W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczysto...

    • Gość: Ilia Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: 194.44.207.* 12.07.03, 09:42
      "I także pragnę powiedzieć, że my, Polacy, coraz lepiej
      rozumiemy, w jak istotny sposób zapisała się UPA w historycznej
      świadomości Ukraińców - jako siła walcząca wytrwale, aż po rok
      1950, a nawet później, o niepodległe państwo ukraińskie."
      Prezydent RP A. Kwasniewski 11 lipca 2003 r. Pawliwka
      • Gość: Kuk Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: 194.44.207.* 12.07.03, 09:44
        Gość portalu: Ilia napisał(a):

        > "I także pragnę powiedzieć, że my, Polacy, coraz lepiej
        > rozumiemy, w jak istotny sposób zapisała się UPA w
        historycznej
        > świadomości Ukraińców - jako siła walcząca wytrwale, aż po rok
        > 1950, a nawet później, o niepodległe państwo ukraińskie."
        > Prezydent RP A. Kwasniewski 11 lipca 2003 r. Pawliwka

        to mocne slowa
        • Gość: Janek BEZSENS i GŁUPOTA. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.03, 10:26
          (1) Jaki sens miało mordowanie polskich rodzin co mieszkali na Ukrainie ?
          Przecież mieszkaly tam nawet i kilka pokoleń i mogli mieszkać tam dalej. Ani
          Polska ani Ukraina nie decydowały o swoich granicach. Przecież znaliście Rosję
          i Stalina - może nawet lepiej niż Polacy. Wiedzieliście, że batiuszka nie
          kocha Polaków bardziej niż Ukraińców. Polska zniszczona przez Hitlera nie była
          na tych terenach dla Was żadnym zagrożeniem - ani politycznym ani etnicznym.
          Przecież wiedzieliście, że o niepodległość będziecie musieli toczyć krwawy bój
          z Rosją a nie z Polską. Czy nie denerwuje Ciebie bezsensowność tego co się
          wydarzyło ? Czy nie świadczy to o głupocie ukraińskich przywódców ?

          (2)Dlaczego mordowano w tak okrutny sposób ? Czy nie udowodniliście w ten
          sposób sobie, że dobrze znał was z cywila nawet ten najgłupszy szlachcic na
          Ukrainie ?

          (3)Po co była ta rzeż ? No po co ? Komu to służyło ? Chyba tylko Stalinowi.
          Jakie w tym bohaterstwo ? Bezsens i głupota.
    • Gość: seneka Prasa ukraińska cieszy się tylko z jednego IP: *.icpnet.pl 12.07.03, 10:38
      .... że z ust Kuczmy (notabene mordercy dziennikarzy) nie padło
      słowo "Vibaczte" (Przepraszam). Impreza dostarczyła tylko trochę
      punktów Kuczmie. W relacjach ukraińskich po prostu wyrzynali się
      jedni i drudzy.
      • Gość: Roman Re: Prasa ukraińska cieszy się tylko z jednego IP: 194.44.207.* 12.07.03, 11:13
        Gość portalu: seneka napisał(a):

        > .... że z ust Kuczmy (notabene mordercy dziennikarzy) nie
        padło
        > słowo "Vibaczte" (Przepraszam). Impreza dostarczyła tylko
        trochę
        > punktów Kuczmie. W relacjach ukraińskich po prostu wyrzynali
        się
        > jedni i drudzy.

        bo tak to w zasadzie i bylo. przez stulecia. wy pchaliscie sie
        do nas. my was powstrzymywali.
    • Gość: seneka Prasa ukraińska cieszy się tylko z jednego IP: *.icpnet.pl 12.07.03, 10:40
      .... że z ust Kuczmy (notabene mordercy dziennikarzy) nie padło
      słowo "Vibaczte" (Przepraszam). Impreza dostarczyła tylko trochę
      punktów Kuczmie. W relacjach ukraińskich po prostu wyrzynali się
      jedni i drudzy.

      • Gość: Ryszard Re: Prasa ukraińska cieszy się tylko z jednego IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 12.07.03, 16:17
        Jeszcze raz wypowiem sie w tej zadziwiajacej sprawie: POLSCE
        NIE SA POTRZEBNE TEGO TYPU AKCJE!!! Polska nie nawroci Ukrainy,
        nie bedzie jej promotorem w Europie, nie dokona przeksztalcen w
        mysleniu tego bardzo mlodego narodu. Kwasniewski ubzdural
        sobie , ze to co robil Kohl w stosunku do Polski to on zrobi w
        stosunku do Ukrainy! totalne nieporozumienie. Afera z
        cmentarzem Orlat, afera na Wolyniu z napisami, afera z
        kombatantami.... Nie chca, nie trzeba nic na sile robic. Nikt w
        UE nie liczy na Polske, ze bedzie ona "otwierac" Ukraine. Nie
        bedzie PL "pomostem". Zachod sam znajdzie droge do Kijowa jak
        bedzie potrzeba. Troche honoru trzeba by jednak zachowac, Panie
        Prezydencie! Nie sztuka lzawie przemawiac nad zafalszowanymi
        napisami i represji stosowanych wobec zaproszonych
        kombatantow. R
        • bonobo44 Ukraina byla niegdys czescia Rzeczypospolitej 12.07.03, 21:35
          Gość portalu: Ryszard napisał(a):

          > Jeszcze raz wypowiem sie w tej zadziwiajacej sprawie: POLSCE
          > NIE SA POTRZEBNE TEGO TYPU AKCJE!!! Polska nie nawroci Ukrainy,
          > nie bedzie jej promotorem w Europie, nie dokona przeksztalcen w
          > mysleniu tego bardzo mlodego narodu. Kwasniewski ubzdural
          > sobie , ze to co robil Kohl w stosunku do Polski to on zrobi w
          > stosunku do Ukrainy! totalne nieporozumienie.

          Ukraina byla niegdys czescia Rzeczypospolitej

          Nie mozemy sie po prostu do niej odwrocic plecami, obrastac w dostatek w
          dostatniej Europie i patrzec jak dzieci Ukrainy wegetuja na poziomie 20 euro
          miesiecznie.
          To nasi niegdysiejsi bracia - zgoda, trudni, zgoda, mlodsi i glupsi... i na
          dodatek jest rachunek krzywd nierozliczony...

          ale my tez nie bylismy w stosunku do nich bez winy...
          nasze drogi rozeszly sie w czasach upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodow
          dlatego m.in., ze Ukraina traktowana byla przez Korone po macoszemu; dlatego
          Rosja potrafila ja tak latwo kupic w zamian za proste uznanie faktu, ze
          Ukraincy to tez ludzie (1864).

          dzisiaj dzieci, piekna, dorodna mlodziez, ludzie wolni duchem, ktorzy potrafili
          wyrwac swoje panstwo z orbity Moskwy, gdy od kilku wiekow bylo jej integralna
          prowincja, krew z krwi takze naszych praojcow, skazane maja pozostac na
          upokorzenia i krzywde i pieski los tylko dlatego, ze ich dziadkow kala kainowe
          pietno?

          jakimiz ludzmi jestesmy?
          czy dla wlasnego wyrodnego brata tez zabrakloby nam
          cienia wspolczucia, nawet jesli nie potrafilby nazbyt zrecznie
          okazac skruchy?

          poczekajmy - oni do tego musza sami dojrzec - juz rozlegaja sie tam glosy, ze
          wczesniej czy pozniej przyjdzie przeprosic...


          • bonobo44 Ukraina byla niegdys czescia Rzeczypospolitej P.S. 12.07.03, 21:41
            bonobo44 napisał:

            > potrafili
            > wyrwac swoje panstwo z orbity Moskwy, gdy od kilku wiekow bylo jej integralna
            > prowincja

            darujcie prosze - nieco sie zagalopowalem - nie cala Ukraina, rzecz jasna
            - pamietam o Lwowie...
    • bonobo44 WYBACZCIE to po chrzescijansku 12.07.03, 12:05
      WYBACZCIE to po chrzescijansku

      Pamietam wlasne oburzenie, gdy biskupi polscy powiedzieli "Wybaczamy i prosimy
      o wybaczenie".
      Przyznacie, że bylo to o wiele trudniejsze pod adresem nacji, ktora wymordowała
      6 mln Polaków dążąc do ich zupełnego zniewolenia i przyszłej totalnej
      eksterminacji, niż w przypadku nacji, która wymordowała 0,06 mln Polakow.
      'Gramowaznik wybaczania', ze tak to okresle oznacza ze zamiast aktu wybaczenia
      Niemcom moglibysmy wybaczyc 100 Ukrainom.

      Dzis szanuje te decyzje, nie tylko ze wzgledu na swe chrzescijanskie korzenie.
      Takze ze wzgledu na zapowiedz nowych czasow, jakie niosly. Te nowe czasy
      owocuja obecnie dobrowolnym wejsciem Polakow w sklad nowego Cesarstwa
      Zachodnieuropejskiego Narodów (a nie tylko Narodu Niemieckiego). Bez tego
      wylomu w swiadomosci Polakow, jakie te slowa uczynily nie byloby to moim
      zdaniem mozliwe. Owocuja sprzeciwem wobec interwencji Busha w Iraku i
      panoszeniem sie USA na calym swiecie bez ogladania sie na spolecznosc
      miedzynarodowa.

      Nie chodzi tu zatem bynajmniej o tzw. 'polityczna poprawnosc', ktora - jak
      mniema wielu - jest nie do przyjecia wobec politycznych realiow. Chodzi o to,
      ze jedna noga tkwimy jeszcze w przeszlym ukladzie swiadomosci tej cywilizacji,
      gdy jej druga przenosi juz ciezar tej ostatniej na druga strone teczy i wcale
      nie powinno nam zalezec na utrzymaniu rownowagi prawej militarystycznej z lewa
      oznaczajaca juz nie tylko realne pokojowe wspolistnienie, ale realne scalenie
      oczekiwan tej cywilizacji w jednym wspolnym dazeniu do harmonijnego bogatego
      zroznicowaniem rozwoju bez hamujacej dzis wszelki postep cywilizacyjny prob
      dominacji jednych nad drugimi .

      Czy chcemy tego, czy nie, na naszych oczach rozgrywa sie proces zrzucania
      wiezow barbarzynstwa przez nasz rodzaj. Jugosławia, Afganistan i Irak, a
      obecnie Czeczenia i Kongo przyspieszyly znacznie ten ferment w ogarnietym dotad
      apatia swiecie. (WTC jedynie poruszylo kolosa, ktorego chaotyczna szamotanina
      dodatkowo przyspiesza ten ferment.) To sa prawdziwie cierpiace narody - to one
      sa mesjaszami Nowego Testamentu tej cywilizacji, ktora dluzej nie chce wyrazac
      biernie zgody na cale zlo tego swiata.

      W istocie - gdyby nie haniebny udzial w awanturze arabskiej, Polska moglaby w
      tym wzgledzie rowniez nadal uchodzic za prawdziwego Mesjasza Narodow.

      Grunt przygotowaly nie gesty, a rzeczywiste akty wyciagniecia dloni do zgody,
      ktore pokazuja, jak moze funkcjonowac prawdziwie cywilizowana cywilizacja.
      Wygrywamy na tym znacznie wiecej niz wielu mogloby sie zdawac.

      Nawet jesli takie proste zastosowanie podstawowego prawa chrzescijan -
      wyrazajace sie w nadstawieniu drugiego policzka jest niezrozumiale dla kultury
      żydowskiej, kultury Islamu oraz pozostaje pustym dzwiekiem w kulturze
      protestanckiej i tej wojujacej odmiany chrzescijanstwa (czy aby na pewno
      chrzescijanstwa jeszcze?), jakim jest prawoslawie - nie przystawalo przez 2K
      lat do realiow swiata,
      to, gdy po tych 2K pojawia sie wreszcie szansa na stworzenie Krolestwa Bozego
      na Ziemi (tak, dzis w dobie Internetu, gdy mamy praktycznie nieograniczony
      dostep do wszystkich kluczowych informacji, uzyskalismy tym samym
      bezprecedensowy wplyw na wszystko, co sie dzieje; nie jest to juz wiec tylko
      pusty frazes), nie odrzucajmy jej.
      Po prostu AKTYWNIE jej nie odrzucajmy... a to oznacza badzmy aktywnymi
      uczestnikami, a nie jedynie biernymi obserwatorami. To forum to dobry przyklad
      miejsca, od ktorego to wszystko sie zaczyna, a Ty - zabierajac na nim glos -
      mozesz sie do tego przyczynic... najwazniejsze, zebysmy ponownie nie popadli w
      apatie i cyniczne zobojetnienie... NIGDY WIECEJ !!!

      bonobo44
      • jesters_script Troche zbyt mesjanistyczne, 12.07.03, 14:27
        Ale pomijajac te akcenty, bardzo sie Jesterowi podoba.
        Ps. Jester mowil, ze z Bonobo beda jeszcze ludzie:)
        Pozdrawiam Bonobo44 i wszystkie pozostale Bonobo ktore jeszcze sie uchowaly!
      • Gość: Ojejku Re: WYBACZCIE to po chrzescijansku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 14:45
        Bonobo, jawisz mi sie jako reprezentant jedynie slusznej religii i jedynie
        slusznego kosciola. Ilez w tym pychy i samouwielbienia. Ilez pogardy dla
        wyznawcow innych religii i innych kregow cywilizacyjnych. Ilez w tym braku
        samokrytycyzmu. Jest to po prostu niesmaczne. I juz na marginesie: przestan
        przywlaszcac sobie, podobnie jak wielu innych, zydowski holocaust. Nie wymachuj
        6 milionami ofiar narodu polskiego, bo z tej liczby 3 mln osob to byli polscy
        Zydzi, ktorym wiekszosc etnicznych Polakow odmawiala prawa bycia Polakami
        wyznania mojzeszowego.
        • jesters_script Gdzie ty masz ta pyche, samouwielbienie, 12.07.03, 15:28
          i pogarde?
          Chyba troche przewrazliwiony jestes.
          I gdzie tam masz o odbieraniu praw Polakom zydowskiego pochodzenia?
          Ps. Ty chyba chciales sie dopisac do innego postu, ale cos ci nie wyszlo?!
          • Gość: Ojejku Re: Gdzie ty masz ta pyche, samouwielbienie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 17:18
            jesters_script napisał:

            > i pogarde?
            > Chyba troche przewrazliwiony jestes.
            > I gdzie tam masz o odbieraniu praw Polakom zydowskiego pochodzenia?
            > Ps. Ty chyba chciales sie dopisac do innego postu, ale cos ci nie wyszlo?!
            =============
            Czytaj ze zrozumieniem.
        • bonobo44 Re: WYBACZCIE to po chrzescijansku 12.07.03, 15:38
          Gość portalu: Ojejku napisał(a):

          > Bonobo, jawisz mi sie jako reprezentant jedynie slusznej religii i jedynie
          > slusznego kosciola. Ilez w tym pychy i samouwielbienia. Ilez pogardy dla
          > wyznawcow innych religii i innych kregow cywilizacyjnych. Ilez w tym braku
          > samokrytycyzmu. Jest to po prostu niesmaczne. I juz na marginesie: przestan
          > przywlaszcac sobie, podobnie jak wielu innych, zydowski holocaust. Nie
          wymachuj
          >
          > 6 milionami ofiar narodu polskiego, bo z tej liczby 3 mln osob to byli polscy
          > Zydzi, ktorym wiekszosc etnicznych Polakow odmawiala prawa bycia Polakami
          > wyznania mojzeszowego.



          Wiesz, Ojejku, w odroznieniu od Ciebie, nigdy nie przestalem traktować polskich
          Zydow jak Polakow. Cenie sobie ogromnie ich wklad w caloksztalt polskiej
          kultury, a umiejetnosc podporzadkowania sobie przez nich ich zycia zyciu swoich
          dzieci jest dla mnie wprost wzorcowa dla reszty naszej polskiej spolecznosci
          (jest wzorcem niedosciglym przez cale dlugie jeszcze lata, obawiam sie).

          Co do religii - w tej kulturze wyroslem i pewne jej wartosci pozostaja dla mnie
          kluczowe, chociaz sa one na tyle uniwersalne, ze np. w buddyzmie rozwiniete
          zostaly jeszcze wyrazniej. Zatem nie jest to domena li tylko chrzescijanstwa.
          Religia zydowska przezyla 2K lat temu kryzys, ktorego ukoronowaniem bylo
          chrzescijanstwo. Kryzys polegal na tym, ze normy owczesnej waszej religii nijak
          nie przystawaly do dalszego harmonijnego rozwoju ludzkosci.

          To, ze odrzuciliscie w wiekszosci nowy lad duchowy w sposobie myslenia, ktory
          zrodzil najwiekszy z waszych Prorokow, a Bog dla calej rzeszy chrzescijan, to
          typowy wynik postawy agnostycznej, ktora wyraza sie w slowach 'najtrudniej byc
          prorokiem we wlasnym domu' oraz 'sami nie wiecie co posiadacie'.
          I to juz wasze zmartwienie. Jestescie w ten sposob cale 2K lat do tylu w
          postepie mysli humanistycznej, do ktorej sami wniesliscie wklad najwiekszy.
          Odrzucajac ja trwacie jako jeden z najwiekszych bastionow ideologii
          militarystycznej naszych czasow, a szanse na ustanowienie pokoju w waszym
          regionie sa wciaz minimalne. W istocie to wy, a nie Islam stanowicie glowny
          hamulec postepu na progu 3 tysiaclecia w tym wzgledzie.

          Rozumiem wszystko: tradycja-ktora-pomogla-przetrwac, konfrontacja-z-wojujacym-
          Islamem, bol-i-martyrologia-holokaustu... to trudne kwestie do przezwyciezenia
          (urazy i kompleksy narodowe, ale takze wielka sila i godnosc duchowa waszego
          odrodzonego z popiolow narodu, wielka sila fizyczna ukorzeniona w poteznej
          sieci wplywow - a wszystko to rodzace rewanzystowska pokuse dominacji), ale...
          w chwili obecnej wszystko na was zawislo.
          Cala przyszlosc swiata. To wy o niej zadecydujecie w najblizszych dekadach i...
          oby tylko jeszcze jakas byla, gdy to juz zrobicie 8(

          bonobo44
          • Gość: Ojejku Re: WYBACZCIE to po chrzescijansku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 17:22
            Cenie sobie, iz - w odroznieniu od przewazajacej czesci internautow - widzisz w
            polskich Zydach Polakow. Co do reszty to podtrzymuje swoja opinie.
            • bonobo44 Re: WYBACZCIE to po chrzescijansku 12.07.03, 18:09
              Gość portalu: Ojejku napisał(a):

              > Bonobo, jawisz mi sie jako reprezentant jedynie slusznej religii i jedynie
              > slusznego kosciola. Ilez w tym pychy i samouwielbienia. Ilez pogardy dla
              > wyznawcow innych religii i innych kregow cywilizacyjnych. Ilez w tym braku
              > samokrytycyzmu. Jest to po prostu niesmaczne.

              > Co do reszty to podtrzymuje swoja opinie.

              A konkretnie w jakiej sprawie?
              Czy moze w sprawie pokojowej harmonijnej koegzystencji narodow?

              Uwazasz, ze tylko chrzescijanstwo jest w stanie wspolczesnie wysunac taka
              wartosc? A moze uwazasz, ze nie jest ona wystarczajaco uniwersalna, zeby
              zadowolic was Zydow i ich Arabow? Czy dlatego, ze wizje taka nazywam Krolestwem
              Bozym na Ziemi jest ona dla Ciebie niesmaczna? Nazwijmy ja zatem Wspolczesna
              Arka Przymierza, Kamieniem z Mekki, Kwiatem Lotosu, jak tylko sobie kto zyczy
              to nazwac...

              Dlaczego nie probujesz ustosunkowac sie do glownego przeslania mojego postu,
              a zarzucasz mi cos ze sfery wzajemnego niezrozumienia na plaszczyznie
              metodologiczno-kulturowej. Przeciez to jasne, ze w tym nowym swiecie, ktory
              nadchodzi nieublaganymi krokami, czy Ci sie to podoba, czy nie, tez nie
              przestaniemy sie roznic. Nie o to chodzi... chodzi o to, zebysmy zaczeli sie
              roznic pieknie, a nie piekielnie...


              bonobo44
        • Gość: tomcat Według przedwojennych spisów 1/4 osób wyznania IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 12.07.03, 15:58
          mojżeszowego pisała w rubryce narodowość - polska. Pozostałe 3/4
          podawały narodowosć żydowską. Nawiasem mówiąc wiele z tych osób
          które czuły się Polakami było zamordowane w Auschwitz tak że nie
          tylko Żydzi maja prawa do tego miejsca - nie wspominając o
          zamordowanych tam 100 tysiącach Polaków którzy z pochodzeniem
          żydowskim nie mieli nic wspólnego.
          • Gość: Ojejku Re: Według przedwojennych spisów 1/4 osób wyznani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 17:39
            Gość portalu: tomcat napisał(a):

            > mojżeszowego pisała w rubryce narodowość - polska. Pozostałe 3/4
            > podawały narodowosć żydowską. Nawiasem mówiąc wiele z tych osób
            > które czuły się Polakami było zamordowane w Auschwitz tak że nie
            > tylko Żydzi maja prawa do tego miejsca - nie wspominając o
            > zamordowanych tam 100 tysiącach Polaków którzy z pochodzeniem
            > żydowskim nie mieli nic wspólnego.
            =============
            Tomcat, ty doprawdy coraz czesciej mnie rozczulasz swoja prostota postrzegania
            rzeczywistosci. A jak myslisz, jak narodowosc podaje wiekszosc Polonusow w
            Stanach? Amerykanska? Mimo swych korzeni, podobnie jak Wlosi, Niemcy,
            Irlandczycy uwazaja sie - i slusznie - za Amerykananow. Sa obywatelami tego
            kraju, utozsamiaja sie z nim zachowujac jednosczesnie swoj gleboki zwiazek z
            krajem pochodzenia. Sa Amerkanami polskiego, wloskiego, irlandzkiego
            pochodzenia. Czy dajac prawo do kultywowania tradycji swych przodkow
            amerykanskim Polonusom odmawiasz tego przedwojennych i obecnycm Zydom polskim?
            Czy odmawiasz tym przedwojennym Zydom, ktorzy okreslili swa narodowosc jako
            zydowska bycia Polakami pochodzenia zydowskiego?
            Z twego postu wynika,ze ci z Zydow ktorzy okreslili swa narodowosc jako polska
            zgineli m.in w Oswiecimiu. A reszta? Wyjechala z pomoca Niemcow do Palestyny?
            Co zas do oswiecimskich ofiar, to od dawna ich sklad narodowosciowy jest znany.
            • Gość: tomcat Oczywiście że nie Ojejku IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 12.07.03, 18:14
              Ja tylko podałem suche fakty.Pozostałe 3/4 zostało w większości
              zamordowane przez narodowych socjalistów. Organizacje żydowskie
              podają że w Auschwitz gineli Żydzi i wara innym nacjom od tego
              miejsca. Swoją drogą myslę że każdy w czasie spisu powszechnego
              miał prawo wyboru aby podac swoją narodowość i przypuszczam że
              przed II wojną nie było presji na podawanie narodowości. Poza
              tym nie zapominajmy o wielu Polakach pochodzenia żydowskiego
              którzy wyznawali wiarę chrześcijańska lub żadną a zginęli w KL
              na skutek swojego pochodzenia według uznania narodowych
              socjalistów. Reasumując uważam że 3/4 obywateli polskich
              pochodzenia żydowskiego a wyznania mojżeszowego uważało sie za
              Żydów a nie Polaków - takie sa fakty. Albowiem jeżeli nie mam
              racji i była presja na podawanie narodowości polskiej to
              dlaczego wpisali żydowską? Czytaj uwaznie posty bo czasami tak
              sie ,,zaperzamy'' w dyskusji iz pomijamy istotne fakty w
              wypowiedzi adwersarza.
              • gabrielacasey Tomcat, nie sadze, by NARODOWOSC zydowska 12.07.03, 19:14
                przeszkadzala polskim Zydom w wypelnianiu obywatelskich obowiazkow OBYWATELI
                polskich. Jest taki cmentarz pod Monte Cassino. Sa krzyze. Ale i nagrobki z
                gwiazda Dawida. Polskich zolnierzy i oficerow...narodowosci zydowskiej i
                wyznania mojzeszowego (choc nie tylko, jesli o ostatnie chodzi). I mysle, ze
                tylko z nieostrosci tych pojec w waszych wypowiedziach bierze sie twoj spor z
                ojejku.
                • Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:37
                  gabrielacasey napisała:

                  > przeszkadzala polskim Zydom

                  Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                  oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                  Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                  plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                  Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                  Ks. Józefa Kardynała Glempa
                  Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                  Prymasa Polski w Warszawie
                  Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                  Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                  Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                  Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                  Lwowie

                  Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                  1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                  60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                  jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                  bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                  ukraińsko-polskiego.

