Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu

IP: *.adsl.proxad.net 17.04.03, 19:31
Lewacka przeszlosc Cohn-Bendita jest dla mnie odrazajaca. Partie
Zielonych a szczegolnie francuskich Zielonych tez uwazam za
oszolomow i lewakow. Ale gdy slucham tego co Cohn-Bendit mowi, w
tym czy innych wywiadach to stwierdzam, ze facet ma sporo racji.
    • Gość: wstretny jankes Ten pan zdaje sie o czyms zapominac. IP: *.pharmacia.com 17.04.03, 19:40
      Ten pan "chyba zapomnial", ze to wlasnie Francuzi wciagneli USA
      w wojne w Witnamie, po kompromitujacej klesce pod Dien Bien Fu.
      • Gość: Bnadem Re: Pan raczy żartować... IP: *.krakow.pl 17.04.03, 22:58
        Gość portalu: wstretny jankes napisał(a):

        > Ten pan "chyba zapomnial", ze to wlasnie Francuzi wciagneli USA
        > w wojne w Witnamie, po kompromitujacej klesce pod Dien Bien Fu.

        W Wietnamie (nie: Witnamie - a właściwie: Viet Nam Dan Hu Cong Hoa) Francuzi
        ponieśli klęskę pod Dien Bien Phu Panie dysgrafiku, po czym podjęli decyzję o
        wycofaniu się. Potem USA w poczuciu zwykłej dla siebie prymitywnej troski
        misyjnej postanowiły "powstrzymać czerwonych" - i daj im, Panie Boże, zdrowie,
        żeby zrobili to tak, jak w Korei. Najpierw wytłukli krocie ludzi, po czym
        wycofali się, zostawiając miliony na pastwę czerwonych (rozmawiałem z
        paroma "Boat People"). Czy ktos wierzy, ze zakłamana, wyrachowana Ameryka
        obroni kogoś wbrew doraźnym interesom? Sprzedali nas Stalinowi w Jałcie, potem
        popierali Saddama w 1991 (są zdjęcia Rumsfelda ściskającego prawicę Saddama w
        trakcie wizyty, którą ukoronował kontrakt na dostawy amerykańskiej broni do
        Iraku). Czy prawie wszyscy w USA są debilami albo kanaliami?
        • bimi Re: Pan raczy żartować... 17.04.03, 23:04
          Gość portalu: Bnadem napisał(a):

          > Gość portalu: wstretny jankes napisał(a):
          >
          > > Ten pan "chyba zapomnial", ze to wlasnie Francuzi wciagneli USA
          > > w wojne w Witnamie, po kompromitujacej klesce pod Dien Bien Fu.
          >
          > W Wietnamie (nie: Witnamie - a właściwie: Viet Nam Dan Hu Cong Hoa) Francuzi
          > ponieśli klęskę pod Dien Bien Phu Panie dysgrafiku, po czym podjęli decyzję o
          > wycofaniu się. Potem USA w poczuciu zwykłej dla siebie prymitywnej troski
          > misyjnej postanowiły "powstrzymać czerwonych" - i daj im, Panie Boże, zdrowie,
          > żeby zrobili to tak, jak w Korei. Najpierw wytłukli krocie ludzi, po czym
          > wycofali się, zostawiając miliony na pastwę czerwonych (rozmawiałem z
          > paroma "Boat People"). Czy ktos wierzy, ze zakłamana, wyrachowana Ameryka
          > obroni kogoś wbrew doraźnym interesom? Sprzedali nas Stalinowi w Jałcie, potem
          > popierali Saddama w 1991 (są zdjęcia Rumsfelda ściskającego prawicę Saddama w
          > trakcie wizyty, którą ukoronował kontrakt na dostawy amerykańskiej broni do
          > Iraku). Czy prawie wszyscy w USA są debilami albo kanaliami?

          Z tego co pamiętam, według sondaży 23% ponoć ciągle jest przeciw wojnie.
          W milionach to niemało
          • Gość: Bnadem Re: To pocieszające... IP: *.krakow.pl 17.04.03, 23:11
            bimi napisał:

            > Gość portalu: Bnadem napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: wstretny jankes napisał(a):
            > >
            > > > Ten pan "chyba zapomnial", ze to wlasnie Francuzi wciagneli USA
            > > > w wojne w Witnamie, po kompromitujacej klesce pod Dien Bien Fu.
            > >
            > > W Wietnamie (nie: Witnamie - a właściwie: Viet Nam Dan Hu Cong Hoa) Francu
            > zi
            > > ponieśli klęskę pod Dien Bien Phu Panie dysgrafiku, po czym podjęli decyzj
            > ę o
            > > wycofaniu się. Potem USA w poczuciu zwykłej dla siebie prymitywnej troski
            > > misyjnej postanowiły "powstrzymać czerwonych" - i daj im, Panie Boże, zdro
            > wie,
            > > żeby zrobili to tak, jak w Korei. Najpierw wytłukli krocie ludzi, po czym
            > > wycofali się, zostawiając miliony na pastwę czerwonych (rozmawiałem z
            > > paroma "Boat People"). Czy ktos wierzy, ze zakłamana, wyrachowana Ameryka
            > > obroni kogoś wbrew doraźnym interesom? Sprzedali nas Stalinowi w Jałcie, p
            > otem
            > > popierali Saddama w 1991 (są zdjęcia Rumsfelda ściskającego prawicę Saddam
            > a w
            > > trakcie wizyty, którą ukoronował kontrakt na dostawy amerykańskiej broni d
            > o
            > > Iraku). Czy prawie wszyscy w USA są debilami albo kanaliami?
            >
            > Z tego co pamiętam, według sondaży 23% ponoć ciągle jest przeciw wojnie.
            > W milionach to niemało
          • Gość: wstretny jankes Re: Pan raczy żartować... IP: *.pharmacia.com 18.04.03, 16:08
            Och, jaki piekny eufemizm - "wycofali sie". Uciekli, zwyczajnie
            uciekli, pod ochrona wojsk amerykanskich. Prosze nie zapominac
            Panie "polonisto-humanisto" (moze Pani, nie jestem pewien), ze
            Wietnam nie bylby w stanie prowadzic tamtej wojny, bez wydatnej
            pomocy ze strony bratnich narodow "Demokracji ludowej".
            Postrzeganie Amerykanow jako jedynych militarystow jest
            wylacznie przejawem skrajnej hipokryzji.
            • Gość: A.D. Re: Pan raczy żartować... IP: *.mco.bellsouth.net 18.04.03, 23:42
              Gość portalu: wstretny jankes napisał(a):

              > Och, jaki piekny eufemizm - "wycofali sie". Uciekli,
              zwyczajnie
              > uciekli, pod ochrona wojsk amerykanskich. Prosze nie
              zapominac
              > Panie "polonisto-humanisto" (moze Pani, nie jestem pewien),
              ze
              > Wietnam nie bylby w stanie prowadzic tamtej wojny, bez
              wydatnej
              > pomocy ze strony bratnich narodow "Demokracji ludowej".
              > Postrzeganie Amerykanow jako jedynych militarystow jest
              > wylacznie przejawem skrajnej hipokryzji.

              >> Nigdy nie lubilem tych Wietnamczykow od czasu kiedy
              najechali Ameryke i mordowali tych bosych amerykanow bombami,
              napalmem i chemicznie, no i jakkolwiek sie dalo.
          • Gość: bk Re: Pan raczy żartować... IP: *.minntech.com 18.04.03, 18:55
            Apropos sondazy, tuz przed awantura wojenna 65% spoleczenstwa
            USA nie popierala wojny bez zgody ONZ. Wojenne oredzie Busha,
            ktore zakladalo ze nalezy "wyzwolic Irak" i
            wprowadzic "demokracje" sprytnie wplynelo na opinie Amerykanow
            ktorzy sa czuli na tym punkcie. Moze obecne sondaze wskazuja ze
            3/4 popiera te wojne ale obserwujac to tutaj to bym sie
            calkowicie z tym nie zgodzil. Wiekszoc ludzi ze srodowisk z
            ktora ma do czynienia jest temu przeciwna , duza czesc wykazuje
            zupelna znieczulice.
        • Gość: Sikorski Re: P.Bolszewikow z Warszawy IP: *.bb.online.no 18.04.03, 00:40
          Gość portalu: Bnadem napisał(a):

          > Gość portalu: wstretny jankes napisał(a):
          >
          > > Ten pan "chyba zapomnial", ze to wlasnie Francuzi wciagneli
          USA
          > > w wojne w Witnamie, po kompromitujacej klesce pod Dien Bien
          Fu.
          >
          > W Wietnamie (nie: Witnamie - a właściwie: Viet Nam Dan Hu Cong
          Hoa) Francuzi
          > ponieśli klęskę pod Dien Bien Phu Panie dysgrafiku, po czym
          podjęli decyzję o
          > wycofaniu się. Potem USA w poczuciu zwykłej dla siebie
          prymitywnej troski
          > misyjnej postanowiły "powstrzymać czerwonych" - i daj im,
          Panie Boże, zdrowie,
          > żeby zrobili to tak, jak w Korei. Najpierw wytłukli krocie
          ludzi, po czym
          > wycofali się, zostawiając miliony na pastwę czerwonych
          (rozmawiałem z
          > paroma "Boat People"). Czy ktos wierzy, ze zakłamana,
          wyrachowana Ameryka
          > obroni kogoś wbrew doraźnym interesom? Sprzedali nas Stalinowi
          w Jałcie, potem
          > popierali Saddama w 1991 (są zdjęcia Rumsfelda ściskającego
          prawicę Saddama w
          > trakcie wizyty, którą ukoronował kontrakt na dostawy
          amerykańskiej broni do
          > Iraku). Czy prawie wszyscy w USA są debilami albo kanaliami?
          • gabrielacasey A ja pieprze PAPUGI Z NORWEGII 18.04.03, 23:31
            Jak sie wchodzi na forum, to chyba wypada cos nowego powiedziec,
            a nie innym tylek zawracac, cytujac wczesniejsze cudze
            wypowiedzi. Czyzby umyslowosc calkowicie NIEKREATYWNA?
            • Gość: Sikorski Re: Twoje PAPU Z NORWEGII IP: *.bb.online.no 19.04.03, 07:26
              gabrielacasey napisała:

              > Jak sie wchodzi na forum, to chyba wypada cos nowego
              powiedziec,
              > a nie innym tylek zawracac, cytujac wczesniejsze cudze
              > wypowiedzi. Czyzby umyslowosc calkowicie NIEKREATYWNA?
            • Gość: Sikorski Re: pieprzysz ORLY Z NORWEGII ? tzn. z W-wy 74" ! IP: *.bb.online.no 19.04.03, 07:34
              gabrielacasey napisała:

              > Jak sie wchodzi na forum, to chyba wypada cos nowego
              powiedziec,
              > a nie innym tylek zawracac, cytujac wczesniejsze cudze
              > wypowiedzi. Czyzby umyslowosc calkowicie NIEKREATYWNA?

              Nie podpuszcaj bo cie czasem otiweram czytam i sam pisze.
              Zacznij czytac moje nuova / koment. inne tez bo cos mi sie tu
              nie zgadza...


        • Gość: roli Re: Pan raczy żartować... IP: *.chicago-02rh16rt.il.dial-access.att.net 18.04.03, 01:16
          Bnadem, chcesz dobrze sluzyc dobrej slawie? Znaj lepiej fakty:Rumsfeld mial
          hand shake z Husseinem w 1983 roku, a nie 91. Byl wtedy najmlodszym sekretarzem
          obrony /teraz jest najstarszym w histori Stanow,ale znowu to na dobre nie
          wychodzi/.Wyslal go Reagan a byl to czas gdy Stany aktywnie pomagaly w uzyciu
          broni chemicznej przeciw Iranowi. Jest to fakt, ktory tutaj w Stanach nie
          podlega dyskusji. Kilku panom, ktorzy mysla ze ta strona Atlantyku zglupiala
          totalnie na 4 lata z burakiem z texasu radze sie wyspac. Jest tu wiecej ludzi
          dobrej woli niz myslicie. Dostep do duzych mediow blokuja te same koncerny,
          ktore zarabiaja na wojnie. W moim rejonie kanal 5 posiada General Electric. Ten
          sam ,ktory robi miedzy innymi systemy sterujace do bomb.Czesc moi Rodakow
          kupuje ich lodowki i wysyla do Polski. Sprawy sa troche wiecej skorumpowane niz
          w korespondencjach polskich dziennikarzy.Nie dawno aresztowano 570 osob podczas
          antywojennej demonstracji.Wielu pobito bez powodu.Stwierdzenie ze wszyscy tutaj
          zglupielismy wraz z rzadem jest po prostu obrazliwe. Ten kto wydaje takie
          opinie chce chyba dzielic ludzi granicami i krajami.Nie tedy droga.Pozdrawiam
          wszystkich ktorych stac na samodzielna mysl i zyczliwosc dla innych.
          • Gość: Bnadem Re: Pan raczy żartować... IP: *.krakow.pl 18.04.03, 01:22
            Gość portalu: roli napisał(a):

            > Bnadem, chcesz dobrze sluzyc dobrej slawie? Znaj lepiej fakty:Rumsfeld mial
            > hand shake z Husseinem w 1983 roku, a nie 91. Byl wtedy najmlodszym
            sekretarzem
            >
            > obrony /teraz jest najstarszym w histori Stanow,ale znowu to na dobre nie
            > wychodzi/.Wyslal go Reagan a byl to czas gdy Stany aktywnie pomagaly w uzyciu
            > broni chemicznej przeciw Iranowi. Jest to fakt, ktory tutaj w Stanach nie
            > podlega dyskusji. Kilku panom, ktorzy mysla ze ta strona Atlantyku zglupiala
            > totalnie na 4 lata z burakiem z texasu radze sie wyspac. Jest tu wiecej ludzi
            > dobrej woli niz myslicie. Dostep do duzych mediow blokuja te same koncerny,
            > ktore zarabiaja na wojnie. W moim rejonie kanal 5 posiada General Electric.
            Ten
            >
            > sam ,ktory robi miedzy innymi systemy sterujace do bomb.Czesc moi Rodakow
            > kupuje ich lodowki i wysyla do Polski. Sprawy sa troche wiecej skorumpowane
            niz
            >
            > w korespondencjach polskich dziennikarzy.Nie dawno aresztowano 570 osob
            podczas
            >
            > antywojennej demonstracji.Wielu pobito bez powodu.Stwierdzenie ze wszyscy
            tutaj
            >
            > zglupielismy wraz z rzadem jest po prostu obrazliwe. Ten kto wydaje takie
            > opinie chce chyba dzielic ludzi granicami i krajami.Nie tedy droga.Pozdrawiam
            > wszystkich ktorych stac na samodzielna mysl i zyczliwosc dla innych.


            Nie atakuję Ameryki jako takiej, ani nawet pewnych przejawów jej działalności,
            ale bardziej jej bezkrytycznych zwolenników w wizji Busha. Przy okazji - gdzieś
            na forum widziałem Rumsfelda z początków wojny iracko-irańskiej. Obiecuję
            poszukać, choć to rzeczywiście niczego nie wnosi.
            Rzadko na forum zamiast bluzgów ktoś polemizuje - trochę pogubiłem się z
            zaskoczenia.
        • Gość: A.D. He.he... IP: *.mco.bellsouth.net 18.04.03, 23:36
          Gość portalu: Bnadem napisał(a):

          > Czy ktos wierzy, ze zakłamana, wyrachowana Ameryka
          > obroni kogoś wbrew doraźnym interesom? Sprzedali nas
          Stalinowi w Jałcie, potem
          > popierali Saddama w 1991 (są zdjęcia Rumsfelda ściskającego
          prawicę Saddama w
          > trakcie wizyty, którą ukoronował kontrakt na dostawy
          amerykańskiej broni do
          > Iraku). Czy prawie wszyscy w USA są debilami albo kanaliami?


          >>Cokolwiek amerykanska propaganda wymysli, z pewnoscia trafi
          to do 'rozumnego Polaka'! Saddam byl agentem CIA i ta wojna
          jest jeszcze jednym przykladem zbankrutowanej polityki
          zagranicznej USA. Prawie wszyscy w USA sa debilami i/albo
          kanaliami! Gdyby bylo inaczej, byloby...inaczej!
        • Gość: stb JESTEŚ MISTRZEM KŁAMSTWA I MANIPULACJI !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.03, 06:58
        • Gość: KAT. BNADEM JESTEŚ NIEUDOLNYM KŁAMCĄ !!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.03, 07:03
        • Gość: żydojep amerykanie to pachołki żydowskie IP: *.sup.waw.pl / 10.0.2.* 19.04.03, 11:31
          i dlatego realizują politykę izraelską
        • Gość: Jurek A. Hampshire Re: Pan raczy żartować... IP: *.blastoise.dialup.pol.co.uk 19.04.03, 18:03
          Gość portalu: Bnadem napisał(a):

          > Gość portalu: wstretny jankes napisał(a):
          >
          > > Ten pan "chyba zapomnial", ze to wlasnie Francuzi wciagneli
          USA
          > > w wojne w Witnamie, po kompromitujacej klesce pod Dien Bien
          Fu.
          >
          > W Wietnamie (nie: Witnamie - a właściwie: Viet Nam Dan Hu
          Cong Hoa) Francuzi
          > ponieśli klęskę pod Dien Bien Phu Panie dysgrafiku, po czym
          podjęli decyzję o
          > wycofaniu się. Potem USA w poczuciu zwykłej dla siebie
          prymitywnej troski
          > misyjnej postanowiły "powstrzymać czerwonych" - i daj im,
          Panie Boże, zdrowie,
          > żeby zrobili to tak, jak w Korei. Najpierw wytłukli krocie
          ludzi, po czym
          > wycofali się, zostawiając miliony na pastwę czerwonych
          (rozmawiałem z
          > paroma "Boat People"). Czy ktos wierzy, ze zakłamana,
          wyrachowana Ameryka
          > obroni kogoś wbrew doraźnym interesom? Sprzedali nas
          Stalinowi w Jałcie, potem
          > popierali Saddama w 1991 (są zdjęcia Rumsfelda ściskającego
          prawicę Saddama w
          > trakcie wizyty, którą ukoronował kontrakt na dostawy
          amerykańskiej broni do
          > Iraku). Czy prawie wszyscy w USA są debilami albo kanaliami?

          Panie Bnadem, USA w czasie wojny koreanskiej byly tak samo
          popierane przez zniewiescialych czlonkow Narodow
          Zjednoczonych jak obecnie w wojnie z Saddamem. Wtedy gen. Mac
          Arthur byl bliski wykonczenia komuchow koreanskich wspomaganych
          przez Rosje Sowiecka i Komunistyczne Chiny, ale Bialy Dom
          obawial sie i napoleonskich ciagot generala i mozliwosci
          wywolania wojny atomowej z
          Sowietami. Cala ta afera skonczyla sie pseudo-pokojem. USA nie
          zostawila nie dokonczonej roboty lekkomyslnie lub z powodu
          nieudolnosci politycznej, jak twoja opinia sugeruje. Jesli
          chodzi o wojne w Wietnamie, to do Dien Bien Phu niestety walnie
          przyczynili sie Amerykanie, czego nie moga im zapomniec
          Francuzi i pewnie teraz sie za to odgrywaja. Dla Prez.
          Eisenhowera Wietnam byl proba generalna do jego roli w akcji
          Kanalu Suezkiego, gdzie zagrozil Anglii konsekwencjami
          ekonomicznymi, jesli nie wycofaja sie z Suezu. W tych obu
          konfliktach USA zdecydowanie sprzeciwila sie temu, co uwazala
          za akcje kolonizacyjna. Niestety obecnie "wygodnie" zapomina
          sie o prawdziwym podlozu tych konfliktow. Te same problemy z
          USA mial gen. de Gaulle, ktory stal na stanowisku obrony
          przedwojennego imperium francuskiego, czemu sprzeciwial sie
          Prez. Roosevelt a pozniej Truman.

      • Gość: L.Smolajn Re: Ten pan zdaje sie o czyms zapominac. IP: *.nas1.hendersonville1.nc.us.da.qwest.net 19.04.03, 01:12


        Rzecz w tym,ze to nei jest zaden "pan" a TOWARZYSZ

        stad wszystko co wyczynial i wygaduje po dzis jest smierdzace
        komuna!

        Zas nazywanie PRAWICOWEGO RZADU- REPUBLIKANOW "bolszewickim"-0
        he! he! to dokladnie to samo,co nazywanie socjalistycznego rzedu
        Hitlera "Prawicowym"!! he!he!

        Coz bolszewia swiata ( takich jak ten czerwiosmiec) imputuje
        wszystkim, swoje skurwysynstwo -by odwrocic uwage od siebie
        samych!

        he!he!he!

