Przyjaciele narodu irackiego

IP: *.sympatico.ca 21.04.03, 15:48
Adam wreszcie znalazl apologetow swojej postawy, czyli
aktywnego Sharonisty. Czy ich postawa przekonuje? Moim zdaniem
to ideologiczne miazmaty oparte na niczym. Bush i popierajaca
Busha amerykanski Ciemnogrod jest przekonany o mesjanicznej
misji Ameryki. Europa i reszta swiata sa nieistotne; to tylko
pozywka i nieuniknioni przegrani w walce swiatow. ONZ?
Przezytek. I to chyba wszystko. Ci dwaj faceci zapomnieli
dodac, co jest zrodlem antyamerykanizmu w Europie i reszcie
swiata. To tak, jak mozna winic o antyniemieckosc
intelektualistow w czasach hitleryzmu. Pozostaje jeszcze
kwestia tzw. antysemityzmu, ale czyz nie jest raczej
antysharonizm. Nie wiem, czy jakikolwiek liberal moze popierac
ortodoksyjnych Zydow z Likudu i ich baze ideologiczna; chyba,
ze przestaje byc liberalem. Co do B. Kouchnera- on pokazal na
co go stac, gdy byl wicekrolem Kosowa. Nie mieszajmy wiec i nie
manipulujmy terminami, ktore kiedys cos znaczyly. Moze polscy
wasale nowego amerykanskiego koltuna, w tym Michniki, Halle,
Bartoszewscy and Co. powinni okreslic swoje polityczne poglady.
    • Gość: mirmil Przyjaciele (zywego) narodu irackiego - bush i sp. IP: *.uBRgrb01.supercable.es 21.04.03, 16:27
      cale te piekne w swej istocie wywody opieraja sie na naiwnym
      przekonaniu, ze usa zalezalo na wyzwoleniu irakijczykow spod
      jednej z najohydniejszych dyktatur etc.

      a podobno to pacyfisci sa jak dzieci z tymi glupimi marzeniami o
      pokoju itp.???

      niestety tak nie jest - usa dba o wlasne interesy, a nie o irak.

      glownie chodzi o rope, rowniez o przewage w regionie,
      bezpieczenstwo dla izraela i wysuniecie przyjaznych sobie
      przywodcow (jesli chodzi o sam autorytaryzm to taki husajn
      wlasciwie duzo sie nie roznil od monarchii abs regionu, ktore
      usa nie przeszkadzaja, bo sa posluszne i rope potulnie pompuja.
      demokracja jako taka wcale nie jest wiec potrzebna, zeby byc
      sojusznikiem i przyjacielem usa. jak nie demokracja, to co? moze
      prawa czlowieka?
      jakby usa tak zalezalo na prawach czlowieka, to by potepily
      chiny i rosje za ich lamanie, korzystajac z obrad komisji praw
      czlowieka. jakby usa tak zalezalo na prawach czlowieka, to by
      powstrzymaly izrael przed torturowaniem i mordowaniem
      palestynczykow.)

      co do veta francji: nie bylo to veto "w kazdych
      okolicznosciach", tylko veto wobec nieusprawiedliwionej wojny,
      ktorej bezposrednia przyczyna mialo byc NIE OBALENIE REZIMU
      SADDAMA TYLKO ISTNIENIE BRONI MASOWEGO RAZENIA. francja
      postulowala o wiecej czasu dla inspektorow, bo najwyrazniej (po
      miesiacu od inwazji okazuje sie ze slusznie) nie do konca
      wierzyla rewelacjom powella. dlatego zapowiedziala, ze zawetuje
      pozwolenie na wojne. niech panowie filozofowie laskawie nie
      klamia.

      co do antysemityzmu: niech panowie postaraja sie na przyszlosc
      nie mieszac antysemityzmu ze sprzeciwem wobec zbrodniczej
      polityki krwawego rzadu izraela. idac tym samym tokiem
      rozumowania, jeden z panow eseistow filozofow (ten ktory
      protestuje przeciwko zbrodniom w czeczenii) jest zatwardzialym
      rusofobem, a wszyscy oni nienawidza francuzow (czyli nienawidza
      sie wzajemnie! po co publikuja razem te artykuly?), bo krytykuja
      polityke miedzynarodowa francji.
      • Gość: Eligiusz Re: Przyjaciele (zywego) narodu irackiego - bush IP: *.proxy.aol.com 22.04.03, 01:14
        Gość portalu: mirmil napisał(a):


        > niestety tak nie jest - usa dba o wlasne interesy, a nie o irak.
        >
        > glownie chodzi o rope

        Ty naprawde wierzysz, ze Amerykanie u k r a d n a rope Irakowi, a nie kupia
        ja?:)
        Co za naiwnosc!

        O rope to chodzi Francji, ktora chciala zniesienia sankcji, za rezimu Saddama,
        a teraz nie chce zniesienia sankcji, gdy Saddama juz nie ma. To Francja
        handluje krwia za rope: krwia ofiar Saddama i teraz krwia wyzwolonych
        Irakczykow, ktorzy potrzebuja pieniedzy na odbudowe.
        • Gość: mirmil Re: Przyjaciele (zywego) narodu irackiego - bush IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 01:42

          > Ty naprawde wierzysz, ze Amerykanie u k r a d n a rope Irakowi, a nie kupia
          > ja?:)
          > Co za naiwnosc!

          ja uzylem slowa "ukradna"?
          zapewniaja sobie stale dostawy o okreslonej cenie i bez limitow ("nowe" wladze
          przywiezione amerykanskimi samolotami juz zapowiedzialy, ze nie bedzie limitow
          wydobycia).
          zarobione w ten sposob pieniadze irak wyda na zakontraktowana u usa "odbudowe"
          iraku. to taki ichniejszy ooffsseett.

          > O rope to chodzi Francji, ktora chciala zniesienia sankcji, za rezimu
          Saddama,
          > a teraz nie chce zniesienia sankcji, gdy Saddama juz nie ma. To Francja
          > handluje krwia za rope: krwia ofiar Saddama i teraz krwia wyzwolonych
          > Irakczykow, ktorzy potrzebuja pieniedzy na odbudowe.

          wszystkim chodzi koniec koncow o rope, dlatego, choc moze nie zauwazyles, nie
          kadze tu francji ani nikomu innemu. wszyscy oni to jedna banda z hegemonem usa
          na czele.

          dla lepszego efektu, trzeba bylo jeszcze napisac "krwawa odbudowe" - pieknie by
          wyszlo.
          • Gość: Eligiusz Re: Przyjaciele (zywego) narodu irackiego - bush IP: *.proxy.aol.com 22.04.03, 01:50
            Gość portalu: mirmil napisał(a):


            > wszyscy oni to jedna banda z hegemonem usa
            > na czele.
            >


            Nawet w takim rozumowaniu, jak Twoje, trzeba zauwazyc jednak podstawowa
            roznice: niektorzy z tej "bandy" pokonuja totalitarny rezim /USA/, a inni byli
            gotowi z nim wspolpracowac do ostatniej chwili /Rosja, Francja/. I tylko mi nie
            mow, ze USA popieraly Saddama w latach 80-tych: TAK, ale wobec wiekszego zla,
            ktorym wowczas byl Iran.
            W polityce wybor miedzy wiekszym, a mniejszym zlem, to jest esencja.
            • Gość: mirmil Re: Przyjaciele (zywego) narodu irackiego - bush IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 02:08

              > W polityce wybor miedzy wiekszym, a mniejszym zlem, to jest esencja.

              wlasnie dlatego nigdy sie nie zrozumiemy, polityka bedzie dla mnie bagnem,
              wszyscy oni to bedzie jedna banda, a usa bedzie na jej czele.
              • Gość: Eligiusz Re: Przyjaciele (zywego) narodu irackiego - bush IP: *.proxy.aol.com 22.04.03, 02:13
                Gość portalu: mirmil napisał(a):

                >
                > > W polityce wybor miedzy wiekszym, a mniejszym zlem, to jest esencja.
                >
                > wlasnie dlatego nigdy sie nie zrozumiemy, polityka bedzie dla mnie bagnem,
                > wszyscy oni to bedzie jedna banda, a usa bedzie na jej czele.


                Co za hasla z pod tzw "budki z piwem: "wszyscy oni to jedna banda"!:)

                Dlatego wlasnie Twoje myslenie o polityce odznacza sie prymitywizmem.
                Nie jestes zdolny do troche nawet subtelniejszych rozroznien.
                Taki idealizm naiwny zwyrodnialy w prostacki cynizm.

                Sa ludzie, ktorzy by sie wstydzili to ujawniac publicznie, ale...
                • Gość: mirmil Re: Przyjaciele (zywego) narodu irackiego - bush IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 12:05
                  Gość portalu: Eligiusz napisał(a):

                  > Gość portalu: mirmil napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > > W polityce wybor miedzy wiekszym, a mniejszym zlem, to jest esencja.
                  > >
                  > > wlasnie dlatego nigdy sie nie zrozumiemy, polityka bedzie dla mnie bagnem,
                  >
                  > > wszyscy oni to bedzie jedna banda, a usa bedzie na jej czele.
                  >
                  >
                  > Co za hasla z pod tzw "budki z piwem: "wszyscy oni to jedna banda"!:)
                  >
                  > Dlatego wlasnie Twoje myslenie o polityce odznacza sie prymitywizmem.
                  > Nie jestes zdolny do troche nawet subtelniejszych rozroznien.
                  > Taki idealizm naiwny zwyrodnialy w prostacki cynizm.
                  >
                  > Sa ludzie, ktorzy by sie wstydzili to ujawniac publicznie, ale...

