W jaki miescie jest dobrze zyc?

07.04.07, 11:21
Genewa i Zürich na czele:
www.spiegel.de/wirtschaft/0,1518,475994,00.html
Ale na dobtych miejscach Berlin i Melbourne. Potwierdzam, mieszkalem w tych
miastach.

Paryzew daleko, ze juz o Wroclawiu nie wspomne...

PF
    • xmirex Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 11:47
      grubasku:))) w kazdym miescie, wiosce czy regionie mozna dobrze zyc... pod
      warunkiem ze umisz sie dostosowac:)
      • polski_francuz Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 11:52
        A ja na ten przyklad nie umim sie dostosowac do piszacego bzdury xmirexa...

        PF
        • xmirex Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 11:59
          polski_francuz napisał:

          > A ja na ten przyklad nie umim sie dostosowac do piszacego bzdury xmirexa...

          i to jest twoj problem :) nie tylko do zadnego kraju, miasta, wioski itd...ale i
          do bzdurnego xmirexa nie jestes w stanie sie dostosowac:)))
    • praszczur1 Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 12:35
      polski_francuz napisał:

      > Genewa i Zürich na czele:
      > www.spiegel.de/wirtschaft/0,1518,475994,00.html
      > Ale na dobtych miejscach Berlin i Melbourne. Potwierdzam, mieszkalem w tych
      > miastach.
      >
      > Paryzew daleko, ze juz o Wroclawiu nie wspomne...
      >
      > PF
      ...............................................................................
      To jest tak,że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma albo "Grass is always green upon
      the other side of the river"-jak mawiają nad Wołgą.Myślę, że każdy Pierdziszew
      ma jakies plusy a minusami jest wszystko co nam nie pasuje.Ja też widzę więcej
      minusów w swoim miescie niż plusów, ale tak to już jest.Nie bede szczęścia dupą
      szukał jak niektórzy brydżysci szukajacy po której linii idzie karta.
    • rusek11 Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 12:42
      we Wroclawiu najlepiej

      lepiej nawet od Moskwy

      he...he...
      • dana33 Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 14:09
        w jerozolimie oczywiscie..... nie ma takiego miasta na swiecie, nawet blisko do
        niego nie ma....
        • polski_francuz Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 17:50
          Ladna i historyczna, nie przecze. Ale goraczka tam u was ciagle. Sharon pokiwal
          sie troche pod murem placzu i od razy wybuchla kolejna intifada.

          Boje sie, ze ta ziemia juz zawsze niespokojna(chociaz swieta) bedzie.

          PF
        • splitme Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 09.04.07, 17:43
          Ciucius , wasze dwie "metropolie" Jerusalem i TelAviw szukaj tam gdzie ich
          miejsce , respectively ,... w drugiej setce :))) ,...
          ==============================================================================
          w jerozolimie oczywiscie..... nie ma takiego miasta na swiecie, nawet blisko do
          niego nie ma....
    • markv501 Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 17:25
      w stanach: San Diego a nastepnie w jednym z tysiaca miast ponizej 100 tys.
      • polski_francuz Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 17:39
        Bylem w San Diego w 2000 roku. Ale tylko troche zwiedzilem miasto: glowne na
        konferencji w hotelu blisko takiego fajnego centrum komercyjnego.

        Pogoda ladna rzeczywiscie kapalem sie w kwietniu.

        Na liscie wyladowalo, z miast CA, Frisco ale nie Los Angeles.

        Aha, i jeszcze mi do glowy przychodzi: male miasta amerykanskie wszystkie do
        siebie podobne chyba?

        Pozdro

        PF
        • markv501 Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 18:21
          tak sa b podobne.kazde miasto> 20 tys ma przyzwoita biblioteke, szkole
          srednia , w wiekszosci miejski college. Szkola ssrednia ma dwie orkiestry.
          zauwazylem ze ludzie wola sluchac swoje dzieci (falszujace) niz znanych
          muzykantow l kazda szkola ma druzyny spsortowe, dalej : miasto powyzej 20tys ma
          przyzwoity szpital. Polozenie (gory, morze)
    • moxey Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 17:37
      he he, twoje berlin i melbourne sa tuz za moim toronto.
      (nie dziwi cie wysoka pozycja berlina? mnie dziwi troche pozycja toronto :-)
      az 5 miast kanadyjskich przed najwyzej ocenionym amerykanskim, :-))

      ale coz za dziwny ranking, w ktorym wynik pierwszej piecdziesiatki jest w
      granicach 100-108 punktow. sprawdzales wagi tych 39 kryteriow? ja nie..


      www.mercerhr.com/referencecontent.jhtml?idContent=1128060
      • polski_francuz Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 17:45
        Berlin jest polozony pieknie kolo jezior i rzek Wansee m.in. Za czasow West
        Berlin mozna bylo rowerze w dzien objechac miasto.

        Ma strefe do pochodzenia, Ku-damm, zakupowa - KaDeWe, dobre polaczenia metrem.
        Nawet ichni Harlem - Kreuzberg nie byl wowczas niebezpieczny.

        Ludzie maja francuski, ostry humor.

        Masz racje, ze wagi waza. I nie sprawdzalem.

        Dla mnie osobiscie ogrod botaniczny jest wazny. I Berlin i Melborne (Sydney tyz)
        maja bardzo fajne ogrody.

        Wroclaw ma troche maly.

        PF
    • w_ojciech Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 18:43
      Tam dobrze żyć gdzie w koło ludzie szczęśliwi. Czyli nie Ameryka
      Północna i nie Europa niestety.
      • annamarta8 Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 19:05
        w_ojciech napisał:

        > Tam dobrze żyć gdzie w koło ludzie szczęśliwi. Czyli nie Ameryka
        > Północna i nie Europa niestety.

        Swiete slowa! Ale teraz to ze swieczka nie znajdzie szczesliwego czlowieka
        (oprocz mnie :)). Wszyscy teraz nieszczesliwi, bo tak spieprzyli zycie i relacje
        miedzyludzkie, ze calkiem zglupieli.
        • i-love-2-ski Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 19:09
          annamarta8 napisała:


          >
          > Swiete slowa! Ale teraz to ze swieczka nie znajdzie szczesliwego czlowieka
          > (oprocz mnie :)). Wszyscy teraz nieszczesliwi, bo tak spieprzyli zycie i relacj
          > e
          > miedzyludzkie, ze calkiem zglupieli.

          no nie wszyscy zycie spieprzyli,ale wielu tak bo byli glupi,slepi lub nie mieli
          szczescia. Ja znam sporo ludzi szczesliwych czego zycze kazdemu normalnemu a zyc
          mozna wszedzie tylko trzeba miec z kim zyc i po co zyc a nic,ani nikt nie
          zastapi RODZINY,bo to jest jedyne co trzyma czleka przy zyciu:) musimy w koncu
          annomarto wymienic telefony,bo dzieli nas tylko pare(SET) mil a to pestka:))
          zycze milych Swiat i lepszej pogody,bo ta nie napawa optymizmem jak czlek po
          grypie prycha i kicha:)) pozdr
        • w_ojciech miara szcęścia 07.04.07, 19:19
          W tych rankingach mierzy się szczęście człowieka ilością bidetów i
          pisuarów. Kiedyś mierzyło się to patrząc na wieże świątyń.

