Polski Holokaust bez marketingu

IP: *.mco.bellsouth.net 29.06.03, 04:01
Niewybaczalny grzech" Bożeny Gilbride

"Z początkiem maja br. złożyłam oficjalnie rezygnację z dalszego udziału w
pracach Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów
(NPAJAC), w której pracowałam jako członek w ostatnich siedmiu latach.
Uznałam, że nie mogę być dalej członkiem organizacji, która odmawia prawa do
traktowania pięciu milionów Polaków jako ofiar Holocaustu" - napisała Bożena
Urbanowicz-Gilbride. Wiadomość o jej rezygnacji z dalszego udziału w dialogu
polsko-żydowskim, prowadzonym teraz pod egidą waszyngtońskiej organizacji
administrowanej przez stronę żydowską, stanowi prawdziwy szok. Zwłaszcza
kiedy uzmysłowimy sobie, kim jest ta osoba i co sobą reprezentuje.
Rodzina pani Bożeny pochodzi ze wschodnich ziem przedwojennej Polski, które
najpierw stały się ofiarą sowieckiej inwazji, a niedługo potem długiej i
okrutnej okupacji hitlerowskiej. Pani Bożena była siedmioletnią dziewczynką,
kiedy zobaczyła oddziały Armii Czerwonej wkraczające do jej osady, Leonówki,
a w dwa lata później wieś płonęła, podpalona przez niemieckich najeźdźców.
Jej rodzice otwarcie pomagali innym w tych tak trudnych i niebezpiecznych
czasach. Ojciec udzielał schronienia licznym Żydom w swoim gospodarstwie, co
groziło rozstrzelaniem, nie tylko jego, ale i całej rodziny.
W 1944 roku gestapo aresztowało matkę pani Bożeny i zesłało ją wraz z
dziećmi do obozu koncentracyjnego w Ravensbru¨ck, gdzie poddano ją
zbrodniczym eksperymentom medycznym, a następnie do Gross-Rosen. Rozdzielona
przez wojenne losy i różne miejsca pobytu w obozach rodzina miała spotkać
się dopiero po latach, w Ameryce.
Pierwsza trafiła tam pani Bożena z siostrami, jako ofiara zza drutów
kolczastych. Do Ameryki przyjechała w roku 1947. Po latach prowadzonych
wytrwale poszukiwań znaleziono też ślad matki i dziesięć lat później
sprowadzono ją do Stanów. Pani Bożena była już mężatką, jej młodsza siostra
właśnie wyszła za mąż, a najmłodsza wstąpiła do klasztoru. Raz jeszcze było
to szokujące zetknięcie z ranami wojny. Dorosłym już kobietom z trudem
przyszło rozpoznanie matki - zniszczonej przez wojenne cierpienia staruszki.
Nic dziwnego, że misji upowszechnienia w Ameryce wiedzy i prawdy o rozmiarze
cierpień ludzi podczas II wojny światowej poświęciła pani Bożena całe swe
późniejsze życie.

Prawda o cierpieniu Polaków
Pani Bożena nawiązała bliskie kontakty z Ligą Katolicką w Nowym Jorku i
rozpoczęła wyjazdy do różnych miejsc, szkół, kościołów i organizacji, gdzie
tak przejmująco opowiadała o własnych i rodzinnych doświadczeniach z lat
okupacji w Polsce i Europie, że w krótkim czasie zdobyła sobie renomę
poszukiwanej i cenionej mówczyni. Tym bardziej że działo się to w czasach
szybkiego wzrostu popularności tematu holokaustu, czyli odkrywania prawdy o
zbrodniach i cierpieniach ludzi poddanych bestialskiej polityce III Rzeszy
Niemieckiej.
Pani Bożena szybko znalazła uznanie renomowanych instytucji edukacyjnych,
została m.in. członkiem Nassau Country Holocaust Commission w Nowym Jorku. U
progu lat 90. podjęła się szerokiej misji zbierania "mówionej historii",
czyli wyznań i wspomnień ludzi, którzy przed przyjazdem do Stanów przeszli
przez okrutne doświadczenia wojny i okupacji hitlerowskiej, a także
sowieckich łagrów. Od początku traktowała holokaust jako określenie
cierpienia wszystkich ludzi, którzy zostali poddani ludobójczej polityce
hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. Nie budziło to wtedy żadnych
zastrzeżeń nowo otwartego Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, które chętnie
korzystało z gromadzonych przez panią Bożenę zapisów, historii i wspomnień.
Środowisko, w którym pracowała, również bardzo ceniło jej oddanie sprawie.
Miasto Hempstead ogłosiło ją z tej racji Kobietą Roku 1992, a rok później
nowojorski Wydział Oświaty wyróżnił ją nagrodą imienia Louis E. Yavner.
Otrzymała też honorowy medal Ellis Island, a w Polsce Lech Wałęsa przyznał
jej Krzyż Zasługi za działalność służącą budowaniu pomostów pomiędzy
Polakami a Żydami. W 1995 r. uznano ją za Honorową Sprawiedliwą wśród
Narodów Świata, zaś lokalne dyplomy uznania od kongresmanów i senatorów
trudno wprost zliczyć.

W radzie polsko-żydowskiej
W 1997 r. Bożena Urbanowicz-Gilbride włączyła się czynnie w działalność
Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów -
kluczowej organizacji dialogu polsko-żydowskiego w tym kraju. Od samego
początku mocno akcentowała potrzebę równego traktowania doświadczeń polskich
i żydowskich, jako ofiar tego samego zbrodniczego systemu hitlerowskiego.
Jako akt dobrej woli już na wstępie sfinansowała tablicę pamiątkową na
terenie warszawskiego getta, sławiącą ludzi "Żegoty", którzy w czasie wojny
pomagali ludności żydowskiej. W 1998 r. powstał z jej inicjatywy i za jej
środki dokumentalny film "Żegota: Rada Pomocy dla Żydów w okupowanej
Polsce", który jako pomoc edukacyjna trafił w Stanach Zjednoczonych do wielu
środowisk, szkół i instytucji, służąc nieuprzedzonemu, sprawiedliwemu
spojrzeniu na polsko-żydowskie relacje podczas ostatniej wojny.
W tamtych czasach pani Bożena udzielała się w radzie w różny sposób:
jeździła z grupami i delegacjami do byłych obozów koncentracyjnych, w tym
także oświęcimskiego, starała się pośredniczyć w konflikcie wywołanym wokół
obecności Sióstr Karmelitanek w Oświęcimiu, przygotowywała wystawy
o "mozaice ofiar Holocaustu", m.in. dla muzeum w Long Island oraz dla wielu
nowojorskich instytucji.
Współpracowała też blisko z American Defamation League - żydowską
organizacją strzegącą dobrego imienia i interesów żydowskich, przy
opracowywaniu materiałów dla nauczycieli. Brała udział w dużych
konferencjach eksponujących losy katolików w okupowanej Europie (m.in. w
Greenboro w Północnej Karolinie).
Z natury entuzjastyczna i otwarta, Bożena Urbanowicz-Gilbride z wielką
odwagą broniła swoich przekonań i wiary, że także holokaust stanowił wielką
lekcję ludzkiej solidarności wśród ofiar i tych, którzy starali się przeżyć
ten czas najgorszy z możliwych.

Coraz więcej roszczeń
Zmieniają się jednak czasy i zmienia się polityka. Sam, uczestnicząc w wielu
spotkaniach dialogowych w Chicago i w Waszyngtonie, w tym także w
posiedzeniach wspomnianej Rady Polaków i Żydów, czułem, jak niemiłej
ewolucji zaczęło ulegać stanowisko żydowskich "partnerów". Agenda stawała
się coraz bardziej zdominowana przez roszczeniowe i doraźne akcje środowiska
żydowskiego, tak wobec Polski (zwrot mienia, rekompensata za straty
wojenne), jak i środowisk polonijnych.
Ale pani Bożena Urbanowicz-Gilbride zawsze była wielką optymistką.
Przekonywała mnie, że nasze miejsce w tym dialogu ma sens. Dysponowała
solidnym atutem swojej obozowej przeszłości, pomocą rodziców dla Żydów w
czasie wojny, wieloletnią współpracą z żydowskimi partnerami w nauczaniu o
holokauście i ofiarach. Domagała się sprawiedliwego partnerstwa,
dostrzegania historycznej prawdy o losie Polski i Polaków, bronienia ich
przed coraz częstszymi fałszywymi oskarżeniami, a także jawnymi aktami
bigoterii czy antypolonizmu. Czyniła to zawsze z podniesionym czołem i
podziwu godną, rzadką w tym środowisku odwagą. Była osobą niezależną i
finansowo na tyle samodzielną, że nie musiała - jak wielu innych działaczy
polonijnych - usilnie zabiegać o względy żydowskich partnerów.
Jednak nadszedł moment, kiedy i ona nie zdołała dalej znosić piętrzących się
objawów wrogości i braku tolerancji dla nie-Żydów w tym tracącym wciąż na
wiarygodności, jednostronnym "dialogu". Występując w ubiegłym roku z
wykładem o holokauście z jej perspektywy, zaproponowała uczenie o
przykładach cierpienia Polaków i ich heroizmu w czasach holokaustu, na równi
z doświadczeniami żydowskimi. To okazało się "za wiele" i wywołało wielki
sprzeciw osób stojących u steru Rady Krajowej Polaków i Żydów. W liście
skierowanym wiosną tego roku do p. Bożeny dwaj
    • Gość: A.D. Polski Holokaust bez marketingu cz.II IP: *.mco.bellsouth.net 29.06.03, 04:04
      To okazało się "za wiele" i wywołało wielki sprzeciw osób stojących u steru
      Rady Krajowej Polaków i Żydów. W liście skierowanym wiosną tego roku do p.
