Gość: sentor
IP: *.lv.lv.cox.net
04.05.03, 07:54
Propaganda US do zludzenia przypomina to co robili czerwoni w PRL, rozni sie
to jedynie tym, ze w Ameryce nie jest zabronione wzbogacic sie. Chodzi jednak
o to, ze ci ktorym sie to udalo, musza spiewac jak im orkiestra gra, inaczej
szybko wroca skad przybyli, czyli do szarej klasy "miesa arymatniego".
Ogromna wiekszosc obywateli USA topi sie po uszy w dlugach. Przecietny
Amerykanin ma do splacenia pare tysiecy dolarow, nie wliczajac w to pozyczek
na zakup samochodow, domow czy innych wiekszych inwestycji. Ci ludzie
teoretycznie sa wolni, ale praktycznie nie maja czasu na nic innego tylko na
prace kilkuzmianowa zeby zaplacic swoje rachunki miesieczne.
Okolo 60% Amerykanow nigdy nie zlozylo podania o paszport, nie maja czasu na
turystyke i zwiedzanie Swiata. Slowo wakacje jest tutaj rownoczasowe z
europejskim weekendem, czyli 2-3 dni, 2-3 dni to nie wakacje, to "przerwa na
lunch" w zabieganym zyciu codziennym.
Stres, obawa przed utrata pracy i utrzymania swojej pozycji spolecznej jest
tak wielki ze ludzie nie potrafia myslec niezaleznie, pozatym wiekszosc z
nich nie jest wystarczajaco wyksztalcona zeby w taki spsob myslec. Amerykanie
to w 90% "ludzie ktorzy chca dobrze", ale niestety celowo niedouczeni, dzieki
temu latwiejsi w narzuceniu im wlasnych teorii i mysli prowadzenia polityki
wewnetrznej i zagranicznej.
To co teraz obserwujemy jest wlasnie wynikiem takiej polityki, trzymanie
narodu "pod butem", nie sila jak w komunie, ale przy pomocy niewolniczego
uzaleznienia finansowego i mozliwie jak najnizszego wyksztalcenia ogolnego.