          Wojciech z Ciemnogrodu
          • i-love-2-ski Re: miara szcęścia 07.04.07, 19:21
            w_ojciech napisał:

            > W tych rankingach mierzy się szczęście człowieka ilością bidetów i
            > pisuarów. Kiedyś mierzyło się to patrząc na wieże świątyń.
            >
            > Wojciech z Ciemnogrodu

            :)) a raczej iloscia znajomych z tych bidetow i pisuarow,ktorzy niektorym tak
            imponuja,ze od samego wdychania mdleja. a moze od samego szczescia:))

            Rachelka z gor skalistych:))
      • warmi2 Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 07.04.07, 21:37
        Hah ... co ciekawsze , ludzi ktorzy tam zyja maja inne mniemanie, i kiedy maja
        szanse zwiniecia sie do USA lub Europy , ryzykuja nawet zycie czasami.
      • manny_ramirez Wokol mnie sami szczesliwi ludzie 09.04.07, 14:01
        Nia dajesz sie czasem wodzic za nos stereotypom?
    • felusiak1 Według jakich kryteriów 07.04.07, 20:20
      Oto kryteria rankingu:
      * Political and social environment (political stability, crime, law enforcement,
      etc)
      * Economic environment (currency exchange regulations, banking services, etc)
      * Socio-cultural environment (censorship, limitations on personal freedom, etc)
      * Health and sanitation (medical supplies and services, infectious diseases,
      sewage, waste disposal, air pollution, etc)
      * Schools and education (standard and availability of international schools, (etc)
      * Public services and transportation (electricity, water, public transport,
      traffic congestion, etc)
      * Recreation (restaurants, theatres, cinemas, sports and leisure, etc)
      * Consumer goods (availability of food/daily consumption items, cars, etc)
      * Housing (housing, household appliances, furniture, maintenance services, etc)
      * Natural environment (climate, record of natural disasters)

      Patrząc na te kryteria zachodze w głowe jak DC i Chicago wyprzedziło NYC.
      • w_ojciech Re: Według jakich kryteriów 07.04.07, 20:21
        Ja już na to odpowiedziałem w poście wyżej.
        Policzyli ilość bidetów i pisuarów.
        • misterpee Re: Paraty numer 1. 07.04.07, 20:37
          ma tylko 10 tysiecy, wkolo jest park narodowy - Serra de Bocaina, ma lotnisko,
          mnostwo wysep, wspaniale plaze, miasto jest zabytkowe i bylo tak bogate ze
          wykupilo od Francuzow Rio de Janeiro. Prowadzi do nie niego droga zlota -
          Caminho do Oro, pochodzi z niego wielu wybitnych ludzi (matka Tomasza Manna).
          dalej na nastepnych miejscach:
          2. Zurich
          3. Strassburg
          4. Berlin
          5. Belo Horizonte (Brazil)
          6. Rzym
          7. Praga
          8. Rio de Janeiro (najpiekniejsze)
          9. Sevilla
          10. Arequipa (Peru)
          11. Montreal
          12. Granada
          13. Krakow

          najgorsze: New York, Sao Paulo, Paryz, Londyn, Moskwa, Pekin, Mombai, Kalkuta,
          Tokio........
          • misterpee Re: Paraty numer 1. popatrz 07.04.07, 21:28
            www.youtube.com/watch?v=TDJrX2LHCLg
            • w_ojciech Re: Paraty numer 1. popatrz 07.04.07, 21:33
              Z reguły nie oglądam linków z .youtube. Tym razem obejrzałem
              i nie żałuję.

              To jest to!!!
            • warmi2 Re: Paraty numer 1. popatrz 07.04.07, 21:36
              O jak ladnie ... szkoda ze to tylko pokazowa Brazylia , otoczona kordonem
              policyjnym ,ktory chroni turystow przed wrecz legendarnym bandytyzmem ktory
              panuje w wiekszym miastach tego kraju.
            • de_oakville Wrazenia z kilku miast 07.04.07, 21:41
              Mysle, ze wsrod podanych miast nie ma 100%-owego idealnego miasta do
              zamieszkania, gdyz kazde z nich ma zarowno swoje zalety jak i wady. Kiedy przed
              ponad 20 laty zobaczylem po raz pierwszy w zyciu Nicee ("ville de Nice") na
              Lazurowym Wybrzezu we Francji, to uznalem, ze jest to najpiekniejsze miasto
              jakie widzialem do tej pory w zyciu i ze tam wlasnie chcialbym zamieszkac na
              stale, najlepiej w willi na stokach Alpes Maritimes z widokiem miasto i na
              zatoke. Oczywiscie byly to tylko marzenia, bo zadnych szans na ich zrealizowanie
              nie mialem. Jednak jednym z minusow miasta dla mnie bylo to, ze trudno w Nicei
              jest uprawiac "jogging" - chodniki sa waskie, a niektore ulice, szczegolnie te
              strome lezace na stokach gor, aczkolwiek swietnie wyasfaltowane - zupelnie nie
              posiadaly chodnikow. Nie zrazalo to coprawda tamtejszych biegaczy, ale dla mnie
              biegac w takich warunkach to zadna przyjemnosc - przejezdzajace samochody niemal
              ocieraja sie o ubranie. Nicea zatem odpadla.

              Zürich lub Bern (w Genewie nie bylem), owszem piekne i schludne, jednak ludzie
              tam wydali mi sie troche zbyt "sztywni". W Kanadzie lub w USA mozna na ogol
              bezceremonialnie zagadnac jakiegos przechodnia i dowiedziec sie od niego co i
              jak, rozmawiajac przy tym jak ze starym znajomym. Bylem do tego przyzwyczajony,
              i w podobny sposob pytalem w Szwajcarii, ale przekonalem sie, ze albo mowia, ze
              nic nie wiedza, albo ze nie sa stad, albo wrecz udaja, ze nie slysza, tak jak
              pewna starsza kobieta w pociagu relacji Flughafen Zürich - Bern. Dlatego uwazam,
              ze jest to piekny i goscinny kraj do odwiedzenia jako turysta. Czy mieszkajac
              tam mozna pozostac w 100%-tach "soba" i czuc sie jak "u siebie" - nie jestem
              pewien. Byc moze to kwestia "dotarcia sie".