      Bożeny dwaj przewodniczący Rady - ze strony polskiej mec. John J. Pikarski Jr.
      z Chicago, z żydowskiej Martin I. Bresler - akcentując na wstępie "głębokie
      uznanie i podziw dla jej wytrwałych wysiłków", odrzucili możliwość ogłoszenia
      jej stanowiska na temat stosunków polsko-żydowskich i zaprezentowania jej
      programu nauczania o holokauście na stronie internetowej Rady - jako
      materiału "nie służącego najlepszym jej interesom". Uczynili to, jak
      stwierdzili, "po dyskusji z szeregiem liderów Rady i głębokim przeanalizowaniu
      własnego sumienia". Poglądy wypowiedziane przez p. Gilbride uznano za
      zasadniczo sprzeczne z misją, jakiej służyć ma dialog i działalność Rady
      Polsko-Żydowskiej.
      "Jesteśmy przekonani, że centralny wątek Pani prezentacji pozostaje w
      sprzeczności z wieloletnią tradycją pojmowania Holocaustu" - piszą panowie
      Pikarski i Bresler.
      Pojęcie to, zdaniem przewodniczących, "specyficznie i wyłącznie" odnosić się
      może tylko do "wymordowania Żydów przez hitlerowskie Niemcy". Te losy
      są "nieporównywalne" i "szczególne", a zatem nie mogą być przeniesione na
      innych. Utrzymują oni dalej, że "nie zamierzają bynajmniej uszczuplić ani
      pomniejszyć obrazu traktowania Chrześcijan w tym mrocznym okresie dziejów
      Europy", a historię "nadzwyczajnych cierpień Polaków, którzy stracili trzy
      miliony Chrześcijan należy opowiedzieć szerszemu gremium". Co więcej, są
      oni "świadomi ważnej pomocy i wielkiej osobistej ofiary polskich Chrześcijan,
      którzy zdecydowali się ratować Żydów w trakcie wojny". Jedynie tego
      rodzaju "sugestie programowe mogą być zgłoszone dla kontynuowania podobnych
      wysiłków".

      "Naród wybrany" także w cierpieniu
      Jak komentuje sama p. Urbanowicz-Gilbride w swoim oświadczeniu, podobne
      stanowisko zajął działający w Radzie od lat ks. John Pawlikowski z Chicago.
      Przypomniał on, jako członek Rady Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, że
      polityka prowadzona przez te instytucje określa wyłącznie Żydów jako ofiary
      holokaustu. Dla "innych" jest w Muzeum "inne miejsce". Jakie - pisze o tym
      otwarcie i z goryczą pani Bożena. A zatem także w ofierze i cierpieniu Żydzi
      mają pozostać "narodem wybranym". Cierpienia "innych" są też "inne", a zatem
      jakby gorszej kategorii.
      Przeciwko temu rozróżnieniu, które głęboko sięga także w ocenę jej własnej
      przeszłości obozowej, protestuje obecnie Bożena Gilbride. Nie jest to spór
      czysto osobisty ani tym bardziej formalny. Nie tylko ona odnosi wrażenie, że
      po 58 latach od zakończenia wojny powiększa się dystans pomiędzy tymi, którzy
      cierpieli w wielu krajach Europy z rąk tych samych niemieckich oprawców. Dziś
      wydaje się, że tylko jedna grupa zasługuje na instytucjonalną pamięć i
      celebrację - ofiary pochodzenia żydowskiego. Tego podziału nie było po wojnie,
      nie było też przez długie dekady po niej. Ta jawnie podporządkowana
      dzisiejszej polityce ideologia, konsekrowany "mit Holocaustu" wyrósł dopiero w
      ostatnich dekadach, na naszych oczach.
      Bożena Urbanowicz-Gilbride woła dziś o powrót do historycznych źródeł i
      faktów, do widzenia kwestii zbrodni i ofiar w sposób dziejowo sprawiedliwy,
      pozbawiony jawnej politycznej dyskryminacji.
      To bardzo odważny i głęboko uzasadniony głos, który nie może przejść
      niezauważony. Nie możemy pozwolić, aby polskie cierpienia były traktowane jako
      drugorzędne, by je pomniejszano, fałszowano i lekceważono. Jeśli sami nie
      będziemy tej prawdy bronić, z pewnością nie uczynią tego wszyscy ci, którzy
      dziś chętnie wynajmują się innym środowiskom do służenia w interesach
      sprzecznych z polskimi. To zjawisko ma coraz większy rozmiar, tak w kraju, jak
      i w Ameryce. Jeśli nie podejmiemy tego wysiłku dziś, jutro może być już za
      późno.
      Wojciech A. Wierzewski, Chicago
    • Gość: A.D. Re: Polski Holokaust bez marketingu IP: *.mco.bellsouth.net 30.06.03, 15:38
      Gość portalu: A.D. napisał(a):

      ) Niewybaczalny grzech" Bożeny Gilbride
      )
      ) "Z początkiem maja br. złożyłam oficjalnie rezygnację z dalszego udziału w
      ) pracach Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów
      ) (NPAJAC), w której pracowałam jako członek w ostatnich siedmiu latach.
      ) Uznałam, że nie mogę być dalej członkiem organizacji, która odmawia prawa do
      ) traktowania pięciu milionów Polaków jako ofiar Holocaustu" - napisała Bożena
      ) Urbanowicz-Gilbride. Wiadomość o jej rezygnacji z dalszego udziału w dialogu
      ) polsko-żydowskim, prowadzonym teraz pod egidą waszyngtońskiej organizacji
      ) administrowanej przez stronę żydowską, stanowi prawdziwy szok. Zwłaszcza
      ) kiedy uzmysłowimy sobie, kim jest ta osoba i co sobą reprezentuje.
      ) Rodzina pani Bożeny pochodzi ze wschodnich ziem przedwojennej Polski, które
      ) najpierw stały się ofiarą sowieckiej inwazji, a niedługo potem długiej i
      ) okrutnej okupacji hitlerowskiej. Pani Bożena była siedmioletnią dziewczynką,
      ) kiedy zobaczyła oddziały Armii Czerwonej wkraczające do jej osady, Leonówki,
      ) a w dwa lata później wieś płonęła, podpalona przez niemieckich najeźdźców.
      ) Jej rodzice otwarcie pomagali innym w tych tak trudnych i niebezpiecznych
      ) czasach. Ojciec udzielał schronienia licznym Żydom w swoim gospodarstwie, co
      ) groziło rozstrzelaniem, nie tylko jego, ale i całej rodziny.
      ) W 1944 roku gestapo aresztowało matkę pani Bożeny i zesłało ją wraz z
      ) dziećmi do obozu koncentracyjnego w Ravensbru¨ck, gdzie poddano ją
      ) zbrodniczym eksperymentom medycznym, a następnie do Gross-Rosen. Rozdzielona
      ) przez wojenne losy i różne miejsca pobytu w obozach rodzina miała spotkać
      ) się dopiero po latach, w Ameryce.
      ) Pierwsza trafiła tam pani Bożena z siostrami, jako ofiara zza drutów
      ) kolczastych. Do Ameryki przyjechała w roku 1947. Po latach prowadzonych
      ) wytrwale poszukiwań znaleziono też ślad matki i dziesięć lat później
      ) sprowadzono ją do Stanów. Pani Bożena była już mężatką, jej młodsza siostra
      ) właśnie wyszła za mąż, a najmłodsza wstąpiła do klasztoru. Raz jeszcze było
      ) to szokujące zetknięcie z ranami wojny. Dorosłym już kobietom z trudem
      ) przyszło rozpoznanie matki - zniszczonej przez wojenne cierpienia staruszki.
      ) Nic dziwnego, że misji upowszechnienia w Ameryce wiedzy i prawdy o rozmiarze
      ) cierpień ludzi podczas II wojny światowej poświęciła pani Bożena całe swe
      ) późniejsze życie.
      )
      ) Prawda o cierpieniu Polaków
      ) Pani Bożena nawiązała bliskie kontakty z Ligą Katolicką w Nowym Jorku i
      ) rozpoczęła wyjazdy do różnych miejsc, szkół, kościołów i organizacji, gdzie
      ) tak przejmująco opowiadała o własnych i rodzinnych doświadczeniach z lat
      ) okupacji w Polsce i Europie, że w krótkim czasie zdobyła sobie renomę
      ) poszukiwanej i cenionej mówczyni. Tym bardziej że działo się to w czasach
      ) szybkiego wzrostu popularności tematu holokaustu, czyli odkrywania prawdy o
      ) zbrodniach i cierpieniach ludzi poddanych bestialskiej polityce III Rzeszy
      ) Niemieckiej.