        LeokadiaSmolajn

        -------------------------------------



        Gość portalu: wstretny jankes napisał(a):

        > Ten pan "chyba zapomnial", ze to wlasnie Francuzi wciagneli
        USA
        > w wojne w Witnamie, po kompromitujacej klesce pod Dien Bien Fu.
    • Gość: Republikanin Schedafreunde IP: 64.8.220.* 17.04.03, 20:32
      Pan Condit zdaje sie nie rozrozniac podstawowych faktow. W
      Wietnamie Amerykanie zajmowali sie wylacznie obrona. Lepiej zas
      by wyszli, gdyby mieli takiego "bolszewika" co Bush junior,
      ktory nie czekal az go zaatakuja tylko sam przeszedl do ataku.
      We Wietnamie Amerykanie powinni byli uderzac na polnoc, a nie
      czekac "za zalozonymi rekami" jak ich Vietcong zaatakuje
      wzmocniony radzieckimi dostawami.

      W 1996 lub 1997 algierscy fundamentalisci porwali samolot Air
      France chcac zniszczyc wieze Eiffla. Na szczescie nie udalo im
      sie i zostali aresztowani na lotnisku w Marsylli, ale ciekaw
      jestem co by sie we Francji dzis mowilo gdyby dopieli swego celu
      i samolot runal na pelna turystow wieze.
      • Gość: Jerry NOWA LEWICA IP: *.itpan.com 17.04.03, 21:00
        Cohn_bendit ma rację...SILNA i zjednoczona Europa z własna
        armią...ale kto to w Polsce pojmie..jak cała prawie klas
        plityczna jest "odwrócona " przez USA/CIA?
        Jak nawet LEWICA, pozał sie Boże, jest za BUSHEM...Bez NOWEJ
        LEWICY w Polsce nic z tego nie będzie...
        • Gość: Jan Europejska armia (hihihihihi) IP: *.hispeed.ch 17.04.03, 22:41
          Gość portalu: Jerry napisał(a):

          > Cohn_bendit ma rację...SILNA i zjednoczona Europa z własna
          > armią...ale kto to w Polsce pojmie..jak cała prawie klas
          > plityczna jest "odwrócona " przez USA/CIA?
          > Jak nawet LEWICA, pozał sie Boże, jest za BUSHEM...Bez NOWEJ
          > LEWICY w Polsce nic z tego nie będzie...

          Europejska armia - OK, ale proszę bez Francji, która potrzebuje tylko numeru
          telefonu, pod który trzeba zadzwonić, by się poddać. No ewentualnie potrafią
          zainstalować jakiegoś satrapę w Czadzie.

          • Gość: Bnadem Re: Bez Francji Brytole zjedliby USA IP: *.krakow.pl 17.04.03, 23:01
            Gość portalu: Jan napisał(a):

            > Gość portalu: Jerry napisał(a):
            >
            > > Cohn_bendit ma rację...SILNA i zjednoczona Europa z własna
            > > armią...ale kto to w Polsce pojmie..jak cała prawie klas
            > > plityczna jest "odwrócona " przez USA/CIA?
            > > Jak nawet LEWICA, pozał sie Boże, jest za BUSHEM...Bez NOWEJ
            > > LEWICY w Polsce nic z tego nie będzie...
            >
            > Europejska armia - OK, ale proszę bez Francji, która potrzebuje tylko numeru
            > telefonu, pod który trzeba zadzwonić, by się poddać. No ewentualnie potrafią
            > zainstalować jakiegoś satrapę w Czadzie.
            >
          • Gość: sep Re: Europejska armia (hihihihihi) IP: *.copper.net 17.04.03, 23:32
            Antyglobalisci wszystkich krajow laczcie sie !!! (globalnie)
            Filozofia tego Cohna i jego zwolennikow to typowy 'janefondyzm': mieszanina
            antyamerykanizmu, socjalizmu utopijnego oraz selektywnego traktowania
            demokracji i sprawiedliwosci (Castro si! - Yanki no!). Zadne lekcje historii
            takich nie naucza rozumu bo zawsze wynajda nowe teorie spiskowe a niewygodne
            fakty staraja sie przemilczec, przeczekac i zapomniec.
            Pare ostatnio zauwazonych lewackich 'teorii spiskowych' bez pokrycia w faktach:
            - USA chce zagarnac iracka nafte zeby sie wzbogacic (to dlaczego nie zagarnelo
            przedtem kuwejckiej),
            - USA sie zawali ekonomicznie bo ta wojna bedzie ich tak duzo kosztowala,

            - Bush rozpoczal wojne zeby zemscic sie za zamach na swego ojca,
            - wojna z Hussainem jest nielegalna (veto Francji), itd, itp
            • Gość: P-77 Re: Europejska armia (hihihihihi) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.03, 21:29
              Gość portalu: sep napisał(a):

              >
              > - USA chce zagarnac iracka nafte zeby sie wzbogacic (to dlaczego nie
              zagarnelo
              > przedtem kuwejckiej),
              W 1991 roku Bush senior musiał się jescze liczyć z opinią światową. Jego
              synalek nie będzie miał żadnych zahamowań.
              > - USA sie zawali ekonomicznie bo ta wojna bedzie ich tak duzo kosztowala,
              No, może nie teraz, ale przy takiej polityce to wkrótce maksymalnie przeciążony
              budżet wojskowy ich zniszczy. No, chyba że do wyborów w 2004 roku znajdzie się
              jakiś rozgarnięty demokrata.
              > - Bush rozpoczal wojne zeby zemscic sie za zamach na swego ojca,
              Raczej żeby zmyć plamę na honorze klanu Bushów.
              > - wojna z Hussainem jest nielegalna (veto Francji), itd, itp
              Wojna z Husajnem jest nielegalna jako agresja po pierwsze, jako pogwałcenie
              Karty ONZ po drugie.
              Dla równowagi mity buszewików
              -Irak posiada broń chemiczną, która może zniszczyć cały świat
              -wszyscy Irakijczycy marzą o życiu pod gwiaździstym amerykańskim sztandarem
              -wojna z Irakiem jest legalna bo wszystko co robi USA jest legalne
              -bez USA Europa byłaby bezbronna
              -Bush potrafi mówić po angielsku.
            • gabrielacasey A CZEMU Francuzom HISZPANSKI w geby wkladasz? 18.04.03, 23:37
              Pomijam fakt, ze omawiany pan jest francuskim Zydem, ale watpie,
              by udzielal wywiadu ni przypial ni przylatal po portorikansko-
              meksykansku-sycylijsku: "si" i "no" to ponad wszelka watpliwosc
              nie jest po francusku!
              • Gość: Bnadem Re: Nie wymagaj za dużo od chłopaka IP: *.krakow.pl 19.04.03, 02:59
                gabrielacasey napisała:

                > Pomijam fakt, ze omawiany pan jest francuskim Zydem, ale watpie,
                > by udzielal wywiadu ni przypial ni przylatal po portorikansko-
                > meksykansku-sycylijsku: "si" i "no" to ponad wszelka watpliwosc
                > nie jest po francusku!


                Oui, non, itd. wymaga odrobiny edukacji, a chłopak ma po prostu dobre chęci -
                ale ty wymagająca jesteś...
          • Gość: sep Re: Europejska armia (hihihihihi) IP: *.copper.net 17.04.03, 23:32
            Antyglobalisci wszystkich krajow laczcie sie !!! (globalnie)
            Filozofia tego Cohna i jego zwolennikow to typowy 'janefondyzm': mieszanina
            antyamerykanizmu, socjalizmu utopijnego oraz selektywnego traktowania
            demokracji i sprawiedliwosci (Castro si! - Yankee no!). Zadne lekcje historii
            takich nie naucza rozumu bo zawsze wynajda nowe teorie spiskowe a niewygodne
            fakty staraja sie przemilczec, przeczekac i zapomniec.
            Pare ostatnio zauwazonych lewackich 'teorii spiskowych' bez pokrycia w faktach:
            - USA chce zagarnac iracka nafte zeby sie wzbogacic (to dlaczego nie zagarnelo
            przedtem kuwejckiej),
            - USA sie zawali ekonomicznie bo ta wojna bedzie ich tak duzo kosztowala,

            - Bush rozpoczal wojne zeby zemscic sie za zamach na swego ojca,
            - wojna z Hussainem jest nielegalna (veto Francji), itd, itp
          • Gość: sep Re: Europejska armia (hihihihihi) IP: *.copper.net 17.04.03, 23:34
            Antyglobalisci wszystkich krajow laczcie sie !!! (globalnie)
            Filozofia tego Cohna i jego zwolennikow to typowy 'janefondyzm': mieszanina
            antyamerykanizmu, socjalizmu utopijnego oraz selektywnego traktowania
            demokracji i sprawiedliwosci (Castro si! - Yankee no!). Zadne lekcje historii
            takich nie naucza rozumu bo zawsze wynajda nowe teorie spiskowe a niewygodne
            fakty staraja sie przemilczec, przeczekac i zapomniec.
            Pare ostatnio zauwazonych lewackich 'teorii spiskowych' bez pokrycia w faktach:
            - USA chce zagarnac iracka nafte zeby sie wzbogacic (to dlaczego nie zagarnelo
            przedtem kuwejckiej),
            - USA sie zawali ekonomicznie bo ta wojna bedzie ich tak duzo kosztowala,

            - Bush rozpoczal wojne zeby zemscic sie za zamach na swego ojca,
            - wojna z Hussainem jest nielegalna (veto Francji), itd, itp
        • Gość: LeokadiaS Re: NOWA LEWICA IP: *.nas1.hendersonville1.nc.us.da.qwest.net 19.04.03, 01:36
          Gość portalu: Jerry napisał(a):

          > Cohn_bendit ma rację...SILNA i zjednoczona Europa z własna
          > armią...ale kto to w Polsce pojmie..jak cała prawie klas
          > plityczna jest "odwrócona " przez USA/CIA?
          > Jak nawet LEWICA, pozał sie Boże, jest za BUSHEM...Bez NOWEJ
          > LEWICY w Polsce nic z tego nie będzie...



          --------Leokadia Smolajn----->
          he!he! to jeszcze wam malo tej komuny...??( k5tora
          zwiecie "lewica"...??
          jasne ze kazda "nowsza' jest "lepsza"!!! he!he! ile to juz jej
          od rewol francowatej bylo...> 130 nilionow zamiordowanych
          zabitych przez nia na calym swiecie to wam jeszcze ZA MALO...??
          Potrzebna jest "JESZCZE LEPSZA"...???
          he!he!

          LS
          • gabrielacasey Wio, Leokadio! Do o.Rydzyka. Tak mi sie jakos kojarzy 19.04.03, 01:39
            ta wypowiedz z podobna co do stylu i specyficznej logiki pro-
            rydzykowska Matylda .
        • Gość: stb Jerry JEDŹ ORGANIZUJ NOWĄ LEWICĘ NA SYBERII !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.03, 07:56
          My tu w Polsce mamy dość lewicy i "opieki" Francji.
          Politycznej prostytutki!!
          Kierującej się wyłącznie własnym interesem.
          Nie wywiązującej się z niewygodnych zobowiązań.
          Łamiącej wszelkie umowy i traktaty w zależności od politycznej
          koniunktury.
          Umowy z Francją są tyle warte co teraz umowy z Husajnem
          na eksploatację irackich złóż ropy przez TOTAL FINA ELF.
          W czasie II wojny światowej francuska armia rządu Vichy walczyła
          razem z Niemcami przeciw aliantom w Afryce pn. podczas gdy
          Polacy wraz z Amerykanami wyzwalali Paryż z niemieckiej okupacji.
          "Wielkie mocarstwo" nie było się w stanie nawet samo wyzwolić!!!!
          Impotencja europejczyków wychodowała najpierw reżim Hitlera
          i Stalina później Miloszewcia, Karadżicia i Husajna.
          Kretyńskie powtarzanie, że można wygrać z reżimem bez wojny
          zaowocowało milonami ofiar reżimów od Polski stalinowskiej przez
          Węgry byłą Jugosławię na Iraku skończywszy.
          POSTAWA CZYRAKA TO CZYSTEJ WODY OPORTUNIZM I HIPOKRYZJA !!!!!!
          Po pierwsze:
          TOTAL FI.. podpisał z Husajnem jesienią zeszłego roku bardzo
          korzystne kontrakty na dalszą eksploatację irackich złóż ropy.
          a po drugie:
          Czyrak uważał, że wystarczy poszczekać trochę przeciwko
          Ameryce i pozbędzie się z Francji kosztownego w "obsłudze"
          terroryzmu islamskiego raz i na zawsze.
          Jest to kapitalny przykład lojalności i wdzięczności Francuzów.
          Chociaż nigdy nie głosowałem na SLD mam szczere uznanie dla
          polityki zagranicznej Polski przez nich prowadzonej.
          Jak skutecznie najlepszy przykład histeryczny "wrzask"
          bezsilnego Czyraka.
        • Gość: Mad Re: NOWA LEWICA IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 19.04.03, 11:09
          Gość portalu: Jerry napisał(a):

          > Cohn_bendit ma rację...SILNA i zjednoczona Europa z własna
          > armią...ale kto to w Polsce pojmie..jak cała prawie klas
          > plityczna jest "odwrócona " przez USA/CIA?
          > Jak nawet LEWICA, pozał sie Boże, jest za BUSHEM...Bez NOWEJ
          > LEWICY w Polsce nic z tego nie będzie...
          Jasne, nowa lewica powinna byc przeciw Buschowi i organizowac
          kolejne zamachy w Nowym Jorku. A belkot o silnej Europie, ktora
          nie wydaje ani grosza na to, aby byc silna. to juz naprawde nie
          do wytrzymania.
      • Gość: Rol Re: Schedafreunde IP: *.chicago-12rh15rt.il.dial-access.att.net 17.04.03, 21:05
        Gość portalu: Republikanin napisał(a):

        > Pan Condit zdaje sie nie rozrozniac podstawowych faktow. W
        > Wietnamie Amerykanie zajmowali sie wylacznie obrona. Lepiej
        zas
        > by wyszli, gdyby mieli takiego "bolszewika" co Bush junior,
        > ktory nie czekal az go zaatakuja tylko sam przeszedl do ataku.
        > We Wietnamie Amerykanie powinni byli uderzac na polnoc, a nie
        > czekac "za zalozonymi rekami" jak ich Vietcong zaatakuje
        > wzmocniony radzieckimi dostawami.
        >
        > W 1996 lub 1997 algierscy fundamentalisci porwali samolot Air
        > France chcac zniszczyc wieze Eiffla. Na szczescie nie udalo im
        > sie i zostali aresztowani na lotnisku w Marsylli, ale ciekaw
        > jestem co by sie we Francji dzis mowilo gdyby dopieli swego
        celu
        > i samolot runal na pelna turystow
        wieze. Czlowieku, o czym ty
        gadasz.Jesli nie pamietasz My Lai to jedz wiecej czosnku. Mam do
        czynienia na codzien z tymi weteranami, wiec chyba powinienes
        troche poczytac, byle nie Pastusiaka albo inne jakies badzidlo.
        Polecam 174 stronnice czterdziestu sfrustrowanych
        republikanow/dziesieciu w obecnym rzadzie/ z 1997 roku. Moze to
        otworzy oczy ludziom w Kraju a propos "misji" Stanow we
        wspolczesnym swiecie. Dostepne tylko w angielskim,a nazwiska
        ktore tam spotkacie? Rumsfeld, Wolfowitz,Pearle...czylo ci
        ktorzy dyktuja dzisiaj polityke i wojny tego kraju.
      • Gość: adalbert Re: Schedafreunde IP: *.015-61-6e6b7010.cust.bredbandsbolaget.se 17.04.03, 21:44
        Gość portalu: Republikanin napisał(a):


        Schedafreunde!?
        Co to za jezykowy dziwolag?
        Rece opadaja, chyba powinno byc: schadenfreude.


        > Pan Condit zdaje sie nie rozrozniac podstawowych faktow. W
        > Wietnamie Amerykanie zajmowali sie wylacznie obrona. Lepiej
        zas
        > by wyszli, gdyby mieli takiego "bolszewika" co Bush junior,
        > ktory nie czekal az go zaatakuja tylko sam przeszedl do
        ataku.
        > We Wietnamie Amerykanie powinni byli uderzac na polnoc, a nie
        > czekac "za zalozonymi rekami" jak ich Vietcong zaatakuje
        > wzmocniony radzieckimi dostawami.
        >
        > W 1996 lub 1997 algierscy fundamentalisci porwali samolot Air
        > France chcac zniszczyc wieze Eiffla. Na szczescie nie udalo
        im
        > sie i zostali aresztowani na lotnisku w Marsylli, ale ciekaw
        > jestem co by sie we Francji dzis mowilo gdyby dopieli swego
        celu
        > i samolot runal na pelna turystow wieze.
        • Gość: Republikanin Re: Schedafreunde IP: 64.8.220.* 17.04.03, 22:46
          Gość portalu: adalbert napisał(a):

          > Gość portalu: Republikanin napisał(a):
          >
          >
          > Schedafreunde!?
          > Co to za jezykowy dziwolag?
          > Rece opadaja, chyba powinno byc: schadenfreude.

          To prawda. Glupia literowka. Mialo byc "schadenfreude"


          >
          >
          > > Pan Condit zdaje sie nie rozrozniac podstawowych faktow. W
          > > Wietnamie Amerykanie zajmowali sie wylacznie obrona. Lepiej
          > zas
          > > by wyszli, gdyby mieli takiego "bolszewika" co Bush junior,
          > > ktory nie czekal az go zaatakuja tylko sam przeszedl do
          > ataku.
          > > We Wietnamie Amerykanie powinni byli uderzac na polnoc, a nie
          > > czekac "za zalozonymi rekami" jak ich Vietcong zaatakuje
          > > wzmocniony radzieckimi dostawami.
          > >
          > > W 1996 lub 1997 algierscy fundamentalisci porwali samolot Air
          > > France chcac zniszczyc wieze Eiffla. Na szczescie nie udalo
          > im
          > > sie i zostali aresztowani na lotnisku w Marsylli, ale ciekaw
          > > jestem co by sie we Francji dzis mowilo gdyby dopieli swego
          > celu
          > > i samolot runal na pelna turystow wieze.
      • Gość: Bnadem Re: Schedafreunde IP: *.krakow.pl 17.04.03, 23:00
        Gość portalu: Republikanin napisał(a):

        > Pan Condit zdaje sie nie rozrozniac podstawowych faktow. W
        > Wietnamie Amerykanie zajmowali sie wylacznie obrona. Lepiej zas
        > by wyszli, gdyby mieli takiego "bolszewika" co Bush junior,
        > ktory nie czekal az go zaatakuja tylko sam przeszedl do ataku.
        > We Wietnamie Amerykanie powinni byli uderzac na polnoc, a nie
        > czekac "za zalozonymi rekami" jak ich Vietcong zaatakuje
        > wzmocniony radzieckimi dostawami.
        >
        > W 1996 lub 1997 algierscy fundamentalisci porwali samolot Air
        > France chcac zniszczyc wieze Eiffla. Na szczescie nie udalo im
        > sie i zostali aresztowani na lotnisku w Marsylli, ale ciekaw
        > jestem co by sie we Francji dzis mowilo gdyby dopieli swego celu
        > i samolot runal na pelna turystow wieze.

        Ale tym pieprzonym nieudacznikom się udało, a perfekcyjnej CIA nie...
        • Gość: warmi Re: Schedafreunde IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 18.04.03, 07:58
          "Ale tym pieprzonym nieudacznikom się udało, a perfekcyjnej CIA
          nie..."

          Co oczywiscie sprawilo niesamowita radosc pewnemu drobnemu
          idiocie z Krakowa ..

          • Gość: Bnadem Re: Schedafreunde IP: *.krakow.pl 18.04.03, 22:08
            Gość portalu: warmi napisał(a):

            > "Ale tym pieprzonym nieudacznikom się udało, a perfekcyjnej CIA
            > nie..."
            >
            > Co oczywiscie sprawilo niesamowita radosc pewnemu drobnemu
            > idiocie z Krakowa ..
            >


            Jak zwykle błysnąłeś klasą, dowcipem i erudycją. Nawet plucia na odległość
            trzeba się, dziecko, uczyć...
            • gabrielacasey Warmi, czy ty wiesz, co ty mowisz? Gdyby cie 19.04.03, 00:10
              potraktowac serio, to mazna byloby pomyslec, ze tobie by
              cholerna frajde sprawilo rozpieprzenie wiezy przez Algierczykow,
              wiezy PELNEJ amerykanskich turystow? Och, jak ty tych
              Amerykanow, a zwlaszcza amerykanskich emerytow, musisz
              nienawidziec!
              • Gość: warmi Re: Warmi, czy ty wiesz, co ty mowisz? Gdyby cie IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 19.04.03, 01:03
                Dobra rada: Nastepnym razem postaraj sie przeczytac post do
                ktorego odpowiadasz ...