                  W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                  potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                  zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                  Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                  sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                  bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                  konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                  teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                  wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                  modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                  Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                  Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                  wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                  perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                  wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                  Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                  umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                  przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                  do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                  sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                  że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                  (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                  obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                  serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                  2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                  uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                  przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                  synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                  różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                  wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                  ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                  Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                  zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                  nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                  wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                  rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                  pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                  nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                  Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                  ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                  tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                  tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                  goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                  blasku Chrystusowej miłości.

                  3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                  podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                  zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                  Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                  współpracy i pokoju.

                  Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                  Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                  szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                  pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                  obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                  budowaniu zgody i pokoju.

                  Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                  Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                  Jan Paweł II

                  Watykan, 7 lipca 2003 r.
            • Gość: tomcat Post Scriptum IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 12.07.03, 18:16
              Ja nie odmawiam niczego tylko rozumuję tak, że jeżeli ktos
              podaje narodowość żydowską to jest Żydem a jeżeli polska to jest
              Polakiem.
              • Gość: tomcat Post Post Scriptum IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 12.07.03, 18:20
                W USA jest tak że podaje się pochodzenie i tam się wpisuje
                polskie, żydowskie, irlandzkie itd. lub amerykańskie - to
                ostatnie wpisuje niewiele osób. A nie narodowość.
                Więc inna sytuacja niż w Polsce przed wojna.
          • Gość: piszczoszek TOMCAT, czy mozna prosic o zrodlo tych danych? IP: *.sympatico.ca 12.07.03, 19:28
            Ciekawa statystyka. Bede zobowizany za podanie zrodla.


            Gość portalu: tomcat napisał(a):

            > mojżeszowego pisała w rubryce narodowość - polska. Pozostałe 3/4
            > podawały narodowosć żydowską. Nawiasem mówiąc wiele z tych osób
            > które czuły się Polakami było zamordowane w Auschwitz tak że nie
            > tylko Żydzi maja prawa do tego miejsca - nie wspominając o
            > zamordowanych tam 100 tysiącach Polaków którzy z pochodzeniem
            > żydowskim nie mieli nic wspólnego.
            • Gość: tomcat Re: TOMCAT, czy mozna prosic o zrodlo tych danych IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 12.07.03, 20:49
              Dziesięciolecie Polski Odrodzonej Księga Pamiątkowa
              Wydawnictwo Ilustrowanego Kuriera Codziennego Kraków-Warszawa
              1928
              Rozdział Mniejszości Narodowe
              Napisał
              Dr Jerzy Smoleński - Profesor Uniwersytetu Jagiellonskiego.
              Dane na podstawie powszechnego spisu ludności z 1921 roku.
              ... Gdy cyfra starozakonnych wynosiła okragło 2 800 000 osób ...
              to przyznających się do narodowości żydowskiej było około 2 100
              000 - reszta czyli około 700 000 podała sie przeważnie za
              Polaków...

              • Gość: piszczoszek Re: TOMCAT, czy mozna prosic o zrodlo tych danych IP: *.sympatico.ca 12.07.03, 21:07
                Gość portalu: tomcat napisał(a):

                Dziekuje!


                > Dziesięciolecie Polski Odrodzonej Księga Pamiątkowa
                > Wydawnictwo Ilustrowanego Kuriera Codziennego Kraków-Warszawa
                > 1928
                > Rozdział Mniejszości Narodowe
                > Napisał
                > Dr Jerzy Smoleński - Profesor Uniwersytetu Jagiellonskiego.
                > Dane na podstawie powszechnego spisu ludności z 1921 roku.
                > ... Gdy cyfra starozakonnych wynosiła okragło 2 800 000 osób ...
                > to przyznających się do narodowości żydowskiej było około 2 100
                > 000 - reszta czyli około 700 000 podała sie przeważnie za
                > Polaków...
                >
              • Gość: ANka Tomcat dostajesz uroczysty order IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 13:54
                Zielono- zlotej podwiazki..
                Do tego bukiet polnych makow..
                Tym samym dolaczam Ciebie czy chcesz czy nie do grona
                moich rycerzy...
                • Gość: end No, ladnie! A ja???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 16:04
                  Bylem rycerzem nr 1, a ani orderu, ani polnych kwiatkow!
                  Ps. co prawda order otrzmymalem od Bonobo, ale nie wiem czy on jest rownowazny.
                  • Gość: ANka Byles i jestes IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:13
                    U mnie z hierarchia wszystko w porzadku END :)))
      • adam.xx Zycze zalozenia odzialu Banobo na Ukrainie i .... 12.07.03, 19:11
        ....przekonania ukraincow do tych szczytnych ideii. Tam naprawde jestescie
        potrzebni.
      • Gość: eWan Re: WYBACZCIE to po chrzescijansku IP: *.anonymous.dialup.atcom.net.pl 13.07.03, 20:43
        Drogi Bonobo,
        Twoje słowa, o te dokładnie:
        "Nawet jesli takie proste zastosowanie podstawowego prawa chrzescijan -
        wyrazajace sie w nadstawieniu drugiego policzka jest niezrozumiale dla kultury
        żydowskiej, kultury Islamu oraz pozostaje pustym dzwiekiem w kulturze
        protestanckiej i tej wojujacej odmiany chrzescijanstwa (czy aby na pewno
        chrzescijanstwa jeszcze?), jakim jest prawoslawie - nie przystawalo przez 2K
        lat do realiow swiata, to, gdy po tych 2K pojawia sie wreszcie szansa na
        stworzenie Krolestwa Bozego na Ziemi (tak, dzis w dobie Internetu, gdy mamy
        praktycznie nieograniczony dostep do wszystkich kluczowych informacji,
        uzyskalismy tym samym bezprecedensowy wplyw na wszystko, co sie dzieje; nie
        jest to juz wiec tylko pusty frazes), nie odrzucajmy jej."

        wykazują zupełną nieznajomość historii. To właśnie Żydzi jako jeden z niewielu
        narodów Europy a pewnie i Świata przez XX wieków nie mieli żadnych armii,
        żadnych wojsk i nie stosowali przemocy wobec sąsiadów - nawet wówczas, gdy ich
        bezlitośnie obciążano podatkami, wypędzano, wywłaszczano czy wreszcie
        mordowano.
        Przemoc właśnie przez XX wieków stosowali katolicy. Wobec wszystkich
        innowierców. Wobec pogan, wobec protestantów, hugonotów, albigensów i innych.
        Bardzo często przemoc ta była sankcjonowana i pochwalana przez kolejnych
        papiezy. Trzeba oczywiście przyznać, że katolikom wyznawcy innych religii
        często odwzajemniali się pięknym za nadobne. Cała historia Europy to nic innego
        jak tylko historia wojen i prześladowań najpierw na tle religijnym, potem
        narodowym. Dopiero połowa XX wieku przyniosła totalitaryzm komunistyczny. Ale
        to tylko sekunda w całej historii chrześcijańskiej Europy skąpanej we krwi.
        Dopiero wywodzące się swoimi korzeniami z konstytucji amerykańskiej i rewolucji
        francuskiej (też miała wiele na sumieniu) prawa człowieka, bynajmniej nie
        wywodzące się z katolicyzmu, a z liberalnej myśli politycznej, i do dziś często
        zwalczane przez ortodoksyjne kręgi kościelne, zmieniły postrzeganie osoby
        ludzkiej. Pozdrawiam i zachęcam do czytania rozmaitych książek i czasopism, a
        nie tylko Naszego Dziennika.
    • Gość: zeb Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.pgi.kielce.pl 12.07.03, 16:39
      Za wcześnie. Nie trzeba było podejmować tego problemu
      bez możliwości wskazania winnych, zalu, przeprosin.
      Rozmawiamy z kolegami - Ludzie są bardziej podkurzeni
      niż wcześniej a do Jarka (Ukraińca), do wczoraj lubianego
      i symaptycznego nikt się dzisiaj nie chciał odzywać !
      • Gość: ANka TAk to wlasnie wyglada IP: *.ifn-magdeburg.de 12.07.03, 17:48
        Gość portalu: zeb napisał(a):

        > Za wcześnie. Nie trzeba było podejmować tego problemu
        > bez możliwości wskazania winnych, zalu, przeprosin.
        > Rozmawiamy z kolegami - Ludzie są bardziej podkurzeni
        > niż wcześniej a do Jarka (Ukraińca), do wczoraj lubianego
        > i symaptycznego nikt się dzisiaj nie chciał odzywać !
        A mowilam ze z racji na syt. polityczna trzeba rozwiazac
        sprawe z zewnatrz - najlepiej stanow itd..
        Tam najlatwiej i najspokojniej mozna zgromadzic dowody i
        przy pomocy stron niezaangazowanych dochodzic ukarania
        sprawcow.. Przeciez nie oczekujcie od Ukraincow ze oni
        sami to zrobia.. Zwlaszcza po takich napadach i
        prowokacjach jakich mogli sie tu naczytac.. Takie wybuchy
        hormonow niczemu nie posluza.. Nigdy nie jest za wczesnie
        na zbieranie danych i niestety - my Polacy musimy to
        zrobic.. Prowadzenie do pojednania w takiej formie jak to
        zrobil Kwasniewski doprowadzilo wlasnie do takiej
        sytuacji.. Ale to jest wlasnie ta polityczka na
        elektorat.. Aby szybko i sprawe miec z glowy..
        Niestety spadam - radzcie Panowie dalej.. mnie znow czas
        goni..
      • adam.xx Kuczma powinien najpierw przekonac swoich 12.07.03, 18:59
        zeby naprawde rozumieli zlo ktore ich rodacy wyrzadzili 60 lat temu. Kuczma i
        paru innych kieruje sie dobrze pojetym interesem Ukrainy ale Polska nie powinna
        dac sie wykorzystac jako narzedzie tych interesow. Na razie ukrainskie bicie
        sie w piers wyglada na zal modliszki ktora i tak musiala zezrec partnera.
      • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:49
        Gość portalu: zeb napisał(a):

        > Za wcześnie.

        Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
        oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
        Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
        plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

        Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
        Ks. Józefa Kardynała Glempa
        Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
        Prymasa Polski w Warszawie
        Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
        Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
        Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
        Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
        Lwowie

        Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

        1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
        60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
        jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
        bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
        ukraińsko-polskiego.

        W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
        potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
        zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
        Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
        sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
        bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
        konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
        teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
        wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
        modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

        Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
        Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
        wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
        perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
        wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

        Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
        umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
        przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
        do budowania świata, w którym respektuje się życie,
        sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
        że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
        (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
        obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
        serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

        2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
        uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
        przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
        synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
        różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
        wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
        ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

        Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
        zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
        nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
        wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
        rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
        pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
        nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

        Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
        ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
        tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
        tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
        goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
        blasku Chrystusowej miłości.

        3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
        podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
        zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
        Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
        współpracy i pokoju.

        Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
        Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
        szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
        pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
        obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
        budowaniu zgody i pokoju.

        Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
        Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

        Jan Paweł II

        Watykan, 7 lipca 2003 r.
    • Gość: miastowy Wielki blad sejmu i przezydenta! IP: *.ne.client2.attbi.com 12.07.03, 20:13
      Sadze, ze stalo sie bardzo zle! A to dlatego, ze sejm uchwalil
      dokument, na ktory moga sie powolywac Ukraincy w momencie, kiedy
      jeszcze nie przeprowadzono zadnego oficjalnego sledztwa i nie
      osadzono winnych zbrodni ludobojstwa. Sama rezygnacja ze
      slowa "ludobojstwo" jest w tym przypadku niedopuszczalna z
      powodow prawnych. Tu nie chodzi o sentymenty, ale o prawo i
      historie. Zostalo wymordowanych na terytorium Polski dziesiatki
      tysiecy obywateli polskich przez innych obywateli polskich.
      Obecnie mordercy sa gloryfikopwani, a ich imieniem nazywa sie
      ulice.
      • Gość: Karol de Ślepowron-Wróblewski Re: Wielki blad sejmu i przezydenta! IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 00:53
        Fakt,mordercy nie utracili obywatelstwa polskiego,mogli z niego
        dobrowolnie zrezygnować przez podanie do odp. placówki RP.
    • Gość: tymek Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.03, 21:14
      A srali się anie jednali.
      • Gość: Alek Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.03, 22:33
        j...ć ukraińców
        • gabrielacasey Zaiste, wiele masz do powiedzenia. I z jakim 12.07.03, 23:00
          "taktem", wziawszy pod uwage okolicznosci. Swieza i powierzchowna wiedza o
          zbrodni wolynskiej jest rownie niebezpieczna jak poszukiwanie przez Ukraincow
          na sile tradycji wlasnej panstwowosci.
    • Gość: Dr Who G O N I C_U K R A I N S K I E_S C I E R W O IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.03, 23:02
      Nie ma wybaczania za przestepstwa na ludnosci.
      • gabrielacasey Nie przesadzaj. Chodzi tylko o osadzenie 13.07.03, 00:03
        BANDEROWCOW, nawet nie calej UON. A - dokladniej mowiac - tych dziadow, ktorzy
        do dzis dozyli.
      • Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:35
        Gość portalu: Dr Who napisał(a):

        > Nie ma wybaczania

        Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
        oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
        Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
        plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

        Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
        Ks. Józefa Kardynała Glempa
        Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
        Prymasa Polski w Warszawie
        Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
        Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
        Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
        Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
        Lwowie

        Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

        1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
        60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
        jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
        bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
        ukraińsko-polskiego.

        W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
        potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
        zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
        Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
        sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
        bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
        konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
        teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
        wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
        modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

        Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
        Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
        wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
        perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
        wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

        Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
        umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
        przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
        do budowania świata, w którym respektuje się życie,
        sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
        że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
        (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
        obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
        serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

        2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
        uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
        przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
        synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
        różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
        wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
        ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

        Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
        zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
        nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
        wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
        rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
        pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
        nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

        Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
        ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
        tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
        tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
        goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
        blasku Chrystusowej miłości.

        3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
        podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
        zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
        Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
        współpracy i pokoju.

        Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
        Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
        szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
        pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
        obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
        budowaniu zgody i pokoju.

        Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
        Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

        Jan Paweł II

        Watykan, 7 lipca 2003 r.
      • Gość: Dr Nemo Re: G O N I C_U K R A I N S K I E_S C I E R W O IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 13.07.03, 20:24
        Gość portalu: Dr Who napisał(a):

        > Nie ma wybaczania za przestepstwa na ludnosci.masz na mysli
        polska padline
    • bonobo44 Ojciec Swiety: Spojrzec wzrokiem pojednania 12.07.03, 23:11
      Spojrzec wzrokiem pojednania

      "Nowe tysiaclecie, w ktore niedawno wkroczylismy, wymaga, aby Ukraincy i Polacy
      nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszlosci" - napisal
      Ojciec Swiety w liscie, ktory wystosowal do narodow Ukrainy i Polski w 60.
      rocznice tragicznych wydarzen na Wolyniu.
      Tekst listu w dziale "Wiara Ojcow".
      www.naszdziennik.pl/data/20030709/bpl/ii11.txt
      • gabrielacasey I w tym problem, ze BANDEROWCY to greko-katolicy. 13.07.03, 00:04
        • Gość: ANka To jest dopiero nie na temat IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 15:42
          Gabrielo. Moze wrocmy do konkretow jak doprowadzic do
          napietnowania zbrodni. Czy ty teraz wojne na tle
          religijnym sugerujesz?
          • Gość: ficino Re: To jest dopiero nie na temat IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 04:03
            Gość portalu: ANka napisał(a):

            > Gabrielo. Moze wrocmy do konkretow jak doprowadzic do
            > napietnowania zbrodni. Czy ty teraz wojne na tle
            > religijnym sugerujesz?

            Przede wszystkim trzeba szukac sprawiedliwosci i prawdy i to jest chyba klucz
            do pojednania. Mysle ze pozew sadowy przeciwko panstwu ukrainskiemu w sadach
            amerykanskich zmusilby Ukraincow do zweryfikowania swojej historii. W tej
            kwestii trzeba dzialac szybko poniewaz naoczni swiadkowie ktorzy jeszcze zyja
            sa juz w takim wieku ze niedlugo moga odejsc na tamten swiat. Jezeli Ukraincy
            nie chca uznac prawdy dobrowolnie to mozna ich zmusic...wlasnie poprzez legalne
            procesy sadowe w sadach amerykanskich...Polska powinna wykorzystac chwilowe
            zauroczenie Amerykanow Polakami...w tej kwestii na pewno sie nie myle.
            Pojednanie magistra Kwasniewskiego zle sluzyc bedzie Polakom w
            przyszlosci...Ukraina dalej gloryfikowac bedzie bandytow...stawiac im
            pomniki...a kto postawi krzyz tym bestialsko pomordowanym???
            Sady amerykanskie i chwilowo silna pozycja Polski w swiecie(to jest wlasnie to
            rozwiazanie silowe o ktorym wczesniej mowilem) powinna zmusic Ukraincow do
            prawdziwego pojednania.
            Jezeli macie jakies pytania prosze pisac na adres:
            xficinox@collegeclub.com
            • Gość: ANka Skoro tak IP: *.ifn-magdeburg.de 14.07.03, 10:30
              To moze jednak Gabriela miala racje co do krwi i kosci..
              Troche to zmienia Pana wizerunek..
              Zdaje sie ze wszyscy mamy tu pewne maniery ktore prowadza
              czesto do nieporozumien...
              MOja jest ´kobiecosc´ na necie ktora troche spraw rozmywa..
              Szanuje to ze Pan probuje to wyjasniac.. Chyba sie udalo.
              Pozdrawiam.
              • Gość: ficino Re: Skoro tak IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 18:12
                Gość portalu: ANka napisał(a):

                > To moze jednak Gabriela miala racje co do krwi i kosci..
                > Troche to zmienia Pana wizerunek..
                > Zdaje sie ze wszyscy mamy tu pewne maniery ktore prowadza
                > czesto do nieporozumien...
                > MOja jest ´kobiecosc´ na necie ktora troche spraw rozmywa..
                > Szanuje to ze Pan probuje to wyjasniac.. Chyba sie udalo.
                > Pozdrawiam.

                a juz myslalem ze mi sie nie uda :)
      • adam.xx My tak patrzymy. A czy myslales aby sie wlaczyc .. 13.07.03, 00:25
        do jakiegos ukrainskiego forum i ich tez przkonywac?
        • bonobo44 Re: My tak patrzymy. A czy myslales aby sie wlacz 13.07.03, 01:40
          adam.xx napisał:

          > do jakiegos ukrainskiego forum i ich tez przkonywac?

          wcale nieglupi pomysl... naprawde...
          moze rzeczywiscie warto poszukac takowego forim...
          moglbym sprobowac nawet cos pokaleczyc po ukrainsku
          (mam gdzies slownik i pare ksiazek w oryginale)...
          czy masz moze jakis dobry namiar?

