wojo!!!!
11.04.03, 07:21
Ku przestrodze-to jest arabstwo !!!!!!!!!
==========================================================
Porwana za młodu
- Kto mi pomoże odzyskać moje kochane dziecko?! - rozpacza Danuta Tadmuri,
Polka, matka 17-letniej Sary, którą ojciec dziesięć lat temu porwał do Syrii.
- Tata nie pozwala mi wyjechać do mamy. "Masz żyć w Syrii!" - przykazał. A
ja tak strasznie chcę być z mamą - skarży się reporterce "Super Expressu"
Sara.
- Umieram z tęsknoty za córką. Mąż nie zgadza się, by Sara była ze mną. Jego
serce z kamienia nie zmiękło nawet wtedy, kiedy córka próbowała się zabić -
mówi Danuta.
Co tydzień dzwoni do córki. "Saruś, dbaj o siebie, ucz się polskiego.
Wytrzymaj!" - prosi i obiecuje: "Niedługo się zobaczymy". Ostatnio Sara
powiedziała: "Mamo, miałam takie smutne dzieciństwo...". Te słowa tkwią w
sercu Danuty jak drzazga.
Ahmed miał gest
- Młoda i głupia byłam - tak dziś ocenia decyzję o związaniu się z Ahmedem,
Syryjczykiem.
24-letnia Danuta, ładna blondynka (rozwiedziona, wychowywała synka), poznała
Ahmeda w 1984 r. w Krakowie, na wycieczce.
- Spacerowałam z koleżankami po parku. Podszedł, powiedział, że jest mną
zauroczony - wspomina. - Na początku nie podobał mi się.
Koleżanka dała mu numer jej telefonu i potem, w Warszawie, wydzwaniał i
wyznawał jej miłość.
17 lat starszy, w Damaszku miał biuro obrotu nieruchomościami, w Polsce
bywał jako turysta.
- Córka zakochała się. Przeciwni byliśmy temu związkowi, ale nie słuchała -
wzdycha pani Barbara, matka Danuty.
- Ahmed mówił, że samotny jest i żony szuka. Wyjeżdżał do Syrii, wracał i
wyjeżdżał. Paczuszki córce przysyłał. Miał gest - wspomina pani Barbara.
Danuta pojechała do Damaszku. Tam wzięli ślub. Zamieszkali w małym domku z
jego rodziną, na piętrze. Mówił, że musi się opiekować owdowiałą żoną brata
i dziewięciorgiem jej dzieci.
- Zataił przede mną, że to jego pierwsza żona i dzieci. Szok! - opowiada
Danuta.
W Syrii patrzono krzywym okiem, że Ahmed wziął sobie cudzoziemkę i to z
dzieckiem.
- Ahmed okłamał mnie, że są problemy z przedłużeniem wizy i po kilku
miesiącach odwiózł mojego synka Roberta do Polski, do mojej mamy - mówi
Danuta.
Zaszła w ciążę, chciała rodzić w Warszawie. Nie zgodził się.
Zazdrosny despota
W 1987 r. urodziła Sarę. Ahmed, coraz bardziej zazdrosny i despotyczny,
chciał, by Danuta była pokorną, opatuloną po czubek nosa i siedzącą w domu
żoną. Jak miejscowe kobiety.
- Zmuszał mnie do usługiwania jego rodzinie. Coś mu się nie spodobało,
wpadał w szał. Raz złamał mi rękę kijem - wspomina Danuta.
Jego agencja nieruchomości ledwo zipała, ciężko było utrzymać liczną
rodzinę. Żyło się coraz ciężej.
- Nienawidziłam tego okropnego miejsca. Namawiałam męża na wyjazd - mówi
Danuta.
W 1990 r., kiedy Sara miała 3 lata, zgodził się. Wrócili do Polski, wynajęli
mieszkanie i zajęli się handlem. Zaczynali od sprowadzania chust "arafatek".
Sara chodziła do przedszkola, interesy kwitły. Ahmed ściągnął tu swojego
syna. Mimo to, po trzech latach chciał wracać do Syrii. Danuta nie zgadzała
się.
Wspominając 30 stycznia 1993 r. zaczyna płakać.
- Tego dnia podstępnie uprowadził Sarę do Syrii - zaczyna.
