przechodzą na islam" na podstawie tekstu z Polityki. Nie czytam
tekstów tego nudziarza, dlatego nie mam stuprocentowej pewności, ale myślę że
nie napisał tam jacy to ludzie na islam przechodzą, radośnie pomijając tez
oczywiście fakt, że konwertują jedynie jednostki. Oto cytaty z Polityki:
"Większość konwertytów nie ma jednak z rapem nic wspólnego. Trudno znaleźć dla
nich wspólny mianownik. Sześciuset, siedmiuset, może tysiąc. Kobiety
zakochane w muzułmanach, podróżnicy zakochani w Azji i Afryce, kilku lewaków,
antyglobalistów, antyklerykałów, religioznawcy amatorzy, najprzeróżniejsi
życiowi rozbitkowie i dwóch byłych księży z Białegostoku. Pojawiają się wokół
największych polskich gmin muzułmańskich Białegostoku, Warszawy i Trójmiasta.
Te gminy to tygiel, jeszcze większa pstrokacizna: polscy Tatarzy, muzułmańscy
misjonarze, tureccy restauratorzy, uchodźcy z Czeczenii, imigranci z połowy
islamskiego świata, studenci z krajów arabskich. Osiadli i w przelocie,
bogaci i biedni. Razem – w całej Polsce – jakieś 15 tys. wyznawców Allaha."
"Mariusz, który wypowiedział szahadę półtora roku temu, szedł do islamu przez
międzymiastówkę anarchistyczną, młodzieżówkę PPS, ruchy ekologiczne,
demonstracje propalestyńskie. Islam jest dla niego przystankiem ostatecznym."
"Abdur Rahman, doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych
Uniwersytetu Warszawskiego, który polskiego imienia, jeśli nie musi, już w
ogóle nie używa, twierdzi, że stał się muzułmaninem po długich poszukiwaniach
prawdy w granicach chrześcijaństwa. Pismo Święte badał tak długo, że
sprzeczności wykryte przezeń między Biblią a praktyką katolicyzmu wyrzuciły
go poza jego nawias. Teraz bada Koran." - to przygłup dopiero!
"Dwa lata temu przyjął islam. Dużo podróżował po krajach muzułmańskich.
Utwierdzał się w swoim wyborze. Islam to ostatni akt jego buntu przeciw
zachodniej cywilizacji. Przez całe życie konsekwentnie odrzucał kolejne jej
elementy. – Najbardziej nie lubię mojej kultury za to, że ukradła mi wiarę –
powiada. – Zachód uczy relatywizmu i zwątpienia. I ksiądz, i rodzina, i The
Clash, i Che Guevara, i Michał Anioł i teatr Becketta, filozofia, nauka,
obrazy, książki, trendy, prądy, mody, tendencje.
A w książce napisał: czysta tablica dzieciństwa jest w Mauretanii lub Iranie
zapisywana wersetami z Koranu. Żadnemu reżyserowi arabskiemu nie przyjdzie do
głowy zrobić „Ostatniego kuszenia Jezusa” czy „Żywota Briana”. Muzułmańskie
dziecko – od Maroka do Filipin – dorastając umacnia swą wiarę, a dziecko
europejskie tę wiarę traci. W świecie muzułmańskim nie ma miejsca na pornusy,
obrazy z gówna, dyskoteki z amfą, eutanazję, przebieranie facetów za baby,
a baby w półfacetów."
Czyli: ewidentne zaburzenia osobowości, poszukiwanie prostych recept na
rzeczywistość i takież nieskomplikowane świata widzenie. No
i "najprzeróżniejsi zyciowi rozbitkowie".