Gość: A.D.
IP: *.mco.bellsouth.net
01.07.03, 15:44
Fragment art. dotyczacego uzycia przez Izrael broni chemicznej przeciwko
ludnosci cywilnej.
Caly art.znajdziecie na viva.palestyna.pl w dziale "Czy wiesz, że.."
polecam !
Izrael i broń chemiczna.
Izrael, a nie Irak, ma "zaszczyt" być pierwszym krajem w regionie, który
użył
broni masowego rażenia przeciwko ludziom. Salman Abu-Sitta* zagłębia się w
tę
ciemną historię.
W czasach kiedy ekrany telewizyjne pełne są obrazów znalezionej w Iraku
broni
masowego rażenia (BMR), pośród ludności, będącej na skraju głodu, zachód
patrzy przez palce na pierwszego biologicznego terrorystę na Bliskim
Wschodzie, Izrael, gdzie znajduje się największy skład BMR pomiędzy Londynem
a Pekinem.
Postawiony przed tą aberracją, amerykański ambasador przy ONZ, John
Negroponti, odpowiada z typowym cynizmem, "Izrael nie użył tej broni przeciw
własnej ludności lub swym sąsiadom". Przyjmując, że ambasador jest osobą
dobrze poinformowaną, takie stwierdzenie jest oczywistym kłamstwem. Izrael
użył broni biologicznej, zanim jeszcze powstał jako państwo na arabskiej
ziemi w 1948 i robi to nadal. Celem tych działań, wg Ben Guriona, jest
ludobójstwo, a jeśli cel ten nie zostałby osiągnięty, to celem z kolei staje
się uniemożliwienie powrotu do ich domów wywłaszczonym Palestyńczykom.
Akwedukt w Akrze, zaopatrujący miasto w wodę, został zatruty przez
syjonistów
w maju 1948 poprzez skażenie zarazkami tyfusu.
ZATRUCIE WODOCIĄGÓW W AKRZE: w ślad za okupacją Hajfy, 23 kwietnia 1948,
dokonanej przez syjonistów pod samym nosem brytyjskich sił mandatowych,
dowodzonych przez gen. Stockwella, osobę nadal uważaną za skompromitowaną
przez te wydarzenia, tysiące ludzie schroniło się w Akrze, sąsiednim
mieście,
które ciągle pozostawało arabskie pod "ochroną" sił brytyjskich.
Akra była następnym celem syjonistów. Miasto zostało okrążone od strony lądu
i zaczęło się, trwające dzień i noc, bombardowanie ludności deszczem
moździerzowych pocisków. Sławna swoimi historycznymi murami, Akra mogłaby
wytrzymać długotrwałe oblężenie. Miasto jest zaopatrywane w wodę akweduktem,
ciągnącym się z niedalekiej wioski, Kabri, oddalonej około 10 km na północ.
Syjoniści, korzystając z faktu, że akwedukt przechodził przez ich osady,
wprowadzili do wody zarazki tyfusu.
Historia ta jest obecnie nam znana dzięki Międzynarodowemu Komitetowi
Czerwonego Krzyża (MKCK), których archiwa, 50 lat po tym zdarzeniu, zostały
udostępnione. Seria raportów, ref. G59/1/GC, G3/82, wysłana przez
przedstawiciela MKCK de Meurona w dniach od 6 maja do mniej więcej 19 maja
1948 roku, opisuje warunki życia ludności miasta, uderzonej nagle przez
epidemię tyfusu oraz wysiłki podjęte w celu jej opanowania.
(...)
Ogólnie znanym przypadkiem, który obiegł cały świat a ponadto jest dobrze
udokumentowany przez kilka międzynarodowych organizacji pozarządowych jest
użycie gazów paraliżujących, szczególnie w Khan Younis, w lutym 2001.
Zdjęcia
ofiar skręcających się z bólu w niekontrolowanych konwulsjach pokazane
zostały przez telewizje z całego świata.
James Brooks z "Just Peace in Palestine/Israel" dzień po dniu informował o
atakach bronią biologiczną, których celem byli cywile. Najpierw ofiary
myślały, ze był to gaz łzawiący. Miał on zapach mięty, jedna z ofiar
powiedziała, ze "pachniał jak cukier" oraz zmieniał kolor "jak tęcza". 15
minut później wystąpił ból brzucha, palący ból klatki piersiowej i trudności
w oddychaniu. Wnet zaczęły się konwulsje. Człowiek skacze we wszystkich
kierunkach, jakby był w stanie histerii. Niektóre ofiary straciły
przytomność, inni wymiotowali, po czym powracały jeszcze raz te same objawy.
Taka sytuacja utrzymywała się przez kilka dni, a niektórych przypadkach
nawet
tygodni.
Poza doniesieniami prasowymi oraz raportami na temat praw człowieka, ofiary
trującego gazu, w chwili gdy wystąpiły konwulsje, zostały sfilmowane przez
amerykańskiego reportera Jamesa Longleya, który nakręcił film dokumentalny,
gdzie "widz znajduje się w samym środku chaosu okupowanej przez Izrael
Gazy".
Longley opracował 43 stronicowy dokument, gdzie przeprowadza wywiad z 19
ofiarami, ich krewnymi, pielęgniarkami oraz lekarzami.
Wydarzenia te, gdzie użyto przecież gazów paraliżujących, wywołały tylko
protesty organizacji pozarządowych. Nie zostało przeprowadzone dochodzenie
międzynarodowe, jak również nie było słychać międzynarodowego głosu
potępienia, choć sytuacja powtórzyła się w Al-Birch, Nablusie i na Zachodnim
Brzegu oraz w Gazie jeszcze tego samego miesiąca.