                  sprobuj napisac posta bez inwektyw, a ja sprobuje na niego odpowiedziec. na
                  razie zegnam.
      • Gość: jarek Re: Przyjaciele (zywego) narodu irackiego - bush IP: *.fastres.net 22.04.03, 09:33
        Dziwne to jest ze prawo antyterorystyczne uzywane przez demokratycznych francozow na Korsyce jest bardziej silne od israelskiego, ktore oni tez uzywaja przeciwko wlasnym teroristom ( Gruppa Rabina Koch ), nie mozna tez powiedziec ze Baskom sie pozwala wszystko.
    • Gość: poli Re: VIVA LA FRANCE! IP: *.bmj.net.pl 21.04.03, 16:55
      Wyjątkowo stronniczy i obłudny artykuł! Sugeruje bowiem jakoby
      Francja była „świątyniom” nietolerancji i ksenofobii, jakoby
      wspierała zagraniczne reżimy – i w domyśle przeciwstawia się
      temu wizerunkowi USA – anielski zbawiciel narodów, obrońca
      uciśnionych, kwintesencja dobroci. Zapewne takim też był Augusto
      Pinochet – którego USA „zafundowały” Chile w 1973r.
      Irakijczycy „smakują” pierwsze godziny wolności – wybawiono ich
      od ropy, eksponatów w muzeach, wody pitnej, elektryczności,
      krewnych i przyjaciół którzy zginęli w bombardowaniach. Na czele
      kraju stanie generał-gubernator (tak jak na czele zaboru
      rosyjskiego w XIX w. czuwał nad Polakami rosyjski generał-
      gubernator) dbający o „wolność” Irakijczyków wbrew którym ich
      ropa i woda (z Tygrysu i Eufratu) popłynie do kraju
      znienawidzonego przez wszystkich Arabów na świecie – Izraela.
      Nowy przyjazny USA i Izraelowi rząd będzie niewątpliwie równie
      zbrodniczym jak Saddam Husajn (trzeba wszak wyrównać rachunki
      krzywd, ponadto taka jest stosowana i wypróbowana przez USA
      praktyka względem krajów trzeciego świata – to sk....syn ale
      nasz!) ale będzie prowadził politykę zagraniczną zupełnie
      przeciwną irackiej racji stanu i odczuciom większości obywateli
      państwa.
      Przykłady można by mnożyć – widać jednak wyraźnie, iż pieniądze
      z pewnych kręgów z USA i zapewne też z Izraela popłynęły już do
      Francji i zdołały przekupić kilku pomniejszych degeneratów nawet
      w tak szlachetnym i wspaniałym społeczeństwie jak francuskie.
      Pomimo to jednak Francja jest wielka i nawet takie paszkwile jak
      komentowany przeze mnie artykuł tego nie zmienią. Francja jako
      jeden z nielicznych narodów sprzeciwiła się otwartej agresji i
      śmierci ludzi w imię interesów USA i Izraela (Pomimo gróźb wobec
      niej i obrzydliwej kampanii medialnej przedstawiającą Francję
      jako demona świata). Francjo nie martw się! Jesteś wielka! I
      wierzę, iż pomimo, że masz potężnych nieprzyjaciół (USA i
      Izrael) nadal będziesz z taką godnością i tak heroicznie broniła
      świat przed obłudą, zakłamaniem i przed bezprawiem – jak zawsze
      to czyniłaś w swej wspaniałej historii! Już nieraz miałaś
      potężnych wrogów i nawet jeśli zdołali czasem rzucić cię na
      kolana zawsze ostatecznie byłaś zwycięska! Teraz też tego z
      całego serca ci życzę! Aż chce się krzyknąć: VIVA LA FRANCE!
      • Gość: Murphy Obustronny labirynt obludy IP: *.kemi.uu.se 21.04.03, 17:29
        Od dłuższego czasu czytam różne komentarze na gazeta.pl i
        ogarnia mnie coraz większe zwątpienie w poziom intelektualny
        ludzi - bynajmniej nie tylko Polaków. Nie mam zamiaru
        przystępować do żadnej z dwóch formujących się frakcji - ani
        antyamerykanow a ani tez amerykonofobów. Tak naprawdę bowiem
        obie strony zarazem mają rację i się mylą.
        Oczywiście, że w wojnie w Iraku chodziło o ropę. Zarówno
        amerykanom jak i Francuzom (rządowy koncern Elf). Oczywiście
        każdemu chodziło o prestiż i zdobycie jak największych wpływów w
        polityce zagranicznej. Zarówno zmierząjącym w kierunku światowej
        dominacji jastrzębiom z Pentagonu jak i marzącym o wielkiej
        Francji i wielkiej Europie, lecz bezradnym 'starym
        europejczykom'. Zarówno dla Busha jak i dla Chiraca i Shrodera
        potrzebna była kampania propagandowa, która odwróci uwagę ludzi
        od problemów gospodarczych. Oczywiście amerykańska wizja
        wprowadzenia demokracji w Iraku nie ma wielkich szans na
        ziszczenie się. Podobnie wysoce niemoralne i naiwne bylo
        stawanie w obronie zbrodniczego rezimu, bo _bezwarunkowe_ veto
        zapowiedziane przez Francje do tego sie sprowadzilo.
        Tak można długo. Spróbujcie zauważyć, że jesteśmy bombardowani
        propagandą z obu stron. Spróbujcie wyłowić argumenty z morza
        kłamstw, oskarżeń i pobożnych życzeń. Zauważcie, że Ci trzej
        francuzcy intelektualiści mają coś ważnego do powiedzenia. Może
        wręcz mają rację? Może warto nad tym pomyśleć zamiast
        instynktownie opluwać każdego, kto myśli inaczej jak ja?
        Może warto odróżnić patriotyzm od popierania polityki własnego
        rządu (mirlmil)?
        Może to zabrzmi jak banał, ale polityka to bagno, w którym nigdy
        nie ma łatwej i prostej drogi. Prawda leży gdzieś po środku i w
        końcu wypłynie na wierzch. Tak działa demokracja.
        • galaxy2099 bardzo madre slowa kolego 21.04.03, 20:39


          Gość portalu: Murphy napisał(a):

          > Od dłuższego czasu czytam różne komentarze na gazeta.pl i
          > ogarnia mnie coraz większe zwątpienie w poziom intelektualny
          > ludzi - bynajmniej nie tylko Polaków. Nie mam zamiaru
          > przystępować do żadnej z dwóch formujących się frakcji - ani
          > antyamerykanow a ani tez amerykonofobów. Tak naprawdę bowiem
          > obie strony zarazem mają rację i się mylą.
          > Oczywiście, że w wojnie w Iraku chodziło o ropę. Zarówno
          > amerykanom jak i Francuzom (rządowy koncern Elf). Oczywiście
          > każdemu chodziło o prestiż i zdobycie jak największych wpływów w
          > polityce zagranicznej. Zarówno zmierząjącym w kierunku światowej
          > dominacji jastrzębiom z Pentagonu jak i marzącym o wielkiej
          > Francji i wielkiej Europie, lecz bezradnym 'starym
          > europejczykom'. Zarówno dla Busha jak i dla Chiraca i Shrodera
          > potrzebna była kampania propagandowa, która odwróci uwagę ludzi
          > od problemów gospodarczych. Oczywiście amerykańska wizja
          > wprowadzenia demokracji w Iraku nie ma wielkich szans na
          > ziszczenie się. Podobnie wysoce niemoralne i naiwne bylo
          > stawanie w obronie zbrodniczego rezimu, bo _bezwarunkowe_ veto
          > zapowiedziane przez Francje do tego sie sprowadzilo.
          > Tak można długo. Spróbujcie zauważyć, że jesteśmy bombardowani
          > propagandą z obu stron. Spróbujcie wyłowić argumenty z morza
          > kłamstw, oskarżeń i pobożnych życzeń. Zauważcie, że Ci trzej
          > francuzcy intelektualiści mają coś ważnego do powiedzenia. Może
          > wręcz mają rację? Może warto nad tym pomyśleć zamiast
          > instynktownie opluwać każdego, kto myśli inaczej jak ja?
          > Może warto odróżnić patriotyzm od popierania polityki własnego
          > rządu (mirlmil)?
          > Może to zabrzmi jak banał, ale polityka to bagno, w którym nigdy
          > nie ma łatwej i prostej drogi. Prawda leży gdzieś po środku i w
          > końcu wypłynie na wierzch. Tak działa demokracja.
        • Gość: poli Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.bmj.net.pl 21.04.03, 20:59
          Gość portalu: Murphy napisał(a):

          > Od dłuższego czasu czytam różne komentarze na gazeta.pl i
          > ogarnia mnie coraz większe zwątpienie w poziom intelektualny
          > ludzi - bynajmniej nie tylko Polaków. Nie mam zamiaru
          > przystępować do żadnej z dwóch formujących się frakcji - ani
          > antyamerykanow a ani tez amerykonofobów. Tak naprawdę bowiem
          > obie strony zarazem mają rację i się mylą.
          > Oczywiście, że w wojnie w Iraku chodziło o ropę. Zarówno
          > amerykanom jak i Francuzom (rządowy koncern Elf). Oczywiście
          > każdemu chodziło o prestiż i zdobycie jak największych wpływów
          w
          > polityce zagranicznej. Zarówno zmierząjącym w kierunku
          światowej
          > dominacji jastrzębiom z Pentagonu jak i marzącym o wielkiej
          > Francji i wielkiej Europie, lecz bezradnym 'starym
          > europejczykom'. Zarówno dla Busha jak i dla Chiraca i Shrodera
          > potrzebna była kampania propagandowa, która odwróci uwagę
          ludzi
          > od problemów gospodarczych. Oczywiście amerykańska wizja
          > wprowadzenia demokracji w Iraku nie ma wielkich szans na
          > ziszczenie się. Podobnie wysoce niemoralne i naiwne bylo
          > stawanie w obronie zbrodniczego rezimu, bo _bezwarunkowe_ veto
          > zapowiedziane przez Francje do tego sie sprowadzilo.
          > Tak można długo. Spróbujcie zauważyć, że jesteśmy bombardowani
          > propagandą z obu stron. Spróbujcie wyłowić argumenty z morza
          > kłamstw, oskarżeń i pobożnych życzeń. Zauważcie, że Ci trzej
          > francuzcy intelektualiści mają coś ważnego do powiedzenia.
          Może
          > wręcz mają rację? Może warto nad tym pomyśleć zamiast
          > instynktownie opluwać każdego, kto myśli inaczej jak ja?
          > Może warto odróżnić patriotyzm od popierania polityki własnego
          > rządu (mirlmil)?
          > Może to zabrzmi jak banał, ale polityka to bagno, w którym
          nigdy
          > nie ma łatwej i prostej drogi. Prawda leży gdzieś po środku i
          w
          > końcu wypłynie na wierzch. Tak działa demokracja.

          Ja odczytuję ową groźbę weta jako sprzeciw wobec argumentom
          siły, jako próbę poszukiwania kompromisu i nie decydowania tak
          szybko i pochopnie o śmierci niewinnych ludzi (wojna zawsze ją
          powoduje). Także jako sprzeciw wobec „jedynemu i słusznemu”
          postrzeganiu świata i „jedynej i słusznej” drodze rozwiązywania
          problemów – poprzez wojnę. W świetle obecnych faktów – tj. braku
          pomimo intensywnych poszukiwań broni masowej zagłady w Iraku,
          sprzeciw Francji wydaje się jeszcze bardziej uzasadniony. Co
          więcej reżim Husajna nie użył tej broni nawet w świetle
          zagrożenia dla siebie – przeciw wojskom USA – to wiele znaczy i
          daje do myślenia – nie sądzisz?. Możliwe są zatem dwie opcje. 1
          Francja ma lepszy wywiad w Iraku od USA i wiedziała o braku lub
          niemożności użycia przez Husajna broni masowej zagłady – lub 2
          Busch chciał „załatwić” Husajna z powodów osobistych oraz
          interesów USA – a to świadczyłoby, iż USA są niebezpiecznym (bo
          wielkim) szaleńcem gotowym w każdej chwili użyć siły nie
          oglądając się na prawo międzynarodowe i moralność (o której
          wszak bardzo wiele mówią) i które nie licząc się z
          doświadczeniami okropieństw wojny w historii sami ją propagują w
          relacjach międzypaństwowych. Dla nas – zwykłych ludzi to bardzo
          złe i niebezpieczne – nie można legalizować agresywnej wojny
          toczonej w imię ekonomicznych interesów – to bowiem może dotknąć
          i nas. W interesie ludzkości jest wyrzeczenie się takiej wojny,
          która przez tyle wieków toczyła m.in. Europę - nie sądzisz?
          • Gość: warmi Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 21.04.03, 21:30
            Gdybym byl w Polsce to ja bym sie bardziej martwil co zrobia
            Niemcy i Ruscy niz Amerykanie no ale na szczescie moj czas
            pobytu w kraju na kolkach mam za soba.

