Gość: CCCP
IP: *.acn.pl
08.07.03, 07:04
Z dzisiejszej Rzeczpospolitej:
Media i propaganda
Grabież, której nie było
Od czasu gdy trzy miesiące temu świat obiegły zdjęcia tłumu rabusiów grasujących po salach bagdadzkiego Muzeum Narodowego, dość powszechnie uważa się, że skutkiem operacji militarnej w Iraku było unicestwienie znajdującej się w muzeum bezcennej kolekcji zabytków starożytnej Mezopotamii. "Grabież muzeum", której towarzyszyły lamenty jego dyrektorki Nawali Mutawalli i dyrektora irackiego Państwowego Zarządu Zabytków, Donny'ego George, ich zachodni koledzy archeolodzy bez wahania uznali za "największy rabunek dóbr kultury od czasów Czyngis-chana".
Dla przeciwników wojny w Iraku było, oczywiście, bardziej niż jasne, że główną winę ponoszą Amerykanie, ponieważ nie zapewnili muzeum należytej ochrony. "Zniszczenie bagdadzkiego muzeum obnażyło nasze najgorsze instynkty już u zarania naszego wielkiego projektu zaszczepienia demokratycznych wartości na Bliskim Wschodzie" - wyrokował wówczas komentator "New York Times'a" Frank Rich.
Tymczasem teraz już wiadomo, że żadnej grabieży tysiąclecia, ani nawet stulecia, po prostu nie było. Dochodzenia przeprowadzone przez specjalną misję UNESCO oraz inspektorów z amerykańskiego Departamentu Stanu wykazały, że z liczącej łącznie 170 tys. obiektów kolekcji zaginęło około 3 tys., a z 8 tys. obiektów o największej wartości historycznej i artystycznej nie można się doliczyć tylko 33. Tych najcenniejszych obiektów, w tym słynnego "skarbu z Nimrud", w ogóle nie było w muzeum nie tylko podczas amerykańskiego ataku, ale już od ponad dwunastu lat, gdyż jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny w Zatoce Perskiej ukryto je w podziemnym skarbu irackiego banku centralnego, gdzie bezpiecznie przeleżały do początku czerwca.
Ostatnio "odnalazła się" także bezcenna alabastrowa waza z Uruk, którą najprawdopodobniej ukrył jeden z pracowników muzeum. Nieprawdą okazały się również doniesienia, że zniszczony został szczegółowy katalog kolekcji. - Nigdy nie mówiłem, że zrabowano 170 tys. eksponatów, ale że tyle liczy cała kolekcja. Widocznie źle mnie zrozumiano - wypiera się teraz Donny George, a pani Mutawalli usprawiedliwia się, że celowo kłamała, mówiąc o "grabieży", aby "przekonać rabusiów, iż w muzeum nie zostało nic do ukradzenia". O tym jednak przeciwnicy wojny wolą już głośno nie mówić.
Krzysztof Darewicz
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030708/publicystyka/publicystyka_a_4.html
====================================
Ciekawe, kiedy pojawi się następna wersja. A potem jeszcze następna.
Tymczasem dowiadujemy się o obrabowaniu lotniska w Bagdadzie przez oddziały rozlokowane w nim, by go chronić.
Przewiduję, że za jakieś dwa miesiące Krzysztof Darewicz napisze, że nieprawdą jest, jakoby zniszczono celowo wnętrza irackich Boeingów, natomiast prawdą jest, że one nadal stoją na swoich miejscach.