moxey
15.01.07, 05:40
Chcialbym zaproponowac kontynuacje watku o nas, emigrantach, od strony zachowan
psychologicznych (z implikacjami spolecznymi, ktore mnie jednak nieszczegolnie
poruszaja).
Wiem, ze tematy asymilacji byly juz kiedys na fs poruszane, ale (jak wiele
rzeczy tutaj) raczej w uproszczony
sposob. Moze warto do tego powrocic, pomysl moj wzial sie po przeczytaniu
watku ghotira o jezykowym aspekcie klopotow z aklimatyzacja w USA.
Rozwazmy nastepujacy problem z psychologii spolecznej. Problem, ktory swiadomie
lub nieswiadomie wszyscy z nas na FS nie mieszkajacy w kraju (a wiec wiekszosc)
jakos rozwiazali.
Jak zachowac sie w nowym kraju?
Asymilowac, integrowac, czy.. no wlasnie, moze wspolnie dojdziemy tu
zerknawszy na nasze doswiadczenia zyciowe do tego jakie mechanizmy
psychologicznego zachowania (przetrwania) stosujemy.
I czy stosujemy jeden czy wiecej, zaleznie od sytuacji i kraju?
Obowiazujaca teoria wydaje sie byc taka (chociaz wszyscy przyznaja ze
literatura na tem temat jest dosc wyrywkowa i pokretna). Emigranci/imigranci
przechodza proces adaptacji kulturowej lub "akulturacji" taki potworek jezykowy
na ksztalt ang. acculturation, slowa wymyslonego w XIXw. w Ameryce, nie wiem
jak to po polsku :-]. Berry pisal o tym procesie w latach 1986-1997 w roznych
miejscach (np. w zurnalu Applied Psychology: An Intnl. Review; w r. 1989
"Acculturation attitudes in plural societies" 38, 185-206; w r. 1997 natomiast
"Immigration, acculturation and adaptation", 46, 5-34). Berry, w odroznieniu od
poprzednikow, ktorzy widzieli w adaptacji kulturowej imigrantow proces
jednowymiarowy (przejscie od starej do nowej kultury), zaproponowal model
dwuwymiarowy strategii i stresu zwiazanego z akulturacja, czy adaptacja.
Imigranci musza znalezc odpowiedz na dwa pytania:
(1) Czy warto przejac tozsamosc (wartosci) i cechy kulturowe nowego srodowiska?
(2) Czy warto sie angazowac w zycie spoleczenstwa nowego kraju?
Skrzyzowanie tych dwoch wymiarow (jeden kulturowy a drugi spoleczny) prowadzi
do czterech strategii, ktore imigranci moga przyjac:
asymilacja (2 x Tak),
integracja (1-Nie, 2-Tak),
separacja (1-Tak, 2-Nie), oraz
marginalizacja (2 x Nie).
Oczywiscie, to tylko taki sensowny szkielet, nie oddajacy jeszcze calej gamy
naszych zachowan na emigracji. Na przyklad, marginalizacja moze przejawiac sie,
jak sam to wiem, zupelnie przeciwnymi zachowaniami: jedni poddaja sie depresji
i bezsilnosci, maja zanizone poczucie wartosci, inni natomiast bronia sie
poprzez kompleks wyzszosci. Rowniez wlaczanie sie w nurt zycia nowego
spoleczenstwa (integracja) moze odbywac sie albo w sposob pasywny (przejecie
nadanych rol, np. brak sprzeciwu wobec przyczepianej "geby" polacka) lub
aktywny (powiedzmy, podejmowanie wiecznych prob wykazania wszystkim tubylcom,
ze Polak Potrafi, i to lepiej niz oni).
Jak to bylo u was? Czy osiagneliscie zamierzone efekty waszej postawy, czy
przyszlo ja wam zmienic? I jak na skali od 1 do 10 ocenilibyscie wasze
zadowolenie z waszej asymilacji, integracji, separacji lub marginalizacji?
Nie zapomnijcie powiedziec o jakim kraju mowa...
pzdr