      ) Pani Bożena szybko znalazła uznanie renomowanych instytucji edukacyjnych,
      ) została m.in. członkiem Nassau Country Holocaust Commission w Nowym Jorku. U
      ) progu lat 90. podjęła się szerokiej misji zbierania "mówionej historii",
      ) czyli wyznań i wspomnień ludzi, którzy przed przyjazdem do Stanów przeszli
      ) przez okrutne doświadczenia wojny i okupacji hitlerowskiej, a także
      ) sowieckich łagrów. Od początku traktowała holokaust jako określenie
      ) cierpienia wszystkich ludzi, którzy zostali poddani ludobójczej polityce
      ) hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. Nie budziło to wtedy żadnych
      ) zastrzeżeń nowo otwartego Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, które chętnie
      ) korzystało z gromadzonych przez panią Bożenę zapisów, historii i wspomnień.
      ) Środowisko, w którym pracowała, również bardzo ceniło jej oddanie sprawie.
      ) Miasto Hempstead ogłosiło ją z tej racji Kobietą Roku 1992, a rok później
      ) nowojorski Wydział Oświaty wyróżnił ją nagrodą imienia Louis E. Yavner.
      ) Otrzymała też honorowy medal Ellis Island, a w Polsce Lech Wałęsa przyznał
      ) jej Krzyż Zasługi za działalność służącą budowaniu pomostów pomiędzy
      ) Polakami a Żydami. W 1995 r. uznano ją za Honorową Sprawiedliwą wśród
      ) Narodów Świata, zaś lokalne dyplomy uznania od kongresmanów i senatorów
      ) trudno wprost zliczyć.
      )
      ) W radzie polsko-żydowskiej
      ) W 1997 r. Bożena Urbanowicz-Gilbride włączyła się czynnie w działalność
      ) Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów -
      ) kluczowej organizacji dialogu polsko-żydowskiego w tym kraju. Od samego
      ) początku mocno akcentowała potrzebę równego traktowania doświadczeń polskich
      ) i żydowskich, jako ofiar tego samego zbrodniczego systemu hitlerowskiego.
      ) Jako akt dobrej woli już na wstępie sfinansowała tablicę pamiątkową na
      ) terenie warszawskiego getta, sławiącą ludzi "Żegoty", którzy w czasie wojny
      ) pomagali ludności żydowskiej. W 1998 r. powstał z jej inicjatywy i za jej
      ) środki dokumentalny film "Żegota: Rada Pomocy dla Żydów w okupowanej
      ) Polsce", który jako pomoc edukacyjna trafił w Stanach Zjednoczonych do wielu
      ) środowisk, szkół i instytucji, służąc nieuprzedzonemu, sprawiedliwemu
      ) spojrzeniu na polsko-żydowskie relacje podczas ostatniej wojny.
      ) W tamtych czasach pani Bożena udzielała się w radzie w różny sposób:
      ) jeździła z grupami i delegacjami do byłych obozów koncentracyjnych, w tym
      ) także oświęcimskiego, starała się pośredniczyć w konflikcie wywołanym wokół
      ) obecności Sióstr Karmelitanek w Oświęcimiu, przygotowywała wystawy
      ) o "mozaice ofiar Holocaustu", m.in. dla muzeum w Long Island oraz dla wielu
      ) nowojorskich instytucji.
      ) Współpracowała też blisko z American Defamation League - żydowską
      ) organizacją strzegącą dobrego imienia i interesów żydowskich, przy
      ) opracowywaniu materiałów dla nauczycieli. Brała udział w dużych
      ) konferencjach eksponujących losy katolików w okupowanej Europie (m.in. w
      ) Greenboro w Północnej Karolinie).
      ) Z natury entuzjastyczna i otwarta, Bożena Urbanowicz-Gilbride z wielką
      ) odwagą broniła swoich przekonań i wiary, że także holokaust stanowił wielką
      ) lekcję ludzkiej solidarności wśród ofiar i tych, którzy starali się przeżyć
      ) ten czas najgorszy z możliwych.
      )
      ) Coraz więcej roszczeń
      ) Zmieniają się jednak czasy i zmienia się polityka. Sam, uczestnicząc w wielu
      ) spotkaniach dialogowych w Chicago i w Waszyngtonie, w tym także w
      ) posiedzeniach wspomnianej Rady Polaków i Żydów, czułem, jak niemiłej
      ) ewolucji zaczęło ulegać stanowisko żydowskich "partnerów". Agenda stawała
      ) się coraz bardziej zdominowana przez roszczeniowe i doraźne akcje środowiska
      ) żydowskiego, tak wobec Polski (zwrot mienia, rekompensata za straty
      ) wojenne), jak i środowisk polonijnych.
      ) Ale pani Bożena Urbanowicz-Gilbride zawsze była wielką optymistką.
      ) Przekonywała mnie, że nasze miejsce w tym dialogu ma sens. Dysponowała
      ) solidnym atutem swojej obozowej przeszłości, pomocą rodziców dla Żydów w
      ) czasie wojny, wieloletnią współpracą z żydowskimi partnerami w nauczaniu o
      ) holokauście i ofiarach. Domagała się sprawiedliwego partnerstwa,
      ) dostrzegania historycznej prawdy o losie Polski i Polaków, bronienia ich
      ) przed coraz częstszymi fałszywymi oskarżeniami, a także jawnymi aktami
      ) bigoterii czy antypolonizmu. Czyniła to zawsze z podniesionym czołem i
      ) podziwu godną, rzadką w tym środowisku odwagą. Była osobą niezależną i
      ) finansowo na tyle samodzielną, że nie musiała - jak wielu innych działaczy
      ) polonijnych - usilnie zabiegać o względy żydowskich partnerów.
      ) Jednak nadszedł moment, kiedy i ona nie zdołała dalej znosić piętrzących się
      ) objawów wrogości i braku tolerancji dla nie-Żydów w tym tracącym wciąż na
      ) wiarygodności, jednostronnym "dialogu". Występując w ubiegłym roku z
      ) wykładem o holokauście z jej perspektywy, zaproponowała uczenie o
      ) przykła
    • Gość: A.D. Re: Polski Holokaust bez marketingu IP: *.mco.bellsouth.net 01.07.03, 18:00
      Gość portalu: A.D. napisał(a):

      ) Niewybaczalny grzech" Bożeny Gilbride
      )
      ) "Z początkiem maja br. złożyłam oficjalnie rezygnację z dalszego udziału w
      ) pracach Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów
      ) (NPAJAC), w której pracowałam jako członek w ostatnich siedmiu latach.
      ) Uznałam, że nie mogę być dalej członkiem organizacji, która odmawia prawa do
      ) traktowania pięciu milionów Polaków jako ofiar Holocaustu" - napisała Bożena
      ) Urbanowicz-Gilbride. Wiadomość o jej rezygnacji z dalszego udziału w dialogu
      ) polsko-żydowskim, prowadzonym teraz pod egidą waszyngtońskiej organizacji
      ) administrowanej przez stronę żydowską, stanowi prawdziwy szok. Zwłaszcza
      ) kiedy uzmysłowimy sobie, kim jest ta osoba i co sobą reprezentuje.
      ) Rodzina pani Bożeny pochodzi ze wschodnich ziem przedwojennej Polski, które
      ) najpierw stały się ofiarą sowieckiej inwazji, a niedługo potem długiej i
      ) okrutnej okupacji hitlerowskiej. Pani Bożena była siedmioletnią dziewczynką,
      ) kiedy zobaczyła oddziały Armii Czerwonej wkraczające do jej osady, Leonówki,
      ) a w dwa lata później wieś płonęła, podpalona przez niemieckich najeźdźców.
      ) Jej rodzice otwarcie pomagali innym w tych tak trudnych i niebezpiecznych
      ) czasach. Ojciec udzielał schronienia licznym Żydom w swoim gospodarstwie, co
      ) groziło rozstrzelaniem, nie tylko jego, ale i całej rodziny.
      ) W 1944 roku gestapo aresztowało matkę pani Bożeny i zesłało ją wraz z
      ) dziećmi do obozu koncentracyjnego w Ravensbru¨ck, gdzie poddano ją
      ) zbrodniczym eksperymentom medycznym, a następnie do Gross-Rosen. Rozdzielona
      ) przez wojenne losy i różne miejsca pobytu w obozach rodzina miała spotkać
      ) się dopiero po latach, w Ameryce.
      ) Pierwsza trafiła tam pani Bożena z siostrami, jako ofiara zza drutów
      ) kolczastych. Do Ameryki przyjechała w roku 1947. Po latach prowadzonych
      ) wytrwale poszukiwań znaleziono też ślad matki i dziesięć lat później
      ) sprowadzono ją do Stanów. Pani Bożena była już mężatką, jej młodsza siostra
      ) właśnie wyszła za mąż, a najmłodsza wstąpiła do klasztoru. Raz jeszcze było
      ) to szokujące zetknięcie z ranami wojny. Dorosłym już kobietom z trudem
      ) przyszło rozpoznanie matki - zniszczonej przez wojenne cierpienia staruszki.
      ) Nic dziwnego, że misji upowszechnienia w Ameryce wiedzy i prawdy o rozmiarze
      ) cierpień ludzi podczas II wojny światowej poświęciła pani Bożena całe swe
      ) późniejsze życie.
