Gość: Ilia Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: 194.44.207.* 12.07.03, 09:42 "I także pragnę powiedzieć, że my, Polacy, coraz lepiej rozumiemy, w jak istotny sposób zapisała się UPA w historycznej świadomości Ukraińców - jako siła walcząca wytrwale, aż po rok 1950, a nawet później, o niepodległe państwo ukraińskie." Prezydent RP A. Kwasniewski 11 lipca 2003 r. Pawliwka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuk Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: 194.44.207.* 12.07.03, 09:44 Gość portalu: Ilia napisał(a): > "I także pragnę powiedzieć, że my, Polacy, coraz lepiej > rozumiemy, w jak istotny sposób zapisała się UPA w historycznej > świadomości Ukraińców - jako siła walcząca wytrwale, aż po rok > 1950, a nawet później, o niepodległe państwo ukraińskie." > Prezydent RP A. Kwasniewski 11 lipca 2003 r. Pawliwka to mocne slowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek BEZSENS i GŁUPOTA. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.03, 10:26 (1) Jaki sens miało mordowanie polskich rodzin co mieszkali na Ukrainie ? Przecież mieszkaly tam nawet i kilka pokoleń i mogli mieszkać tam dalej. Ani Polska ani Ukraina nie decydowały o swoich granicach. Przecież znaliście Rosję i Stalina - może nawet lepiej niż Polacy. Wiedzieliście, że batiuszka nie kocha Polaków bardziej niż Ukraińców. Polska zniszczona przez Hitlera nie była na tych terenach dla Was żadnym zagrożeniem - ani politycznym ani etnicznym. Przecież wiedzieliście, że o niepodległość będziecie musieli toczyć krwawy bój z Rosją a nie z Polską. Czy nie denerwuje Ciebie bezsensowność tego co się wydarzyło ? Czy nie świadczy to o głupocie ukraińskich przywódców ? (2)Dlaczego mordowano w tak okrutny sposób ? Czy nie udowodniliście w ten sposób sobie, że dobrze znał was z cywila nawet ten najgłupszy szlachcic na Ukrainie ? (3)Po co była ta rzeż ? No po co ? Komu to służyło ? Chyba tylko Stalinowi. Jakie w tym bohaterstwo ? Bezsens i głupota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seneka Prasa ukraińska cieszy się tylko z jednego IP: *.icpnet.pl 12.07.03, 10:38 .... że z ust Kuczmy (notabene mordercy dziennikarzy) nie padło słowo "Vibaczte" (Przepraszam). Impreza dostarczyła tylko trochę punktów Kuczmie. W relacjach ukraińskich po prostu wyrzynali się jedni i drudzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Re: Prasa ukraińska cieszy się tylko z jednego IP: 194.44.207.* 12.07.03, 11:13 Gość portalu: seneka napisał(a): > .... że z ust Kuczmy (notabene mordercy dziennikarzy) nie padło > słowo "Vibaczte" (Przepraszam). Impreza dostarczyła tylko trochę > punktów Kuczmie. W relacjach ukraińskich po prostu wyrzynali się > jedni i drudzy. bo tak to w zasadzie i bylo. przez stulecia. wy pchaliscie sie do nas. my was powstrzymywali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seneka Prasa ukraińska cieszy się tylko z jednego IP: *.icpnet.pl 12.07.03, 10:40 .... że z ust Kuczmy (notabene mordercy dziennikarzy) nie padło słowo "Vibaczte" (Przepraszam). Impreza dostarczyła tylko trochę punktów Kuczmie. W relacjach ukraińskich po prostu wyrzynali się jedni i drudzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ryszard Re: Prasa ukraińska cieszy się tylko z jednego IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 12.07.03, 16:17 Jeszcze raz wypowiem sie w tej zadziwiajacej sprawie: POLSCE NIE SA POTRZEBNE TEGO TYPU AKCJE!!! Polska nie nawroci Ukrainy, nie bedzie jej promotorem w Europie, nie dokona przeksztalcen w mysleniu tego bardzo mlodego narodu. Kwasniewski ubzdural sobie , ze to co robil Kohl w stosunku do Polski to on zrobi w stosunku do Ukrainy! totalne nieporozumienie. Afera z cmentarzem Orlat, afera na Wolyniu z napisami, afera z kombatantami.... Nie chca, nie trzeba nic na sile robic. Nikt w UE nie liczy na Polske, ze bedzie ona "otwierac" Ukraine. Nie bedzie PL "pomostem". Zachod sam znajdzie droge do Kijowa jak bedzie potrzeba. Troche honoru trzeba by jednak zachowac, Panie Prezydencie! Nie sztuka lzawie przemawiac nad zafalszowanymi napisami i represji stosowanych wobec zaproszonych kombatantow. R Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Ukraina byla niegdys czescia Rzeczypospolitej 12.07.03, 21:35 Gość portalu: Ryszard napisał(a): > Jeszcze raz wypowiem sie w tej zadziwiajacej sprawie: POLSCE > NIE SA POTRZEBNE TEGO TYPU AKCJE!!! Polska nie nawroci Ukrainy, > nie bedzie jej promotorem w Europie, nie dokona przeksztalcen w > mysleniu tego bardzo mlodego narodu. Kwasniewski ubzdural > sobie , ze to co robil Kohl w stosunku do Polski to on zrobi w > stosunku do Ukrainy! totalne nieporozumienie. Ukraina byla niegdys czescia Rzeczypospolitej Nie mozemy sie po prostu do niej odwrocic plecami, obrastac w dostatek w dostatniej Europie i patrzec jak dzieci Ukrainy wegetuja na poziomie 20 euro miesiecznie. To nasi niegdysiejsi bracia - zgoda, trudni, zgoda, mlodsi i glupsi... i na dodatek jest rachunek krzywd nierozliczony... ale my tez nie bylismy w stosunku do nich bez winy... nasze drogi rozeszly sie w czasach upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodow dlatego m.in., ze Ukraina traktowana byla przez Korone po macoszemu; dlatego Rosja potrafila ja tak latwo kupic w zamian za proste uznanie faktu, ze Ukraincy to tez ludzie (1864). dzisiaj dzieci, piekna, dorodna mlodziez, ludzie wolni duchem, ktorzy potrafili wyrwac swoje panstwo z orbity Moskwy, gdy od kilku wiekow bylo jej integralna prowincja, krew z krwi takze naszych praojcow, skazane maja pozostac na upokorzenia i krzywde i pieski los tylko dlatego, ze ich dziadkow kala kainowe pietno? jakimiz ludzmi jestesmy? czy dla wlasnego wyrodnego brata tez zabrakloby nam cienia wspolczucia, nawet jesli nie potrafilby nazbyt zrecznie okazac skruchy? poczekajmy - oni do tego musza sami dojrzec - juz rozlegaja sie tam glosy, ze wczesniej czy pozniej przyjdzie przeprosic... Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Ukraina byla niegdys czescia Rzeczypospolitej P.S. 12.07.03, 21:41 bonobo44 napisał: > potrafili > wyrwac swoje panstwo z orbity Moskwy, gdy od kilku wiekow bylo jej integralna > prowincja darujcie prosze - nieco sie zagalopowalem - nie cala Ukraina, rzecz jasna - pamietam o Lwowie... Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 WYBACZCIE to po chrzescijansku 12.07.03, 12:05 WYBACZCIE to po chrzescijansku Pamietam wlasne oburzenie, gdy biskupi polscy powiedzieli "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Przyznacie, że bylo to o wiele trudniejsze pod adresem nacji, ktora wymordowała 6 mln Polaków dążąc do ich zupełnego zniewolenia i przyszłej totalnej eksterminacji, niż w przypadku nacji, która wymordowała 0,06 mln Polakow. 'Gramowaznik wybaczania', ze tak to okresle oznacza ze zamiast aktu wybaczenia Niemcom moglibysmy wybaczyc 100 Ukrainom. Dzis szanuje te decyzje, nie tylko ze wzgledu na swe chrzescijanskie korzenie. Takze ze wzgledu na zapowiedz nowych czasow, jakie niosly. Te nowe czasy owocuja obecnie dobrowolnym wejsciem Polakow w sklad nowego Cesarstwa Zachodnieuropejskiego Narodów (a nie tylko Narodu Niemieckiego). Bez tego wylomu w swiadomosci Polakow, jakie te slowa uczynily nie byloby to moim zdaniem mozliwe. Owocuja sprzeciwem wobec interwencji Busha w Iraku i panoszeniem sie USA na calym swiecie bez ogladania sie na spolecznosc miedzynarodowa. Nie chodzi tu zatem bynajmniej o tzw. 'polityczna poprawnosc', ktora - jak mniema wielu - jest nie do przyjecia wobec politycznych realiow. Chodzi o to, ze jedna noga tkwimy jeszcze w przeszlym ukladzie swiadomosci tej cywilizacji, gdy jej druga przenosi juz ciezar tej ostatniej na druga strone teczy i wcale nie powinno nam zalezec na utrzymaniu rownowagi prawej militarystycznej z lewa oznaczajaca juz nie tylko realne pokojowe wspolistnienie, ale realne scalenie oczekiwan tej cywilizacji w jednym wspolnym dazeniu do harmonijnego bogatego zroznicowaniem rozwoju bez hamujacej dzis wszelki postep cywilizacyjny prob dominacji jednych nad drugimi . Czy chcemy tego, czy nie, na naszych oczach rozgrywa sie proces zrzucania wiezow barbarzynstwa przez nasz rodzaj. Jugosławia, Afganistan i Irak, a obecnie Czeczenia i Kongo przyspieszyly znacznie ten ferment w ogarnietym dotad apatia swiecie. (WTC jedynie poruszylo kolosa, ktorego chaotyczna szamotanina dodatkowo przyspiesza ten ferment.) To sa prawdziwie cierpiace narody - to one sa mesjaszami Nowego Testamentu tej cywilizacji, ktora dluzej nie chce wyrazac biernie zgody na cale zlo tego swiata. W istocie - gdyby nie haniebny udzial w awanturze arabskiej, Polska moglaby w tym wzgledzie rowniez nadal uchodzic za prawdziwego Mesjasza Narodow. Grunt przygotowaly nie gesty, a rzeczywiste akty wyciagniecia dloni do zgody, ktore pokazuja, jak moze funkcjonowac prawdziwie cywilizowana cywilizacja. Wygrywamy na tym znacznie wiecej niz wielu mogloby sie zdawac. Nawet jesli takie proste zastosowanie podstawowego prawa chrzescijan - wyrazajace sie w nadstawieniu drugiego policzka jest niezrozumiale dla kultury żydowskiej, kultury Islamu oraz pozostaje pustym dzwiekiem w kulturze protestanckiej i tej wojujacej odmiany chrzescijanstwa (czy aby na pewno chrzescijanstwa jeszcze?), jakim jest prawoslawie - nie przystawalo przez 2K lat do realiow swiata, to, gdy po tych 2K pojawia sie wreszcie szansa na stworzenie Krolestwa Bozego na Ziemi (tak, dzis w dobie Internetu, gdy mamy praktycznie nieograniczony dostep do wszystkich kluczowych informacji, uzyskalismy tym samym bezprecedensowy wplyw na wszystko, co sie dzieje; nie jest to juz wiec tylko pusty frazes), nie odrzucajmy jej. Po prostu AKTYWNIE jej nie odrzucajmy... a to oznacza badzmy aktywnymi uczestnikami, a nie jedynie biernymi obserwatorami. To forum to dobry przyklad miejsca, od ktorego to wszystko sie zaczyna, a Ty - zabierajac na nim glos - mozesz sie do tego przyczynic... najwazniejsze, zebysmy ponownie nie popadli w apatie i cyniczne zobojetnienie... NIGDY WIECEJ !!! bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
jesters_script Troche zbyt mesjanistyczne, 12.07.03, 14:27 Ale pomijajac te akcenty, bardzo sie Jesterowi podoba. Ps. Jester mowil, ze z Bonobo beda jeszcze ludzie:) Pozdrawiam Bonobo44 i wszystkie pozostale Bonobo ktore jeszcze sie uchowaly! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ojejku Re: WYBACZCIE to po chrzescijansku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 14:45 Bonobo, jawisz mi sie jako reprezentant jedynie slusznej religii i jedynie slusznego kosciola. Ilez w tym pychy i samouwielbienia. Ilez pogardy dla wyznawcow innych religii i innych kregow cywilizacyjnych. Ilez w tym braku samokrytycyzmu. Jest to po prostu niesmaczne. I juz na marginesie: przestan przywlaszcac sobie, podobnie jak wielu innych, zydowski holocaust. Nie wymachuj 6 milionami ofiar narodu polskiego, bo z tej liczby 3 mln osob to byli polscy Zydzi, ktorym wiekszosc etnicznych Polakow odmawiala prawa bycia Polakami wyznania mojzeszowego. Odpowiedz Link Zgłoś
jesters_script Gdzie ty masz ta pyche, samouwielbienie, 12.07.03, 15:28 i pogarde? Chyba troche przewrazliwiony jestes. I gdzie tam masz o odbieraniu praw Polakom zydowskiego pochodzenia? Ps. Ty chyba chciales sie dopisac do innego postu, ale cos ci nie wyszlo?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ojejku Re: Gdzie ty masz ta pyche, samouwielbienie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 17:18 jesters_script napisał: > i pogarde? > Chyba troche przewrazliwiony jestes. > I gdzie tam masz o odbieraniu praw Polakom zydowskiego pochodzenia? > Ps. Ty chyba chciales sie dopisac do innego postu, ale cos ci nie wyszlo?! ============= Czytaj ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: WYBACZCIE to po chrzescijansku 12.07.03, 15:38 Gość portalu: Ojejku napisał(a): > Bonobo, jawisz mi sie jako reprezentant jedynie slusznej religii i jedynie > slusznego kosciola. Ilez w tym pychy i samouwielbienia. Ilez pogardy dla > wyznawcow innych religii i innych kregow cywilizacyjnych. Ilez w tym braku > samokrytycyzmu. Jest to po prostu niesmaczne. I juz na marginesie: przestan > przywlaszcac sobie, podobnie jak wielu innych, zydowski holocaust. Nie wymachuj > > 6 milionami ofiar narodu polskiego, bo z tej liczby 3 mln osob to byli polscy > Zydzi, ktorym wiekszosc etnicznych Polakow odmawiala prawa bycia Polakami > wyznania mojzeszowego. Wiesz, Ojejku, w odroznieniu od Ciebie, nigdy nie przestalem traktować polskich Zydow jak Polakow. Cenie sobie ogromnie ich wklad w caloksztalt polskiej kultury, a umiejetnosc podporzadkowania sobie przez nich ich zycia zyciu swoich dzieci jest dla mnie wprost wzorcowa dla reszty naszej polskiej spolecznosci (jest wzorcem niedosciglym przez cale dlugie jeszcze lata, obawiam sie). Co do religii - w tej kulturze wyroslem i pewne jej wartosci pozostaja dla mnie kluczowe, chociaz sa one na tyle uniwersalne, ze np. w buddyzmie rozwiniete zostaly jeszcze wyrazniej. Zatem nie jest to domena li tylko chrzescijanstwa. Religia zydowska przezyla 2K lat temu kryzys, ktorego ukoronowaniem bylo chrzescijanstwo. Kryzys polegal na tym, ze normy owczesnej waszej religii nijak nie przystawaly do dalszego harmonijnego rozwoju ludzkosci. To, ze odrzuciliscie w wiekszosci nowy lad duchowy w sposobie myslenia, ktory zrodzil najwiekszy z waszych Prorokow, a Bog dla calej rzeszy chrzescijan, to typowy wynik postawy agnostycznej, ktora wyraza sie w slowach 'najtrudniej byc prorokiem we wlasnym domu' oraz 'sami nie wiecie co posiadacie'. I to juz wasze zmartwienie. Jestescie w ten sposob cale 2K lat do tylu w postepie mysli humanistycznej, do ktorej sami wniesliscie wklad najwiekszy. Odrzucajac ja trwacie jako jeden z najwiekszych bastionow ideologii militarystycznej naszych czasow, a szanse na ustanowienie pokoju w waszym regionie sa wciaz minimalne. W istocie to wy, a nie Islam stanowicie glowny hamulec postepu na progu 3 tysiaclecia w tym wzgledzie. Rozumiem wszystko: tradycja-ktora-pomogla-przetrwac, konfrontacja-z-wojujacym- Islamem, bol-i-martyrologia-holokaustu... to trudne kwestie do przezwyciezenia (urazy i kompleksy narodowe, ale takze wielka sila i godnosc duchowa waszego odrodzonego z popiolow narodu, wielka sila fizyczna ukorzeniona w poteznej sieci wplywow - a wszystko to rodzace rewanzystowska pokuse dominacji), ale... w chwili obecnej wszystko na was zawislo. Cala przyszlosc swiata. To wy o niej zadecydujecie w najblizszych dekadach i... oby tylko jeszcze jakas byla, gdy to juz zrobicie 8( bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ojejku Re: WYBACZCIE to po chrzescijansku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 17:22 Cenie sobie, iz - w odroznieniu od przewazajacej czesci internautow - widzisz w polskich Zydach Polakow. Co do reszty to podtrzymuje swoja opinie. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: WYBACZCIE to po chrzescijansku 12.07.03, 18:09 Gość portalu: Ojejku napisał(a): > Bonobo, jawisz mi sie jako reprezentant jedynie slusznej religii i jedynie > slusznego kosciola. Ilez w tym pychy i samouwielbienia. Ilez pogardy dla > wyznawcow innych religii i innych kregow cywilizacyjnych. Ilez w tym braku > samokrytycyzmu. Jest to po prostu niesmaczne. > Co do reszty to podtrzymuje swoja opinie. A konkretnie w jakiej sprawie? Czy moze w sprawie pokojowej harmonijnej koegzystencji narodow? Uwazasz, ze tylko chrzescijanstwo jest w stanie wspolczesnie wysunac taka wartosc? A moze uwazasz, ze nie jest ona wystarczajaco uniwersalna, zeby zadowolic was Zydow i ich Arabow? Czy dlatego, ze wizje taka nazywam Krolestwem Bozym na Ziemi jest ona dla Ciebie niesmaczna? Nazwijmy ja zatem Wspolczesna Arka Przymierza, Kamieniem z Mekki, Kwiatem Lotosu, jak tylko sobie kto zyczy to nazwac... Dlaczego nie probujesz ustosunkowac sie do glownego przeslania mojego postu, a zarzucasz mi cos ze sfery wzajemnego niezrozumienia na plaszczyznie metodologiczno-kulturowej. Przeciez to jasne, ze w tym nowym swiecie, ktory nadchodzi nieublaganymi krokami, czy Ci sie to podoba, czy nie, tez nie przestaniemy sie roznic. Nie o to chodzi... chodzi o to, zebysmy zaczeli sie roznic pieknie, a nie piekielnie... bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomcat Według przedwojennych spisów 1/4 osób wyznania IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 12.07.03, 15:58 mojżeszowego pisała w rubryce narodowość - polska. Pozostałe 3/4 podawały narodowosć żydowską. Nawiasem mówiąc wiele z tych osób które czuły się Polakami było zamordowane w Auschwitz tak że nie tylko Żydzi maja prawa do tego miejsca - nie wspominając o zamordowanych tam 100 tysiącach Polaków którzy z pochodzeniem żydowskim nie mieli nic wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ojejku Re: Według przedwojennych spisów 1/4 osób wyznani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 17:39 Gość portalu: tomcat napisał(a): > mojżeszowego pisała w rubryce narodowość - polska. Pozostałe 3/4 > podawały narodowosć żydowską. Nawiasem mówiąc wiele z tych osób > które czuły się Polakami było zamordowane w Auschwitz tak że nie > tylko Żydzi maja prawa do tego miejsca - nie wspominając o > zamordowanych tam 100 tysiącach Polaków którzy z pochodzeniem > żydowskim nie mieli nic wspólnego. ============= Tomcat, ty doprawdy coraz czesciej mnie rozczulasz swoja prostota postrzegania rzeczywistosci. A jak myslisz, jak narodowosc podaje wiekszosc Polonusow w Stanach? Amerykanska? Mimo swych korzeni, podobnie jak Wlosi, Niemcy, Irlandczycy uwazaja sie - i slusznie - za Amerykananow. Sa obywatelami tego kraju, utozsamiaja sie z nim zachowujac jednosczesnie swoj gleboki zwiazek z krajem pochodzenia. Sa Amerkanami polskiego, wloskiego, irlandzkiego pochodzenia. Czy dajac prawo do kultywowania tradycji swych przodkow amerykanskim Polonusom odmawiasz tego przedwojennych i obecnycm Zydom polskim? Czy odmawiasz tym przedwojennym Zydom, ktorzy okreslili swa narodowosc jako zydowska bycia Polakami pochodzenia zydowskiego? Z twego postu wynika,ze ci z Zydow ktorzy okreslili swa narodowosc jako polska zgineli m.in w Oswiecimiu. A reszta? Wyjechala z pomoca Niemcow do Palestyny? Co zas do oswiecimskich ofiar, to od dawna ich sklad narodowosciowy jest znany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomcat Oczywiście że nie Ojejku IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 12.07.03, 18:14 Ja tylko podałem suche fakty.Pozostałe 3/4 zostało w większości zamordowane przez narodowych socjalistów. Organizacje żydowskie podają że w Auschwitz gineli Żydzi i wara innym nacjom od tego miejsca. Swoją drogą myslę że każdy w czasie spisu powszechnego miał prawo wyboru aby podac swoją narodowość i przypuszczam że przed II wojną nie było presji na podawanie narodowości. Poza tym nie zapominajmy o wielu Polakach pochodzenia żydowskiego którzy wyznawali wiarę chrześcijańska lub żadną a zginęli w KL na skutek swojego pochodzenia według uznania narodowych socjalistów. Reasumując uważam że 3/4 obywateli polskich pochodzenia żydowskiego a wyznania mojżeszowego uważało sie za Żydów a nie Polaków - takie sa fakty. Albowiem jeżeli nie mam racji i była presja na podawanie narodowości polskiej to dlaczego wpisali żydowską? Czytaj uwaznie posty bo czasami tak sie ,,zaperzamy'' w dyskusji iz pomijamy istotne fakty w wypowiedzi adwersarza. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Tomcat, nie sadze, by NARODOWOSC zydowska 12.07.03, 19:14 przeszkadzala polskim Zydom w wypelnianiu obywatelskich obowiazkow OBYWATELI polskich. Jest taki cmentarz pod Monte Cassino. Sa krzyze. Ale i nagrobki z gwiazda Dawida. Polskich zolnierzy i oficerow...narodowosci zydowskiej i wyznania mojzeszowego (choc nie tylko, jesli o ostatnie chodzi). I mysle, ze tylko z nieostrosci tych pojec w waszych wypowiedziach bierze sie twoj spor z ojejku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:37 gabrielacasey napisała: > przeszkadzala polskim Zydom Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomcat Post Scriptum IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 12.07.03, 18:16 Ja nie odmawiam niczego tylko rozumuję tak, że jeżeli ktos podaje narodowość żydowską to jest Żydem a jeżeli polska to jest Polakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomcat Post Post Scriptum IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 12.07.03, 18:20 W USA jest tak że podaje się pochodzenie i tam się wpisuje polskie, żydowskie, irlandzkie itd. lub amerykańskie - to ostatnie wpisuje niewiele osób. A nie narodowość. Więc inna sytuacja niż w Polsce przed wojna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piszczoszek TOMCAT, czy mozna prosic o zrodlo tych danych? IP: *.sympatico.ca 12.07.03, 19:28 Ciekawa statystyka. Bede zobowizany za podanie zrodla. Gość portalu: tomcat napisał(a): > mojżeszowego pisała w rubryce narodowość - polska. Pozostałe 3/4 > podawały narodowosć żydowską. Nawiasem mówiąc wiele z tych osób > które czuły się Polakami było zamordowane w Auschwitz tak że nie > tylko Żydzi maja prawa do tego miejsca - nie wspominając o > zamordowanych tam 100 tysiącach Polaków którzy z pochodzeniem > żydowskim nie mieli nic wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomcat Re: TOMCAT, czy mozna prosic o zrodlo tych danych IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 12.07.03, 20:49 Dziesięciolecie Polski Odrodzonej Księga Pamiątkowa Wydawnictwo Ilustrowanego Kuriera Codziennego Kraków-Warszawa 1928 Rozdział Mniejszości Narodowe Napisał Dr Jerzy Smoleński - Profesor Uniwersytetu Jagiellonskiego. Dane na podstawie powszechnego spisu ludności z 1921 roku. ... Gdy cyfra starozakonnych wynosiła okragło 2 800 000 osób ... to przyznających się do narodowości żydowskiej było około 2 100 000 - reszta czyli około 700 000 podała sie przeważnie za Polaków... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piszczoszek Re: TOMCAT, czy mozna prosic o zrodlo tych danych IP: *.sympatico.ca 12.07.03, 21:07 Gość portalu: tomcat napisał(a): Dziekuje! > Dziesięciolecie Polski Odrodzonej Księga Pamiątkowa > Wydawnictwo Ilustrowanego Kuriera Codziennego Kraków-Warszawa > 1928 > Rozdział Mniejszości Narodowe > Napisał > Dr Jerzy Smoleński - Profesor Uniwersytetu Jagiellonskiego. > Dane na podstawie powszechnego spisu ludności z 1921 roku. > ... Gdy cyfra starozakonnych wynosiła okragło 2 800 000 osób ... > to przyznających się do narodowości żydowskiej było około 2 100 > 000 - reszta czyli około 700 000 podała sie przeważnie za > Polaków... > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Tomcat dostajesz uroczysty order IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 13:54 Zielono- zlotej podwiazki.. Do tego bukiet polnych makow.. Tym samym dolaczam Ciebie czy chcesz czy nie do grona moich rycerzy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: end No, ladnie! A ja???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 16:04 Bylem rycerzem nr 1, a ani orderu, ani polnych kwiatkow! Ps. co prawda order otrzmymalem od Bonobo, ale nie wiem czy on jest rownowazny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Byles i jestes IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:13 U mnie z hierarchia wszystko w porzadku END :))) Odpowiedz Link Zgłoś
adam.xx Zycze zalozenia odzialu Banobo na Ukrainie i .... 12.07.03, 19:11 ....przekonania ukraincow do tych szczytnych ideii. Tam naprawde jestescie potrzebni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eWan Re: WYBACZCIE to po chrzescijansku IP: *.anonymous.dialup.atcom.net.pl 13.07.03, 20:43 Drogi Bonobo, Twoje słowa, o te dokładnie: "Nawet jesli takie proste zastosowanie podstawowego prawa chrzescijan - wyrazajace sie w nadstawieniu drugiego policzka jest niezrozumiale dla kultury żydowskiej, kultury Islamu oraz pozostaje pustym dzwiekiem w kulturze protestanckiej i tej wojujacej odmiany chrzescijanstwa (czy aby na pewno chrzescijanstwa jeszcze?), jakim jest prawoslawie - nie przystawalo przez 2K lat do realiow swiata, to, gdy po tych 2K pojawia sie wreszcie szansa na stworzenie Krolestwa Bozego na Ziemi (tak, dzis w dobie Internetu, gdy mamy praktycznie nieograniczony dostep do wszystkich kluczowych informacji, uzyskalismy tym samym bezprecedensowy wplyw na wszystko, co sie dzieje; nie jest to juz wiec tylko pusty frazes), nie odrzucajmy jej." wykazują zupełną nieznajomość historii. To właśnie Żydzi jako jeden z niewielu narodów Europy a pewnie i Świata przez XX wieków nie mieli żadnych armii, żadnych wojsk i nie stosowali przemocy wobec sąsiadów - nawet wówczas, gdy ich bezlitośnie obciążano podatkami, wypędzano, wywłaszczano czy wreszcie mordowano. Przemoc właśnie przez XX wieków stosowali katolicy. Wobec wszystkich innowierców. Wobec pogan, wobec protestantów, hugonotów, albigensów i innych. Bardzo często przemoc ta była sankcjonowana i pochwalana przez kolejnych papiezy. Trzeba oczywiście przyznać, że katolikom wyznawcy innych religii często odwzajemniali się pięknym za nadobne. Cała historia Europy to nic innego jak tylko historia wojen i prześladowań najpierw na tle religijnym, potem narodowym. Dopiero połowa XX wieku przyniosła totalitaryzm komunistyczny. Ale to tylko sekunda w całej historii chrześcijańskiej Europy skąpanej we krwi. Dopiero wywodzące się swoimi korzeniami z konstytucji amerykańskiej i rewolucji francuskiej (też miała wiele na sumieniu) prawa człowieka, bynajmniej nie wywodzące się z katolicyzmu, a z liberalnej myśli politycznej, i do dziś często zwalczane przez ortodoksyjne kręgi kościelne, zmieniły postrzeganie osoby ludzkiej. Pozdrawiam i zachęcam do czytania rozmaitych książek i czasopism, a nie tylko Naszego Dziennika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zeb Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.pgi.kielce.pl 12.07.03, 16:39 Za wcześnie. Nie trzeba było podejmować tego problemu bez możliwości wskazania winnych, zalu, przeprosin. Rozmawiamy z kolegami - Ludzie są bardziej podkurzeni niż wcześniej a do Jarka (Ukraińca), do wczoraj lubianego i symaptycznego nikt się dzisiaj nie chciał odzywać ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka TAk to wlasnie wyglada IP: *.ifn-magdeburg.de 12.07.03, 17:48 Gość portalu: zeb napisał(a): > Za wcześnie. Nie trzeba było podejmować tego problemu > bez możliwości wskazania winnych, zalu, przeprosin. > Rozmawiamy z kolegami - Ludzie są bardziej podkurzeni > niż wcześniej a do Jarka (Ukraińca), do wczoraj lubianego > i symaptycznego nikt się dzisiaj nie chciał odzywać ! A mowilam ze z racji na syt. polityczna trzeba rozwiazac sprawe z zewnatrz - najlepiej stanow itd.. Tam najlatwiej i najspokojniej mozna zgromadzic dowody i przy pomocy stron niezaangazowanych dochodzic ukarania sprawcow.. Przeciez nie oczekujcie od Ukraincow ze oni sami to zrobia.. Zwlaszcza po takich napadach i prowokacjach jakich mogli sie tu naczytac.. Takie wybuchy hormonow niczemu nie posluza.. Nigdy nie jest za wczesnie na zbieranie danych i niestety - my Polacy musimy to zrobic.. Prowadzenie do pojednania w takiej formie jak to zrobil Kwasniewski doprowadzilo wlasnie do takiej sytuacji.. Ale to jest wlasnie ta polityczka na elektorat.. Aby szybko i sprawe miec z glowy.. Niestety spadam - radzcie Panowie dalej.. mnie znow czas goni.. Odpowiedz Link Zgłoś
adam.xx Kuczma powinien najpierw przekonac swoich 12.07.03, 18:59 zeby naprawde rozumieli zlo ktore ich rodacy wyrzadzili 60 lat temu. Kuczma i paru innych kieruje sie dobrze pojetym interesem Ukrainy ale Polska nie powinna dac sie wykorzystac jako narzedzie tych interesow. Na razie ukrainskie bicie sie w piers wyglada na zal modliszki ktora i tak musiala zezrec partnera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:49 Gość portalu: zeb napisał(a): > Za wcześnie. Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miastowy Wielki blad sejmu i przezydenta! IP: *.ne.client2.attbi.com 12.07.03, 20:13 Sadze, ze stalo sie bardzo zle! A to dlatego, ze sejm uchwalil dokument, na ktory moga sie powolywac Ukraincy w momencie, kiedy jeszcze nie przeprowadzono zadnego oficjalnego sledztwa i nie osadzono winnych zbrodni ludobojstwa. Sama rezygnacja ze slowa "ludobojstwo" jest w tym przypadku niedopuszczalna z powodow prawnych. Tu nie chodzi o sentymenty, ale o prawo i historie. Zostalo wymordowanych na terytorium Polski dziesiatki tysiecy obywateli polskich przez innych obywateli polskich. Obecnie mordercy sa gloryfikopwani, a ich imieniem nazywa sie ulice. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karol de Ślepowron-Wróblewski Re: Wielki blad sejmu i przezydenta! IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 00:53 Fakt,mordercy nie utracili obywatelstwa polskiego,mogli z niego dobrowolnie zrezygnować przez podanie do odp. placówki RP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tymek Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.03, 21:14 A srali się anie jednali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alek Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.03, 22:33 j...