                • Gość: Bnadem Re: Warmi, czy ty wiesz, co ty mowisz? Gdyby cie IP: *.krakow.pl 19.04.03, 01:16
                  Gość portalu: warmi napisał(a):

                  > Dobra rada: Nastepnym razem postaraj sie przeczytac post do
                  > ktorego odpowiadasz ...
                  >


                  Jak często na tym niezbyt wyszukanym forum poproszę o konkrety.
              • Gość: Sikorski Re: Gabi I `ve got you IP: *.bb.online.no 19.04.03, 07:46
                gabrielacasey napisała:

                > potraktowac serio, to mazna byloby pomyslec, ze tobie by
                > cholerna frajde sprawilo rozpieprzenie wiezy przez
                Algierczykow,
                > wiezy PELNEJ amerykanskich turystow? Och, jak ty tych
                > Amerykanow, a zwlaszcza amerykanskich emerytow, musisz
                > nienawidziec!

                Tak na Wielkanoc ci powiem skoncz z ta nienawiscia do
                amerykanow bo rzyce pawiem..

                Nikt w karaju ani za granica specjanie sie nie przejmuje co
                przecietny yakes pieprzy natomiast jako prawie wychowany w
                Embassy of USA w "komunistycznej 1973" Warszawie
                w Alejach Ujazdowskich nigdy nie mialem problemow z komuchami
                Milicja na zewtntrz tego "znienawidzonego " w/g ciebie! budynku.

                Nikt mnie nigdy nie kontrolowal za to ze moglem odwidzac ten
                piekny gmach nawet jesli w sali filmowej lecialy zdjecia z
                PRANIA VIETKONGU i klapalo sie w rece z Bozia dawala...

                Ja gralem w baskettball okrutna zemsta mojej mamy za 45 lat
                komuchow w Polsce tez zadem idiota karierowicz mnie do wiezienia
                za to nie wsadzil zabraklo intrepretacji aty sie tak bzdurnie
                mylisz jak bys tez jakas kriere odpieprzyl...
                Nalezy Ci sie wyrozumialosc bo dzis Wielkanoc i symboliczny
                policzek...

      • Gość: mirmat Kada wojne "demokratow" musza konczyc republikanie IP: *.dialup.eol.ca 19.04.03, 05:13
        Kiedy mysle o walkach Amerykanow w Koreji, Wietnamie czy nawet w Somali to
        widze, ze "demokratyczna" administracja kierujaca Stanami idealnie pasuje do
        rolu Mickiewiczowskiego Konrada Wallenroda.

        Najwyzszy czas by Polacy rozrozniali miedzy Ameryka Reagana, Busha juniora,
        Goldwatera, czy MacArthura, ktora uwielbiam tak jak ja uwielbial Kosciuszko i
        Pulaski a zgnila Ameryka Roosevelta, Johnsona, MacNamary, Cartera czy Clintona.
        Z republikanow dorzucilbym do tego obozu Busha seniora z jego swita przegranych
        oportunistow.
    • Gość: x A na drzewach zamiast liści będą wisieć socjaliści IP: *.acn.pl / 10.64.6.* 17.04.03, 21:09
      To kpina, że socjalista i złodziej, pachołek Sowietów, porównuje
      republikański rząd do morderców z partii bolszewickiej.
      • Gość: jastrzab Re: A na drzewach zamiast liści będą wisieć socja IP: *.arc.nasa.gov 17.04.03, 21:24

        > To kpina, że socjalista i złodziej, pachołek Sowietów,
        porównuje
        > republikański rząd do morderców z partii bolszewickiej.

        Zgadzam sie. Facet sam musi miec jakies bolszewickie
        ciagoty ...
        • Gość: Bnadem ReTo już trzeci twój nick w ciągu 24 godzin... IP: *.krakow.pl 17.04.03, 23:09
          Gość portalu: jastrzab napisał(a):

          >
          > > To kpina, że socjalista i złodziej, pachołek Sowietów,
          > porównuje
          > > republikański rząd do morderców z partii bolszewickiej.
          >
          > Zgadzam sie. Facet sam musi miec jakies bolszewickie
          > ciagoty ...


          A kto płaci za twoje połączenia, panie niezłomny Amerykaninie...
          • Gość: warmi Re: ReTo już trzeci twój nick w ciągu 24 godzin.. IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 18.04.03, 08:00
            Ty sie lepiej martw o to kto twoje rachunki zaplaci.
            W odruonieniu od krajow trzeciego swiata, tutaj w Ameryce nie
            placi sie za polaczenia od godziny ..

            • Gość: Bnadem Re: ReTo już trzeci twój nick w ciągu 24 godzin.. IP: *.krakow.pl 18.04.03, 22:10
              Gość portalu: warmi napisał(a):

              > Ty sie lepiej martw o to kto twoje rachunki zaplaci.
              > W odruonieniu od krajow trzeciego swiata, tutaj w Ameryce nie
              > placi sie za polaczenia od godziny ..
              >


              Więc uczciwy Tax-Payer "chatuje" sobie za pieniadze innych podatników w
              godzinach pracy? Muszę przyznać, że relatywizm moralny niektórych "Hamerykanów"
              jest oszałamiający...
              • gabrielacasey Bo "Hamerykany", US taxpayers szlag by trafil! 18.04.03, 23:45
                Okradanie pracodawcy podwojne: wykorzystywanie sluzbowych laczy
                do korespondencji prywatnej oraz nieproduktywna strata czasu
                pracy, za ktory przeciez NASA mu placi. Jadnym slowem - typowy
                Polack!
                • Gość: Bnadem Re: Bo 'Hamerykany', US taxpayers szlag by trafi IP: *.krakow.pl 19.04.03, 01:45
                  gabrielacasey napisała:

                  > Okradanie pracodawcy podwojne: wykorzystywanie sluzbowych laczy
                  > do korespondencji prywatnej oraz nieproduktywna strata czasu
                  > pracy, za ktory przeciez NASA mu placi. Jadnym slowem - typowy
                  > Polack!


                  Ponoć na południu lepiej hakują, niż w Europie Wschodniej, ale nikt się nie
                  czepia...
                  • gabrielacasey A ty o kim tym razem? O Florydzie czy Bulgarach? 19.04.03, 02:18
                    • Gość: Bnadem Re: Etycznie rzecz ujmując jest różnica? IP: *.krakow.pl 19.04.03, 02:21
                      • gabrielacasey Nie ma, moze tylko tyle, ze Krzemowa Dolina 19.04.03, 03:01
                        powinna ich wszystkich podkupic - zdolne bestie,
                        choc...zlodzieje i falszerze.
          • gabrielacasey Jak to kto: NASA. Polaczek na stypendium okrada USA 18.04.03, 23:40
      • Gość: Bnadem Re: A na drzewach zamiast liści będą wisieć socja IP: *.krakow.pl 17.04.03, 23:04
        Gość portalu: x napisał(a):

        > To kpina, że socjalista i złodziej, pachołek Sowietów, porównuje
        > republikański rząd do morderców z partii bolszewickiej.


        A ty wiesz, chłopie, że cytujesz francuskich rewolucjonistów w ich piosence "Ca
        ira, ca ira, ca ira, Les Royalistes a la Lanterne..."
        Ktoś ci to, daj Bóg, przetłumaczy...
    • Gość: Tysprowda Re: Ekipa Busha - bu$zewicy w Białym Domu IP: 62.150.173.* 17.04.03, 22:09
      Dawno juz tak pisalem.

      Demokracja bu$zewikow: mianowani z klucza partyjnego, wiec niewybierani
      sedziowie glosami 5:4 mianuja prezydenta niechcianego przez wiekszosc
      glosujacych.

      Bu$zewicy socjalizuja koszty (biorac podatki na armie) i potem prywatyzuja dla
      siebie zyski (z ropy i wody zdobytej przez armie). Mordujac po drodze obywateli
      swoich i innych.

      Bu$zewicy musza odejsc. Swiat bedzie bez nich lepszy.
      • Gość: traianus Re: Ekipa Busha - bu$zewicy w Białym Domu IP: 217.30.133.* 17.04.03, 23:21
        Gość portalu: Tysprowda napisał(a):

        > Dawno juz tak pisalem.
        >
        > Demokracja bu$zewikow: mianowani z klucza partyjnego, wiec niewybierani
        > sedziowie glosami 5:4 mianuja prezydenta niechcianego przez wiekszosc
        > glosujacych.

        Tysprowda to już nudny tekst, wymyśl coś nowego, nie powtarzaj się

        • Gość: Bnadem Re: A może argument, geniuszu? IP: *.krakow.pl 17.04.03, 23:22
          Gość portalu: traianus napisał(a):

          > Gość portalu: Tysprowda napisał(a):
          >
          > > Dawno juz tak pisalem.
          > >
          > > Demokracja bu$zewikow: mianowani z klucza partyjnego, wiec niewybierani
          > > sedziowie glosami 5:4 mianuja prezydenta niechcianego przez wiekszosc
          > > glosujacych.
          >
          > Tysprowda to już nudny tekst, wymyśl coś nowego, nie powtarzaj się
          >
        • Gość: Zuni Traianus dowiedz "nudnosci"tekstu Tysprowdy,co? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.03, 23:38
          Gość portalu: traianus napisał(a):

          > Gość portalu: Tysprowda napisał(a):
          >
          > > Dawno juz tak pisalem.
          > >
          > > Demokracja bu$zewikow: mianowani z klucza partyjnego, wiec niewybierani
          > > sedziowie glosami 5:4 mianuja prezydenta niechcianego przez wiekszosc
          > > glosujacych.
          >
          > Tysprowda to już nudny tekst, wymyśl coś nowego, nie powtarzaj się
          >


          Ty zdajesz sie nie pamietac komentarzy jakie obiegly caly swiat po blamazu
          wyborow prezydenckich.I co to za zarzut:"nudny tekst".
          Jesli jestes piewca buszewizmu i nienawistny ci jest jako zlo wcielone Cohn-
          Bendit(z Joschka Fischerem dolaczonym dla towarzystwa jeszcze bardziej go
          znienawidzisz), w takim razie bron buszewizmu jak zycia.
          Buschevismo o muerte!
          Zuni.
          • Gość: Bnadem Re: Traianus dowiedz 'nudnosci'tekstu Tysprowdy,c IP: *.krakow.pl 17.04.03, 23:44
            Gość portalu: Zuni napisał(a):

            > Gość portalu: traianus napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Tysprowda napisał(a):
            > >
            > > > Dawno juz tak pisalem.
            > > >
            > > > Demokracja bu$zewikow: mianowani z klucza partyjnego, wiec niewybiera
            > ni
            > > > sedziowie glosami 5:4 mianuja prezydenta niechcianego przez wiekszosc
            >
            > > > glosujacych.
            > >
            > > Tysprowda to już nudny tekst, wymyśl coś nowego, nie powtarzaj się
            > >
            >
            >
            > Ty zdajesz sie nie pamietac komentarzy jakie obiegly caly swiat po blamazu
            > wyborow prezydenckich.I co to za zarzut:"nudny tekst".
            > Jesli jestes piewca buszewizmu i nienawistny ci jest jako zlo wcielone Cohn-
            > Bendit(z Joschka Fischerem dolaczonym dla towarzystwa jeszcze bardziej go
            > znienawidzisz), w takim razie bron buszewizmu jak zycia.
            > Buschevismo o muerte!
            > Zuni.


            Chłopie - ty myślisz, że on zrozumie, co do niego napisałeś?
            • gabrielacasey No i o CO zaklad, panowie, ze kon trojanski NIE POJMIE 18.04.03, 23:50
              Az po "podwojna" semantyke z "drugim dnem", ironicznosc,
              aluzyjnosc etc. etc. Wiadomo, "Hamerykan" (nie mylic z
              Amerykaninem).
        • gabrielacasey A ty, koniu trojanski, powiedz cos fajnego od siebie ! 18.04.03, 23:47
    • Gość: forman Re: Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu IP: *.ksk.net.pl / 192.168.6.* 18.04.03, 00:41
      Jestem rozczarowany. Tak obłudnego bełkotu nie czytałem dawno.
      Hussajna nie można było powstrzymać perswazją, podobnie jak
      Hitlera panie C-B. Najzabawniejsze, że Chirac poprzez swą
      politykę blokującą ONZ w sprawie irackiej, ułatwił interwencję
      USA w Iraku i obalenia tego perzyjaciela prez Francji, z którym
      Paryż i Moskwa robiły grube interesy. To co widzimy to nie jest
      początek nowego Wietnamu (o tym też absurdy wygaduje C-B) ale
      koniec dotychczasowej polityki francuskiej na Bliskim
      Wschodzie. I dobrze.
      • Gość: Bnadem Re: Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu IP: *.krakow.pl 18.04.03, 01:07
        Gość portalu: forman napisał(a):

        > Jestem rozczarowany. Tak obłudnego bełkotu nie czytałem dawno.
        > Hussajna nie można było powstrzymać perswazją, podobnie jak
        > Hitlera panie C-B. Najzabawniejsze, że Chirac poprzez swą
        > politykę blokującą ONZ w sprawie irackiej, ułatwił interwencję
        > USA w Iraku i obalenia tego perzyjaciela prez Francji, z którym
        > Paryż i Moskwa robiły grube interesy. To co widzimy to nie jest
        > początek nowego Wietnamu (o tym też absurdy wygaduje C-B) ale
        > koniec dotychczasowej polityki francuskiej na Bliskim
        > Wschodzie. I dobrze.


        A może trochę samokrytycyzmu w tym pseudoamerykańskim bełkocie - jesteś tak
        samozadowolony, że prawdopodobnie czytanie literek ci nie wychodzi. Poproszę o
        spójną, logiczną i zawierającą wnioski wypowiedź - jak na razie słyszę
        wykładnik dźwięku nieprzyzwoitego...
        • gabrielacasey A czego ty wymagasz od brygadzisty, pardon-foremana? 19.04.03, 00:01
    • Gość: pryk Re: Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu IP: *.dialup.uni2.es 18.04.03, 01:57
      Temu facetowi trzeba wybaczyc. W 68 dostal pala po glowie i mu
      sie poprzestawialo. Teraz nawet nie pamieta, ze manifestowal, ze
      byl bardziej sowiecki od Najwyzszego Sowietu i dlatego nazywali
      go Daniel le Rouge "Czerwony Daniel". A teraz widzi czerwonych w
      Bialym Domu, a biale myszki w swojej czerwonej mózgownicy.
      • Gość: Emily Re: Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu IP: *.nv.nv.cox.net 18.04.03, 03:40
        Gość portalu: pryk napisał(a):

        > Temu facetowi trzeba wybaczyc. W 68 dostal pala po glowie i mu
        > sie poprzestawialo. Teraz nawet nie pamieta, ze manifestowal,
        ze
        > byl bardziej sowiecki od Najwyzszego Sowietu i dlatego
        nazywali
        > go Daniel le Rouge "Czerwony Daniel". A teraz widzi czerwonych
        w
        > Bialym Domu, a biale myszki w swojej czerwonej mózgownicy.


        pryku, przeczytaj uwaznie i pomysl. u niego "bolszewicy" to
        metafora na fanatykow ideologii politycznej, jakimi niewatpliwie
        sa doradcy Busha.
    • Gość: wiosna Syria i Izrael IP: *.proxy.aol.com 18.04.03, 02:19
      www.suntimes.com/output/novak/cst-edt-novak17.html
      Art. ukazal sie w Washington Post, Autor Robert Novak jest
      Zydem.
      • Gość: warmi Re: Syria i Izrael IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 18.04.03, 07:55
        No tak .. Zydzi sa za zaatakowaniem kraju ktory jest jednym z
        najwiekszych sponsorow terroryzmu anty-zydowskiego.
        Niesamowite ?
        • gabrielacasey A co one takie bojowe, te Zydy... CUDZYMI armiami. 18.04.03, 23:56
          Takie wojny to i ja z przyjemnoscia bede toczyc: zaden koszt,
          zadne ryzyko, a czysty zysk!. I jeszcze liczyc pieniazki
          wspierajace od panstw, ktore za mnie komus w tylek daly. Zawsze
          mowilam, ze madre te Zydy, oj, madre...
          • Gość: Bnadem Re: A co one takie bojowe, te Zydy... CUDZYMI arm IP: *.krakow.pl 19.04.03, 01:57
            gabrielacasey napisała:

            > Takie wojny to i ja z przyjemnoscia bede toczyc: zaden koszt,
            > zadne ryzyko, a czysty zysk!. I jeszcze liczyc pieniazki
            > wspierajace od panstw, ktore za mnie komus w tylek daly. Zawsze
            > mowilam, ze madre te Zydy, oj, madre...


            Nie przeginaj, bo Sachę broniłaś. Co prawda chłopak niegłupi, tylko lekko
            zawirowany (dwie ulice dalej), a jego tate manto mu spuścił, że hej...
            Niewielu tych Żydków w Europie zostało, a każdy obciąża ich za Izrael, do
            którego nie wyjechali. Gabryś, oddzielmy syjonistów od Żydów - przynajmniej od
            starych, poczciwych chasydów - tylko oni mnie do cadyka nie odsyłali, jak
            pytałem...
            • gabrielacasey Bnadem - ja uwielbiam chasydzki folklor, serio! 19.04.03, 02:16
              A Sache bronilam za inteligencje i...rozbrajajaca hucpe, choc
              odeslalam do tate, gdy zaczelo mu brakowac "inteligencji
              socjalnej" i na koniec (ty chyba do konca nie dotrwales)
              musialam smarkacza przemianowac z "madrego Zyda" na "glupiego
              Zydlaka". Zreszta bez szczegolnej obrazy wzajemnej, bo Zydzi - w
              przeciwienstwie do Polaczkow (powtarzam, nie mylic z Polakami)
              i "Hamerykanow" (nie mylic z Amerykanami) - inteligentna
              zonglerke slowna cenia, potrafia pokpiwac z samych siebie, majac
              silna samoidentyfikacje i dowcipna i uzasadniona zlosliwosc
              latwo przelykaja. Bo uczy. A oni, szczesliwie, nie boja sie
              uczyc. Nie jestem filosemitka, Bnadem. I dlatego Zydzi mnie
              zazwyczaj lubia: nie chca byc zaglaskani na smierc. I boja sie,
              ze filosemityzm pietnuje Zyda tak samo, jak antysemityzm: "O,
              Zyd!". I to by bylo tyle.
              • Gość: Bnadem Re: A ja nie - w Krakowie? IP: *.krakow.pl 19.04.03, 02:23
                gabrielacasey napisała:

                > A Sache bronilam za inteligencje i...rozbrajajaca hucpe, choc
                > odeslalam do tate, gdy zaczelo mu brakowac "inteligencji
                > socjalnej" i na koniec (ty chyba do konca nie dotrwales)
                > musialam smarkacza przemianowac z "madrego Zyda" na "glupiego
                > Zydlaka". Zreszta bez szczegolnej obrazy wzajemnej, bo Zydzi - w
                > przeciwienstwie do Polaczkow (powtarzam, nie mylic z Polakami)
                > i "Hamerykanow" (nie mylic z Amerykanami) - inteligentna
                > zonglerke slowna cenia, potrafia pokpiwac z samych siebie, majac
                > silna samoidentyfikacje i dowcipna i uzasadniona zlosliwosc
                > latwo przelykaja. Bo uczy. A oni, szczesliwie, nie boja sie
                > uczyc. Nie jestem filosemitka, Bnadem. I dlatego Zydzi mnie
                > zazwyczaj lubia: nie chca byc zaglaskani na smierc. I boja sie,
                > ze filosemityzm pietnuje Zyda tak samo, jak antysemityzm: "O,
                > Zyd!". I to by bylo tyle.


                Ty wiesz, jaki tutaj spektakl z początkiem lipca mamy? "If I were a Rich Man..."
                • gabrielacasey Nie wiem. Prosze o kontakt prywatny. 19.04.03, 02:36
                  Jasne, ze znam fiddlera na roofie, ale pojecia nie mam, co
                  szykuje sie w Krakowie na poczatku lipca.
                  A jesli ochodzi o chasydow, to - poki bylam w Polsce - bylo mi
                  blizej do Gory Kalwarii. I Radomia.
                  A teraz ciekawy fragmencik ze 100% chrzescijanskiego
                  angielskiego autora:

                  "In October 1994 I was in Cracow, Poland, and decided to visit
                  Auschwitz (OSWIECIM) and Birkenau (BRZEZINKA) about 30 miles
                  away. Auschwitz (One) was like a circus with hot dogs and
                  burgers for sale, with lots of young school children causing a
                  nuisance. I left as soon as possible and walked about three
                  miles to Birkenau.