          (to juz bedzie 1001 rzecz, ktora zajme sie w zyciu zamiast czegos,
          czym tak naprawde powinienem sie zajmowac - co za pieski swiat)

          bonobo44
          • adam.xx Jak znalezc ukrainskie forum. Osobiscie nie .... 13.07.03, 01:55
            znam ale polecam dwie doskonale search engines. Jesli znasz troche ukrainski to
            napewno dotrzesz do celu.
            www.dmoz.org
            www.wonderport.com
            Good luck

          • adam.xx Jak juz cos znajdziesz to sprobuj zorganizowac ... 13.07.03, 02:15
            ....wspolne forum. Cikawe czy bedziemy mogli sie dogadac z Ukraincami. Mozemy
            uzywac jezyki polski, angielski i jak ktos zna ukrainski.
            Good luck again
            • bonobo44 Re: Jak juz cos znajdziesz to sprobuj zorganizowa 14.07.03, 17:22
              adam.xx napisał:

              > ....wspolne forum. Cikawe czy bedziemy mogli sie dogadac z Ukraincami. Mozemy
              > uzywac jezyki polski, angielski i jak ktos zna ukrainski.
              > Good luck again


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=6923417&a=6961427
      • jesters_script Wszystko ok, Bonobo, ale dlaczego 13.07.03, 00:53
        tak tutaj dzisiaj reklamujesz (nie tylko w tym poscie) Nasz Dziennik?
        Nie ma lepszych zrodel dla ciebie Bonobo?
        Bo, jezeli powolujesz sie na katolickie zrodla, to badz konsekwentny, a nie
        przytaczaj sekciarskich linkow ojczulka demiurga z Torunia.
        • Gość: Karol de Ślepowron-Wróblewski Re: Wszystko ok, Bonobo, ale dlaczego IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 00:57
          OOOO witam dobrodzieja.
          Muszę Ci się przyznać,że nie jestem wrogiem Ukrainy , a tylko
          chcę sprawiedliwego osądzenia mordeców żywych i tych zmarłych.
          • jesters_script Chcesz? A co w tym kierunku zrobiles? 13.07.03, 01:20
            Czy tylko tak krzyczysz tutaj sobie na necie?
            Przeciez nie ukaralismy naszych polskich, wewnetrznych mordercow.
            • Gość: Karol de Ślepowron-Wróblewski Re: Chcesz? A co w tym kierunku zrobiles? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 01:24
              Masz rację.Pewnie idzie to w setki,a nawet tysiące spraw.Okrągły
              stołek załatwił wszystko.
              • jesters_script To polityka z ta Ukraina, 13.07.03, 01:33
                Bo co my mamy do zaoferowania?
                Dobre stosunki we wlasnym regionie, a zwlaszcza z Ukraina.
                Moze i one troche "malowane", ale moze i dobrze sie sprzedaja.
                • gabrielacasey Ja nie wiem, czysmy nie sprzedali przebaczenia za 13.07.03, 03:09
                  ukrainskie wsparcie w...Iraku. Jak juz wspomnialam - do Ukraincow, jako nacji,
                  zadnych uprzedzen nie mam (znam ich, J-S, wraz z cala kultura i historia), ale
                  nie mam tez i zludzen. Zwlaszcza co do Kuczmy. Ja tylko nie moge pojac, CZEMU z
                  calego OUN i UPA wybrali sobie na bohaterow mlodziutkiej panstwowosci akurat
                  rezunow Bandery, a nie wyrznietych przez banderowcow i nie szukajacych wsparcia
                  u Hitlera MELNYKOWCOW? CZEMU boja sie nawet postawic pytanie, ILU z tych
                  wymordowanych Ukraincow to melnykowskie ofiary Bandery?
                  • Gość: Fakir Do gabrielacasey IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.03, 07:49
                    Cze, to ja Fakir, czy jak wolisz blazen. Napisalas mi w odpowiedzi, ze tu
                    nikt , lub prawie nikt, nie pala nienawiscia do Ukraincow, jako calosci.
                    Zgadzam sie, ze od jakis 200 postow ta dyskusja zaczela byc w miare kulturalna
                    i dzieki, za Twoja reakcje na posty w stylu "je...c Ukraincow". Ale wczesniej
                    mozna wyczytac jak to kazdemu Ukraincowi krzywo z oczu patrzy ( o Ukraincach w
                    Kanadzie i spotkaniach z nimi u nas), ze juz w kolebce ucza sie "grac na pile"
                    itp. wyrazenia. A gdzie indziej mozna sie naczytac epitetow pod adresem Zydow
                    (to taka ulubiona w Polsce grupa, czy tez przynaleznosc narodowosciowa, ktora
                    byla, jest i bedzie wszystkiemu zlemu winna), przytyki w strone Rosjan
                    (zacofani i jak najbardziej, dalej komuchy), Czechow (ci tchorze), Rumunow (ach
                    ci zebrzacy Cyganie, jezdzacy mercedesami, Bulgarow (skrzyzowanie Turkow z
                    trzoda chlewna),kiedys jeszcze NRDowcow (bo niedosc, ze Szwaby, to jeszcze
                    komuchy)i jedynie Wegrzy- bratanki nie byli przez nas krytykowani. A jak dobrze
                    czlowiekowi na duszy bylo, gdy w kawalach "o Polaku, Rusku i Niemcu" tylko
                    Polak byl madry i sprytny...
                    I chcesz mi wpoic, ze w Polakach nie ma tej pruskiej buty, tego zadzierania
                    nosa i pogardy dla innych? Chyba nie zdolasz, choc moge sie zgodzic, ze to nie
                    natura, lecz jedynie reakcja wtorna w wyniku wlasnej nedzy, porazek i doznanych
                    upokorzen ze strony tych jeszcze lepszych, z ktorymi bysmy chcieli sie rownac.
                    Sadze, ze bedzie trudno nam znalezc wspolny mianownik, ale juz A. Einstein
                    powiedzial, ze trudniej rozbic uprzedzenia od atomu. Lecz moze sie to kiedys
                    komus uda... Pozdrawiam
                    • gabrielacasey Jest, Fakir. Ale toto ja sama staram sie tepic. I 13.07.03, 12:50
                      za to opd rodakow obrywam, bo nic tak prostaczkow nie boli jak odebrane im
                      MITY. Czesc z postow, dokladajacych Ukraincom, jest celowo prowokacyjna -
                      ficino ma taki nieznosny styl. By dac do myslenia.
                    • Gość: ANka Corka Reytana IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 13:46
                      To mi sie udalo. Jak widac poswiecenia sie czasem przydaja..
                      Tez pozdrawiam:))))
                      • Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:12
                        Gość portalu: ANka napisał(a):

                        > To mi sie udalo. Jak widac poswiecenia sie czasem przydaja..
                        > Tez pozdrawiam:))))


                        Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                        oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                        Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                        plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                        Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                        Ks. Józefa Kardynała Glempa
                        Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                        Prymasa Polski w Warszawie
                        Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                        Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                        Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                        Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                        Lwowie

                        Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                        1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                        60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                        jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                        bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                        ukraińsko-polskiego.

                        W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                        potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                        zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                        Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                        sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                        bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                        konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                        teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                        wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                        modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                        Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                        Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                        wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                        perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                        wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                        Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                        umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                        przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                        do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                        sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                        że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                        (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                        obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                        serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                        2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                        uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                        przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                        synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                        różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                        wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                        ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                        Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                        zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                        nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                        wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                        rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                        pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                        nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                        Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                        ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                        tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                        tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                        goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                        blasku Chrystusowej miłości.

                        3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                        podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                        zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                        Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                        współpracy i pokoju.

                        Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                        Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                        szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                        pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                        obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                        budowaniu zgody i pokoju.

                        Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                        Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                        Jan Paweł II

                        Watykan, 7 lipca 2003 r.

                  • Gość: end Hipoteza ciekawa, i calkiem prawdopodobna, IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 16:08
                    Co nie wyklucza faktu, ze nasze "dobre stosunki" z sasiadami sa cenne i dla
                    Europy i dla US.
                  • Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:36
                    gabrielacasey napisała:

                    > u Hitlera ofiary ?

                    Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                    oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                    Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                    plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                    Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                    Ks. Józefa Kardynała Glempa
                    Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                    Prymasa Polski w Warszawie
                    Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                    Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                    Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                    Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                    Lwowie

                    Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                    1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                    60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                    jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                    bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                    ukraińsko-polskiego.

                    W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                    potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                    zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                    Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                    sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                    bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                    konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                    teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                    wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                    modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                    Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                    Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                    wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                    perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                    wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                    Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                    umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                    przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                    do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                    sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                    że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                    (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                    obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                    serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                    2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                    uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                    przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                    synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                    różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                    wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                    ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                    Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                    zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                    nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                    wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                    rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                    pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                    nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                    Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                    ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                    tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                    tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                    goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                    blasku Chrystusowej miłości.

                    3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                    podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                    zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                    Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                    współpracy i pokoju.

                    Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                    Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                    szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                    pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                    obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                    budowaniu zgody i pokoju.

                    Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                    Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                    Jan Paweł II

                    Watykan, 7 lipca 2003 r.

          • Gość: ANka Ocho jakaz to piekna ewolucja IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 13:43
            Nawet w kregach niereformowalnych rycerzy....
        • bonobo44 Re: Wszystko ok, Bonobo, ale dlaczego 13.07.03, 01:34
          jesters_script napisał:

          > tak tutaj dzisiaj reklamujesz (nie tylko w tym poscie) Nasz Dziennik?
          > Nie ma lepszych zrodel dla ciebie Bonobo?
          > Bo, jezeli powolujesz sie na katolickie zrodla, to badz konsekwentny, a nie
          > przytaczaj sekciarskich linkow ojczulka demiurga z Torunia.


          po prostu poszedlem sladem linku Bronka... gdy go wyczerpalem (liczyl sie dla
          mnie jedynie material faktograficzny tam zawarty) poszedlem dalej - warto
          sprawdzic (przytaczam jeszcze raz same linki):
          www.genocide-pl.prv.pl/
          www.idn.org.pl/medykon/wolyn/
          www.suputnyk.site.pl/strony.php?poz1=kulturahistoria&poz2=historiaskrot

          pozdr

          bonobo44
          • jesters_script Pytam sie, bo ja widzialem juz 13.07.03, 01:46
            "material faktograficzny" Naszego Dziennika na przykladzie niejednego
            wystapienia JPII. No coz, roznil sie znacznie od oryginalu.
            Najlepszym przykladem bylo wystapienia JPII 19 maja na temat UE.
            Ale to jest po prostu taka sekciarska bolszewia.
            I dlatego odradzam korzystania z tego zrodla.
            • Gość: ANka Mamy tego swiadomosc JS IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 13:49
              jesters_script napisał:

              > "material faktograficzny" Naszego Dziennika na
              przykladzie niejednego
              > wystapienia JPII. No coz, roznil sie znacznie od oryginalu.
              > Najlepszym przykladem bylo wystapienia JPII 19 maja na
              temat UE.
              > Ale to jest po prostu taka sekciarska bolszewia.
              > I dlatego odradzam korzystania z tego zrodla.

              Ale to dobrze ze Bonobo podrazyl.. Bo ja nie zdazylam
              zapytac skad te zrodla.. A nie kazdy jest tak pracowitym
              pszczolkiem w dziedzinie linkow jak Bonobo. Czasem jest
              nieoceniony.. Choc mesjanizm w jego wydaniu to troszke
              jak ten powiew na hebanie.. Ale co tam- i tak go lubie...
              • jesters_script Re: Mamy tego swiadomosc JS 13.07.03, 16:11
                ANka, jestem zazdrosny znowu, bo tak sie utozsamiasz z Bonobo, ze juz piszesz
                w liczbie mnogiej...
                • Gość: ANka To nie to IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:16
                  ZOstalam rozmnozona niejako sztucznie z racji na dane
                  wiec teraz to chyba juz w imieniu instytutu pisze?
                  Ale co tam i tak wiesz o co chodzi.
                  • jesters_script No staram sie, ale nie zawsze ogarniam... 13.07.03, 16:20
                    Za duzo tych danych czasami.
                    • Gość: ANka wiesz jak jest IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:22
                      Tu komputer - tam komputer i glowa mi troche peka. Chyba
                      faktycznie musze zmienic rozrywke. Jak sie uda pojde
                      wieczorem nad Labe. Kusic tych gwalcicieli oczywiscie...
                      • jesters_script Re: wiesz jak jest 13.07.03, 16:33
                        Gość portalu: ANka napisał(a):

                        > Tu komputer - tam komputer i glowa mi troche peka. Chyba
                        > faktycznie musze zmienic rozrywke. Jak sie uda pojde
                        > wieczorem nad Labe. Kusic tych gwalcicieli oczywiscie...
                        Tylko uwazaj! Z nad Wisly do Laby kawalek drogi, a tam takich rycerzy nie ma!
                        Kto bedzie Ciebie bronic?
                        Ps. Pojawil sie moj ulubiony watek o pewnej Rodzinie Torunskiej...
                        • Gość: ANka Poszukam IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:36
                          A nie chce tu rozmydlac za bardzo bo wiele waznych rzeczy
                          zostalo powiedziane..
                          Pozdrawiam i zmykam
                          • Gość: ANka Oj - watku IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:39
                            Nie rycerzy oczywiscie. Na razie na troche tych rycerzy
                            mi wystarczy. Zwlaszcza tych najwierniejszych..
                            • jesters_script :) 13.07.03, 16:44
                    • Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:38
                      jesters_script napisał:

                      > Za duzo tych danych czasami.

                      Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
                      oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
                      Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
                      plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

                      Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
                      Ks. Józefa Kardynała Glempa
                      Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
                      Prymasa Polski w Warszawie
                      Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
                      Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
                      Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
                      Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
                      Lwowie

                      Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

                      1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
                      60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
                      jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
                      bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
                      ukraińsko-polskiego.

                      W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
                      potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
                      zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
                      Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
                      sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
                      bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
                      konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
                      teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
                      wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
                      modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

                      Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
                      Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
                      wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
                      perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
                      wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

                      Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
                      umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
                      przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
                      do budowania świata, w którym respektuje się życie,
                      sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
                      że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
                      (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
                      obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
                      serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

                      2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
                      uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
                      przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
                      synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
                      różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
                      wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
                      ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

                      Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
                      zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
                      nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
                      wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
                      rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
                      pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
                      nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

                      Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
                      ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
                      tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
                      tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
                      goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
                      blasku Chrystusowej miłości.

                      3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
                      podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
                      zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
                      Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
                      współpracy i pokoju.

                      Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
                      Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
                      szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
                      pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
                      obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
                      budowaniu zgody i pokoju.

                      Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
                      Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

                      Jan Paweł II

                      Watykan, 7 lipca 2003 r.

      • Gość: ANka Tak sobie mysle Bonobo IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 15:52
        Ze papiez pokazuje cel.
        Naszym zadaniem jest by do tego doprowadzic.. A na pewno
        jak sam widzisz nie metoda Kwasniewskich i jemu podobnych..
        Zajrzyj do swojej zwierzecej czesci a sam zobaczysz.
        Trzeba zeby mozg zadzialal..
        Pozdrawiam.
        • Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:39
          Gość portalu: ANka napisał(a):

          > Ze papiez pokazuje cel.
          > Naszym zadaniem jest by do tego doprowadzic..

          Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
          oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
          Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
          plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

          Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
          Ks. Józefa Kardynała Glempa
          Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
          Prymasa Polski w Warszawie
          Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
          Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
          Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
          Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
          Lwowie

          Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

          1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
          60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
          jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
          bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
          ukraińsko-polskiego.

          W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
          potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
          zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
          Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
          sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
          bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
          konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
          teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
          wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
          modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

          Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
          Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
          wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
          perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
          wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

          Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
          umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
          przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
          do budowania świata, w którym respektuje się życie,
          sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
          że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
          (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
          obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
          serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

          2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
          uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
          przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
          synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
          różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
          wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
          ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

          Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
          zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
          nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
          wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
          rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
          pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
          nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

          Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
          ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
          tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
          tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
          goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
          blasku Chrystusowej miłości.

          3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
          podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
          zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
          Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
          współpracy i pokoju.

          Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
          Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
          szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
          pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
          obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
          budowaniu zgody i pokoju.

          Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
          Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

          Jan Paweł II

          Watykan, 7 lipca 2003 r.
    • Gość: Rysiek KORZENIE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:20
      Korzenie tragedii wołyńskiej
      Gazeta Wyborcza 11.07.2003
      Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne
      błędy popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność
      spoczywa zawsze na tej stronie, która sprawuje władzę - mówi
      prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą Chruślińską

      Od redakcji

      Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska,
      rzezie wołyńskie rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem
      najtrudniejszym. Wedle szacunków polskich historyków zginęło
      wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń historyków
      ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest
      polskim przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest
      ukraińskim przyjacielem Polski. Obaj wielokrotnie wracali do
      tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami prawdy, pamiętając
      jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał
      historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych
      wrogów, a dziś przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w
      debacie prawo do własnego zdania, nie przekonywali na siłę, nie
      dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko jedna racja.
      Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach.
      Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej
      Armii nakazujący mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego
      historyka - raczej nie. Chyba jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj
      narażają się tymi słowami wielu swoim rodakom.

      Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało
      milczenie. Polacy nie mogli o tym mówić głośno. Większość
      Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało - nie miała
      pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego.

      Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom
      przyjrzeć się własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się
      tematem najpełniejszej i najburzliwszej publicznej debaty
      ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to uwierzyć, lecz dyskusje na
      temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż roztrząsanie
      największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez
      Stalina Wielkiego Głodu lat 30.

      Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach
      padały - i pewnie będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale
      byli też ludzie wzywający do pojednania, tacy jak Ryszard
      Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych dniach warto
      posłuchać ich głosu.

      Paweł Smoleński

      Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na
      wydarzenia z pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko-
      ukraińskiego w okresie II wojny światowej?

      Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten
      konflikt, a zwłaszcza wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo
      zapominają o jego przyczynach, o błędach, jakie popełniła strona
      polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony ukraińskiej, a
      dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i
      Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

      Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie
      sposób patrzeć na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę
      konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w., od momentu
      odrzucenia przez Polaków z Galicji ukraińskich postulatów ugody,
      narastał aż do punku kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po
      niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki polsko-
      ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w
      społeczeństwie wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko-
      ukraińska z lat 1918-19 skłóciła oba narody jeszcze bardziej.

      Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln
      Ukraińców znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej
      wobec nich polityki nie udały się, od samego początku po
      polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z endecji. Na
      różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne
      lub narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre
      z tych działań można wytłumaczyć koniecznością utrzymania
      porządku w młodym, wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie
      parcelacji wielkiej własności ziemskiej z polską kolonizacją,
      przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone bezpośrednio
      przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi.
      Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie
      i języku urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do
      marginalizowania szkolnictwa ukraińskiego powstałego w wyniku
      pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z kategoryczną odmową,
      wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania we
      Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie
      rzucane Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich
      Nacjonalistów. To była w znacznym stopniu reakcja na polską
      politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami sabotażu i terrorem,
      zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W odwecie
      rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z
      wieloma ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie
      cerkwi.

      Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do
      Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci
      Piłsudskiego, polityka niezgodna z linią Marszałka. Główną
      odpowiedzialność za tzw. politykę wzmacniania polszczyzny na
      Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i gen. Tadeusz
      Kasprzycki, minister spraw wojskowych.

      Co składało się na tę politykę?

      - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby
      leśnej, łączności, komunikacji, poczty usuwano element niepewny,
      czyli Ukraińców. Burzono cerkwie, a nawet przy pomocy żołnierzy
      Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą nawrócić część
      Ukraińców na katolicyzm.

      W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka
      samobójcza. Ani działania z lat 20., ani polityka z lat 1935-39
      nie przyniosły oczekiwanych przez rząd rezultatów. Wręcz
      przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego
      Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które
      kryły również zapowiedź odwetu.

      Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców -
      Piłsudskiego. Co się na nią składało?

      - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a
      nie narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej
      wprowadzaniu pomimo całej sympatii do Ukraińców.

      W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały
      uznane za wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został
      Piotr Dunin-Bąkowski, a Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten
      ostatni przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla
      polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej. Chodziło o to,
      aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród
      osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na
      Wołyniu nie było trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski
      zaproponował odtworzenie granicy pomiędzy Wołyniem a Galicją
      Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, tak aby nie przenikały tam
      wpływy nacjonalistyczne z Galicji. Wychodził z założenia, że
      ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskać dla
      spraw państwa. Temu celowi miały być podporządkowane zarówno
      administracja, jak i szkolnictwo, a także polityka wobec
      spółdzielczości i organizacji społecznych. W zamian za lojalność
      państwową dopuszczano np. język ukraiński w administracji
      publicznej, propagowano potrzebę rozwoju kultury ukraińskiej.

      To była jakaś próba wyjścia naprzeciw postulatom Ukraińców, choć
      z ukraińskiego punktu widzenia bardzo kontrowersyjna. W praktyce
      polityka Józewskiego polegała przede wszystkim na zabieraniu z
      ruchu ukraińskiego najbardziej wartościowych ludzi i próbie ich
      asymilacji. Wszelkie inicjatywy podlegały kontroli
      administracyjnej, odstępstwo od założeń kończyło się zazwyczaj
      rozwiązaniem organizacji, a nawet policyjnymi represjami. To nie
      była polityka licząca się z interesami Ukraińców, nawet
      umiarkowani nie godzili się na złudne często i zależne od
      kaprysu lokalnego urzędnika koncesje.

      Jednak nawet ta próba wprowadzenia innej
    • Gość: Rysiek KORZENIE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:27
      Gość portalu: Jacek napisał(a):

      ) Ale kto z kim i dlaczego?

      Korzenie tragedii wołyńskiej
      Gazeta Wyborcza 11.07.2003
      Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne
      błędy popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność
      spoczywa zawsze na tej stronie, która sprawuje władzę - mówi
      prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą Chruślińską

      Od redakcji

      Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska,
      rzezie wołyńskie rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem
      najtrudniejszym. Wedle szacunków polskich historyków zginęło
      wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń historyków
      ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest
      polskim przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest
      ukraińskim przyjacielem Polski. Obaj wielokrotnie wracali do
      tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami prawdy, pamiętając
      jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał
      historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych
      wrogów, a dziś przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w
      debacie prawo do własnego zdania, nie przekonywali na siłę, nie
      dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko jedna racja.
      Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach.
      Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej
      Armii nakazujący mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego
      historyka - raczej nie. Chyba jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj
      narażają się tymi słowami wielu swoim rodakom.

      Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało
      milczenie. Polacy nie mogli o tym mówić głośno. Większość
      Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało - nie miała
      pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego.

      Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom
      przyjrzeć się własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się
      tematem najpełniejszej i najburzliwszej publicznej debaty
      ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to uwierzyć, lecz dyskusje na
      temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż roztrząsanie
      największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez
      Stalina Wielkiego Głodu lat 30.

      Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach
      padały - i pewnie będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale
      byli też ludzie wzywający do pojednania, tacy jak Ryszard
      Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych dniach warto
      posłuchać ich głosu.

      Paweł Smoleński

      Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na
      wydarzenia z pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko-
      ukraińskiego w okresie II wojny światowej?

      Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten
      konflikt, a zwłaszcza wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo
      zapominają o jego przyczynach, o błędach, jakie popełniła strona
      polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony ukraińskiej, a
      dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i
      Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

      Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie
      sposób patrzeć na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę
      konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w., od momentu
      odrzucenia przez Polaków z Galicji ukraińskich postulatów ugody,
      narastał aż do punku kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po
      niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki polsko-
      ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w
      społeczeństwie wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko-
      ukraińska z lat 1918-19 skłóciła oba narody jeszcze bardziej.

      Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln
      Ukraińców znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej
      wobec nich polityki nie udały się, od samego początku po
      polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z endecji. Na
      różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne
      lub narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre
      z tych działań można wytłumaczyć koniecznością utrzymania
      porządku w młodym, wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie
      parcelacji wielkiej własności ziemskiej z polską kolonizacją,
      przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone bezpośrednio
      przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi.
      Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie
      i języku urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do
      marginalizowania szkolnictwa ukraińskiego powstałego w wyniku
      pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z kategoryczną odmową,
      wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania we
      Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie
      rzucane Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich
      Nacjonalistów. To była w znacznym stopniu reakcja na polską
      politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami sabotażu i terrorem,
      zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W odwecie
      rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z
      wieloma ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie
      cerkwi.

      Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do
      Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci
      Piłsudskiego, polityka niezgodna z linią Marszałka. Główną
      odpowiedzialność za tzw. politykę wzmacniania polszczyzny na
      Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i gen. Tadeusz
      Kasprzycki, minister spraw wojskowych.

      Co składało się na tę politykę?

      - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby
      leśnej, łączności, komunikacji, poczty usuwano element niepewny,
      czyli Ukraińców. Burzono cerkwie, a nawet przy pomocy żołnierzy
      Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą nawrócić część
      Ukraińców na katolicyzm.

      W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka
      samobójcza. Ani działania z lat 20., ani polityka z lat 1935-39
      nie przyniosły oczekiwanych przez rząd rezultatów. Wręcz
      przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego
      Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które
      kryły również zapowiedź odwetu.

      Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców -
      Piłsudskiego. Co się na nią składało?

      - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a
      nie narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej
      wprowadzaniu pomimo całej sympatii do Ukraińców.

      W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały
      uznane za wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został
      Piotr Dunin-Bąkowski, a Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten
      ostatni przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla
      polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej. Chodziło o to,
      aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród
      osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na
      Wołyniu nie było trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski
      zaproponował odtworzenie granicy pomiędzy Wołyniem a Galicją
      Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, tak aby nie przenikały tam
      wpływy nacjonalistyczne z Galicji. Wychodził z założenia, że
      ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskać dla
      spraw państwa. Temu celowi miały być podporządkowane zarówno
      administracja, jak i szkolnictwo, a także polityka wobec
      spółdzielczości i organizacji społecznych. W zamian za lojalność
      państwową dopuszczano np. język ukraiński w administracji
      publicznej, propagowano potrzebę rozwoju kultury ukraińskiej.

      To była jakaś próba wyjścia naprzeciw postulatom Ukraińców, choć
      z ukraińskiego punktu widzenia bardzo kontrowersyjna. W praktyce
      polityka Józewskiego polegała przede wszystkim na zabieraniu z
      ruchu ukraińskiego najbardziej wartościowych ludzi i próbie ich
      asymilacji. Wszelkie inicjatywy podlegały kontroli
      administracyjnej, odstępstwo od założeń kończyło się zazwyczaj
      rozwiązaniem organizacji, a nawet policyjnymi represjami. To nie
      była polityka licząca się z interesami Ukraińców, nawet
      umiarkowani nie godzili się na złudne często i zależne od
      kaprysu lokal
    • Gość: Karol de Ślepowron-Wróblewski Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 01:39
      Moja rorzina od str. ojca przez wieleset lat mieszkał na
      Ukrainie.
      Napewno IIRP nie była sprawiedliwa to fakt,ale nie
      usprawiedliwia to mordu.
      Fakt,że naród ukraiński tracił swoje elity,które się z własnej
      woli polonizowały,ruszczyły lu niemczyły.
      Zostali zwykli szarzy ludzie zdesperowani wyrządzoną im krzywdą
      podatni na hasła nacjonalistów i zwykłych rzezimieszków.
      Jednak badanie przyczyn nie zmienia wymiary tragedii
      pomordowanych i wypędzonych.
      Politycy tego nie naprawią.
      Potrzebny jest czas i kontakt między zwykłymi ludzimi.
      Może to trwać nawet dziesiątki lat.
      • Gość: ANka Sa media i prawo IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 14:54
        Jesli nimi nie szastac to trwa to znacznie krocej.
      • Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:40
        Gość portalu: Karol de Ślepowron-Wróblewski napisał(a):

        > > Jednak nie

        Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
        oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
        Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
        plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

        Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
        Ks. Józefa Kardynała Glempa
        Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
        Prymasa Polski w Warszawie
        Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
        Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
        Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
        Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
        Lwowie

        Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

        1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
        60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
        jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
        bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
        ukraińsko-polskiego.

        W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
        potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
        zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
        Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
        sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
        bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
        konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
        teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
        wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
        modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

        Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
        Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
        wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
        perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
        wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

        Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
        umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
        przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
        do budowania świata, w którym respektuje się życie,
        sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
        że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
        (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
        obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
        serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

        2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
        uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
        przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
        synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
        różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
        wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
        ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

        Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
        zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
        nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
        wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
        rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
        pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
        nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

        Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
        ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
        tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
        tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
        goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
        blasku Chrystusowej miłości.

        3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
        podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
        zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
        Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
        współpracy i pokoju.

        Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
        Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
        szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
        pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
        obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
        budowaniu zgody i pokoju.

        Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
        Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

        Jan Paweł II

        Watykan, 7 lipca 2003 r.
    • Gość: FRU Jednali się, znaczy było chlanie... IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.03, 09:11
      ...a Pan Kwaśniewski potrafi....
      • Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:41
        Gość portalu: FRU napisał(a):

        > ...a Pan Kwaśniewski potrafi....
    • Gość: darek Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 11:58
      Może należałoby zapytać ukraińców czy czują się winni z tego co
      wiem nie.Albo członków rodzin pomordowanych czy wybaczyli
      ukraińcom?Pan Kwaśniewski może wybaczać ale w swoim imieniu tak
      samo jak czuć sie winnym,jak równiez pan Kuczma to są puste nic
      nie warte gesty nie poparte dobra wolą narodów.
      • Gość: Pan a reszta to by Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 13.07.03, 12:17
        A TERAZ SPIRDALAC Z TEGO FORUM , nowy temat o krysztalowym , uczciwym gleboko
        wierzacym katoliku o glebokiej tolerancji, u czciwosci czytaj Polak i Polska
        wybranym narodem tego swiata promyk swiatla w ciemnosci wzgniliznie i rozpuscie
        Europy i USA i co zlego to nie my to ONI
        • Gość: bronek Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: 62.233.204.* 13.07.03, 12:45
          ty glupi bucu
          • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:47
            Gość portalu: bronek napisał(a):

            > ty glupi bucu

            Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
            oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
            Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
            plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

            Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
            Ks. Józefa Kardynała Glempa
            Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
            Prymasa Polski w Warszawie
            Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
            Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
            Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
            Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
            Lwowie

            Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

            1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
            60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
            jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
            bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
            ukraińsko-polskiego.

            W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
            potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
            zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
            Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
            sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
            bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
            konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
            teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
            wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
            modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

            Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
            Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
            wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
            perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
            wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

            Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
            umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
            przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
            do budowania świata, w którym respektuje się życie,
            sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
            że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
            (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
            obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
            serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

            2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
            uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
            przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
            synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
            różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
            wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
            ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

            Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
            zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
            nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
            wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
            rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
            pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
            nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

            Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
            ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
            tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
            tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
            goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
            blasku Chrystusowej miłości.

            3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
            podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
            zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
            Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
            współpracy i pokoju.

            Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
            Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
            szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
            pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
            obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
            budowaniu zgody i pokoju.

            Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
            Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

            Jan Paweł II

            Watykan, 7 lipca 2003 r.

          • Gość: WWW Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 13.07.03, 20:22
            Gość portalu: bronek napisał(a):

            > ty glupi bucuBUCEM TO JESTES TY BRONEK
        • gabrielacasey Niech Pan nie wymiotuje na tym forum. Prosze do WC 13.07.03, 12:52
          • Gość: ANka Ten Pan ta wydzielina z wola IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 13:51
            Chce karmic potomstwo.. Tylko najpierw niech ewoluuje do
            ssakow. Bedzie lepiej..
        • Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:45
          Gość portalu: Pan a reszta to by napisał(a):

          > A TERAZ SPIRDALAC Z TEGO FORUM

          Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
          oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
          Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
          plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

          Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
          Ks. Józefa Kardynała Glempa
          Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
          Prymasa Polski w Warszawie
          Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
          Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
          Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
          Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
          Lwowie

          Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

          1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
          60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
          jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
          bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
          ukraińsko-polskiego.

          W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
          potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
          zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
          Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
          sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
          bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
          konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
          teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
          wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
          modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

          Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
          Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
          wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
          perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
          wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

          Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
          umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
          przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
          do budowania świata, w którym respektuje się życie,
          sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
          że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
          (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
          obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
          serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

          2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
          uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
          przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
          synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
          różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
          wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
          ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

          Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
          zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
          nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
          wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
          rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
          pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
          nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

          Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
          ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
          tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
          tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
          goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
          blasku Chrystusowej miłości.

          3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
          podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
          zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
          Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
          współpracy i pokoju.

          Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
          Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
          szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
          pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
          obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
          budowaniu zgody i pokoju.

          Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
          Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

          Jan Paweł II

          Watykan, 7 lipca 2003 r.
        • Gość: ficino Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 05:48
          Gość portalu: Pan a reszta to by napisał(a):

          > A TERAZ SPIRDALAC Z TEGO FORUM , nowy temat o krysztalowym , uczciwym gleboko
          > wierzacym katoliku o glebokiej tolerancji, u czciwosci czytaj Polak i Polska
          > wybranym narodem tego swiata promyk swiatla w ciemnosci wzgniliznie i
          rozpuscie
          >
          > Europy i USA i co zlego to nie my to ONI

          nie ONI tylko OUN-UPA!
    • wirysz Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys 13.07.03, 12:48
      Nie wierzę w całkowite obustronne wybaczenie sobie krzywd polsko-
      ukraińskich, dopóki nie zatrze się pamięć i nie wymrze
      pokolenie,które ich doznało. Pamięć przejdzie do historii, a
      przyśli jej czytelnicy i tak nie uwierzą w ogrom cierpień obu
      narodów...
      • Gość: ANka Niech Pan sie wybierze do Paryza IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 14:51
        Place des Invalides.. Niech sobie Pan obejrzy tamtejsze
        dane o Oswiecimiu...
        Jak Pan obejrzy eksponaty niech Pan rzuci okiem tak przy
        okazji na rozne dzielka autorstwa niemieckiego. Jezeli
        wtedy Pan nie uwierzy to ma Pan iscie gadzia skore.. Do
        tego trzeba jednak dopisac wazna kwestie ze wielu ze
        sprawcow jednak przed Trybunalem stanelo. A o tym tez
        historia pisze...
      • adam.xx Chyba masz racje. Moze to nie sprawa wybaczenia .. 13.07.03, 15:21
        ... tylko wlasnosc ludzkiej natury. Ci ktorzy przezyli okrucienstwa nigdy ich
        nie zapomna i nigdy sie z nimi nie pogodza. Natomiast ci ktorzy tego nie
        przezyli nigdy w pelni nie zrozumieja calego bolu i tragedii. Dlatego tez
        latwiej jest tym drugim rozwazac wybaczenie. Gdyby bylo inczej to ludzkosc
        pewnie by juz nie istniala.
        • Gość: ANka Dopoki w pamieci ludzi IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 15:27
          Pozostaja fakty ktore nie sa faktami znanymi publicznie
          to ci ludzie maja wystarczajaca motywacje aby nie
          zapomniec znacznie silniejsza niz ta wyplywajaca z
          humanistycznej potrzeby - ´aby sie nie powtorzylo´
          Tak to jest natura ludzka..
          Ale to tez trzeba zrozumiec...
          Ludzie pamietaja przewinienia przede wszystkim
          personalnie i rodzinnie a nie narodowo. I tu wcale nie
          mamy sobie do zarzucenia wiecej niz inne narody...
          • adam.xx Poznanie wszystkich faktow i przedyskutowanie .... 13.07.03, 15:54
            ...ich prze obie strony to rzeczywiscie wazny element.
            • Gość: ANka Nie tylko strony IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:17
              adam.xx napisał:

              > ...ich prze obie strony to rzeczywiscie wazny element.
              Ale caly swiat. TAk mysle.. Wtedy czasem latwiej
              dyskutowac..
          • Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:53
            Gość portalu: ANka napisał(a):

            > Pozostaja fakty

            Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
            oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
            Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
            plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

            Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
            Ks. Józefa Kardynała Glempa
            Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
            Prymasa Polski w Warszawie
            Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
            Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
            Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
            Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
            Lwowie

            Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

            1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
            60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
            jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
            bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
            ukraińsko-polskiego.

            W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
            potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
            zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
            Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
            sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
            bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
            konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
            teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
            wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
            modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

            Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
            Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
            wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
            perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
            wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

            Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
            umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
            przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
            do budowania świata, w którym respektuje się życie,
            sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
            że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
            (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
            obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
            serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

            2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
            uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
            przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
            synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
            różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
            wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
            ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

            Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
            zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
            nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
            wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
            rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
            pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
            nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

            Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
            ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
            tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
            tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
            goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
            blasku Chrystusowej miłości.

            3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
            podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
            zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
            Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
            współpracy i pokoju.

            Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
            Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
            szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
            pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
            obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
            budowaniu zgody i pokoju.

            Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
            Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

            Jan Paweł II

            Watykan, 7 lipca 2003 r.
        • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:46
          adam.xx napisał:

          > ...
          > nie zapomna i nigdy sie z nimi nie pogodza.

          Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
          oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
          Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
          plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

          Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
          Ks. Józefa Kardynała Glempa
          Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
          Prymasa Polski w Warszawie
          Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
          Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
          Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
          Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
          Lwowie

          Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

          1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
          60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
          jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
          bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
          ukraińsko-polskiego.

          W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
          potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
          zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
          Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
          sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
          bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
          konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
          teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
          wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
          modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

          Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
          Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
          wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
          perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
          wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

          Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
          umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
          przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
          do budowania świata, w którym respektuje się życie,
          sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
          że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
          (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
          obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
          serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

          2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
          uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
          przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
          synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
          różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
          wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
          ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

          Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
          zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
          nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
          wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
          rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
          pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
          nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

          Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
          ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
          tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
          tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
          goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
          blasku Chrystusowej miłości.

          3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
          podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
          zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
          Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
          współpracy i pokoju.

          Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
          Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
          szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
          pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
          obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
          budowaniu zgody i pokoju.

          Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
          Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

          Jan Paweł II

          Watykan, 7 lipca 2003 r.
      • Gość: ficino Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 06:55
        wirysz napisał:

        > Nie wierzę w całkowite obustronne wybaczenie sobie krzywd polsko-
        > ukraińskich, dopóki nie zatrze się pamięć i nie wymrze
        > pokolenie,które ich doznało. Pamięć przejdzie do historii, a
        > przyśli jej czytelnicy i tak nie uwierzą w ogrom cierpień obu
        > narodów...

        obu narodow???? to chyba Polakow zabijali...to co sie stalo na zawsze
        pozostanie w pamieci ze wzgledu na okrucienstwo tych mordow.
    • Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:58
      Gość portalu: Jacek napisał(a):

      > Ale kto z kim i dlaczego

      Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go
      oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na
      Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na
      plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym????

      Do Czcigodnych Księży Kardynałów:
      Ks. Józefa Kardynała Glempa
      Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego
      Prymasa Polski w Warszawie
      Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego
      Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie
      Ks. Lubomyra Kardynała Huzara
      Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we
      Lwowie

      Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski!

      1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w
      60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć
      jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak
      bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania
      ukraińsko-polskiego.

      W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być
      potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła
      zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi.
      Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w
      sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz
      bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się
      konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na
      teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do
      wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w
      modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy.

      Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby
      Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi
      wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej
      perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla
      wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania.

      Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący
      umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
      przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się
      do budowania świata, w którym respektuje się życie,
      sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc,
      że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu"
      (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby
      obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć
      serca na autentyczne, trwałe nawrócenie.

      2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób
      uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w
      przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich
      synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu
      różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych
      wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i
      ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości.

      Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej,
      zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że
      nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
      wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy
      rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu
      pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii,
      nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy.

      Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają
      ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości
      tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego
      tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od
      goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w
      blasku Chrystusowej miłości.

      3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski
      podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do
      zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie
      Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania
      współpracy i pokoju.

      Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu,
      Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy
      szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich
      pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze
      obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w
      budowaniu zgody i pokoju.

      Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo
      Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości.

      Jan Paweł II

      Watykan, 7 lipca 2003 r.

      • adam.xx Czy jakis klawisz zacial Ci sie w mozgu? 13.07.03, 21:29
    • bonobo44 Wolyn w pamieci Ukraincow - ankieta z marca 13.07.03, 22:56
      Na Ukrainie wydarzenia te eufemicznie nazywa sie 'konfliktem'.
      Przytaczam wyniki, gdyz mowia wiele o m-cu tego 'konfliktu'
      w swiadomosci Ukraincow.

      Badanie przeprowadzono 18II-12III
      350 respondentow
      z 7 rejonow Wolynia


      Ukrainsko-polski konflikt na Wolyniu w latach 1943-1944
      www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict
      Wiedza o nim prawie wszyscy - 89,7% - w odroznieniu od nas 8(
      www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/1.jpg
      (prosze u nich o tym glosno przynajmniej od poczatku roku
      - u nas ... 'taktowana' cisza medialna - no comment 8(

      Skad wiecie o konflikcie?
      1. Z TV 31,1%
      2. Z radia 20,6%
      3. Z gazet 51,1%
      7. Sami byliscie swiadkami tych zdarzen 3,7%
      www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/2.jpg

      Kto rozpoczal konflikt na Wolyniu?
      1.Ukraincy 16,1%
      2. Polacy (polskie podziemie, AK)38,7%
      3. Niemcy 12,1%
      4.Czerwona partyzantka 11,1%
      5. Trudno powiedziec 20,3%
      www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/3.jpg

      Komu przyniosl korzysc (komu pasowal)?
      1. Niemcom hitlerowskim 32,3%
      2. Zwiazkowi Radzieckiemu 21,1%
      3. Polskiemu rzadowi w Londynie 8,3%
      4. Dowodztwu OUN-UPA 8,3%
      5. Elementom przestepczym ze srodowisk ukrainskich i polskich, którzy
      wzbogacali się droga grabiezy 28,1%
      7. Trudno powiedziec 11,43%
      www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/4.jpg
      Kto realnie bronil Ukraincow w tym konflikcie?
      1. Niemcy 0
      2. Niemiecka administracja okupacyjna 2,4%
      3. UPA 29,1%
      4. AK (!) 1,4%
      5. Czerwona partyzantka 11,7
      6. Wiejska [Silska(?)] samoobrona 17,7%
      7. Nikt 25,6%
      9. Trudno powiedziec 11,7%

      www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/6.jpg
      Jak uwazacie, jakim wspolczesnym stosunkom ukrainskio-polskim może zaszkodzic
      [vidznaczenia(?)]
      60 rozcnicy konfliktu?
      1. Stosunkom miedzypanstwowym (politycznym) 35,4%
      2. Gospodzrczym 8,7%
      3. Malemu biznesowi 3,4%
      4. Kulturalnym 6,4%
      5. Miedzyludzkim 10,4%
      6. Nie może zaszkodzic 29,9%

      www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/7.jpg
      • bonobo44 Re: Wolyn w pamieci Ukraincow - ankieta z marca 13.07.03, 23:02
        Kto rozpoczal konflikt na Wolyniu?
        1.Ukraincy 16,1%
        2. Polacy (polskie podziemie, AK)38,7%
        3. Niemcy 12,1%
        4.Czerwona partyzantka 11,1%
        5. Trudno powiedziec 20,3%
        www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/5.jpg
      • Gość: ficino Jedna statystyka to nie statystyka..kilka to juz c IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 07:06
        bonobo44 napisał:

        > Na Ukrainie wydarzenia te eufemicznie nazywa sie 'konfliktem'.
        > Przytaczam wyniki, gdyz mowia wiele o m-cu tego 'konfliktu'
        > w swiadomosci Ukraincow.
        >
        > Badanie przeprowadzono 18II-12III
        > 350 respondentow
        > z 7 rejonow Wolynia
        >
        >
        > Ukrainsko-polski konflikt na Wolyniu w latach 1943-1944
        > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict
        > Wiedza o nim prawie wszyscy - 89,7% - w odroznieniu od nas 8(
        > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/1.jpg
        > (prosze u nich o tym glosno przynajmniej od poczatku roku
        > - u nas ... 'taktowana' cisza medialna - no comment 8(
        >
        > Skad wiecie o konflikcie?
        > 1. Z TV 31,1%
        > 2. Z radia 20,6%
        > 3. Z gazet 51,1%
        > 7. Sami byliscie swiadkami tych zdarzen 3,7%
        > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/2.jpg
        >
        > Kto rozpoczal konflikt na Wolyniu?
        > 1.Ukraincy 16,1%
        > 2. Polacy (polskie podziemie, AK)38,7%
        > 3. Niemcy 12,1%
        > 4.Czerwona partyzantka 11,1%
        > 5. Trudno powiedziec 20,3%
        > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/3.jpg
        >
        > Komu przyniosl korzysc (komu pasowal)?
        > 1. Niemcom hitlerowskim 32,3%
        > 2. Zwiazkowi Radzieckiemu 21,1%
        > 3. Polskiemu rzadowi w Londynie 8,3%
        > 4. Dowodztwu OUN-UPA 8,3%
        > 5. Elementom przestepczym ze srodowisk ukrainskich i polskich, którzy
        > wzbogacali się droga grabiezy 28,1%
        > 7. Trudno powiedziec 11,43%
        > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/4.jpg
        > Kto realnie bronil Ukraincow w tym konflikcie?
        > 1. Niemcy 0
        > 2. Niemiecka administracja okupacyjna 2,4%
        > 3. UPA 29,1%
        > 4. AK (!) 1,4%
        > 5. Czerwona partyzantka 11,7
        > 6. Wiejska [Silska(?)] samoobrona 17,7%
        > 7. Nikt 25,6%
        > 9. Trudno powiedziec 11,7%
        >
        > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/6.jpg
        > Jak uwazacie, jakim wspolczesnym stosunkom ukrainskio-polskim może zaszkodzic
        > [vidznaczenia(?)]
        > 60 rozcnicy konfliktu?
        > 1. Stosunkom miedzypanstwowym (politycznym) 35,4%
        > 2. Gospodzrczym 8,7%
        > 3. Malemu biznesowi 3,4%
        > 4. Kulturalnym 6,4%
        > 5. Miedzyludzkim 10,4%
        > 6. Nie może zaszkodzic 29,9%
        >
        > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/7.jpg
        >
    • bonobo44 Dialog wladi z narodom 13.07.03, 23:26
      10 lipca na Wolyniu [vidvuvsia(?)] jedynym dniem informowania ludnosci... ;)
      www.voladm.gov.ua/
      Proponuje w Polsce rowniez ustanowic przynajmniej jeden podobny dzien
      informowania ludnosci przez wladze o swoich poczynaniach...
      Bylby to niewatpliwie dobry poczatek dialogu wladzy z narodem.

      bonobo44
      • adam.xx To wszystko ciekawe ale pomija najwiekszy problem 14.07.03, 00:29
        Czyli wiedze o zbrodniach i przyznanie sie do ludobojstwa i to jest glowny
        powod watpliwosci naszych dyskutantow (nie mowiac juz o AK ktore rzekomo
        rozpoczela knflikt). To co pokazales moze swiadczyc ze chca to po prostu sprawe
        odfajkowac aby nikt sie nie czepial gdy beda chcieli przylaczyc sie do Europy.
        Mysle ze Kwasniewski i spolka za bardzo zapedzili sie na Wschod. To nie znaczy
        ze mamy byc wrogami ale na obejmowanie sie jeszcze jest za wczesnie.
        • Gość: ANka Masz racje Adamie IP: *.ifn-magdeburg.de 14.07.03, 00:43
          Ale to tez jest dowod na cos..
          Mysle ze na Ukrainie sami z internetu sie do tych zrodel
          nie dokopiemy.. Bo trzeba by bylo tu osob ktorym naprawde
          na tym zalezy..