              Berlin. Mam do tego miasta bardzo osobisty i pozytywny stosunek. Interesuje sie
              nim juz od czasow szkoly podstawowej, kiedy to na mapie Polski, wiszacej w
              klasie, widac bylo rowniez Berlin, i co najciekawsze - bylo to jedyne miasto na
              tej mapie wyraznie wieksze od wszystkich pozostalych, w tym takze od Warszawy.
              Zaczalem zbierac wszystkie dostepne mi informacje na temat Berlina, interesowac
              sie jego historia, dworcami, komunikacja miejska, ubolewalem, ze tak wspaniale
              i wielkie miasto zostalo po wojnie podzielone. Jezdzilem potem do Berlina
              Wschodniego podziwiac NRD-owski Alexanderplatz, a pozniej zachodni
              Kurfürstendamm, wtedy jeszcze w Westberlin. Piekne miejsce do zamieszkania na
              stale, tym atrakcyjniejsze, ze bardzo blisko do Polski. Bardzo sympatyczni
              i kulturalni na ogol ludzie. Bylem raz na 3-dniowej wycieczce w Westberlin,
              jeszcze jako biedny turysta z Polski, ktory z trudem "uciulal" dwie marki na
              U-Bahn do dzielnicy Steglitz, zeby zobaczyc miejsca w ktorych rozgrywala sie
              akcja ksiazki pt: "Peter hat Pech", ktora czytalem kilka lat wczesniej "z
              zapartym tchem" (autor Arnold Littman, Max Hueber Verlag). Kiedy po wyjsciu z
              metra przemierzalem z plecakiem ulice Steglitz, wstapilem do niewielkiej i
              przytulnej knajpki. Byla w niej tylko mloda barmanka, bardzo ladna i wlosach
              blond oraz urodzie bardziej pasujacej do Dunki niz do Niemki (wplyw na moja
              psychike PRL-owskich filmow, gdzie typowa Niemka musiala miec odpowiednio
              "zawziety" wyglad). Zamowilem jedno piwo, zamienilismy kilka slow, powiedzialem
              ze jestem z Polski i ze wlasnie zwiedzam Berlin. Na koncu zafundowala mi jeszcze
              drugie piwo od siebie, przez co poczulem sie jak "wniebowziety". Jednak w morzu
              tych dobrych wrazen z Berlina, tez mozna od czasu do czasu trafic, jak wszedzie
              w tym kraju, na jakiegos "gbura" i "polakozerce". Jest to tym mniej przyjemne,
              ze nie obcuje sie tam z "gburami" na codzien, tak jak na przyklad czesto w PRL-u
              bywalo, a zatem czujemy sie wtedy tak jakbysmy chodzac w cieplym zimowym futrze
              wpadli nieoczekiwanie do lodowatej przerebli. Na "gbura" mozna wprawdzie
              trafic w jakimkolwiek innym miescie na swiecie, ale bardzo rzadko "problemem"
              jest wylacznie czyjas narodowosc lub pochodzenie.

              New York. Kiedy ujrzalem to miasto po raz pierwszy, wydalo mi sie ono niezwykle
              ciekawe, choc jednoczesnie przerazajace i zbyt upalne. Po kilku nastepnych
              wizytach wydalo mi sie jednak, ze nigdzie nie mozna czuc sie tak dobrze i tak "u
              siebie w domu" jak w New Yorku (w Toronto zreszta rowniez). Mieszkajac w Nowym
              Jorku stajesz sie nowojorczykiem i tylko od ciebie zalezy, czy chcesz nim byc
              czy nie. Dotyczy to moim zdaniem wielu miast USA, Kanady, a pewnie i Australii.
              • misterpee Re: Wrazenia z kilku miast - PARATY 07.04.07, 23:56
                PARATY nie jest ogrodzone kordonem policji. TO NIE NOWY JORK GDZIE WIDAC
                GESTAPO W METRZE, NA ULICY , A DO BIUROWCA NIE mozna wejsc bez
                posdiadania 'paszportu i zaproszenia waznej osoby. Kiedys Nowy Jork moze byl
                otwartym do milych spotkan, dzisiaj te mile spotkania sa wylacznie prywatnymi.
                Jest afisz w metrze - jestes jednym z 16 milionow oczow, jezeli widzisz cos,
                powiedz cos na nasz numer telefonu. Jednym slowem ogromna propaganda terroru i
                szpiegowania. Nowy Jork jest miastem takiego zachowania jakiego nie mozna
                spotkac nigdzi na swiecie. Sikanie na srodku 5 avenue, sztrzelanie, plucie na
                przechodniow. God save from New York ! . Nawet Sao paulo ludzie sa milsi, a
                restauracje w Vila Madalena nie maja rownych. do tego jarmark kwiatowy jest
                najlepszy na swiecie, a spacer po parku Ibarapuera ! Niemniej jednak SP jest
                okropnym miastem i nie zamienilbym go za Paraty, a nawet za moj numer 2 Berlin.
                Podobna opinie ma ambasador Niemiec ktory obral Paraty za swoja rezydencje.
                • de_oakville Re: Wrazenia z kilku miast - PARATY 08.04.07, 00:53
                  Bylem raz w Brazylii 10 lat temu, gdzie zostalem wyslany na tydzien przez moja
                  firme. Wrocilem pod wrazeniem i z ogromna sympatia do tego kraju. Bylem w
                  Kurytybie (Curitiba), ale chcialbym jeszcze kiedys zobaczyc Rio (przesiadka byla
                  w Sao Paolo). Lotnisko w Kurytybie bylo dosc duze - cos jak warszawskie Okecie
                  jeszcze przed rozbudowa, miasto tez ponad milionowe, stolica stanu Parana. Jazda
                  taksowka z lotniska do miasta to bylo spore "wrazenie" - Brazylijczycy jezdza
                  jak szalency, na szczescie co jakis czas na szosie byl specjalny garb (tzw.
                  "lombada", ktorej to nazwy nie nalezy mylic z "lambada"), aby skutecznie
                  ostudzic wyscigowe zapedy kierowcow. Pedzily wielkie ciezarowki, ktore wygladaly
                  na ogol tak, jakby mialy sie za chwile rozleciec. W miescie palmy i piekna
                  architektura, a na przedmiesciach, choc widac duzo biedy, to jednak ta bieda
                  jest "podana" w oprawie ciekawej egzotyki jak z filmu. Bylo oficjalne przyjecie,
                  na ktorym wraz z naszymi brazylijskimi gospodarzami pol-zartem ponarzekalismy
                  sobie na hegemonie USA i na to, ze swiat jest "bombardowany" przez kulture
                  polnocno-amerykanska, a nie zna zbyt dobrze kultury brazylijskiej (pochwalilem
                  sie, ze ogladalem w Polsce "Izaure"). Jednak to co sie wydarzylo po kilku latach
                  tj. 11 wrzesnia 2001 bylo grubym "przegieciem paly" przez przeciwnikow USA. To
                  wydarzenie znacznie zwiekszylo moje sympatie do Ameryki. A New York musi byc
                  obecnie taki jaki jest ze wzgledu na bezpieczenstwo, gdyz jest to sprawa
                  najwazniejsza.
              • j-k 1. Ameryka, to kraj dla wszystkich :) 2. Berlin. 08.04.07, 17:14
                Jest to chyba poza dyskusja, ze kazdy, kto chce, moze tam znalezc swoje miejce.