                  There was no one there. It was empty, deserted and awesome in
                  size. As you walked in the main gates there were lines of
                  wooden military style huts on the right hand side, where
                  gypsies, communists, homosexuals and other undesirables were
                  housed. At this time I knew nothing about the camps.

                  On the left were lines of red brick block houses for the Jews.
                  I walked around the vast area and eventually came to the red
                  brick buildings. I went into two or three of these, but
                  decided to leave. There was a heavy, bad feeling, an aura of
                  evil and I walked to the back of the camp where the gas chambers
                  were situated.

                  The SS Officer in charge had his appointment, complete with
                  kitchen, bathroom and all mod. Cons (modern conveniences). His
                  kettle was on the cooker, complete normality and logic
                  in ‘Dante’s Inferno’

                  I left and walked back towards the main gate, a distance of
                  maybe half a mile. When I reached the red brick blockhouses
                  where I had been, close to the perimeter fence on my right and a
                  railway line on my left which was coming in from the main
                  gate. It was about 1500 hours and the camp was empty and
                  silent. I was very relaxed. About half way down I heard a
                  humming noise and I looked up at the trees on my right expecting
                  to see birds. The trees were barren and there were no birds.
                  The humming got louder and louder and all of a sudden I was
                  surrounded by hundreds of men, women and children.
                  Families. The nearest were about 2 or 3 feet from me and they
                  had their arms outstretched and were desperately trying to say
                  something. They were looking at me with pleading, desperate
                  looks. They were well dressed and I learned afterwards that it
                  was the dress of the period. I felt no fear, I felt safe and
                  at peace. They were very close, almost touching me. I felt
                  in total harmony with them and had a powerful feeling that they
                  were happy and at peace. It seemed that they were trying to
                  give me a message. The feeling and intensity was
                  indescribable. I wanted to stay with them but I couldn’t stop
                  walking, something was moving me on.
                  The humming built up over a distance of about 100 feet and I was
                  surrounded by these unfortunate people for about 150 feet. The
                  humming slowly died down over another 100 feet.

                  I discovered about a year later that I was beside the railway
                  track, where the transports came in from all over Poland and
                  Europe and I was passing the place where they had embarked and
                  where the ‘selections’ were going to be made.

                  It was a strange and beautiful experience, I didn’t want to
                  leave it, I didn’t want to let it go. I wanted to stay but I
                  couldn’t. Something was controlling me and I had no choice.
                  Sadly I didn’t know anyone at that time and didn’t have anyone
                  to speak with. I was totally isolated. ‘Silence is Golden’
                  and sometimes it’s the beginning of Wisdom."








                  • Gość: Bnadem Re: Nie wiem. Prosze o kontakt prywatny. IP: *.krakow.pl 19.04.03, 03:03
                    Festiwal Kultury Żydowskiej na Kazimierzu - palce lizać. Arabiści z UJ dostają
                    specjalne zaproszenie. Ostatnio tate Sachy, a mój sąsiad wypisywał. Młody chyba
                    się leczy z fundamentalizmu, ale miał prawo wpaść w bagno, bo go dziewczyna w
                    to wciągnęła - widziałem ją i rozumię...
    • Gość: Emily Madry ten Daniel IP: *.nv.nv.cox.net 18.04.03, 03:36
      Przyjemnie bylo poczytac. Mysle o tych sprawach bardzo podobnie.
      • Gość: warmi Re: Madry ten Daniel IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 18.04.03, 07:53
        No to fajnie.

        A teraz idz spac.
        • gabrielacasey A ty wstaw sabie zab, warmi. Ten MADROSCI. 19.04.03, 00:06
          Ma to dokladnie tyle sensu, a wlasciwie bezsensu, ile twoja
          lekcewazaca uwaga do Emily.
          • Gość: warmi Re: A ty wstaw sabie zab, warmi. Ten MADROSCI. IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 19.04.03, 01:08
            Oczywiscie - lekcewazace uwagi za natury rzeczy nie maja
            sensu ...
            • gabrielacasey To skrucha? Przepros Emilke za twe "per noga" 19.04.03, 01:43
          • Gość: Emily Re: A ty wstaw sabie zab, warmi. Ten MADROSCI. IP: *.nv.nv.cox.net 19.04.03, 06:58
            gabrielacasey napisała:

            > Ma to dokladnie tyle sensu, a wlasciwie bezsensu, ile twoja
            > lekcewazaca uwaga do Emily.

            Gabi, ja warmi niiiiiiiigdy nie czytam, wiec on dla mnie nie istnieje. z
            Twojego postu dowiedzialam sie, ze znow mi naublizal, ale on ubliza wszystkim.
            najlepiej go nigdy nie otwierac, szkoda czasu i nerwow.
    • Gość: m Co za czasy! IP: *.ichf.edu.pl 18.04.03, 10:58
      Francuski lewak musi przypominac Kurskiemu, kim byl Miller przed
      '89.
      "Najpierw mała dygresja. Leszek Miller podpisał "list ośmiu",
      wyznając, że Polska wraz z Ameryką broni wspólnych wartości.
      Wolałbym, by w 1968 r., podczas interwencji w Czechosłowacji, nie
      bronił wspólnych wartości u boku ZSRR, tylko przeciwstawił się
      wkroczeniu polskich żołnierzy do Pragi. Chciałbym, żeby dziś
      mówił o tym publicznie i otwarcie."
      • Gość: Fauconnier Re: Co za czasy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.03, 13:18
        No właśnie. Mnie najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie to, że Cohn-Bendit tak
        ostentacyjnie wypiera się własnej przeszłości. Na zarzut Kurskiego „Pan w 1968
        r. maszerował z portretami Marksa, Trockiego, Mao...” odpowiada zaprzeczając
        gwałtownie „Nie. Ja nie!”. Nie wiem czy ma on nadzieję, że w Polsce nikt go nie
        zna dostatecznie dobrze by spostrzec kłamstwo, we Francji w każdym razie
        deklarując coś takiego wzbudziłby śmiech. Jest tam bowiem faktem powszechnie
        znanym, że sławny „Czerwony Dany” był zawsze zajadłym wielbicielem komunizmu.
        Jego pierwszy ważny tekst, manifest opublikowany gdy C-B miał 23 lata, zaczynał
        się od słów „Widmo krąży po świecie - widmo studenterii.”. Tak więc już w
        pierwszym zdaniu nawiązywał do „Manifestu komunistycznego”. Któryś komentator
        francuski (nazwisko wyleciało mi z głowy) powiedział parę lat później, że C-
        B „jest zakochany w Marksie jak w kobiecie”. Nigdy nie przypuszczałem, że
        dożyję czasów kiedy słowo „bolszewik” spłynie z jego ust jako obelga, a nie
        jako komplement. To prawie tak jakby Lenin wymyślał komuś od „marksistów”.
        Nieomylny to znak, że żyjemy w czasach postmodernizmu. Komunista wyzywa
        konserwatystę od bolszewików, w Berlinie niemieccy antysemici manifestują
        przeciw Izraelowi, przyrównując premiera Szarona (obrońcę Żydów z 1973 r.) do
        Hitlera. Ciekawi mnie jakie prowokujące porównanie pojawi się jako następne.
        Może „Primo Levi = Himmler”, albo „Anna Frank = Goebbels” ? Być może sam C-B
        nas czymś takim niebawem uraczy. Jak widać ma on talent do wymyślania ciekawych
        porównań. A zapomina się często, że chociaż sam jest Żydem, jest również
        antysemitą, i że zawsze aktywnie występował przeciw Izraelowi. Co prawda nie
        dorównał tu swemu starszemu bratu, który dołączył do „historyków-
        rewizjonistów” - negacjonistów holocaustu, i jeśli dobrze pamiętam, został
        nawet we Francji skazany za „kłamstwo oświęcimskie”. Danielowi się to dotąd nie
        udało, no ale wszystko przed nim. Antysemityzm jest we Francji znowu w modzie.
        Jak się Dany zaangażuje to może nawet jeszcze swego braciszka prześcignie.
        Swoją drogą to nawet trochę żal człowieka. Wstydzi się własnego pochodzenia,
        własnej klasy społecznej (jest oczywiście burżujem), własnego życiorysu,
        ogólnie rzecz biorąc wszystkiego co sam reprezentuje. Wypiera się swego
        żydostwa, swego komunizmu, swych prototalitarnych sympatii, żyje w permanentnym
        zakłamaniu i jakoś jeszcze potrafi zarzucać hipokryzję innym (Millerowi na
        przykład). Godne podziwu, że nie popadł jeszcze w schizofrenię.
        • Gość: TW Re: Co za czasy! IP: *.dial.indiana.edu 18.04.03, 16:33
          PRzeczytalem caly artykul, nie zawsze znajdujac spojnosc mysli, co wedlug mnie
          jest typowym przykladem lawirowania logiki tak, aby sie tylko "100" zgadzalo. Z
          ciekawoscia przeczytalem tez wszystkie (sic!) komentarze. Artykul glownie
          dotyczy prewencyjnej wojny w Iraku. Komentarze nie zawsze trzymaja sie tej
          mysli przewodniej (C-B rowniez). Mam tu pytanie i prosze bardzo o komentarz.
          Czy komukolwiek przyszlo na mysl, ze ta cala awantura jest tylko i wylacznie po
          to, aby republikanie na pewno pozostali w Bialy Domu prze nastepne cztery lata?
          Popatrzmy na fakty. Dick Cheney jeszcze we wrzesniu 2000 zaczyna nagle mowic o
          tym, ze ekonomia amerykanska stoi na skraju recesji! Recesji nie ma, ale to
          zaden problem. Mozna ja wywolac. Nie ma bardziej poddajacego sie manipulacji
          spoleczenstwa, niz amerykanskie. Motto Busha juniora: izolacja i powrot do
          Ameryki. Wszystko idzie zgodnie z planem, az tu nagle: buum! Zaatakowali. Co za
          okazja! Robimy wojne. Wszyscy sa pod napieciem. Wymysla sie rozne kolory na
          okreslony poziom alarmu i zaczyna sie wojne. Kto bedzie myslal o wymianie
          prezydenta, ktory jest rowniez glownodowdzacym, w czasie wojny?
          Powiecie Panstwo, ze plote bajki? Czy slyszal kto kiedykolwiek, aby cos
          udowodniono Clintonowi? Zadna afera nie okazala sie prawdziwa. Wszystko bylo
          sfabrykowane! Wiem, wiem-Lewinska. Komisja Kenn'a Starr'a i on sam udowodnili,
          ze nie ma zadnych hamulcow, jesli chodzi o odebranie i utrzymanie wladzy. A do
          tego jeszcze ten caly cyrk na Florydzie z falszowaniem glosow.
          Pozdrawiam serdecznie. TW
          • gabrielacasey Mnie przyszlo.I jeszcze bardziej Obcemu - to byl"spin" 19.04.03, 02:06
            Total. Super-manipulacja medialna i dlatego tak sie pieklilam na
            tym forum na wszystkich odmozdzonych wyznawcow Foxa. Nie zeby mi
            chodzilo o demokracje amerykanska - ich sprawa; ale balam sie
            podobnych "chcic" u naszego Blaira (temu nie wyszlo i z
            wscieklosci nawet na BBC nakrzyczal!)i podobnej podatnosci na
            najbardziej tandetny "spin" u Polakow w kraju. Na czele z
            super "spin doctor" pt. Gazeta Wyborcza. I to nie tylko jesli
            chodzi o Irak, ale o wazniejsze dla przyszlosci tego kraju i
            narodu sprawy.
            Niemniej w US jest pewna recesja, jak zreszta i w Europie - to
            naczynia polaczone. Nie sadze tez, by Ameryce istotnie chodzilo
            o izolacjonizm,ekipie Busha raczej chodzilo o odgranie roli
            chrzescijanskiego przedmurza. Cala ta wojna ma tez aspekt
            ekonomiczny (poczawszy od kontraktow na odbudowe - przeciez
            dzialy biznesu wszystkich amerykanskich gazet trabia na temat
            roznych "przewal"). Do wyborow jakies poltora roku - to w
            swiadomosci "mobu" wiecznosc, zapomni. Iraku nie sposob przez
            ten czas "podgrzewac", bo zadziala jak anty-propaganda przeciwko
            prezydentowi-gierojowi. Mysle, ze - jesli chodzi o polityke
            wewnetrzna - to chodzilo tu o wprowadzenie
            istotnie "bolszewickich" mechanizmow kontroli spoleczenstwa, jak
            nieslawny Patriot Act i Patriot Act II (mam nadzieje, ze nie
            wprowadzony w zycie?), wzmocnienie amerykanskiej "bezpieki"
            tj.Homeland Security, cenzure i monitoring wypowiedzi (wliczajac
            w to internet) - dobrze podgladanym przez Big Brother
            spoleczenstwem latwiej sie rzadzi, co istotnie moze pomoc przy
            kolejnej elekcji, scislej: ponownym przeprowadzaniu prezydentury
            poprzez sad. A w polityce zagranicznej, to chyba kolejny krok
            do "azjatyckiegio NATO", ktore moze i nie byloby takie zle w tym
            rejonie swiata.
        • gabrielacasey Ciekawa wypowiedz, ale... 19.04.03, 01:36
          Fakt, ze Daniel Cohn-Bendit jest francuskim Zydem jest
          powszechnie znany (sama tez tu zreszta o tym wspominam) i - jak
          sadze - dla wypowiedzi w.w. malo istotny. Rownie powszechnie
          jest znany fakt, ze studencka rewolta 68' miala naiwno-lewackie
          zabarwienie i ze H. Marcuse byl marksista, wykletym u Sowietow
          jako heretyk. Bardzo ciekawe i mam nadzieje porozmawiac z Panem
          na ten temat przy bardziej sprzyjajacej ku temu okazji. Manifest
          smarkatego Daniela, a szczegolnie jego poczatek: "Widmo krazy
          nad swiatem, widmo studenterii" ubawil mnie do lez,
          jako ...jedna z lepszych parodii Manifestu Komunistycznego itd.
          itp. Take easy, Acan! Wiecej dystansu. I mniej nienawisci do
          niegdysiejszych "bananowych komunistow" tylko dlatego, ze nie
          lubia oni ekipy Busha Juniora (bo czyz trzeba ich kochac? I kto
          to nakazal?). Za to wiecej troski o to, KTO RZADZI Panskim
          krajem czy krajem Panskich przodkow. Z Panskiej wypowiedzi
          wydaje mi sie, ze naleze do nastepnej po Panu generacji, ale -
          jesli mowa o Millerze - to, niestety, jego wszawa komunistyczna
          dzialalnosc jest mi swietnie znana, jego - lagodnie mowiac -
          pokretne morale takoz. I nie sadze, by wszawy
          czterdziestoparolatek (a wiec w pelni dojrzaly facet o
          uksztaltowanym charakterze) diametralnie zmienil poglady,
          charakter i nawrocil sie na droge cnot wszelakich, przekraczajac
          szescdziesiatke. I to niepokoi, nie zas niegdysiejszy "Czerwony
          Daniel".
          • Gość: Emily, Re: Ciekawa wypowiedz, ale... IP: *.nv.nv.cox.net 19.04.03, 07:07
            przyznam bez bicia, ze nieznana mi byla przeszlosc tego Daniela i jest ona w
            tym momencie dla mnie malo wazna. Podobala mi sie jego obecna wypowiedz i tyle.
            Ludzie sie perzeciez zmieniaja, dojrzewaja, madrzeja i to trzeba brac pod
            uwage. On przedstawia, jak mi sie wydaje, stanowisko zachodnio-europejskie (nie
            brytyjskie) i tak trzeba je odbierac. Zreszta jego stanowisko jest calkiem
            podobne do pogladow Mailera, czy innego znanego pisarza amerykanskiego, Gore
            Vidala. Swiat jest bardzo skomplikowany, a ludzkie podlady nan, jeszcze
            bardziej.
            pzdr
    • Gość: Rychu Do wszystkich pacyfistow i innych takich! IP: *.ey.com.pl / 10.106.90.* 18.04.03, 12:52
      Jestescie zwyklymi idiotami! a ten goscio od wywiadu nigdy sie
      ine zmienie. dlaczego nawet nie wspomnial o Czeczeni?
      jesli losy swiata maja zalezec od Rosji i Chin i tych zabojadow!
      to ja dziekuje!
      jedynie sojusz z USA gwarantuje nam bezpieczenstwo, a w
      szczegolnosci amerykanskie bazy w Polsce!
      nie jestem fanem Olka i Leszka ale popieram ich proamerykanska
      polityke!
      na koniec, niech zyje wolny narod iracki!
      • Gość: . Re: Do wszystkich pacyfistow i innych takich! IP: *.arcor-ip.net 18.04.03, 21:34
        Gość portalu: Rychu napisał(a):

        > jedynie sojusz z USA gwarantuje nam bezpieczenstwo, a w
        > szczegolnosci amerykanskie bazy w Polsce!

        I przyrost naturalny w postaci mulatkow.

        > nie jestem fanem Olka i Leszka ale popieram ich proamerykanska
        > polityke!

        Fanem byc nie musisz, ale jestes za komuna i o to im tylko szlo,
        zeby takcich durniow jak ty przekabacic na swoja strone.

        > na koniec, niech zyje wolny narod iracki!

        Czyli Ami go home.


        .
      • gabrielacasey Nie wspomnial o Czeczenii z SZACUNKU DLA BUSHA 19.04.03, 02:28
        Nie wiem, czy ty prase amerykanska czytasz. A bylo w niej co
        nastepuje:
        1) wpisanie przez Waszyngton TRZECH GLOWNYCH organizacji
        czeczenskich na liste swiatowego terroryzmu juz jakies dobre 2
        miesiace temu
        2) mowa przedtawiciela USA przed sformulowaniem rezolucji ONZ,
        wytykajacej Rosji lamanie praw czlowieka w Czeczenii (ktora
        zreszta USA podpisalo, ale po tej ciekawej mowie).

        Poczytaj troche, chocby amerykanskiej prasy: Czeczeni wcale nie
        sa tacy swieci i trzeba dobrze pomyslec, kogo wsrod nich bronic.
        A takze, broniac Czeczenow, warto pomyslec, kto obroni
        Inguszetow. Przed Czeczenami. A takze o Kongo, w ktorym jednego
        dnia wymordowano tylu cywilow, ilu zginelo w czasie calej wojny
        w Iraku.
    • Gość: mac Słowa... bolszewickie upadłej "gwiazdeczki" IP: 217.153.90.* 18.04.03, 13:07
      Teraz, to już nawet na takie brednie zbyt późno. Muzeum!
    • Gość: andoria Bush to porąbany amerykański debil IP: 80.51.29.* 18.04.03, 13:23
      to zwykły bolszewik i pijus. ten idiota tylko na nas wszystkich sprowadza
      niezbepieczeństwo. jest największym zagrożeniem dla demokacji. mam nadzieję że
      tego świra ktoś prędziej czy później ustrzeli. i będzie po krzyku
      • Gość: Lorne Re: Bush to porąbany amerykański debil-zgadzam sie! IP: *.sympatico.ca 18.04.03, 16:56
        Bardzo trafne spostrzezenie!
      • Gość: Joe Plus dla Michnika za umieszczenie dobrego wywiadu! IP: *.ext.ti.com 18.04.03, 17:14
        Plus dla Michnika, ze jego pismo publikuje opinie przeciwne do jego wlasnych.

        Republikanin pisze "W Wietnamie Amerykanie zajmowali sie wylacznie obrona." - Ani Wietnam, ani Irak nie atakowal
        ani grozil dla USA. W obu przypadkach USA zaatakowalo maly kraj. Przy okazji USA bomardowalo Laos i Kambodze.
        Do dzisiaj w Laosie co roku ginie okolo 200 osob, glownie dzieci zabijanych przez amerykanskie niewypaly. USA
        odmawia pieniedzy na usuniecie tych niewypalow. W miedzyczasie, pomiedzy Wietnamem i Irakiem, USA
        zaatakowaly Paname, Granade, zaminowaly morze przy brzegach Nikaragui itd itd. Tylko Republikanin moze nazywac
        to obrona. Chyba, ze wierzy, ze to amerykanska ropa naftowa lezy pod piaskami Iraku i Rumsfeld musi bronic tej ropy.

        x pisze "To kpina, ze socjalista i zlodziej, pacholek Sowietów, porównuje republikanski rzad do morderców z partii
        bolszewickiej." To nie kpina to fakt. W pierwszej polowie XX wieku ZSRR i Niemcy zabily najwiecej ludzi na swiecie.
        W drugiej polowie XX wieku USA prowadzi: 1 mln zabitych Wietnamczykow + 58 tys Amerykanow, okolo 400 tys ludzi
        w Angoli przez wojska finansowane przez USA... Trzeba do tego dodac wojny Iraku z Iranem popierana przez USA i
        osobiscie Rumsfelda, gdzie tez zginelo okolo 400 tys ludzi. Cohn-Bendit przytacza sporo faktow wskazujacych na
        wspolne zabojcze cechy bolszewikow i rzadu Busha.

