Gość: Polak
IP: *.pke.pl
18.04.03, 12:03
Czytając wiele komentarzy i dyskusji na forum GW dotyczących Rosji odnoszę
wrażenie, że wiele sporów wynika z bardzo różnie pojmowanego miejsca tego
państwa we współczesnym świecie. Dla wielu krajów, szczególnie w Europie,
ostatnie kilkanaście lat to czas uzyskania niepodległości i niezależności od
Rosji. Kraje te mogą nareszcie pracować dla siebie i same o sobie decydować.
Ich głos brany jest pod uwagę przez wspólnotę miedzynarodową, nimi interesują
się inwestorzy, tutaj obserwuje się rozwój gospodarczy i odrodzenie
demokracji. W tym samym czasie Rosja cofnęła się do granic terytorialnych
prawie jak za cara Piotra I, utraciła wpływy w świecie, przeżyła dramatyczne
załamanie i tak kiepskiej gospodarki, na rosyjskie nieszczęście pozbawionej
dodatkowo "bratniego wsparcia" z podbitych krajów. Rosyjska armia, bardzo
liczna, ale wyposażona w przestarzały sprzęt, kiepsko opłacana i stosująca
absolutnie nieskuteczne doktryny wojenne (ich fiasko widać było między innymi
na obu wojnach w Iraku, a wcześniej w spektakularnej porażce w Afganistanie)
nie może być równorzędnym przeciwnikiem dla NATO czy Stanów Zjednoczonych, a
za niedługo z pewnością także i dla Chin. Ogromny kraj, posiadajacy wszystkie
surowce naturalne, zamieszkiwany przez 145 milionów ludzi ma potencjał
gospodarczy równy malutkiej Holandii. Gospodarka rosyjska, która ostatnio
złapała oddech, znów ma poważne szanse na znalezienie się w kryzysie za
sprawą kończącej sie właśbnie wojny w Iraku. Ceny ropy i gazu zaczną spadać
do godziwego poziomu (dla ropy np. 13-14 USD za baryłkę), a to zachwieje
finansami rosyjskiego państwa, gdzie znaczna część budżetu opiera się właśnie
na sprzedaży wymienionych wcześniej surowców. Co się stanie, jeśli Rosja
będzie musiała dodatkowo znaleźć ogromne pieniądze na spłatę rat
zagranicznych długów, których płatności przypadają w najbliższym czasie łatwo
chyba wszystkim się domyślić. Rosyjska nauka, technika i sztuka, biorąc pod
uwagę wielkość i liczebność tego kraju, odgrywa w świecie rolę wręcz
marginalną (wystarczy policzyć rosyjskich laureatów Nagrody Nobla, zobaczyć
ile liczących się czasopism naukowych publikowanych jest po rosyjsku,
zaglądnąć do kina i sprawdzić ile rosyjskich filmów się tam wyświetla, a w
radiu posłuchać ile jest tam nadawanych rosyjskich przebojów). Do tego należy
dodać fatalne obciążenie historyczne tego kraju, który wyrządził niespotykaną
ilość krzywd innym narodom i nie bardzo kwapi się do przyznania się do tego
oraz zadośćuczynienia. Co gorsza - ciągle łamie prawa człowieka (podbój
Czeczenii i eksterminacja tego narodu) i wolność słowa, a demokrację zna
chyba tylko z książek i czasopism zagranicznych. Piszący na forum GW Rosjanie
zdają się jakby nie dostrzegać tych wszystkich faktów. Ciągle pewnie mają w
pamięci czasy silnego ZSRR i dumę z podboju kosmosu czy też nawrócenia na
socjalizm kolejnego kraju. Marzą, żeby czasy takich wpływów Rosji jak
najszybciej wróciły. Są w tych marzeniach niestety bardzo osamotnieni.
Wszyscy poza Rosjanami liczą na to, że do takiej sytuacji już nigdy nie
dojdzie, a sami Rosjanie zaczną wreszcie brać przykład z innych
demokratycznych społeczeństw, przestaną wreszcie rościć sobie prawo do
występowania z pozycji siły, z pozycji jakiegoś imperialnego mocarstwa, czy
mądrzejszego brata wiedzacego wszystko lepiej. Rosjanie sami nawet nie zdają
sobie sprawy z faktu jakie to jest - już nawet nie śmieszne ale żałosne.
Przykład - niesłychane zabiegi (zakończone sukcesem! wow!!) aby włączyć Rosję
do grupy państw G7. Przecież to jak porównywanie taczek do mercedesa.
Rosjanie tego nie rozumieją i nie chcą sie pogodzić z rzeczywistością. Ich
wypowiedzi wynikające z tego oraz zapewne z historycznych przyzwyczajeń
odbierane są natomiast jako zamach na wolność i na niezależność innych krajów
oraz niczym nieuzasadnioną chęć dominacji. Powoduje to czesto, że zamiast
rzeczowych dyskusji i obiektywnych faktów w komentarzach roi się od inwektyw.
Czy mam rację?