                Europa taka nie jest...

                Tu musze obronic pozycje Jorla, a mieszkalem w Berlinie rowniez kilka
                miesiecy...
                Berlin byl stworzony na 10-cio milionowe miasto...
                (od Bismarka - do Hitlera...)
                Niestety... Niemcy przegraly 2 wojny :)))

                Dzisiaj mieszka tam "tylko" 3,5 mln ludzi
                I maja komfortowe warunki, dzieki poprzednim pokoleniom...

                Metropolie pelna jezior wokolo...

                Historia Berlina dopiero sie zaczela :)
                ma jednak jedna wade...
                Warszawski klimat :)))

                J.K.
                warszawiak.


                • misterpee Re: 1. Ameryka, to kraj dla wszystkich - ha ha ha 08.04.07, 20:20
                  Moze dla tych z Rosji , ale nie dla Rosjan, moze dla bogatych , ktorzy chca
                  stracic pieniadze jak nie dzis to jutro, moze dla biednych , ktorzy nie maja
                  innego wyjscia. Coraz mniej Polakow i Europejczykow p[rzyjezdza tuta,, coraz
                  mniej ludzi widzi US jako kraj opportunity. Odwiedz Poludniowa Ameryke,
                  Afryke, Azje i sluchaj co ludzi mowia o USA. sluchaj co Polacy mowia o USA. Czy
                  Republikanie i demokraci kiedy to zrozumia. Nie mozna tworzyc koalicja zgodnie
                  wrogiej. Teraz pan Chertoff zapowiada ze atak przychodzzi z Europy, wobec czego
                  nastapi inwigilacja turystow i biznesu Europejskiego. Czyzby tyle ma Bush do
                  zaoferowania potencjalnym i obecnym sojusznikom. Ameryka powinna zrzuci z
                  siebie stroj wilka i wroci do tradycji Ameryki przyjaznej i ekonomicznie
                  zasobnej.
    • jorl I am ein Berliner! 07.04.07, 23:57
      Berlin? Naturalnie OK. Cywilizowane miasto, czynsze tanie, zorganizowane
      wszystko jak nalezy, pewnosc jutra i pojutrza.
      Blisko Polski wielka zaleta.
      Komunikacja miejska doskonala i rozbudowywana. Przygotowania do problemow z
      energia. Koleje modernizowane ciagle tory w remontach. Pociagi nowoczesne.
      Parki do biegania co krok. Stadiony tez. Co prawda gdzie teraz mieszkam nie mam
      stadionu w poblizu ale zato park.
      Przez przylaczenie Ostberlina pojawilo sie troche chamstwa wschodnigo ale da sie
      wytrzymac no i w miare uplywu lat sie to poprawia.
      Jak wracam z Polski do Berlina czuje sie ze do domu wracam. Jak widze berlinskie
      switala to sa takie swojskie.
      I am ein Berliner! Und gut so!
      Pozdrowienia
      • maglara Re: I am ein Berliner! 08.04.07, 00:57
        Kennedy sie klania,
        ja wole Hamburg, nie ma tu tyle tego dziadostwa z Ossi
        • de_oakville Re: I am ein Berliner! 08.04.07, 02:31
          Hamburg jest "prima", ale München ma takze swoje niedoscignione uroki. Jednak co
          Berlin to Berlin. Jako byly "Ost-Ossi" ("Ossi-Ossi") zza Odry, aby nie
          powiedziec zza Buga, lubie zarowno Ost- jak i Westberlin. Przesiadka z U-Bahnu
          na S-Bahn na dworcu Warschauer Strasse z przejsciem pieszo mostem nad torami to
          dla mnie jest tez pewnego rodzaju atrakcja.
          • misterpee Re: Gadu gadu, to nie Berlin ale Wien ! 08.04.07, 04:42
            Ktore miasto jest bardziej gemutlich niz nasz kochany Widen., Wspanialy Gurtel
            z mnostwem palacow, Hoffburg, Stefansdom, Opern, Karlsplatz, Belwedere, Graben,
            wspanialy ratusz i Burgteater, Schonbrunn, Nurstdorf , Dopling, i doskonale
            winiarnie na Grunzing, ukochany prze Polakow Kahlensberg i Leopoldsberg,
            Uniwersytet, i fabryka porcelany, Musikverein, Saher Hotel, UN city, Prater i
            plaza nudystow nad Lobau, cudowna knajpa w domu Bethovena, a niedaleko jego
            muzeum, dom Rotschildow (bioologiczny ojciec Hitlera) dom Freuda, Kaputzinier
            Kirche z grobami Franza Josefa, Maximiliana meksykanskiego i tylu innych
            cesarzy, Meksiko Platz, Kartnerstrasse, a niedaleko Doroteergasse z restauracja
            Havelki i kanapkami Trzesniewskiego, i wspanialy Neuemarkt, Stadtpark,
            Floridsdorf. A ktore miasto ma pikeniesza rzeke niz Donau z cudowna dolina
            Wachau, ktora sie zaczyna od wspanialego klasztory w Melku i biegbie przez
            Durnstein, Krems i mase innych miasteczek. Ktore miasto przygarnelo wiecej
            uchodzcow niz Wieden? ktore mialo lepsza sztuke, muzyke, pisarzy? To nie Nowy
            Jork, to nie Paryz, Londyn, Moskwa. Wieden jest numer 2 po Paraty
            • de_oakville Re: Gadu gadu, to nie Berlin ale Wien ! 08.04.07, 13:19
              Wien. Wszystko to pewnie prawda, z tym ze miasto o przesadnie wielu urokach tez
              nie zawsze kazdemu odpowiada i nie dla kazdego jest najlepszym miejscem do
              zamieszkania. Jesli ktos jest wrazliwy na piekno architektury, to jest tam bez
              przerwy pod wrazeniem tych urokow, jest jak pijany, trudno mu sie zabrac do
              normalnej pracy, no - chyba ze jest malarzem albo innym artysta i to w dodatku
              takim, ktory "ma wziecie". Dla wielu innych osob, trudno jest w tego rodzaju
              miescie pozostac calkiem normalnym, choc oczywiscie nie dotyczy to wszystkich.
              Jesli ktos ma bardziej "prozaiczna" prace i musi sie na niej skoncentrowac, to
              lepiej zeby mieszkal na przedmiesciu San Antonio, Denver itp. Przed laty
              rozmawialem przypadkowo z pewna starsza Amerykanka, ktora wrocila z Europy.
              Znalezlismy wspolny temat - Budapeszt. Zachwycala sie tym miastem, ja rowniez
              bardzo lubie stolice Wegier. Kiedy juz wymienilismy swoje opinie o Budapeszcie
              zapytalam ja o Wieden, czyli o miasto w pewnym sensie "blizniacze". Wtedy
              skrzywila sie i zrobila taka mine jak Hans Kloss, ktoremu w pierwszym odcinku
              "Stawki wiekszej niz zycie" kazano sie podpisac pod oswiadczniem, ze jest Polakiem:

              "No, no, Vienna is too pompous"
    • kos1981 Tbilisi...wino,szaszłyki , toasty i śpiew... 08.04.07, 01:24
      w dowolnej kolejności...
    • moxey W jaki miescie jest dobrze zyc? w malym 08.04.07, 01:58
      na przyklad: santa cruz, ca. wloczylem sie i przeprowadzalem wiecej niz
      statystyczny ziemianin, i takie miejsce jak santa cruz najbardziej mi pasuje.
      www.terragalleria.com/california/california.santa-cruz.html
      to kapsula czasu i rezerwat przyrody wokolo. duuzo fajniej (i chlodniej w lecie,
      pierwsze zdjecie pokazuje przyczyne - mgla co dziennie rano) niz za gorka w
      dolinie krzemowej.

      ale.. zycie czasem wymusza mieszkanie w duzym miescie!