        Byloby milo gdyby wiekszy procent wypowiedzi uzywal rzeczowych argumentow a nie wyzwisk. Ale czego
        innego mozna oczekiwac od zwolennikow Busha?
        • Gość: Fauconnier Re: Plus dla Michnika za umieszczenie dobrego wyw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.03, 21:58
          Chcesz rzeczowych argumentów? Proszę bardzo. Jako, że piszesz głównie o
          Wietnamie, więc i ja odpowiem o Wietnamie.
          Piszesz zatem „Ani Wietnam, ani Irak nie atakowal ani grozil dla USA. W obu
          przypadkach USA zaatakowalo mały kraj.” O Irak w tej chwili mniejsza. Jeśli
          idzie natomiast o Wietnam, to Amerykanie interweniowali tam z wielką niechęcią.
          Pierwsza (francuska) wojna w Indochinach była wojną kolonialną. Amerykanie
          stanęli przed dylematem, stanąć po stronie francuskiego sojusznika w imię
          polityki powstrzymywania komunizmu, czy stanąć po stronie wietnamskich
          powstańców w imię polityki antykolonialnej. Problem polegał na tym, że akurat w
          tamtym momencie administracja amerykańska prowadziła w świecie obie te polityki
          równocześnie. Teraz nagle okazało się, że trzeba wybierać. Prezydent Eisenhower
          w końcu wybrał walkę z komunizmem. Od początku jednak Amerykanie angażowali się
          w Wietnamie bez entuzjazmu i wiary w sens tej wojny. Kiedy w końcu w 1954 r.
          Francuzi przegrali wojnę z kretesem, Amerykanie wykręcili się z wietnamskiej
          awantury z wielką ulgą. Eisenhower napisał w swym pamiętniku: „Pozycja Stanów
          Zjednoczonych, jako najpotężniejszego mocarstwa antykolonialnego, stanowi
          nieocenioną wartość dla całego Wolnego Świata. Przeto tę właśnie moralną
          pozycję Stanów Zjednoczonych trzeba chronić bardziej niż Deltę Tonkińską czy
          nawet całe Indochiny”. Prezydent uważał zatem, że wreszcie wyplątał się z
          wysoce fałszywej sytuacji. Problem w tym, że zagrożenie komunistyczne wcale od
          tego nie znikło. Na mocy uzgodnień pomiędzy stronami Wietnam został podzielony
          na dwa państwa, Wietnam północny, który dostał się w ręce komunistów i wolny
          Wietnam południowy, rządzony przez Ngo Dinh Diema. Wietnamowi płd. USA
          udzieliły gwarancji bezpieczeństwa.
          To właśnie te gwarancje sprawiły, że Wietnam płn. nie odważył się zaatakować
          swego płd. sąsiada wprost. Zamiast tego jął formować partyzantkę na miejscu.
          Był to osławiony Viet Kong. Jego celem było oczywiście połączenie obydwu
          państw. Nie trudno było zgadnąć co oznaczałoby to dla południowców. Komuniści,
          suwerenni na północy, zaraz po 1954 r. wzięli się za eksterminację „wrogów
          klasowych”, co prawda początkowo na umiarkowaną (jak na komunistów) skalę.
          Wymordowali jakieś 50 000 ludzi. 100 000 wsadzili do obozów koncentracyjnych. Z
          podobnym losem musieli się liczyć w przyszłości mieszkańcy południa. USA
          znalazły się szybko w delikatnej sytuacji. Mieli zobowiązania sojusznicze wobec
          Wietnamu płd. To, że zagrożenie dlań było realne biło po oczach każdego kto
          umiał patrzeć. Jednocześnie zaś nie było formalnej agresji ze strony północy.
          Zgodnie z prawem międzynarodowym nie było zatem dobrego pretekstu by
          interweniować. W dodatku w międzyczasie zmienił się rząd w USA. Nowy młody i
          niedoświadczony demokratyczny prezydent Kennedy zupełnie nie miał pomysłu co
          robić. W końcu wysłał wojska na pomoc Diemowi. Popełnił jednak przy tym
          wszystkie możliwe błędy, jakie tylko mógł popełnić.
          Po pierwsze, dał się w końcu wmanewrować w interwencję, wbrew prawu
          międzynarodowemu, co propaganda komunistyczna na zachodzie skwapliwie
          wykorzystała.
          Po drugie, miał błędną doktrynę strategiczną. Główną, opracowaną jeszcze za
          Trumana, doktryną regulującą całą amerykańską politykę zagraniczną do lat
          osiemdziesiątych i końca zimnej wojny, była wymyślona przez George’a
          Kennana „polityka powstrzymywania komunizmu” bardzo rozsądna, wręcz
          profetyczna. Kennan przewidywał upadek komunizmu na skutek jego własnej
          nieudolności i odradzał wojnę totalną z ZSRR. Trzecia wojna światowa jawiła mu
          się nie tylko jako zbyt niebezpieczna, ale przede wszystkim niepotrzebna. Po co
          zwalczać coś, co prędzej, czy później samo zginie? Wystarczy cierpliwie
          poczekać. W międzyczasie jednak należy pilnować żeby komunizm nie rozlał się
          dalej niż dotąd mu się to udało. Trzeba bronić krajów „Wolnego Świata” przed
          agresją państw komunistycznych. Przez pół wieku Amerykanie aplikowali tę
          politykę, jak się w końcu okazało słusznie, gdyż wszystkie prognozy Kennana się
          z czasem sprawdziły. W Wietnamie jednak jego doktrynę zreinterpretowano w
          sposób nieuprawniony i fałszywy. Chcąc jakoś usprawiedliwić się sam przed sobą,
          z tego że angażuje się w „brudnej wojnie kolonialnej” Eisenhower rozdmuchał
          wizję zagrożenia komunistycznego do absurdalnych rozmiarów. Tak
          powstała „teoria domina” głosząca, że jeśli komuniści zatriumfują w Wietnamie,
          to za Wietnamem posypie się jak domino, cała Azja. Komunistyczne staną się
          Filipiny, Malezja, Indonezja, Indie, ba nawet Australia i Japonia. Argumenty na
          poparcie tej teorii były nader mętne i dzisiaj aż trudno uwierzyć, że tylu
          mądrych ludzi mogło ówcześnie brać ją poważnie. Jednak zarówno Eisenhower, jak
          i Kennedy i Johnson wierzyli w nią głęboko. W ten sposób zaś Wietnam z mało
          ważnego kraju na antypodach stał się dla Amerykanów regionem o fundamentalnym
          znaczeniu strategicznym. Wypaczało to wszystkie ich oceny.
          Po trzecie, najgorsze, Kennedy popełnił błędy natury wojskowej. Najważniejszy,
          ten, który zadecydował w końcu o klęsce, związany był z punktem pierwszym.
          Kennedy nie miał pretekstu by zaatakować Wietnam płn. i nie zaatakował go.
          Bronił tylko terytorium Wietnamu płd. przed partyzantką. Problem w tym, że
          komuniści z północy przez cały czas przerzucali nowych partyzantów i broń przez
          terytorium Kambodży i Laosu (Tak zwany Szlak Ho Szi Mina). Różnica między
          Amerykanami a komunistami polegała na tym, że ci ostatni traktowali Indochiny
          jako jedną całość, nie bez pewnej słuszności zresztą. Dlatego nie mieli oporów
          by przechodzić przez terytorium suwerennych teoretycznie Kambodży i Laosu.
          Amerykanie natomiast bali się bombardować komunistyczne szlaki zaopatrzeniowe w
          tych krajach, gdyż w myśl prawa międzynarodowego oznaczałoby to agresję na
          kolejne suwerenne i „neutralne” państwa. W ten sposób amerykańska machina
          wojenna została sparaliżowana.
          Piszesz „Przy okazji USA bombardowalo Laos i Kambodze. Do dzisiaj w Laosie co
          roku ginie okolo 200 osob, glownie dzieci zabijanych przez amerykanskie
          niewypaly.” Cha, cha, cha. Pozwolisz, że gorzko się roześmieję. Gdybyż, ach
          gdybyż tak rzeczywiście było! Amerykanie wygraliby wtedy wojnę w kilka
          miesięcy. Nie doszłoby do jednej z najstraszliwszych katastrof humanitarnych XX-
          ego wieku. Eisenhower podobno zdając urząd uprzedzał Kennedy’ego, że jeśli mu
          przyjdzie prowadzić wojnę w Wietnamie, linię frontu będzie musiał przeprowadzić
          w Laosie. Kennedy go nie posłuchał z powodów wyłożonych powyżej. Linię obrony
          wyznaczył na 17-ym równoleżniku, na linii demarkacyjnej dzielącej dwa państwa
          wietnamskie. Był to absurd totalny ponieważ na tej linii nikt Wietnamu płd. nie
          atakował! Żołnierze i sprzęt wojskowy szły z północy na południe w całości
          szlakiem Ho Szi Mina... przez Laos i Kambodżę. Wojna trwała dziesięć lat. I
          przez cały ten czas Amerykanie nie bombardowali linii zaopatrzenia wroga. Co
          gorsza, szybko okazało się, że armia amerykańska nie umie walczyć z
          partyzantami. Przygotowana była do prowadzenia takiej walki, jaką poznała w
          Europie w czasie II wojny św., walki w okopach na jednej, jasno wyznaczonej
          linii frontu. Ludzie Viet Kongu kryli się w dżungli, pojawiali się nagle jak
          duchy i znikali jak kamfora. Amerykanie nie umieli sobie z nimi dać rady.
          I tak się toczyła ta beznadziejna wojna póki nie nastał Nixon. Nixon zastał w
          kraju protesty pacyfistów domagających się zakończenia wojny. (Los
          Wietnamczyków z południa, którzy mieli zostać wydani na łaskę komunistów,
          pacyfistów oczywiście zupełnie nie obchodził.) Chcąc, nie chcąc Nixon rozpoczął
          zatem negocjacje z wrogiem. (Nixon był pierwszym prezydentem nie
          akceptującym „teorii domina”. Jego zdaniem klęska w Wietnamie nie musiała
          oznaczać aut
          • Gość: Fauconnier Re: Plus dla Michnika za umieszczenie dobrego wyw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.03, 22:02
            Przerwało, do diabła. Ale kontynuuję.
            ...(Nixon był pierwszym prezydentem nie akceptującym „teorii domina”. Jego
            zdaniem klęska w Wietnamie nie musiała oznaczać automatycznie utraty całej
            Azji.) Jednocześnie jednak Nixon rozpoczął energiczne działania mające odwrócić
            sytuację na froncie. Zrobił to, co trzeba było zrobić na samym początku.
            Machnął ręką na prawo międzynarodowe i jął bombardować linie zaopatrzenia
            komunistów w Kambodży i Laosie. Wolno Ci się dziwić do upojenia ale jest faktem
            historycznym niezbicie stwierdzonym, że rdzenni mieszkańcy tych krajów,
            powitali amerykańskie naloty z entuzjazmem. Nie ma w tym nic nienaturalnego.
            Wietnamczyków z północy postrzegali oni jako najeźdźców i okupantów i byli
            szczęśliwi, że oto wreszcie dostawali oni w skórę.
            Wcześniej jeszcze sami komuniści popełnili pierwszy błąd. Rozzuchwaleni
            sukcesami, w 1968 r. zdecydowali się na coś, czego unikali przez całe lata,
            mianowicie na atak frontalny, poprzez linię demarkacyjną dzielącą oba Wietnamy.
            Była to tak zwana „Ofensywa Tet”. Skończyła się ona tak jak musiała się
            skończyć. Amerykanie stanąwszy nareszcie twarzą w twarz z wrogiem, rozbili go w
            pył. Ofensywa komunistów zakończyła się kompletną klęską. Na początku lat
            siedemdziesiątych wyglądało na to, że szala zwycięstwa przechyla się wreszcie
            na stronę Amerykanów. Nixon napotkał jednak na potężny opór opinii publicznej,
            która nie chciała po prostu dalszej wojny. Zdominowany przez demokratów kongres
            obciął fundusze na jej prowadzenie. Nixon znalazł się w absurdalnej sytuacji.
            Zwycięstwo było w zasięgu ręki, ale w Ameryce brakowało woli politycznej, by po
            nie sięgnąć. Nixon był zmuszony zawrzeć pokój w1973 r. Wojska amerykańskie
            wycofały się pozostawiając sojusznika na pastwę wroga, po raz pierwszy i jedyny
            w swej historii.
            Do 1975 r. komuniści przejęli władzę w całych Indochinach, to jest w obu
            Wietnamach, Laosie i Kambodży. (Do pewnego, ograniczonego na szczęście, stopnia
            sprawdziła się zatem „teoria domina”.) Dokonali w tych krajach (zwłaszcza w
            Kambodży) jednego z najpotworniejszych aktów ludobójstwa w historii. Sam tylko
            Pol Pot wymordował, bagatela, jedną trzecią swojego narodu. Choć w trakcie
            wojny, z rąk Amerykanów zginęło wielu ludzi, to do takich wyników nawet się oni
            nie zbliżyli. Komuniści niszczyli też metodycznie starą buddyjską cywilizację,
            poprawdze wszelką cywilizację. Zacytuję Ci fragment z reportażu polskiego
            orientalisty Piotra Kłodkowskiego. Oto jego relacja z Kambodży:
            „Na Polach Śmierci zwraca uwagę ogromna oszklona wieża. Na każdym pięterku
            znajdują się czaszki ludzkie i piszczele ułożone w piramidy. Nie wiem, czy
            dokładnie je policzono, żeby później szokować liczbą pomordowanych, ale to, co
            widać, w zupełności wystarcza do przeżycia rozstroju nerwowego. Na samym dole
            wieży, w pewnym miejscu brakowało jednak ochronnej szyby. Ludzkie kości leżały
            niezabezpieczone. Dopiero po chwili zobaczyłem dwójkę małych dzieci bawiących
            się wyjętymi z wieży czaszkami. Nikt im nie przeszkadzał. Mieliśmy przy sobie
            garść długopisów i kredek. Wiedzieliśmy, że dzieci w niektórych państwach
            azjatyckich proszą nie o pieniądze, ale o ołówek, kredkę czy długopis aby pisać
            nimi w szkole. Podeszliśmy do grupki chłopców i dziewcząt stojących niedaleko
            wieży. Żadne dziecko nie poprosiło nas o długopis, ale Maryla wyjęła ich kilka
            i wręczyła jednej z dziewczynek. Po raz pierwszy w życiu zobaczyłem dziecko,
            które nie wie, do czego służy najprostszy przyrząd do pisania. Dziewczynka
            przez moment oglądała otrzymany przedmiot, by wreszcie włożyć go do ust.
            Zaczęła go lizać, a potem ugryzła. Oto ujawniła się ostatnia ofiara Czerwonych
            Khmerów – dziewczynka z długopisem.”
            Od siebie dodam, była to również ofiara Daniela Cohn-Bendita, Jane Fondy, Johna
            Lennona itd... Przez swój sabotaż amerykańskich wysiłków wojennych w Wietnamie,
            pacyfiści doprowadzili do porzucenia mieszkańców Indochin na pastwę ludobójców.
            Ci dokonali ich planowej eksterminacji, spowodowali zagładę starożytnej kultury
            buddyjskiej i regres cywilizacyjny nie znajdujący skali porównawczej nigdzie w
            świecie. Kłodkowski to obieżyświat. Zjeździł glob, prawie jak Kapuściński.
            Czegoś takiego jak w Kambodży nie widział jednak nigdzie indziej.
            Czas na podsumowanie. Zauważyłeś być może, że nie idealizuję Amerykanów. Cały
            ten cholerycznie długi post poświęciłem punktowaniu ich błędów, kolosalnych i
            kompromitujących. Jednak uważam, że istnieje różnica między błędami, choćby
            najtragiczniejszymi, a zbrodniami. Amerykanie angażując się w Wietnamie
            próbowali zapobiec strasznej zbrodni. Niestety nie udało im się. Trzeba ostro
            krytykować ich błędy. Nie można jednak oskarżać ich o zbrodnie. Nie było
            zbrodnią to, że starali się wypełniać zobowiązania sojusznicze wobec Wietnamu
            płd. Nie było nią i to, że realizowali „politykę powstrzymywania komunizmu”
            choćby za cenę krwi.
            Zbrodnicza natomiast była, i to w dosłownym sensie, postawa pacyfistów.
            Dlaczego? Ano dlatego, że kiedy protestowali oni przeciw wojnie, zbrodnie
            komunizmu były już na zachodzie doskonale znane. To był początek lat
            siedemdziesiątych. A prawda o gułagach wychodziła na jaw już od lat
            czterdziestych. W latach siedemdziesiątych zaś to już i „Archipelag Gułag” był
            tłumaczony na języki zachodnie. I byli już na zachodzie obecni dysydenci
            radzieccy. Ponadto, i to jest najważniejsze, nie było tajemnicą, co komuniści
            robili w Wietnamie płn. od lat pięćdziesiątych. Ludzie, którzy domagali się
            końca wojny w Wietnamie po prostu nie mogli nie wiedzieć na co w ten sposób
            skazują Wietnamczyków z południa. I nic ich to nie obchodziło! Czytałem
            naprawdę sporo o tamtym ruchu pacyfistycznym. Nigdy i nigdzie nie natrafiłem na
            świadectwo, z którego wynikałoby, że los ofiar komunizmu, miał dla owych
            pacyfistów jakiekolwiek znaczenie. Po prostu nie brali go pod uwagę w swoich
            refleksjach. Los tych ludzi się dla nich nie liczył. Powiem zupełnie szczerze i
            bez żadnego patosu, czy przesady, że zawsze, odkąd tylko nauczyłem się myśleć,
            przerażała mnie niewiarygodna wprost bezduszność tamtych pacyfistów. „Wymordują
            komuniści miliony niewinnych? No to wymordują. Zgładzą całą cywilizację? Oj, no
            to zgładzą. Nie truj człowieku.” Cóż los niewinnych może obchodzić wielkiego
            Johna Lennona? Dla niego liczyło się, że miał temat do protest-songu.
            Tę samą bezduszność obserwowałem w czasie ostatniej wojny w Iraku. Ofiary
            ludobójstwa popełnionego przez Saddama nie obchodziły protestujących. Nie
            liczyli się z możliwością, całkiem przecież realną, nawet prawdopodobną, że
            dokona on dalszych zbrodni. Liczyło się dla nich, że mogą dopieprzyć Bushowi i
            Amerykanom (a przy okazji także Szaronowi, Izraelowi i Żydom). W imię świętego
            obowiązku walki z „amerykańskim (i żydowskim) imperializmem” gotowi byli
            zgodzić się beztrosko na zostawienie ludobójcy przy władzy. Niech morduje
            dalej. To w końcu niewielka cena za upokorzenie Ameryki i Busha. Ja taką
            postawę nazywam współudziałem w zbrodni!
            Może Cię zaskoczę, ale Bush nie jest bynajmniej moim idolem. Zapewne byłoby
            lepiej gdyby wojnę w Iraku prowadził jakiś inny prezydent, chociażby Gore.
            Tyle, że to nie ma znaczenia. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że wolałbym by
            Saddama obalił Archanioł Boży Michał na czele Niebiańskich Zastępów, albo flota
            filantropijnie nastawionych obcych z Marsa, albo Królewna Śnieżka i
            krasnoludki. Tylko, że oni się jakoś nie pofatygowali i zadanie to spadło na
            barki Busha. I chwała mu za to, że się go podjął. Ludzi, którzy stanęli po
            stronie irackiego totalitaryzmu, bo im się amerykański prezydent nie podobał,
            nic nie może usprawiedliwić.
            Voila. Czy było dość rzeczowo, jak na Twój gust? I czy Ty z kolei odpowiesz mi
            teraz nie uciekając się do inwektyw?
            • gabrielacasey Jestes ciekawym czlowiekiem, panie F, (i ciekawy nick) 19.04.03, 02:54
              Jast srodek nocy (choc i tak wczesniej nizli w Polsce)i nie mam
              sily usosunkowac sie ani do Panskiej, niewatpliwie ciekawej
              wypowiedzi (co nie znaczy, ze sie z jego wymowa zgadzam, ale
              jest i o czym myslec, i o czym mowic), ani do Panskiej optyki.
              Mam sile tylko nawiazac do ostatniego fragmentu: mysle, ze z ta
              wojna w Iraku ma Pan racje, bo ze 2-3 dni temu na ten temat
              sobie z mezem rozmawialam: ta wojna mialaby zupelnie inne
              swiatowe poparcie, gdyby nie firmowal jej taki "slon w skladzie
              porcelany" jak Bush Junior. Nie sadze takze, by ktorykolwiek
              inny prazydent USA strzelil sobie tyle somobojczych
              propagandowych goli (jesli chodzi o swiatowa opinie publiczna:
              nie kazdy jest ograniczonym umyslowo "Hamerykan")i by
              ktorykolwiek inny preezydent nie przygotowal sobie w teczce
              gotowego rzadu Iraku, zanim zaczal Irak "wyzwalac". Chocby po
              to, by cala akualna anarchia poszla na konto jakiegos
              Chalabiego, a nie USA.
            • Gość: Joe Kto ponosi wine za ofiary wojenne - agresor? IP: *.ext.ti.com 19.04.03, 04:39
              Gosc: Fauconnier napisal "Chcesz rzeczowych argumentów..."
              Dziekuje za rzeczowa i bardzo obszerna odpowiedz. Zacheca ona do myslenia i powodzeniem moglaby byc
              wydrukowana przez GW. Z faktami dotyczacymi wojny w Wietnamie nie moge polemizowac. Natomiast chcialbym
              dodac uscislenie dotyczace Kambodzy. Rezym Pol Pota powstal z pomoca i poparciem Chin, nie Wietnamu. Pierwsza
              moja reakcja na Twoj opis byla, ze rzeczywiscie gdyby USA wygraly wojne wietnamska to mogloby to zapobiec
              jednemu z najwiekszych ludobojstw w historii dokonanemu w Kambodzy. Ale po zastanowieniu przypomnialem, ze to
              wojska wietnamskie skonczyly panowanie Pol Pota w 1979 roku w odpowiedzi na ataki Czerwonych Khmerow na
              Wietnamczykow. Czerwoni Khmerowie od 1975 do 1979 zabili, zaglodzili, spowodowali smierc okolo 1.7 mln ludzi,
              okolo 20% ludnosci Kambodzy. Amerykanie w wojnie wietnamskiej zabili okolo 1 mln Wietnamczykow, a
              Wietnamczycy zabili okolo 58 tys. Amerykanow.
              Nie sledzilem dzialalnosci pokojowej Jane Fondy i Johna Lennona. Nazywanie ich dzialalnosc mordercza, bo
              przesuneli opinie publiczna w USA w strone bardziej pokojowej wydaje mi sie gruba przesada. Gdyby nie ich
              dzialalnosc, to byc moze w Wietnamie zabitoby tez 1.7 mln ludzi, a nie "tylko" 1 mln. Podobnie jak Ty obarczasz wina
              za zbrodnie wojenne ruch pokojowy, niektorzy oskarzaja buddystow. Filozofia buddyjska jest pokojowa i zalecajaca
              pogodzenie sie ze swiatem takim jak on jest. W efekcie nie walczyli oni ani z Francuzami, ani z Amerykanami, ani z
              komunistami. Natomiast byli zabijani czy to ze wzgledow ideologicznych przez Czerwonych Kmerow, czy jako
              "collateral victims" przez Amerykanow. Nie zgadzam sie ze stwierdzeniami niektorych, ze byli sami sobie winni.
              Zabojcy sa winni zabojstwa, a nie ich ofiary.
              Kilka slow o Iraku. Piszesz "Ludzi, którzy staneli po stronie irackiego totalitaryzmu, bo im sie amerykanski prezydent
              nie podobal". Musze napisac, ze Twoje stwierdzenie to czysta demagogia. Jest bardzo wielu ludzi na swiecie, ktorym
              sie agresywna i arogancka polityka obecnego prezydenta amerykanskiego nie podoba. Znikomy ich procent stoi po
              stronie irackiego totalitaryzmu. Sadze, ze ludziom bardziej niz Bush nie podoba sie filozofia Wolfowitza, wice-ministra
              wojny w Stanach, ktory mowi, ze Stany majac najsilniejsza armie maja prawo atakowac kazde panstwo, ktore moze
              zagrozic supremacji USA. Czym sie to rozni od polityki ZSRR, ktory uwazal, ze jesli Czchoslowacja lub Wegry nie
              moga stawic skutecznego oporu militarnego, to mozna je atakowac i zmieniac im rzady?
              Piszesz "Zapewne byloby lepiej gdyby wojne w Iraku prowadzil jakis inny prezydent, chociazby Gore." Nie sadze
              aby Gore zaatakowal Irak. Nie mial ani on, ani jego kandydat na wice-prezydenta powiazan z przymyslem naftowym.
              Fakt, ze 11% swiatowych zasobow ropy naftowej jest w Iraku, a tylko 2% w Stanach, a Stany zuzywaja 25%
              energii, jest istotnym czynnikiem w tej wojnie. 15 terrorystow, ktorzy porwali samoloty i zniszczyli WTC byli fanatykami
              islamskimi z Arabii Saudyjskiej. Zaden nie byl z Iraku. Atak na Irak byl potrzebny Bushowi aby szybko zapewnic
              wzrost doplywu bezpiecznej ropy na rynki swiatowe, aby obnizyc ceny benzyny (juz spadla jej cena w Stanach o
              10%), i ozywic gospodarke. Jest to obiecujaca recepta na wygranie wyborow przez Busha w 2004 roku. To, ze
              Saddam byl jednym z najbardziej brutalnych dyktatorow na swiecie, dostarczylo dobrego argumentu dla propagandy
              Busha, ze jest to walka z terrorystami, a nie walka o rope naftowa.