        • bonobo44 Re: To wszystko ciekawe ale pomija najwiekszy pro 14.07.03, 01:22
          adam.xx napisał:

          > Czyli wiedze o zbrodniach i przyznanie sie do ludobojstwa i to jest glowny
          > powod watpliwosci naszych dyskutantow (nie mowiac juz o AK ktore rzekomo
          > rozpoczela knflikt). To co pokazales moze swiadczyc ze chca to po prostu
          sprawe odfajkowac aby nikt sie nie czepial gdy beda chcieli przylaczyc sie do
          Europy.
          > Mysle ze Kwasniewski i spolka za bardzo zapedzili sie na Wschod. To nie
          znaczy ze mamy byc wrogami ale na obejmowanie sie jeszcze jest za wczesnie.

          Mysle, ze problem jest nieco bardziej zlozony.
          Wiele wskazuje na to, ze ich swiadomosc zdominowana jest przez przeswiadczenie,
          ze to my zaczelismy... (Polacy 38% vs. Ukraincy 16%; polecam rowniez uwazna
          lekture calosci ponizszego listu otwartego)... to w ich opinii pozwala im sie
          rozgrzeszac... Zatem to ta sprawa wymaga w pierwszej kolejnosci wyprostowania i
          pelnego historycznego wyswietlenia...

          Nic nie usprawiedliwia barbarzynstwa ludobojstwa, nawet to, kto zaczal
          (ale - jak wspomnialem - i to nalezy dokladnie wyjasnic)....
          z najnowszej historii Jugoslawii wiemy, jak sie to odbywa...

          Z historii naszych odwiecznych stosunkow z Ukraina mogloby wynikac, ze
          wyksztalcili oni sobie taki nawyk-sposob-na-zycie: riezac Lachow...
          musieliby tez wyksztalcic adekwatna mentalnosc...
          Znajomy z Beskidu Niskiego mowil mi, ze najgorsza swolocz to rdzenni Ukraincy
          (zaledwie kilku w tym regionie), osiadli po naszej stronie granicy... wyglada
          na to, ze ich dewiza jest, ze wszelka podlosc, jaka da sie wyrzacic Polakom
          jest przez nich postrzegana etycznie jako dobro...
          (to troche tak jak z ortodoksyjnymi wojujacymi Muzulmanami, ktorzy w imie
          Allaha staraja sie jak tylko mozna najbardziej zaszkodzic Zachodowi - daleko
          nie wszyscy sa tacy - w istocie to margines - ale to oni buduja ten wizerunek
          Araba, na ktory wielu Europejczykom noz sie w kieszeni otwiera)

          U nas mowi sie, ze w UPA dzialal tylko najbardziej nacjonalistyczny margines,
          i to on byl glownym winowajca...
          Jednak tylko 8% respondentow na Wolyniu uwaza, ze czystki te 'pasowaly' UPA...
          28% tychze respondentow obwinia za te wydarzenia glownie pospolitych
          przestepcow, ktorzy zdecydowali sie wzbogacic na krzywdzie innych...

          caly mechanizm najprawdopodobniej przypominal jednak polaczenie tego z
          Jedwabnego i Serebrenicy... takie jest generalne nasze zalozenie i
          przeswiadczenie... przytaczane w tym watku fakty i relacje swiadkow rowniez na
          to wskazuja....

          Wszystkie te fakty historyczne powinny ujrzec swiatlo dzienne
          po rzetelnych badaniach prowadzonych przez obie strony
          przy maksimum dobrej woli z obu stron... to dla mnie rzecz
          poza wszelka dyskusja... i chyba nikt tego u nas nie neguje...

          A skoro im w wiekszosci sie zdaje, ze fakty i tak przemawiaja za nimi, to...
          nie powinni miec oporow przed ich blizszym zbadaniem...
          nie wiem jak u nich z ta wiedza o zbrodniach...
          ale o przyznaniu sie do ludobojstwa moze juz byc mowa tylko pod warunkiem
          udowodnienia im tegoz... nie ulega dla mnie watpliwosci, ze ich historia
          zostala zaklamana przez jej glownych owczesnych animatorow i uczestnikow...
          sami Ukraincy najprawdopodobniej zepchneli cala sprawe do podswiadomosci
          (narodowej)...
          konieczna tu jest wstrzasowa psychoterapia... role hipnozy musza spelnic
          badania historyczne...

          bonobo44
          • adam.xx Widze ze trojka (Ania, Bonobo i ja) weteranow 14.07.03, 02:12
            pozostala przy dyskusji. Boje sie ze historia pozostanie na Ukrainie zaklamana
            jesli nie bedzie zdecydowanych dzialan ze strony Polski. Teraz mamy mocny atut
            poniewaz Polska jest najwazniejszym polaczeniem Ukrainy z Zachodem. Sadze ze
            gdyby spowodowac uppowszechninie faktow ludobojstwa, Ukraincy (zwlaszcza
            mlodsi) by to zrozumieli, choc moze jestem nainwny. To musialoby sie odbyc
            przez naciski rzadu polskiego. Slusznie zrobiles odnosnik do Balkanow. Nie
            mozna pozostawic we wspolnocie europejskiej tego typu nie zalatwionej sprawy.
    • bonobo44 Perszij dien vzaemnoho proszczenia 13.07.03, 23:48

      Pierwszy dzien wzajemnego wybaczenia
      Gazeta: Dzien Planety
      www.day.kiev.ua/
      "Wczoraj w [sepi (?)] Pawliwka w okregu Wolynskim [kopisznij (?)] (P)Oryck
      Z udzialem prezydentow Ukrainy i Polski mial miejsce
      dzien uszanowania pamieci poleglych podczas tragicznych wydarzen na Wolyniu 60
      lat temu."
    • bonobo44 Vidkritij list - 2003.05.16 14.07.03, 00:17
      З приводу відзначення в Польщі 60-річчя трагічних подій 1943 року на Волині
      Відкритий лист

      "У переддень трагічної річниці ми схиляємо голови в скорботі за жертвами з
      обох сторін конфлікту і закликаємо до спільної молитви в їхню пам'ять, до
      взаємного прощення кривд, заподіяних сторонами одна одній. Ми переконані -
      парламенти, громадські інституції, інтелектуали обох народів зобов'язані
      зробити все необхідне, щоб не дати знову, як це вже було в минулому, затягти
      наші народи в безодню взаємних претензій і звинувачень, щоб пам'ять про
      Волинську трагедію не заважала Україні і Польщі впевнено дивитися у спільне
      європейське майбутнє."
      "Голос України" 2003.05.16

      uamedia.visti.net/cgi-bin/uamedia.sh?
      CGIQUERY=3&lng=UKR&cli=1&dtb=234&query=visti.local.golos]+??????
      &cdb=234&cdn=28608&dbc=1&group=visti.local.golos
      • bonobo44 Re: Vidkritij list - 2003.05.16 14.07.03, 00:23
        poprawny link:

        uamedia.visti.net/cgi-bin/uamedia.sh?CGIQUERY=3&lng=UKR&cli=1&dtb=234&query=visti.local.golos]+??????
        &cdb=234&cdn=28586&dbc=1&group=visti.local.golos
        • Gość: ANka bonobo - dzieki za wszystko IP: *.ifn-magdeburg.de 14.07.03, 00:37
          Jestes nieocenionym pracowitym pszczolkiem..
          Pozdrawiam cala bonobowa rodzine :)))))

          Mam nadzieje ze inni tez to przeczytaja. Ja moge
          uswiadomic tylko troszke paru pracownikow naukowych..
    • bonobo44 vstanoviti pravdu hocz bi jakoju girkoju vona bula 14.07.03, 01:56
      Na zasadach vivazenosti ta istoricznoj dostovirnosti
      На засадах виваженості та історичної достовірності

      Петро КУДЕЛЯ, історик, м. Рівне

      13 лютого 2003 року на зустрічі в Гуті (Івано-Франківщина) президенти
      України та Польщі Л. Кучма та О. Квасневський домовились ушанувати пам'ять
      жертв трагічних подій на Волині 1943-44 років. Згідно з підписаною заявою,
      сторони мають на меті "... встановити правду, хоч би якою гіркою вона була".

      "Урядовий кур'єр" 2003.07.12

      uamedia.visti.net/cgi-bin/uamedia.sh?CGIQUERY=3&lng=UKR&cli=1&dtb=234&query=visti.local.uk]+??????
      &cdb=234&cdn=27650&dbc=1&group=visti.local.uk
      • bonobo44 Re: vstanoviti pravdu hocz bi jakoju girkoju vona 14.07.03, 11:51
        uamedia.visti.net/cgi-bin/uamedia.sh?CGIQUERY=3&lng=UKR&cli=1&dtb=234&query=visti.local.uk]
        +Волині&cdb=234&cdn=27879&dbc=1&group=visti.local.uk

      • bonobo44 Nie zabuvati minule... 14.07.03, 12:26
        Не забувати минуле...
        (...)
        Український історик Володимир Сергійчук дав можливість
        учасникам
        конференції ознайомитися з новими документами, опублікованими в
        його праці
        "Трагедія Волині", де, зокрема, залучено до наукового обігу
        велику
        кількість фактів з колись таємних архівів. Вчений вважає, що
        протистояння
        між двома народами відбувалося насамперед через несприйняття
        польською
        політичною елітою і частиною поляків прагнення українців творити
        власну
        державу на споконвічно українській землі.
        (...)
        Присутні вислухали думки польських вчених - Чеслава Партача,
        Владислава
        Філяра, Влодзімежа Бонусака та інших. Вони, як і на попередніх
        спільних
        зустрічах в Україні та Польщі, прагнули довести, що вина за
        кровопролиття
        на Волині більшою мірою лежить на українській стороні. З огляду
        на це
        українські вчені Ярослав Ісаєвич, Володимир Сергійчук, Микола
        Кучерепа,
        Юрій Макар, Леонід Зашпільняк, Юрій Сливка, Марія Моклиця, а
        також гості
        з-за кордону - професори Богдан Осадчук (Берлін), Євген Стахів
        (США,
        Гарвард) та інші закликають поляків до зваженості в оцінці
        трагічних подій
        і вважають, що для того, аби створити якомога об'єктивнішу
        картину
        українсько-польського конфлікту 1943-1944 років, українським
        дослідникам
        потрібно глибше вивчити всі архівні документи. Адже досі цього
        не було
        належним чином зроблено. Це потребує кількох років р&
        • bonobo44 Re: Nie zabuvati minule... 14.07.03, 12:34
          Ярослав Ісаєвич (Львів):

          - Переконаний, що в конфліктах рідко буває так, що правда на
          одному боці.
          Коли ставиться питання про примирення між українцями і поляками,
          то
          ідеально було б, аби українці вдарили себе в груди і сказали, в
          чому винні
          вони, а поляки теж сказали своє. Мушу твердити, що не бачу
          ніякого
          виправдання злочинному вбиванню в Україні польського населення і
          на Волині,
          і в Галичині, і деінде. В той же час відчуваю себе дуже
          стурбованим, може,
          навіть ображеним, що програма відзначення 60-річчя трагедії
          намічається в
          такій формі, що може поглибити і утвердити перебільшене уявлення
          про
          злочинність українців як нації, яке існує в польському
          середовищі.

          Хочу зазначити, що на сьогоднішній зустрічі позиція
          українських і польських
          істориків зблизилася, але не дуже. Є багато представників
          польської
          сторони, які повторюють те саме, що й під час попередньої
          зустрічі. На
          жаль, польська сторона не хоче визнати визвольний характер
          боротьби УПА.
          Зараз вона відходить від раніше узгодженої позиції щодо дій УПА,
          які носили
          визвольний характер.
          • bonobo44 Re: Nie zabuvati minule... 14.07.03, 12:36
            Богдан Осадчук (Берлін):

            - В усьому потрібна толерантність, виваженість. Я не можу в
            усьому
            погодитися з народним депутатом Верховної Ради України паном
            Червонієм,
            який наводив абсолютно негативні приклади щодо Польщі.

            Я добре знаю, що президент Польщі пан Квасневський на
            міжнародних зустрічах
            закликає європейську спільноту, аби Україну наблизити до неї і
            зробити її
            повноправним членом такої сім'ї.

            Я був на міжнародній конференції в Києві. Подібні зустрічі
            вельми потрібні,
            але для того, аби вони давали більше користі, треба
            простудіювати всю оту
            дуже велику бібліографію, вивчити архіви. А для цього потрібно
            чимало часу.
            Я прихильник виваженості, глибокого аналізу. Твердити це дає
            мені право
            великого життєвого і наукового досвіду в мої 83 роки.
            (...)

            "Урядовий кур'єр" 2003.05.29
            uamedia.visti.net/cgi-bin/uamedia.sh?CGIQUERY=3&lng=UKR&cli=1&dtb=234&query=visti.local.uk]
            +Волині&cdb=234&cdn=27711&dbc=1&group=visti.local.uk
    • bonobo44 Naród Polski powinien wiedzieć - 14.07.03, 02:02
      - całym sercem odczuwamy jego ból...

      11 lipca. Prezydencji Polski i Ukrainy jednali się w rocznicę
      tragedii na Wołyniu. Na odrestaurowanym cmentarzu katolickim w
      Pawliwce modlili się krewni ofiar, duchowni z Polski i Ukrainy
      oraz prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma.

      ZOBACZ TAKŻE
      • Autokar z kombatantami zawrócony przez Ukraińców (11-07-03,
      14:27)
      • Kwaśniewski wyraża cześć tym wszystkim, którzy ratowali
      bliźnich (11-07-03, 14:06)
      • Korzenie tragedii wołyńskiej (11-07-03, 19:17)
      • UPA - bohaterowie czy bandyci? (11-07-03, 19:10)
      • Leonid Kuczma w Pawliwce (11-07-03, 20:10)
      • Aleksander Kwaśniewski w Pawliwce (11-07-03, 20:20)
      • Wspólne oświadczenie w sprawie Wołynia (11-07-03, 23:16)
      • Papież Jan Paweł II wzywa Polaków i Ukraińców do pojednania
      (08-07-03, 18:09)
      • Parlamenty Ukrainy i Polski o tragedii wołyńskiej (10-07-03,
      20:20)
      • Wspólne oświadczenie parlamentów Polski i Ukrainy w związku z
      60.rocznicą tragedii wołyńskiej (11-07-03, 18:09)
      • Prezydenci dali przykład, jak mówić o straszliwej historii -
      uważa Mirosław Czech (11-07-03, 18:28)
      • Fragmenty przemówienia biskupa Głodzia w Pawliwce na Ukrainie
      (11-07-03, 18:29)
      • Ukraińska dyskusja o tragedii wołyńskiej (30-05-03, 17:44)


      Marcin Wojciechowski, Pawliwka 11-07-2003, ostatnia
      aktualizacja 12-07-2003 00:52

      Naród Polski powinien wiedzieć - całym sercem odczuwamy jego
      ból - mówił wczoraj prezydent Leonid Kuczma podczas obchodów 60.
      Rocznicy Antypolskich Akcji na Wołyniu. - Pamięć o tamtych
      wydarzeniach napełnia nas żalem i smutkiem

      Na odrestaurowanym cmentarzu katolickim w Pawliwce modlili się
      krewni ofiar, duchowni z Polski i Ukrainy oraz prezydenci
      Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma.

      - Nie wiem, czy mam prawo wybaczać i przepraszać w imieniu
      wszystkich Polaków, ale chciałbym, by takie słowa padły - mówił
      Kwaśniewski. - Stąd z Pawliwki zwracam się do Polaków i
      Ukraińców o szczery dialog, o zrozumienie i wzajemną wrażliwość.

      60 lat temu w Pawliwce - przedwojennym Orycku - ukraińscy
      nacjonaliści spalili 11 czerwca 1943 r. około stu Polaków w
      kościele. Drugie tyle dobito na okolicznych polach. W połowie
      lipca 1943 r. nastąpiło apogeum kampanii OUN-UPA, której celem
      było usunięcie Polaków z Wołynia. W sumie zginęło w niej około
      60 tys. Polaków, zaś w polskich akcjach odwetowych zabito
      kilkanaście tysięcy Ukraińców.

      Kuczma potępił przemoc sprzed 60 lat. Wyraził współczucie
      wszystkim skrzywdzonym. Mówił, że pamięć o nich powinna głęboko
      zapaść w sercach Ukraińców, ale nie zdobył się wprost na
      powiedzenie "przepraszam". Kwaśniewski starał się go do tego
      zachęcać. - Zbrodnia wołyńska jest wstrząsającym przykładem
      całego zła, które stało się między Ukraińcami a Polakami w XX
      w. - mówił Kwaśniewski. - Chcemy oddać hołd ofiarom, prawdzie i
      uczynić krok do pojednania.

      We wspólnej deklaracji prezydenci napisali, że przebaczenie
      będzie pierwszym krokiem do pełnego pojednania młodych Ukraińców
      i Polaków: "Głęboko cenimy i podzielamy każde słowo przebaczenia
      i słowa przeprosin wszędzie tam, gdzie ich wypowiedzenie jest
      rezultatem prawdziwego rachunku sumienia".

      W uroczystościach w Pawliwce wzięło udział kilkuset krewnych
      Polaków zamordowanych w 1943 r. na Wołyniu.

      - Czekałem na ten dzień 60 lat. Jestem wzruszony, ale
      spodziewałem się czegoś więcej - mówi Stanisław Filipowicz,
      który stracił w Pawliwce matkę i dwie siostry, a od 11 lat
      opiekuje się miejscowym cmentarzem. Gdy 11 lat temu przyjechał
      do Pawliwki, na miejscowym cmentarzu katolickim był śmietnik.
      Ruiny kościoła, gdzie spalono Polaków, świątynię zrównano z
      ziemią, a polskie domy rozebrano. Filipowicz przekonał miejscowe
      władze, by uporządkować cmentarz. Przywiózł z Zamościa trzy
      metalowe krzyże, które stoją na nim do dzisiaj. - Nie mogę się
      skarżyć. Spotkałem tu bardzo życzliwych ludzi. Pomagali mi i
      przyjaźnie odnosili się do pomysłu odbudowy cmentarza - mówi
      Filipowicz. Bardzo pomógł mu Ołeh Szymonowicz, wiceszef lokalnej
      rady powiatowej.

      - Czułem na początku lat 90., że obowiązkiem nowej władzy jest
      rozliczenie się z historią. Przez tyle lat zabraniano nam mówić
      o przeszłości - opowiada Szymonowicz, barczysty mężczyzna, który
      przyszedł na uroczystość w haftowanej, ukraińskiej koszuli-
      wyszywance. Gdy rada powiatowa miała trochę pieniędzy,
      remontowała kawałek cmentarza. Najpierw uporządkowali teren,
      zrobili ogrodzenie, ustawili pamiątkową płytę, w końcu opiekę
      nad cmentarzem przejęły dzieci z miejscowej szkoły. - Robiliśmy
      to powoli, ale ludzie oswoili się z Polakami i z historią,
      dzięki temu nie było u nas żadnych antypolskich protestów ani
      ekscesów - mówi Szymonowicz. Gdy pytam go o uroczystość,
      odpowiada, że jest za. Po chwili dodaje jednak, że "żywność
      modyfikowana genetycznie ma inny smak niż naturalna". - Ostatnio
      było u nas mnóstwo szumu. Przyjeżdżała milicja, remontowano
      drogi, płoty, niektórym nawet odnowiono fasady domów z powodu
      przyjazdu prezydentów, ale ludzie stali się przez to bardziej
      podejrzliwi. Chyba wolałbym, żeby zbliżenie Polaków i Ukraińców
      przebiegało bardziej naturalnie - mówi Szymonowicz.

      Kazimiera Szulist jest w Pawliwce po raz drugi od 60 lat. Jej
      ojciec, dziadek i dwie siostry zginli 11 lipca 1943 r. w
      kościele. Ona miała wtedy roczek i została w domu z mamą. -
      Sąsiedzi przybiegli do nas z krzykiem, że w kościele mordują
      Polaków - opowiada pani Kazimiera. - Mama wzięła mnie, krowę,
      rodzeństwo i przez pola uciekliśmy do Sokala. Tam się nami
      zajęli miejscowi Polacy. Na początku 1945 r. dotarłyśmy do
      Gdańska. Widzieliśmy, jak niemieckie rodziny wjeżdżają z miasta.

      Pani Kazimiera po raz pierwszy przyjechała do Pawliwki dwa lata
      temu. - Bałam się tego wyjazdu - wspomina. Gdy spacerowałam po
      wsi, spotkałam rodzinę, która zaprosiła mnie do domu. Gospodarz
      był z pochodzenia Polakiem, a jego żona Ukrainką. Gdy
      opowiedziałam im swoją historię, gospodyni wzruszyła się i
      stwierdziła, że będę u nich w domu mile widzianym gościem o
      każdej porze dnia i nocy. Czy mam prawo powiedzieć, że Ukraińcy
      są źli? Nie, są tacy sami jak wszyscy - niektórzy są źli, inni
      dobrzy.

      Czego pani Kazimiera oczekuje od uroczystości w Pawliwce? - To
      zadośćuczynienie - mówi. - Moi najbliżsi zginęli tu 60 lat temu
      w kościele. Za chwilę rozpocznie się msza św. Czuję, że coś się
      zamyka. Po tylu latach nie mam pretensji o tę zbrodnię. Zależy
      mi tylko na pamięci i prawdzie.

      Rodziny zamordowanych na Wołyniu w wielkim napięciu czekały na
      wystąpienia prezydentów. Chwilę wcześniej w ich imieniu wystąpił
      Stanisław Filipowicz. Szczegółowo opisał, co się stało w
      Pawliwce 60 lat temu. - Nie chciałem być brutalny, opowiadałem
      tylko o faktach - mówi. Podczas jego wystąpienia jeden z
      dziennikarzy ukraińskich denerwował się jednak pod nosem: to
      antyukraińska propaganda, jak można na coś takiego pozwolić?

      Sytuację rozładowały dopiero wystąpienia prezydentów. - Polacy i
      Ukraińcy nie różnią się od innych narodów europejskich, którym
      też nie zawsze udawało się żyć w zgodzie. Inni też szli drogą
      oczyszczenia przez pokutę. Nie narody, a nienawiść i
      nietolerancja prowadzą do tragedii - mówił prezydent Ukrainy.
      Gdy wypowiedział te słowa, nad polaną w Pawliwce pojawił się
      bocian, co wszyscy uznali za dobry znak. - Wierzę, że dziś słowa
      pojednania wypowiedzą ci, którzy noszą w sobie ból, a potem i my
      ludzie młodszego pokolenia Polski i Ukrainy - mówił prezydent
      Kwaśniewski. - Nie róbmy rachunku krwi, jeszcze nigdy tak
      szczerze nie brzmiały słowa o pojednaniu polsko-ukraińskim.