    • j-k Wlasnie wrocilem z "Twojego" Brestu 08.04.07, 05:48
      Prosze nie mylic z Bialoruskim Brestem - vel Brzesciem :)))

      Brest, wlasnie dlatego , ze jest w Bretanii komfortowo
      (klimatycznie i przyrodniczo) polozony, a jednoczesnie nowy, gdyz po alianckich
      bombardowaniach Niemcow - miasto to zostalo w latach 1943/44 w wiekszosci
      zniszczone.
      Jest na nowo zbudowanym...
      przyjemnym i wygodnym do zycia miastem.
      • polski_francuz Re: Wlasnie wrocilem z "Twojego" Brestu 08.04.07, 05:54
        Jeden moj kolega pracowal tam na uniwerku. Na starosc przeniosl sie do Bordeaux.
        Bo wiecej slonca.

        Ja niezbyt Bretanie lubie. Troche zbyt deszczowa.

        PF
        • j-k Re: Wlasnie wrocilem z "Twojego" Brestu 08.04.07, 06:08
          Jasne, ze Bordeaux i Bayonne-Biarritz , ma prawie zawsze piekna pogode...
          ale nie przesadzajmy...

          Bretania, to takze przyrodniczy ewenement. Piekne, polnocne brzegi
          (np. Cote de Granit Rose)- to klimat angielski...

          a poludniowe brzegi Bretanii - to zupelnie cos innego - prawie jak na
          Lazurze...:)

          dobranoc - vel dzien dobry.
          ide spac :)))
          • misterpee Re: Jak juz w tym rejonie i na odludziu 08.04.07, 07:39
            to na Mont San Michele.
            Odludnie , ale sezonie turystycznym mozna zobaczyc morze ludzi.
            • misterpee Re: Piekne miasto Bagdad 08.04.07, 07:47
              Byl najbezpieczniejszym miastem bliskiego wschodu, polscy architekci budowali
              tam Sadam City. Pomyslec jak czasy sie zmienily , i wszystko dlatego ze Sadam
              zadal sie z Donaldem, sluchal jego rad, a potem w pukawkach znalezli przez
              satelite WMD. Czy wogole jest nadzieja ze jakies piekne wielkie miasto
              pozostanie przy zyciu? Nawet Sowieci wykazali wiecej kultury w Budapeszcie i
              Pradze, dzis cala Europa jest zagrozona jezeli nie bedzie posluszna.
              • you-know-who o myslisz sie 08.04.07, 07:54
                wcale nie prawda ze usa zagraza wszystkim pieknym miastom na swiecie.

                tylko tym, ktore znajduja sie w wybranych, najslabszych panstwach swiata.
                popatrz na historie. tehran moze spac spokojnie.
                • you-know-who c.d 08.04.07, 07:58
                  (mowie o historii okresu jawnego imperializmu, czyli po II w.sw.)
              • j-k oczywiscie. 08.04.07, 14:36
                przeciez to od dawna pisze. Nalezy sluchac Amerykanow, i popierac Pax Americana.
                To najlepsza gwarancja pokoju.
            • j-k nie. 08.04.07, 14:35
              wiadomo.
              bylem, widzialem.
              ale poza klasztorem, nic tam w okolicy nie ma - przyroda jest nieciekawa.
              natomiast Zachodnia Bretania - to przyrodnicza perla - zarowno na polnocnym,
              jak i na poludniowym brzegu.
        • xmirex Re: Wlasnie wrocilem z "Twojego" Brestu 08.04.07, 10:19
          polski_francuz napisał:

          >Ja niezbyt Bretanie lubie. Troche zbyt deszczowa.


          :))))hmmm...Ja niezbyt roze lubie. Troche zbyt kolczaste. Ziarno fasoli przez
          7-dem materacy wyczuje! mimo ze mam sporo tkanki tluszczowej w nadmiarze:)))),
          mam niebieska krew i pospolita sloma z butow mi juz nie wystaje. Ja jestem
          polski_francuz.... siatowy_blazen:)
    • jorl de_o 08.04.07, 09:13
      de_oakville napisał:

      > Hamburg jest "prima", ale München ma takze swoje niedoscignione uroki. Jednak c
      > o
      > Berlin to Berlin. Jako byly "Ost-Ossi" ("Ossi-Ossi") zza Odry, aby nie
      > powiedziec zza Buga, lubie zarowno Ost- jak i Westberlin. Przesiadka z U-Bahnu
      > na S-Bahn na dworcu Warschauer Strasse z przejsciem pieszo mostem nad torami to
      > dla mnie jest tez pewnego rodzaju atrakcja.

      No nie, de_o, Ty znasz Berlin naprawde! Przejscie S-U Bahn Warschauer Strasse
      jest tak jak piszesz!
      Moj brat mieszka juz kilka lat w München. Jednak twierdzi ze Berlin to jest
      stoleczne miasto a jego München to troche prowincja.
      Fakt, ma on moze "spaczony" zawodowo poglad bo ma dusze artysty (tez i troche
      jego zawod jest taki) i intersuja go obiekty np. architektoniczne. Jak byl u
      mnie to sam poznalem przez niego moje miasto bo mnie wszedzie ciagal gdzie
      budowle. A po przylaczeniu Ostberlina sa naprawde.
      Brakuje mi jeszcze zwiedzenia muzeow. Berlinskich. Ale moze sie nadazy okazja z
      moja dziewczyna historyczka.
      Kiedys chodzilem z corka ale to bylo dosyc dawno. Teraz jest ten Pergamonmuseum
      do zwiedzenia.
      Pozdrowienia

      • you-know-who Re: de_o 08.04.07, 09:40
        pergamon byl i jest. czy cos tam ubylo/przybylo? znalem go dobrze.
        wspaniale babilonskie bramy z dziwnymi zwierzetami podobnymi do lam, w
        orginalnych kolorach.