        • Gość: mirmil Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 00:56
          Gość portalu: Murphy napisał(a):

          > Od dłuższego czasu czytam różne komentarze na gazeta.pl i
          > ogarnia mnie coraz większe zwątpienie w poziom intelektualny
          > ludzi - bynajmniej nie tylko Polaków. Nie mam zamiaru
          > przystępować do żadnej z dwóch formujących się frakcji - ani
          > antyamerykanow a ani tez amerykonofobów. Tak naprawdę bowiem
          > obie strony zarazem mają rację i się mylą.

          polecam trzecia frakcje: amerykanofilow :-)))))

          nie utozsamiaj sprzeciwu wobec tej nielegalnej wojny z antyamerykanizmem. to
          zupelnie tak samo jak z tym antysemityzmem przypisywanym ludziom, ktorzy
          sprzeciwiaja sie nacjonalistycznej i zbrodniczej polityce izraela wobec
          palestynczykow.

          nie utozsamiaj sprzeciwu wobec tej nielegalnej wojny z frankofilia lub
          germanofilia. vide przyklad izraela.


          > Oczywiście, że w wojnie w Iraku chodziło o ropę. Zarówno
          > amerykanom jak i Francuzom (rządowy koncern Elf). Oczywiście
          > każdemu chodziło o prestiż i zdobycie jak największych wpływów w
          > polityce zagranicznej. Zarówno zmierząjącym w kierunku światowej
          > dominacji jastrzębiom z Pentagonu jak i marzącym o wielkiej
          > Francji i wielkiej Europie, lecz bezradnym 'starym
          > europejczykom'. Zarówno dla Busha jak i dla Chiraca i Shrodera
          > potrzebna była kampania propagandowa, która odwróci uwagę ludzi
          > od problemów gospodarczych. Oczywiście amerykańska wizja
          > wprowadzenia demokracji w Iraku nie ma wielkich szans na
          > ziszczenie się. Podobnie wysoce niemoralne i naiwne bylo
          > stawanie w obronie zbrodniczego rezimu, bo _bezwarunkowe_ veto
          > zapowiedziane przez Francje do tego sie sprowadzilo.

          nie bylo zadnego bezwarunkowego veta, nie zmyslaj. veto mialo byc w przypadku
          rezolucji, ktora by sankcjonowala wojne. choc sie w koncu okazalo, ze
          poprzednia podobno zupelne wystarczyla. pamietacie jeszcze "falandyzacje" prawa?

          > Tak można długo. Spróbujcie zauważyć, że jesteśmy bombardowani
          > propagandą z obu stron. Spróbujcie wyłowić argumenty z morza
          > kłamstw, oskarżeń i pobożnych życzeń. Zauważcie, że Ci trzej
          > francuzcy intelektualiści mają coś ważnego do powiedzenia. Może
          > wręcz mają rację? Może warto nad tym pomyśleć zamiast
          > instynktownie opluwać każdego, kto myśli inaczej jak ja?

          zdecydowanie przylacz sie do amerykanofilow.

          nie wiem, na czym twoim zdaniem polega opluwanie. wg mnie chodzi o uzywanie
          wulgaryzmow - skoro dla ciebie "opluwanie" jest rownowazne z krytyka, to
          prosze, PRZESTAN MNIE teraz OPLUWAC. byc moze to ja mam cos waznego do
          powiedzenia i byc moze to ja mam racje? ooooooo, o tym nie pomyslales?

          "instynktowne opluwanie" jest brzydkim wyrazeniem, ktore sugeruje, ze moja (i
          innych) postawa jest nieprzemyslana i wyplywajaca raczej z uczuc niz z rozsadku
          i okreslonych argumentow. jak tam sobie chcesz. a moze to twoje (i innych)
          przywiazanie do usa jest wlasnie "instynktowne"? wszystko jedno co zrobi usa,
          to i tak bedzie dobrze, bo to usa? oooooo, o tym znowu nie pomyslales...

          > Może warto odróżnić patriotyzm od popierania polityki własnego
          > rządu (mirlmil)?

          oczywiscie, dlatego tez warto odroznic antysemityzm od krytyki polityki rzadu
          izraela i antyamerykanizm oraz "instynktowne opluwanie" od krytyki polityki
          rzadu usa. tudziez warto byc moze by bylo przestac nazywac pacywami i lewakami
          osob, ktore sie sprzeciwiaja tej konkretnej wojnie zorganizowanej i
          przeprowadzonej bez przyzwolenia wspolnoty miedzynarodowej.

          > Może to zabrzmi jak banał, ale polityka to bagno, w którym nigdy
          > nie ma łatwej i prostej drogi. Prawda leży gdzieś po środku i w
          > końcu wypłynie na wierzch. Tak działa demokracja.

          po pierwsze demokracja ostatnio kiepsko jakos dziala i dlatego wlasnie polityka
          to bagno. prawda wcale nie musi z zasady lezec po srodku - to wlasnie jest
          banal.

          na koniec: oj, cos zdaje mi sie, ze jednak sie opowiadasz po "jednej ze stron".
          pochwala ze strony galaxy, gdzie cie ani nie zbluzgal, ani nie napisal, ze
          nienawidzisz usa i zydow, jest dosc dobra wskazowka, o ktora ze stron chodzi.
          • Gość: Eligiusz Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.proxy.aol.com 22.04.03, 01:02
            Gość portalu: mirmil napisał(a):

            > tudziez warto byc moze by bylo przestac nazywac pacywami i lewakami
            > osob, ktore sie sprzeciwiaja tej konkretnej wojnie zorganizowanej i
            > przeprowadzonej bez przyzwolenia wspolnoty miedzynarodowej.


            Wspolnota miedzynarodowa jest fikcja.
            Wspolnota miedzynarodowa /ONZ/ jest skorumpowana organizacja, w ktorej Libia
            stoi na czele Komisji Praw Czlowieka.
            Wiec racje etyczne nie moga obronic sie na forum "wspolnoty miedzynarodowej",
            gdzie mamy i Chiny i Kube i Jemen i Sudan itd.
            • Gość: mirmil Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 01:25

              >
              > Wspolnota miedzynarodowa jest fikcja.
              > Wspolnota miedzynarodowa /ONZ/ jest skorumpowana organizacja, w ktorej Libia
              > stoi na czele Komisji Praw Czlowieka.
              > Wiec racje etyczne nie moga obronic sie na forum "wspolnoty miedzynarodowej",
              > gdzie mamy i Chiny i Kube i Jemen i Sudan itd.

              moga sie obronic i sie obronia, bo sa uniwersalne i nie zaleza od
              takich "demokratycznych" panstw jak wymieniona przez ciebie dla przykladu
              czworeczka.

              poza tym nie jest to zadnym usprawiedliwieniem dla miedzynarodowego "robta, co
              chceta" w wykonaniu (tym razem) usa.

              zreszta, chiny z tej listy powoli wypadaja - usa twierdzi, ze widac poprawe i
              dlatego tez nie zaproponowala przyjecia rezolucji potepiajacej chiny za lamanie
              praw czloweika.
              • Gość: Eligiusz Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.proxy.aol.com 22.04.03, 01:31
                Gość portalu: mirmil napisał(a):

                >
                > >
                > > Wspolnota miedzynarodowa jest fikcja.
                > > Wspolnota miedzynarodowa /ONZ/ jest skorumpowana organizacja, w ktorej Lib
                > ia
                > > stoi na czele Komisji Praw Czlowieka.
                > > Wiec racje etyczne nie moga obronic sie na forum "wspolnoty miedzynarodowe
                > j",
                > > gdzie mamy i Chiny i Kube i Jemen i Sudan itd.
                >
                > moga sie obronic i sie obronia, bo sa uniwersalne i nie zaleza od
                > takich "demokratycznych" panstw jak wymieniona przez ciebie dla przykladu
                > czworeczka.
                >
                > poza tym nie jest to zadnym usprawiedliwieniem dla miedzynarodowego "robta,
                co
                > chceta" w wykonaniu (tym razem) usa.


                A kto mowi o "robta, co chceta"?
                Nie ja.
                Czy Twoim zdaniem Saddam byl dyktatorem i jego wladza byla totalitarna?

                Jezeli zgadzasz sie, ze tak - to przyznasz jego obalenie jest etycznie
                uzasadnione.
                Jezeli uwazasz natomiast, ze nie byl - to Ty masz jakis duzy problem z ocena
                etyczna.
                • Gość: mirmil Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 01:58

                  > A kto mowi o "robta, co chceta"?
                  > Nie ja.

                  taaaak, ale jak usa bedzie chcialo sobie zorganizowac nastepna wojne z osia
                  zla, to bedzie ok, co?

                  > Czy Twoim zdaniem Saddam byl dyktatorem i jego wladza byla totalitarna?
                  >
                  > Jezeli zgadzasz sie, ze tak - to przyznasz jego obalenie jest etycznie
                  > uzasadnione.
                  > Jezeli uwazasz natomiast, ze nie byl - to Ty masz jakis duzy problem z ocena
                  > etyczna.

                  etycznie usasadnione (tak to sie powinno pisac, usa to eksperci od
                  uzasadniania) to by ta wojna byla w przypadku, gdyby rzeczywiscie chodzilo
                  stanom o wolnosc i demokracje. a nie chodzilo - cala sprawa poszla o rope.
                  zreszta zamiast o wyzwalanie chodzi raczej o ustanowienia przyjaznej sobie
                  wladzy. ciekawe, co sie stanie, jak muzulmanie blokiem zaglosuja sobie za
                  republika islamska i na stany sie wypna? anulowanie kontraktow, zerwanie
                  stosunkow ekonomicznych. podobnie jak iran beda osia zla?

                  saddam dyktatorem, tzn ze nikt go nie wybral? a kto wybral szejka kuwejtu i
                  krola arabii saud, he? totalitarna? bardziej czy mniej niz zakres wladzy
                  wymienionych przeze mnie panow? (choc rozumiem, ze totalitarna zanczy nie tylko
                  absolutna, jak w przypadku monarchii absolutnych ale tez i zle wykorzystywana
                  do tlamszenia wlasnego ludu) jakos to usa nie przeszkadza. (przyjmij do
                  wiadomosci, ze nie bronie tym samym husajna, tylko wyjasniam ci na przykladach,
                  ze usa wcale o wolnosc nie chodzi.) jakos tez nie przeszkadzaja usa chiny
                  (czego dowodem jest niezaproponowanie potepienia ich za lamanie praw
                  czlowieka) - tam to dopiero raj i prawa czlowieka!


                  dlatego tez (o zgrozo! jak to mozliwe, nie!!! absurd, och, ach) dobrze ze
                  husajn upadl, a wojna nie byla usprawiedliwiona. (widze, ze taktycznie
                  polozyles nacisk na wyzwolenie narodu irackiego, co akurat nie bylo podawane
                  jako przyczyna tej wojny. mialo nia byc istnienie gotowej do uzycia broni
                  masowego razenia, ktora zagrazala calemu swiatu. jak jest - kazdy widzi, wiec
                  teraz czas na bajki o prawach czlowieka.)

                  dobranoc, m.
                  • Gość: Eligiusz Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.proxy.aol.com 22.04.03, 02:19
                    Gość portalu: mirmil napisał(a):

                    > saddam dyktatorem, tzn ze nikt go nie wybral? a kto wybral szejka kuwejtu i
                    > krola arabii saud, he?

                    No wlasnie: nikt nie wybral ani Saddama ani Saudyjczykow, ale sprawa dotyczy
                    stopnia terroru.
                    Te dyktatury popierane /tolerowane/ przez USA to sa sanatoria w porownaniu z
                    Irakiem, Iranem, Libia, Sudanem. Mam na mysli Egipt, Arabie Saudyjska, Katar,
                    Kuwejt etc.

