Europa, jakiej nie chcemy

23.01.07, 20:47
Europa, jakiej nie chcemy

Mamy prawo do wspóldecydowania o tym, czy Europa bedzie wspólnym domem, czy
lewicowa metropolia "cywilizujaca" na swoja modle kolonizowane ludy podbite.
Nie musimy i nie powinnismy byc pokornymi wykonawcami przysylanych nam z
Zachodu dyrektyw

Wiekszosc mediów i osrodków opiniotwórczych z wyrazna satysfakcja odnotowala
sondaz, zgodnie z którym Polacy naleza do najwiekszych w Unii entuzjastów
wspólnej, europejskiej konstytucji. Pominieto przy tym milczeniem odzywajace
sie tu i ówdzie glosy, ze, generalnie poparcie dla wspólnej konstytucji jest
w róznych krajach odwrotnie proporcjonalne do intensywnosci publicznej
debaty nad nia, wiec duza popularnosc traktatu konstytucyjnego nad Wisla
moze wynikac z kompletnej niewiedzy rodaków, o co w nim w ogóle chodzi.
Wspomniany sondaz pokazuje raczej, i nie jest to pierwszy wyrazny sygnal,
popularnosc w naszym kraju samej idei uczestnictwa we wspólnej,
ponadnarodowej Europie.
***
Bez watpienia, zdecydowana wiekszosc Polaków chce coraz dalej idacej
integracji z zachodem kontynentu, niespecjalnie obstajac przy obwarowywaniu
jej jakimis warunkami. Jest to wybór instynktowny. Chcemy Zachodu, a nie
Wschodu, bo tam jest cywilizacja i dobrobyt, bo na Zachód od zawsze
wyjezdzalismy po lepsze zycie, a Wschód wjezdzal do nas niezaproszony,
przewaznie na czolgach. Mozna zrozumiec prostego wyborce, ze takie
instynktowne rozumienie spraw mu wystarcza. Elitom wystarczac nie powinno.
Tymczasem nie slyszy sie w Polsce zbyt glosnych sporów o Europe, o jej
przyszle instytucje i nasze w niej miejsce. Dyskusja, jesli mozna w ogóle
uzyc tego slowa, odbyla sie tylko miedzy zwarta, ale marginalna w debacie
publicznej, formacja narodowo-katolicka a najszerzej pojetym obozem
zwolenników liberalnej demokracji i wolnego rynku. Byla to dyskusja na
symbole, patetyczne frazy i histeryczne okrzyki, w której suwerennosc
narodowa przeciwstawiono prawom czlowieka i wzrostowi gospodarczemu. Slowem,
glupia dyskusja, z której nic nie wyniklo.
"Ucywilizowc" Polaków
Poza wspomnianym obozem, który Unii Europejskiej przeciwstawia patriotyczne
frazesy wziete z Sienkiewicza, i poza pewna szczególna grupa
euroentuzjastów, o której za chwile, mozna odniesc wrazenie, ze kwestia
naszego czlonkostwa w Unii to kwestia wyciagniecia jak najwiekszych
pieniedzy z unijnych dotacji i zachowania sposobu liczenia glosów ustalonego
w Nicei. I jeszcze otwarcia Polakom mozliwosci nieograniczonego podejmowania
pracy za granica oraz wpisania do traktatu konstytucyjnego Pana Boga.
***
Ten umyslowy bezruch bardzo sprzyja wspomnianym przed chwila euroentuzjastom
szczególnego pokroju. W pewnym sensie tworza grupe symetryczna wobec
narodowych katolików, ale znacznie mniej od nich zauwazalna. Czlonkom tej
grupy nie zalezy na rozglosie. Swoje nadzieje zwiazane z Unia formuluja
oglednie, chyba ze wystepuja akurat na swoim terenie - podczas konferencji
organizowanych przez realizujace ich przekonania organizacje i fundacje,
albo na lamach pism adresowanych do zdeklarowanych zwolenników lewicy.
Grupa, o której mowa, widzi w integracji europejskiej przede wszystkim
proces, który w ich rozumieniu ma Polaków ucywilizowac. To znaczy oduczyc
nas szacunku dla religii, a nauczyc szacunku dla zabawowego stylu zycia
"gejów" (samo to slowo wyprowadzone jest od "wesolej zabawy", jakiej nazwani
nim ludzie zwykli sie oddawac), wybawic nasze dzieci i kobiety z
patriarchalnej opresji i wprowadzic nowy model swobodnych zwiazków miedzy
plciami oraz rodzicami a dziecmi, czy wreszcie wyleczyc nas z naszego
"wyssanego z mlekiem matki" antysemityzmu. Wszystkie te cele, które w
generalnie tradycyjnym spoleczenstwie wydaja sie niemozliwe do osiagniecia
samymi silami lewicy, Unia Europejska ma Polsce w odpowiedniej chwili po
prostu narzucic jako oczywisty standard. Symboliczna stala sie tu sprawa
tzw. malzenstw homoseksualnych i ich prawa do adopcji dzieci. Pakiet jest
jednak znacznie wiekszy: obejmuje i ustawowe zakazy dyskryminacji wszelkiego
rodzaju mniejszosci, zarówno rzeczywiscie istniejacych w spoleczenstwie, jak
i sztucznie z niego wyodrebnionych, i ustanowienie nowego rodzaju cenzury
debaty publicznej, zakaz nawet rozwazania przywrócenia kary smierci oraz
podniesienie do rangi praw obywatelskich aborcji i eutanazji na zyczenie
oraz do zycia na cudzy koszt.
Podgryzanie wolnosci slowa
W sposób zawoalowany, ale natretny wiele wplywowych mediów przekonuje nas,
ze wszystkie sprawy z owego pakietu sa nierozerwalnie zwiazane z