              Joe
              • Gość: Fauconnier Re: Kto ponosi wine za ofiary wojenne - agresor? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.03, 15:40
                Odpowiedzi do kilku punktów:
                Piszesz: „Rezym Pol Pota powstal z pomoca i poparciem Chin, nie Wietnamu.
                Pierwsza moja reakcja na Twoj opis byla, ze rzeczywiscie gdyby USA wygraly
                wojne wietnamska to mogloby to zapobiec jednemu z najwiekszych ludobojstw w
                historii dokonanemu w Kambodzy. Ale po zastanowieniu przypomnialem, ze to
                wojska wietnamskie skonczyly panowanie Pol Pota w 1979 roku w odpowiedzi na
                ataki Czerwonych Khmerow na Wietnamczykow.”
                To prawda, tylko, że to niczego nie zmienia. „Teoria Domina” nie zakładała, że
                to Ho Szi Min osobiście, na wzór Dżyngis Chana, podbije całą Azję, z Australią
                i Nową Zelandią na dodatek. Zakładała, że komunizm zwycięży w Azji w wyniku
                działań przywódców lokalnych, wspieranych przez istniejące państwa
                komunistyczne, nie tylko Wietnam. Zwycięstwo komunistów w Wietnamie miało być
                jedynie przyczyną niebezpośrednią tego pochodu komunizmu przez Azję. W jaki
                sposób jedno miało wynikać z drugiego trudno określić. Wspominałem, że teoria
                ta była bardzo mętna i w sumie fałszywa. To, że komuniści doszli do władzy w
                Kambodży, przy udziale Chin, było jednak zgodne właśnie z „Teorią Domina”. Nie
                można też wątpić, że z chińską pomocą, czy bez, nie udałoby im się to, gdyby
                Amerykanie wygrali wcześniej w Wietnamie. Podobnie fakt, że to Wietnamczycy
                obalili w końcu Pol Pota też nie zmienia historii jego dojścia do władzy. Różne
                reżymy komunistyczne wielokrotnie w historii były skonfliktowane i walczyły ze
                sobą. Świata komunistycznego nie należało traktować jak monolitu. To właśnie
                Amerykanie bardzo długo popełniali ten błąd. W chwili gdy ZSRR i Chiny
                przygotowywały się już do wojny między sobą, USA wciąż traktowały je jako
                elementy jednej całości. Właśnie Nixon był pierwszym prezydentem, który zaczął
                traktować poszczególne państwa komunistyczne odrębnie, a nawet wygrywać Chiny
                przeciw ZSRR. Był to wielki przełom w amerykańskim myśleniu o zimnej wojnie.
                Jednak fakt, że Chiny i ZSRR były w konflikcie nie umniejsza zbrodniczego
                charakteru żadnego z nich. To samo dotyczy Wietnamu i Kambodży. Pomijając
                wszystko inne, cały czas piszemy o Kambodży, a przecież Ho Szi Min też
                dokonywał ludobójstwa w Wietnamie, fakt, że na nieco mniejszą skalę. Ściśle
                rzecz biorąc, to właśnie on zaczął. Pierwszych aktów ludobójstwa w Indochinach
                dokonał reżym północnowietnamski jeszcze w latach pięćdziesiątych.
                Piszesz: „Czerwoni Khmerowie od 1975 do 1979 zabili, zaglodzili, spowodowali
                smierc okolo 1.7 mln ludzi, okolo 20% ludnosci Kambodzy. Amerykanie w wojnie
                wietnamskiej zabili okolo 1 mln Wietnamczykow, a Wietnamczycy zabili okolo 58
                tys. Amerykanow.”
                Nikt nie wie dokładnie ilu ludzi zginęło w Wietnamie i Kambodży. Cytowane przez
                Ciebie 1,7 mln na ogół przytacza się jako tak zwaną „dolną granicę” Inne źródła
                mówią o 2, a nawet 2,5 mln ludzi. Jeszcze trudniej przedstawia się sprawa z
                ofiarami Amerykanów. Tu dane mamy głównie ze źródeł wietnamskich, bardzo
                niewiarygodnych. Wiadomo, że propaganda komunistyczna robiła co mogła by
                amerykańskie „zbrodnie” w Wietnamie rozdąć do absurdalnych rozmiarów. Wiadomo,
                że w dokumentowaniu przebiegu tej wojny było masę nierzetelności,
                najdelikatniej mówiąc. (Nagminnie na przykład ofiary samego Wiet Kongu
                przedstawiano jako ofiary amerykańskie.) Liczba miliona ofiar była później nie
                raz kwestionowana. Ilu ludzi tam naprawdę zginęło sam diabeł pewnie dzisiaj już
                nie dojdzie.
                Uczciwie zresztą mówiąc uważam, że takie licytowanie się kto więcej zabił, jest
                po pierwsze, niesmaczne, po drugie, pozbawione sensu. Dla mnie istotne jest to
                dlaczego zabijano. Powtórzę raz jeszcze, co napisałem poprzednio. Uważam, że
                istnieje fundamentalna różnica między ofiarami błędów, a ofiarami zbrodni.
                Amerykanie popełnili w Wietnamie fatalne błędy, które wszystkie bezlitośnie
                wyliczam i punktuję. Ale to były tylko tragiczne błędy. Komuniści dokonywali
                planowego i świadomego ludobójstwa. To ogromna różnica.
                Temat wielkiej ilości ofiar cywilnych, jako wyniku serii błędów w amerykańskiej
                doktrynie wojskowej, trochę tu rozwinę. Otóż po klęsce w Wietnamie amerykański
                establishment wojskowy przeprowadził miażdżącą samokrytykę. Ważnym elementem
                tej samokrytyki był fakt, że błędna doktryna wojskowa pociągnęła za sobą
                całkowicie zbędne ofiary wśród cywilów. Stwierdzono, że w przyszłości trzeba
                temu jakoś zaradzić. Tak powstała doktryna „bezkrwawej wojny”, bodaj po raz
                pierwszy zwerbalizowana przez Janet Morris, pracującą dla US Global Strategy
                Council, prywatnej organizacji, która wnioski Morris przekazała jednak
                Narodowej Radzie Bezpieczeństwa. Morris pisała „Wojna nie może być humanitarna,
                uczciwa czy beztroska. Wojna zawsze będzie czymś strasznym. Niemnie mocarstwo
                światowe, które zyskało sobie dobre imię ze względu na swą działalność
                humanitarną, powinno torować drogę zasadzie nieśmiercionośnej obrony.
                Dzisiejsza technologia pozwala nam powstrzymać agresję, nie zabijając agresora.
                Spośród wszystkich państw my właśnie musimy jako pierwsi wykorzystać tę
                możliwość.” Rada Bezpieczeństwa zgodziła się z tą argumentacją. Wynikiem tego
                było stworzenie czegoś w rodzaju nowego „Projektu Manhattan”, mającego na celu
                stworzenie „nieśmiercionośnych broni”, oraz nowej doktryny wojennej,
                doktryny „bezkrwawej wojny” właśnie. W skład pracującego na tym zespołu weszło
                oprócz Morris, wielu innych naukowców i wojskowych. Jako „nieśmiercionośne”
                zdefiniowano technologie, które „pozwalają przewidywać, wykrywać, wykluczać i
                zapobiegać użyciu śmiercionośnych środków walki, w ten sposób zmniejszając
                możliwość zabijania ludzi”. Perry Smith, ówczesny zastępca dowódcy Sił
                Powietrznych USA, związany z projektem pisał: „Stratedzy układający plany
                militarne po to, by precyzyjnie atakować cele, muszą też rozważać rozwiązania
                inne niż wykorzystywanie bomb i rakiet. Technologia może wkrótce pozwolić nam
                na unieszkodliwienie kluczowych celów militarnych bez całkowitego ich
                niszczenia i bez zabijania ludzi.” Tak właśnie powstały sławne „inteligentne
                bronie”. Piętnując amerykańskie „zbrodnie” w Wietnamie zapomina się, że bronie
                te wtedy nie istniały. Można było stosować tylko zabójcze loty dywanowe,
                pociągające straszną ilość ofiar. Ale w Kosowie na przykład zginęło już tylko
                15 000 ludzi, z czego większość to byli Albańczycy zamordowani prze Serbów w
                pierwszej fazie wojny. Znajomi, którzy byli dwa lata temu w Serbii, opowiadali,
                że w jednym mieście widzieli wielki lej w ziemi, jak im wyjaśniono, pozostałość
                po zniszczonym przez „inteligentną” bombę posterunku milicji. Budynkom
                mieszkalnym po obu stronach leja nic się nie stało. Tyle, że szyby w oknach
                wypadły. Ilość ofiar wśród cywilów – zero.
                Ilu ludzi zginęło w Iraku jeszcze nie wiemy, można się jednak spodziewać, że
                niezbyt dużo. Doniesienia w trakcie działań operacyjnych mówiły cały czas o
                setkach zabitych, pod koniec o paru tysiącach. Oczywiście trzeba brać poprawkę
                na propagandę wojenną. Liczby te trzeba pewnie będzie pomnożyć przez cztery czy
                pięć. Ostateczny bilans ofiar zamknie się pewnie kilkudziesięcioma tysiącami.
                (I podejrzewam, że będzie to bliżej dwudziestu, trzydziestu, niż
                osiemdziesięciu, dziewięćdziesięciu tys.) Liczba nieporównywalna z danymi z
                Wietnamu, a przede wszystkim z ilością ofiar reżymu Saddama Husajna. Do
                rozpaczy doprowadzały mnie opinie różnych mędrków prognozujących, że „Irak
                będzie drugim Wietnamem”. Operacja w Iraku była od początku świadomie pomyślana
                i zaplanowana jako „anty-Wietnam”. Trudno o dwie bardziej różne doktryny
                wojskowe, jak te zastosowane w Wietnamie i w Iraku.
                Piszesz : „Nie sledzilem dzialalnosci pokojowej Jane Fondy i Johna Lennona.
                Nazywanie ich
                • Gość: Fauconnier Re: Kto ponosi wine za ofiary wojenne - agresor? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.03, 15:45
                  Wkurzające to przerywanie. Muszę się nauczyć pisać bardziej skrótowo.
                  ...Piszesz : „Nie sledzilem dzialalnosci pokojowej Jane Fondy i Johna Lennona.
                  Nazywanie ich dzialalnosc mordercza, bo przesuneli opinie publiczna w USA w
                  strone bardziej pokojowej wydaje mi sie gruba przesada. (...) Kilka slow o
                  Iraku. Piszesz "Ludzi, którzy staneli po stronie irackiego totalitaryzmu, bo im
                  się amerykanski prezydent nie podobal". Musze napisac, ze Twoje stwierdzenie to
                  czysta demagogia.”
                  Czy świadomie powierzyłbyś dziecko opiece pedofila psychopaty? Otóż gdybyś
                  powierzył i gdyby on to dziecko zamordował, groziłaby Ci odpowiedzialność
                  karna. Możnaby Twoje postępowanie zakwalifikować jako „culpa in diligendo”,
                  czyli błąd w wyborze, decyzji. Przede wszystkim jednak według prawa dopuściłbyś
                  się „rażącego niedbalstwa”. To zaś podpada pod, faktycznie cokolwiek
                  oksymoroniczną, kategorię „winy nieumyślnej”. A „rażące niedbalstwo” może być
                  karalne. Jest to bardzo stara zasada. Pojęcie „winy nieumyślnej” wzięliśmy o
                  ile wiem z prawa rzymskiego. Zarzucasz mi demagogię. Jak widać „demagogia” ta
                  ma bardzo długą i szacowną tradycję. Przypadek pacyfistów aktywnie (podkreślam,
                  aktywnie, to nie był tylko grzech zaniechania, jak pisze P- 77. Amerykanie w
                  Wietnamie już byli. Było im pozwolić robić ich robotę, a nie rzucać kłody pod
                  nogi.) domagających się wydania całych narodów na pastwę komunistów w
                  Indochinach, od człowieka oddającego dziecko psychopacie różni się tylko skalą.
                  Jak wiadomo jedna śmierć to tragedia, milion to statystyka. Dlatego nikt nigdy
                  nie próbował sądzić prowodyrów ruchu pacyfistycznego. Nie skazuje się ludzi za
                  statystykę.
                  Przyjmijmy jednak, że masz rację i że pacyfistom można zarzucać postępowanie
                  jedynie błędne, a nie kryminalne, dokładnie tak samo jak amerykańskiemu
                  dowództwu w Wietnamie. Twierdzę jednak, że po pierwsze, błąd wojskowych był
                  bardziej zrozumiały. Mówi się, że generałowie są zawsze świetnie przygotowani
                  do prowadzenia poprzedniej wojny. I rzeczywiście Amerykanie w Wietnamie byli b.
                  dobrze przygotowani do prowadzenia II wojny św. Łatwo zrozumieć błąd tak
                  typowy, że stał się on już jak widać przysłowiowy. O wiele trudniej jest mi
                  zrozumieć błąd pacyfistów wydających Wietnamczyków na rzeź komunistom. Jakiego
                  dziwnego defektu wyobraźni trzeba, by spodziewać się, że ludzie, którzy zawsze
                  i wszędzie na świecie zasłynęli jedynie ze zbrodni, ten jeden raz się
                  wstrzymają i potraktują pokonanych humanitarnie? Mówiąc inaczej jakiego defektu
                  wyobraźni trzeba by spodziewać się, że psychopata pedofil nie zrobi nic złego
                  powierzonemu mu dziecku?
                  Po drugie, zachęcam Cię do bezstronnego porównania postaw zwolenników i
                  przeciwników interwencji w Wietnamie już po wojnie. Postępowanie wojskowych już
                  opisałem. Bardzo daleko idąca samokrytyka, dogłębna analiza popełnionych
                  błędów, wyciągnięcie twórczych wniosków, opracowanie nowych doktryn wojskowych,
                  stworzenie i wdrożenie nowych technik walki (kosztem wielu miliardów dolarów),
                  uczynienie z minimalizacji liczby ofiar po stronie przeciwnika, jednego z
                  naczelnych elementów strategii.
                  A jak zachowali się pacyfiści po tym jak ich działalność umożliwiła Ho Szi
                  Minowi i Pol Potowi dokonanie ludobójstwa. Zero samokrytyki, zero refleksji,
                  że „być może jesteśmy współodpowiedzialni”, dobre samopoczucie i przekonanie o
                  własnej moralnej czystości. Po dziś dzień w wielu środowiskach lewicowych
                  dominuje pogląd, że ci którzy próbowali bronić kraju sprzymierzonego przed
                  komunistycznym najazdem, to byli ci „źli”, a ci, którzy beztrosko porzucili
                  sprzymierzeńców to byli ci „dobrzy”. Oto interpretacja historii postawiona na
                  głowie.
                  Kiedy obserwowałem obecną wojnę w Iraku uderzyło mnie, że amerykańscy wojskowi
                  wyciągnęli z lekcji Wietnamu bardzo daleko idące wnioski. Pacyfiści ze swoich
                  błędów nie wyciągnęli wniosków żadnych. Dzisiejszych pacyfistów
                  charakteryzowało to samo co ich historycznych poprzedników, fanatyczne
                  przekonanie o własnej nieomylności, głuchota na argumenty przeciwnika,
                  połączona z jego demonizowaniem. (Przy wszystkich jego wadach, Bushowi daleko
                  do karykaturalnego obrazu debila i łotra stworzonego przez ziejących doń
                  patologiczną nienawiścią pacyfistów.) Przede wszystkim zaś cechowała ich ta
                  sama znieczulica na los tych, którym Saddam mógł zagrozić. To nie jest prawda,
                  że przeciwnicy Busha nie byli automatycznie zwolennikami Saddama. Ściślej rzecz
                  biorąc jest to prawda jedynie na pewnym bardzo podstawowym poziomie. Analizując
                  rzecz na chłodno widać, że Husajna można było obalić jedynie siłą. Przez długie
                  miesiące debaty przed wojną nie spotkałem się z ani jedną alternatywną dla
                  rozwiązania siłowego propozycją, która trzymałaby się kupy. Pacyfiści umieli
                  powtarzać tylko banialuki o tym, że efekty przyniesie praca inspektorów, presja
                  międzynarodowa itd. Innymi słowy przeciwnicy wojny byli de facto za zachowaniem
                  Saddama przy władzy, choćby sami się z takim postawieniem sprawy nie zgadzali.
                  Jedno wynikało z drugiego.
                  Jak nazwałbyś postępowanie człowieka powierzającego dziecko psychopacie, a po
                  tym, jak ten już je zamordował, powierzającego mu następne dziecko, i jeszcze
                  następne, i jeszcze... Nie musisz długo szukać. Język prawniczy na to ma
                  również precyzyjne określenie. To się nazywa „recydywa”.
                  Pozdrawiam
                  F.
                  P.S. A żeby nie było nieporozumień, ja Lennona jako piosenkarza b. lubię.
                  Podobnie jak lubię Fondę jako aktorkę. Nie mogę tylko im wybaczyć ich
                  zaangażowania politycznego.