                    Ale rozumiem, ze Ty nie jestes wrazliwy na takie subtelnosci:)
                    • Gość: mirmil Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 12:03
                      Te dyktatury popierane /tolerowane/ przez USA

                      popierane jest wlasciwszym slowem.
            • Gość: fokauchatka Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.wbp.wroc.pl 22.04.03, 08:29
              Gość portalu: Eligiusz napisał(a):

              > Gość portalu: mirmil napisał(a):
              >
              > > tudziez warto byc moze by bylo przestac nazywac pacywami i
              lewakami
              > > osob, ktore sie sprzeciwiaja tej konkretnej wojnie
              zorganizowanej i
              > > przeprowadzonej bez przyzwolenia wspolnoty miedzynarodowej.
              >
              >
              > Wspolnota miedzynarodowa jest fikcja.
              > Wspolnota miedzynarodowa /ONZ/ jest skorumpowana organizacja,
              w ktorej Libia
              > stoi na czele Komisji Praw Czlowieka.
              > Wiec racje etyczne nie moga obronic sie na forum "wspolnoty
              miedzynarodowej",
              > gdzie mamy i Chiny i Kube i Jemen i Sudan itd.

              ONZ - Organizacja Nic Nieznacząca
          • galaxy2099 mirmil i swiat 22.04.03, 03:39
            Jestem pod wrazeniem, ze taka skromna osoba jak ja jest tutaj
            przez ciebie "wywolana do tablicy" jako wyznacznik tego po
            ktorej stronie nalezy umiescic dyskutanta X lub Y.
            Doprawdy schlebiasz mi kolego lewaku.
            Bo jestes lewakiem i pacyfista czy ci sie to podoba czy nie.
            Bo okreslenia te to nie "przeklenstwa" jak probujesz za kazdym
            razem nam wmawiac tylko okreslenia pewnego typu swiatopogladu.
            I sa to okreslenia powszechnie przyjete. Nie ja je wymyslilem.
            Wiec udawaj urazonej panienki. Jesli chcesz to od czasu do czsu
            zrobie ci przyjemnosc i zamiast slowa lewak uzyje np.
            socjalista, lewicowiec.
            Podobnie z tym antyamerykanizmem. Ty jest ANTY-AMERYKANISTA bo
            takie sa twoje poglady. I rowniez twoje pokretne tlumaczenia
            tego nie zmienia. Te twoje antyamerykanskie poglady wychodza z
            ciebie na kazdym kroku i przecietnie inteligentny czlowiek
            zauwazy to bez klopotu.
            W koncu zabierasz glos na forum GW bardzo czesto i gesto. I
            ZAWSZE ale to ZAWSZE sa to slowa krytyki (albo i gorzej) po
            adresem USA. Czytajac ciebie i tylko ciebie taki marsjanin
            odniesie wrazenie, ze na Ziemi to jest taki demon jak USA i a
            reszta to biedne i uciskane narody.
            Takze daj sobie spokoj z tymi bzdurnymi tlumaczeniami jakie to
            masz wywazone i rozsadne spojrzenie na swiat. Masz kompleks
            amerykanski bez dwoch slow.

            Gość portalu: mirmil napisał(a):

            > Gość portalu: Murphy napisał(a):
            >
            > > Od dłuższego czasu czytam różne komentarze na gazeta.pl i
            > > ogarnia mnie coraz większe zwątpienie w poziom intelektualny
            > > ludzi - bynajmniej nie tylko Polaków. Nie mam zamiaru
            > > przystępować do żadnej z dwóch formujących się frakcji - ani
            > > antyamerykanow a ani tez amerykonofobów. Tak naprawdę bowiem
            > > obie strony zarazem mają rację i się mylą.
            >
            > polecam trzecia frakcje: amerykanofilow :-)))))
            >
            > nie utozsamiaj sprzeciwu wobec tej nielegalnej wojny z
            antyamerykanizmem. to
            > zupelnie tak samo jak z tym antysemityzmem przypisywanym
            ludziom, ktorzy
            > sprzeciwiaja sie nacjonalistycznej i zbrodniczej polityce
            izraela wobec
            > palestynczykow.
            >
            > nie utozsamiaj sprzeciwu wobec tej nielegalnej wojny z
            frankofilia lub
            > germanofilia. vide przyklad izraela.
            >
            >
            > > Oczywiście, że w wojnie w Iraku chodziło o ropę. Zarówno
            > > amerykanom jak i Francuzom (rządowy koncern Elf). Oczywiście
            > > każdemu chodziło o prestiż i zdobycie jak największych
            wpływów w
            > > polityce zagranicznej. Zarówno zmierząjącym w kierunku
            światowej
            > > dominacji jastrzębiom z Pentagonu jak i marzącym o wielkiej
            > > Francji i wielkiej Europie, lecz bezradnym 'starym
            > > europejczykom'. Zarówno dla Busha jak i dla Chiraca i
            Shrodera
            > > potrzebna była kampania propagandowa, która odwróci uwagę
            ludzi
            > > od problemów gospodarczych. Oczywiście amerykańska wizja
            > > wprowadzenia demokracji w Iraku nie ma wielkich szans na
            > > ziszczenie się. Podobnie wysoce niemoralne i naiwne bylo
            > > stawanie w obronie zbrodniczego rezimu, bo _bezwarunkowe_
            veto
            > > zapowiedziane przez Francje do tego sie sprowadzilo.
            >
            > nie bylo zadnego bezwarunkowego veta, nie zmyslaj. veto mialo
            byc w przypadku
            > rezolucji, ktora by sankcjonowala wojne. choc sie w koncu
            okazalo, ze
            > poprzednia podobno zupelne wystarczyla. pamietacie
            jeszcze "falandyzacje" prawa
            > ?
            >
            > > Tak można długo. Spróbujcie zauważyć, że jesteśmy
            bombardowani
            > > propagandą z obu stron. Spróbujcie wyłowić argumenty z morza
            > > kłamstw, oskarżeń i pobożnych życzeń. Zauważcie, że Ci trzej
            > > francuzcy intelektualiści mają coś ważnego do powiedzenia.
            Może
            > > wręcz mają rację? Może warto nad tym pomyśleć zamiast
            > > instynktownie opluwać każdego, kto myśli inaczej jak ja?
            >
            > zdecydowanie przylacz sie do amerykanofilow.
            >
            > nie wiem, na czym twoim zdaniem polega opluwanie. wg mnie
            chodzi o uzywanie
            > wulgaryzmow - skoro dla ciebie "opluwanie" jest rownowazne z
            krytyka, to
            > prosze, PRZESTAN MNIE teraz OPLUWAC. byc moze to ja mam cos
            waznego do
            > powiedzenia i byc moze to ja mam racje? ooooooo, o tym nie
            pomyslales?
            >
            > "instynktowne opluwanie" jest brzydkim wyrazeniem, ktore
            sugeruje, ze moja (i
            > innych) postawa jest nieprzemyslana i wyplywajaca raczej z
            uczuc niz z rozsadku
            >
            > i okreslonych argumentow. jak tam sobie chcesz. a moze to
            twoje (i innych)
            > przywiazanie do usa jest wlasnie "instynktowne"? wszystko
            jedno co zrobi usa,
            > to i tak bedzie dobrze, bo to usa? oooooo, o tym znowu nie
            pomyslales...
            >
            > > Może warto odróżnić patriotyzm od popierania polityki
            własnego
            > > rządu (mirlmil)?
            >
            > oczywiscie, dlatego tez warto odroznic antysemityzm od krytyki
            polityki rzadu
            > izraela i antyamerykanizm oraz "instynktowne opluwanie" od
            krytyki polityki
            > rzadu usa. tudziez warto byc moze by bylo przestac nazywac
            pacywami i lewakami
            > osob, ktore sie sprzeciwiaja tej konkretnej wojnie
            zorganizowanej i
            > przeprowadzonej bez przyzwolenia wspolnoty miedzynarodowej.
            >
            > > Może to zabrzmi jak banał, ale polityka to bagno, w którym
            nigdy
            > > nie ma łatwej i prostej drogi. Prawda leży gdzieś po środku
            i w
            > > końcu wypłynie na wierzch. Tak działa demokracja.
            >
            > po pierwsze demokracja ostatnio kiepsko jakos dziala i dlatego
            wlasnie polityka
            >
            > to bagno. prawda wcale nie musi z zasady lezec po srodku - to
            wlasnie jest
            > banal.
            >
            > na koniec: oj, cos zdaje mi sie, ze jednak sie opowiadasz
            po "jednej ze stron".
            >
            > pochwala ze strony galaxy, gdzie cie ani nie zbluzgal, ani nie
            napisal, ze
            > nienawidzisz usa i zydow, jest dosc dobra wskazowka, o ktora
            ze stron chodzi.
            • Gość: mirmil Re: mirmil i swiat IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 15:54
              galaxy2099 napisał:

              > Jestem pod wrazeniem, ze taka skromna osoba jak ja jest tutaj
              > przez ciebie "wywolana do tablicy" jako wyznacznik tego po
              > ktorej stronie nalezy umiescic dyskutanta X lub Y.
              > Doprawdy schlebiasz mi kolego lewaku.
              > Bo jestes lewakiem i pacyfista czy ci sie to podoba czy nie.
              > Bo okreslenia te to nie "przeklenstwa" jak probujesz za kazdym
              > razem nam wmawiac tylko okreslenia pewnego typu swiatopogladu.
              > I sa to okreslenia powszechnie przyjete. Nie ja je wymyslilem.
              > Wiec udawaj urazonej panienki. Jesli chcesz to od czasu do czsu
              > zrobie ci przyjemnosc i zamiast slowa lewak uzyje np.
              > socjalista, lewicowiec.

              a gdzie napisalem, ze "lewak", "pacyfa" albo inne podobne to przeklenstwa?
              mowie o innych twoich postach. akurat tutaj dziwnie sie powstrzymales.
              gratuluje - czyli jednak mozna. dobry poczatek.

              jedna z twoich wiadomosci sie zaczynala tak:

              >Co ty za farmazony pieprzysz pieprzony pacyfisto.

              gdyby za takim wstepem poszly jakies argumenty, to moze by sie i tolerowalo,
              ale tak...

              (zreszta, wiesz co, mysle ze i mnie sie zdarzylo, choc staram sie przeklenstw
              unikac jak moge, dlatego tez usiluje byc w miare tolerancyjny co do osob
              rzucajacych miesem, nie daje sie prowokowac i nie odpowiadam w tym samym tonie)

              co do "lewaka" i reszty, dobrze wiesz, ze sa to slowa o zabarwieniu negatywnym
              (jesli nie wiesz, to skocz po jakis slownik, najlepiej techniczny z terminami z
              jezykoznawstwa i sprawdz, co to znaczy "konnotacja") i specjalnie ich uzywasz.
              ale to jest mniej wiecej normalne. oczywiscie to nie sa przeklenstwa, kto ci
              tak powiedzial? znowu przypisujesz mi slowa, ktorych nie powiedzialem.


              > Podobnie z tym antyamerykanizmem. Ty jest ANTY-AMERYKANISTA bo
              > takie sa twoje poglady. I rowniez twoje pokretne tlumaczenia
              > tego nie zmienia. Te twoje antyamerykanskie poglady wychodza z
              > ciebie na kazdym kroku i przecietnie inteligentny czlowiek
              > zauwazy to bez klopotu.

