Gość: J.K.
IP: 192.120.171.*
02.05.03, 17:40
Forumowe towarzystwo "Pacyf & Consortes" emanuje nieustajaco szczerym
oburzeniem na lamanie prawa miedzynarodowego przez USA.
Istotnie, Amerykanie nie mogac sie doprosic odpowiedniej rezolucji ONZ
podjeli na wlasna reke, a zatem w swietle prawa miedzynarodowego, bezprawna
akcje w Iraku...
Akcje, ktora uchylila drzwi (chociaz ich jeszcze nie otworzyla)
do uporzadkowania spraw w calym rejonie Bliskiego Wschodu.
To samo towarzystwo zupelnie nie zauwaza codziennego lamania prawa
wewnetrznego i miedzynarodowego przez jakze liczne dyktatury tego Swiata.
(tepienie opozycji, likwidacja przeciwnnikow politycznych w kraju i za
granica itd... wspieranie swiatowego terroryzmu...)
Demokracje maja trudniej...
kazde zlamanie prawa jest tam natychmiast naglasniane przez opinie publiczna,
gdy tymczasem, dyktatury wiele spraw robia w sposob tajny, a i samo prawo
jest tam z GUMY, ktora mozna dowolnie naginac...
Ale wedlug Pacyfa, dyktaturom wolno lamac prawo, a demokracjom nie...
Stawianie prawa na piedestal, przed realizmem w polityce doprowadzilo by
jedynie do zwiazania rak uczciwym, a daloby rozmaite mozliwosci wszelkim
dyktatorom, ktorzy doskonale wiedza jak prawo omijac.
Kazde lamanie prawa jest jakims niedobrym sygnalem.
Czasami jednak prawo zostaje w tyle za rozwojem Swiata...
I wtedy trzeba je zmienic.
Sa bowiem czyny nieprawne, czynione w dobrej i zlej wierze...
Ale tego kolega Pacyf zdaje sie nie dostrzegac.
W moim przekonaniu nie chodzi mu obrone prawa...
Bronilby go bowiem wszedzie...
A walczyc z Pax Americana mozna rowniez udajac Swietego...
- Prawda, Panie Pacyf...???