      )
      ) Prawda o cierpieniu Polaków
      ) Pani Bożena nawiązała bliskie kontakty z Ligą Katolicką w Nowym Jorku i
      ) rozpoczęła wyjazdy do różnych miejsc, szkół, kościołów i organizacji, gdzie
      ) tak przejmująco opowiadała o własnych i rodzinnych doświadczeniach z lat
      ) okupacji w Polsce i Europie, że w krótkim czasie zdobyła sobie renomę
      ) poszukiwanej i cenionej mówczyni. Tym bardziej że działo się to w czasach
      ) szybkiego wzrostu popularności tematu holokaustu, czyli odkrywania prawdy o
      ) zbrodniach i cierpieniach ludzi poddanych bestialskiej polityce III Rzeszy
      ) Niemieckiej.
      ) Pani Bożena szybko znalazła uznanie renomowanych instytucji edukacyjnych,
      ) została m.in. członkiem Nassau Country Holocaust Commission w Nowym Jorku. U
      ) progu lat 90. podjęła się szerokiej misji zbierania "mówionej historii",
      ) czyli wyznań i wspomnień ludzi, którzy przed przyjazdem do Stanów przeszli
      ) przez okrutne doświadczenia wojny i okupacji hitlerowskiej, a także
      ) sowieckich łagrów. Od początku traktowała holokaust jako określenie
      ) cierpienia wszystkich ludzi, którzy zostali poddani ludobójczej polityce
      ) hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. Nie budziło to wtedy żadnych
      ) zastrzeżeń nowo otwartego Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, które chętnie
      ) korzystało z gromadzonych przez panią Bożenę zapisów, historii i wspomnień.
      ) Środowisko, w którym pracowała, również bardzo ceniło jej oddanie sprawie.
      ) Miasto Hempstead ogłosiło ją z tej racji Kobietą Roku 1992, a rok później
      ) nowojorski Wydział Oświaty wyróżnił ją nagrodą imienia Louis E. Yavner.
      ) Otrzymała też honorowy medal Ellis Island, a w Polsce Lech Wałęsa przyznał
      ) jej Krzyż Zasługi za działalność służącą budowaniu pomostów pomiędzy
      ) Polakami a Żydami. W 1995 r. uznano ją za Honorową Sprawiedliwą wśród
      ) Narodów Świata, zaś lokalne dyplomy uznania od kongresmanów i senatorów
      ) trudno wprost zliczyć.
      )
      ) W radzie polsko-żydowskiej
      ) W 1997 r. Bożena Urbanowicz-Gilbride włączyła się czynnie w działalność
      ) Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów -
      ) kluczowej organizacji dialogu polsko-żydowskiego w tym kraju. Od samego
      ) początku mocno akcentowała potrzebę równego traktowania doświadczeń polskich
      ) i żydowskich, jako ofiar tego samego zbrodniczego systemu hitlerowskiego.
      ) Jako akt dobrej woli już na wstępie sfinansowała tablicę pamiątkową na
      ) terenie warszawskiego getta, sławiącą ludzi "Żegoty", którzy w czasie wojny
      ) pomagali ludności żydowskiej. W 1998 r. powstał z jej inicjatywy i za jej
      ) środki dokumentalny film "Żegota: Rada Pomocy dla Żydów w okupowanej
      ) Polsce", który jako pomoc edukacyjna trafił w Stanach Zjednoczonych do wielu
      ) środowisk, szkół i instytucji, służąc nieuprzedzonemu, sprawiedliwemu
      ) spojrzeniu na polsko-żydowskie relacje podczas ostatniej wojny.
      ) W tamtych czasach pani Bożena udzielała się w radzie w różny sposób:
      ) jeździła z grupami i delegacjami do byłych obozów koncentracyjnych, w tym
      ) także oświęcimskiego, starała się pośredniczyć w konflikcie wywołanym wokół
      ) obecności Sióstr Karmelitanek w Oświęcimiu, przygotowywała wystawy
      ) o "mozaice ofiar Holocaustu", m.in. dla muzeum w Long Island oraz dla wielu
      ) nowojorskich instytucji.
      ) Współpracowała też blisko z American Defamation League - żydowską
      ) organizacją strzegącą dobrego imienia i interesów żydowskich, przy
      ) opracowywaniu materiałów dla nauczycieli. Brała udział w dużych
      ) konferencjach eksponujących losy katolików w okupowanej Europie (m.in. w
      ) Greenboro w Północnej Karolinie).
      ) Z natury entuzjastyczna i otwarta, Bożena Urbanowicz-Gilbride z wielką
      ) odwagą broniła swoich przekonań i wiary, że także holokaust stanowił wielką
      ) lekcję ludzkiej solidarności wśród ofiar i tych, którzy starali się przeżyć
      ) ten czas najgorszy z możliwych.
      )
      ) Coraz więcej roszczeń
      ) Zmieniają się jednak czasy i zmienia się polityka. Sam, uczestnicząc w wielu
      ) spotkaniach dialogowych w Chicago i w Waszyngtonie, w tym także w
      ) posiedzeniach wspomnianej Rady Polaków i Żydów, czułem, jak niemiłej
      ) ewolucji zaczęło ulegać stanowisko żydowskich "partnerów". Agenda stawała
      ) się coraz bardziej zdominowana przez roszczeniowe i doraźne akcje środowiska
      ) żydowskiego, tak wobec Polski (zwrot mienia, rekompensata za straty
      ) wojenne), jak i środowisk polonijnych.
      ) Ale pani Bożena Urbanowicz-Gilbride zawsze była wielką optymistką.
      ) Przekonywała mnie, że nasze miejsce w tym dialogu ma sens. Dysponowała
      ) solidnym atutem swojej obozowej przeszłości, pomocą rodziców dla Żydów w
      ) czasie wojny, wieloletnią współpracą z żydowskimi partnerami w nauczaniu o
      ) holokauście i ofiarach. Domagała się sprawiedliwego partnerstwa,
      ) dostrzegania historycznej prawdy o losie Polski i Polaków, bronienia ich
      ) przed coraz częstszymi fałszywymi oskarżeniami, a także jawnymi aktami
      ) bigoterii czy antypolonizmu. Czyniła to zawsze z podniesionym czołem i
      ) podziwu godną, rzadką w tym środowisku odwagą. Była osobą niezależną i
      ) finansowo na tyle samodzielną, że nie musiała - jak wielu innych działaczy
      ) polonijnych - usilnie zabiegać o względy żydowskich partnerów.
      ) Jednak nadszedł moment, kiedy i ona nie zdołała dalej znosić piętrzących się
      ) objawów wrogości i braku tolerancji dla nie-Żydów w tym tracącym wciąż na
      ) wiarygodności, jednostronnym "dialogu". Występując w ubiegłym roku z
      ) wykładem o holokauście z jej perspektywy, zaproponowała uczenie o
      ) przykła
    • Gość: A.D. Re: Polski Holokaust bez marketingu IP: *.mco.bellsouth.net 02.07.03, 17:52
      Gość portalu: A.D. napisał(a):

      ) Niewybaczalny grzech" Bożeny Gilbride
      )
      ) "Z początkiem maja br. złożyłam oficjalnie rezygnację z dalszego udziału w
      ) pracach Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów
      ) (NPAJAC), w której pracowałam jako członek w ostatnich siedmiu latach.
      ) Uznałam, że nie mogę być dalej członkiem organizacji, która odmawia prawa do
      ) traktowania pięciu milionów Polaków jako ofiar Holocaustu" - napisała Bożena
      ) Urbanowicz-Gilbride. Wiadomość o jej rezygnacji z dalszego udziału w dialogu
      ) polsko-żydowskim, prowadzonym teraz pod egidą waszyngtońskiej organizacji
      ) administrowanej przez stronę żydowską, stanowi prawdziwy szok. Zwłaszcza
      ) kiedy uzmysłowimy sobie, kim jest ta osoba i co sobą reprezentuje.
      ) Rodzina pani Bożeny pochodzi ze wschodnich ziem przedwojennej Polski, które
      ) najpierw stały się ofiarą sowieckiej inwazji, a niedługo potem długiej i
      ) okrutnej okupacji hitlerowskiej. Pani Bożena była siedmioletnią dziewczynką,
      ) kiedy zobaczyła oddziały Armii Czerwonej wkraczające do jej osady, Leonówki,
      ) a w dwa lata później wieś płonęła, podpalona przez niemieckich najeźdźców.
      ) Jej rodzice otwarcie pomagali innym w tych tak trudnych i niebezpiecznych
      ) czasach. Ojciec udzielał schronienia licznym Żydom w swoim gospodarstwie, co
      ) groziło rozstrzelaniem, nie tylko jego, ale i całej rodziny.
      ) W 1944 roku gestapo aresztowało matkę pani Bożeny i zesłało ją wraz z
      ) dziećmi do obozu koncentracyjnego w Ravensbru¨ck, gdzie poddano ją
      ) zbrodniczym eksperymentom medycznym, a następnie do Gross-Rosen. Rozdzielona
      ) przez wojenne losy i różne miejsca pobytu w obozach rodzina miała spotkać
      ) się dopiero po latach, w Ameryce.
      ) Pierwsza trafiła tam pani Bożena z siostrami, jako ofiara zza drutów
      ) kolczastych. Do Ameryki przyjechała w roku 1947. Po latach prowadzonych
      ) wytrwale poszukiwań znaleziono też ślad matki i dziesięć lat później
      ) sprowadzono ją do Stanów. Pani Bożena była już mężatką, jej młodsza siostra
      ) właśnie wyszła za mąż, a najmłodsza wstąpiła do klasztoru. Raz jeszcze było
      ) to szokujące zetknięcie z ranami wojny. Dorosłym już kobietom z trudem
      ) przyszło rozpoznanie matki - zniszczonej przez wojenne cierpienia staruszki.