              "przecietnie inteligenty czlowiek" zobaczy, ze wiadomosci tyczace sie usa
              zwiazane sa obecnie z niemoralna wojna w iraku, poparciem dla krwawej polityki
              izraela oraz dwulicowym dzialaniem w Komisji Praw Czlowieka ONZ. dlatego tez
              nie ma sie co dziwic, ze moje komentarze sa negatywne.
              jakby bylo wiecej wiadomosci o zakazie palenia papierosow w nowym jorku, to
              zapewne wiecej by bylo moich pochlebnych opinii.

              i widzisz: znowu mylisz krytyke konkretnych dzialan z programowym
              antyamerykanizmem. podejrzewam, ze dla ciebie istnieja tylko dwie mozliwosci:
              ameryke albo sie kocha, albo sie jej nienawidzi - przykro mi, ale ja nie naleze
              do zadnej z tych grup.

              > W koncu zabierasz glos na forum GW bardzo czesto i gesto. I
              > ZAWSZE ale to ZAWSZE sa to slowa krytyki (albo i gorzej) po
              > adresem USA. Czytajac ciebie i tylko ciebie taki marsjanin
              > odniesie wrazenie, ze na Ziemi to jest taki demon jak USA i a
              > reszta to biedne i uciskane narody.

              "przecietnie inteligenty czlowiek" zobaczy, ze wiadomosci tyczace sie usa
              zwiazane sa obecnie z niemoralna wojna w iraku, poparciem dla krwawej polityki
              izraela oraz dwulicowym dzialaniem w Komisji Praw Czlowieka ONZ. dlatego tez
              nie ma sie co dziwic, ze moje komentarze sa negatywne.
              jakby bylo wiecej wiadomosci o zakazie palenia papierosow w nowym jorku, to
              zapewne wiecej by bylo moich pochlebnych opinii.

              i widzisz: znowu mylisz krytyke konkretnych dzialan z programowym
              antyamerykanizmem. podejrzewam, ze dla ciebie istnieja tylko dwie mozliwosci:
              ameryke albo sie kocha, albo sie jej nienawidzi - przykro mi, ale ja nie naleze
              do zadnej z tych grup.

              mam nadzieje, ze dwa razy wystarczy. choc juz nieraz pisales wiadomosci
              utrzymane w podobnym tonie i nie raz ci na nie odpowiadalem. jak jeszcze raz
              cie najdzie watpliwosc co do mojej (rzekomej) nienawisci do ameryki, to otworz
              sobie tego posta i przeczytaj ponownie.

              > Takze daj sobie spokoj z tymi bzdurnymi tlumaczeniami jakie to
              > masz wywazone i rozsadne spojrzenie na swiat. Masz kompleks
              > amerykanski bez dwoch slow.

              staaaaary: "bez dwoch zdan", a nie "bez dwoch slow".

              co, irytuje, ze nie bluzgam? ja wcale nie mowie, ze mam wywazone i rozsadne
              spojrzenie na swiat. to ty odniosles takie wrazenie. teraz zas jak zwykle
              usilujesz atakowac moja osobe, zamiast postarac sie podyskutowac z podanymi
              przeze mnie argumentami.

              jak bym mial kompleks amerykanski, to bym ci wyslal wirusa, zeby cie "uwolnic"
              od twoich nieslusznych pogladow, a potem sam bym za ciebie pisal twoje posty (w
              ktorych naturalnie bys sie ze mna we wszystkim zgadzal), obiecujac, ze za jakis
              czas bedziesz to mogl robic sam :-)))))))

              pozdrawiam, m.
          • Gość: Murphy Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.kemi.uu.se 22.04.03, 22:16
            Gość portalu: mirmil napisał(a):

            > nie utozsamiaj sprzeciwu wobec tej nielegalnej wojny z
            antyamerykanizmem.

            Nie jestem prawnikiem i nie będę się wypowiadał co do legalności
            tej wojny. A gdy potrzebny jest prawnik to znaczy, że sprawa
            śmierdzi.
            Niezmienia to faktu, że jednak wybuchła i żadne protesty nic nie
            zmienią. Może i wojna była 'nielegalna', ale Saddama trzeba było
            się pozbyć już poprzednim razem. Amerykanie zrobili to dekadę za
            późno, w wyjątkowo nieelegancki i butny sposób, ale
            Irakijczykom będzie się żyło lepiej. Mam nadzieję.

            > nie bylo zadnego bezwarunkowego veta, nie zmyslaj. veto mialo
            byc w przypadku
            > rezolucji, ktora by sankcjonowala wojne.

            Hmm... Jeśli tak to rozumiesz brak bezwarunkowego veta to chyba
            mówimy o tym samym. Francja twardo zapowiedziała, że nie pozwoli
            amerykanom na interwencje i to wystaraczyło by Saddam znowu
            zaczął wodzić za nos inspektorów. Przedłużanie inspekcji nic by
            nie przyniosło bo reżim znowu ukrywał dowody. A ja jestem
            przekonany, że się w końcu znajdą. Gdyby ich nie było to Irak
            nie robiłby problemów inspektorom. Nie miałby łatwiejszedo
            sposobu na oczyszczenie się z zarzutów i zniesienie sankcji.
            Poczekajcie jeszcze trochę.

            > "instynktowne opluwanie" jest brzydkim wyrazeniem, ktore
            sugeruje, ze moja (i
            > innych) postawa jest nieprzemyslana i wyplywajaca raczej z
            uczuc niz z rozsadku

            Racja. Trochę za mocne słowa. Choć faktem jest, że na tutejszym
            forum jest dość dużo emocji. Łatwo oskarżać oponentów o fanatyzm
            i niezauważać, że argumenty którymi posługują się nasi idole nie
            zawsze mają sens.

            > wszystko jedno co zrobi usa,
            > to i tak bedzie dobrze, bo to usa? oooooo, o tym znowu nie
            pomyslales...

            Wcale nie uważam, że wszystko będzie dobrze, bo to usa. Nigdzie
            tego nie napisałem. Osobiście widzę USA jako kraj zachłyśnietych
            własnym powodzeniem ignorantów. Zreszta dlatego my,
            europejczycy, za nimi nie przepadamy - nie są zbyt bystrzy ale
            mają władzę i pięniądze. Francuzi, którzy czuja się najbardziej
            europejscy z nas wszystkich nie są już światową potęgą a bardzo
            chcieliby być. Dlatego dramat rozgrany przez Chiraca przed
            wyborcami 'w obronie swiatowego pokoju' budzi mój głęboki
            niesmak.

            > oczywiscie, dlatego tez warto odroznic antysemityzm od krytyki
            polityki rzadu
            > izraela i antyamerykanizm oraz "instynktowne opluwanie" od
            krytyki polityki
            > rzadu usa.

            Oczywiście. O to i przede wszystkim o to chodziło mi w mojej
            opinii.

            > tudziez warto byc moze by bylo przestac nazywac pacywami i
            lewakami
            > osob, ktore sie sprzeciwiaja tej konkretnej wojnie
            zorganizowanej i
            > przeprowadzonej bez przyzwolenia wspolnoty miedzynarodowej.

            Zwróć jednak uwagę na uboczne skutki Twojej postawy. Protestując
            przeciwko 'nielegalnej wojnie' stajesz w obronie reżimu, który
            trudno nazwać inaczej niż bestialskim. Domyślam się, że nie
            należysz do zwolenników Hussajna, lecz stając z nimi ramię w
            ramię w czasie marszu protestacyjnego to sugerujesz. Wchodzisz w
            tłum. Przestajesz bronić międzynarodowego prawa - bronisz reżimu
            (i być może Francuzkich interesów).

            > na koniec: oj, cos zdaje mi sie, ze jednak sie opowiadasz
            po "jednej ze stron".

            Napisałem jedynie, że warto się zastanowić czy Ci trzej Francuzi
            mają może troche racji. Czy nie zauważasz, że Francja stając w
            obronie prawa międzynarodowego ustawiła się w obronie
            zbrodniczego reżimu? Fancuzkie media, które powinny informować o
            wszystkich poglądach na sprawę celowo wygłuszały opinie irackich
            dysydentów. Efekt - społeczeństwo Francuzkie (od skrajnej
            prawicy po lewicę) stoi murem za prezydentem, a Fancja pokazuje,
            że bez niej nie da się niczego zrobić w ONZ. Tylko ten ONZ jakoś
            traci na znaczeniu.

            > pochwala ze strony galaxy, gdzie cie ani nie zbluzgal, ani nie
            napisal, ze
            > nienawidzisz usa i zydow, jest dosc dobra wskazowka, o ktora
            ze stron chodzi.

            Jak widzę nie pozwolisz mi siedzieć okrakiem na barykadzie.
            Jeśli miałbyś wybierać miedzy głupcem a zbrodniażem, kogo byś
            wybrał?
            • Gość: mirmil Re: Obustronny labirynt obludy IP: *.uBRgrb01.supercable.es 23.04.03, 01:08

              > Nie jestem prawnikiem i nie będę się wypowiadał co do legalności
              > tej wojny. A gdy potrzebny jest prawnik to znaczy, że sprawa
              > śmierdzi.
              > Niezmienia to faktu, że jednak wybuchła i żadne protesty nic nie
              > zmienią. Może i wojna była 'nielegalna', ale Saddama trzeba było
              > się pozbyć już poprzednim razem. Amerykanie zrobili to dekadę za
              > późno, w wyjątkowo nieelegancki i butny sposób, ale
              > Irakijczykom będzie się żyło lepiej. Mam nadzieję.

              smierdzi, smierdzi, z puntku widzenia prawa miedzynarodowego wojna jest/byla
              nielegalna. to ze zostala wygrana i sie skonczyla, nie jest arg, ktory by ja
              usprawiedliwil.

              faktycznie, miejmy nadzieje, ze bedzie sie im zylo lepiej.


              > Hmm... Jeśli tak to rozumiesz brak bezwarunkowego veta to chyba
              > mówimy o tym samym. Francja twardo zapowiedziała, że nie pozwoli
              > amerykanom na interwencje i to wystaraczyło by Saddam znowu
              > zaczął wodzić za nos inspektorów. Przedłużanie inspekcji nic by
              > nie przyniosło bo reżim znowu ukrywał dowody. A ja jestem
              > przekonany, że się w końcu znajdą. Gdyby ich nie było to Irak
              > nie robiłby problemów inspektorom. Nie miałby łatwiejszedo
              > sposobu na oczyszczenie się z zarzutów i zniesienie sankcji.
              > Poczekajcie jeszcze trochę.

              wiec po co byla cala ta parodia z inspekcjami? jesli wojna byla od razu
              przesadzona. czyli nie bylo to tylko zwykle zlamanie prawa miedzynarodowego,
              ale stalo sie to z premedytacja...

              zreszta, cale to rozumowanie opiera sie na zalozeniu, ze usa rzeczywiscie
              chodzilo o wyzwolenie iraku i co wazniejsze, o bron masowego razenia. (a tak ne
              bylo, chodzi o rope - juz nie chce mi sie rozpisywac nawet, sam dobrze o tym
              wiesz).

              co do broni masowego razenia, ktorej istnienie bylo jedynym wlasciwie
              powtarzanym arg usprawiedliwiajacym akcje wojskowa: MIALA BYC GOTOWA DO UZYCIA,
              JUZ ZARAZ. BYLA ZAGROZENIEM DLA NAS WSZYSTKICH. okazalo sie, ze wcale jej nie
              uzyli, a teraz jej nie moga znalezc. jakby byla tak zupelnie na wierzchu jak to
              sugerowala propaganda usa, to by juz ja mieli, co?
              a jesli maja i jest dobrze schowana, to zupelnie jak sytuacja usa, rosji, chin,
              anglii, kanady, etc. ktore tez maja i tez nie uzywaja. dla mnie samo posiadanie
              takiej broni nie jest wytlumaczeniem.

              wiesz, ze powell "zapewnil", ze bron sie znajdzie? ja mu wierze.


