Gość: |v|rowa
IP: 12.6.221.*
28.05.03, 00:50
...A jak przeciez wiadomo bez naszych 200 zolnierzy wojna ta nie zostalaby
nigdy wygrana, wiec nam sie najbardziej smakowity kasek nalezy.
Strategia uzycia takiej liczby zolnierzy byla prosta i zarazem genialna sama
w sobie - gdy sie Irakijczycy dowiadywali ilu na nich wyslalismy zolnierzy,
wybuchali niepohamowanym smiechem i jak juz im oczy zaczynaly lzawic...
wtedy zjawiali sie Amis - iiii lupucupu! I tym sposobem wojna zostala
wygrana....
Nie mowiac o tym, ze jak efekt naszej porazajacej taktyki nieco slabl i
zaczely sie problemy na froncie, bo Irakijczycy juz tylko glupawo sie
usmiechali - wzmocnilismy natarcie dosylajac kolejnych 8 (OSMIU) zolnierzy,
co spowodowalo, ze przeciwnicy zaczeli ponownie cierpiec na ataki smiechu,
tym razem polaczone z tzw. odruchem masowym (czyli jednoczasowym oddaniem
moczu i kalu) oraz uporczywa czkawka. Po tym brawurowym ataku nie byli juz
nawet w stanie Bagdadu bronic. Brawo nasz rzad, brawo nasi chlopcy!!!!!
Przeto cala irakijska ropa(z zainfekowanych ran postrzalowych) i gaz(y -
wiadomo skad) naleza sie POLSCE!!!