        • jorl ykn 08.04.07, 10:10
          you-know-who napisał:

          > pergamon byl i jest. czy cos tam ubylo/przybylo? znalem go dobrze.
          > wspaniale babilonskie bramy z dziwnymi zwierzetami podobnymi do lam, w
          > orginalnych kolorach.
          >

          Pergamon byl w Oscie a jak ja z corka chodzilem to byly przed zjednoczeniem.
          Pamietam Muzeum Techniki jak z corka bylem. Bardzo interesujace dla mnie. I dla
          niej wtedy tez.
          Tak naprawde archeologia to nie moj konik. Oczywiscie ciekawe jest zobaczyc w
          sumie i widziec jak prymitywnie ludzie zyli ale mnie interesuje bardziej
          historyczna gospodarka. Techniki i poziom wytwarzania czegos tam bo to uwazam za
          podstawe historii.

          I jeszcze ykn, ten jawny amerykanski imperlializm po 2 WS. Byl juz przed ale
          Europa byla za silna jeszcze chociaz po 1 WS juz oslabla. Obiektywnie 2 WS byla
          dla USA zbawieniem. Az wypadaloby poszukac czy sie do jej wybuchu nie
          przyczynili. Ja w madrasc politykow krajow 1 Swiata wierze. Jak i w ich
          dalekowzrocznosc. Dobry polityk mysli co bedzie za lat 20.
          Dziadek obeecnego prezydenta pomagal finansowo Hitlerowi aby wygral wybory.
          Przypadek?
          Wystarczy popatrzec na amerykanskie symbole wladzy. Kapitol Senat itd. Cos na
          wzor rzymski, tego Swiatowego Mocarstwa. Jedynego dotad na Ziemi.
          Przytoczylem Kennedyego. Ich bin ein Berliner. Ostatnio czytalem o tym dniu
          Kennedyego. Ze to zdanie wzieto wlasnie z rzymskiego "jestem dumny ze jestem
          obywatelem rzymskim". To zapatrzenie w Rzym u elit amerykanskich bylo i jest
          wielkie. I jestem przekonany ze niewypowiadanie ale dazenie do stania sie Nowym
          Rzymem jest u nich. I juz 100 lat jest realizowane.
          Na szczescie nie jest realne. Glownie dzieki Rosji.
          Bo dla Swiata bylaby to tragedia. Wynika to z charakteru czlowieka ktory jak
          uzyska przewage nad innym to go wdepcze w ziemie. Bezlitosnie. I dlatego trzeba
          dla Swiata wiecej biegunow. Aby sie rownowazyly.
          Pozdrowienia
          • de_oakville Re: ykn 08.04.07, 15:18
            jorl napisał:

            > Wystarczy popatrzec na amerykanskie symbole wladzy. Kapitol Senat itd. Cos na
            > wzor rzymski, tego Swiatowego Mocarstwa. Jedynego dotad na Ziemi.
            > Przytoczylem Kennedyego. Ich bin ein Berliner. Ostatnio czytalem o tym dniu
            > Kennedyego. Ze to zdanie wzieto wlasnie z rzymskiego "jestem dumny ze jestem
            > obywatelem rzymskim". To zapatrzenie w Rzym u elit amerykanskich bylo i jest
            > wielkie. I jestem przekonany ze niewypowiadanie ale dazenie do stania sie

            Zapominasz, ze zanim Stany Zjednoczone zostaly swiatowym mocarstwem numer 1, to
            przez wiele wiekow byla nim Francja. A na kim wzorowala sie Francja? Przeciez
            jezyk francuski, podobnie jak wloski lub hiszpanski wywodzi sie prosto z laciny,
            jezyka starozytnych Rzymian, w zwiazku z czym, Francja ten "najbardziej
            cywilizowany narod swiata" jak go nazwal J.F. Cooper w swoim grubym tomie
            ("Ostatni Mohikanin", "Tropiciel ladow") przekonany byl o swojej wyjatkowej roli
            i o "misji cywilizacyjnej", ktora niosl podbitym ludom od Quebecu po ujscie
            rzeki Mississippi, od Madagaskaru po Wietnam i Kambodze, od Algerii po Gujane
            Francuska. A Luk Triumfalny w Paryzu? Najwiekszy przez wiele lat na swiecie.
            Przeciez luki triumfalne budowali wlasnie Rzymianie. "French dream", "Belle
            Epoque", budowa Wiezy Eiffla w Paryzu - w roku 1900 najwyzszej budowli swiata,
            elegancki pociag "Orient Express" z Paryza do Isambulu.

            "Tysiac dziewiecsetny rok - tak to byla <<Belle Epoque>>"

            Stolice USA Waszyngton zaprojektowal Francuz (o nazwisku L'Enfant, jesli sie nie
            myle), a siatka ulic miasta przypomina Paryz. Jednak I Wojna Swiatowa zakonczyla
            "French dream" i "Belle Epoque"), ktore mialy sie juz nigdy potem nie powtorzyc.
            Poleglo ponad 1 milion mlodych Francuzow, niemal cale pokolenie mezczyzn w tym
            kraju (Anglikow, Niemcow rowniez sporo), bo niemiecki Kaiser zapragnal panowania
            nad swiatem dla siebie i nie liczyl sie z milionami trupow tak obcych jak i
            wlasnych. Tego nie zaplanowal Waszyngton, a wszystko co bylo potem, to byl tylko
            wynik "dalekowzrocznosci" Kaisera (Wilhelma II-go).

            • misterpee Re: Washington DC 08.04.07, 15:54
              jst wlasciwie przedmiesciem Nowego Jorku. Rzad swiata znajduje sie nie w DC ale
              w NY. Prezydent musi byc poslusznym dyrektywsom z Seagram Building. W DC
              wszyscy administratorzy niemal maja swoje prawdziwe gabinety w NY.
              Washington dawniej byl taka soba stolica, ktora jest jakims malym echem Europy,
              dzis miasto jest postrachem dla turystow. Wszedzie widac psy policyjne,
              zakfefiona policje, wojsko.iasto i kraj gotowe sa na przewrot. Dawniej mozna
              bylo spacerowac po Kapitolu, Bialym Domu niemal bez przeszkod. Dzis nie ma
              dostepu.
              • felusiak1 Głupich nie sieją, oni rodzą się na kamieniu 08.04.07, 16:18
                Terminal Delta Air Lines (d. PanAm) na JFK posiada parking na dachu.
                Wokół parkingu poręcz, nieograniczony widok na pasy startowe. Dzieciaki miały
                ucieche obserwujac starty i ladowania. Raptem parking został zamkniety na kilka
                miesiecy, ogrodzony płotem i nastepnie ponownie otwarty. Niestety widoku juz nie
                było. Płot zasłaniał. Potem znowu zamknieto parking na kilka miesiecy a po
                otwarciu aby tam zaparkować trzeba było poddac sie "rewizji". Zagladano do
                samochodu, do bagażnika. Tak to trwało przez 8 lat po czym parking został
                zamkniety na zawsze. Dlaczego? Dyrektywa z Seagrams Building?
                Edgar Bronfman zamknął parking po raz pierwszy 28 grudnia 1985, drugi raz
                zamknął 27 lutego 1993 a na zawsze zamknął 11 września 2001.