              > Zwróć jednak uwagę na uboczne skutki Twojej postawy. Protestując
              > przeciwko 'nielegalnej wojnie' stajesz w obronie reżimu, który
              > trudno nazwać inaczej niż bestialskim. Domyślam się, że nie
              > należysz do zwolenników Hussajna, lecz stając z nimi ramię w
              > ramię w czasie marszu protestacyjnego to sugerujesz. Wchodzisz w
              > tłum. Przestajesz bronić międzynarodowego prawa - bronisz reżimu
              > (i być może Francuzkich interesów).

              nie staje z nikim ramie w ramie, bo obroncow husajnie nie ma. moze byli w
              iraku, ale to dosc daleko jak na ramie w ramie.

              co do popierania/nie popierania:

              ja nie zgadzajac sie na wojne popieram/godze sie na interesy krajow, ktore
              zarabialy na embargo lub byly zainteresowane utrzymaniem sie saddama. ponadto
              musze pogodzic sie z ofiarami rezimu husajna.

              ty zgadzajac sie na wojne popierasz/godzisz sie na interesy usa i reszty, ktore
              byly zainteresowane upadkiem saddama. ponadto musisz pogodzic sie z ofiarami
              nielegalnie wywolanej wojny.

              remisik.

              tylko, ze o husajnie wiadomo bylo, ze to dno i zbrodniarz. natomiast usa sie
              kreuje na moralnego zbawce swiata. i sa ludzie, ktorzy wierza w ta propagande i
              powtarzaja jej przegnile argumenty!!! to mnie irytuje strasznie.


              > Jak widzę nie pozwolisz mi siedzieć okrakiem na barykadzie.
              > Jeśli miałbyś wybierać miedzy głupcem a zbrodniażem, kogo byś
              > wybrał?

              pamietaj, ze glupiec tez w koncu zabijal swoimi bombami. zreszta to wcale nie
              jest wybor bush/husajn.


              koniec koncow zdaje mi sie, ze troche sie zgadzamy (tylko troche).
      • Gość: pryk Re: VIVA LA FRANCE! IP: *.dialup.uni2.es 21.04.03, 23:02
        Poli to na pewno nie od poliglota. A poniewaz tak sie lubi
        popisywac pseudoerudycja, niech sam poszuka w jakiejs gramatyce,
        jak poprawnie brzmi "niech zyje Francja!"
        • Gość: poli Re: VIVA LA FRANCE! IP: *.bmj.net.pl 21.04.03, 23:20
          Gość portalu: pryk napisał(a):

          > Poli to na pewno nie od poliglota. A poniewaz tak sie lubi
          > popisywac pseudoerudycja, niech sam poszuka w jakiejs
          gramatyce,
          > jak poprawnie brzmi "niech zyje Francja!"

          Wytykając komuś błędy sam ich nie rób bo robisz z siebie
          pośmiewisko! W polskiej pisowni niestety należy pisać: ponieważ
          (ty piszesz poniewaz) pseudoerudycją (ty - pseudoerudycja), w
          jakiejś (ty - w jakiejs) żyje (a nie jak ty - zyje).
          Komentowanie błędów i literówek (co jest dosyć częste), a nie
          treści do tego chyba zobowiązuje! Później możemy pójść jeszcze
          dalej i pobawić się strukturą zdaniową itp.
          • Gość: poli Re: VIVA LA FRANCE! IP: 212.106.142.* 21.04.03, 23:33
            Gość portalu: poli napisał(a):

            > Gość portalu: pryk napisał(a):
            >
            > > Poli to na pewno nie od poliglota. A poniewaz tak sie lubi
            > > popisywac pseudoerudycja, niech sam poszuka w jakiejs
            > gramatyce,
            > > jak poprawnie brzmi "niech zyje Francja!"
            >
            > Wytykając komuś błędy sam ich nie rób bo robisz z siebie
            > pośmiewisko! W polskiej pisowni niestety należy pisać:
            ponieważ
            > (ty piszesz poniewaz) pseudoerudycją (ty - pseudoerudycja), w
            > jakiejś (ty - w jakiejs) żyje (a nie jak ty - zyje).
            > Komentowanie błędów i literówek (co jest dosyć częste), a nie
            > treści do tego chyba zobowiązuje! Później możemy pójść
            jeszcze
            > dalej i pobawić się strukturą zdaniową itp.
            Aha poprawiam VIVRA LA FRANCE - jak pisałem literówka.
            • Gość: poli Re: VIVA LA FRANCE! IP: 212.106.142.* 22.04.03, 00:42
              Po dalszym namyśle doszedłem jednak do wniosku, iż najlepszy
              będzie tu tryb nie futur simple (vivra) lecz subjonctif
              present - więc vive - a jak myśli pan mądralsko-czepialski
              (pryk)?
          • fredzio54 Re: VIVA LA FRANCE! 22.04.03, 12:34
            Polacy dlaczego francuzow kochacie i im dupe lizecie a oni was sdradzili
            od napeleona do 39 rocku.
            Polacy wojowali a Pierre pil wino i kochal sie w burdelach.
            Ja ich nie znosze tak samo jak arabstwo !
            • Gość: poli Re: VIVA LA FRANCE! IP: *.bmj.net.pl 22.04.03, 13:13
              fredzio54 napisał:

              > Polacy dlaczego francuzow kochacie i im dupe lizecie a oni was
              sdradzili
              > od napeleona do 39 rocku.
              > Polacy wojowali a Pierre pil wino i kochal sie w burdelach.
              > Ja ich nie znosze tak samo jak arabstwo !

              Co ty mówisz? Francja uczyniła dla Polski więcej niż jakikolwiek
              inny kraj na świecie. Napoleon dał Polakom nadzieję i w 1812r.
              rozpoczął wojnę z Rosją m.in. w naszym interesie (gdyby wygrał
              Polska nie zostałaby wymazana z mapy Europy – w to chyba nie
              wątpisz?). Napoleon niestety dla nas przegrał – ale owocem
              Księstwa Warszawskiego była sprawa polska (wskrzeszona znowu po
              rozbiorach) - jedna z ważniejszych na kongresie w Wiedniu w 1814-
              1815r. i zgoda Rosji na utworzenie Królestwa Polskiego – do
              1831r. (pod rosyjskim protektoratem, ale z polskim wojskiem i
              administracją – to ważne). Napoleon wlał także w przepełnione
              defetyzmem i goryczą polskie dusze wiarę w możność odzyskania
              niepodległości (zaśpiewaj sobie polski hymn – „Mazurka
              Dąbrowskiego” – „...dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać
              mamy.”!). Po powstaniu listopadowym i styczniowym to Francja
              przyjęła polskich uchodźców, dała im możliwość kulturalnego
              rozwoju i kasę na tenże rozwój. Tu też - we Francji tworzyły się
              polityczne ośrodki polskiej emigracji (choćby „Hotel Lambert”).
              Zasługi Francji dla Polski na kongresie w Wersalu po pierwszej
              wojnie są nie do przecenienia (to oni jako jedyni chcieli nam
              dać Gdańsk i cały Śląsk – usieli ustąpić pod naciskiem USA i
              Wielkiej Brytanii – ale choć kawałek Śląska dzięki naszym
              powstańcom i naciskom Francji nam się dostał). Do polski też
              powróciła z Francji wyekwipowana za francuskie pieniądze
              błękitna armia (około 40 tys. żołnierzy) dywizja gen. Hallera –
              jedyna początkowo wartościowa i dobrze uzbrojona polska
              jednostka. Jej znaczenie dla początków Polski jest nie do
              przecenienia! W okresie międzywojennym Francja wspierała Polskę
              finansowo i technologicznie – by ta była silnym jej sojusznikiem
              przeciw Niemcom. Ona też była naszym głównym inwestorem
              zagranicznym i partnerem handlowym (podobnie ja teraz – gł.
              inwestor)! Wreszcie Francja w 1939 wypowiedziała wojnę
              silniejszym Niemcom narażając się na ich atak - nie uderzyli na
              Niemców - brakło im wiary w swe siły, ale gdyby nie wydali wraz
              z Wielką Brytanią wojny Niemcom wojna nie byłaby światową lecz
              polsko-niemiecką i mogłaby zakończyć się trwaym rozbiorem Polski
              (jak w 1795r.)
              • fredzio54 Re: VIVA LA FRANCE! 22.04.03, 14:10
                Gość portalu: poli napisał(a):

                > fredzio54 napisał:
                >
                > > Polacy dlaczego francuzow kochacie i im dupe lizecie a oni was
                > sdradzili
                > > od napeleona do 39 rocku.
                > > Polacy wojowali a Pierre pil wino i kochal sie w burdelach.
                > > Ja ich nie znosze tak samo jak arabstwo !
                >
                > Co ty mówisz? Francja uczyniła dla Polski więcej niż jakikolwiek
                > inny kraj na świecie. Napoleon dał Polakom nadzieję i w 1812r.
                > rozpoczął wojnę z Rosją m.in. w naszym interesie (gdyby wygrał
                > Polska nie zostałaby wymazana z mapy Europy – w to chyba nie
                > wątpisz?). Napoleon niestety dla nas przegrał – ale owocem
                > Księstwa Warszawskiego była sprawa polska (wskrzeszona znowu po
                > rozbiorach) - jedna z ważniejszych na kongresie w Wiedniu w 1814-
                > 1815r. i zgoda Rosji na utworzenie Królestwa Polskiego – do
                > 1831r. (pod rosyjskim protektoratem, ale z polskim wojskiem i
                > administracją – to ważne). Napoleon wlał także w przepełnione
                > defetyzmem i goryczą polskie dusze wiarę w możność odzyskania
                > niepodległości (zaśpiewaj sobie polski hymn – „Mazurka
                > Dąbrowskiego” – „...dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać
                > mamy.”!). Po powstaniu listopadowym i styczniowym to Francja
                > przyjęła polskich uchodźców, dała im możliwość kulturalnego
                > rozwoju i kasę na tenże rozwój. Tu też - we Francji tworzyły się
                > polityczne ośrodki polskiej emigracji (choćby „Hotel Lambert”).
                > Zasługi Francji dla Polski na kongresie w Wersalu po pierwszej
                > wojnie są nie do przecenienia (to oni jako jedyni chcieli nam
                > dać Gdańsk i cały Śląsk – usieli ustąpić pod naciskiem USA i
                > Wielkiej Brytanii – ale choć kawałek Śląska dzięki naszym
                > powstańcom i naciskom Francji nam się dostał). Do polski też
                > powróciła z Francji wyekwipowana za francuskie pieniądze
                > błękitna armia (około 40 tys. żołnierzy) dywizja gen. Hallera –
                > jedyna początkowo wartościowa i dobrze uzbrojona polska
                > jednostka. Jej znaczenie dla początków Polski jest nie do
                > przecenienia! W okresie międzywojennym Francja wspierała Polskę
                > finansowo i technologicznie – by ta była silnym jej sojusznikiem
                > przeciw Niemcom. Ona też była naszym głównym inwestorem
                > zagranicznym i partnerem handlowym (podobnie ja teraz – gł.
                > inwestor)! Wreszcie Francja w 1939 wypowiedziała wojnę
                > silniejszym Niemcom narażając się na ich atak - nie uderzyli na
                > Niemców - brakło im wiary w swe siły, ale gdyby nie wydali wraz
                > z Wielką Brytanią wojny Niemcom wojna nie byłaby światową lecz
                > polsko-niemiecką i mogłaby zakończyć się trwaym rozbiorem Polski
                > (jak w 1795r.)
                Kolego
                Francja zawsze Polakow zdradzila Napoleon stworzyl male ksiestwo Warszawki
                1/3 Polske Zostawil Austryjakow 1/3 Rosjaninow ( z moimy predziadkow) 1/3
                Pruskaow. wszytkich Uklamal nawet Marie Walewska.
                Polska Kongresowka byla mala ze nawet no mozna bylo tam Pilkarke grac.

                w 39 Polske zdradzili i Armia Szykorskiego rekrutowali aby Francuzow
                na frontcie nie poslac.
                A wy dalej durni Francusow kochacie i palcyw Polsce maj francuskie nazwiska.
                uwazam jako Izraelczyk Francja jako La grand Merde,
                Oni nas w 67 zdradzili ten Narod Petana i Vichy
                niech pala dalej nasze synagogi w Francij bedzie emigracja ! a was w Uni
                sprzedaja

                • Gość: poli Re: VIVA LA FRANCE! IP: *.bmj.net.pl 22.04.03, 15:21
                  fredzio54 napisał:

                  > Kolego
                  > Francja zawsze Polakow zdradzila Napoleon stworzyl male
                  ksiestwo Warszawki
                  > 1/3 Polske Zostawil Austryjakow 1/3 Rosjaninow ( z moimy
                  predziadkow) 1/3
                  > Pruskaow.