      ) Nic dziwnego, że misji upowszechnienia w Ameryce wiedzy i prawdy o rozmiarze
      ) cierpień ludzi podczas II wojny światowej poświęciła pani Bożena całe swe
      ) późniejsze życie.
      )
      ) Prawda o cierpieniu Polaków
      ) Pani Bożena nawiązała bliskie kontakty z Ligą Katolicką w Nowym Jorku i
      ) rozpoczęła wyjazdy do różnych miejsc, szkół, kościołów i organizacji, gdzie
      ) tak przejmująco opowiadała o własnych i rodzinnych doświadczeniach z lat
      ) okupacji w Polsce i Europie, że w krótkim czasie zdobyła sobie renomę
      ) poszukiwanej i cenionej mówczyni. Tym bardziej że działo się to w czasach
      ) szybkiego wzrostu popularności tematu holokaustu, czyli odkrywania prawdy o
      ) zbrodniach i cierpieniach ludzi poddanych bestialskiej polityce III Rzeszy
      ) Niemieckiej.
      ) Pani Bożena szybko znalazła uznanie renomowanych instytucji edukacyjnych,
      ) została m.in. członkiem Nassau Country Holocaust Commission w Nowym Jorku. U
      ) progu lat 90. podjęła się szerokiej misji zbierania "mówionej historii",
      ) czyli wyznań i wspomnień ludzi, którzy przed przyjazdem do Stanów przeszli
      ) przez okrutne doświadczenia wojny i okupacji hitlerowskiej, a także
      ) sowieckich łagrów. Od początku traktowała holokaust jako określenie
      ) cierpienia wszystkich ludzi, którzy zostali poddani ludobójczej polityce
      ) hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. Nie budziło to wtedy żadnych
      ) zastrzeżeń nowo otwartego Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, które chętnie
      ) korzystało z gromadzonych przez panią Bożenę zapisów, historii i wspomnień.
      ) Środowisko, w którym pracowała, również bardzo ceniło jej oddanie sprawie.
      ) Miasto Hempstead ogłosiło ją z tej racji Kobietą Roku 1992, a rok później
      ) nowojorski Wydział Oświaty wyróżnił ją nagrodą imienia Louis E. Yavner.
      ) Otrzymała też honorowy medal Ellis Island, a w Polsce Lech Wałęsa przyznał
      ) jej Krzyż Zasługi za działalność służącą budowaniu pomostów pomiędzy
      ) Polakami a Żydami. W 1995 r. uznano ją za Honorową Sprawiedliwą wśród
      ) Narodów Świata, zaś lokalne dyplomy uznania od kongresmanów i senatorów
      ) trudno wprost zliczyć.
      )
      ) W radzie polsko-żydowskiej
      ) W 1997 r. Bożena Urbanowicz-Gilbride włączyła się czynnie w działalność
      ) Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów -
      ) kluczowej organizacji dialogu polsko-żydowskiego w tym kraju. Od samego
      ) początku mocno akcentowała potrzebę równego traktowania doświadczeń polskich
      ) i żydowskich, jako ofiar tego samego zbrodniczego systemu hitlerowskiego.
      ) Jako akt dobrej woli już na wstępie sfinansowała tablicę pamiątkową na
      ) terenie warszawskiego getta, sławiącą ludzi "Żegoty", którzy w czasie wojny
      ) pomagali ludności żydowskiej. W 1998 r. powstał z jej inicjatywy i za jej
      ) środki dokumentalny film "Żegota: Rada Pomocy dla Żydów w okupowanej
      ) Polsce", który jako pomoc edukacyjna trafił w Stanach Zjednoczonych do wielu
      ) środowisk, szkół i instytucji, służąc nieuprzedzonemu, sprawiedliwemu
      ) spojrzeniu na polsko-żydowskie relacje podczas ostatniej wojny.
      ) W tamtych czasach pani Bożena udzielała się w radzie w różny sposób:
      ) jeździła z grupami i delegacjami do byłych obozów koncentracyjnych, w tym
      ) także oświęcimskiego, starała się pośredniczyć w konflikcie wywołanym wokół
      ) obecności Sióstr Karmelitanek w Oświęcimiu, przygotowywała wystawy
      ) o "mozaice ofiar Holocaustu", m.in. dla muzeum w Long Island oraz dla wielu
      ) nowojorskich instytucji.
      ) Współpracowała też blisko z American Defamation League - żydowską
      ) organizacją strzegącą dobrego imienia i interesów żydowskich, przy
      ) opracowywaniu materiałów dla nauczycieli. Brała udział w dużych
      ) konferencjach eksponujących losy katolików w okupowanej Europie (m.in. w
      ) Greenboro w Północnej Karolinie).
      ) Z natury entuzjastyczna i otwarta, Bożena Urbanowicz-Gilbride z wielką
      ) odwagą broniła swoich przekonań i wiary, że także holokaust stanowił wielką
      ) lekcję ludzkiej solidarności wśród ofiar i tych, którzy starali się przeżyć
      ) ten czas najgorszy z możliwych.
      )
      ) Coraz więcej roszczeń
      ) Zmieniają się jednak czasy i zmienia się polityka. Sam, uczestnicząc w wielu
      ) spotkaniach dialogowych w Chicago i w Waszyngtonie, w tym także w
      ) posiedzeniach wspomnianej Rady Polaków i Żydów, czułem, jak niemiłej
      ) ewolucji zaczęło ulegać stanowisko żydowskich "partnerów". Agenda stawała
      ) się coraz bardziej zdominowana przez roszczeniowe i doraźne akcje środowiska
      ) żydowskiego, tak wobec Polski (zwrot mienia, rekompensata za straty
      ) wojenne), jak i środowisk polonijnych.
      ) Ale pani Bożena Urbanowicz-Gilbride zawsze była wielką optymistką.
      ) Przekonywała mnie, że nasze miejsce w tym dialogu ma sens. Dysponowała
      ) solidnym atutem swojej obozowej przeszłości, pomocą rodziców dla Żydów w
      ) czasie wojny, wieloletnią współpracą z żydowskimi partnerami w nauczaniu o
      ) holokauście i ofiarach. Domagała się sprawiedliwego partnerstwa,
      ) dostrzegania historycznej prawdy o losie Polski i Polaków, bronienia ich
      ) przed coraz częstszymi fałszywymi oskarżeniami, a także jawnymi aktami
      ) bigoterii czy antypolonizmu. Czyniła to zawsze z podniesionym czołem i
      ) podziwu godną, rzadką w tym środowisku odwagą. Była osobą niezależną i
      ) finansowo na tyle samodzielną, że nie musiała - jak wielu innych działaczy
      ) polonijnych - usilnie zabiegać o względy żydowskich partnerów.
      ) Jednak nadszedł moment, kiedy i ona nie zdołała dalej znosić piętrzących się
      ) objawów wrogości i braku tolerancji dla nie-Żydów w tym tracącym wciąż na
      ) wiarygodności, jednostronnym "dialogu". Występując w ubiegłym roku z
      ) wykładem o holokauście z jej perspektywy, zaproponowała uczenie o
      ) przykła
    • Gość: A.D. Re: Polski Holokaust bez marketingu IP: *.mco.bellsouth.net 03.07.03, 13:52
      Gość portalu: A.D. napisał(a):

      ) Niewybaczalny grzech" Bożeny Gilbride
      )
      ) "Z początkiem maja br. złożyłam oficjalnie rezygnację z dalszego udziału w
      ) pracach Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów
      ) (NPAJAC), w której pracowałam jako członek w ostatnich siedmiu latach.
      ) Uznałam, że nie mogę być dalej członkiem organizacji, która odmawia prawa do
      ) traktowania pięciu milionów Polaków jako ofiar Holocaustu" - napisała Bożena
      ) Urbanowicz-Gilbride. Wiadomość o jej rezygnacji z dalszego udziału w dialogu
      ) polsko-żydowskim, prowadzonym teraz pod egidą waszyngtońskiej organizacji
      ) administrowanej przez stronę żydowską, stanowi prawdziwy szok. Zwłaszcza
      ) kiedy uzmysłowimy sobie, kim jest ta osoba i co sobą reprezentuje.
      ) Rodzina pani Bożeny pochodzi ze wschodnich ziem przedwojennej Polski, które
      ) najpierw stały się ofiarą sowieckiej inwazji, a niedługo potem długiej i
      ) okrutnej okupacji hitlerowskiej. Pani Bożena była siedmioletnią dziewczynką,
      ) kiedy zobaczyła oddziały Armii Czerwonej wkraczające do jej osady, Leonówki,
      ) a w dwa lata później wieś płonęła, podpalona przez niemieckich najeźdźców.
      ) Jej rodzice otwarcie pomagali innym w tych tak trudnych i niebezpiecznych
      ) czasach. Ojciec udzielał schronienia licznym Żydom w swoim gospodarstwie, co
      ) groziło rozstrzelaniem, nie tylko jego, ale i całej rodziny.
      ) W 1944 roku gestapo aresztowało matkę pani Bożeny i zesłało ją wraz z
      ) dziećmi do obozu koncentracyjnego w Ravensbru¨ck, gdzie poddano ją
      ) zbrodniczym eksperymentom medycznym, a następnie do Gross-Rosen. Rozdzielona
      ) przez wojenne losy i różne miejsca pobytu w obozach rodzina miała spotkać
      ) się dopiero po latach, w Ameryce.