                Niegdyś mówiono mi, ze dyrektywy płyna z 110 Broadway a teraz okazuje sie, że z
                Seagrams Building. Ciekaw jestem jak reaguje na to Exxon-Mobil Building?
                • splitme Re: Głupich nie sieją, oni rodzą się na kamieniu 11.04.07, 18:33
                  Bylem na nim kilkanascie razy witajac i zegnajac znajomych - Ciekawostka na
                  tym parkingu byli hobbysci ktorzy siedzieli tam godzinami i odfajkowywali na
                  zywo widziane samoloty w ksiazce rejestracyjnej z samolotami z calego swiata ,.
                  ==============================================================================
                  Terminal Delta Air Lines (d. PanAm) na JFK posiada parking na dachu.
                  Wokół parkingu poręcz, nieograniczony widok na pasy startowe. Dzieciaki miały
                  ucieche obserwujac starty i ladowania.
              • manny_ramirez Histeryk 10.04.07, 00:13
                Mieszkam w DC i jakos tych czlogow na ulicach nie widze.
                • misterpee Re:duze miasta , duze klopoty. kontrola ludnosci 10.04.07, 04:56
                  depopulacja jest potrzebna, nowy marksizm , nowy faszyzm czai sie na tuz tuz.
                  Przeczytajcie jak to widza rzady.

                  www.prisonplanet.com/articles/april2007/090407bioweapons.htm
                  • j-k no widza dobrze... 11.04.07, 18:41
                    a z czym masz problemy?
    • jorl j-k 08.04.07, 21:59
      j-k napisał:

      > Jest to chyba poza dyskusja, ze kazdy, kto chce, moze tam znalezc swoje miejce.

      j-k z USA to juz dla Polakow wcale nie tak dobrze. Ostatnio w moich podrozach
      rozmawialem z takimi facetami co pracuja w Niemczech. Polakami z Polski. Wiec
      oni jakos realnie patrzeli na mozliwe do osiagniecia zarobki. I mowili ze np. w
      USA 1,5 tys $/miesiac razy niecale 3zl/$ to blizej mozna wiecej zarobic.
      Czasy sie zmieniaja. Juz USA to nie raj dla Polakow. EU lepsze.
      Poza tym nastawienie do USA takie "ogolnopolityczne" tez nie za dobre. Tez u
      prostego ludu w pociagu.
      Pozdrowienia
      • de_oakville Buenos Aires!!! 09.04.07, 08:00
        To jest podobno dopiero miasto! Stolica argentynskiego tanga. Slyszalem, ze
        zycie nocne rozpoczyna sie tam na dobre o 10-tej w nocy, umowienie sie do kina
        na 11-ta p.m. to "normalka", a w kawiarniach gwarniej o polnocy niz o 12-tej w
        poludnie. Ma w dodatku podobno metro prawie tak piekne jak moskiewskie.
        Kiedys, przed II WS, Argentyna to byl kraj mlekiem, miodem a przede wszystkim
        "wolowina" plynacy i podobno 5-ty pod wzgledem dobrobytu na swiecie, ale obecnie
        jest jednak juz tak daleko w tabeli, ze nawet prosty lud w pociagu w Polsce nic
        na jego temat nie mowi i nie wydaje "groznych pomrukow" z powodu zbyt niskich
        zarobkow, nie odpowiadajacych jego emigracyjnym oczekiwaniom i aspiracjom (kto
        dzis slyszal o emigracji do Argentyny?). Zreszta ten lud staje sie w coraz
        wieksyzm stopniu eu-ropejski i europejski patriotyzm bedzie bral w nim coraz
        bardziej gore urabiajac jego mentalnosc jak mase z miekkiej gliny, aby tylko na
        takim porownaniu zakonczyc.
        Stolice wielu krajow swiata to male "dziury", chociazby Canberra w Australii.
        Maja Sydney, Melbourne, nawet Perth, a na stolice wybrali stosunkowo male
        miasto, ktoremu daleko do Paryza lub Wiednia. Podobnie Brazylijczycy - Brasilia
        to nie Rio de Janeiro ani nie Sao Paulo, w stosunku do nich to malenka
        "miescina", choc ponad milionowa. A w Poludniowej Afryce nie Johannesburg tylko
        Pretoria, w Kanadzie nie Toronto tylko Ottawa, a w USA nie New York, tylko
        Washington DC, czyli "przedmiescie" NYC. W RFN-ie stolica bylo kiedys Bonn,
        gdzie albo "padal deszcz", albo "szlabany byly opuszczone" ze wzgledu na
        przejezdzajacy pociag, jak to opowiadal kiedys propagandowy film w PRL-owskiej
        TV. No coz, w malym miescie lepiej sie mysli i nie siedzi sie o polnocy w
        kawiarni. Nawet Fryderyk Wielki wolal siedziec w Poczdamie niz w Berlinie, a ze
        Poczdam maly to nie znaczy, ze godny zlekcewazenia i ze nie ma tam juz nic
        ciekawego do ogladania.
        • polski_francuz Poczdam 09.04.07, 08:13
          ma piekny park. Zabrali mnie tam raz przyjaciele.

          Co do Buenos Aires zapomniales dodac, ze pewnie jest tam dobre powietrze...

          PF
          • you-know-who Re: Poczdam 09.04.07, 17:08
            > ma piekny park. Zabrali mnie tam raz przyjaciele.

            zaliczasz sie do przyjaciol fryderyka wielkiego?
            nie ukrywal, ze sanssouci to, jak mowil "fanfaronnade", aby pokazac ze prusy sa
            silne mimo efektow wojny siedmioletniej.
            • polski_francuz Re: Poczdam 09.04.07, 21:45
              "zaliczasz sie do przyjaciol fryderyka wielkiego?"

              Nie ale mam niemieckich przyjaciol w Berlinie. Zreszta wlasnie z nimi cala
              Australie zwiedzalem.

              PF
        • zbalansowany Canberra 09.04.07, 08:40
          Canberra powstala dopiero na poczatku 20 wieku i byla wynikiem wojny miedzy
          Melbourne a Sydney o watpliwy honor bycia stolica. Wybrano kompromis i
          zbudowano Canberre.
          Wogole to o wiele lepiej dla kraju gdy stolica jest jakies mniejsze miasto, bo
          rzad ma sie zajmowac rzadzeniem krajem a nie jakimis grandiozo
          projektami "uswietniajacymi" stolice (patrz Moskwa, czy obecnie Berlin).
          Wracajac do rankingu miast to dziwi mnie wyzsza pozycja Sydney nad Melbourne.
          Tutaj powszechnie uwaza sie Melbourne za barziej lievable miasto niz Sydney.
          Wprawdzie zatoka sydnejska jest absolutnie fantastyczna, ale jezeli chodzi o
          bezpieczenstwo, zielen, komunikacje, itp to Melbourne bije Sydney na glowe.
          • polski_francuz Re: Canberra 09.04.07, 09:32
            "Wprawdzie zatoka sydnejska jest absolutnie fantastyczna"

            Popieram. I ogrod botaniczny i Opera muszlowa sa jedyne na swiecie.