                  Ależ to nie tak! On (Napoleon) chciał zupełnie zniszczyć Prusy i
                  prawie nic im z polskich zaborów nie zostawił - przecież
                  Księstwo to głównie zabór pruski! Rosji zostawił część to fakt -
                  ale nie mógł jej nic wówczas (1807r.) wyrwać bowiem to
                  oznaczałoby dalszą z nią wojnę - zarówno Rosja jak i Francja
                  były już mocno zmęczone krwawymi zmaganiami. Od Austriaków swoje
                  wzięliśmy w 1809r. kiedy pobiliśmy jedną ich armię podczas gdy
                  Napoleon gromił ich główne siły! Księstwo Warszawskie utrzymywał
                  przy życiu tylko Napoleon - a trzej pobici zaborcy czychali
                  tylko by na nie się rzucić. W 1812r. Napoleon zapowiedział
                  odbudowanie Polski w starych granicach - po zgnieceniu Rosji -
                  niestety zwyciężyła go rosyjska zima:(

                  >wszytkich Uklamal nawet Marie Walewska.
                  > Polska Kongresowka byla mala ze nawet no mozna bylo tam
                  Pilkarke grac.

                  Mylisz fakty Księstwo Warszawskie nie było Kongresówką
                  (Królestwo Polskie) - ta druga powstała dopiero po Kongresie
                  Wiedeńskim (1815) - z łaski cara - ale też ponieważ nie można
                  było tak odrazu zniszczyć Księstwa Warszawskiego. Faktycznie
                  Kongresówka była mniejsza od Księstwa bo zaborcy okroili je po
                  pobiciu wojsk cesarza.
                  Walewską - okłamał Napoleon? - nie rozumiem - przecież nic jej
                  nie obiecywał. Nie zapominaj też, iż Francja zadbała o syna
                  Walewskiej i Napoleona - został szefem francuskiego MSZ!

                  >
                  > w 39 Polske zdradzili i Armia Szykorskiego rekrutowali aby
                  Francuzow
                  > na frontcie nie poslac.

                  Nie wiesz co mówisz - w kampanii Hitlera na Francję zginęło w
                  1940r. ponad 100tys Francuzów. Francuzi wbrew pozorom zapłacili
                  sporą daninę krwi - walczyli jednak nieskutecznie - machina
                  niemiecka była w owym czasie nie do zatrzymania przez nikogo
                  (zrobiły to dopiero rosyjski mróz i olbrzymie obszary Rosji)

                  > A wy dalej durni Francusow kochacie i palcyw Polsce maj
                  francuskie nazwiska.
                  > uwazam jako Izraelczyk Francja jako La grand Merde,
                  > Oni nas w 67 zdradzili ten Narod Petana i Vichy
                  > niech pala dalej nasze synagogi w Francij bedzie emigracja ! a
                  was w Uni
                  > sprzedaja

                  Stosujesz tu prowokację! - Co do reżimu Vichy - to był to reżim
                  narzucony przez obcego zaborcę (jak teraz w Iraku) - a w każdym
                  narodzie są zdrajcy (znamy ich też w historii Polski). Jeśli
                  tylko z tym kojarzy Ci się Francja to znaczy że jesteś
                  historycznym i kulturalnym indolentem. Wszak Francja to jeden z
                  najbardziej kulturotwórczych narodów na świecie!
                  W 1967r. zdradzili nas - tj. kogo - bo nie wiem już o kim
                  piszesz o Polakach czy o Izraelczykach (pewnie o tych drugich -
                  jeśli tak to w jaki sposób was niby zdradzili?). Sprecyzuj swe
                  stanowisko to odpowiem.
                  Pozdr.
              • Gość: jarek Re: VIVA LA FRANCE! IP: *.fastres.net 22.04.03, 16:58
                Ze wszystkim moge sie zgodzic tylko nie z Napoleonem, choc on swoja wyprawe do Moskwy nazwal "II Wojna Polska", on mial polakow tam, gdzie jemu niedaleko Maria robila przyjemnosc,to ze jej syn zostal ministrem bylo wynikiem tego ze on w czasie pobytu na Sw.Helenie potrafil tak przekrecic historie ze sam sie zrobil swietym a Anglikow szatanem a Francusi potrzebujac czegos czego sie chwytac ( bardzo podobne do Rosjan teraz ), przeksztalcili cale jego zycie w legende. Dla mnie Napoleona mozna postawic na tym samym podium razem z Adolfem i Josefem, kto wyzej kto nizej zalezy od smaku.
                • Gość: poli Re: VIVA LA FRANCE! IP: *.bmj.net.pl 22.04.03, 22:05
                  Gość portalu: jarek napisał(a):

                  > Ze wszystkim moge sie zgodzic tylko nie z Napoleonem, choc on
                  swoja wyprawe do
                  > Moskwy nazwal "II Wojna Polska", on mial polakow tam, gdzie
                  jemu niedaleko Mari
                  > a robila przyjemnosc,to ze jej syn zostal ministrem bylo
                  wynikiem tego ze on w
                  > czasie pobytu na Sw.Helenie potrafil tak przekrecic historie
                  ze sam sie zrobil
                  > swietym a Anglikow szatanem a Francusi potrzebujac czegos
                  czego sie chwytac ( b
                  > ardzo podobne do Rosjan teraz ), przeksztalcili cale jego
                  zycie w legende. Dla
                  > mnie Napoleona mozna postawic na tym samym podium razem z
                  Adolfem i Josefem, kt
                  > o wyzej kto nizej zalezy od smaku.

                  Bardzo się cieszę, że zgadzasz się z pozostałymi argumentami co
                  do stosunków polsko-francuskich - prócz tego czywiście, który
                  opisujesz. Ale i co do tego mam jedno pytanie do Ciebie - czy
                  pomimo wszystkich chęci czy nie chęci Napoleona do Polski
                  (pewnie można to nazwać czystym interesem i zgoda moja nawet na
                  to! - choć osobiście sądzę, iż pewien sentyment Francja co do
                  Polski miała... i ma! - może stąd rozgoryczenie Chiraka? - ale
                  może to tylko moje dywagacje) nie sądzisz, że gdyby Napoleon
                  wygrał z Rosją i z Anglią wojnę los nasz - Polaków byłby lepszy?
                  Wówczas bowiem wg. mnie powstałaby wielka i potężna Polska -
                  bowiem Napoleonowi byłby potrzebny silny i wierny sojusznik w
                  Europie (Polacy wówczas kochali Napoleona - ja znając jego
                  biografię kocham go - jak i Francję do dziś!) - którą rządziłoby
                  francusko-polskie kondominium - czyż to nie wspaniała wizja!. I
                  była tak blisko): Eeeech szkoda (wg mnie) że wielki francuski
                  cesarz nie wygrał (pewnie jakbym był Niemcem, Anglikiem lub
                  Rusem tak bym nie myślał - ale jestem przecież Polakiem).
        • Gość: mirmil Re: VIVA LA FRANCE! IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 00:57
          Gość portalu: pryk napisał(a):

          > Poli to na pewno nie od poliglota. A poniewaz tak sie lubi
          > popisywac pseudoerudycja, niech sam poszuka w jakiejs gramatyce,
          > jak poprawnie brzmi "niech zyje Francja!"


          byc moze wlasnie poliglota? "viva" po hiszpansku, a "la france" po francusku?
          :-)))))

          pozdrawiam, m.
    • Gość: warmi Re: Przyjaciele narodu irackiego IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 21.04.03, 21:26
      Oh, caly ten twoj patetyczny post moglby byc zsumowany jednym
      zdaniem " nienawidze Zydow .. i Amerykanow dlatego ze popieraja
      Zydow."

      • Gość: mirmil ojejejej IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 01:08
        Gość portalu: warmi napisał(a):

        > Oh, caly ten twoj patetyczny post moglby byc zsumowany jednym
        > zdaniem " nienawidze Zydow .. i Amerykanow dlatego ze popieraja
        > Zydow."

        1) "patetyczny" w tym kontekscie to nie do konca to samo co "pathetic". chyba
        ze chciales powiedziec, ze komentowana przez ciebie wiadomosc byla napisana w
        podnioslym tonie - w takim razie zwracam honor, ale cos podejrzewam, ze
        chodzilo o "zalosny" lub "beznajdziejny". a tego znaczenia "patetyczny" po
        polsku nie ma.