Rano pojechał z nią - rzekomo na bazar, barana kupować. Nie wrócił na obiad.
Danutę coś tknęło. Sprawdziła, że zniknął paszport córki.
- Płakała, krzyczała z rozpaczy, uspokoić się nie mogła - mówi o Danucie jej
matka.
Danuta zgłosiła porwanie córki na policję. Usłyszała, że przecież wyjechała
z ojcem. Po trzech miesiącach Ahmed przyjechał, ale sam.
"Jedziesz do Damaszku? Tylko tam możesz być z Sarą" - powiedział. Pojechała.
- Strasznie mną pomiatał. Wytrzymałam dwa miesiące. Serce mi pękało z bólu,
ale wróciłam do Polski. Nie pozwolił mi zabrać Sary. W Syrii na wyjazd
dziecka potrzebna jest zgoda ojca - kontynuuje kobieta.
Zajęła się handlem na Stadionie. Cierpiała, miotała się. Po roku znowu
pojechała do do Sary.
- Byłam dwa lata. Dopadła mnie okropna depresja. Na lekach byłam. Tylko
myślałam o tym, jak z tego piekła wyjechać - opowiada.
W ambasadzie polskiej w Damaszku dowiedziała się, że dopiero jak Sara
osiągnie pełnoletność, może wyrobić polski paszport i decydować o sobie.
W 1996 r. Danuta na dobre opuściła Syrię. Sara miała 9 lat, dobrze mówiła po
polsku.
Od tej pory Danuta nie widziała córki. Rozwiodła się z Ahmedem. Dzwoni do
Sary, wysyła pieniądze i paczki. Dostaje od córki wzruszające
listy. "Mamusiu! Nigdy nie zapomnę chwil, kiedy byłyśmy razem (...). Kiedy
na ulicy zatrzymuje się samochód, myślę, że zaraz z niego wyjdziesz (...).
Miałam takie czarne, smutne dzieciństwo (...).
Danuta poszła do prokuratury. Nie było podstaw, by wszcząć postępowanie.
Polska nie ma umowy z Syrią, jak rozstrzygać takie konflikty.
Nie ma problemu
Latem ub. roku był w Damaszku u Sary 24-letni Robert, jej przyrodni brat,
student.
- Ciągnęło mnie, musiałem się z nią spotkać - opowiada. - Ledwo ją poznałem:
w muzułmańskich ciuchach, chustce na głowie. Popłakaliśmy się ze wzruszenia.
Robert był u siostry w domu: - Piętro domu sprzedane, wszyscy mieszkają na
kupie. Ahmed ma kolejną żonę i dziecko. Sara jest popychadłem: gotuje,
usługuje, zajmuje się dziećmi. Żyje w świecie zakazów i nakazów. Tęskni za
matką i Polską. Boi się ojca. Wielokrotnie obiecywał, że na wakacje zabierze
ją do Polski. Nie zabrał. Chce, by w Syrii za mąż wyszła - opowiada.
Danuta: - Miesiąc temu Sara załamała się, połknęła tabletki, próbowała sobie
podciąć żyły. Była w szpitalu. Muszę ratować córkę, wyrwać ją stamtąd, mieć
przy sobie!!! Nie mogę czekać, aż będzie pełnoletnia. To jeszcze półtora
roku!!!
Ahmed od trzech lat mieszka w Warszawie. Prowadzi bar. Wysoki, chudy,
pomarszczona twarz, mimo 61 lat kruczoczarne włosy.
- Nie porwałem Sary - oburza się. - Wywiozłem ją, bo Danuta nie chciała tam
mieszkać ze mną. Danuta dobra żona była. Czysta. Sara ma tam wszystko.
Będzie mieć 18 lat, może do Polski przyjechać. Nie ma problem!
- Podły człowiek. Jemu na dziecku nie zależy. On mi na złość robi - uważa
Danuta.
- Modlę się za Sarę, żeby jak najszybciej wróciła - mówi Barbara, babcia
dziewczyny.
- Sara jest popychadłem: gotuje, usługuje, zajmuje się dziećmi. Żyje w
świecie zakazów i nakazów - mówi jej brat Robert
Małgorzata Janczewska