de_oakville
31.01.07, 04:35
W okresie 2-giej wojny swiatowej brytyjska flota wojenna (Royal Navy) gorowala
nad niemiecka "Kriegsmarine" pod wzgledem ilosci okretow, ale zaden okret
brytyjski nie byl tak silny jak niemiecki pancernik "Bismarck", zwodowany w
stoczni Blohm & Voss w Hamburgu, w sluzbie od 24 sierpnia 1940. "Zywot"
Bismarcka nie trwal jednak dlugo, mniej niz rok - zaledwie 277 dni, a jego
slynny bojowy rejs, najpierw chwaly, a potem kleski trwal tylko 9 dni.
"Bismarck" zatopil najwiekszy i najwazniejszy owczesny okret brytyjski ("okret
flagowy") o nazwie "Hood", ktory zostal przebity pociskami poteznych dzial
"Bismarcka" i eksplodowal, rozpadl sie na 2 czesci i zniknal pod powierzchnia
morza w ciagu paru minut zabierajac ze soba na dno cala zaloge skladajaca sie
z ponad 1416 (tysiac czterystu szesnastu) marynarzy, w tym 95 oficerow i
vice-admirala L.Hollanda. Przezylo tylko 3 (trzech) marynarzy. Wydarzylo sie
to 24 maja 1941 roku o godzinie 6-tej rano na wodach pomiedzy Islandia i
Grenlandia (tzw. Ciesnina Dunska, Strait of Denmark). "Potezny Hood" ("mighty
Hood") jak go okreslano w angielskiej flocie i w calym Imperium Brytyjskim,
byl duma brytyjskiej marynarki i symbolem morskiej potegi Wielkiej Brytanii
(zwodowany w roku 1818, wielokrotnie potem modyfikowany). "Hood" byl
najwiekszym okretem plywajacym po morzach do czasu zwodowania "Bismarcka". W
spoleczenstwie brytyjskim wydarzenie to wywolalo wielki szok, a Churchill
wydal zaraz rozkaz zniszczenie "Bismarcka" za wszelka cene. Po zwyciestwie nad
"Hoodem" "Bismarck" bedzie plywal jeszcze tylko przez 3 dni i pojdzie na dno
27 maja o godzinie 10:40 nad ranem. Zginie okolo 2100 czlonkow jego zalogi, w
tym kapitan okretu Ernst Lindemann i admiral Günther Lütjens. Choc setki
zywych marynarzy bedzie utrzymywac sie jeszcze na powierzchi morza
bezposrednio po zatonieciu okretu, to jednak Anglicy wylowia tylko 110, po
czym odplyna tlumaczac sie wzgledami wlasnego bezpieczenstwa (U-Booty).
Jeszcze potem Niemcy uratuja tylko 5-ciu ludzi.
W swoj ostatni wielki rejs "Bismarck" wyplynal z portu w Gdyni 18 maja 1941
roku o 21:30. Do Gdyni przyplynal mniej wiecej 2 miesiace wczesniej, a miasto
nad Baltykiem (niem. "Gotenhafen") stalo sie wtedy niemal jego portem
macierzystym, poniewaz dowodztwo marynarki niemieckiej uznalo, ze lezy ono
dostatecznie daleko od baz lotnictwa brytyjskiego oraz posiada dostatecznie
glebokie baseny portowe. Przez te 2 miesiace okret wyplywal na pobliskie wody
Zatoki Gdanskiej i Baltyku odbywajac cwiczenia bojowe. 5 maja na przycumowanym
przy nabrzezu w Gdyni "Bismarcku" zlozyl wizyte Adolf Hitler. Byl podobno
wtedy blady i mial powiedziec: "Na ladzie jestem bohaterem, na morzu jestem
tchorzem".
W przeciwienstwie do "Hooda" agonia "Bismarcka" trwala stosunkowo dlugo. 26
maja samolotowi brytyjskiego lotnictwa morskiego typu "Swordfish", ktory
wystartowal z lotniskowca o nazwie "Ark Royal" udalo sie trafic niemiecki
okret w okolice rufy, tak ze zaciely sie jego stery. Nie mogl ich odblokowac i
byl juz tylko zdolny do plywania w kolko. Dla Anglikow, ktorzy sledzili ruchy
"Bismarcka" i nie wiedzieli jeszcze o jego awarii, trasa wybrana przez okret
nieprzyjaciela nie miala sensu, do chwili kiedy doszli do slusznego wniosku,
ze jest on juz "niepelnosprawny". Po wielu ponownych atakach lotnictwa,
niszczycieli (w tym polskiego "Pioruna"), a nastepnie krazownikow, "Bismarck"
stal sie wreszczie zupelnie "kaleki" i niewiele mogl zdzialac. Poniewaz zaloga
niemiecka ani nie opuszczala okretu, ani nie opuscila flagi na znak poddania
sie, okrety brytwyjskie strzelaly do "Bismarcka" setkami pociskow, dziurawiac
go i rozrywajac wszystko co bylo w srodku na strzepy. Dlugo nie chcial pojsc
na dno, az w koncu zniknal pod woda z flaga powiewajaca ciagle na maszcie.
Jesli prawda jest, ze na atmosfere miast skladaja sie nie tylko domy i ludzie,
ale takze i duchy przedstawicieli poprzednich pokolem je zamieszkujacych i
odwiedzajacych, to Gdansk i Gdynia maja dosyc bogata historie (rowniez z
powodu statku "Wilhelm Gustloff"). Ksiazka, ktora przeczytalem nic nie pisze
na temat, czy marynarze "Bismarcka" byli wypuszczani "na przepstke" podczas
2-miesiecznego pobytu ich slynnego okretu nad Zatoka Gdanska. Byc moze
chodzili ulica Mariacka, Dlugim Targiem w Gdansku, Seestrasse (Bohaterow Monte
Casino) w Sopocie. Pili piwo, flirtowali z dziewczynami. Jezeli tak bylo, to
rowniez i ich duchy musza "unosic sie" w tych miejscach. Ale nawet jesli byli
trzymani bez przerwy na okrecie, to duchy ich musza unosic sie nad wodami
zatoki, na ktorej cwiczyli przez dlugie tygodnie swoje marynarskie
umiejetnosci zanim odplyneli "stad do wiecznosci."
(Na podstawie ksiazki "The Destruction of the Bismarck", autorzy David J.
Bercuson i Holger H. Herwig.)