        2) nikt tu zydow ani usa nie nienawidzi. nie mierz innych swoja miarka.
      • Gość: Przyjaciele Ameryki Re: Przyjaciele narodu irackiego IP: *.sympatico.ca 22.04.03, 01:38
        Shalom
        Gość portalu: warmi napisał(a):

        > Oh, caly ten twoj patetyczny post moglby byc zsumowany jednym
        > zdaniem " nienawidze Zydow .. i Amerykanow dlatego ze
        popieraja
        > Zydow."
        >
      • Gość: warmi Re: Przyjaciele narodu irackiego IP: *.tribune.com 22.04.03, 16:43
        OK. Zalosny pasuje lepiej.
        Tak to jest kiedy sie 10 lat poza granicami kraju spedzi.
        • Gość: mirmil Re: Przyjaciele narodu irackiego IP: *.uBRgrb01.supercable.es 22.04.03, 16:57
          a myslisz, ze polsce tego nie mowia? ja sam sie pilnuje, zeby nie walnac :-)

          to samo jest z "katastrofa humanitarna" podczas gdy po naszemu to troche nie ma
          sensu, bo "humanitarny" znaczy cos jak "z korzyscia dla ludzi". moze byc np
          pomoc humanitarna.

          jakis czas temu slyszalem:

          "moze chce pani miec szklanke herbaty?" (to bylo na filmie, wiec pewnie sie
          tlumacz nie wysilil)

          niezle, co?

          pozdro, m.
        • Gość: Przyjaciel Ameryki Re: Przyjaciele narodu irackiego IP: *.sympatico.ca 24.04.03, 03:25
          Pobytu za granica nie zaluje, wrecz przeciwnie, pomimo wielu niedostatkow i
          problemow na poczatku. Podroze ksztalca, a poza tym pewne sprawy poznaje sie z
          autopsji. Co do kwestii zydowskiej- nie splaszczajmy jej; zrobila to
          dostatecznie propaganda amerykanska. Nie wszystko, co antyszaronowskie to
          Holocaust, chyba, ze ktos chce to widziec w tym kontekscie. Inaczej jest to
          zalosne, czyli "pathetic". Ameryka jest pod wplywem lobby zydowskiego: nawet
          rzadowa NPR w Bostonie byla pod naciskiem tzw. zydowskich sponsorow, ktorzy
          domagali sie autocenzury od dziennikarzy, grozac wycofaniem sponsoringu. A
          rozglosnia, dodam, nie glosila, ze Holocaust to fikcja; oni probowali tylko
          relacjonowac uczciwie akcje armii izraelskiej na Zachodnim Brzegu, ktora byla
          krytykowana nawt przez Powella i Busha. Ktos stwierdzil, ze latwiej krytykowac
          Sharona w Izraelu niz w USA. Ale niektorym d... sie kojarzy z wszystkim. Mam
          nadzieje, ze znasz Ameryke lepiej ode mnie, byles tu, mieszkales, stad
          wszystkie sprawy znasz od podszewki. Czekam na kolejne pogadanki o "American
          Dream" i kontekstach arabsko-zydowsko-izraelskich. W koncu, z kraju widac
          Ameryke najlepiej, to tylko ja sie myle... Jak to nazwac? "odchylenie lewicowo-
          nacjonalistyczne"?... Wy to wiecie lepiej poprzez codzienne obcowanie waszych
          korzeni z gleba ojczysta. A poza tym macie Michnika i Geberta, a oni wiedza,
          co jest norma swiatowa a co zasciankiem. Bye. I Shalom.
          Gość portalu: warmi napisał(a):

          > OK. Zalosny pasuje lepiej.
          > Tak to jest kiedy sie 10 lat poza granicami kraju spedzi.
    • fredzio54 Re: Przyjaciele narodu irackiego 22.04.03, 09:15
      Oni sa Araby i wrogi mojego Narodu
      w 48-53 wypedzili 330000 Irackich Zydow !
    • Gość: P-77 Re: Przyjaciele narodu irackiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.03, 16:29
      Po Normanie Mailerze "GW" dla zachowania równowagi publikuje podobny w tonie
      list francuskich intelektualistów. No dobrze, i we Francji i w USA toczy się
      dyskusja.
      NAwet jeżeli we Francji zdarzają się przegięcia z demonstrowaniem niechęci
      wobec polityki Busha nie wzięły się one z powietrza. Zwłaszcza, że JAcques
      Chirac to najbardziej proamerykański prezydent Francji po II wojnie a 11
      września wszyscy Francuzi solidaryzowali się z nowojorczykami.
      Być może przyczyna tej francuskiej niechęci wobec dominacji USA sprowadza się
      do 3 słów - George W. Bush.
      I jak słusznie zauważył Gunter Grass właśnie ten osobnik jest motorem światowej
      niechęci wobec USA. I utożsamianie niechęci do obecnej administracji z
      niechęcią do całego państwa dowodzi miałkości intelektualnej.
      George W. Bush uosabia wszystko co najgorsze w narodzie amerykańskim. Z
      pewnością gdyby nie atak na WTC jego prezydentura byłaby mało znaczącym
      epizodem, niestety obecnie jesteśmy skazani na taką właśnie Amerykę -
      fundamentalistyczną, zaściankową i militarystyczną.
      Tylko, że nie wszyscy to rozumieją. Wolą wspierać ten prezydencki pomiot w
      podcinaniu gałęzi na której wszyscy siedzimy.
      20 marca 2003 George W. Bush dokonał zamachu na międzynarodowy porządek prawny,
      który, choć niedoskonały, jest i tak najlepszym w obecnych warunkach.
      Marginalizacja ONZ i pojawienie się światowego hegemona ogarniętego poczuciem
      misji to koniec światowego ładu. Dziś Bush obalił jeden legalny, mimo wszystko,
      rząd, jutro może zniszczyć wszystkie państwa, które arbitralnie ogłosi
      pańśtwami zła. Ten człowiek i jego pomagierzy z demagogiem Rumsfieldem na czele
      to narkomani uzależnieni od wojny. To stawia Busha w jednym szeregu z
      Napoleonem czy Hitlerem, przez wielu współczesnych ocenianych równie
      entuzjastycznie.
      Nikt jakoś nie zauważył, że przeciwnicy wojny mieli rację - jak dotąd nie
      znaleziono nawet śladów broni chemicznej, której posiadanie zarzucono
      Husajnowi. Bush dokonał rzeczy niezwykłej - podzielił świat demokratyczny i
      zjednoczył muzułmanów.
      Powodem dla którego Chirac sprzeciwiał się wojnie był interes jego państwa i
      trudno go za to winić. Dla autorów artykułu wzorem jest amerykański fagas Tony
      Blair kierujący rządem Małej Brytanii, który wbrew własnemu społeczeństwu
      wsparł Wielkiego Brata. Pewnie nasi "przywódcy" też by im się podobali.
      Wychodzi moralność Kalego - jak Bush chce zburzyć dotychczasowy ład i zbudować
      świat amerykański to dobrze, jak Chirac broni status quo to źle.
      I tak wkrótce się okaże, że to raczej krwawy dyktator Saddam był mniejszym
      złem. Zwłaszcza, że można było go obalić tak samo jak został ustanowiony -
      drogą szpiegowskich działań CIA.
      • Gość: poli Re: Przyjaciele narodu irackiego IP: *.bmj.net.pl 22.04.03, 22:55
        Gość portalu: P-77 napisał(a):

        > Po Normanie Mailerze "GW" dla zachowania równowagi publikuje
        podobny w tonie
        > list francuskich intelektualistów. No dobrze, i we Francji i w
        USA toczy się
        > dyskusja.
        > NAwet jeżeli we Francji zdarzają się przegięcia z
        demonstrowaniem niechęci
        > wobec polityki Busha nie wzięły się one z powietrza.
        Zwłaszcza, że JAcques
        > Chirac to najbardziej proamerykański prezydent Francji po II
        wojnie a 11
        > września wszyscy Francuzi solidaryzowali się z nowojorczykami.
        > Być może przyczyna tej francuskiej niechęci wobec dominacji
        USA sprowadza się
        > do 3 słów - George W. Bush.
        > I jak słusznie zauważył Gunter Grass właśnie ten osobnik jest
        motorem światowej
        >
        > niechęci wobec USA. I utożsamianie niechęci do obecnej
        administracji z
        > niechęcią do całego państwa dowodzi miałkości intelektualnej.
        > George W. Bush uosabia wszystko co najgorsze w narodzie
        amerykańskim. Z
        > pewnością gdyby nie atak na WTC jego prezydentura byłaby mało
        znaczącym
        > epizodem, niestety obecnie jesteśmy skazani na taką właśnie
        Amerykę -
        > fundamentalistyczną, zaściankową i militarystyczną.
        > Tylko, że nie wszyscy to rozumieją. Wolą wspierać ten
        prezydencki pomiot w
        > podcinaniu gałęzi na której wszyscy siedzimy.
        > 20 marca 2003 George W. Bush dokonał zamachu na międzynarodowy
        porządek prawny,
        >
        > który, choć niedoskonały, jest i tak najlepszym w obecnych
        warunkach.
        > Marginalizacja ONZ i pojawienie się światowego hegemona
        ogarniętego poczuciem
        > misji to koniec światowego ładu. Dziś Bush obalił jeden
        legalny, mimo wszystko,
        >
        > rząd, jutro może zniszczyć wszystkie państwa, które
        arbitralnie ogłosi
        > pańśtwami zła. Ten człowiek i jego pomagierzy z demagogiem
        Rumsfieldem na czele
        >
        > to narkomani uzależnieni od wojny. To stawia Busha w jednym
        szeregu z
        > Napoleonem czy Hitlerem, przez wielu współczesnych ocenianych
        równie
        > entuzjastycznie.
        > Nikt jakoś nie zauważył, że przeciwnicy wojny mieli rację -
        jak dotąd nie
        > znaleziono nawet śladów broni chemicznej, której posiadanie
        zarzucono
        > Husajnowi. Bush dokonał rzeczy niezwykłej - podzielił świat
        demokratyczny i
        > zjednoczył muzułmanów.
        > Powodem dla którego Chirac sprzeciwiał się wojnie był interes
        jego państwa i
        > trudno go za to winić. Dla autorów artykułu wzorem jest
        amerykański fagas Tony
        > Blair kierujący rządem Małej Brytanii, który wbrew własnemu
        społeczeństwu
        > wsparł Wielkiego Brata. Pewnie nasi "przywódcy" też by im się
        podobali.
        > Wychodzi moralność Kalego - jak Bush chce zburzyć
        dotychczasowy ład i zbudować
        > świat amerykański to dobrze, jak Chirac broni status quo to
        źle.
        > I tak wkrótce się okaże, że to raczej krwawy dyktator Saddam
        był mniejszym
        > złem. Zwłaszcza, że można było go obalić tak samo jak został
        ustanowiony -
        > drogą szpiegowskich działań CIA.

        Dobra i mądra wypowiedź i godzę się z nią - prócz jednego!
        Stawianiw Napoleona w jednym miejscu z Bushem i Hitlerem jest
        nie na miejscu! Bush i Hitler - ok - ale Napoleon? Człowiek
        oczytany (nie jak ci dwaj "inni" prymitywy) - nie nawiedzony i
        daleki od rasizmu (jak ci dwaj "inni") - do samego Egiptu wziął
        kilkudziesięciu naukowców - to oni odkryli kamień z Rosetty (na
        nim napis w trzech starożytnych językach) i przez to naukowcy
        poznali pismo starożytnych! Napoleon też niósł ludom wolność (z
        okowów absolutyzmu) - tamci dwaj pryitywni pajace tylko
        zniewolenie!
    • watto Re: Przyjaciele narodu irackiego 22.04.03, 20:53
      Grupa francuskich zydów oczywiscie walczy piórem dla
      syjonistycznych celów.
      Potem będą płakać, jak im wyjdzie nowa sprawa Dreffussa.
      • Gość: jarek Re: Przyjaciele narodu irackiego IP: *.fastres.net 22.04.03, 21:46
        Tu Pan wyskoczyl, to znaczy ze Zyd Dreuffus byl winnym zdrady Francji tylko dlatego ze byl Zydem, to znaczy ze kazdy glupi alkoholik musi byc Polakiem, bardzo dobra logika, szczeze gratuluje.
        • Gość: P-77 Re: Przyjaciele narodu irackiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.03, 21:52
          Gość portalu: jarek napisał(a):

          > Tu Pan wyskoczyl, to znaczy ze Zyd Dreuffus byl winnym zdrady Francji tylko
          dla
          > tego ze byl Zydem, to znaczy ze kazdy glupi alkoholik musi byc Polakiem,
          bardzo
          > dobra logika, szczeze gratuluje.
          Tyle, że akurat Dreyffus był niewinny. A tamta historia była hańbą ówczesnej
          Francji.
          Tyle, że dziś Francja nie ma powodów do wstydu.
    • Gość: ras sojusznikom Saddama IP: 195.94.218.* 23.04.03, 13:52
      polecam ponizszy tekst:

      www.msnbc.com/news/902240.asp?0cv=KA01&cp1=1
Pełna wersja