      Prezydenci wzięli udział w Pawliwce w mszy odprawionej przez
      rzymsko-katolickiego metropolitę Lwowa kardynała Mariana
      Jaworskiego. W koncelebrze uczestniczył też zwierzchnik
      ukraińskich grekokatolików kardynał Lubomyr
      • bonobo44 Naród Polski powinien wiedzieć - II 14.07.03, 02:13
        Prezydenci wzięli udział w Pawliwce w mszy odprawionej przez rzymsko-
        katolickiego metropolitę Lwowa kardynała Mariana Jaworskiego. W koncelebrze
        uczestniczył też zwierzchnik ukraińskich grekokatolików kardynał Lubomyr Huzar,
        biskup polowy wojska polskiego Leszek Sławoj-Głódź oraz kilku innych
        duchownych. Po mszy odbyły się modły ekumeniczne oraz modlitwa za zmarłych na
        cmentarzu prawosławnym. Na zakończenie prezydenci odsłonili pomnik pojednania i
        odczytali wspólną deklarację. Na pomniku jest napis: "Pamięć, żałoba, jedność".

        www1.gazeta.pl/swiat/1093892,34180,1569002.html?v=0&f=50


    • bonobo44 Ukraińska dyskusja o tragedii wołyńskiej I 14.07.03, 02:07

      Marcin Wojciechowski 30-05-2003, ostatnia aktualizacja 30-05-2003 17:44

      Wspomnienie wydarzeń na Wołyniu sprzed 60 lat otwiera na Ukrainie wiele dawnych
      ran. O ważnej dyskusji w ukraińskiej gazecie "Deń" pisze Marcin Wojciechowski
      czytaj dalej »

      Ukraińska dyskusja o tragedii wołyńskiej w 1943 r. skupia się na tezie, że
      Warszawa chce rzucić Kijów na kolana i zmusić do jednostronnych przeprosin za
      wydarzenia sprzed 60 lat. Pojawiają się nawet głosy, że za pomysłem obchodów
      rocznicy tamtego dramatu stoją obce służby specjalne, a nawet, że Polska może
      kiedyś zażądać zwrotu ziem zachodnioukraińskich.

      „Jestem przekonany w stu procentach, że tzw. obchody 60-lecia wydarzeń
      wołyńskich są przedłużeniem strategicznej, geopolitycznej operacji specjalnej,
      której celem jest izolacja Ukrainy. Wszystkie składniki tej operacji są
      kontrolowane, regulowane i w znacznej mierze »rozkręcane «. Jeżeli spojrzeć na
      wszystko całościowo, a potem wyciągnąć wnioski, zobaczymy, komu to jest
      potrzebne. Mamy profesjonalistów, którzy są w stanie bronić interesów państwa i
      to nie jako konsultanci naukowi. Musimy wreszcie stać się Ukraińcami” - mówi w
      dyskusji zorganizowanej niedawno przez kijowski dziennik „Deń” gen. Ołeksandr
      Skipalski, przez lata związany z radzieckimi i ukraińskimi służbami
      specjalnymi, dziś wysokiej rangi urzędnik ministerstwa ds. sytuacji
      nadzwyczajnych.

      Oprócz niego w dyskusji wzięło udział kilku innych znanych ukraińskich
      polityków pochodzących z Wołynia: pierwszy prezydent niepodległej Ukrainy
      Leonid Krawczuk, wieloletni wicepremier ds. społecznych, szef Forum Polsko-
      Ukraińskiego i znany badacz literatury prof. Mykoła Żułyński, b. ambasador
      Ukrainy w Polsce i znany poeta Dmytro Pawłyczko oraz wybrany na Wołyniu
      deputowany do Rady Najwyższej, a kiedyś wicegubernator obwodu wołyńskiego i
      wiceszef lokalnej rady obwodowej, Serhij Szewczuk.

      Gazeta "Deń" jest wyważona i rzetelna, zazwyczaj wyraża stanowisko zbliżone do
      stanowiska władz. Uczestnicy zorganizowanej przez nią dyskusji nie są byle kim
      w ukraińskim życiu publicznym, reprezentują różne bieguny sceny politycznej,
      nigdy nie dali się poznać jako politycy skrajni - chwilami jednak ich
      wypowiedzi zadziwiają.

      Ekstremiści - wspólny kłopot

      "Chciałbym wspomnieć o różnego rodzaju polskich organizacjach ziomkowskich,
      które zyskały dziś taki wpływ w Polsce - mówi Żułyński - że zmusiły prezydenta
      Aleksandra Kwaśniewskiego do zajęcia się [sprawą Wołynia - red.] na wysokim
      szczeblu państwowym. Być może prezydent Kwaśniewski spodziewał się, że weźmie
      sprawę w swoje ręce i odpowiednio nią pokieruje, ale dziś - moim zdaniem -
      polskie władze nie kontrolują sytuacji. Strona polska liczyła na to, że nasze
      kierownictwo polityczne i państwowe nie zna istoty problemu, kontekstu i
      okoliczności historycznych, które doprowadziły do konfliktów narodowościowych
      na Wołyniu w latach 1943-44. Wychodząc z tego, Polacy próbowali zmusić stronę
      ukraińską do przeprosin, żeby w ten sposób osiągnąć satysfakcję".

      To prawda, że pierwsze wypowiedzi prezydenckiego ministra Marka Siwca w sprawie
      Wołynia nie były zbyt fortunne. Niepotrzebnie szermował w nich zwrotami:
      ludobójstwo, czystki etniczne, zbrodnie OUN-UPA, bez refleksji, że te formacje
      walczyły nie tylko z Polakami i nie tylko na Wołyniu, i dla wielu Ukraińców
      zupełnie słusznie są symbolem walki o niepodległość. Na szczęście bardzo szybko
      porzucił ten ton.

      Czy w takim razie jest sens, by po kilku miesiącach wciąż rozpamiętywać
      dyplomatyczne faux pas? To prawda, że w Polsce są organizacje, które
      utożsamiają całą Ukrainę i Ukraińców z tymi, którzy 60 lat temu brali udział w
      pacyfikacjach polskich wsi na Wołyniu, ale te środowiska są marginalne. Nie
      tylko nie mają wpływu na prezydenta, ale z trudem się przebijają do mediów. Ślą
      rozmaite apele, listy, protesty podbite wielką liczbą pieczęci, ale ich głos
      brzmi tylko wtedy, jeśli się chce go usłyszeć, tak samo zresztą jak głos
      rozmaitych radykałów na Ukrainie. Czy zamiast licytować się, kto sieje większą
      niezgodę w stosunkach między naszymi narodami, nie lepiej skupić się na tym,
      jak przeprowadzić sprawę rocznicy Wołynia w taki sposób, by połączyć Polaków i
      Ukraińców, wbrew ekstremistom z obu stron?

      Czeka nas chłód

      Z tonu używanego przez uczestników dyskusji w „Dniu” wynika, że będzie to
      bardzo trudne. Z ust niektórych spośród nich padają prognozy, że czeka nas
      największe ochłodzenie w stosunkach między Polską i Ukrainą. „Współpraca między
      dwoma państwami zawsze rozwija się w pewnym rytmie - mówi Serhij Szewczuk. -
      Jest okres ożywienia i okres zaostrzenia (...). Czas sprzed pięciu-siedmiu lat,
      gdy ambasadorem [Ukrainy w Polsce - red.] był Dmytro Pawłyczko, niestety,
      odchodzi w przeszłość. Teraz nastaje czas zaostrzenia. Przed politykami wyrasta
      zadanie, jak działać w tym okresie. Ja nie znam odpowiedzi na to pytanie. (...)
      Z polskiej strony, chcemy tego czy nie, widać oficjalne oznaki konfrontacji,
      zaostrzenia stosunków między nami. W lipcu Polacy chcą postawić na Wołyniu
      pomniki. Nie będę mówić, co napiszą na nich o OUN-UPA. Tam dojdzie do
      strasznych rzeczy. Polacy oficjalnie mówią o »ludobójstwie « swojego narodu.
      (...) Jak zareagują inne państwa, gdy Polacy powiedzą, że to było ludobójstwo,
      a my przyznamy im rację? Czeka nas potępienie przynajmniej ze strony wspólnoty
      europejskiej, a w dalszej kolejności Polska zwróci się do trybunału w Hadze...”.

      Pawłyczko głosi tezę, że za nadaniem obchodom rocznicy wołyńskiej przesadnego
      znaczenia kryje się spisek rosyjski, ale rozumie polską chęć upamiętnienia
      ofiar Wołynia i w jakiś sposób chce jej wyjść naprzeciw. „Dobrze wiecie, jakie
      siły są zainteresowane, żebyśmy stali się wrogami, my i Polacy - mówi. -
      Dlatego musimy być nadzwyczaj ostrożni. Ukraińcy nigdy nie powinni przepraszać
      jednostronnie, ale trzeba zaproponować Polakom chrześcijański krok, który oni
      kiedyś zrobili w stosunku do Niemców. Dyplomaci rosyjscy zawsze powtarzali mi
      na przyjęciach w Polsce: »Jak Polak może być razem z Ukraińcem? Przecież to
      niemożliwe! «. Dzisiaj polscy szowiniści działają nie tylko na szkodę Ukrainy,
      ale i swojego państwa. (...) Nasi możnowładcy powinni powiedzieć w imieniu
      narodu ukraińskiego: »Prosimy o wybaczenie, ale i wy poproście, żebyśmy wam
      wybaczyli! «”.

      Inni uczestnicy dyskusji nie są w stanie zaakceptować takiej formuły. "Ten
      konflikt rozpętali okupanci hitlerowscy, a z drugiej strony totalitarny system
      Związku Radzieckiego - mówi Serhij Szewczuk. - Na pytanie, kto ma przepraszać,
      jest więc logiczna odpowiedź: niech przepraszają panowie Putin, bo Rosja jest
      prawnym następcą ZSRR, i wielki pacyfista Schröder".

      My też byliśmy ofiarami

      Wśród części uczestników dyskusja o Wołyniu wywołuje wspomnienia osobiste. Nie
      zawsze wiadomo, na ile są one autentyczne, ale warto starannie się z nimi
      zapoznać, żeby zrozumieć, jak Ukraińcy patrzą na wydarzenia sprzed 60 lat. Choć
      w polskiej tradycji panuje przekonanie, że ofiarami byli głównie Polacy, w
      sercach wielu Ukraińców nie wygasł jeszcze ból po bliskich utraconych w latach
      1943-44 oraz wspomnienie zniewag, których ich rodziny doznały od władz
      Rzeczypospolitej w latach międzywojennych. Być może tu leży klucz do
      znalezienia takiej formuły, która uszanuje polską i ukraińską pamięć o tych
      wydarzeniach.

      "Urodziłem się 10 km od Bugu - opowiada gen. Skipalski. - To był chutor, a
      potem wieś Wyżgiw w powiecie lubomelskim. Wieś spaliły oddziały Armii Krajowej,
      które przeszły przez Bug. Mam osobiste rachunki z Polakami - wystarczy
      powiedzieć, że urodziłem się w ziemiance. W 1943 r. AK-owcy zabili moją babcię,
      spalili dom dziadka. Dom drugiego dziadka też poszedł z dymem, choć nikt z
      moich bliskich nie był w OUN ani w UPA. Za
      • bonobo44 Ukraińska dyskusja o tragedii wołyńskiej II 14.07.03, 02:09
        Za co mam więc przepraszać? Za to, że zupełnie bez powodu zniszczono całe nasze
        gospodarstwo? Jeżeli chodzi o stosunki międzypaństwowe, powinniśmy szukać dziś
        rozwiązania równoważnego, uścisnąć sobie ręce, wzajemnie wybaczyć przelaną
        kiedyś krew w interesie przyszłości. Nie wyobrażam sobie innego kroku, pamięć o
        bliskich nie pozwoliłaby mi go uczynić".

        Skipalski - podobnie jak Pawłyczko - uważa, że poprzez sprawę Wołynia ktoś chce
        podzielić Polaków i Ukraińców: „Po co przedstawiciele ambasady rosyjskiej w
        Warszawie jeżdżą na ziemię przemyską czy do Hrubieszowa i mówią: »Tę ziemię dał
        wam Stalin, czyli Rosja. Ukraińcy nigdy by tego nie zrobili «. Moim zdaniem
        trzecia siła chce wprowadzić napięcie w stosunki Polaków i Ukraińców. Są kraje,
        które nie chciałyby widzieć silnej Ukrainy. Ukraińscy przywódcy mówią dziś o
        wspólnej przestrzeni gospodarczej [z Rosją - red. ]. Są u nas potężne siły,
        które twierdzą, że jutro Ukraina będzie należeć do Związku [Białorusi i Rosji -
        red.]. Jeden z instytutów geopolitycznych w Rosji stwierdził, że nasz kraj
        podzieli się na dwie części wzdłuż Dniepru. Polacy jak rozumni analitycy na
        wszelki wypadek próbują »zaklepać sobie « terytorium Wołynia,
        stwierdzając: »Tam cierpieliśmy, mamy historyczne prawo do tych ziem «”.

        W walkach na Wołyniu ucierpiała także rodzina Mykoły Żułyńskiego. "W sierpniu
        1943 r. moją wieś Nowosiłki otoczyła polska policja z Niemcami. Ludzie zaczęli
        uciekać przez rzeczkę Styr. Ktoś zdążył, ktoś nie, strzelano do nich z
        automatów. Operacja była oczywiście skierowana przeciwko UPA, bo we wsi byli
        ludzie, którzy walczyli w jej szeregach. Mój ojciec nie był jednak w UPA.
        Służył w Armii Czerwonej, trafił do niewoli niemieckiej, ale go wypuszczono i
        wrócił do naszej wsi. Miałem wtedy dwa lata. Pamiętam, że gdy przyszła policja,
        ojciec wziął mnie na ręce i schowaliśmy się na brzegu Styru. Polscy policjanci
        z psami znaleźli nas. Postawili w szeregu wszystkich mężczyzn, niektórych
        przeszukali, ojcu kazali mnie wypuścić. Powiedział, żebym wracał do domu. Potem
        wsadzili ich na samochody. W lesie ośmiu albo dziesięciu rozstrzelano bez sądu,
        nie podając żadnych zarzutów. Innych zawieźli do więzień w Łucku, a potem do
        obozów koncentracyjnych. Ojciec był w Oświęcimiu, Dachau i Sachsenhausen. Do
        1971 r. nie wiedzieliśmy, czy przeżył".

        Żułyński opowiada jeszcze o czterech osobach ze swojej rodziny, które zginęły
        podczas wojny z rąk Polaków. Stwierdza, że wydarzenia wołyńskie były tragedią
        obu narodów i wybaczenie za doznane krzywdy powinno być obustronne. "Wydaje mi
        się, że Polska nie przewidziała, jaka teraz spadnie na nią lawina - mówi. -
        Upamiętniając rodaków zmarłych na Wołyniu, i nie tylko na Wołyniu, nie są
        gotowi poznać całej prawdy o tych wydarzeniach".

        To była okupacja

        Najsurowiej ocenia przeszłość Leonid Krawczuk. „Urodziłem się na
        Rówieńszczyźnie i pamiętam czas »za Polski « - wspomina pierwszy prezydent
        niepodległej Ukrainy. - Choć byłem maleńki, odczułem na własnej skórze
        politykę, którą prowadził Józef Piłsudski. Nasza wieś była podzielano dosłownie
        na dwie części. W jednej z lepszymi ziemiami (nazywaliśmy ją folwarkami)
        mieszkali osadnicy. Moi rodzice mieli tylko półtora hektara. Szybko robili co
        trzeba na swoim kawałku i szli pracować do osadników, biorąc ze sobą dzieci.
        Miałem cztery-pięć lat, ale dobrze pamiętam, co mówili rodzice: »Nigdy nie
        podnoś ręki. Nie zrywaj wiśni ani czereśni, bo panowie będą się gniewać «.
        (...) Na całe życie zapamiętałem, że nigdy nie zwracali się do nas inaczej
        niż »chamy « czy »bydło «. To było absolutną normą, ludzie sami siebie tak
        nazywali. (...) Jeżeli zdać sobie sprawę ze wszystkiego, co się pamięta, to
        była po prostu okupacja. (...) To była okupacja, niewola i (...) zniewaga wobec
        Ukraińców”.
        • bonobo44 Ukraińska dyskusja o tragedii wołyńskiej III 14.07.03, 02:11
          Krawczuk uważa, że rozlew krwi na Wołyniu 60 lat temu był tragedią zarówno
          Polaków, jak i Ukraińców, ale jest sceptyczny, a nawet przeciwny temu, by
          uzgadniać wspólną wersję tych wydarzeń: "Chcemy uzgodnić z Polską stanowiska i
          skoordynować ocenę tragedii wołyńskiej. To nierealne. Jestem nawet przekonany,
          że nie należy tego robić. Oba nasze narody muszą nauczyć się żyć z faktami
          historycznymi. (...) Jakkolwiek byśmy chcieli ocenić tę tragedię, musimy
          pamiętać o jej przyczynach. Możemy rozpatrywać te wydarzenia jako walkę
          przeciwko okupacji. Jeżeli nie będziemy tego podkreślać i powiemy, że [ataki na
          polskie wsie - red.] były wolą ekstremistycznej części narodu, to tym samym,
          chcąc nie chcąc, potępimy cały ruch narodowo-wyzwoleńczy. A wtedy co zostawimy
          swoim potomkom? Powiemy im, że walka przeciwko okupacji jest czymś złym, że nie
          jest dobrze walczyć o niepodległość".

          Podobne stanowisko jest bardzo powszechne na Ukrainie i niemal niezauważane
          przez Polaków. Wielu Ukraińców uważa, że ukrytym celem obchodów tragedii
          wołyńskiej jest kompromitacja OUN-UPA, a wraz z nią całego ukraińskiego ruchu
          niepodległościowego. Tak się bowiem stało, że pierwsze komentarze o rocznicy
          wydarzeń na Wołyniu zbiegły się z toczoną nad Dnieprem jesienią zeszłego roku
          dyskusją o uznaniu UPA za kombatantów. Ukraińcy boją się, że jeśli potępią UPA,
          to z dziedzictwa II wojny pozostanie im tylko pamięć o Armii Czerwonej, NKWD i
          Ukrainie jako części ZSRR, co dla wielu z nich jest po prostu policzkiem i
          rzeczą absolutnie nie do przyjęcia. Polacy powinni chyba dobrze to rozumieć, bo
          nie są wcale odległe czasy, gdy jedyną słuszną siłą walczącą w naszym podziemiu
          była Armia Ludowa.

          Publiczne wypowiedzi naszych polityków sprzed kilku miesięcy, że UPA jest i
          pozostanie dla wszystkich Polaków organizacją zbrodniczą, umocniły wśród
          Ukraińców przekonanie, że Warszawa nie po raz pierwszy chce im narzucić swoją
          wizję historii. To jasne, że Polacy patrzą na UPA przede wszystkim przez
          pryzmat Wołynia i Galicji, ale przecież członkowie tych formacji walczyli i
          ginęli również tam, gdzie nie było Polaków. Komórki i regularne formacje UPA
          działały na Donbasie, w Odessie, na Zakarpaciu, w Ukrainie centralnej i
          oskarżanie ich członków o zbrodnie wobec Polaków jest po prostu absurdem. Być
          może gdybyśmy zdali sobie z tego sprawę wcześniej, nie byłoby dziś takich
          reakcji ze strony ukraińskiej jak wypowiedzi Leonida Krawczuka.

          Wspominajmy to, co łączy

          Dyskusja w gazecie "Deń" dla wielu może być szokiem. Oprócz uzasadnionych
          pretensji, obaw i lęków, które wynikają z historii albo popełnionych ostatnio
          przez Polskę niezręczności, pada w niej wiele sformułowań opartych na niewiedzy
          czy wierze w spisek. Redaktor naczelna "Dnia" Łarysa Iwszyna tłumaczy, że
          chciała przedstawić stanowisko tych, których sprawy Wołynia bezpośrednio
          dotyczą, czyli ludzi pamiętających te wydarzenia lub przynajmniej związanych z
          regionem. Mimo że w wielu przypadkach sądy uczestników dyskusji są
          niesprawiedliwe, warto je poznać i przekonać się, że 60. rocznica Wołynia
          wywołuje na Ukrainie znacznie więcej kontrowersji niż w Polsce.

          W dyskusji padają zresztą argumenty, że Polska jest gotowa stawić czoło
          nieprostej wspólnej polsko-ukraińskiej historii, bo debata na ten temat jest u
          nas znaczniej bardziej zaawansowana; że mamy wieloletnie doświadczenia w
          pojednaniu z Niemcami; że jako państwo i naród przeszliśmy sprawę zbrodni w
          Jedwabnem; że działa u nas Instytut Pamięci Narodowej, który bada archiwa,
          wyciąga wnioski, kształtuje świadomość opinii publicznej, a nawet ma
          uprawnienia prokuratorskie, podczas gdy na Ukrainie proces kształtowania
          nowoczesnej tożsamości narodowej dopiero raczkuje. "W danym wypadku [Wołynia -
          red.] przebywamy raczej w sferze emocji niż analiz dokumentalno-historycznych" -
          przyznaje Leonid Krawczuk.

          Pocieszające w dyskusji jest to, że mimo wszelkich zastrzeżeń wszyscy jej
          uczestnicy w sumie są za pojednaniem z Polakami, choć przyznają, że będzie to
          długi i trudny proces. "Ukraińcy nie powinni patrzeć na Wołyń jak na swego
          rodzaju widły, którymi podnoszą nas Polacy, żebyśmy poznali prawdę - mówi
          Mykoła Żułyński. - Prawda jest okrutna, ale musimy o niej powiedzieć wszystko i
          uczciwie przyznać, że rzeczywiście były zbrodnie, także po stronie ukraińskiej,
          i że bezsprzecznie je potępiamy. Musimy wyjaśnić sobie i całemu narodowi,
          dlaczego tak się stało".

          "Tragedia wołyńska jest tragedią obu naszych narodów i wymaga przebaczenia po
          obu stronach - stwierdza Dmytro Pawłyczko. - My wybaczamy Polakom wszystkie
          zabójstwa i krzywdy, i oni nam wybaczają. Tylko w ten sposób! Wobec Niemców
          [Polacy] przyjęli właśnie taką formułę porozumienia. A przecież Niemcy zrobili
          Polakom podczas II wojny sto razy więcej złego niż Ukraińcy (...). Choćbyśmy
          nie wiem jak próbowali mówić, że wszystkiemu winni są Polacy, po drugiej
          stronie natrafimy na to samo. Zawsze będą istniały dwie prawdy narodowe. Ich
          zbliżenie jest prawie niemożliwe, ale trzeba próbować to robić! (...) Polacy
          chcą świętować to, co nas dzieli, a my powinniśmy zaproponować im, by czcić to,
          co nas łączy. (...) Nie będzie prawdy ani u nas, ani u nich, jeśli zdecydujemy
          się na wznoszenie tendencyjnych, nieprawdziwych pomników".