      ) Pierwsza trafiła tam pani Bożena z siostrami, jako ofiara zza drutów
      ) kolczastych. Do Ameryki przyjechała w roku 1947. Po latach prowadzonych
      ) wytrwale poszukiwań znaleziono też ślad matki i dziesięć lat później
      ) sprowadzono ją do Stanów. Pani Bożena była już mężatką, jej młodsza siostra
      ) właśnie wyszła za mąż, a najmłodsza wstąpiła do klasztoru. Raz jeszcze było
      ) to szokujące zetknięcie z ranami wojny. Dorosłym już kobietom z trudem
      ) przyszło rozpoznanie matki - zniszczonej przez wojenne cierpienia staruszki.
      ) Nic dziwnego, że misji upowszechnienia w Ameryce wiedzy i prawdy o rozmiarze
      ) cierpień ludzi podczas II wojny światowej poświęciła pani Bożena całe swe
      ) późniejsze życie.
      )
      ) Prawda o cierpieniu Polaków
      ) Pani Bożena nawiązała bliskie kontakty z Ligą Katolicką w Nowym Jorku i
      ) rozpoczęła wyjazdy do różnych miejsc, szkół, kościołów i organizacji, gdzie
      ) tak przejmująco opowiadała o własnych i rodzinnych doświadczeniach z lat
      ) okupacji w Polsce i Europie, że w krótkim czasie zdobyła sobie renomę
      ) poszukiwanej i cenionej mówczyni. Tym bardziej że działo się to w czasach
      ) szybkiego wzrostu popularności tematu holokaustu, czyli odkrywania prawdy o
      ) zbrodniach i cierpieniach ludzi poddanych bestialskiej polityce III Rzeszy
      ) Niemieckiej.
      ) Pani Bożena szybko znalazła uznanie renomowanych instytucji edukacyjnych,
      ) została m.in. członkiem Nassau Country Holocaust Commission w Nowym Jorku. U
      ) progu lat 90. podjęła się szerokiej misji zbierania "mówionej historii",
      ) czyli wyznań i wspomnień ludzi, którzy przed przyjazdem do Stanów przeszli
      ) przez okrutne doświadczenia wojny i okupacji hitlerowskiej, a także
      ) sowieckich łagrów. Od początku traktowała holokaust jako określenie
      ) cierpienia wszystkich ludzi, którzy zostali poddani ludobójczej polityce
      ) hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. Nie budziło to wtedy żadnych
      ) zastrzeżeń nowo otwartego Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, które chętnie
      ) korzystało z gromadzonych przez panią Bożenę zapisów, historii i wspomnień.
      ) Środowisko, w którym pracowała, również bardzo ceniło jej oddanie sprawie.
      ) Miasto Hempstead ogłosiło ją z tej racji Kobietą Roku 1992, a rok później
      ) nowojorski Wydział Oświaty wyróżnił ją nagrodą imienia Louis E. Yavner.
      ) Otrzymała też honorowy medal Ellis Island, a w Polsce Lech Wałęsa przyznał
      ) jej Krzyż Zasługi za działalność służącą budowaniu pomostów pomiędzy
      ) Polakami a Żydami. W 1995 r. uznano ją za Honorową Sprawiedliwą wśród
      ) Narodów Świata, zaś lokalne dyplomy uznania od kongresmanów i senatorów
      ) trudno wprost zliczyć.
      )
      ) W radzie polsko-żydowskiej
      ) W 1997 r. Bożena Urbanowicz-Gilbride włączyła się czynnie w działalność
      ) Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów -
      ) kluczowej organizacji dialogu polsko-żydowskiego w tym kraju. Od samego
      ) początku mocno akcentowała potrzebę równego traktowania doświadczeń polskich
      ) i żydowskich, jako ofiar tego samego zbrodniczego systemu hitlerowskiego.
      ) Jako akt dobrej woli już na wstępie sfinansowała tablicę pamiątkową na
      ) terenie warszawskiego getta, sławiącą ludzi "Żegoty", którzy w czasie wojny
      ) pomagali ludności żydowskiej. W 1998 r. powstał z jej inicjatywy i za jej
      ) środki dokumentalny film "Żegota: Rada Pomocy dla Żydów w okupowanej
      ) Polsce", który jako pomoc edukacyjna trafił w Stanach Zjednoczonych do wielu
      ) środowisk, szkół i instytucji, służąc nieuprzedzonemu, sprawiedliwemu
      ) spojrzeniu na polsko-żydowskie relacje podczas ostatniej wojny.
      ) W tamtych czasach pani Bożena udzielała się w radzie w różny sposób:
      ) jeździła z grupami i delegacjami do byłych obozów koncentracyjnych, w tym
      ) także oświęcimskiego, starała się pośredniczyć w konflikcie wywołanym wokół
      ) obecności Sióstr Karmelitanek w Oświęcimiu, przygotowywała wystawy
      ) o "mozaice ofiar Holocaustu", m.in. dla muzeum w Long Island oraz dla wielu
      ) nowojorskich instytucji.
      ) Współpracowała też blisko z American Defamation League - żydowską
      ) organizacją strzegącą dobrego imienia i interesów żydowskich, przy
      ) opracowywaniu materiałów dla nauczycieli. Brała udział w dużych
      ) konferencjach eksponujących losy katolików w okupowanej Europie (m.in. w
      ) Greenboro w Północnej Karolinie).
      ) Z natury entuzjastyczna i otwarta, Bożena Urbanowicz-Gilbride z wielką
      ) odwagą broniła swoich przekonań i wiary, że także holokaust stanowił wielką
      ) lekcję ludzkiej solidarności wśród ofiar i tych, którzy starali się przeżyć
      ) ten czas najgorszy z możliwych.
      )
      ) Coraz więcej roszczeń
      ) Zmieniają się jednak czasy i zmienia się polityka. Sam, uczestnicząc w wielu
      ) spotkaniach dialogowych w Chicago i w Waszyngtonie, w tym także w
      ) posiedzeniach wspomnianej Rady Polaków i Żydów, czułem, jak niemiłej
      ) ewolucji zaczęło ulegać stanowisko żydowskich "partnerów". Agenda stawała
      ) się coraz bardziej zdominowana przez roszczeniowe i doraźne akcje środowiska
      ) żydowskiego, tak wobec Polski (zwrot mienia, rekompensata za straty
      ) wojenne), jak i środowisk polonijnych.
      ) Ale pani Bożena Urbanowicz-Gilbride zawsze była wielką optymistką.
      ) Przekonywała mnie, że nasze miejsce w tym dialogu ma sens. Dysponowała
      ) solidnym atutem swojej obozowej przeszłości, pomocą rodziców dla Żydów w
      ) czasie wojny, wieloletnią współpracą z żydowskimi partnerami w nauczaniu o
      ) holokauście i ofiarach. Domagała się sprawiedliwego partnerstwa,
      ) dostrzegania historycznej prawdy o losie Polski i Polaków, bronienia ich
      ) przed coraz częstszymi fałszywymi oskarżeniami, a także jawnymi aktami
      ) bigoterii czy antypolonizmu. Czyniła to zawsze z podniesionym czołem i
      ) podziwu godną, rzadką w tym środowisku odwagą. Była osobą niezależną i
      ) finansowo na tyle samodzielną, że nie musiała - jak wielu innych działaczy
      ) polonijnych - usilnie zabiegać o względy żydowskich partnerów.
      ) Jednak nadszedł moment, kiedy i ona nie zdołała dalej znosić piętrzących się
      ) objawów wrogości i braku tolerancji dla nie-Żydów w tym tracącym wciąż na
      ) wiarygodności, jednostronnym "dialogu". Występując w ubiegłym roku z
      ) wykładem o holokauście z jej perspektywy, zaproponowała uczenie o
      ) przykła
    • Gość: A.D. Re: Polski Holokaust bez marketingu IP: *.mco.bellsouth.net 04.07.03, 14:02
      Gość portalu: A.D. napisał(a):

      ) Niewybaczalny grzech" Bożeny Gilbride
      )
      ) "Z początkiem maja br. złożyłam oficjalnie rezygnację z dalszego udziału w
      ) pracach Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów
      ) (NPAJAC), w której pracowałam jako członek w ostatnich siedmiu latach.
      ) Uznałam, że nie mogę być dalej członkiem organizacji, która odmawia prawa do
      ) traktowania pięciu milionów Polaków jako ofiar Holocaustu" - napisała Bożena
      ) Urbanowicz-Gilbride. Wiadomość o jej rezygnacji z dalszego udziału w dialogu
      ) polsko-żydowskim, prowadzonym teraz pod egidą waszyngtońskiej organizacji
      ) administrowanej przez stronę żydowską, stanowi prawdziwy szok. Zwłaszcza
      ) kiedy uzmysłowimy sobie, kim jest ta osoba i co sobą reprezentuje.
      ) Rodzina pani Bożeny pochodzi ze wschodnich ziem przedwojennej Polski, które
      ) najpierw stały się ofiarą sowieckiej inwazji, a niedługo potem długiej i
      ) okrutnej okupacji hitlerowskiej. Pani Bożena była siedmioletnią dziewczynką,
      ) kiedy zobaczyła oddziały Armii Czerwonej wkraczające do jej osady, Leonówki,
      ) a w dwa lata później wieś płonęła, podpalona przez niemieckich najeźdźców.