            Melbeurne ma wspanialy Flinders Park i jest rzeczywiscie very liveable. Niestety
            w Sydney bylem tylko kilka dni.

            Canberra tez dosc ladna. Moze morza brakuje.

            PF
            • you-know-who Re: Canberra 09.04.07, 17:26
              ladnie. bywa goraco. en.wikipedia.org/wiki/Canberra_bushfires_of_2003
              (przerazajacy animowany gif o tym jak rozprzestrzenial sie w 2003 pozar ktory o
              malo nie puscil canberry z dymem, sytuacja wymykala sie spod kontroli, cud ze
              tylko kilka ofiar bo splonelo 500 domow w pol dnia w duffy).

              wspaniale sciezki rowerowe. zapach eukaliptusow! ptaki kakadu. bardzo
              prowincjonalnie. duzo mniej wydarzen kulturalnych niz w toronto czy warszawie.
              najlepsze plaze z murowana ciepla woda i wielkimi falami tylko 1.5 godziny drogi.

              nawet myslalem czy nie tam osiasc na dluzej. tak, dla mnie byloby ok.
              ale to troche ubocze swiata, jak sztokholm, wiec pozostaje przy moim pierwotnym
              wyborze - santa cruz, california.
    • jorl de_o 09.04.07, 09:21
      de_oakville napisał:

      > To jest podobno dopiero miasto! Stolica argentynskiego tanga. Slyszalem, ze
      > zycie nocne rozpoczyna sie tam na dobre o 10-tej w nocy, umowienie sie do kina
      > na 11-ta p.m. to "normalka", a w kawiarniach gwarniej o polnocy niz o 12-tej w
      > poludnie. Ma w dodatku podobno metro prawie tak piekne jak moskiewskie.
      > Kiedys, przed II WS, Argentyna to byl kraj mlekiem, miodem a przede wszystkim
      > "wolowina" plynacy i podobno 5-ty pod wzgledem dobrobytu na swiecie, ale
      >obecnie jest jednak juz tak daleko w tabeli,

      Kiedys dyskutowalem wlasnie o Argentynie na forum i do tego sie dobrze
      przygotowalem (jak to mam w zwyczaju) wiec troche o Argentynie wiem.
      A wiec Argentyna byla "bogata" na przelomie 19/20 w. Spowodowane bylo to
      konkurencyjnoscia ich pastwisk dla hodowli bydla jak i odkrycie surowcow. Ale im
      zbudowali Anglicy i Amerykanie infrastrukture czy kolejowa czy rzeznie i wlasnie
      Argentyna jest takim przykladem ze nalezy z wlasnej pracy do bogactwa dochodzic.
      Warunki naturalne oczywiscie dobra rzecz ale wlasna praca podstawa.
      I Argentynczycy za export miesa kupowali sobie wszystko z zagranicy bo byli
      "bogaci" a jak sie warunki exportowe zmienily (np. ograniczenia na import miesa
      w wielu krajach) obudzili sie z reka w nocniku.
      Stad zwiazki zawodowe walczace o "byle" bogactwo czyli Peron i tak sa tam gdzie
      sa. Czyli na dole.

      > ze nawet prosty lud w pociagu w Polsce nic
      > na jego temat nie mowi i nie wydaje "groznych pomrukow" z powodu zbyt niskich
      > zarobkow, nie odpowiadajacych jego emigracyjnym oczekiwaniom i aspiracjom (kto
      > dzis slyszal o emigracji do Argentyny?). Zreszta ten lud staje sie w coraz
      > wieksyzm stopniu eu-ropejski i europejski patriotyzm bedzie bral w nim coraz
      > bardziej gore urabiajac jego mentalnosc jak mase z miekkiej gliny, aby tylko na
      > takim porownaniu zakonczyc.

      Prosty lud z pociagow w Polsce ma w d.. patriotyzm. I to gleboko. Rozpatruja
      tylko pod katem pieniedzy, odleglosci (w domu co kilka tygodni). Fakt, ze sporo
      co wyjechalo tylko zarobic na mieszkanie (glowny motyw) bedzie tam siedzialo
      dlugo i potem zawsze. Nawet jak tego nie wiedza.
      Sam widze w Berlinie (znowu rozmowy w pociagu z prostym ludem) jak to
      przyjechali na rok a siedza juz lata. Na moje pytanie co z rentami (bo w
      Niemczech czesto na czarno praca czyli bez renty czy ubezpieczenia chorobowego)
      "ja nie dozyje".
      Ale mlodzi przyzwyczajeni w Polsce do ciezkiej pracy (a tak jest) sie moga w
      legalnych pracach dobrze zaaklimatyzowac. W Europie.
      Ja naprawde podziwiam dziewczyny ktore zaciskajac zeby w Polsce studiuja aby nie
      byc zmuszonym do pracy na tasmach w Montowniach im. Balcerowicza. Czy na kasie w
      supermarkecie. I takie jak maja szanse np. w Anglii cos osiagnac to naprawde
      pracuja ciezko. To sa wartosciowi ludzie dla kazdego spoleczenstwa. Mowie o
      dziewczynach bo je znam ale mysle ze chlopcy sa podobni. Tymi sie sila rzeczy
      nie interesuje.

      A moja corka ma samochod ze znakami Podsdamu. Bo dom w tamtej okolicy
      wybudowali. Jezdzi kazdego dnia do pracy przez Podsdam.
      Pozdrowienia
    • polani Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 09.04.07, 10:01
      tam gdzie nie nas
    • manny_ramirez Re: W jaki miescie jest dobrze zyc? 09.04.07, 14:04
      Waszyngton
    • jorl -2- 09.04.07, 14:25
      -love-2-ski napisała:

      > mozna wszedzie tylko trzeba miec z kim zyc i po co zyc a nic,ani nikt nie
      > zastapi RODZINY,bo to jest jedyne co trzyma czleka przy zyciu:)

      Rodzina trzyma przy zyciu??? No nie, droga -2-! Absolutnie nieprawda.
      Mam corke z ktora sie rzadko widze, czesciej telefonujemy chciaz mamy do siebie
      zaufanie.
      Corka jest ponad 2 lata zamezna a powiedziala mi niedawno, ze w malzenstwie sie
      gnije. Co prawda tylko raz to powiedziala jak szukala pracy i mogla ja miec
      najpierw 150km od domu wiec musialaby tam zamieszkac. Sama w tygodniu. Nawet
      chciala, stad to powiedziala.
      Co prawda teraz juz tego nie mowi (o gniciu) ale zobaczymy. A prace ma teraz blizej.
      Moja corka napewno sadzac po charakterze, chociaz badan DNA robic nie bede.
      Lepiej dmuchac na zimne!

      A moje zycie cholernie warte jest zycia i jest w duzym sensie bez rodziny.

      Pozdrowienia





Inne wątki na temat:
Pełna wersja