ć ukraińców Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Zaiste, wiele masz do powiedzenia. I z jakim 12.07.03, 23:00 "taktem", wziawszy pod uwage okolicznosci. Swieza i powierzchowna wiedza o zbrodni wolynskiej jest rownie niebezpieczna jak poszukiwanie przez Ukraincow na sile tradycji wlasnej panstwowosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Who G O N I C_U K R A I N S K I E_S C I E R W O IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.03, 23:02 Nie ma wybaczania za przestepstwa na ludnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Nie przesadzaj. Chodzi tylko o osadzenie 13.07.03, 00:03 BANDEROWCOW, nawet nie calej UON. A - dokladniej mowiac - tych dziadow, ktorzy do dzis dozyli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:35 Gość portalu: Dr Who napisał(a): > Nie ma wybaczania Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Nemo Re: G O N I C_U K R A I N S K I E_S C I E R W O IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 13.07.03, 20:24 Gość portalu: Dr Who napisał(a): > Nie ma wybaczania za przestepstwa na ludnosci.masz na mysli polska padline Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Ojciec Swiety: Spojrzec wzrokiem pojednania 12.07.03, 23:11 Spojrzec wzrokiem pojednania "Nowe tysiaclecie, w ktore niedawno wkroczylismy, wymaga, aby Ukraincy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszlosci" - napisal Ojciec Swiety w liscie, ktory wystosowal do narodow Ukrainy i Polski w 60. rocznice tragicznych wydarzen na Wolyniu. Tekst listu w dziale "Wiara Ojcow". www.naszdziennik.pl/data/20030709/bpl/ii11.txt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka To jest dopiero nie na temat IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 15:42 Gabrielo. Moze wrocmy do konkretow jak doprowadzic do napietnowania zbrodni. Czy ty teraz wojne na tle religijnym sugerujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ficino Re: To jest dopiero nie na temat IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 04:03 Gość portalu: ANka napisał(a): > Gabrielo. Moze wrocmy do konkretow jak doprowadzic do > napietnowania zbrodni. Czy ty teraz wojne na tle > religijnym sugerujesz? Przede wszystkim trzeba szukac sprawiedliwosci i prawdy i to jest chyba klucz do pojednania. Mysle ze pozew sadowy przeciwko panstwu ukrainskiemu w sadach amerykanskich zmusilby Ukraincow do zweryfikowania swojej historii. W tej kwestii trzeba dzialac szybko poniewaz naoczni swiadkowie ktorzy jeszcze zyja sa juz w takim wieku ze niedlugo moga odejsc na tamten swiat. Jezeli Ukraincy nie chca uznac prawdy dobrowolnie to mozna ich zmusic...wlasnie poprzez legalne procesy sadowe w sadach amerykanskich...Polska powinna wykorzystac chwilowe zauroczenie Amerykanow Polakami...w tej kwestii na pewno sie nie myle. Pojednanie magistra Kwasniewskiego zle sluzyc bedzie Polakom w przyszlosci...Ukraina dalej gloryfikowac bedzie bandytow...stawiac im pomniki...a kto postawi krzyz tym bestialsko pomordowanym??? Sady amerykanskie i chwilowo silna pozycja Polski w swiecie(to jest wlasnie to rozwiazanie silowe o ktorym wczesniej mowilem) powinna zmusic Ukraincow do prawdziwego pojednania. Jezeli macie jakies pytania prosze pisac na adres: xficinox@collegeclub.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Skoro tak IP: *.ifn-magdeburg.de 14.07.03, 10:30 To moze jednak Gabriela miala racje co do krwi i kosci.. Troche to zmienia Pana wizerunek.. Zdaje sie ze wszyscy mamy tu pewne maniery ktore prowadza czesto do nieporozumien... MOja jest ´kobiecosc´ na necie ktora troche spraw rozmywa.. Szanuje to ze Pan probuje to wyjasniac.. Chyba sie udalo. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ficino Re: Skoro tak IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 18:12 Gość portalu: ANka napisał(a): > To moze jednak Gabriela miala racje co do krwi i kosci.. > Troche to zmienia Pana wizerunek.. > Zdaje sie ze wszyscy mamy tu pewne maniery ktore prowadza > czesto do nieporozumien... > MOja jest ´kobiecosc´ na necie ktora troche spraw rozmywa.. > Szanuje to ze Pan probuje to wyjasniac.. Chyba sie udalo. > Pozdrawiam. a juz myslalem ze mi sie nie uda :) Odpowiedz Link Zgłoś
adam.xx My tak patrzymy. A czy myslales aby sie wlaczyc .. 13.07.03, 00:25 do jakiegos ukrainskiego forum i ich tez przkonywac? Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: My tak patrzymy. A czy myslales aby sie wlacz 13.07.03, 01:40 adam.xx napisał: > do jakiegos ukrainskiego forum i ich tez przkonywac? wcale nieglupi pomysl... naprawde... moze rzeczywiscie warto poszukac takowego forim... moglbym sprobowac nawet cos pokaleczyc po ukrainsku (mam gdzies slownik i pare ksiazek w oryginale)... czy masz moze jakis dobry namiar? (to juz bedzie 1001 rzecz, ktora zajme sie w zyciu zamiast czegos, czym tak naprawde powinienem sie zajmowac - co za pieski swiat) bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
adam.xx Jak znalezc ukrainskie forum. Osobiscie nie .... 13.07.03, 01:55 znam ale polecam dwie doskonale search engines. Jesli znasz troche ukrainski to napewno dotrzesz do celu. www.dmoz.org www.wonderport.com Good luck Odpowiedz Link Zgłoś
adam.xx Jak juz cos znajdziesz to sprobuj zorganizowac ... 13.07.03, 02:15 ....wspolne forum. Cikawe czy bedziemy mogli sie dogadac z Ukraincami. Mozemy uzywac jezyki polski, angielski i jak ktos zna ukrainski. Good luck again Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Jak juz cos znajdziesz to sprobuj zorganizowa 14.07.03, 17:22 adam.xx napisał: > ....wspolne forum. Cikawe czy bedziemy mogli sie dogadac z Ukraincami. Mozemy > uzywac jezyki polski, angielski i jak ktos zna ukrainski. > Good luck again forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=6923417&a=6961427 Odpowiedz Link Zgłoś
jesters_script Wszystko ok, Bonobo, ale dlaczego 13.07.03, 00:53 tak tutaj dzisiaj reklamujesz (nie tylko w tym poscie) Nasz Dziennik? Nie ma lepszych zrodel dla ciebie Bonobo? Bo, jezeli powolujesz sie na katolickie zrodla, to badz konsekwentny, a nie przytaczaj sekciarskich linkow ojczulka demiurga z Torunia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karol de Ślepowron-Wróblewski Re: Wszystko ok, Bonobo, ale dlaczego IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 00:57 OOOO witam dobrodzieja. Muszę Ci się przyznać,że nie jestem wrogiem Ukrainy , a tylko chcę sprawiedliwego osądzenia mordeców żywych i tych zmarłych. Odpowiedz Link Zgłoś
jesters_script Chcesz? A co w tym kierunku zrobiles? 13.07.03, 01:20 Czy tylko tak krzyczysz tutaj sobie na necie? Przeciez nie ukaralismy naszych polskich, wewnetrznych mordercow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karol de Ślepowron-Wróblewski Re: Chcesz? A co w tym kierunku zrobiles? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 01:24 Masz rację.Pewnie idzie to w setki,a nawet tysiące spraw.Okrągły stołek załatwił wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
jesters_script To polityka z ta Ukraina, 13.07.03, 01:33 Bo co my mamy do zaoferowania? Dobre stosunki we wlasnym regionie, a zwlaszcza z Ukraina. Moze i one troche "malowane", ale moze i dobrze sie sprzedaja. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Ja nie wiem, czysmy nie sprzedali przebaczenia za 13.07.03, 03:09 ukrainskie wsparcie w...Iraku. Jak juz wspomnialam - do Ukraincow, jako nacji, zadnych uprzedzen nie mam (znam ich, J-S, wraz z cala kultura i historia), ale nie mam tez i zludzen. Zwlaszcza co do Kuczmy. Ja tylko nie moge pojac, CZEMU z calego OUN i UPA wybrali sobie na bohaterow mlodziutkiej panstwowosci akurat rezunow Bandery, a nie wyrznietych przez banderowcow i nie szukajacych wsparcia u Hitlera MELNYKOWCOW? CZEMU boja sie nawet postawic pytanie, ILU z tych wymordowanych Ukraincow to melnykowskie ofiary Bandery? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fakir Do gabrielacasey IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.03, 07:49 Cze, to ja Fakir, czy jak wolisz blazen. Napisalas mi w odpowiedzi, ze tu nikt , lub prawie nikt, nie pala nienawiscia do Ukraincow, jako calosci. Zgadzam sie, ze od jakis 200 postow ta dyskusja zaczela byc w miare kulturalna i dzieki, za Twoja reakcje na posty w stylu "je...c Ukraincow". Ale wczesniej mozna wyczytac jak to kazdemu Ukraincowi krzywo z oczu patrzy ( o Ukraincach w Kanadzie i spotkaniach z nimi u nas), ze juz w kolebce ucza sie "grac na pile" itp. wyrazenia. A gdzie indziej mozna sie naczytac epitetow pod adresem Zydow (to taka ulubiona w Polsce grupa, czy tez przynaleznosc narodowosciowa, ktora byla, jest i bedzie wszystkiemu zlemu winna), przytyki w strone Rosjan (zacofani i jak najbardziej, dalej komuchy), Czechow (ci tchorze), Rumunow (ach ci zebrzacy Cyganie, jezdzacy mercedesami, Bulgarow (skrzyzowanie Turkow z trzoda chlewna),kiedys jeszcze NRDowcow (bo niedosc, ze Szwaby, to jeszcze komuchy)i jedynie Wegrzy- bratanki nie byli przez nas krytykowani. A jak dobrze czlowiekowi na duszy bylo, gdy w kawalach "o Polaku, Rusku i Niemcu" tylko Polak byl madry i sprytny... I chcesz mi wpoic, ze w Polakach nie ma tej pruskiej buty, tego zadzierania nosa i pogardy dla innych? Chyba nie zdolasz, choc moge sie zgodzic, ze to nie natura, lecz jedynie reakcja wtorna w wyniku wlasnej nedzy, porazek i doznanych upokorzen ze strony tych jeszcze lepszych, z ktorymi bysmy chcieli sie rownac. Sadze, ze bedzie trudno nam znalezc wspolny mianownik, ale juz A. Einstein powiedzial, ze trudniej rozbic uprzedzenia od atomu. Lecz moze sie to kiedys komus uda... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Jest, Fakir. Ale toto ja sama staram sie tepic. I 13.07.03, 12:50 za to opd rodakow obrywam, bo nic tak prostaczkow nie boli jak odebrane im MITY. Czesc z postow, dokladajacych Ukraincom, jest celowo prowokacyjna - ficino ma taki nieznosny styl. By dac do myslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Corka Reytana IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 13:46 To mi sie udalo. Jak widac poswiecenia sie czasem przydaja.. Tez pozdrawiam:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:12 Gość portalu: ANka napisał(a): > To mi sie udalo. Jak widac poswiecenia sie czasem przydaja.. > Tez pozdrawiam:)))) Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: end Hipoteza ciekawa, i calkiem prawdopodobna, IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 16:08 Co nie wyklucza faktu, ze nasze "dobre stosunki" z sasiadami sa cenne i dla Europy i dla US. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:36 gabrielacasey napisała: > u Hitlera ofiary ? Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Ocho jakaz to piekna ewolucja IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 13:43 Nawet w kregach niereformowalnych rycerzy.... Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Wszystko ok, Bonobo, ale dlaczego 13.07.03, 01:34 jesters_script napisał: > tak tutaj dzisiaj reklamujesz (nie tylko w tym poscie) Nasz Dziennik? > Nie ma lepszych zrodel dla ciebie Bonobo? > Bo, jezeli powolujesz sie na katolickie zrodla, to badz konsekwentny, a nie > przytaczaj sekciarskich linkow ojczulka demiurga z Torunia. po prostu poszedlem sladem linku Bronka... gdy go wyczerpalem (liczyl sie dla mnie jedynie material faktograficzny tam zawarty) poszedlem dalej - warto sprawdzic (przytaczam jeszcze raz same linki): www.genocide-pl.prv.pl/ www.idn.org.pl/medykon/wolyn/ www.suputnyk.site.pl/strony.php?poz1=kulturahistoria&poz2=historiaskrot pozdr bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
jesters_script Pytam sie, bo ja widzialem juz 13.07.03, 01:46 "material faktograficzny" Naszego Dziennika na przykladzie niejednego wystapienia JPII. No coz, roznil sie znacznie od oryginalu. Najlepszym przykladem bylo wystapienia JPII 19 maja na temat UE. Ale to jest po prostu taka sekciarska bolszewia. I dlatego odradzam korzystania z tego zrodla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Mamy tego swiadomosc JS IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 13:49 jesters_script napisał: > "material faktograficzny" Naszego Dziennika na przykladzie niejednego > wystapienia JPII. No coz, roznil sie znacznie od oryginalu. > Najlepszym przykladem bylo wystapienia JPII 19 maja na temat UE. > Ale to jest po prostu taka sekciarska bolszewia. > I dlatego odradzam korzystania z tego zrodla. Ale to dobrze ze Bonobo podrazyl.. Bo ja nie zdazylam zapytac skad te zrodla.. A nie kazdy jest tak pracowitym pszczolkiem w dziedzinie linkow jak Bonobo. Czasem jest nieoceniony.. Choc mesjanizm w jego wydaniu to troszke jak ten powiew na hebanie.. Ale co tam- i tak go lubie... Odpowiedz Link Zgłoś
jesters_script Re: Mamy tego swiadomosc JS 13.07.03, 16:11 ANka, jestem zazdrosny znowu, bo tak sie utozsamiasz z Bonobo, ze juz piszesz w liczbie mnogiej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka To nie to IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:16 ZOstalam rozmnozona niejako sztucznie z racji na dane wiec teraz to chyba juz w imieniu instytutu pisze? Ale co tam i tak wiesz o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jesters_script No staram sie, ale nie zawsze ogarniam... 13.07.03, 16:20 Za duzo tych danych czasami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka wiesz jak jest IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:22 Tu komputer - tam komputer i glowa mi troche peka. Chyba faktycznie musze zmienic rozrywke. Jak sie uda pojde wieczorem nad Labe. Kusic tych gwalcicieli oczywiscie... Odpowiedz Link Zgłoś
jesters_script Re: wiesz jak jest 13.07.03, 16:33 Gość portalu: ANka napisał(a): > Tu komputer - tam komputer i glowa mi troche peka. Chyba > faktycznie musze zmienic rozrywke. Jak sie uda pojde > wieczorem nad Labe. Kusic tych gwalcicieli oczywiscie... Tylko uwazaj! Z nad Wisly do Laby kawalek drogi, a tam takich rycerzy nie ma! Kto bedzie Ciebie bronic? Ps. Pojawil sie moj ulubiony watek o pewnej Rodzinie Torunskiej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Poszukam IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:36 A nie chce tu rozmydlac za bardzo bo wiele waznych rzeczy zostalo powiedziane.. Pozdrawiam i zmykam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Oj - watku IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:39 Nie rycerzy oczywiscie. Na razie na troche tych rycerzy mi wystarczy. Zwlaszcza tych najwierniejszych.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:38 jesters_script napisał: > Za duzo tych danych czasami. Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Tak sobie mysle Bonobo IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 15:52 Ze papiez pokazuje cel. Naszym zadaniem jest by do tego doprowadzic.. A na pewno jak sam widzisz nie metoda Kwasniewskich i jemu podobnych.. Zajrzyj do swojej zwierzecej czesci a sam zobaczysz. Trzeba zeby mozg zadzialal.. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:39 Gość portalu: ANka napisał(a): > Ze papiez pokazuje cel. > Naszym zadaniem jest by do tego doprowadzic.. Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek KORZENIE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:20 Korzenie tragedii wołyńskiej Gazeta Wyborcza 11.07.2003 Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne błędy popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność spoczywa zawsze na tej stronie, która sprawuje władzę - mówi prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą Chruślińską Od redakcji Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska, rzezie wołyńskie rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem najtrudniejszym. Wedle szacunków polskich historyków zginęło wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń historyków ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest polskim przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest ukraińskim przyjacielem Polski. Obaj wielokrotnie wracali do tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami prawdy, pamiętając jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych wrogów, a dziś przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w debacie prawo do własnego zdania, nie przekonywali na siłę, nie dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko jedna racja. Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach. Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej Armii nakazujący mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego historyka - raczej nie. Chyba jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj narażają się tymi słowami wielu swoim rodakom. Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało milczenie. Polacy nie mogli o tym mówić głośno. Większość Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało - nie miała pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego. Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom przyjrzeć się własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się tematem najpełniejszej i najburzliwszej publicznej debaty ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to uwierzyć, lecz dyskusje na temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż roztrząsanie największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez Stalina Wielkiego Głodu lat 30. Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach padały - i pewnie będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale byli też ludzie wzywający do pojednania, tacy jak Ryszard Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych dniach warto posłuchać ich głosu. Paweł Smoleński Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na wydarzenia z pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko- ukraińskiego w okresie II wojny światowej? Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten konflikt, a zwłaszcza wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo zapominają o jego przyczynach, o błędach, jakie popełniła strona polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony ukraińskiej, a dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie sposób patrzeć na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w., od momentu odrzucenia przez Polaków z Galicji ukraińskich postulatów ugody, narastał aż do punku kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki polsko- ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w społeczeństwie wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko- ukraińska z lat 1918-19 skłóciła oba narody jeszcze bardziej. Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln Ukraińców znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej wobec nich polityki nie udały się, od samego początku po polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z endecji. Na różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne lub narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre z tych działań można wytłumaczyć koniecznością utrzymania porządku w młodym, wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie parcelacji wielkiej własności ziemskiej z polską kolonizacją, przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone bezpośrednio przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi. Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie i języku urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do marginalizowania szkolnictwa ukraińskiego powstałego w wyniku pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z kategoryczną odmową, wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania we Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie rzucane Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. To była w znacznym stopniu reakcja na polską politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami sabotażu i terrorem, zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W odwecie rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z wieloma ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie cerkwi. Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci Piłsudskiego, polityka niezgodna z linią Marszałka. Główną odpowiedzialność za tzw. politykę wzmacniania polszczyzny na Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i gen. Tadeusz Kasprzycki, minister spraw wojskowych. Co składało się na tę politykę? - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby leśnej, łączności, komunikacji, poczty usuwano element niepewny, czyli Ukraińców. Burzono cerkwie, a nawet przy pomocy żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą nawrócić część Ukraińców na katolicyzm. W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka samobójcza. Ani działania z lat 20., ani polityka z lat 1935-39 nie przyniosły oczekiwanych przez rząd rezultatów. Wręcz przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które kryły również zapowiedź odwetu. Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców - Piłsudskiego. Co się na nią składało? - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a nie narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej wprowadzaniu pomimo całej sympatii do Ukraińców. W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały uznane za wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został Piotr Dunin-Bąkowski, a Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten ostatni przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej. Chodziło o to, aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na Wołyniu nie było trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski zaproponował odtworzenie granicy pomiędzy Wołyniem a Galicją Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, tak aby nie przenikały tam wpływy nacjonalistyczne z Galicji. Wychodził z założenia, że ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskać dla spraw państwa. Temu celowi miały być podporządkowane zarówno administracja, jak i szkolnictwo, a także polityka wobec spółdzielczości i organizacji społecznych. W zamian za lojalność państwową dopuszczano np. język ukraiński w administracji publicznej, propagowano potrzebę rozwoju kultury ukraińskiej. To była jakaś próba wyjścia naprzeciw postulatom Ukraińców, choć z ukraińskiego punktu widzenia bardzo kontrowersyjna. W praktyce polityka Józewskiego polegała przede wszystkim na zabieraniu z ruchu ukraińskiego najbardziej wartościowych ludzi i próbie ich asymilacji. Wszelkie inicjatywy podlegały kontroli administracyjnej, odstępstwo od założeń kończyło się zazwyczaj rozwiązaniem organizacji, a nawet policyjnymi represjami. To nie była polityka licząca się z interesami Ukraińców, nawet umiarkowani nie godzili się na złudne często i zależne od kaprysu lokalnego urzędnika koncesje. Jednak nawet ta próba wprowadzenia innej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek KORZENIE... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:27 Gość portalu: Jacek napisał(a): ) Ale kto z kim i dlaczego? Korzenie tragedii wołyńskiej Gazeta Wyborcza 11.07.2003 Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne błędy popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność spoczywa zawsze na tej stronie, która sprawuje władzę - mówi prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą Chruślińską Od redakcji Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska, rzezie wołyńskie rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem najtrudniejszym. Wedle szacunków polskich historyków zginęło wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń historyków ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest polskim przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest ukraińskim przyjacielem Polski. Obaj wielokrotnie wracali do tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami prawdy, pamiętając jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych wrogów, a dziś przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w debacie prawo do własnego zdania, nie przekonywali na siłę, nie dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko jedna racja. Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach. Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej Armii nakazujący mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego historyka - raczej nie. Chyba jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj narażają się tymi słowami wielu swoim rodakom. Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało milczenie. Polacy nie mogli o tym mówić głośno. Większość Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało - nie miała pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego. Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom przyjrzeć się własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się tematem najpełniejszej i najburzliwszej publicznej debaty ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to uwierzyć, lecz dyskusje na temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż roztrząsanie największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez Stalina Wielkiego Głodu lat 30. Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach padały - i pewnie będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale byli też ludzie wzywający do pojednania, tacy jak Ryszard Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych dniach warto posłuchać ich głosu. Paweł Smoleński Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na wydarzenia z pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko- ukraińskiego w okresie II wojny światowej? Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten konflikt, a zwłaszcza wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo zapominają o jego przyczynach, o błędach, jakie popełniła strona polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony ukraińskiej, a dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie sposób patrzeć na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w., od momentu odrzucenia przez Polaków z Galicji ukraińskich postulatów ugody, narastał aż do punku kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki polsko- ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w społeczeństwie wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko- ukraińska z lat 1918-19 skłóciła oba narody jeszcze bardziej. Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln Ukraińców znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej wobec nich polityki nie udały się, od samego początku po polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z endecji. Na różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne lub narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre z tych działań można wytłumaczyć koniecznością utrzymania porządku w młodym, wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie parcelacji wielkiej własności ziemskiej z polską kolonizacją, przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone bezpośrednio przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi. Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie i języku urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do marginalizowania szkolnictwa ukraińskiego powstałego w wyniku pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z kategoryczną odmową, wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania we Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie rzucane Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. To była w znacznym stopniu reakcja na polską politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami sabotażu i terrorem, zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W odwecie rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z wieloma ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie cerkwi. Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci Piłsudskiego, polityka niezgodna z linią Marszałka. Główną odpowiedzialność za tzw. politykę wzmacniania polszczyzny na Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i gen. Tadeusz Kasprzycki, minister spraw wojskowych. Co składało się na tę politykę? - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby leśnej, łączności, komunikacji, poczty usuwano element niepewny, czyli Ukraińców. Burzono cerkwie, a nawet przy pomocy żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą nawrócić część Ukraińców na katolicyzm. W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka samobójcza. Ani działania z lat 20., ani polityka z lat 1935-39 nie przyniosły oczekiwanych przez rząd rezultatów. Wręcz przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które kryły również zapowiedź odwetu. Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców - Piłsudskiego. Co się na nią składało? - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a nie narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej wprowadzaniu pomimo całej sympatii do Ukraińców. W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały uznane za wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został Piotr Dunin-Bąkowski, a Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten ostatni przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej. Chodziło o to, aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na Wołyniu nie było trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski zaproponował odtworzenie granicy pomiędzy Wołyniem a Galicją Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, tak aby nie przenikały tam wpływy nacjonalistyczne z Galicji. Wychodził z założenia, że ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskać dla spraw państwa. Temu celowi miały być podporządkowane zarówno administracja, jak i szkolnictwo, a także polityka wobec spółdzielczości i organizacji społecznych. W zamian za lojalność państwową dopuszczano np. język ukraiński w administracji publicznej, propagowano potrzebę rozwoju kultury ukraińskiej. To była jakaś próba wyjścia naprzeciw postulatom Ukraińców, choć z ukraińskiego punktu widzenia bardzo kontrowersyjna. W praktyce polityka Józewskiego polegała przede wszystkim na zabieraniu z ruchu ukraińskiego najbardziej wartościowych ludzi i próbie ich asymilacji. Wszelkie inicjatywy podlegały kontroli administracyjnej, odstępstwo od założeń kończyło się zazwyczaj rozwiązaniem organizacji, a nawet policyjnymi represjami. To nie była polityka licząca się z interesami Ukraińców, nawet umiarkowani nie godzili się na złudne często i zależne od kaprysu lokal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karol de Ślepowron-Wróblewski Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 01:39 Moja rorzina od str. ojca przez wieleset lat mieszkał na Ukrainie. Napewno IIRP nie była sprawiedliwa to fakt,ale nie usprawiedliwia to mordu. Fakt,że naród ukraiński tracił swoje elity,które się z własnej woli polonizowały,ruszczyły lu niemczyły. Zostali zwykli szarzy ludzie zdesperowani wyrządzoną im krzywdą podatni na hasła nacjonalistów i zwykłych rzezimieszków. Jednak badanie przyczyn nie zmienia wymiary tragedii pomordowanych i wypędzonych. Politycy tego nie naprawią. Potrzebny jest czas i kontakt między zwykłymi ludzimi. Może to trwać nawet dziesiątki lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Sa media i prawo IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 14:54 Jesli nimi nie szastac to trwa to znacznie krocej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:40 Gość portalu: Karol de Ślepowron-Wróblewski napisał(a): > > Jednak nie Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FRU Jednali się, znaczy było chlanie... IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.03, 09:11 ...a Pan Kwaśniewski potrafi.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:41 Gość portalu: FRU napisał(a): > ...a Pan Kwaśniewski potrafi.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 11:58 Może należałoby zapytać ukraińców czy czują się winni z tego co wiem nie.Albo członków rodzin pomordowanych czy wybaczyli ukraińcom?Pan Kwaśniewski może wybaczać ale w swoim imieniu tak samo jak czuć sie winnym,jak równiez pan Kuczma to są puste nic nie warte gesty nie poparte dobra wolą narodów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pan a reszta to by Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 13.07.03, 12:17 A TERAZ SPIRDALAC Z TEGO FORUM , nowy temat o krysztalowym , uczciwym gleboko wierzacym katoliku o glebokiej tolerancji, u czciwosci czytaj Polak i Polska wybranym narodem tego swiata promyk swiatla w ciemnosci wzgniliznie i rozpuscie Europy i USA i co zlego to nie my to ONI Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bronek Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: 62.233.204.* 13.07.03, 12:45 ty glupi bucu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:47 Gość portalu: bronek napisał(a): > ty glupi bucu Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WWW Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.dhcp.kabelnettet.dk 13.07.03, 20:22 Gość portalu: bronek napisał(a): > ty glupi bucuBUCEM TO JESTES TY BRONEK Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Niech Pan nie wymiotuje na tym forum. Prosze do WC 13.07.03, 12:52 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Ten Pan ta wydzielina z wola IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 13:51 Chce karmic potomstwo.. Tylko najpierw niech ewoluuje do ssakow. Bedzie lepiej.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:45 Gość portalu: Pan a reszta to by napisał(a): > A TERAZ SPIRDALAC Z TEGO FORUM Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ficino Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 05:48 Gość portalu: Pan a reszta to by napisał(a): > A TERAZ SPIRDALAC Z TEGO FORUM , nowy temat o krysztalowym , uczciwym gleboko > wierzacym katoliku o glebokiej tolerancji, u czciwosci czytaj Polak i Polska > wybranym narodem tego swiata promyk swiatla w ciemnosci wzgniliznie i rozpuscie > > Europy i USA i co zlego to nie my to ONI nie ONI tylko OUN-UPA! Odpowiedz Link Zgłoś
wirysz Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys 13.07.03, 12:48 Nie wierzę w całkowite obustronne wybaczenie sobie krzywd polsko- ukraińskich, dopóki nie zatrze się pamięć i nie wymrze pokolenie,które ich doznało. Pamięć przejdzie do historii, a przyśli jej czytelnicy i tak nie uwierzą w ogrom cierpień obu narodów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Niech Pan sie wybierze do Paryza IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 14:51 Place des Invalides.. Niech sobie Pan obejrzy tamtejsze dane o Oswiecimiu... Jak Pan obejrzy eksponaty niech Pan rzuci okiem tak przy okazji na rozne dzielka autorstwa niemieckiego. Jezeli wtedy Pan nie uwierzy to ma Pan iscie gadzia skore.. Do tego trzeba jednak dopisac wazna kwestie ze wielu ze sprawcow jednak przed Trybunalem stanelo. A o tym tez historia pisze... Odpowiedz Link Zgłoś
adam.xx Chyba masz racje. Moze to nie sprawa wybaczenia .. 13.07.03, 15:21 ... tylko wlasnosc ludzkiej natury. Ci ktorzy przezyli okrucienstwa nigdy ich nie zapomna i nigdy sie z nimi nie pogodza. Natomiast ci ktorzy tego nie przezyli nigdy w pelni nie zrozumieja calego bolu i tragedii. Dlatego tez latwiej jest tym drugim rozwazac wybaczenie. Gdyby bylo inczej to ludzkosc pewnie by juz nie istniala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Dopoki w pamieci ludzi IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 15:27 Pozostaja fakty ktore nie sa faktami znanymi publicznie to ci ludzie maja wystarczajaca motywacje aby nie zapomniec znacznie silniejsza niz ta wyplywajaca z humanistycznej potrzeby - ´aby sie nie powtorzylo´ Tak to jest natura ludzka.. Ale to tez trzeba zrozumiec... Ludzie pamietaja przewinienia przede wszystkim personalnie i rodzinnie a nie narodowo. I tu wcale nie mamy sobie do zarzucenia wiecej niz inne narody... Odpowiedz Link Zgłoś
adam.xx Poznanie wszystkich faktow i przedyskutowanie .... 13.07.03, 15:54 ...ich prze obie strony to rzeczywiscie wazny element. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Nie tylko strony IP: *.ifn-magdeburg.de 13.07.03, 16:17 adam.xx napisał: > ...ich prze obie strony to rzeczywiscie wazny element. Ale caly swiat. TAk mysle.. Wtedy czasem latwiej dyskutowac.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek PODOBNO TO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:53 Gość portalu: ANka napisał(a): > Pozostaja fakty Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 18:46 adam.xx napisał: > ... > nie zapomna i nigdy sie z nimi nie pogodza. Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ficino Re: W Pawliwkch na Wołyniu rozpoczęły się uroczys IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 06:55 wirysz napisał: > Nie wierzę w całkowite obustronne wybaczenie sobie krzywd polsko- > ukraińskich, dopóki nie zatrze się pamięć i nie wymrze > pokolenie,które ich doznało. Pamięć przejdzie do historii, a > przyśli jej czytelnicy i tak nie uwierzą w ogrom cierpień obu > narodów... obu narodow???? to chyba Polakow zabijali...to co sie stalo na zawsze pozostanie w pamieci ze wzgledu na okrucienstwo tych mordow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rysiek TO PODOBNO WIELKI POLAK i AUTORYTET MORALNY. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 17:58 Gość portalu: Jacek napisał(a): > Ale kto z kim i dlaczego Czy rzeczywiście??? A może nie! To przyznajcie to otwarcie!! Dlaczego Go oszukujecie kadząc Mu podczas Kolejnych Pielgrzymek do Ojczyzny (tudzież na Placu św. Piotra), składając tony darów serca, wyhukując z garedł i na plakatach wszelkie możliwe panegiryki... Dobrze Wam z tym???? Do Czcigodnych Księży Kardynałów: Ks. Józefa Kardynała Glempa Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego Prymasa Polski w Warszawie Ks. Mariana Kardynała Jaworskiego Arcybiskupa Metropolity Lwowskiego Obrządku Łacińskiego we Lwowie Ks. Lubomyra Kardynała Huzara Arcybiskupa Większego Lwowskiego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie Umiłowani Synowie bratnich Narodów Ukrainy i Polski! 1. Zostałem poinformowany, że dnia 11 lipca, bieżącego roku, w 60. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu, których pamięć jest do dziś żywa wśród Was, mieszkańców obydwóch Narodów tak bardzo mi drogich, odbędą się oficjalne obchody pojednania ukraińsko-polskiego. W zawierusze drugiej wojny światowej, gdy pilniejsza powinna być potrzeba solidarności i wzajemnej pomocy, mroczne działanie zła zatruło serca, a oręż doprowadził do rozlewu niewinnej krwi. Teraz, w sześćdziesiąt lat od tamtych smutnych wydarzeń, w sercach większości Polaków i Ukraińców utwierdza się coraz bardziej potrzeba głębokiego rachunku sumienia. Odczuwa się konieczność pojednania, które pozwoliłoby spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość w nowym duchu. To skłania mnie do wdzięczności wobec Boga razem z tymi, którzy w zadumie i w modlitwie wspominają wszystkie ofiary tamtych aktów przemocy. Nowe tysiąclecie, w które niedawno wkroczyliśmy, wymaga, aby Ukraińcy i Polacy nie pozostawali zniewoleni swymi smutnymi wspomnieniami przeszłości. Rozważając minione wydarzenia w nowej perspektywie i podejmując się budowania lepszej przyszłości dla wszystkich, niech spojrzą na siebie nawzajem wzrokiem pojednania. Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój. Ponadto chrześcijanie, wiedząc, że Bóg "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Kor 5, 21), wezwani są, by uznać błędy przeszłości, aby obudzić własne sumienia wobec obecnych kompromisów i otworzyć serca na autentyczne, trwałe nawrócenie. 2. W czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół w sposób uroczysty i ze świadomością tego wszystkiego, co zaszło w przeszłości, prosił wobec świata o przebaczenie win swoich synów, przebaczając równocześnie wszystkim, którzy wyrządzili mu różnorakie krzywdy. Pragnął przez to oczyścić pamięć ze smutnych wydarzeń z wszelkiego poczucia urazy i odwetu, aby pokrzepiony i ufny rozpoczął na nowo dzieło budowania cywilizacji miłości. Tę samą postawę Kościół proponuje społeczności świeckiej, zachęcając wszystkich do szczerego pojednania, będąc świadom, że nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. Jest to tym pilniejsze, gdy rozważa się potrzebę wychowania młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez uwarunkowań historii, nawarstwionej nieufności, bez uprzedzeń i przemocy. Polska i Ukraina - ziemie, które od długich wieków znają ewangeliczne orędzie i dały niezliczone świadectwa świętości tylu swoich córek i synów - obecnie, na początku nowego tysiąclecia, pragną, umocnić swą przyjaźń, uwalniając się od goryczy przeszłości i otworzyć się na braterskie relacje w blasku Chrystusowej miłości. 3. Wyrażam radość, że wspólnoty chrześcijańskie Ukrainy i Polski podjęły się organizowania tych obchodów, by przyczynić się do zabliźnienia i uleczenia ran przeszłości. Zachęcam oba bratnie Narody, by niezmiennie i wytrwale dążyły do poszukiwania współpracy i pokoju. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Episkopatu, Duchowieństwa oraz Wiernych obydwóch krajów; przekazuję wyrazy szacunku dla Panów Prezydentów i władz świeckich, a za ich pośrednictwem dla Narodów Polski i Ukrainy, które są zawsze obecne w moim sercu i modlitwie, życząc ustawicznego postępu w budowaniu zgody i pokoju. Tym życzeniom towarzyszy moje specjalne Błogosławieństwo Apostolskie, którego udzielam wszystkim uczestnikom uroczystości. Jan Paweł II Watykan, 7 lipca 2003 r. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Wolyn w pamieci Ukraincow - ankieta z marca 13.07.03, 22:56 Na Ukrainie wydarzenia te eufemicznie nazywa sie 'konfliktem'. Przytaczam wyniki, gdyz mowia wiele o m-cu tego 'konfliktu' w swiadomosci Ukraincow. Badanie przeprowadzono 18II-12III 350 respondentow z 7 rejonow Wolynia Ukrainsko-polski konflikt na Wolyniu w latach 1943-1944 www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict Wiedza o nim prawie wszyscy - 89,7% - w odroznieniu od nas 8( www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/1.jpg (prosze u nich o tym glosno przynajmniej od poczatku roku - u nas ... 'taktowana' cisza medialna - no comment 8( Skad wiecie o konflikcie? 1. Z TV 31,1% 2. Z radia 20,6% 3. Z gazet 51,1% 7. Sami byliscie swiadkami tych zdarzen 3,7% www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/2.jpg Kto rozpoczal konflikt na Wolyniu? 1.Ukraincy 16,1% 2. Polacy (polskie podziemie, AK)38,7% 3. Niemcy 12,1% 4.Czerwona partyzantka 11,1% 5. Trudno powiedziec 20,3% www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/3.jpg Komu przyniosl korzysc (komu pasowal)? 1. Niemcom hitlerowskim 32,3% 2. Zwiazkowi Radzieckiemu 21,1% 3. Polskiemu rzadowi w Londynie 8,3% 4. Dowodztwu OUN-UPA 8,3% 5. Elementom przestepczym ze srodowisk ukrainskich i polskich, którzy wzbogacali się droga grabiezy 28,1% 7. Trudno powiedziec 11,43% www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/4.jpg Kto realnie bronil Ukraincow w tym konflikcie? 1. Niemcy 0 2. Niemiecka administracja okupacyjna 2,4% 3. UPA 29,1% 4. AK (!) 1,4% 5. Czerwona partyzantka 11,7 6. Wiejska [Silska(?)] samoobrona 17,7% 7. Nikt 25,6% 9. Trudno powiedziec 11,7% www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/6.jpg Jak uwazacie, jakim wspolczesnym stosunkom ukrainskio-polskim może zaszkodzic [vidznaczenia(?)] 60 rozcnicy konfliktu? 1. Stosunkom miedzypanstwowym (politycznym) 35,4% 2. Gospodzrczym 8,7% 3. Malemu biznesowi 3,4% 4. Kulturalnym 6,4% 5. Miedzyludzkim 10,4% 6. Nie może zaszkodzic 29,9% www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/7.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Wolyn w pamieci Ukraincow - ankieta z marca 13.07.03, 23:02 Kto rozpoczal konflikt na Wolyniu? 1.Ukraincy 16,1% 2. Polacy (polskie podziemie, AK)38,7% 3. Niemcy 12,1% 4.Czerwona partyzantka 11,1% 5. Trudno powiedziec 20,3% www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/5.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ficino Jedna statystyka to nie statystyka..kilka to juz c IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 07:06 bonobo44 napisał: > Na Ukrainie wydarzenia te eufemicznie nazywa sie 'konfliktem'. > Przytaczam wyniki, gdyz mowia wiele o m-cu tego 'konfliktu' > w swiadomosci Ukraincow. > > Badanie przeprowadzono 18II-12III > 350 respondentow > z 7 rejonow Wolynia > > > Ukrainsko-polski konflikt na Wolyniu w latach 1943-1944 > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict > Wiedza o nim prawie wszyscy - 89,7% - w odroznieniu od nas 8( > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/1.jpg > (prosze u nich o tym glosno przynajmniej od poczatku roku > - u nas ... 'taktowana' cisza medialna - no comment 8( > > Skad wiecie o konflikcie? > 1. Z TV 31,1% > 2. Z radia 20,6% > 3. Z gazet 51,1% > 7. Sami byliscie swiadkami tych zdarzen 3,7% > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/2.jpg > > Kto rozpoczal konflikt na Wolyniu? > 1.Ukraincy 16,1% > 2. Polacy (polskie podziemie, AK)38,7% > 3. Niemcy 12,1% > 4.Czerwona partyzantka 11,1% > 5. Trudno powiedziec 20,3% > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/3.jpg > > Komu przyniosl korzysc (komu pasowal)? > 1. Niemcom hitlerowskim 32,3% > 2. Zwiazkowi Radzieckiemu 21,1% > 3. Polskiemu rzadowi w Londynie 8,3% > 4. Dowodztwu OUN-UPA 8,3% > 5. Elementom przestepczym ze srodowisk ukrainskich i polskich, którzy > wzbogacali się droga grabiezy 28,1% > 7. Trudno powiedziec 11,43% > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/4.jpg > Kto realnie bronil Ukraincow w tym konflikcie? > 1. Niemcy 0 > 2. Niemiecka administracja okupacyjna 2,4% > 3. UPA 29,1% > 4. AK (!) 1,4% > 5. Czerwona partyzantka 11,7 > 6. Wiejska [Silska(?)] samoobrona 17,7% > 7. Nikt 25,6% > 9. Trudno powiedziec 11,7% > > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/6.jpg > Jak uwazacie, jakim wspolczesnym stosunkom ukrainskio-polskim może zaszkodzic > [vidznaczenia(?)] > 60 rozcnicy konfliktu? > 1. Stosunkom miedzypanstwowym (politycznym) 35,4% > 2. Gospodzrczym 8,7% > 3. Malemu biznesowi 3,4% > 4. Kulturalnym 6,4% > 5. Miedzyludzkim 10,4% > 6. Nie może zaszkodzic 29,9% > > www.voladm.gov.ua/ukr/obl/conflict/7.jpg > Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Dialog wladi z narodom 13.07.03, 23:26 10 lipca na Wolyniu [vidvuvsia(?)] jedynym dniem informowania ludnosci... ;) www.voladm.gov.ua/ Proponuje w Polsce rowniez ustanowic przynajmniej jeden podobny dzien informowania ludnosci przez wladze o swoich poczynaniach... Bylby to niewatpliwie dobry poczatek dialogu wladzy z narodem. bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
adam.xx To wszystko ciekawe ale pomija najwiekszy problem 14.07.03, 00:29 Czyli wiedze o zbrodniach i przyznanie sie do ludobojstwa i to jest glowny powod watpliwosci naszych dyskutantow (nie mowiac juz o AK ktore rzekomo rozpoczela knflikt). To co pokazales moze swiadczyc ze chca to po prostu sprawe odfajkowac aby nikt sie nie czepial gdy beda chcieli przylaczyc sie do Europy. Mysle ze Kwasniewski i spolka za bardzo zapedzili sie na Wschod. To nie znaczy ze mamy byc wrogami ale na obejmowanie sie jeszcze jest za wczesnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Masz racje Adamie IP: *.ifn-magdeburg.de 14.07.03, 00:43 Ale to tez jest dowod na cos.. Mysle ze na Ukrainie sami z internetu sie do tych zrodel nie dokopiemy.. Bo trzeba by bylo tu osob ktorym naprawde na tym zalezy.. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: To wszystko ciekawe ale pomija najwiekszy pro 14.07.03, 01:22 adam.xx napisał: > Czyli wiedze o zbrodniach i przyznanie sie do ludobojstwa i to jest glowny > powod watpliwosci naszych dyskutantow (nie mowiac juz o AK ktore rzekomo > rozpoczela knflikt). To co pokazales moze swiadczyc ze chca to po prostu sprawe odfajkowac aby nikt sie nie czepial gdy beda chcieli przylaczyc sie do Europy. > Mysle ze Kwasniewski i spolka za bardzo zapedzili sie na Wschod. To nie znaczy ze mamy byc wrogami ale na obejmowanie sie jeszcze jest za wczesnie. Mysle, ze problem jest nieco bardziej zlozony. Wiele wskazuje na to, ze ich swiadomosc zdominowana jest przez przeswiadczenie, ze to my zaczelismy... (Polacy 38% vs. Ukraincy 16%; polecam rowniez uwazna lekture calosci ponizszego listu otwartego)... to w ich opinii pozwala im sie rozgrzeszac... Zatem to ta sprawa wymaga w pierwszej kolejnosci wyprostowania i pelnego historycznego wyswietlenia... Nic nie usprawiedliwia barbarzynstwa ludobojstwa, nawet to, kto zaczal (ale - jak wspomnialem - i to nalezy dokladnie wyjasnic).... z najnowszej historii Jugoslawii wiemy, jak sie to odbywa... Z historii naszych odwiecznych stosunkow z Ukraina mogloby wynikac, ze wyksztalcili oni sobie taki nawyk-sposob-na-zycie: riezac Lachow... musieliby tez wyksztalcic adekwatna mentalnosc... Znajomy z Beskidu Niskiego mowil mi, ze najgorsza swolocz to rdzenni Ukraincy (zaledwie kilku w tym regionie), osiadli po naszej stronie granicy... wyglada na to, ze ich dewiza jest, ze wszelka podlosc, jaka da sie wyrzacic Polakom jest przez nich postrzegana etycznie jako dobro... (to troche tak jak z ortodoksyjnymi wojujacymi Muzulmanami, ktorzy w imie Allaha staraja sie jak tylko mozna najbardziej zaszkodzic Zachodowi - daleko nie wszyscy sa tacy - w istocie to margines - ale to oni buduja ten wizerunek Araba, na ktory wielu Europejczykom noz sie w kieszeni otwiera) U nas mowi sie, ze w UPA dzialal tylko najbardziej nacjonalistyczny margines, i to on byl glownym winowajca... Jednak tylko 8% respondentow na Wolyniu uwaza, ze czystki te 'pasowaly' UPA... 28% tychze respondentow obwinia za te wydarzenia glownie pospolitych przestepcow, ktorzy zdecydowali sie wzbogacic na krzywdzie innych... caly mechanizm najprawdopodobniej przypominal jednak polaczenie tego z Jedwabnego i Serebrenicy... takie jest generalne nasze zalozenie i przeswiadczenie... przytaczane w tym watku fakty i relacje swiadkow rowniez na to wskazuja.... Wszystkie te fakty historyczne powinny ujrzec swiatlo dzienne po rzetelnych badaniach prowadzonych przez obie strony przy maksimum dobrej woli z obu stron... to dla mnie rzecz poza wszelka dyskusja... i chyba nikt tego u nas nie neguje... A skoro im w wiekszosci sie zdaje, ze fakty i tak przemawiaja za nimi, to... nie powinni miec oporow przed ich blizszym zbadaniem... nie wiem jak u nich z ta wiedza o zbrodniach... ale o przyznaniu sie do ludobojstwa moze juz byc mowa tylko pod warunkiem udowodnienia im tegoz... nie ulega dla mnie watpliwosci, ze ich historia zostala zaklamana przez jej glownych owczesnych animatorow i uczestnikow... sami Ukraincy najprawdopodobniej zepchneli cala sprawe do podswiadomosci (narodowej)... konieczna tu jest wstrzasowa psychoterapia... role hipnozy musza spelnic badania historyczne... bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
adam.xx Widze ze trojka (Ania, Bonobo i ja) weteranow 14.07.03, 02:12 pozostala przy dyskusji. Boje sie ze historia pozostanie na Ukrainie zaklamana jesli nie bedzie zdecydowanych dzialan ze strony Polski. Teraz mamy mocny atut poniewaz Polska jest najwazniejszym polaczeniem Ukrainy z Zachodem. Sadze ze gdyby spowodowac uppowszechninie faktow ludobojstwa, Ukraincy (zwlaszcza mlodsi) by to zrozumieli, choc moze jestem nainwny. To musialoby sie odbyc przez naciski rzadu polskiego. Slusznie zrobiles odnosnik do Balkanow. Nie mozna pozostawic we wspolnocie europejskiej tego typu nie zalatwionej sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Perszij dien vzaemnoho proszczenia 13.07.03, 23:48 Pierwszy dzien wzajemnego wybaczenia Gazeta: Dzien Planety www.day.kiev.ua/ "Wczoraj w [sepi (?)] Pawliwka w okregu Wolynskim [kopisznij (?)] (P)Oryck Z udzialem prezydentow Ukrainy i Polski mial miejsce dzien uszanowania pamieci poleglych podczas tragicznych wydarzen na Wolyniu 60 lat temu." Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Vidkritij list - 2003.05.16 14.07.03, 00:17 З приводу відзначення в Польщі 60-річчя трагічних подій 1943 року на Волині Відкритий лист "У переддень трагічної річниці ми схиляємо голови в скорботі за жертвами з обох сторін конфлікту і закликаємо до спільної молитви в їхню пам'ять, до взаємного прощення кривд, заподіяних сторонами одна одній. Ми переконані - парламенти, громадські інституції, інтелектуали обох народів зобов'язані зробити все необхідне, щоб не дати знову, як це вже було в минулому, затягти наші народи в безодню взаємних претензій і звинувачень, щоб пам'ять про Волинську трагедію не заважала Україні і Польщі впевнено дивитися у спільне європейське майбутнє." "Голос України" 2003.05.16 uamedia.visti.net/cgi-bin/uamedia.sh? CGIQUERY=3&lng=UKR&cli=1&dtb=234&query=visti.local.golos]+?????? &cdb=234&cdn=28608&dbc=1&group=visti.local.golos Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Vidkritij list - 2003.05.16 14.07.03, 00:23 poprawny link: uamedia.visti.net/cgi-bin/uamedia.sh?CGIQUERY=3&lng=UKR&cli=1&dtb=234&query=visti.local.golos]+?????? &cdb=234&cdn=28586&dbc=1&group=visti.local.golos Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka bonobo - dzieki za wszystko IP: *.ifn-magdeburg.de 14.07.03, 00:37 Jestes nieocenionym pracowitym pszczolkiem.. Pozdrawiam cala bonobowa rodzine :))))) Mam nadzieje ze inni tez to przeczytaja. Ja moge uswiadomic tylko troszke paru pracownikow naukowych.. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 vstanoviti pravdu hocz bi jakoju girkoju vona bula 14.07.03, 01:56 Na zasadach vivazenosti ta istoricznoj dostovirnosti На засадах виваженості та історичної достовірності Петро КУДЕЛЯ, історик, м. Рівне 13 лютого 2003 року на зустрічі в Гуті (Івано-Франківщина) президенти України та Польщі Л. Кучма та О. Квасневський домовились ушанувати пам'ять жертв трагічних подій на Волині 1943-44 років. Згідно з підписаною заявою, сторони мають на меті "... встановити правду, хоч би якою гіркою вона була". "Урядовий кур'єр" 2003.07.12 uamedia.visti.net/cgi-bin/uamedia.sh?CGIQUERY=3&lng=UKR&cli=1&dtb=234&query=visti.local.uk]+?????? &cdb=234&cdn=27650&dbc=1&group=visti.local.uk Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: vstanoviti pravdu hocz bi jakoju girkoju vona 14.07.03, 11:51 uamedia.visti.net/cgi-bin/uamedia.sh?CGIQUERY=3&lng=UKR&cli=1&dtb=234&query=visti.local.uk] +Волині&cdb=234&cdn=27879&dbc=1&group=visti.local.uk Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Nie zabuvati minule... 14.07.03, 12:26 Не забувати минуле... (...) Український історик Володимир Сергійчук дав можливість учасникам конференції ознайомитися з новими документами, опублікованими в його праці "Трагедія Волині", де, зокрема, залучено до наукового обігу велику кількість фактів з колись таємних архівів. Вчений вважає, що протистояння між двома народами відбувалося насамперед через несприйняття польською політичною елітою і частиною поляків прагнення українців творити власну державу на споконвічно українській землі. (...) Присутні вислухали думки польських вчених - Чеслава Партача, Владислава Філяра, Влодзімежа Бонусака та інших. Вони, як і на попередніх спільних зустрічах в Україні та Польщі, прагнули довести, що вина за кровопролиття на Волині більшою мірою лежить на українській стороні. З огляду на це українські вчені Ярослав Ісаєвич, Володимир Сергійчук, Микола Кучерепа, Юрій Макар, Леонід Зашпільняк, Юрій Сливка, Марія Моклиця, а також гості з-за кордону - професори Богдан Осадчук (Берлін), Євген Стахів (США, Гарвард) та інші закликають поляків до зваженості в оцінці трагічних подій і вважають, що для того, аби створити якомога об'єктивнішу картину українсько-польського конфлікту 1943-1944 років, українським дослідникам потрібно глибше вивчити всі архівні документи. Адже досі цього не було належним чином зроблено. Це потребує кількох років р& Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Nie zabuvati minule... 14.07.03, 12:34 Ярослав Ісаєвич (Львів): - Переконаний, що в конфліктах рідко буває так, що правда на одному боці. Коли ставиться питання про примирення між українцями і поляками, то ідеально було б, аби українці вдарили себе в груди і сказали, в чому винні вони, а поляки теж сказали своє. Мушу твердити, що не бачу ніякого виправдання злочинному вбиванню в Україні польського населення і на Волині, і в Галичині, і деінде. В той же час відчуваю себе дуже стурбованим, може, навіть ображеним, що програма відзначення 60-річчя трагедії намічається в такій формі, що може поглибити і утвердити перебільшене уявлення про злочинність українців як нації, яке існує в польському середовищі. Хочу зазначити, що на сьогоднішній зустрічі позиція українських і польських істориків зблизилася, але не дуже. Є багато представників польської сторони, які повторюють те саме, що й під час попередньої зустрічі. На жаль, польська сторона не хоче визнати визвольний характер боротьби УПА. Зараз вона відходить від раніше узгодженої позиції щодо дій УПА, які носили визвольний характер. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Nie zabuvati minule... 14.07.03, 12:36 Богдан Осадчук (Берлін): - В усьому потрібна толерантність, виваженість. Я не можу в усьому погодитися з народним депутатом Верховної Ради України паном Червонієм, який наводив абсолютно негативні приклади щодо Польщі. Я добре знаю, що президент Польщі пан Квасневський на міжнародних зустрічах закликає європейську спільноту, аби Україну наблизити до неї і зробити її повноправним членом такої сім'ї. Я був на міжнародній конференції в Києві. Подібні зустрічі вельми потрібні, але для того, аби вони давали більше користі, треба простудіювати всю оту дуже велику бібліографію, вивчити архіви. А для цього потрібно чимало часу. Я прихильник виваженості, глибокого аналізу. Твердити це дає мені право великого життєвого і наукового досвіду в мої 83 роки. (...) "Урядовий кур'єр" 2003.05.29 uamedia.visti.net/cgi-bin/uamedia.sh?CGIQUERY=3&lng=UKR&cli=1&dtb=234&query=visti.local.uk] +Волині&cdb=234&cdn=27711&dbc=1&group=visti.local.uk Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Naród Polski powinien wiedzieć - 14.07.03, 02:02 - całym sercem odczuwamy jego ból... 11 lipca. Prezydencji Polski i Ukrainy jednali się w rocznicę tragedii na Wołyniu. Na odrestaurowanym cmentarzu katolickim w Pawliwce modlili się krewni ofiar, duchowni z Polski i Ukrainy oraz prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma. ZOBACZ TAKŻE • Autokar z kombatantami zawrócony przez Ukraińców (11-07-03, 14:27) • Kwaśniewski wyraża cześć tym wszystkim, którzy ratowali bliźnich (11-07-03, 14:06) • Korzenie tragedii wołyńskiej (11-07-03, 19:17) • UPA - bohaterowie czy bandyci? (11-07-03, 19:10) • Leonid Kuczma w Pawliwce (11-07-03, 20:10) • Aleksander Kwaśniewski w Pawliwce (11-07-03, 20:20) • Wspólne oświadczenie w sprawie Wołynia (11-07-03, 23:16) • Papież Jan Paweł II wzywa Polaków i Ukraińców do pojednania (08-07-03, 18:09) • Parlamenty Ukrainy i Polski o tragedii wołyńskiej (10-07-03, 20:20) • Wspólne oświadczenie parlamentów Polski i Ukrainy w związku z 60.rocznicą tragedii wołyńskiej (11-07-03, 18:09) • Prezydenci dali przykład, jak mówić o straszliwej historii - uważa Mirosław Czech (11-07-03, 18:28) • Fragmenty przemówienia biskupa Głodzia w Pawliwce na Ukrainie (11-07-03, 18:29) • Ukraińska dyskusja o tragedii wołyńskiej (30-05-03, 17:44) Marcin Wojciechowski, Pawliwka 11-07-2003, ostatnia aktualizacja 12-07-2003 00:52 Naród Polski powinien wiedzieć - całym sercem odczuwamy jego ból - mówił wczoraj prezydent Leonid Kuczma podczas obchodów 60. Rocznicy Antypolskich Akcji na Wołyniu. - Pamięć o tamtych wydarzeniach napełnia nas żalem i smutkiem Na odrestaurowanym cmentarzu katolickim w Pawliwce modlili się krewni ofiar, duchowni z Polski i Ukrainy oraz prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma. - Nie wiem, czy mam prawo wybaczać i przepraszać w imieniu wszystkich Polaków, ale chciałbym, by takie słowa padły - mówił Kwaśniewski. - Stąd z Pawliwki zwracam się do Polaków i Ukraińców o szczery dialog, o zrozumienie i wzajemną wrażliwość. 