cywilizacyjnym awansem. Ze podporzadkowanie sie w nich lewicy,
przedstawianej jako jedyny wyraziciel wartosci Zachodu, to rodzaj
obowiazkowego egzaminu, bez zdania którego nie bedziemy nigdy równoprawnym
czlonkiem europejskiej wspólnoty, albo, w najlepszym wypadku, cena, jaka
musimy zaplacic za finansowe dobrodziejstwa, jakimi nas Bruksela obsypala.
Tymczasem sa to wszystko pomysly godzace w lad spoleczny, szkodliwe,
zwlaszcza w warstwie "antydyskryminacyjnej", gdzie ich realizacja
oznaczalaby praktyczne odmówienie obywatelom prawa do swobody wypowiedzi.
***
Wolnosc slowa formalnie pozostaje jedna z niekwestionowanych podstaw naszej
cywilizacji, lecz w istocie jest krok po kroku pracowicie podgryzana przez
liczne, dobrze zorganizowane i scisle ze soba wspólpracujace, organizacje
europejskiej lewicy. Odnosze wrazenie, ze milczaca wiekszosc zupelnie nie
zdaje sobie sprawy z wagi tych poczynan. Kiedy dowiadujemy sie o pomyslach
specjalnego prawa przeciwko dyskryminacji homoseksualistów, na mocy którego
mozna by ukarac proboszcza za odmowe uzyczenia salki parafialnej na
homoseksualna orgie lub o szykanowaniu polskiej organizacji charytatywnej za
jej nieskrywanie chrzescijanski charakter, kiedy slyszymy o klopotach
organizacji karmiacej bezdomnych zupa na wieprzowinie, a wiec nieodpowiednia
dla zydów i muzulmanów, sklonni jestesmy traktowac to jako marginalne
absurdy zycia codziennego, jakie zdarzaja sie w kazdym kraju.
***
Kiedy jednak absurd zaczyna byc zalecany jako unijna norma, zbywanie go
wzruszeniem ramion nie wystarcza. A tak jest bez watpienia w wypadku
niemieckiej propozycji podniesienia do rangi europejskiego prawa zakazu tzw.
klamstwa oswiecimskiego. Z pozoru troska o prawde historyczna wydaje sie
godna pochwaly. W praktyce zakaz taki niesie ze soba same zagrozenia. Tych,
których rzeczywiscie mialby dotknac, skloni najwyzej do uzywania róznego
rodzaju eufemizmów, o czym Niemcy wiedza najlepiej - istniejace tam od dawna
ustawodawstwo antynazistowskie omijane jest latwo za pomoca symboli
zastepczych, np. szyfrowania pozdrowienia "Heil Hitler" liczba 88 (dwa razy
ósma litera alfabetu, czyli H). Otworzy natomiast szerokie mozliwosci
cenzurowania publicznej debaty, i to glównie tam, gdzie europejskie prawo
czuje sie mocne; na przyklad wobec srodowisk europejskich muzulmanów, w
istocie stanowiacych ostoje negacjonizmu, stosowane jest ono nader ostroznie
i lagodnie.
Niebezpieczenstwa integracji
Niemiecka propozycja powinna byc dzwonkiem alarmowym budzacym nas z blogiego
uspienia, w jakie zapadlismy po stwierdzeniu, ze integracja przynosi
pozytywne skutki dla naszego rolnictwa i kilku innych dzialów gospodarki
oraz ze radzimy sobie z wykorzystaniem unijnych funduszy. Uspienia, w którym
nie potrafilismy sobie zadac pytania, czy integracja moze sie potoczyc w
sposób dla nas niekorzystny.
***
Czas najwyzszy to pytanie zadac. I odpowiedziec sobie na nie twierdzaco.
Tak, integracja europejska jest procesem skomplikowanym i nie wszyscy
bioracy w nim udzial rozumieja wspólne dobro w sposób, na który mozna sie
zgodzic.
***
Czas najwyzszy zerwac z dotychczasowym obyczajem, rezerwujacym zadawanie
pewnych oczywistych pytan jedynie dla radykalów, rugowanych poza obreb
publicznej debaty. Obyczaj ten, uksztaltowany na fali emocji zwiazanych z
unijnym referendum, kiedy to wielu ludzi sklonnych bylo uznac, ze potrzeby
chwili kaza o
    • krzys3k Re: Europa, jakiej nie chcemy 23.01.07, 20:55
      vratislavia4 napisał:

      > Mamy prawo do wspóldecydowania o tym, czy Europa bedzie wspólnym domem, czy
      > lewicowa metropolia "cywilizujaca" na swoja modle kolonizowane ludy podbite.
      > Nie musimy i nie powinnismy byc pokornymi wykonawcami przysylanych nam z
      > Zachodu dyrektyw

      Hyde-Park dwie przecznice dalej.
    • j-k wodolejstwo.... 23.01.07, 20:55
      Potrafisz chyba zwiezle , w 5-ciu zdaniach, formulowac swoje mysli i
      oczekiwania?

      Jesli nie, to radze to przecwiczyc.
      Nie wnikam w meritum Twojej wypowiedzi, gdyz jej za tonami wody nie widac.

      Ujmij krotko i rzeczowo Twoje poglady - to odpowiem.

      • aaki ja ci odpowiem 23.01.07, 21:10

        "nie wszystko złoto co sie swieci"
        nb artykuł z rzepy
        • j-k Re: ja ci odpowiem 23.01.07, 21:36
          aaki napisała:

          > "nie wszystko złoto co sie swieci"
          > nb artykuł z rzepy

          - to wiedzieli juz Starozytni Grecy, ale dziekuje za udane streszczenie :)))
Pełna wersja