marcus_crassus
09.04.03, 20:37
widac jasno jak wielkim triumfem okazalo sie zwyciestwo USA,jak bardzo
przebiegle bylo pozostawienie irackiej TV dzialajacej - danie wrogom USA
szansy pozostania w marzeniach o klesce US Army aby w jednej chwili pozbawic
ich zupelnie zludzen...
Szok i przerazenie - tak,zapanowalo na calym Bliskim Wschodzie...Ci ktorzy
wierzyli ze ich kalasznikowy i Allach pokonaja Abramsy poczuli potege
zachodu - USA,G.B. i Polski.
nie bedzie kolejnych osamow,kampania iracka byla triumfem,pacyfisci zostali
upokorzeni...
"wielki szatan" znow wygral:))))
Bagdad miał być nie do zdobycia. Gdzie się podziała Gwardia Republikańska
Saddama Husajna? Zostaliśmy znów oszukani - mówili w środę mieszkańcy Kairu,
którzy przez cały dzień oglądali w telewizji transmisję na żywo z Bagdadu
Po południu prawie wszyscy kairczycy nie odrywali się od telewizorów. W
domach, sklepach i kawiarniach z niedowierzaniem patrzono, jak amerykańskie
kolumny pancerne mkną przez Bagdad, nie napotykając prawie żadnego oporu, a
tłum obala pomnik Saddama. - Wszystko skończone, Bagdad wzięty - mówi
strażnik jednego z budynków, który na początku wojny zamontował w swej budce
maleńki telewizorek. - Gdzie jest Saddam? Gdzie jest minister informacji? -
pyta się strażnik, którzy wierzył w codzienne meldunki propagandy irackiej,
z których wynikało, że wroga odparto na całej linii. - Musimy się
przygotować, że Amerykanie wkrótce będą w Kairze - dodaje jego kolega.
Arabska ulica jest pewna, że atak na Irak to dopiero początek amerykańskiego
podboju krajów arabskich.
"Myśleliśmy, że Bagdad pozostanie fortecą nie do zdobycia - pisze w
komentarzu Samir Ragab, redaktor naczelny rządowego dziennika "Al
Gomhurija" - Myśleliśmy, że dla najeźdźców mury Bagdadu staną się mieczem,
który odetnie im głowę i zmusi do odwrotu, pokonanych i upokorzonych. W
takiej iluzji kazał nam żyć Saddam Husajn. Tymczasem pięciomilionowa stolica
poddała się w rekordowym czasie".
W kawiarniach Kairu nie milkną pytania o to, gdzie są iraccy przywódcy,
gdzie podziała się elitarna Gwardia Republikańska i tysiące uzbrojonych
ochotników, którzy zapowiadali w telewizji, że będą bronić Bagdadu i Saddama
do ostatniego tchu. - Ludzie reżimu zniknęli, bo najpewniej obawiają się
represji ze strony krewnych tych, których prześladowali jeszcze wczoraj -
wyjaśnia Wahid Abdel Megid, wicedyrektor Centrum Studiów Strategicznych Al
Ahram.