                  • Gość: Joe Kto ponosi wine za ofiary wojenne - John Lennon? IP: *.ext.ti.com 20.04.03, 05:16
                    Gość: Fauconnier napisal: "Uczciwie zresztą mówiąc uważam, że takie
                    licytowanie się kto więcej zabił, jest po pierwsze, niesmaczne, po drugie,
                    pozbawione sensu. Dla mnie istotne jest to dlaczego zabijano. Powtórzę raz
                    jeszcze, co napisałem poprzednio. Uważam, że istnieje fundamentalna różnica
                    między ofiarami błędów, a ofiarami zbrodni."
                    Zakladam, ze obaj nie stosujemy etyki Kalego z "W pustyni i w puszczy",
                    ktory uwazal, ze dobry uczynek jest gdy Kali ukradnie krowe, a zly uczynek gdy
                    Kalemu ukradna krowe. Czyli bedziemy stosowac te same kryteria do oceny
                    wszystkich stron w konflikcie. Zgadzam sie z Toba i ja i mnostwo innych ludzi,
                    ze jest istotna roznica miedzy spowodowaniem smierci przez blad (pisales
                    rowniez o winie przez zaniedbanie), a umyslnym zabojstwem, morderstwem.
                    Pisales, ze Stany popelnily bledy w wojnie wietnamskiej. Przegraly wojne,
                    zabito okolo miliona ludzi. Natomiast piszesz, ze reżym północnowietnamski w
                    latach pięćdziesiątych dokonal ludobojstwa, czyli morderstw. Napisze szczerze,
                    ze nie znam faktow z tym zwiazanych. Zaloze wiec, ze bylo to podobne do
                    sytuacji w ZSRR w latach trzydziestych. Przypominam, ze od roku 1956 mowiono o
                    czasach stalinowskich jako o okresie "bledow i wypaczen", czyli niemal
                    identycznie jak Ty piszesz o Amerykanach. Jesli nie stosujemy filozofii Kalego,
                    to mysle, ze klasyfikacja zabojstw wynika ze stosunku emocjalnego oceniajacego
                    do ocenianego. Prasa polska wiedziala, ze intencje Stalina byly dobre, wiec zle
                    uczynki - smierc milionow ludzi to byly "bledy i wypaczenia". Stalin wdrazal
                    sprawiedliwy system spoleczny, w ktorym wszyscy ludzie mieli byc rowni. Ty
                    wiesz, ze intencje Ameykanow byly dobre, powstrzymac ekspansje komunizmu, wiec
                    zabicie okolo miliona ludzi w Wietname jest wprawdzie godne ubolewania, ale
                    usprawiedliwione. Dla mnie obie strony zabily bardzo duzo ludzi,
                    majac "szlachetne" pobudki, ktorych nie udalo im zrealizowac. Komunizm w Rosji
                    nie istnieje. Przeszedl do lamusa historii. Wietnam jest jednym krajem
                    rzadzonym przez nastepcow Ho Szi Min. Wedlug mnie ludzie powinni wyciagnac
                    wnioski, ze popelniono w obu przypadkach wielkie zlo, ktorego nie nalezy
                    powtarzac. Niestety w USA ciagle 70% ludzi popiera Busha i jego podboj Iraku,
                    wdrazanie tam "demokracji amerykanskiej". Na szczescie zginelo tam narazie
                    pewnie okolo 10 tys. ludzi (to jest moj przywatny szacunek). Jesli Bush nie
                    rozkaze zaatakowac Syrii, a moze i Iranu (a potem Francji i Rosji?) to jest
                    narazie ofiar o wiele mniej niz w Indochinach. Uwazam jednak, ze nalezy dolozyc
                    wysilku aby Bush nie zaatakowal kolejnych krajow.
                    Sluchalem przed godzina w telewizji amerykanskiego emerytowanego generala
                    marines Bernarda Trainor. Jest on wspolautorem ksiazki "The Generals' War".
                    Dyskutowal kiedy wojna jest usprawiedliwiona. M.in. mowil, ze usprawiedliwiona
                    jest
                    - wojna obronna,
                    - wojna, w ktorej broni sie innych ludzi przed smiercia, tak jak w Kosowie.
                    - ktora mamy szanse wygrac - ale powiedzial, ze czasem jest trudno to
                    przewidziec, bo znacznie slabszy kraj moze sie obronic przed silniejszym, np.
                    Finlandia obronila sie przed ZSRR, a Wietnam obronil sie przed USA,
                    - ktorej motywy nie sa ukryte (np. wojna oficjalnie przeciwko terroryzmowi gdy
                    w rzeczywistosci chodzi o rope naftowa),
                    itd
                    Cytowal Jana Pawla II, ktory powiedzial "war is always a defeat for humanity"
                    = "wojna jest zawsze porazka dla ludzkosci".
                    Piszac o amerykanskich generalach - powtorze cytat innego generala tez marines
                    Smedley Butler "If you took profits out of wars there would be no wars"
                    = "gdyby wojny nie przynosily zysku, to nie byloby wojen".
                    Piszesz o „winy nieumyślnej" obciazajac Johna Lennona i Jane Fonda za ludzi
                    zabitych w Wietnamie. Podam przyklad: tej zimy zaczal padac deszcz, ktory na
                    ziemi zamarzal. Po kilku godzinach chodnik przed moim domem byl pokryty 2 cm
                    warstwa bardzo sliskiego lodu. Gdyby ktos idac do mnie poslizgnal sie i zrobil
                    sobie krzywde, to bylbym winny. Bylby to przypadek "winy nieumyślnej". Gdyby
                    sad uznal ,ze ociagalem sie z usunieciem lodu, co nalezy do mego obowiazku
                    zgodnie z lokalnym prawem, to musialbym pokryc koszty leczenia i zaplacic
                    odszkodowanie dla osoby pokrzywdzonej. Natomiast gdybym przeprowadzil skuteczna
                    kampanie propagujaca, ze pedofilia jest choroba, a nie przestepstwem, i w
                    efekcie zmieniono by prawo i nie wsadzano by pdofilow do wiezienia, to nawet
                    jesli by ilosc dzieci ofiar wzrosla, to zadnemu prawnikowi nie przyszloby nawet
                    do glowy aby mi przypisywac "wine nieumyślna" czy „rażące niedbalstwo”. Moze
                    wiec Twoje obwinianie ruchu pokojowego za ofiary wojen zaklasyfikuje
                    jako "licentia poetica" wycofujac sie z zarzutu demagogii.
                    Piszesz, ze generalowie sie ucza na bledach, a pacyfisci nie. Generalowie to
                    zawodowcy. Im placa pensje za uczenie sie sztuki wojennej. Pacyfisci to
                    amatorzy, ktorzy w wolnym czasie usiluja przekonac ludzi, ze zabijanie innych
                    ludzi jest zlem. Wierzacym chrzescianom przypominaja, ze jest piate
                    przykazanie "Nie zabijaj". Amerykanscy generalowie ksztalcili sie w akademii
                    wojskowej w West Point gdzie ich uczono historii dawnych i wspolczesnych wojen.
                    Nie slyszalem o akademii pokojowej. Moze powinna taka powstac aby ludzie mogli
                    sie uczyc jak zapobiegac wojnom lub jak je konczyc.
                    Joe

            • Gość: P-77 Re: Plus dla Michnika za umieszczenie dobrego wyw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.03, 11:22
              Gość portalu: Fauconnier napisał(a):

              > Zbrodnicza natomiast była, i to w dosłownym sensie, postawa pacyfistów.
              > Dlaczego? Ano dlatego, że kiedy protestowali oni przeciw wojnie, zbrodnie
              > komunizmu były już na zachodzie doskonale znane. To był początek lat
              > siedemdziesiątych. A prawda o gułagach wychodziła na jaw już od lat
              > czterdziestych. W latach siedemdziesiątych zaś to już i „Archipelag Gułag
              > ” był
              > tłumaczony na języki zachodnie. I byli już na zachodzie obecni dysydenci
              > radzieccy. Ponadto, i to jest najważniejsze, nie było tajemnicą, co komuniści
              > robili w Wietnamie płn. od lat pięćdziesiątych. Ludzie, którzy domagali się
              > końca wojny w Wietnamie po prostu nie mogli nie wiedzieć na co w ten sposób
              > skazują Wietnamczyków z południa. I nic ich to nie obchodziło! Czytałem
              > naprawdę sporo o tamtym ruchu pacyfistycznym. Nigdy i nigdzie nie natrafiłem
              na
              >
              > świadectwo, z którego wynikałoby, że los ofiar komunizmu, miał dla owych
              > pacyfistów jakiekolwiek znaczenie. Po prostu nie brali go pod uwagę w swoich
              > refleksjach. Los tych ludzi się dla nich nie liczył. Powiem zupełnie szczerze
              i
              >
              > bez żadnego patosu, czy przesady, że zawsze, odkąd tylko nauczyłem się
              myśleć,
              > przerażała mnie niewiarygodna wprost bezduszność tamtych pacyfistów. „Wym
              > ordują
              > komuniści miliony niewinnych? No to wymordują. Zgładzą całą cywilizację? Oj,
              no
              >
              > to zgładzą. Nie truj człowieku.” Cóż los niewinnych może obchodzić wielki
              > ego
              > Johna Lennona? Dla niego liczyło się, że miał temat do protest-songu.
              Odnoszę się może tylko do tego krótkiego fragmentu. Nie tylko dlatego, że jest
              on w odniesieniu do Jhna Lennona, jedengo z największych w moim przekonaniu
              ludzi XX wieku niesprawiedliwy - sprzeciwał się on również komunizmowi (vide
              dzisiejsze "Wysokie Obcasy).
              Przede wszystkin dlatego, że autor postu stosuje typowe uogólnienie - pacyfiści
              są winni czy też współwinni zła na świecie, bo nie reagowali. Hm, grzech
              zaniechania można by postawić wielu i w tym sensie można by np. prezydenta
              Roosvelta uznać za współwinnego Holocaustu a Eisenhowera za uinnego masakrze
              radzieckiej w Budapeszcie. I nawet będzie to bardzeij uzasadnione - Roosvelt
              mając informacje m.in. od JAna KArsekiego o rozmarze hitlerwoskiego ludobójstwa
              stwierdził, że wszystko się skończy jak się wygra wojnę z Hitlerem. A że
              kolejne miliony Żydów do tego czasu trafi do komór gzowych - cóż, koszty wojny.
              Ale co mógł zrobić Lennon? Podpalić się pod ambasadą ZSRR? A może śpiewać
              marsze zagrzewające żołnierzy walczących w Wietnamie jak to w państwach
              demokracji ludowej czyniły gwiazdki pokroju KArela Gotta czy polskich
              pseudobigbitowców. Wtedy byłby żałosnym nadwornym szansonistą a nie największą
              osobowością muzyki rockowej.
              Lennon w swych tekstach widział lepszy świat, w którytm nie mam miejsca na
              wojny. Wołał - "give peace a chance" - dajcie szansę pokojowi w czasach
              permanentnej wojny - na ogół zimnej, przejściowo gorącej. Przecież tak naprawdę
              pokój zaczął się w 1989 roku i chyba od razu się skończył.
              Żyjemy w czasach w których to wojna jest stanem normalnym.
              Wtedy istotnie często radykalny [acyfizm zamieniał się w swoją karykaturę. Ale
              może była to odpowiedź na radykalny amerykańśki antykomunizm, który widzaił np.
              mniejsze zło w ludobójcy Pinochecie. Zamordowni i zaginięci
              Chilijczycy byli pośrednio także ofiarami Nixona, Forda, Cartera czy Reagana.
              Nam Ameryka kojarzy się z wyzwolicielami, ale nie dziw się, że noblista Gabriel
              Garcia MArquez ma jak najgorsze skojarzenia z JAnkesami.
              Właśnie zbrodnicze prawiciowe i antykomunistyczne reżimy, to też byli
              sojusznicy USA. Każdy amerykański prezydent może poza Kennedym (który rządził
              krótko)i Clintonem (który rządził w czasach względnego światowego spokoju) ma
              krew na rękach. Postawą wobec Pinocheta i innnych latynoamerykańśkich satrapów
              kolejne amerykańskie administracje zgrzeszyły bynajmniej nie biernością, ale
              współdziałaniem.
              Lennon walczył o świat, w którym nie ma sojuszników, są tylko przyjaciele. Nie
              ma "zopbowiązań sojuszniczych", które trzeba wypełniać krwią niewinnych.
              Niestety dziś większy posłuch niż Lennon, Jimmy Carter i JAn Paweł II znajdują
              kreatury pokroju Busha, Rumsfielda, Chenneya.
              Oni są wojennymi narkomanami, są uzależnieni od wojny, bez której nie byliby
              potrzebni ani światu ani Ameryce. Dla Busha to zdaje się nałóg zastępczy.
              JEdyna pociecha, że za 20 lat radio ani telewizja nie będą powtarzać obłędnych
              wystąpień Busha i jego kolesiów. A "Imagine" ciągle będzie słuchane przez nowe
              pokolenia.
              • Gość: Emily Re: Plus dla Michnika za umieszczenie dobrego wyw IP: *.nv.nv.cox.net 19.04.03, 19:55
                Gość portalu: P-77 napisał(a):

                >
                > Niestety dziś większy posłuch niż Lennon, Jimmy Carter i JAn Paweł II
                znajdują
                > kreatury pokroju Busha, Rumsfielda, Chenneya.
                > Oni są wojennymi narkomanami, są uzależnieni od wojny, bez której nie byliby
                > potrzebni ani światu ani Ameryce. Dla Busha to zdaje się nałóg zastępczy.
                > JEdyna pociecha, że za 20 lat radio ani telewizja nie będą powtarzać
                obłędnych
                > wystąpień Busha i jego kolesiów. A "Imagine" ciągle będzie słuchane przez
                nowe
                > pokolenia.

                Ladnie napisales P-77. Po wygranych walkach (bezposrednio lub posrednio) u
                zwyciezcow wydzielaja sie w mozgu substance uzalezniajace, podobnie jak pod
                wplywem kokainy, wiec twoja uwaga jest sluszna.
            • Gość: Emily Re: Plus dla Michnika za umieszczenie dobrego wyw IP: *.nv.nv.cox.net 20.04.03, 16:44
              Fauconnier,
              to co napisales o wojnie wietnamskiej byloby calkiem przekonujace gdyby nie
              znane byly pewne fakty, nieco pozniejsze. Robert McNamamra, minister obrony za
              czasow Kennedyego, pare lat temu bil sie publicznie w piersi przed calym
              narodem i prosil o wybaczenie. Przyznal, ze juz w polowie lat 1960ych wiedzial,
              ze ta wojna jest beznadziejna i nie do wygrania, i uwazal, ze Amerykanie
              powinni ja natychmiast przerwac. Informowal o tym administracje USA (vide
              jego "Pentagon Papers") i zabiegal o zakonczenie wojny, ale Johnoson nie chcial
              o niczym slyszec. McNamaara mial wyrzuty symienia, ze nie udalo mu sie
              skuteczniej przekonac administracji i w rezultacie tej bezsensownej wojny
              stracilo zycie 50 000 mlodych Amerykanow, pond 300 000 stalo sie kalekami, i
              zginelo ponad 3 miliony Wietnamczykow. Ta szalencza wojna byla nikomu
              niepotrzebna. Jedynie usprawiedliwiona jest wojna obronna, a do tej kategorii
              w. wietnamska nie sposob zaliczyc. Ameryka juz sie rozliczyla z ta wojna i
              nikt powazny tutaj dzis nie uwaza, ze ona cokolwiek pozytywnego osiagnela.
              Ciekawe, ze niektorzy historycy srodkowoeuropejscy nadal probuja
              usprawiedliwiac te wojne argumentami, ktore w samych USA juz dawno zostaly
              zdyskredytowane. Ta wojna, jak wszystkie inne, toczyla sie o kase i o wplywy
              rynkowe wielkich amerykanskich korporacji. A ze pochlonela miliony niewinnych
              ludzkich istenien, "no big deal".
      • Gość: Joe Wiecej argumentow, mniej wyzwisk! IP: *.ext.ti.com 18.04.03, 17:22
        >Gość portalu: andoria napisał(a): Bush to porąbany amerykański debil

        I am sorry! Przykro mi, ze przed chwila napisalem, ze tylko zwolennicy Busha uzywaja wyzwisk. Okazuje sie, ze
        przeciwnicy tez! Wolalbym aby uzywano wiecej rzeczowych argumentow, mniej wyzwisk, ale jak do tego sklonic
        uzytkownikow Internetu?
    • Gość: Emily ciekawe linki IP: *.nv.nv.cox.net 18.04.03, 17:34
      www.washingtonpost.com/wp-dyn/articles/A47721-2003Apr17.html;
      www.washingtonpost.com/wp-dyn/articles/A48308-2003Apr17.html;
      www.washingtonpost.com/wp-dyn/articles/A48421-2003Apr17.html;

      • gabrielacasey Dzieki, polecam je TW w uzupelnieniu mej odpowiedzi. 19.04.03, 03:03
    • Gość: PP Re: Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.04.03, 19:02
      Zgadzam sie calkowicie z tym co D. Cohn-Bendit mowi w wywiadzie
      o wojnie, Ameryce i Europie. Uwazam rowniez, ze krytykujac
      pro-amerykanskie zaslepienie duzej czesci moich rodakow,
      ma on racje. Zachowanie sie oficjalnych wladz RzP wobec
      tej wojny napawa mnie wstydem.
    • Gość: stary byk Bolszewik woła: Łap bolszewika IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.03, 19:10
      Sam był prawie bolszewikiem, bo lewakiem i miłośnikiem Fidela i
      Che.

      Mówi, że wybór wojny to dramatycznie zły wybór. OK, ale co
      proponuje? Praktycznie nic. Czyli jak mowili marksisci,
      krytykuje Saddama, ale obiektywnie jest po jego stronie.
      A czy Francja coś zapropnowała? Nic! Tylko działania
      dyplomatyczne. Nie nauczyły ich rozmowy z Hitlerem!

      Przebija przez jego wypowiedzi (chociaż się niby dystansuje)
      nienawiść lewicy do USA.
      • Gość: . Re: Duren woła: Cohn-Bendit bolszewik IP: *.arcor-ip.net 18.04.03, 21:53
        Gość portalu: stary byk napisał(a):

        > Sam był prawie bolszewikiem, bo lewakiem i miłośnikiem Fidela
        > i Che.