          Uroczyste obchody 60-lecia wydarzeń wołyńskich mają się odbyć w lipcu. Nie
          wiadomo do końca, jak będą wyglądać, jakie oświadczenia wygłoszą prezydenci
          Ukrainy i Polski, jakie napisy znajdą się pomnikach, wciąż trwają uzgodnienia w
          tej sprawie. Byłoby jednak wielkim błędem, gdyby ta rocznica podzieliła nasze
          narody, które przez ostatnie kilkanaście lat zrobiły naprawdę sporo, żeby być
          bliżej siebie. Jak widać z dyskusji w "Dniu", wzajemnych oskarżeń czy realnych
          bądź urojonych pretensji jest wiele. Pewnie jeszcze wiele razy dadzą o sobie
          znać w najbliższych tygodniach, miesiącach i latach po obu stronach granicy.
          Polska musi zrobić wszystko, by Ukraińcy byli przekonani, że upamiętnienie
          wydarzeń wołyńskich nie służy rzuceniu ich na kolana, że chodzi wyłącznie o
          oddanie hołdu ofiarom przemilczanym przez lata. Ich bliscy mają do tego prawo i
          trzeba im w tym pomóc.

          Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć, że choć Polaków zginęło na Wołyniu
          więcej, to ofiary były także wśród Ukraińców, zaś rachunki krzywd po obu
          stronach sięgają stuleci. Nie możemy zapominać o własnym bólu, ale powinniśmy
          spróbować patrzyć na historię także oczami drugiej strony. A wtedy przeszłość
          może nas wreszcie zacząć łączyć, a nie dzielić.


          Marcin Wojciechowski
          www1.gazeta.pl/swiat/1093892,34263,1506442.html?as=2&ias=2
    • bonobo44 UPA - bohaterowie czy bandyci? I 14.07.03, 02:17

      Rozmowa z Jarosławem Hrycakiem 11-07-2003, ostatnia aktualizacja 11-07-2003
      19:10

      Moi rodzicie mają do dziś bardzo negatywny obraz AK, którą uważają za
      morderców. Nie zdają sobie sprawy, że ich rówieśnicy z Polski myślą tak samo o
      UPA. Pieśni UPA śpiewała mi nad kołyską mama. Ale pamiętam też, że w
      ukraińskich wioskach wiele lat po wojnie wspominano UPA z niechęcią - mówi w
      rozmowie z Pawłem Smoleńskim i Marcinem Wojciechowskim ukraiński hostoryk
      Jarosław Hrycak

      Paweł Smoleński, Marcin Wojciechowski: Czym jest Ukraińska Powstańcza Armia
      (UPA) dla Ukraińców?

      Prof. Jarosław Hrycak: To zależy, komu zadaje się to pytanie. Dla Lwowa i
      zachodniej Ukrainy żołnierze UPA to bohaterowie, być może nawet najwięksi
      bohaterowie narodowi w dziejach walk Ukraińców o niepodległość. Dla wschodniej
      Ukrainy UPA jest natomiast grupą bandytów, zdrajców i kolaborantów. Nie ma
      bardziej kontrowersyjnego zjawiska w historii Ukrainy niż UPA. Nic tak bardzo
      nie dzieli naszego społeczeństwa.

      Czy próbowano stworzyć jeden mit UPA, który mogliby zaakceptować wszyscy
      Ukraińcy?

      - Było kilka takich prób. Przede wszystkim starano się udowodnić, że UPA nie
      kolaborowała z Hitlerem, ale walczyła o swoją ojczyznę. Z drugiej strony
      zwłaszcza mieszkańcom Galicji starano się pokazać, że UPA nie była święta i
      popełniła masę błędów, że z jej rąk padło wiele niewinnych ofiar. Te próby nie
      znalazły jednak wielkiego odzewu i wciąż na Ukrainie istnieją dwie sprzeczne
      historie UPA.

      W ubiegłym roku grupa młodych filmowców z Kijowa zrobiła nowy dokument o UPA.
      To jeszcze jedna próba stworzenia mitu UPA. Twórcy filmu próbują pokazać jej
      historię przez pryzmat cierpień narodu ukraińskiego, przez ilość ofiar, krwi i
      krzyży, która towarzyszyła staraniom Ukraińców o zdobycie niepodległości przed
      rokiem 1991. Moim zdaniem to jak dotąd najlepsza próba opowiedzenia
      kompromisowej historii UPA. Film wyemitowano na pierwszym kanale naszej
      telewizji. Po emisji nie było protestów ze wschodniej Ukrainy. To znak, że film
      został przyjęty i się spodobał. W innych przypadkach telewizja jest od razu
      zasypywana listami i podnosi się wielki szum.

      Dla dużej części Polaków uznanie UPA za kombatantów jest równoznaczne z
      gloryfikacją morderców. UPA jest przede wszystkim kojarzona w Polsce z rzeziami
      na Wołyniu, a nie z walką Ukraińców o niepodległość.

      - Nie należy ukrywać tego, co działo się 60 lat temu na Wołyniu. Wielu z nas
      wie o tym z opowieści własnych ojców. Negatywny stereotyp działa jednak w obie
      strony, czego sam jestem przykładem. Moi rodzicie mają do dziś bardzo negatywny
      obraz Armii Krajowej, którą uważają za morderców. Nie zdają sobie sprawy, że
      ich rówieśnicy z Polski myślą tak samo o UPA.

      Czy ukraińska elita rozumie, że uznając UPA za bohaterów, bierze zarówno dobrą
      część jej mitu, jak i to, co jest negatywne?

      - Nie sądzę, by ludzie znający historię oraz odpowiedzialni politycy chcieli
      uznać UPA za bohaterów. Chodzi o uznanie jej za jedną ze stron biorących udział
      w wojnie. Takim myśleniem kierował się w ubiegłym roku rząd, przygotowując
      ustawę o przyznaniu żołnierzom nacjonalistycznego podziemia praw kombatanckich.
      Nie chodzi tu o gloryfikację ani tworzenie żadnego mitu, ale o bardzo
      pragmatyczną rzecz - kilkuset, może kilka tysięcy staruszków dożywa dziś swoich
      dni, większość z nich nie ma rodzin, są skrajnie biedni, większość przeszła
      przez Syberię i łagry; trzeba pomóc im przeżyć. Wojna skończyła się dla nich 40-
      -50 lat temu. Teraz chodzi wyłącznie o sprawy bytowe. Ich przeciwnicy z NKWD i
      Armii Czerwonej dostali ulgi, emerytury, otrzymują od państwa pomoc, mają
      specjalną opiekę lekarską. Chodzi o to, żeby żołnierzom UPA wyrównać szanse.
      Cynicznie można powiedzieć, że nie zostaną uznani za bohaterów, ale raczej za
      ofiary II wojny światowej. Młodzi ludzie na zachodniej Ukrainie podczas wojny
      nie mieli wielkiego wyboru - mogli wstąpić do UPA, Armii Czerwonej albo uciec
      na Zachód. Na tym polega dramat tego pokolenia.

      Czy rząd w Kijowie chce szczerze pomóc żołnierzom UPA? Projektów ustaw o
      przyznaniu im praw kombatanckich było już kilka, ale żaden nie przeszedł w
      parlamencie. Wydaje się, że władze lansowały kolejny wyłącznie ze względów
      propagandowych.

      - Możliwe, że władze kierują się właśnie taką logiką. Wiem jednak, że w Kijowie
      jest cała grupa historyków pracujących nad ustawą, którzy podchodzą do tego jak
      najbardziej poważnie i mają jak najbardziej uczciwe intencje.

      Podejrzewam natomiast, że administracja prezydenta stosuje całkiem inną
      manipulację. W krótkim czasie z otoczenia prezydenta oprócz projektu przyznania
      uprawnień kombatanckich żołnierzom UPA wyszedł dokument o obchodach rocznicy
      Rady Perejasławskiej z 1654 r., po której Ukraina praktycznie weszła pod wpływ
      Rosji, o obchodach urodzin ostatniego I sekretarza Komunistycznej Partii
      Ukrainy Wołodymira Szczerbickiego. Moim zdaniem ma to związek z tym, że po raz
      pierwszy na Ukrainie powstała opozycja antyprezydencka, która ma wpływy zarówno
      na wschodniej, jak i na zachodniej Ukrainie, która łączy zwolenników prawicy i
      lewicy, ludzi mówiących na co dzień po rosyjsku i po ukraińsku. Najłatwiej jest
      ich zwaśnić za pomocą historii. Administracja prezydenta celowo podejmuje
      kontrowersyjne tematy historyczne, żeby stworzyć pole potencjalnego konfliktu.
      Podzieloną Ukrainą będzie łatwiej rządzić, dlatego władza sięga po tego rodzaju
      manipulacje.

      Trudność dialogu o UPA i o Wołyniu polega także na tym, że polscy historycy
      badają to zjawisko od pewnego czasu, natomiast na Ukrainie zainteresowanie
      Wołyniem dopiero się zaczyna. Przeprowadzenie rzetelnych badań jest bardzo
      ważną sprawą. Podejrzewam, że na Wołyniu konflikt narodowościowy między
      Polakami i Ukraińcami nałożył się na wojnę domową z elementami krwawego buntu
      społecznego. Nie można na niego patrzyć wyłącznie przez okulary narodowościowe.

      W czasie II wojny światowej ze względu na czołgi i samoloty partyzantka nie
      mogła działać w stepie, ale musiała ukrywać się w lasach. Jedyny wielki
      kompleks leśny na Ukrainie jest na Polesiu, na północy Wołynia. Tam swoje
      oddziały mieli wszyscy: Polacy, Ukraińcy, lewica, prawica, partyzantka
      komunistyczna, oddziały żydowskie, faszyści i zwykli bandyci. Sprowadzanie
      wydarzeń wołyńskich do konfliktu dwóch narodów byłoby zbyt proste.

      Jaki był stosunek kierownictwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) do
      tego konfliktu? Czy były otwarte wezwania do zabijania Polaków? Czy władze OUN
      mogły powstrzymać rzezie? Czy miały świadomość, że sytuacja wymyka się spod
      kontroli?

      - Władze OUN mocno przeliczyły się, co oczywiście nie zdejmuje z nich
      odpowiedzialności. Czy był jednoznaczny rozkaz wzywający do mordowania Polaków?
      Tego się można tylko domyślać, ale prawdopodobnie był. Mykoła Lebedź, ówczesny
      szef OUN, otwarcie pisał w swojej pierwszej książce o historii UPA, że Polacy
      dostali rozkaz opuszczenia Wołynia. Nie pisał, rzecz jasna, co miało się stać z
      tymi, którzy nie posłuchali, ale można się domyślić. Większość ludzi z ruchu
      banderowskiego, z którymi rozmawiałem i którzy potem przeszli do opozycji,
      mówi, że wydarzenia wołyńskie były jednym z największych błędów. Rozpoczęto
      akcję zastraszania, ale nikt nie zdawał sobie sprawy, jak groźny mechanizm
      uruchomiono. Powtarzam, że to nie zdejmuje odpowiedzialności z przywódców OUN-
      UPA. Byli oni może dobrymi partyzantami, ale nie potrafili wybiegać myślą do
      przodu i kalkulować w kategoriach politycznych.

      Czy w stanowisku dotyczącym Wołynia trzeba brać pod uwagę głos radykalnych
      nacjonalistów, jak choćby syna ostatniego dowódcy UPA Jurija Szuchewycza?

      - Nie należy odbierać im prawa do skrajnych poglądów czy ocen. Naszym zadaniem
      jest tworzenie alternatywnej wersji historii. Bardzo boję się historii
      heroicznej i historii, która przedstawia nas wyłącznie jako ofiary. Takie
      stano
      • bonobo44 UPA - bohaterowie czy bandyci? II 14.07.03, 02:18
        wisko zamyka wszelką drogę do kompromisu. Nigdy nie ma tak, że są same ofiary i
        sami bohaterowie. Ludzie chcą przeżyć w każdych warunkach. W przypadku Wołynia
        można było kolaborować, pójść do wojska albo do lasu. Ludzie z kręgu
        Szuchewycza, gloryfikując UPA, przedstawiają tylko maleńki wycinek historii.
        Trzeba zawsze szukać szerszego spojrzenia.

        Dlaczego ludzie pokroju Szuchewycza mimo upływu tylu lat zachowują skrajne
        poglądy? Przecież nie brał on bezpośrednio udziału w II wojnie światowej.
        Aresztowano go jako nastolatka pod koniec lat 40. Mimo to pozostał wierny
        poglądom ojca. Dlaczego nie zdołał ich zmienić, gdy wokół zmienił się cały
        świat?

        - Nie chcę być krytykiem Szuchewycza. Należę do obozu jego przeciwników, ale
        mam dla niego szacunek, choćby z powodu prawie 40 lat, które spędził w łagrach.
        Wyobraźcie sobie 14-latka, który trafił do obozu tylko dlatego, że jego ojciec
        był dowódcą UPA. Na Syberii stracił wzrok. Ponad połowę życia spędził w
        niewoli. Ciężko go krytykować. Szuchewycza ukształtowało środowisko dawnych
        towarzyszy ojca. W ostatnich latach informacje, które dostaje, zależą wyłącznie
        od tego, co przeczytają mu jego opiekunowie. Nie chcę się z nim sprzeczać ani
        go osądzać. To jest problem pokolenia, które przeszło przez wojnę. Podobny
        kłopot mam z rodzicami, z którymi bardzo ciężko rozmawia mi się o Polakach. Oni
        mają zupełnie inny obraz Polaków niż ja, bo pamiętają czasy przedwojenne. Mogę
        się z nimi sprzeczać, ale nie mogę ich osądzać. Jestem człowiekiem z zupełnie
        innego pokolenia, które miało wielkie szczęście, że nie przeżyło tego, co nasi
        ojcowie.

        Inną sprawą jest fenomen wpływów politycznych Szuchewycza we Lwowie i całej
        Galicji. Nasze społeczeństwo, zwłaszcza na zachodniej Ukrainie, dzieli się na
        tych, którzy są wierni tradycji radzieckiej, oraz nacjonalistów. Centrum czy
        liberałowie są bardzo nieliczni, bo byli przez dziesięciolecia tępieni albo
        wyemigrowali. Mamy dwa bieguny. Dopiero od niedawna na Ukrainie rysuje się
        szansa na stworzenie umiarkowanego centrum. Nie trzeba osądzać radykałów, ale
        stwarzać dla nich alternatywę.

        Czym dla Ciebie - wykształconego, otwartego na świat trzydziestokilkulatka -
        jest UPA?

        - Pamiętam pieśni, które nad kołyską śpiewała mi mama, ale nigdy nie
        wiedziałem, skąd się wzięły. Dopiero gdy zacząłem się zajmować historią, zdałem
        sobie sprawę, że większość z nich to pieśni strzelców siczowych i UPA. W pewnym
        sensie wyrastałem więc w duchu kultu UPA. Te pieśni bardzo mi się podobały.
        Miały ładną melodię, słowa, mówiły o ważnych sprawach. Była to dla mnie jakaś
        alternatywa wobec rzeczywistości radzieckiej.

        Z drugiej strony pamiętam, że wiele lat po wojnie w wioskach wspominano UPA
        wcale nie tak różowo. Ludzie co innego mówili do mikrofonu, a co innego
        prywatnie w swoich domach. Większość miała straszny żal do UPA, że oprócz
        Polaków i żołnierzy Armii Czerwonej partyzanci zabili też wielu Ukraińców. Całe
        pokolenie, które po wojnie dorastało w Galicji, z powodu UPA musiało
        zrezygnować z karier. 17-, 18-latkowie teoretycznie mogli wstępować na
        uniwersytety, zdobywać wykształcenie, awansować ze wsi na prawników, lekarzy,
        naukowców. Warunkiem było wstąpienie do Komsomołu, a to oznaczało pewny wyrok z
        rąk UPA. W trosce o swoje dzieci rodzice nie pozwalali im się uczyć. Całe
        pokolenie straciło szansę na awans cywilizacyjny. Ludzie, którzy mogli dojść do
        władzy w latach 60. z dyplomem ukończonych studiów, zostali rolnikami, prostymi
        kołchoźnikami.

        Mój stosunek do UPA jest więc ambiwalentny. Z jednej strony szanuję poświęcenie
        i niewątpliwe bohaterstwo, z drugiej mam wiele zastrzeżeń. W żadnej armii nie
        ma samych bohaterów, bo wojna nigdy nie jest czystym zjawiskiem. W Polsce była
        taka sama tendencja dotycząca AK, że przez lata ją wyłącznie gloryfikowano.
        [Oczywiście nie dotyczy to oficjalnego stanowiska władz PRL - red.] Dopiero w
        latach 90. zaczęto odkrywać rozmaite mniej chlubne epizody. Ukraińcom będzie
        znacznie trudniej rozliczyć się z historią. Potępienie czy krytyka UPA będzie
        dla wielu powodem, by oskarżyć cię o to, że stoisz po stronie komunistów.
        Trzeba więc wybrać inną taktykę. Moim zdaniem trzeba mówić o UPA, patrząc z
        rozmaitych punktów widzenia. Tylko w ten sposób może powstać jej nowy obraz,
        który będzie do zaakceptowania przez wschodnią i zachodnią Ukrainę. Nie
        powinien być to obraz heroiczny, ale tragiczny. Obraz pokolenia, które
        walczyło, bo nie miało wyboru, które swoją walką doprowadziło do tego, że inni
        też nie mieli wyboru.

        Prof. Jarosław Hrycak jest historykiem. Pracuje na Uniwersytecie im. Iwana
        Franki we Lwowie, wykłada także na Uniwersytecie Europejskim w Budapeszcie.
        Wraz z Natalią Jakowenko jest współautorem "Historii Ukrainy" wydanej kilka lat
        temu po polsku

        www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1570329.html
      • Gość: ficino UPA=UKRAINSKI JANOSIK IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 06:58
        bonobo44 napisał:

        )
        ) Rozmowa z Jarosławem Hrycakiem 11-07-2003, ostatnia aktualizacja 11-07-2003
        ) 19:10
        )
        ) Moi rodzicie mają do dziś bardzo negatywny obraz AK, którą uważają za
        ) morderców. Nie zdają sobie sprawy, że ich rówieśnicy z Polski myślą tak samo
        o
        ) UPA. Pieśni UPA śpiewała mi nad kołyską mama. Ale pamiętam też, że w
        ) ukraińskich wioskach wiele lat po wojnie wspominano UPA z niechęcią - mówi w
        ) rozmowie z Pawłem Smoleńskim i Marcinem Wojciechowskim ukraiński hostoryk
        ) Jarosław Hrycak
        )
        ) Paweł Smoleński, Marcin Wojciechowski: Czym jest Ukraińska Powstańcza Armia
        ) (UPA) dla Ukraińców?
        )
        ) Prof. Jarosław Hrycak: To zależy, komu zadaje się to pytanie. Dla Lwowa i
        ) zachodniej Ukrainy żołnierze UPA to bohaterowie, być może nawet najwięksi
        ) bohaterowie narodowi w dziejach walk Ukraińców o niepodległość. Dla
        wschodniej
        ) Ukrainy UPA jest natomiast grupą bandytów, zdrajców i kolaborantów. Nie ma
        ) bardziej kontrowersyjnego zjawiska w historii Ukrainy niż UPA. Nic tak bardzo
        ) nie dzieli naszego społeczeństwa.
        )
        ) Czy próbowano stworzyć jeden mit UPA, który mogliby zaakceptować wszyscy
        ) Ukraińcy?
        )
        ) - Było kilka takich prób. Przede wszystkim starano się udowodnić, że UPA nie
        ) kolaborowała z Hitlerem, ale walczyła o swoją ojczyznę. Z drugiej strony
        ) zwłaszcza mieszkańcom Galicji starano się pokazać, że UPA nie była święta i
        ) popełniła masę błędów, że z jej rąk padło wiele niewinnych ofiar. Te próby
        nie
        ) znalazły jednak wielkiego odzewu i wciąż na Ukrainie istnieją dwie sprzeczne
        ) historie UPA.
        )
        ) W ubiegłym roku grupa młodych filmowców z Kijowa zrobiła nowy dokument o UPA.
        ) To jeszcze jedna próba stworzenia mitu UPA. Twórcy filmu próbują pokazać jej
        ) historię przez pryzmat cierpień narodu ukraińskiego, przez ilość ofiar, krwi
        i
        ) krzyży, która towarzyszyła staraniom Ukraińców o zdobycie niepodległości
        przed
        ) rokiem 1991. Moim zdaniem to jak dotąd najlepsza próba opowiedzenia
        ) kompromisowej historii UPA. Film wyemitowano na pierwszym kanale naszej
        ) telewizji. Po emisji nie było protestów ze wschodniej Ukrainy. To znak, że
        film
        )
        ) został przyjęty i się spodobał. W innych przypadkach telewizja jest od razu
        ) zasypywana listami i podnosi się wielki szum.
        )
        ) Dla dużej części Polaków uznanie UPA za kombatantów jest równoznaczne z
        ) gloryfikacją morderców. UPA jest przede wszystkim kojarzona w Polsce z
        rzeziami
        )
        ) na Wołyniu, a nie z walką Ukraińców o niepodległość.
        )
        ) - Nie należy ukrywać tego, co działo się 60 lat temu na Wołyniu. Wielu z nas
        ) wie o tym z opowieści własnych ojców. Negatywny stereotyp działa jednak w
        obie
        ) strony, czego sam jestem przykładem. Moi rodzicie mają do dziś bardzo
        negatywny
        )
        ) obraz Armii Krajowej, którą uważają za morderców. Nie zdają sobie sprawy, że
        ) ich rówieśnicy z Polski myślą tak samo o UPA.
        )
        ) Czy ukraińska elita rozumie, że uznając UPA za bohaterów, bierze zarówno
        dobrą
        ) część jej mitu, jak i to, co jest negatywne?
        )
        ) - Nie sądzę, by ludzie znający historię oraz odpowiedzialni politycy chcieli
        ) uznać UPA za bohaterów. Chodzi o uznanie jej za jedną ze stron biorących
        udział
        )
        ) w wojnie. Takim myśleniem kierował się w ubiegłym roku rząd, przygotowując
        ) ustawę o przyznaniu żołnierzom nacjonalistycznego podziemia praw
        kombatanckich.
        )
        ) Nie chodzi tu o gloryfikację ani tworzenie żadnego mitu, ale o bardzo
        ) pragmatyczną rzecz - kilkuset, może kilka tysięcy staruszków dożywa dziś
        swoich
        )
        ) dni, większość z nich nie ma rodzin, są skrajnie biedni, większość przeszła
        ) przez Syberię i łagry; trzeba pomóc im przeżyć. Wojna skończyła się dla nich
        40
        ) -
        ) -50 lat temu. Teraz chodzi wyłącznie o sprawy bytowe. Ich przeciwnicy z NKWD
        i
        ) Armii Czerwonej dostali ulgi, emerytury, otrzymują od państwa pomoc, mają
        ) specjalną opiekę lekarską. Chodzi o to, żeby żołnierzom UPA wyrównać szanse.
        ) Cynicznie można powiedzieć, że nie zostaną uznani za bohaterów, ale raczej za
        ) ofiary II wojny światowej. Młodzi ludzie na zachodniej Ukrainie podczas wojny
        ) nie mieli wielkiego wyboru - mogli wstąpić do UPA, Armii Czerwonej albo uciec
        ) na Zachód. Na tym polega dramat tego pokolenia.
        )
        ) Czy rząd w Kijowie chce szczerze pomóc żołnierzom UPA? Projektów ustaw o
        ) przyznaniu im praw kombatanckich było już kilka, ale żaden nie przeszedł w
        ) parlamencie. Wydaje się, że władze lansowały kolejny wyłącznie ze względów
        ) propagandowych.
        )
        ) - Możliwe, że władze kierują się właśnie taką logiką. Wiem jednak, że w
        Kijowie
        )
        ) jest cała grupa historyków pracujących nad ustawą, którzy podchodzą do tego
        jak
        )
        ) najbardziej poważnie i mają jak najbardziej uczciwe intencje.
        )
        ) Podejrzewam natomiast, że administracja prezydenta stosuje całkiem inną
        ) manipulację. W krótkim czasie z otoczenia prezydenta oprócz projektu
        przyznania
        )
        ) uprawnień kombatanckich żołnierzom UPA wyszedł dokument o obchodach rocznicy
        ) Rady Perejasławskiej z 1654 r., po której Ukraina praktycznie weszła pod
        wpływ
        ) Rosji, o obchodach urodzin ostatniego I sekretarza Komunistycznej Partii
        ) Ukrainy Wołodymira Szczerbickiego. Moim zdaniem ma to związek z tym, że po
        raz
        ) pierwszy na Ukrainie powstała opozycja antyprezydencka, która ma wpływy
        zarówno
        )
        ) na wschodniej, jak i na zachodniej Ukrainie, która łączy zwolenników prawicy
        i
        ) lewicy, ludzi mówiących na co dzień po rosyjsku i po ukraińsku. Najłatwiej
        jest
        )
        ) ich zwaśnić za pomocą historii. Administracja prezydenta celowo podejmuje
        ) kontrowersyjne tematy historyczne, żeby stworzyć pole potencjalnego
        konfliktu.
        ) Podzieloną Ukrainą będzie łatwiej rządzić, dlatego władza sięga po tego
        rodzaju
        )
        ) manipulacje.
        )
        ) Trudność dialogu o UPA i o Wołyniu polega także na tym, że polscy historycy
        ) badają to zjawisko od pewnego czasu, natomiast na Ukrainie zainteresowanie
        ) Wołyniem dopiero się zaczyna. Przeprowadzenie rzetelnych badań jest bardzo
        ) ważną sprawą. Podejrzewam, że na Wołyniu konflikt narodowościowy między
        ) Polakami i Ukraińcami nałożył się na wojnę domową z elementami krwawego buntu
        ) społecznego. Nie można na niego patrzyć wyłącznie przez okulary
        narodowościowe.
        )
        ) W czasie II wojny światowej ze względu na czołgi i samoloty partyzantka nie
        ) mogła działać w stepie, ale musiała ukrywać się w lasach. Jedyny wielki
        ) kompleks leśny na Ukrainie jest na Polesiu, na północy Wołynia. Tam swoje
        ) oddziały mieli wszyscy: Polacy, Ukraińcy, lewica, prawica, partyzantka
        ) komunistyczna, oddziały żydowskie, faszyści i zwykli bandyci. Sprowadzanie
        ) wydarzeń wołyńskich do konfliktu dwóch narodów byłoby zbyt proste.
        )
        ) Jaki był stosunek kierownictwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) do
        ) tego konfliktu? Czy były otwarte wezwania do zabijania Polaków? Czy władze
        OUN
        ) mogły powstrzymać rzezie? Czy miały świadomość, że sytuacja wymyka się spod
        ) kontroli?
        )
        ) - Władze OUN mocno przeliczyły się, co oczywiście nie zdejmuje z nich
        ) odpowiedzialności. Czy był jednoznaczny rozkaz wzywający do mordowania
        Polaków?
        )
        ) Tego się można tylko domyślać, ale prawdopodobnie był. Mykoła Lebedź,
        ówczesny
        ) szef OUN, otwarcie pisał w swojej pierwszej książce o historii UPA, że Polacy
        ) dostali rozkaz opuszczenia Wołynia. Nie pisał, rzecz jasna, co miało się stać
        z
        )
        ) tymi, którzy nie posłuchali, ale można się domyślić. Większość ludzi z ruchu
        ) banderowskiego, z którymi rozmawiałem i którzy potem przeszli do opozycji,
        ) mówi, że wydarzenia wołyńskie były jednym z największych błędów. Rozpoczęto
        ) akcję zastraszania, ale nikt nie zdawał sobie sprawy, jak groźny mechanizm
        ) uruchomiono. Powtarzam, że to nie zdejmuje odpowiedzialności z przywódców OUN-
        ) UPA. Byli oni może dobrymi partyzantami, ale nie potrafili wybiegać myślą do
        ) przodu i kalkulować w kategoriach politycznych.
        )
    • bonobo44 Korzenie tragedii wołyńskiej I 14.07.03, 02:21
      Rozmowa z Ryszardem Torzeckim 11-07-2003, ostatnia aktualizacja 11-07-2003 19:18

      Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne błędy
      popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność spoczywa zawsze na tej
      stronie, która sprawuje władzę - mówi prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą
      Chruślińską
      czytaj dalej »
      Od redakcji

      Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska, rzezie wołyńskie
      rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem najtrudniejszym. Wedle szacunków
      polskich historyków zginęło wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń
      historyków ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest polskim
      przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest ukraińskim przyjacielem
      Polski. Obaj wielokrotnie wracali do tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami
      prawdy, pamiętając jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał
      historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych wrogów, a dziś
      przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w debacie prawo do własnego zdania,
      nie przekonywali na siłę, nie dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko
      jedna racja. Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach.
      Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej Armii nakazujący
      mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego historyka - raczej nie. Chyba
      jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj narażają się tymi słowami wielu swoim
      rodakom.

      Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało milczenie. Polacy
      nie mogli o tym mówić głośno. Większość Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by
      to brzmiało - nie miała pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego.

      Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom przyjrzeć się
      własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się tematem najpełniejszej i
      najburzliwszej publicznej debaty ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to
      uwierzyć, lecz dyskusje na temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż
      roztrząsanie największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez
      Stalina Wielkiego Głodu lat 30.

      Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach padały - i pewnie
      będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale byli też ludzie wzywający do
      pojednania, tacy jak Ryszard Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych
      dniach warto posłuchać ich głosu.

      Paweł Smoleński

      Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na wydarzenia z
      pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko-ukraińskiego w okresie II
      wojny światowej?

      Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten konflikt, a zwłaszcza
      wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo zapominają o jego przyczynach, o błędach,
      jakie popełniła strona polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony
      ukraińskiej, a dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i
      Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

      Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie sposób patrzeć na
      wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę konfliktu polsko-ukraińskiego,
      który od końca XIX w., od momentu odrzucenia przez Polaków z Galicji
      ukraińskich postulatów ugody, narastał aż do punku kulminacyjnego w latach
      okupacji i zaraz po niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki
      polsko-ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w społeczeństwie
      wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko-ukraińska z lat 1918-19
      skłóciła oba narody jeszcze bardziej.

      Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln Ukraińców
      znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej wobec nich polityki nie udały
      się, od samego początku po polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z
      endecji. Na różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne lub
      narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre z tych działań
      można wytłumaczyć koniecznością utrzymania porządku w młodym,
      wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie parcelacji wielkiej własności
      ziemskiej z polską kolonizacją, przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone
      bezpośrednio przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi.
      Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie i języku
      urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do marginalizowania szkolnictwa
      ukraińskiego powstałego w wyniku pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z
      kategoryczną odmową, wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania
      we Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie rzucane
      Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. To była w
      znacznym stopniu reakcja na polską politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami
      sabotażu i terrorem, zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W
      odwecie rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z wieloma
      ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie cerkwi.

      Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do Polaków była
      polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci Piłsudskiego, polityka
      niezgodna z linią Marszałka. Główną odpowiedzialność za tzw. politykę
      wzmacniania polszczyzny na Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i
      gen. Tadeusz Kasprzycki, minister spraw wojskowych.

      Co składało się na tę politykę?

      - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby leśnej, łączności,
      komunikacji, poczty usuwano element niepewny, czyli Ukraińców. Burzono cerkwie,
      a nawet przy pomocy żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą
      nawrócić część Ukraińców na katolicyzm.

      W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka samobójcza. Ani działania
      z lat 20., ani polityka z lat 1935-39 nie przyniosły oczekiwanych przez rząd
      rezultatów. Wręcz przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego
      Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które kryły również
      zapowiedź odwetu.

      Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców - Piłsudskiego. Co się na
      nią składało?

      - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a nie
      narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej wprowadzaniu pomimo całej
      sympatii do Ukraińców.

      W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały uznane za
      wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został Piotr Dunin-Bąkowski, a
      Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten ostatni przygotował tzw. tezy
      wołyńskie, czyli wytyczne dla polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej.
      Chodziło o to, aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród
      osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na Wołyniu nie było
      trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski zaproponował odtworzenie granicy
      pomiędzy Wołyniem a Galicją Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, tak aby nie
      przenikały tam wpływy nacjonalistyczne z Galicji. Wychodził z założenia, że
      ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskać dla spraw państwa. Temu
      celowi miały być podporządkowane zarówno administracja, jak i szkolnictwo, a
      także polityka wobec spółdzielczości i organizacji społecznych. W zamian za
      lojalność państwową dopuszczano np. język ukraiński w administracji publicznej,
      propagowano potrzebę rozwoju kultury ukraińskiej.

      To była jakaś próba wyjścia naprzeciw postulatom Ukraińców, choć z ukraińskiego
      punktu widzenia bardzo kontrowersyjna. W praktyce polityka Józewskiego polegała
      przede wszystkim na zabieraniu z ruchu ukraińskiego najbardziej wartościowych
      ludzi i próbie ich asymilacji. Wszelkie inicjatywy podlegały kontroli
      administracyjnej, odstępstwo od założeń kończyło się zazwyczaj rozwiązaniem
      organizacji, a nawet policyjnymi represjami. To nie była polityka licząca się z
      interesami Ukraińców, nawet umiarkowani nie godzili się na złudne często i
      zależne od kaprysu lokalnego urzędnika koncesje.

      Jednak nawet ta próba wprowadzenia i
      • bonobo44 Korzenie tragedii wołyńskiej II 14.07.03, 02:24
        nnej polityki wobec mniejszości ukraińskiej napotkała silny opór endecji,
        kresowej administracji, polskich osadników na kresach. Dominowało hasło: "My
        się z nimi - Ukraińcami - rozprawimy". Co gorsza, pojawił się i utrwalił
        wówczas mit spokojnego Wołynia, który trwał mimo wszystkich zatargów i mimo
        silnych wpływów komunistycznych. Znikł on dopiero w wyniku bratobójczych walk w
        latach 1942-44. Ze zgrozą obserwuję odrodzenie się tego mitu we współczesnych
        publikacjach.

        Po śmierci Piłsudskiego koncepcji, którą próbował wprowadzać Józewski, zabrakło
        poparcia. Działalność OUN była wodą na młyn endeckich i podobnych im
        orientacji. Skrajny nacjonalizm polski zetknął się z młodym, prężnym
        nacjonalizmem ukraińskim. Zatarg nasilił się krótko przed wybuchem wojny, kiedy
        to młodzież ukraińska z Galicji poszła walczyć o ukraińskie państwo na
        Zakarpaciu [działacze ukraińscy próbowali na tym oderwanym od Czechosłowacji
        skrawku zbudować państwowość ukraińską; próbę tę udaremnili Węgrzy, anektując
        Zakarpacie - red.]. Rydz kazał strzelać do tych, którzy przechodzili przez
        granicę. W rezultacie, kiedy w 1939 r. weszli na ziemie wschodnie Sowieci,
        część Ukraińców w pierwszym odruchu ich wsparła. Później zaś główne ukraińskie
        siły niepodległościowe związały się z Niemcami, nie wierząc, że z Polską uda
        się im dojść do porozumienia.

        Co Pana zdaniem mogło sprawić, że konflikt na Wołyniu stał się aż tak
        tragiczny?

        - Tu działały czynniki emocjonalne, zadawnione urazy, porachunki, także
        sąsiedzkie. Na atak odpowiadano atakiem. Nie zapominajmy, że to była chłopska
        wojna, w której mordowano się wzajemnie, używając metod i sposobów znanych w
        wiekach poprzednich. Wspominałem o głodzie ziemi na tych terenach. Ziemię w
        okresie międzywojennym dawano tylko osadnikom polskim. Pomijanie Ukraińców przy
        parcelacji było jedną z ważniejszych przyczyn konfliktu. Kolonizacja w dużym
        stopniu wynikała z założeń Wincentego Witosa; twierdził on, że tylko polski
        chłop zdoła ocalić dla Polski ziemie na Kresach Wschodnich, bo je zagospodaruje
        i obroni. Nie należy jednak zapominać o czynnikach zewnętrznych. Bez wątpienia
        przykład, jaki dało najpierw NKWD, a później hitlerowcy, wpłynął na
        zastosowanie krwawego terroru jako środka walki z przeciwnikami. Partyzantka
        sowiecka nigdy i nigdzie nie wpływała pozytywnie na sprawy polsko-ukraińskie, a
        Niemcy stale wykorzystywali jednych przeciw drugim.

        Jak polskie władze, w podziemiu i na emigracji, wyobrażały sobie rozwiązanie
        kwestii ukraińskiej?

        - Ogólnie można powiedzieć, że nie doceniono wagi problemu. Stanowiska władz
        podziemia były dość zróżnicowane. Byli zwolennicy ostrego kursu wobec
        Ukraińców, takie stanowisko reprezentował pierwszy delegat rządu RP Cyryl
        Ratajski. Gen. Grot-Rowecki dostrzegał konieczność pozytywnego rozwiązania
        kwestii ukraińskiej. Jednak miał on w tych sprawach tylko częściowe poparcie
        władz podziemia i opinii społecznej. Popierał go m.in. następca Ratajskiego Jan
        Piekałkiewicz. Sprawa pozyskania Ukraińców, a nawet prób zneutralizowania ich
        wrogiej postawy wobec Polski miała bardzo nikłe zrozumienie wśród różnych
        orientacji politycznych, wśród kresowiaków, a także w Biurze Wschodnim
        Delegatury. Nie zostało opublikowane w tej sprawie żadne stanowisku rządu RP na
        wychodźstwie, choć projekty takie były tworzone. Wydaje się, że w podziemiu
        zwyciężyły te siły, które nie zamierzały pertraktować z Ukraińcami, choć nawet
        one, zakładając, że granice pozostaną takie jak przed wojną, nie mogły
        zanegować istnienia problemu ukraińskiego.

        Strona polska nie umiała i nie zdołała przedstawić rozwiązania kwestii
        ukraińskiej, ale trzeba przyznać, że nie sprzyjały temu warunki zewnętrzne.
        Kwestia ukraińska w okresie II wojny światowej była podporządkowana kwestii
        granicy na Wschodzie, była pochodną stosunku ZSRR do Polski. Z tego właśnie
        wynikała ta szamotanina koncepcji, od pomysłów odrodzenia polityki federalizmu
        czy równouprawnienia ludności ukraińskiej na kresach, poprzez próby
        zlekceważenia problemu, aż do zamiarów wysiedlenia Ukraińców z zachodniej
        Ukrainy w porozumieniu z Sowietami. Próby rozmów z Ukraińcami podejmowano od
        1941 r., ale aż do połowy 1943 r. to były tylko sondaże. Dodam, że nawet te
        były utrudniane i torpedowane na różnych szczeblach, od okręgów po Biuro
        Wschodnie. Rozmowy wznowione w drugiej połowie 1943 r. też nie przyniosły
        żadnych rezultatów. Brak było impulsu i rozkazu ze strony rządu, wydana w 1943
        r. Odezwa [Krajowej Reprezentacji Politycznej - red.] do Narodu Ukraińskiego
        była raczej prowokacją dla strony ukraińskiej, wskazywała na całkowity brak
        zrozumienia wagi problemu. Kiedy po wojnie rozmawiałem z płk. Janem Rzepeckim,
        kierownikiem Biura Informacji i Propagandy AK, czy majorem Henrykiem Pohoskim,
        szefem II Oddziału, przyznali, że nawet po wydarzeniach na Wołyniu nie stać ich
        było na żadne nowe koncepcje wobec Ukraińców, proponowali co najwyżej powrót do
        koncepcji asymilacji państwowej.

        Eksterminacja, ludobójstwo - jak Pan Profesor ocenia zasadność posługiwania się
        tego typu terminologią w odniesieniu do wydarzeń na Wołyniu i w Galicji
        Wschodniej w latach 1943-44?

        - Ci, którzy posługują się terminem eksterminacja, mówiąc o wydarzeniach na
        Wołyniu, nie uwzględniają wielu racji historycznych. Na podstawie znanych mi
        dokumentów polskich, ukraińskich i przekazów ustnych nie można uznać, aby
        działania partyzantki ukraińskiej zmierzały w sposób świadomy i celowy do
        eksterminacji ludności polskiej. Wprawdzie kierownictwo OUN chciało się pozbyć
        ludności polskiej z tych terenów, gdyż uznawano ją za przeszkodę dla tworzenia
        państwa ukraińskiego, nie planowało jednak jej fizycznego wyniszczenia. Akty
        tego rodzaju były często żywiołowym odruchem mas i lokalnych dowódców, w wielu
        wypadkach akcja wymknęła się spod kontroli UPA, w innych nie umiano lub, co
        należy podkreślić, nie chciano nad nią zapanować. To była wojna wyjątkowo
        okrutna, ale jednak wojna. Wytępienie narodu polskiego nie zostało zamierzone.
        Jeśli chodzi o ludobójstwo, to każde wzajemne wyrzynanie się ludzi jest
        ludobójstwem, ale po obu stronach. Konflikt i na Wołyniu, i w Galicji podsycany
        przez stronę sowiecką pociągał za sobą ofiary z obu stron, ofiarami byli i
        Polacy, i Ukraińcy, choć ofiary po stronie polskiej były znacznie większe.

        Kontekst wołyński rzutuje na polski sposób postrzegania UPA. Czym wedle Pana
        była UPA?

        - Widzę UPA jako formację walczącą o niepodległość Ukrainy. Przeprowadziłem
        setki rozmów, m.in. z Janem Rzepeckim, Antonim Sanojcą, Henrykiem Pohoskim -
        dla nich to była partyzancka armia utworzona do walki o niepodległe państwo
        ukraińskie. Ich zdaniem celem UPA nie było mordowanie Polaków wbrew
        rozpowszechnionemu i wówczas, i dzisiaj w Polsce przekonaniu. Trzeba pamiętać,
        że na tych ziemiach toczyła się tragiczna walka o to, kto ma być tam panem.
        Stąd brał się ten straszny przelew krwi. I nie wolno tracić z pola widzenia
        również inspiracji sowieckiej.

        Historyk czy publicysta, który zajmuje się dziś tymi problemami, jest ciągle
        narażony na zarzut stronniczości, hołdowania propolskiej bądź proukraińskiej
        postawie. Pana Profesora zdaje się też to dotyczy?

        - Niestety, tak, to są sprawy bardzo bolesne. Na to, co wydarzyło się pomiędzy
        Polakami i Ukraińcami w okresie II wojny światowej, w tym na wydarzenia na
        Wołyniu, wpłynął w znacznym stopniu konflikt polsko-ukraiński z okresu
        dwudziestolecia międzywojennego. My, Polacy, robiliśmy swoje, mamy w tym część
        odpowiedzialności, a Ukraińcy swoją część, jedni i drudzy błądzili.

        Można pytać, kto jest bardziej odpowiedzialny. Według mnie zawsze ten, kto ma
        władzę. Przed wojną Polacy, w czasie wojny Sowieci i Niemcy.

        Jednak uważam, że wzajemne oskarżanie się prowadzi donikąd. Potrzebne są
        rzetelne badania po obu stronach. To ważne, gdyż teraz brakuje równowagi,
        ukraińskie bada
        • bonobo44 Korzenie tragedii wołyńskiej III 14.07.03, 02:27
          ukraińskie badania są jednak mało rozwinięte, a strona polska skupia się na
          polskich ofiarach, mało rozpatruje podłoże narodowe i społeczne tego, co się
          stało, i nie bada z należytą uwagą win Sowietów, którzy starali się ten
          konflikt wygrywać dla własnych celów. Celem tych badań powinno być poznawanie
          wydarzeń i zrozumienie całości uwarunkowań. W moim przekonaniu tylko to pozwoli
          na zasypanie przepaści, jaka dzieli nasze narody, i na wybaczenie wzajemne
          krzywd, bo o zapomnieniu pewno będzie trudno mówić. Procesowi pojednania nie
          będzie służyć budowanie pomnika ofiar Wołynia, gdyż trzeba mówić w tym
          kontekście o polskich i ukraińskich ofiarach wojny, w kontekście błędnej
          polityki jednych i drugich. Nie służy pojednaniu również nazywanie UPA
          organizacją zbrodniczą.
          Prof. Ryszard Torzecki - jeden z najwybitniejszych polskich specjalistów w
          kwestii relacji polsko-ukraińskich XX w., obronił doktorat na Uniwersytecie
          Łódzkim na temat: "Kwestia ukraińska w polityce II Rzeszy (1933-1945)", w
          latach 70. i 80. pracownik Instytutu Historii PAN. Napisał m.in.: "Kwestia
          ukraińska w Polsce w latach 1923-1929", Kraków, 1989; "Polacy i Ukraińcy.
          Sprawa ukraińska w czasie II wojny światowej na terenie II Rzeczypospolitej",
          Warszawa, 1993

          Iza Chruślińska jest publicystką, autorką książki „Była raz »Kultura «. Rozmowy
          z Zofią Hertz”


          Rozmowa z Ryszardem Torzeckim

          www1.gazeta.pl/wyborcza/1093892,34591,1570339.html?as=2&ias=2
          • adam.xx Moja ocena strony ukrainskiej 14.07.03, 05:16
            Dobre materialy Bonobo. Czesc z nich czytalem poprzednio ale nie wszystkie.
            Lektura jeszcze bardziej umocnila we mnie przekonanie ze Ukraina chce sie po
            prostu wywinac i nie dojzala do zrozumienia przeszlosci. W kilku miejscach
            odwolywali sie do pojednania Polski z Nemcami zapominajac ze denazyfikacja
            byla przeprowadzona duzo wczesniej, kogo dalo sie zlapac zostal ukarany, i
            nikt nie negowal ludobojstwa. Dla dobra Europy i Swiata masakry na Wolyniu
            musza byc uznane na arenie miedzynarodowej za ludobojstwo ze wszystkimi
            konsekwencjami bo tych definicji nie mozna naciagac. Jesli pojdziemy na takie
            sliskie kompromisy to stworzymy pretekst i zagrozenie na przyszlosc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja