Gość: Euroameropolak
IP: 193.108.206.*
14.05.03, 13:08
Komentarz (PAPowski?) do wynikow sondazu sugerujacy, ze
frankofilstwo w Niemczech jest chocby w czesci efektem polityki
niemiecko-francuski wokol Iraku, jest nieporozumieniem.
Zblizenie niemiecko-francuskie na poziomie relacji
miedzy 'zwyklymi ludzmi' bylo od konca lat 50. fundamentem
polityki Niemiec i Francji. Dzialajaca z duzym sukcesem komisja
podrecznikowa, masowa wymiana mlodziezy, finansowane przez rzady
kontakty samorzadowe, gospodarcze, naukowe - to wszystko
wytworzylo tkanke kontaktow, ktora w kontekscie glownych
przejawow Ameryki w Niemczech - obecnosci wojskowej i masowej
kultury, nie jest absolutnie porownywalna jako czynnik
ksztaltowania trwalych pogladow. Gdyby zreszta nie taka dzisiaj
postawa Niemcow, wypracowywana przez ich politykow z duza
konsekwencja przez 50 lat(!), to nie mielibysmy Unii
Europejskiej w tak sprawnej postaci.