        Co maja powyzsi z bolszewizmem wspolnego ? A wiesz balwanie, jak
        wygladala Kuba Batisty? Jelsi juz ktos, to Batista byl bolszewik
        Oto co pisze o nim encyklopedia

        "W III 1952 przeprowadził wojskowy zamach stanu na Kubie. Od XI
        1954 ponownie prezydent. Doprowadził do zawieszenia konstytucji,
        zlikwidowania partii politycznych. Wprowadził cenzurę w mediach
        i na uczelniach."

        > Mówi, że wybór wojny to dramatycznie zły wybór. OK, ale co
        > proponuje? Praktycznie nic. Czyli jak mowili marksisci,
        > krytykuje Saddama, ale obiektywnie jest po jego stronie.
        > A czy Francja coś zapropnowała? Nic! Tylko działania
        > dyplomatyczne. Nie nauczyły ich rozmowy z Hitlerem!

        No fakt, ze z Bushem jak z Hitlerem, najlepiej odstrzelic chama
        zamiast probowac cos wskurac dyplomatycznie, choc Hitler nie byl
        przynajmniej alkoholikiem i przez kilka lat kierowal sie
        rozumem, a Bush od razu chorymi emocjami.

        > Przebija przez jego wypowiedzi (chociaż się niby dystansuje)
        > nienawiść lewicy do USA.

        Jezeli uwazasz, ze domena lewicy jest sceptyzm wobec USA, to sie
        mylisz. Lewica kocha USA a USA kocha lewice, jesli tylko jest im
        przydatna i posluszna.
        Przede wszystkim chrzescijanie patrza bardzo sceptycznie na
        materialistyczny, konsmupcyjny i pozbawiony jakichkikolwiek
        glebszych wartosci (poza wpajanym wszedzie balwochwalczym
        stosunkiem wobec wlasnego panstwa) system spoleczny w USA
        a ze szczegolnym niepokojem na panoszace sie tam i chronione
        przez panstwo sekciarstwo, pod plaszczykiem religii usilujace
        paskundymi metodami zdobywac wplywy i wladze (Scientology Church
        itd.).

        .


    • Gość: Emily iracka rewolucja islamska? IP: *.nv.nv.cox.net 18.04.03, 19:26
      polecam ponizszy art. wyglada, ze ta wojna moze doprowadzic do
      powstania w Iraku kolejnej republiki fanatyczno-islamskiej, typu
      Pakistanu czy czy Afganistanu.

      www.nytimes.com/reuters/international/international-iraq-demonstration.html
      • gabrielacasey To nie nowosc: nawet na tym forum przewidywali to 19.04.03, 03:09
        zarowno przeciwnicy (np. ja), jak i zwolennicy (warszawianin)
        tej wojny. Problem najwyrazniej nie w islamie, ale w
        spolegliwosci republiki islamskiej wobez USA: Pakistan jest
        posluszny tradycyjnie, po wojne o Kaszmir etc.etc. Afganistan,
        niestety, bryknal i dostal po nosie.
    • Gość: SM Ekipa Michnika - bolszewicy w Wybiórczej IP: 209.234.157.* 18.04.03, 20:44
    • Gość: P-77 Re: Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.03, 21:34
      Właściwie nie wiem czemu gość się wypiera - w końcu nie manifestował pod
      portretem Stalina i Castro tylko Trockiego i Che Guevarry a oni wóczas
      uosabiali idealistycznie widzainy prawdziwy komunizm. W sumie jedyne za co
      możemy być wdzięczni Stalinowi to że w porę załatwił Trockiego, inaczej
      żylibyśmy w wielkiej światowej Republice Rad.
      Otto von Bismarck powiedział "kto za młodu nie byłsocjalistą, ten na starość
      nie jest porządnym człowiekiem i miał dużo racji. W 1968 roku młode pokolenie
      Europejczyków było w całości lewackie w pozytywnym rozumieniu tego słowa.
      • Gość: Issa Re: Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu IP: *.tnt28.chi15.da.uu.net 18.04.03, 22:30
        Ciekawe, ze nikt z forumowiczow nie podjal dyskusji z zadnym stwierdzeniem
        Daniela Cohn-Bendita. Kazdy ma za to duzo do powiedzenia o tym kim on
        jest/byl/wydawal sie kiedys i jakie ma prawo do mowienia. Wszyscy zapomnieli,
        ze mowil bo go pytali - w przeciwienstwie do nas, forumowiczow. :-)

        Wywiad jest bardzo marny nota bene. Wina nie C-B tylko pana Kurskiego, ktory
        moglby sie nauczyc ze dziennikarz ma obowiazek uslyszec i zrozumiec swego
        rozmowce zanim go oceni. A nie odwrotnie.

        Jesli panskim celem bylo osmieszenie C-B panie Kurski - to tak grubymi nicmi
        pan to zrobil ze smiesznie tylko Pan wyszedl.
        • Gość: P-77 Re: Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.03, 22:46
          Gość portalu: Issa napisał(a):

          > Ciekawe, ze nikt z forumowiczow nie podjal dyskusji z zadnym stwierdzeniem
          > Daniela Cohn-Bendita. Kazdy ma za to duzo do powiedzenia o tym kim on
          > jest/byl/wydawal sie kiedys i jakie ma prawo do mowienia. Wszyscy
          zapomnieli,
          > ze mowil bo go pytali - w przeciwienstwie do nas, forumowiczow. :-)
          >
          > Wywiad jest bardzo marny nota bene. Wina nie C-B tylko pana Kurskiego, ktory
          > moglby sie nauczyc ze dziennikarz ma obowiazek uslyszec i zrozumiec swego
          > rozmowce zanim go oceni. A nie odwrotnie.
          >
          > Jesli panskim celem bylo osmieszenie C-B panie Kurski - to tak grubymi nicmi
          > pan to zrobil ze smiesznie tylko Pan wyszedl.
          Masz rację. Ale o czym to dyskutować? To co mówi Con Bendit to w 100% prawda
          • Gość: Issa Re: Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu IP: *.tnt28.chi15.da.uu.net 19.04.03, 00:48
            Gość portalu: P-77 napisał(a):
            > Masz rację. Ale o czym to dyskutować? To co mówi Con Bendit to w 100% prawda

            Sorry :-o Moja opinia byla nie wymierzona w Ciebie, raczej we wszystkie
            wypowiedzi na tym forum. Program ja, bez mojej intencji, dziwnie zapisal jako
            odpowiedz na Twoja wypowiedz. :-)

            C-B jest bardzo elegancki w swoich wypowiedziach, jest rowniez na temat. Nie
            wdaje sie w prowokacje (np. kiedy Kurski mu zazuca stalinizm nie broni sie,
            zostawia te sprawe otwarta, i slusznie, kto chce moze sie wywiedziec jakie
            byly jego opinie w 68, w nastepnej odpowiedzi wraca to dzisiejszego tematu).
            Ale pytania sa polowiczne, bez celu.

            Dowiadujemy sie, ze podzial Europy na Nowa i Stara jest arbitralny i nie
            wytrzyma proby czasu, ale nie dowiadujemy sie jak dziure zalatac. Stwierdzenie
            ze C-B ma 100% racje - to moze i fakt, tylko wszyscy srednio inteligentni juz
            zauwazyli ze jest w Europie impas, ze podzial nie ma wiekszego sensu. Wiec
            pytanie powinno byc o to jak wybrnac z impasu a nie czy jest impas. A w tym
            miejscu wywiad sie konczy, choc wlasnie powinien sie zaczac.

            Ale Kurski jest tak przejety tym ze rozmawia z komunizujacym politykiem,
            ktoremu moze nawrzucac, ze nie potrafi dojrzec do zadnych sensownych pytan.
            Prowokuje i ubliza a kompletnie omija te opinie, ktore moglyby ujawnic kim
            jest jego rozmowca. Wiec po przeczytaniu wywiadu nie wiem co sadzic o
            opiniach C-B, bo Kurski pozwolil mu tylko na wypowiedz banalna. A w takiej
            jest latwo miec 100% racje.
    • Gość: vin Potęgą nie będziemy IP: *.abo.wanadoo.fr 18.04.03, 23:08
      Potęgą nie będziemy
      Na koniec pytanie najważniejsze - jakie mogą być skutki obalenia
      reżimu Husajna dla naszego kraju?

      Zacznijmy od przypomnienia, że nacisk, jaki dziś kładą
      Amerykanie na oddłużenie Iraku, stawia w trudnej sytuacji Polskę
      i nasze firmy, którym kraj do niedawna rządzony przez Saddama
      winien jest jakieś 600-800 mln dol. Nie jest to suma powalająca
      z nóg, ale doniesienia, jakie pojawiły się w prasie, o rychłej
      spłacie dawnych zobowiązań Saddama przez nowy rząd, można między
      bajki włożyć. Coś może da się utargować na zasadzie transakcji
      wiązanej - np. korzystny kontrakt na dostawy ropy w zamian za
      redukcję długu. Jednak kolejka chętnych do zawarcia podobnych
      transakcji będzie długa, a Polacy wcale nie będą stali blisko
      okienka.

      Natomiast nadzieje na zyski z "odbudowy" - w domyśle:
      eksploatacji - Iraku są dosyć groteskowe i doskonale pasują do
      naszego charakteru narodowego. Chętnie bowiem wierzymy w cuda i
      prezenty, jakie należą nam się od losu. Według badań
      przeprowadzonych na zlecenie "Rzeczpospolitej" przez sopocką
      Pracownię Badań Społecznych aż dwie trzecie Polaków liczy na
      korzyści z odbudowy, a połowa sądzi, że Polska uzyska dostęp do
      tanich źródeł ropy. Zapewne wyobraziliśmy sobie, że oto jesteśmy
      mocarstwem kolonialnym, które jak równy z równym negocjuje z
      innymi imperiami podział stref wpływu.

      Podobno administracja USA zwróciła się do Polski o przygotowanie
      listy firm zainteresowanych interesami z Irakiem. Ma to być
      dywidenda za poparcie akcji militarnej w Zatoce Perskiej. Tyle
      że rząd amerykański gotów jest wyłożyć tylko skromną część
      pieniędzy, jakie są potrzebne na odbudowę Iraku. Kto da resztę?

      Nie czekając na odpowiedź, większość firm polskich, które
      zgłosiły gotowość do "odbudowy", powinna raczej pomyśleć o
      interesach w kraju."

      www1.gazeta.pl/swiat/1,34181,1435140.html
      • gabrielacasey Juz wiadomo, ze UK moze sie tylko...oblizac. Ale 19.04.03, 03:19
        Polacy to glubokowierujaszczij narod i ciagle wierza w cuda, tj.
        ze Bush sprezentuje im z Waszyngtonu wiecej forsy za 200
        antyterrorystow, nizli zaoferowano UK za 50.000 armie.
        NB. by byc sprawiedliwym nalezy stwierdzic, ze moze sie oblizac
        takze kupa firm amerykanskich, ktore stanely do przetargu, w
        ktorym to, co bylo do rozdania, juz przypadlo "kolesiom".
        Podawane przez Emily linki o tym mowia, ale naprawde jest tego
        kupa w amerykanskiej prasie.
    • gabrielacasey Bardzo odrazajaca? A Michnika to juz nie? 18.04.03, 23:26
      Obaj panowie sa dosc podobni w swoich pogladach. A przynajmniej
      w mlodosci byli podobni. Choroliwa nienawisc do "lewactwa" (a
      moze to "lewactwo" to tylko brak milosci do Busha? Prosze sie
      zastanowic)dziwi u czytelnika Gazety Wyborczej, ale niech
      tam...Czlowiek daleko od kraju i zapewne wszystko juz mu sie
      miesza. Z tej nostalgii.
      • Gość: Bnadem Re: Bardzo odrazajaca? A Michnika to juz nie? IP: *.krakow.pl 19.04.03, 01:43
        gabrielacasey napisała:

        > Obaj panowie sa dosc podobni w swoich pogladach. A przynajmniej
        > w mlodosci byli podobni. Choroliwa nienawisc do "lewactwa" (a
        > moze to "lewactwo" to tylko brak milosci do Busha? Prosze sie
        > zastanowic)dziwi u czytelnika Gazety Wyborczej, ale niech
        > tam...Czlowiek daleko od kraju i zapewne wszystko juz mu sie
        > miesza. Z tej nostalgii.


        Stosunek czytelnika GW do lewactwa to nader złożona kwestia - w trakcie swoich
        studiow (AD 1988 - początek) przerobiłem gruntownie wszystkie etapy od
        uwielbienia poprzez nienawiść do umiarkowanego obrzydzenia.
        • gabrielacasey Mysle, ze ja takze doroslam do tego trzeciego etapu... 19.04.03, 03:23
          Gdy pisalam tu dzis o Millerze, to tylko przymiotnik "wszawy" mi
          sie nasunal... To chyba wlasnie to "obrzydzenie", choc nie wiem,
          czy juz i "umiarkowane".
    • dziewczynka_z_zapalkami Re: Ekipa Busha - bolszewicy w Białym Domu 19.04.03, 02:17
      Francuskie gadanie! I jeszcze ten Hamas! Chyba znowu liczą, że
      Pan Bóg kolejny raz uchroni ich przed skutkami francuskiej
      głupoty.
      • Gość: Bnadem Re: Jaśniej, proszę, dziecko... IP: *.krakow.pl 19.04.03, 02:24
        dziewczynka_z_zapalkami napisała:

        > Francuskie gadanie! I jeszcze ten Hamas! Chyba znowu liczą, że
        > Pan Bóg kolejny raz uchroni ich przed skutkami francuskiej
        > głupoty.
        • gabrielacasey A mowilam jej: nie baw sie zapalkami. Bo sie zsiusiasz 19.04.03, 03:25
          I...to chyba wlasnie sie stalo.
          • Gość: czapski uwazasz sie za inteligentna i dowcipna? IP: 80.48.235.* 19.04.03, 08:48
    • Gość: mirmat Zydowscy lewacy:antyamerykanscy polakozercy, IP: *.dialup.eol.ca 19.04.03, 05:02
      Gość portalu: wmak napisał(a):

      > Lewacka przeszlosc Cohn-Bendita jest dla mnie odrazajaca. Partie
      > Zielonych a szczegolnie francuskich Zielonych tez uwazam za
      > oszolomow i lewakow. Ale gdy slucham tego co Cohn-Bendit mowi, w
      > tym czy innych wywiadach to stwierdzam, ze facet ma sporo racji.

      Jeszcze jeden z listy lewackich zydow kontrolujacych takie gadzinowki jak New
      York Times. I tak jak Chomsky, Gross, Dawid Warszawski i cala zgraja tu w
      Knadzie jak Michelle Landsberg, Judie Rubick, charakteryzuja sie
      polakozernoscia, anty-amerykanizmem i ... nienawiscia do Izraela. Najlepszym
      przykladem tej holoty jest Piss Now. No ale to problem zydowski do rozwiazania
      nie moj.
      • Gość: Emily Re: Zydowscy lewacy:antyamerykanscy polakozercy, IP: *.nv.nv.cox.net 19.04.03, 20:04
        Gość portalu: mirmat napisał(a):

        >
        > Jeszcze jeden z listy lewackich zydow kontrolujacych takie gadzinowki jak New
        > York Times. I tak jak Chomsky, Gross, Dawid Warszawski i cala zgraja tu w
        > Knadzie jak Michelle Landsberg, Judie Rubick, charakteryzuja sie
        > polakozernoscia, anty-amerykanizmem i ... nienawiscia do Izraela. Najlepszym
        > przykladem tej holoty jest Piss Now. No ale to problem zydowski do
        rozwiazania
        > nie moj.

        mysle, ze bardzo nietrafnie oceniasz tych ludzi. Oni po prostu chca innego
        Izraela, nie szaronskiego. Oni chca Izraela, ktory bedzie szanowal inne narody,
        zwlaszcza Palestynczykow, i ktory bedzie zaslugiwal na szacunek i przyjazn
        swiata. Obecny agresywny Izarel ma samych wrogow (poza jastrzeniami USA) i to
        nie wrozy mu dobrze. zastanow sie nad tym co piszesz. swiat jest troche
        bardziej skomplikowany, niz sie na pozor wydaje:)
    • Gość: P-77 Re: Ekipa Busha - trockiści w Białym Domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.03, 11:36
      Porównywanie buszystów do bolszewików na pierwszy rzut oka wygląda szokująco.
      Ale nawet zwolennicy Busha zgodzą się, że nie jest on w swoich poglądach letni.
      Przeciwnie jest bardzo zaangażowany i wydaje się wierzyć w to, co mówi.
      I to jest niebezpieczne. Albowime gdyby zastosować porównania z ZSRR w latach
      miedzywojennyhc Bush bardziej przypomina Trockiego niż Stalina. Stalin był
      bowiem, przynajmniej w pierwszych latach (Zanim sięgnął po władzę absolutną)
      politykiem raczej umiarkowanym na tle radykała Trockiego.
      Trocki chciał "eksportu rewolucji" czyli po prostu nawrócenia całej Europy a w
      konsekwencji i świata na komunizm w bolszewickim wydaniu. Biorąc pod uwagę, że
      Armia Czerwona przezeń stworzona była armią zankomicie wyposażoną i mającą
      świetnie wyszkolonych dowódców (np. Michaił Tuchaczewski) nie było to wcale
      taką utopią. Dodać należy,że polska armia bez Piłsudskiego (Wtedy był w
      Sulejówku) była dla odmiany armią słabą. Stąd objęcie przez Stalina w 1924 roku
      funkcji sekretarza generalnego WKP (b) było dla Polski i Europy w owym czasie
      błogosłąwieństwem. Dla ZSRR nie - Stalin wyznawał zasadę "budowy komunzmu w
      jednym kraju" co oznaczało eksterminację w latach 30 części społeczeństwa. Ale
      czy Trocki postępowałby inaczej?
      Przekładając na dzisiejsze realia odpowiednikiem Stalina - tego z lat 20 rzecz
      jsana - przy zachowaniu wszelkich proporcji jest racej umiarkowany Colin
      Powell. "Trockistami" są na pewno Rumsfield i Chenney chcący aksportować
      amerykańską "demokrację" (cudzysłów nieprzypadkowy) tam gdzie to jest możliwe
      przy użyciu wszystkich możliwych metod (Czyli w praktyce poprzez wojnę).
    • zbig44 Europa ma być autonomiczna ! Europa to parasol ! 19.04.03, 16:38
      Pomimo prowokacyjnego charakteru wywiadu (trafił swój na swego), C-B przemycił
      bardzo istotne wskazanie na przełomowy dla pozycji przyszłej Europy w swiecie
      (i m.in. Polski w tejze Europie) charakter ostatnich wydarzeń.

      C-B: "- Trzeba przyznać, że Amerykanom udało się za jednym zamachem przetrącić
      ONZ, NATO, Europę i region bliskowschodni. "

      Od nas tylko zależy, co poczniemy dalej z tym fantem i czy wyciagniemy nauczkę
      z tego aktu agresji, który - w moim odczuciu - uderzając (just by occasion) w
      starą Europę okazał się byc wymierzony p.w. w przyszłą Europę, której USA
      słusznie powinny zacząć się obawiać juz dzisiaj, bo to ona stanie się zapewne
      juz w nie tak podejrzewam odległej przyszłosci (to chyba kwestia pokolenia lub
      2) osrodkiem krystalizacji jednoczącego się swiata (spychając przy tym Stany na
      margines wydarzeń).

      C-B:"Europa (...) ma być autonomiczna, zdolna ustać na własnych nogach. Europa
      stanie się uprzywilejowanym partnerem Ameryki, ale będzie jednocześnie pomagać
      w rozwoju wielkich organizacji regionalnych w Ameryce Południowej czy w Afryce.
      Będzie wspomagać rozwój wielobiegunowego świata, w którym stosunki regulowane
      będą prawem międzynarodowym. Zasadniczy spór z Amerykanami dotyczy właśnie
      prawa. Oni nie znają innego prawa niż ich własne, które wydaje im się dobre dla
      wszystkich. Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK), przestrzeganie protokołu z
      Kioto [o ograniczeniu emisji gazów wywołujących efekt cieplarniany - red.] - o
      to idzie dziś stawka w tej grze."
      "Dziś bezpieczeństwo Polski, gwarancje jej integralności terytorialnej zależą
      od Europy i od wzmocnienia procesów europejskich. Europa to parasol. Jeśli
      Polska będzie chciała jutro innego świata - bardziej równego i sprawiedliwego,
      a nie takiego, w którym wielkie firmy decydują o globalizacji - musi trzymać
      się Europy. A Europa musi być na tyle silna, by stworzyć sojusz zdolny wymusić
      na USA ratyfikację protokołu z Kioto i rozciągnąć na USA jurysdykcję MTK. Bo to
      także dotyka bezpieczeństwa Polski."

Inne wątki na temat:
Pełna wersja