      ) Jej rodzice otwarcie pomagali innym w tych tak trudnych i niebezpiecznych
      ) czasach. Ojciec udzielał schronienia licznym Żydom w swoim gospodarstwie, co
      ) groziło rozstrzelaniem, nie tylko jego, ale i całej rodziny.
      ) W 1944 roku gestapo aresztowało matkę pani Bożeny i zesłało ją wraz z
      ) dziećmi do obozu koncentracyjnego w Ravensbru¨ck, gdzie poddano ją
      ) zbrodniczym eksperymentom medycznym, a następnie do Gross-Rosen. Rozdzielona
      ) przez wojenne losy i różne miejsca pobytu w obozach rodzina miała spotkać
      ) się dopiero po latach, w Ameryce.
      ) Pierwsza trafiła tam pani Bożena z siostrami, jako ofiara zza drutów
      ) kolczastych. Do Ameryki przyjechała w roku 1947. Po latach prowadzonych
      ) wytrwale poszukiwań znaleziono też ślad matki i dziesięć lat później
      ) sprowadzono ją do Stanów. Pani Bożena była już mężatką, jej młodsza siostra
      ) właśnie wyszła za mąż, a najmłodsza wstąpiła do klasztoru. Raz jeszcze było
      ) to szokujące zetknięcie z ranami wojny. Dorosłym już kobietom z trudem
      ) przyszło rozpoznanie matki - zniszczonej przez wojenne cierpienia staruszki.
      ) Nic dziwnego, że misji upowszechnienia w Ameryce wiedzy i prawdy o rozmiarze
      ) cierpień ludzi podczas II wojny światowej poświęciła pani Bożena całe swe
      ) późniejsze życie.
      )
      ) Prawda o cierpieniu Polaków
      ) Pani Bożena nawiązała bliskie kontakty z Ligą Katolicką w Nowym Jorku i
      ) rozpoczęła wyjazdy do różnych miejsc, szkół, kościołów i organizacji, gdzie
      ) tak przejmująco opowiadała o własnych i rodzinnych doświadczeniach z lat
      ) okupacji w Polsce i Europie, że w krótkim czasie zdobyła sobie renomę
      ) poszukiwanej i cenionej mówczyni. Tym bardziej że działo się to w czasach
      ) szybkiego wzrostu popularności tematu holokaustu, czyli odkrywania prawdy o
      ) zbrodniach i cierpieniach ludzi poddanych bestialskiej polityce III Rzeszy
      ) Niemieckiej.
      ) Pani Bożena szybko znalazła uznanie renomowanych instytucji edukacyjnych,
      ) została m.in. członkiem Nassau Country Holocaust Commission w Nowym Jorku. U
      ) progu lat 90. podjęła się szerokiej misji zbierania "mówionej historii",
      ) czyli wyznań i wspomnień ludzi, którzy przed przyjazdem do Stanów przeszli
      ) przez okrutne doświadczenia wojny i okupacji hitlerowskiej, a także
      ) sowieckich łagrów. Od początku traktowała holokaust jako określenie
      ) cierpienia wszystkich ludzi, którzy zostali poddani ludobójczej polityce
      ) hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. Nie budziło to wtedy żadnych
      ) zastrzeżeń nowo otwartego Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, które chętnie
      ) korzystało z gromadzonych przez panią Bożenę zapisów, historii i wspomnień.
      ) Środowisko, w którym pracowała, również bardzo ceniło jej oddanie sprawie.
      ) Miasto Hempstead ogłosiło ją z tej racji Kobietą Roku 1992, a rok później
      ) nowojorski Wydział Oświaty wyróżnił ją nagrodą imienia Louis E. Yavner.
      ) Otrzymała też honorowy medal Ellis Island, a w Polsce Lech Wałęsa przyznał
      ) jej Krzyż Zasługi za działalność służącą budowaniu pomostów pomiędzy
      ) Polakami a Żydami. W 1995 r. uznano ją za Honorową Sprawiedliwą wśród
      ) Narodów Świata, zaś lokalne dyplomy uznania od kongresmanów i senatorów
      ) trudno wprost zliczyć.
      )
      ) W radzie polsko-żydowskiej
      ) W 1997 r. Bożena Urbanowicz-Gilbride włączyła się czynnie w działalność
      ) Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów -
      ) kluczowej organizacji dialogu polsko-żydowskiego w tym kraju. Od samego
      ) początku mocno akcentowała potrzebę równego traktowania doświadczeń polskich
      ) i żydowskich, jako ofiar tego samego zbrodniczego systemu hitlerowskiego.
      ) Jako akt dobrej woli już na wstępie sfinansowała tablicę pamiątkową na
      ) terenie warszawskiego getta, sławiącą ludzi "Żegoty", którzy w czasie wojny
      ) pomagali ludności żydowskiej. W 1998 r. powstał z jej inicjatywy i za jej
      ) środki dokumentalny film "Żegota: Rada Pomocy dla Żydów w okupowanej
      ) Polsce", który jako pomoc edukacyjna trafił w Stanach Zjednoczonych do wielu
      ) środowisk, szkół i instytucji, służąc nieuprzedzonemu, sprawiedliwemu
      ) spojrzeniu na polsko-żydowskie relacje podczas ostatniej wojny.
      ) W tamtych czasach pani Bożena udzielała się w radzie w różny sposób:
      ) jeździła z grupami i delegacjami do byłych obozów koncentracyjnych, w tym
      ) także oświęcimskiego, starała się pośredniczyć w konflikcie wywołanym wokół
      ) obecności Sióstr Karmelitanek w Oświęcimiu, przygotowywała wystawy
      ) o "mozaice ofiar Holocaustu", m.in. dla muzeum w Long Island oraz dla wielu
      ) nowojorskich instytucji.
      ) Współpracowała też blisko z American Defamation League - żydowską
      ) organizacją strzegącą dobrego imienia i interesów żydowskich, przy
      ) opracowywaniu materiałów dla nauczycieli. Brała udział w dużych
      ) konferencjach eksponujących losy katolików w okupowanej Europie (m.in. w
      ) Greenboro w Północnej Karolinie).
      ) Z natury entuzjastyczna i otwarta, Bożena Urbanowicz-Gilbride z wielką
      ) odwagą broniła swoich przekonań i wiary, że także holokaust stanowił wielką
      ) lekcję ludzkiej solidarności wśród ofiar i tych, którzy starali się przeżyć
      ) ten czas najgorszy z możliwych.
      )
      ) Coraz więcej roszczeń
      ) Zmieniają się jednak czasy i zmienia się polityka. Sam, uczestnicząc w wielu
      ) spotkaniach dialogowych w Chicago i w Waszyngtonie, w tym także w
      ) posiedzeniach wspomnianej Rady Polaków i Żydów, czułem, jak niemiłej
      ) ewolucji zaczęło ulegać stanowisko żydowskich "partnerów". Agenda stawała
      ) się coraz bardziej zdominowana przez roszczeniowe i doraźne akcje środowiska
      ) żydowskiego, tak wobec Polski (zwrot mienia, rekompensata za straty
      ) wojenne), jak i środowisk polonijnych.
      ) Ale pani Bożena Urbanowicz-Gilbride zawsze była wielką optymistką.
      ) Przekonywała mnie, że nasze miejsce w tym dialogu ma sens. Dysponowała
      ) solidnym atutem swojej obozowej przeszłości, pomocą rodziców dla Żydów w
      ) czasie wojny, wieloletnią współpracą z żydowskimi partnerami w nauczaniu o
      ) holokauście i ofiarach. Domagała się sprawiedliwego partnerstwa,
      ) dostrzegania historycznej prawdy o losie Polski i Polaków, bronienia ich
      ) przed coraz częstszymi fałszywymi oskarżeniami, a także jawnymi aktami
      ) bigoterii czy antypolonizmu. Czyniła to zawsze z podniesionym czołem i
      ) podziwu godną, rzadką w tym środowisku odwagą. Była osobą niezależną i
      ) finansowo na tyle samodzielną, że nie musiała - jak wielu innych działaczy
      ) polonijnych - usilnie zabiegać o względy żydowskich partnerów.
      ) Jednak nadszedł moment, kiedy i ona nie zdołała dalej znosić piętrzących się
      ) objawów wrogości i braku tolerancji dla nie-Żydów w tym tracącym wciąż na
      ) wiarygodności, jednostronnym "dialogu". Występując w ubiegłym roku z
      ) wykładem o holokauście z jej perspektywy, zaproponowała uczenie o
      ) przykła
    • Gość: A.D. Re: Polski Holokaust bez marketingu IP: *.mco.bellsouth.net 07.07.03, 01:51
      Gość portalu: A.D. napisał(a):

      ) Niewybaczalny grzech" Bożeny Gilbride
      )
      ) "Z początkiem maja br. złożyłam oficjalnie rezygnację z dalszego udziału w
      ) pracach Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów
      ) (NPAJAC), w której pracowałam jako członek w ostatnich siedmiu latach.
      ) Uznałam, że nie mogę być dalej członkiem organizacji, która odmawia prawa do
      ) traktowania pięciu milionów Polaków jako ofiar Holocaustu" - napisała Bożena
      ) Urbanowicz-Gilbride. Wiadomość o jej rezygnacji z dalszego udziału w dialogu
      ) polsko-żydowskim, prowadzonym teraz pod egidą waszyngtońskiej organizacji
      ) administrowanej przez stronę żydowską, stanowi prawdziwy szok. Zwłaszcza
      ) kiedy uzmysłowimy sobie, kim jest ta osoba i co sobą reprezentuje.
      ) Rodzina pani Bożeny pochodzi ze wschodnich ziem przedwojennej Polski, które
      ) najpierw stały się ofiarą sowieckiej inwazji, a niedługo potem długiej i
      ) okrutnej okupacji hitlerowskiej. Pani Bożena była siedmioletnią dziewczynką,
      ) kiedy zobaczyła oddziały Armii Czerwonej wkraczające do jej osady, Leonówki,
      ) a w dwa lata później wieś płonęła, podpalona przez niemieckich najeźdźców.
      ) Jej rodzice otwarcie pomagali innym w tych tak trudnych i niebezpiecznych
      ) czasach. Ojciec udzielał schronienia licznym Żydom w swoim gospodarstwie, co
      ) groziło rozstrzelaniem, nie tylko jego, ale i całej rodziny.
      ) W 1944 roku gestapo aresztowało matkę pani Bożeny i zesłało ją wraz z
      ) dziećmi do obozu koncentracyjnego w Ravensbru¨ck, gdzie poddano ją
      ) zbrodniczym eksperymentom medycznym, a następnie do Gross-Rosen. Rozdzielona
      ) przez wojenne losy i różne miejsca pobytu w obozach rodzina miała spotkać
      ) się dopiero po latach, w Ameryce.
      ) Pierwsza trafiła tam pani Bożena z siostrami, jako ofiara zza drutów
      ) kolczastych. Do Ameryki przyjechała w roku 1947. Po latach prowadzonych
      ) wytrwale poszukiwań znaleziono też ślad matki i dziesięć lat później
      ) sprowadzono ją do Stanów. Pani Bożena była już mężatką, jej młodsza siostra
      ) właśnie wyszła za mąż, a najmłodsza wstąpiła do klasztoru. Raz jeszcze było
      ) to szokujące zetknięcie z ranami wojny. Dorosłym już kobietom z trudem
      ) przyszło rozpoznanie matki - zniszczonej przez wojenne cierpienia staruszki.
      ) Nic dziwnego, że misji upowszechnienia w Ameryce wiedzy i prawdy o rozmiarze
      ) cierpień ludzi podczas II wojny światowej poświęciła pani Bożena całe swe
      ) późniejsze życie.
      )
      ) Prawda o cierpieniu Polaków
      ) Pani Bożena nawiązała bliskie kontakty z Ligą Katolicką w Nowym Jorku i
      ) rozpoczęła wyjazdy do różnych miejsc, szkół, kościołów i organizacji, gdzie
      ) tak przejmująco opowiadała o własnych i rodzinnych doświadczeniach z lat
      ) okupacji w Polsce i Europie, że w krótkim czasie zdobyła sobie renomę
      ) poszukiwanej i cenionej mówczyni. Tym bardziej że działo się to w czasach
      ) szybkiego wzrostu popularności tematu holokaustu, czyli odkrywania prawdy o
      ) zbrodniach i cierpieniach ludzi poddanych bestialskiej polityce III Rzeszy
      ) Niemieckiej.
      ) Pani Bożena szybko znalazła uznanie renomowanych instytucji edukacyjnych,
      ) została m.in. członkiem Nassau Country Holocaust Commission w Nowym Jorku. U
      ) progu lat 90. podjęła się szerokiej misji zbierania "mówionej historii",
      ) czyli wyznań i wspomnień ludzi, którzy przed przyjazdem do Stanów przeszli
      ) przez okrutne doświadczenia wojny i okupacji hitlerowskiej, a także
      ) sowieckich łagrów. Od początku traktowała holokaust jako określenie
      ) cierpienia wszystkich ludzi, którzy zostali poddani ludobójczej polityce
      ) hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. Nie budziło to wtedy żadnych
      ) zastrzeżeń nowo otwartego Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, które chętnie
      ) korzystało z gromadzonych przez panią Bożenę zapisów, historii i wspomnień.
      ) Środowisko, w którym pracowała, również bardzo ceniło jej oddanie sprawie.
      ) Miasto Hempstead ogłosiło ją z tej racji Kobietą Roku 1992, a rok później
      ) nowojorski Wydział Oświaty wyróżnił ją nagrodą imienia Louis E. Yavner.
      ) Otrzymała też honorowy medal Ellis Island, a w Polsce Lech Wałęsa przyznał
      ) jej Krzyż Zasługi za działalność służącą budowaniu pomostów pomiędzy
      ) Polakami a Żydami. W 1995 r. uznano ją za Honorową Sprawiedliwą wśród
      ) Narodów Świata, zaś lokalne dyplomy uznania od kongresmanów i senatorów
      ) trudno wprost zliczyć.
      )
      ) W radzie polsko-żydowskiej
      ) W 1997 r. Bożena Urbanowicz-Gilbride włączyła się czynnie w działalność
      ) Krajowej Rady Amerykanów Polskiego Pochodzenia i Amerykańskich Żydów -
      ) kluczowej organizacji dialogu polsko-żydowskiego w tym kraju. Od samego
      ) początku mocno akcentowała potrzebę równego traktowania doświadczeń polskich
      ) i żydowskich, jako ofiar tego samego zbrodniczego systemu hitlerowskiego.
      ) Jako akt dobrej woli już na wstępie sfinansowała tablicę pamiątkową na
      ) terenie warszawskiego getta, sławiącą ludzi "Żegoty", którzy w czasie wojny
      ) pomagali ludności żydowskiej. W 1998 r. powstał z jej inicjatywy i za jej
      ) środki dokumentalny film "Żegota: Rada Pomocy dla Żydów w okupowanej
      ) Polsce", który jako pomoc edukacyjna trafił w Stanach Zjednoczonych do wielu
      ) środowisk, szkół i instytucji, służąc nieuprzedzonemu, sprawiedliwemu
      ) spojrzeniu na polsko-żydowskie relacje podczas ostatniej wojny.
      ) W tamtych czasach pani Bożena udzielała się w radzie w różny sposób:
      ) jeździła z grupami i delegacjami do byłych obozów koncentracyjnych, w tym
      ) także oświęcimskiego, starała się pośredniczyć w konflikcie wywołanym wokół
      ) obecności Sióstr Karmelitanek w Oświęcimiu, przygotowywała wystawy
      ) o "mozaice ofiar Holocaustu", m.in. dla muzeum w Long Island oraz dla wielu
      ) nowojorskich instytucji.
      ) Współpracowała też blisko z American Defamation League - żydowską
      ) organizacją strzegącą dobrego imienia i interesów żydowskich, przy
      ) opracowywaniu materiałów dla nauczycieli. Brała udział w dużych
      ) konferencjach eksponujących losy katolików w okupowanej Europie (m.in. w
      ) Greenboro w Północnej Karolinie).
      ) Z natury entuzjastyczna i otwarta, Bożena Urbanowicz-Gilbride z wielką
      ) odwagą broniła swoich przekonań i wiary, że także holokaust stanowił wielką
      ) lekcję ludzkiej solidarności wśród ofiar i tych, którzy starali się przeżyć
      ) ten czas najgorszy z możliwych.
      )
      ) Coraz więcej roszczeń
      ) Zmieniają się jednak czasy i zmienia się polityka. Sam, uczestnicząc w wielu
      ) spotkaniach dialogowych w Chicago i w Waszyngtonie, w tym także w
      ) posiedzeniach wspomnianej Rady Polaków i Żydów, czułem, jak niemiłej
      ) ewolucji zaczęło ulegać stanowisko żydowskich "partnerów". Agenda stawała
      ) się coraz bardziej zdominowana przez roszczeniowe i doraźne akcje środowiska
      ) żydowskiego, tak wobec Polski (zwrot mienia, rekompensata za straty
      ) wojenne), jak i środowisk polonijnych.
      ) Ale pani Bożena Urbanowicz-Gilbride zawsze była wielką optymistką.
      ) Przekonywała mnie, że nasze miejsce w tym dialogu ma sens. Dysponowała
      ) solidnym atutem swojej obozowej przeszłości, pomocą rodziców dla Żydów w
      ) czasie wojny, wieloletnią współpracą z żydowskimi partnerami w nauczaniu o
      ) holokauście i ofiarach. Domagała się sprawiedliwego partnerstwa,
      ) dostrzegania historycznej prawdy o losie Polski i Polaków, bronienia ich
      ) przed coraz częstszymi fałszywymi oskarżeniami, a także jawnymi aktami
      ) bigoterii czy antypolonizmu. Czyniła to zawsze z podniesionym czołem i
      ) podziwu godną, rzadką w tym środowisku odwagą. Była osobą niezależną i
      ) finansowo na tyle samodzielną, że nie musiała - jak wielu innych działaczy
      ) polonijnych - usilnie zabiegać o względy żydowskich partnerów.
      ) Jednak nadszedł moment, kiedy i ona nie zdołała dalej znosić piętrzących się
      ) objawów wrogości i braku tolerancji dla nie-Żydów w tym tracącym wciąż na
      ) wiarygodności, jednostronnym "dialogu". Występując w ubiegłym roku z
      ) wykładem o holokauście z jej perspektywy, zaproponowała uczenie o
      ) przykła
Pełna wersja