60 lat temu w Pawliwce - przedwojennym Orycku - ukraińscy nacjonaliści spalili 11 czerwca 1943 r. około stu Polaków w kościele. Drugie tyle dobito na okolicznych polach. W połowie lipca 1943 r. nastąpiło apogeum kampanii OUN-UPA, której celem było usunięcie Polaków z Wołynia. W sumie zginęło w niej około 60 tys. Polaków, zaś w polskich akcjach odwetowych zabito kilkanaście tysięcy Ukraińców. Kuczma potępił przemoc sprzed 60 lat. Wyraził współczucie wszystkim skrzywdzonym. Mówił, że pamięć o nich powinna głęboko zapaść w sercach Ukraińców, ale nie zdobył się wprost na powiedzenie "przepraszam". Kwaśniewski starał się go do tego zachęcać. - Zbrodnia wołyńska jest wstrząsającym przykładem całego zła, które stało się między Ukraińcami a Polakami w XX w. - mówił Kwaśniewski. - Chcemy oddać hołd ofiarom, prawdzie i uczynić krok do pojednania. We wspólnej deklaracji prezydenci napisali, że przebaczenie będzie pierwszym krokiem do pełnego pojednania młodych Ukraińców i Polaków: "Głęboko cenimy i podzielamy każde słowo przebaczenia i słowa przeprosin wszędzie tam, gdzie ich wypowiedzenie jest rezultatem prawdziwego rachunku sumienia". W uroczystościach w Pawliwce wzięło udział kilkuset krewnych Polaków zamordowanych w 1943 r. na Wołyniu. - Czekałem na ten dzień 60 lat. Jestem wzruszony, ale spodziewałem się czegoś więcej - mówi Stanisław Filipowicz, który stracił w Pawliwce matkę i dwie siostry, a od 11 lat opiekuje się miejscowym cmentarzem. Gdy 11 lat temu przyjechał do Pawliwki, na miejscowym cmentarzu katolickim był śmietnik. Ruiny kościoła, gdzie spalono Polaków, świątynię zrównano z ziemią, a polskie domy rozebrano. Filipowicz przekonał miejscowe władze, by uporządkować cmentarz. Przywiózł z Zamościa trzy metalowe krzyże, które stoją na nim do dzisiaj. - Nie mogę się skarżyć. Spotkałem tu bardzo życzliwych ludzi. Pomagali mi i przyjaźnie odnosili się do pomysłu odbudowy cmentarza - mówi Filipowicz. Bardzo pomógł mu Ołeh Szymonowicz, wiceszef lokalnej rady powiatowej. - Czułem na początku lat 90., że obowiązkiem nowej władzy jest rozliczenie się z historią. Przez tyle lat zabraniano nam mówić o przeszłości - opowiada Szymonowicz, barczysty mężczyzna, który przyszedł na uroczystość w haftowanej, ukraińskiej koszuli- wyszywance. Gdy rada powiatowa miała trochę pieniędzy, remontowała kawałek cmentarza. Najpierw uporządkowali teren, zrobili ogrodzenie, ustawili pamiątkową płytę, w końcu opiekę nad cmentarzem przejęły dzieci z miejscowej szkoły. - Robiliśmy to powoli, ale ludzie oswoili się z Polakami i z historią, dzięki temu nie było u nas żadnych antypolskich protestów ani ekscesów - mówi Szymonowicz. Gdy pytam go o uroczystość, odpowiada, że jest za. Po chwili dodaje jednak, że "żywność modyfikowana genetycznie ma inny smak niż naturalna". - Ostatnio było u nas mnóstwo szumu. Przyjeżdżała milicja, remontowano drogi, płoty, niektórym nawet odnowiono fasady domów z powodu przyjazdu prezydentów, ale ludzie stali się przez to bardziej podejrzliwi. Chyba wolałbym, żeby zbliżenie Polaków i Ukraińców przebiegało bardziej naturalnie - mówi Szymonowicz. Kazimiera Szulist jest w Pawliwce po raz drugi od 60 lat. Jej ojciec, dziadek i dwie siostry zginli 11 lipca 1943 r. w kościele. Ona miała wtedy roczek i została w domu z mamą. - Sąsiedzi przybiegli do nas z krzykiem, że w kościele mordują Polaków - opowiada pani Kazimiera. - Mama wzięła mnie, krowę, rodzeństwo i przez pola uciekliśmy do Sokala. Tam się nami zajęli miejscowi Polacy. Na początku 1945 r. dotarłyśmy do Gdańska. Widzieliśmy, jak niemieckie rodziny wjeżdżają z miasta. Pani Kazimiera po raz pierwszy przyjechała do Pawliwki dwa lata temu. - Bałam się tego wyjazdu - wspomina. Gdy spacerowałam po wsi, spotkałam rodzinę, która zaprosiła mnie do domu. Gospodarz był z pochodzenia Polakiem, a jego żona Ukrainką. Gdy opowiedziałam im swoją historię, gospodyni wzruszyła się i stwierdziła, że będę u nich w domu mile widzianym gościem o każdej porze dnia i nocy. Czy mam prawo powiedzieć, że Ukraińcy są źli? Nie, są tacy sami jak wszyscy - niektórzy są źli, inni dobrzy. Czego pani Kazimiera oczekuje od uroczystości w Pawliwce? - To zadośćuczynienie - mówi. - Moi najbliżsi zginęli tu 60 lat temu w kościele. Za chwilę rozpocznie się msza św. Czuję, że coś się zamyka. Po tylu latach nie mam pretensji o tę zbrodnię. Zależy mi tylko na pamięci i prawdzie. Rodziny zamordowanych na Wołyniu w wielkim napięciu czekały na wystąpienia prezydentów. Chwilę wcześniej w ich imieniu wystąpił Stanisław Filipowicz. Szczegółowo opisał, co się stało w Pawliwce 60 lat temu. - Nie chciałem być brutalny, opowiadałem tylko o faktach - mówi. Podczas jego wystąpienia jeden z dziennikarzy ukraińskich denerwował się jednak pod nosem: to antyukraińska propaganda, jak można na coś takiego pozwolić? Sytuację rozładowały dopiero wystąpienia prezydentów. - Polacy i Ukraińcy nie różnią się od innych narodów europejskich, którym też nie zawsze udawało się żyć w zgodzie. Inni też szli drogą oczyszczenia przez pokutę. Nie narody, a nienawiść i nietolerancja prowadzą do tragedii - mówił prezydent Ukrainy. Gdy wypowiedział te słowa, nad polaną w Pawliwce pojawił się bocian, co wszyscy uznali za dobry znak. - Wierzę, że dziś słowa pojednania wypowiedzą ci, którzy noszą w sobie ból, a potem i my ludzie młodszego pokolenia Polski i Ukrainy - mówił prezydent Kwaśniewski. - Nie róbmy rachunku krwi, jeszcze nigdy tak szczerze nie brzmiały słowa o pojednaniu polsko-ukraińskim. Prezydenci wzięli udział w Pawliwce w mszy odprawionej przez rzymsko-katolickiego metropolitę Lwowa kardynała Mariana Jaworskiego. W koncelebrze uczestniczył też zwierzchnik ukraińskich grekokatolików kardynał Lubomyr Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Naród Polski powinien wiedzieć - II 14.07.03, 02:13 Prezydenci wzięli udział w Pawliwce w mszy odprawionej przez rzymsko- katolickiego metropolitę Lwowa kardynała Mariana Jaworskiego. W koncelebrze uczestniczył też zwierzchnik ukraińskich grekokatolików kardynał Lubomyr Huzar, biskup polowy wojska polskiego Leszek Sławoj-Głódź oraz kilku innych duchownych. Po mszy odbyły się modły ekumeniczne oraz modlitwa za zmarłych na cmentarzu prawosławnym. Na zakończenie prezydenci odsłonili pomnik pojednania i odczytali wspólną deklarację. Na pomniku jest napis: "Pamięć, żałoba, jedność". www1.gazeta.pl/swiat/1093892,34180,1569002.html?v=0&f=50 Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Ukraińska dyskusja o tragedii wołyńskiej I 14.07.03, 02:07 Marcin Wojciechowski 30-05-2003, ostatnia aktualizacja 30-05-2003 17:44 Wspomnienie wydarzeń na Wołyniu sprzed 60 lat otwiera na Ukrainie wiele dawnych ran. O ważnej dyskusji w ukraińskiej gazecie "Deń" pisze Marcin Wojciechowski czytaj dalej » Ukraińska dyskusja o tragedii wołyńskiej w 1943 r. skupia się na tezie, że Warszawa chce rzucić Kijów na kolana i zmusić do jednostronnych przeprosin za wydarzenia sprzed 60 lat. Pojawiają się nawet głosy, że za pomysłem obchodów rocznicy tamtego dramatu stoją obce służby specjalne, a nawet, że Polska może kiedyś zażądać zwrotu ziem zachodnioukraińskich. „Jestem przekonany w stu procentach, że tzw. obchody 60-lecia wydarzeń wołyńskich są przedłużeniem strategicznej, geopolitycznej operacji specjalnej, której celem jest izolacja Ukrainy. Wszystkie składniki tej operacji są kontrolowane, regulowane i w znacznej mierze »rozkręcane «. Jeżeli spojrzeć na wszystko całościowo, a potem wyciągnąć wnioski, zobaczymy, komu to jest potrzebne. Mamy profesjonalistów, którzy są w stanie bronić interesów państwa i to nie jako konsultanci naukowi. Musimy wreszcie stać się Ukraińcami” - mówi w dyskusji zorganizowanej niedawno przez kijowski dziennik „Deń” gen. Ołeksandr Skipalski, przez lata związany z radzieckimi i ukraińskimi służbami specjalnymi, dziś wysokiej rangi urzędnik ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych. Oprócz niego w dyskusji wzięło udział kilku innych znanych ukraińskich polityków pochodzących z Wołynia: pierwszy prezydent niepodległej Ukrainy Leonid Krawczuk, wieloletni wicepremier ds. społecznych, szef Forum Polsko- Ukraińskiego i znany badacz literatury prof. Mykoła Żułyński, b. ambasador Ukrainy w Polsce i znany poeta Dmytro Pawłyczko oraz wybrany na Wołyniu deputowany do Rady Najwyższej, a kiedyś wicegubernator obwodu wołyńskiego i wiceszef lokalnej rady obwodowej, Serhij Szewczuk. Gazeta "Deń" jest wyważona i rzetelna, zazwyczaj wyraża stanowisko zbliżone do stanowiska władz. Uczestnicy zorganizowanej przez nią dyskusji nie są byle kim w ukraińskim życiu publicznym, reprezentują różne bieguny sceny politycznej, nigdy nie dali się poznać jako politycy skrajni - chwilami jednak ich wypowiedzi zadziwiają. Ekstremiści - wspólny kłopot "Chciałbym wspomnieć o różnego rodzaju polskich organizacjach ziomkowskich, które zyskały dziś taki wpływ w Polsce - mówi Żułyński - że zmusiły prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego do zajęcia się [sprawą Wołynia - red.] na wysokim szczeblu państwowym. Być może prezydent Kwaśniewski spodziewał się, że weźmie sprawę w swoje ręce i odpowiednio nią pokieruje, ale dziś - moim zdaniem - polskie władze nie kontrolują sytuacji. Strona polska liczyła na to, że nasze kierownictwo polityczne i państwowe nie zna istoty problemu, kontekstu i okoliczności historycznych, które doprowadziły do konfliktów narodowościowych na Wołyniu w latach 1943-44. Wychodząc z tego, Polacy próbowali zmusić stronę ukraińską do przeprosin, żeby w ten sposób osiągnąć satysfakcję". To prawda, że pierwsze wypowiedzi prezydenckiego ministra Marka Siwca w sprawie Wołynia nie były zbyt fortunne. Niepotrzebnie szermował w nich zwrotami: ludobójstwo, czystki etniczne, zbrodnie OUN-UPA, bez refleksji, że te formacje walczyły nie tylko z Polakami i nie tylko na Wołyniu, i dla wielu Ukraińców zupełnie słusznie są symbolem walki o niepodległość. Na szczęście bardzo szybko porzucił ten ton. Czy w takim razie jest sens, by po kilku miesiącach wciąż rozpamiętywać dyplomatyczne faux pas? To prawda, że w Polsce są organizacje, które utożsamiają całą Ukrainę i Ukraińców z tymi, którzy 60 lat temu brali udział w pacyfikacjach polskich wsi na Wołyniu, ale te środowiska są marginalne. Nie tylko nie mają wpływu na prezydenta, ale z trudem się przebijają do mediów. Ślą rozmaite apele, listy, protesty podbite wielką liczbą pieczęci, ale ich głos brzmi tylko wtedy, jeśli się chce go usłyszeć, tak samo zresztą jak głos rozmaitych radykałów na Ukrainie. Czy zamiast licytować się, kto sieje większą niezgodę w stosunkach między naszymi narodami, nie lepiej skupić się na tym, jak przeprowadzić sprawę rocznicy Wołynia w taki sposób, by połączyć Polaków i Ukraińców, wbrew ekstremistom z obu stron? Czeka nas chłód Z tonu używanego przez uczestników dyskusji w „Dniu” wynika, że będzie to bardzo trudne. Z ust niektórych spośród nich padają prognozy, że czeka nas największe ochłodzenie w stosunkach między Polską i Ukrainą. „Współpraca między dwoma państwami zawsze rozwija się w pewnym rytmie - mówi Serhij Szewczuk. - Jest okres ożywienia i okres zaostrzenia (...). Czas sprzed pięciu-siedmiu lat, gdy ambasadorem [Ukrainy w Polsce - red.] był Dmytro Pawłyczko, niestety, odchodzi w przeszłość. Teraz nastaje czas zaostrzenia. Przed politykami wyrasta zadanie, jak działać w tym okresie. Ja nie znam odpowiedzi na to pytanie. (...) Z polskiej strony, chcemy tego czy nie, widać oficjalne oznaki konfrontacji, zaostrzenia stosunków między nami. W lipcu Polacy chcą postawić na Wołyniu pomniki. Nie będę mówić, co napiszą na nich o OUN-UPA. Tam dojdzie do strasznych rzeczy. Polacy oficjalnie mówią o »ludobójstwie « swojego narodu. (...) Jak zareagują inne państwa, gdy Polacy powiedzą, że to było ludobójstwo, a my przyznamy im rację? Czeka nas potępienie przynajmniej ze strony wspólnoty europejskiej, a w dalszej kolejności Polska zwróci się do trybunału w Hadze...”. Pawłyczko głosi tezę, że za nadaniem obchodom rocznicy wołyńskiej przesadnego znaczenia kryje się spisek rosyjski, ale rozumie polską chęć upamiętnienia ofiar Wołynia i w jakiś sposób chce jej wyjść naprzeciw. „Dobrze wiecie, jakie siły są zainteresowane, żebyśmy stali się wrogami, my i Polacy - mówi. - Dlatego musimy być nadzwyczaj ostrożni. Ukraińcy nigdy nie powinni przepraszać jednostronnie, ale trzeba zaproponować Polakom chrześcijański krok, który oni kiedyś zrobili w stosunku do Niemców. Dyplomaci rosyjscy zawsze powtarzali mi na przyjęciach w Polsce: »Jak Polak może być razem z Ukraińcem? Przecież to niemożliwe! «. Dzisiaj polscy szowiniści działają nie tylko na szkodę Ukrainy, ale i swojego państwa. (...) Nasi możnowładcy powinni powiedzieć w imieniu narodu ukraińskiego: »Prosimy o wybaczenie, ale i wy poproście, żebyśmy wam wybaczyli! «”. Inni uczestnicy dyskusji nie są w stanie zaakceptować takiej formuły. "Ten konflikt rozpętali okupanci hitlerowscy, a z drugiej strony totalitarny system Związku Radzieckiego - mówi Serhij Szewczuk. - Na pytanie, kto ma przepraszać, jest więc logiczna odpowiedź: niech przepraszają panowie Putin, bo Rosja jest prawnym następcą ZSRR, i wielki pacyfista Schröder". My też byliśmy ofiarami Wśród części uczestników dyskusja o Wołyniu wywołuje wspomnienia osobiste. Nie zawsze wiadomo, na ile są one autentyczne, ale warto starannie się z nimi zapoznać, żeby zrozumieć, jak Ukraińcy patrzą na wydarzenia sprzed 60 lat. Choć w polskiej tradycji panuje przekonanie, że ofiarami byli głównie Polacy, w sercach wielu Ukraińców nie wygasł jeszcze ból po bliskich utraconych w latach 1943-44 oraz wspomnienie zniewag, których ich rodziny doznały od władz Rzeczypospolitej w latach międzywojennych. Być może tu leży klucz do znalezienia takiej formuły, która uszanuje polską i ukraińską pamięć o tych wydarzeniach. "Urodziłem się 10 km od Bugu - opowiada gen. Skipalski. - To był chutor, a potem wieś Wyżgiw w powiecie lubomelskim. Wieś spaliły oddziały Armii Krajowej, które przeszły przez Bug. Mam osobiste rachunki z Polakami - wystarczy powiedzieć, że urodziłem się w ziemiance. W 1943 r. AK-owcy zabili moją babcię, spalili dom dziadka. Dom drugiego dziadka też poszedł z dymem, choć nikt z moich bliskich nie był w OUN ani w UPA. Za Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Ukraińska dyskusja o tragedii wołyńskiej II 14.07.03, 02:09 Za co mam więc przepraszać? Za to, że zupełnie bez powodu zniszczono całe nasze gospodarstwo? Jeżeli chodzi o stosunki międzypaństwowe, powinniśmy szukać dziś rozwiązania równoważnego, uścisnąć sobie ręce, wzajemnie wybaczyć przelaną kiedyś krew w interesie przyszłości. Nie wyobrażam sobie innego kroku, pamięć o bliskich nie pozwoliłaby mi go uczynić". Skipalski - podobnie jak Pawłyczko - uważa, że poprzez sprawę Wołynia ktoś chce podzielić Polaków i Ukraińców: „Po co przedstawiciele ambasady rosyjskiej w Warszawie jeżdżą na ziemię przemyską czy do Hrubieszowa i mówią: »Tę ziemię dał wam Stalin, czyli Rosja. Ukraińcy nigdy by tego nie zrobili «. Moim zdaniem trzecia siła chce wprowadzić napięcie w stosunki Polaków i Ukraińców. Są kraje, które nie chciałyby widzieć silnej Ukrainy. Ukraińscy przywódcy mówią dziś o wspólnej przestrzeni gospodarczej [z Rosją - red. ]. Są u nas potężne siły, które twierdzą, że jutro Ukraina będzie należeć do Związku [Białorusi i Rosji - red.]. Jeden z instytutów geopolitycznych w Rosji stwierdził, że nasz kraj podzieli się na dwie części wzdłuż Dniepru. Polacy jak rozumni analitycy na wszelki wypadek próbują »zaklepać sobie « terytorium Wołynia, stwierdzając: »Tam cierpieliśmy, mamy historyczne prawo do tych ziem «”. W walkach na Wołyniu ucierpiała także rodzina Mykoły Żułyńskiego. "W sierpniu 1943 r. moją wieś Nowosiłki otoczyła polska policja z Niemcami. Ludzie zaczęli uciekać przez rzeczkę Styr. Ktoś zdążył, ktoś nie, strzelano do nich z automatów. Operacja była oczywiście skierowana przeciwko UPA, bo we wsi byli ludzie, którzy walczyli w jej szeregach. Mój ojciec nie był jednak w UPA. Służył w Armii Czerwonej, trafił do niewoli niemieckiej, ale go wypuszczono i wrócił do naszej wsi. Miałem wtedy dwa lata. Pamiętam, że gdy przyszła policja, ojciec wziął mnie na ręce i schowaliśmy się na brzegu Styru. Polscy policjanci z psami znaleźli nas. Postawili w szeregu wszystkich mężczyzn, niektórych przeszukali, ojcu kazali mnie wypuścić. Powiedział, żebym wracał do domu. Potem wsadzili ich na samochody. W lesie ośmiu albo dziesięciu rozstrzelano bez sądu, nie podając żadnych zarzutów. Innych zawieźli do więzień w Łucku, a potem do obozów koncentracyjnych. Ojciec był w Oświęcimiu, Dachau i Sachsenhausen. Do 1971 r. nie wiedzieliśmy, czy przeżył". Żułyński opowiada jeszcze o czterech osobach ze swojej rodziny, które zginęły podczas wojny z rąk Polaków. Stwierdza, że wydarzenia wołyńskie były tragedią obu narodów i wybaczenie za doznane krzywdy powinno być obustronne. "Wydaje mi się, że Polska nie przewidziała, jaka teraz spadnie na nią lawina - mówi. - Upamiętniając rodaków zmarłych na Wołyniu, i nie tylko na Wołyniu, nie są gotowi poznać całej prawdy o tych wydarzeniach". To była okupacja Najsurowiej ocenia przeszłość Leonid Krawczuk. „Urodziłem się na Rówieńszczyźnie i pamiętam czas »za Polski « - wspomina pierwszy prezydent niepodległej Ukrainy. - Choć byłem maleńki, odczułem na własnej skórze politykę, którą prowadził Józef Piłsudski. Nasza wieś była podzielano dosłownie na dwie części. W jednej z lepszymi ziemiami (nazywaliśmy ją folwarkami) mieszkali osadnicy. Moi rodzice mieli tylko półtora hektara. Szybko robili co trzeba na swoim kawałku i szli pracować do osadników, biorąc ze sobą dzieci. Miałem cztery-pięć lat, ale dobrze pamiętam, co mówili rodzice: »Nigdy nie podnoś ręki. Nie zrywaj wiśni ani czereśni, bo panowie będą się gniewać «. (...) Na całe życie zapamiętałem, że nigdy nie zwracali się do nas inaczej niż »chamy « czy »bydło «. To było absolutną normą, ludzie sami siebie tak nazywali. (...) Jeżeli zdać sobie sprawę ze wszystkiego, co się pamięta, to była po prostu okupacja. (...) To była okupacja, niewola i (...) zniewaga wobec Ukraińców”. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Ukraińska dyskusja o tragedii wołyńskiej III 14.07.03, 02:11 Krawczuk uważa, że rozlew krwi na Wołyniu 60 lat temu był tragedią zarówno Polaków, jak i Ukraińców, ale jest sceptyczny, a nawet przeciwny temu, by uzgadniać wspólną wersję tych wydarzeń: "Chcemy uzgodnić z Polską stanowiska i skoordynować ocenę tragedii wołyńskiej. To nierealne. Jestem nawet przekonany, że nie należy tego robić. Oba nasze narody muszą nauczyć się żyć z faktami historycznymi. (...) Jakkolwiek byśmy chcieli ocenić tę tragedię, musimy pamiętać o jej przyczynach. Możemy rozpatrywać te wydarzenia jako walkę przeciwko okupacji. Jeżeli nie będziemy tego podkreślać i powiemy, że [ataki na polskie wsie - red.] były wolą ekstremistycznej części narodu, to tym samym, chcąc nie chcąc, potępimy cały ruch narodowo-wyzwoleńczy. A wtedy co zostawimy swoim potomkom? Powiemy im, że walka przeciwko okupacji jest czymś złym, że nie jest dobrze walczyć o niepodległość". Podobne stanowisko jest bardzo powszechne na Ukrainie i niemal niezauważane przez Polaków. Wielu Ukraińców uważa, że ukrytym celem obchodów tragedii wołyńskiej jest kompromitacja OUN-UPA, a wraz z nią całego ukraińskiego ruchu niepodległościowego. Tak się bowiem stało, że pierwsze komentarze o rocznicy wydarzeń na Wołyniu zbiegły się z toczoną nad Dnieprem jesienią zeszłego roku dyskusją o uznaniu UPA za kombatantów. Ukraińcy boją się, że jeśli potępią UPA, to z dziedzictwa II wojny pozostanie im tylko pamięć o Armii Czerwonej, NKWD i Ukrainie jako części ZSRR, co dla wielu z nich jest po prostu policzkiem i rzeczą absolutnie nie do przyjęcia. Polacy powinni chyba dobrze to rozumieć, bo nie są wcale odległe czasy, gdy jedyną słuszną siłą walczącą w naszym podziemiu była Armia Ludowa. Publiczne wypowiedzi naszych polityków sprzed kilku miesięcy, że UPA jest i pozostanie dla wszystkich Polaków organizacją zbrodniczą, umocniły wśród Ukraińców przekonanie, że Warszawa nie po raz pierwszy chce im narzucić swoją wizję historii. To jasne, że Polacy patrzą na UPA przede wszystkim przez pryzmat Wołynia i Galicji, ale przecież członkowie tych formacji walczyli i ginęli również tam, gdzie nie było Polaków. Komórki i regularne formacje UPA działały na Donbasie, w Odessie, na Zakarpaciu, w Ukrainie centralnej i oskarżanie ich członków o zbrodnie wobec Polaków jest po prostu absurdem. Być może gdybyśmy zdali sobie z tego sprawę wcześniej, nie byłoby dziś takich reakcji ze strony ukraińskiej jak wypowiedzi Leonida Krawczuka. Wspominajmy to, co łączy Dyskusja w gazecie "Deń" dla wielu może być szokiem. Oprócz uzasadnionych pretensji, obaw i lęków, które wynikają z historii albo popełnionych ostatnio przez Polskę niezręczności, pada w niej wiele sformułowań opartych na niewiedzy czy wierze w spisek. Redaktor naczelna "Dnia" Łarysa Iwszyna tłumaczy, że chciała przedstawić stanowisko tych, których sprawy Wołynia bezpośrednio dotyczą, czyli ludzi pamiętających te wydarzenia lub przynajmniej związanych z regionem. Mimo że w wielu przypadkach sądy uczestników dyskusji są niesprawiedliwe, warto je poznać i przekonać się, że 60. rocznica Wołynia wywołuje na Ukrainie znacznie więcej kontrowersji niż w Polsce. W dyskusji padają zresztą argumenty, że Polska jest gotowa stawić czoło nieprostej wspólnej polsko-ukraińskiej historii, bo debata na ten temat jest u nas znaczniej bardziej zaawansowana; że mamy wieloletnie doświadczenia w pojednaniu z Niemcami; że jako państwo i naród przeszliśmy sprawę zbrodni w Jedwabnem; że działa u nas Instytut Pamięci Narodowej, który bada archiwa, wyciąga wnioski, kształtuje świadomość opinii publicznej, a nawet ma uprawnienia prokuratorskie, podczas gdy na Ukrainie proces kształtowania nowoczesnej tożsamości narodowej dopiero raczkuje. "W danym wypadku [Wołynia - red.] przebywamy raczej w sferze emocji niż analiz dokumentalno-historycznych" - przyznaje Leonid Krawczuk. Pocieszające w dyskusji jest to, że mimo wszelkich zastrzeżeń wszyscy jej uczestnicy w sumie są za pojednaniem z Polakami, choć przyznają, że będzie to długi i trudny proces. "Ukraińcy nie powinni patrzeć na Wołyń jak na swego rodzaju widły, którymi podnoszą nas Polacy, żebyśmy poznali prawdę - mówi Mykoła Żułyński. - Prawda jest okrutna, ale musimy o niej powiedzieć wszystko i uczciwie przyznać, że rzeczywiście były zbrodnie, także po stronie ukraińskiej, i że bezsprzecznie je potępiamy. Musimy wyjaśnić sobie i całemu narodowi, dlaczego tak się stało". "Tragedia wołyńska jest tragedią obu naszych narodów i wymaga przebaczenia po obu stronach - stwierdza Dmytro Pawłyczko. - My wybaczamy Polakom wszystkie zabójstwa i krzywdy, i oni nam wybaczają. Tylko w ten sposób! Wobec Niemców [Polacy] przyjęli właśnie taką formułę porozumienia. A przecież Niemcy zrobili Polakom podczas II wojny sto razy więcej złego niż Ukraińcy (...). Choćbyśmy nie wiem jak próbowali mówić, że wszystkiemu winni są Polacy, po drugiej stronie natrafimy na to samo. Zawsze będą istniały dwie prawdy narodowe. Ich zbliżenie jest prawie niemożliwe, ale trzeba próbować to robić! (...) Polacy chcą świętować to, co nas dzieli, a my powinniśmy zaproponować im, by czcić to, co nas łączy. (...) Nie będzie prawdy ani u nas, ani u nich, jeśli zdecydujemy się na wznoszenie tendencyjnych, nieprawdziwych pomników". Uroczyste obchody 60-lecia wydarzeń wołyńskich mają się odbyć w lipcu. Nie wiadomo do końca, jak będą wyglądać, jakie oświadczenia wygłoszą prezydenci Ukrainy i Polski, jakie napisy znajdą się pomnikach, wciąż trwają uzgodnienia w tej sprawie. Byłoby jednak wielkim błędem, gdyby ta rocznica podzieliła nasze narody, które przez ostatnie kilkanaście lat zrobiły naprawdę sporo, żeby być bliżej siebie. Jak widać z dyskusji w "Dniu", wzajemnych oskarżeń czy realnych bądź urojonych pretensji jest wiele. Pewnie jeszcze wiele razy dadzą o sobie znać w najbliższych tygodniach, miesiącach i latach po obu stronach granicy. Polska musi zrobić wszystko, by Ukraińcy byli przekonani, że upamiętnienie wydarzeń wołyńskich nie służy rzuceniu ich na kolana, że chodzi wyłącznie o oddanie hołdu ofiarom przemilczanym przez lata. Ich bliscy mają do tego prawo i trzeba im w tym pomóc. Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć, że choć Polaków zginęło na Wołyniu więcej, to ofiary były także wśród Ukraińców, zaś rachunki krzywd po obu stronach sięgają stuleci. Nie możemy zapominać o własnym bólu, ale powinniśmy spróbować patrzyć na historię także oczami drugiej strony. A wtedy przeszłość może nas wreszcie zacząć łączyć, a nie dzielić. Marcin Wojciechowski www1.gazeta.pl/swiat/1093892,34263,1506442.html?as=2&ias=2 Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 UPA - bohaterowie czy bandyci? I 14.07.03, 02:17 Rozmowa z Jarosławem Hrycakiem 11-07-2003, ostatnia aktualizacja 11-07-2003 19:10 Moi rodzicie mają do dziś bardzo negatywny obraz AK, którą uważają za morderców. Nie zdają sobie sprawy, że ich rówieśnicy z Polski myślą tak samo o UPA. Pieśni UPA śpiewała mi nad kołyską mama. Ale pamiętam też, że w ukraińskich wioskach wiele lat po wojnie wspominano UPA z niechęcią - mówi w rozmowie z Pawłem Smoleńskim i Marcinem Wojciechowskim ukraiński hostoryk Jarosław Hrycak Paweł Smoleński, Marcin Wojciechowski: Czym jest Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) dla Ukraińców? Prof. Jarosław Hrycak: To zależy, komu zadaje się to pytanie. Dla Lwowa i zachodniej Ukrainy żołnierze UPA to bohaterowie, być może nawet najwięksi bohaterowie narodowi w dziejach walk Ukraińców o niepodległość. Dla wschodniej Ukrainy UPA jest natomiast grupą bandytów, zdrajców i kolaborantów. Nie ma bardziej kontrowersyjnego zjawiska w historii Ukrainy niż UPA. Nic tak bardzo nie dzieli naszego społeczeństwa. Czy próbowano stworzyć jeden mit UPA, który mogliby zaakceptować wszyscy Ukraińcy? - Było kilka takich prób. Przede wszystkim starano się udowodnić, że UPA nie kolaborowała z Hitlerem, ale walczyła o swoją ojczyznę. Z drugiej strony zwłaszcza mieszkańcom Galicji starano się pokazać, że UPA nie była święta i popełniła masę błędów, że z jej rąk padło wiele niewinnych ofiar. Te próby nie znalazły jednak wielkiego odzewu i wciąż na Ukrainie istnieją dwie sprzeczne historie UPA. W ubiegłym roku grupa młodych filmowców z Kijowa zrobiła nowy dokument o UPA. To jeszcze jedna próba stworzenia mitu UPA. Twórcy filmu próbują pokazać jej historię przez pryzmat cierpień narodu ukraińskiego, przez ilość ofiar, krwi i krzyży, która towarzyszyła staraniom Ukraińców o zdobycie niepodległości przed rokiem 1991. Moim zdaniem to jak dotąd najlepsza próba opowiedzenia kompromisowej historii UPA. Film wyemitowano na pierwszym kanale naszej telewizji. Po emisji nie było protestów ze wschodniej Ukrainy. To znak, że film został przyjęty i się spodobał. W innych przypadkach telewizja jest od razu zasypywana listami i podnosi się wielki szum. Dla dużej części Polaków uznanie UPA za kombatantów jest równoznaczne z gloryfikacją morderców. UPA jest przede wszystkim kojarzona w Polsce z rzeziami na Wołyniu, a nie z walką Ukraińców o niepodległość. - Nie należy ukrywać tego, co działo się 60 lat temu na Wołyniu. Wielu z nas wie o tym z opowieści własnych ojców. Negatywny stereotyp działa jednak w obie strony, czego sam jestem przykładem. Moi rodzicie mają do dziś bardzo negatywny obraz Armii Krajowej, którą uważają za morderców. Nie zdają sobie sprawy, że ich rówieśnicy z Polski myślą tak samo o UPA. Czy ukraińska elita rozumie, że uznając UPA za bohaterów, bierze zarówno dobrą część jej mitu, jak i to, co jest negatywne? - Nie sądzę, by ludzie znający historię oraz odpowiedzialni politycy chcieli uznać UPA za bohaterów. Chodzi o uznanie jej za jedną ze stron biorących udział w wojnie. Takim myśleniem kierował się w ubiegłym roku rząd, przygotowując ustawę o przyznaniu żołnierzom nacjonalistycznego podziemia praw kombatanckich. Nie chodzi tu o gloryfikację ani tworzenie żadnego mitu, ale o bardzo pragmatyczną rzecz - kilkuset, może kilka tysięcy staruszków dożywa dziś swoich dni, większość z nich nie ma rodzin, są skrajnie biedni, większość przeszła przez Syberię i łagry; trzeba pomóc im przeżyć. Wojna skończyła się dla nich 40- -50 lat temu. Teraz chodzi wyłącznie o sprawy bytowe. Ich przeciwnicy z NKWD i Armii Czerwonej dostali ulgi, emerytury, otrzymują od państwa pomoc, mają specjalną opiekę lekarską. Chodzi o to, żeby żołnierzom UPA wyrównać szanse. Cynicznie można powiedzieć, że nie zostaną uznani za bohaterów, ale raczej za ofiary II wojny światowej. Młodzi ludzie na zachodniej Ukrainie podczas wojny nie mieli wielkiego wyboru - mogli wstąpić do UPA, Armii Czerwonej albo uciec na Zachód. Na tym polega dramat tego pokolenia. Czy rząd w Kijowie chce szczerze pomóc żołnierzom UPA? Projektów ustaw o przyznaniu im praw kombatanckich było już kilka, ale żaden nie przeszedł w parlamencie. Wydaje się, że władze lansowały kolejny wyłącznie ze względów propagandowych. - Możliwe, że władze kierują się właśnie taką logiką. Wiem jednak, że w Kijowie jest cała grupa historyków pracujących nad ustawą, którzy podchodzą do tego jak najbardziej poważnie i mają jak najbardziej uczciwe intencje. Podejrzewam natomiast, że administracja prezydenta stosuje całkiem inną manipulację. W krótkim czasie z otoczenia prezydenta oprócz projektu przyznania uprawnień kombatanckich żołnierzom UPA wyszedł dokument o obchodach rocznicy Rady Perejasławskiej z 1654 r., po której Ukraina praktycznie weszła pod wpływ Rosji, o obchodach urodzin ostatniego I sekretarza Komunistycznej Partii Ukrainy Wołodymira Szczerbickiego. Moim zdaniem ma to związek z tym, że po raz pierwszy na Ukrainie powstała opozycja antyprezydencka, która ma wpływy zarówno na wschodniej, jak i na zachodniej Ukrainie, która łączy zwolenników prawicy i lewicy, ludzi mówiących na co dzień po rosyjsku i po ukraińsku. Najłatwiej jest ich zwaśnić za pomocą historii. Administracja prezydenta celowo podejmuje kontrowersyjne tematy historyczne, żeby stworzyć pole potencjalnego konfliktu. Podzieloną Ukrainą będzie łatwiej rządzić, dlatego władza sięga po tego rodzaju manipulacje. Trudność dialogu o UPA i o Wołyniu polega także na tym, że polscy historycy badają to zjawisko od pewnego czasu, natomiast na Ukrainie zainteresowanie Wołyniem dopiero się zaczyna. Przeprowadzenie rzetelnych badań jest bardzo ważną sprawą. Podejrzewam, że na Wołyniu konflikt narodowościowy między Polakami i Ukraińcami nałożył się na wojnę domową z elementami krwawego buntu społecznego. Nie można na niego patrzyć wyłącznie przez okulary narodowościowe. W czasie II wojny światowej ze względu na czołgi i samoloty partyzantka nie mogła działać w stepie, ale musiała ukrywać się w lasach. Jedyny wielki kompleks leśny na Ukrainie jest na Polesiu, na północy Wołynia. Tam swoje oddziały mieli wszyscy: Polacy, Ukraińcy, lewica, prawica, partyzantka komunistyczna, oddziały żydowskie, faszyści i zwykli bandyci. Sprowadzanie wydarzeń wołyńskich do konfliktu dwóch narodów byłoby zbyt proste. Jaki był stosunek kierownictwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) do tego konfliktu? Czy były otwarte wezwania do zabijania Polaków? Czy władze OUN mogły powstrzymać rzezie? Czy miały świadomość, że sytuacja wymyka się spod kontroli? - Władze OUN mocno przeliczyły się, co oczywiście nie zdejmuje z nich odpowiedzialności. Czy był jednoznaczny rozkaz wzywający do mordowania Polaków? Tego się można tylko domyślać, ale prawdopodobnie był. Mykoła Lebedź, ówczesny szef OUN, otwarcie pisał w swojej pierwszej książce o historii UPA, że Polacy dostali rozkaz opuszczenia Wołynia. Nie pisał, rzecz jasna, co miało się stać z tymi, którzy nie posłuchali, ale można się domyślić. Większość ludzi z ruchu banderowskiego, z którymi rozmawiałem i którzy potem przeszli do opozycji, mówi, że wydarzenia wołyńskie były jednym z największych błędów. Rozpoczęto akcję zastraszania, ale nikt nie zdawał sobie sprawy, jak groźny mechanizm uruchomiono. Powtarzam, że to nie zdejmuje odpowiedzialności z przywódców OUN- UPA. Byli oni może dobrymi partyzantami, ale nie potrafili wybiegać myślą do przodu i kalkulować w kategoriach politycznych. Czy w stanowisku dotyczącym Wołynia trzeba brać pod uwagę głos radykalnych nacjonalistów, jak choćby syna ostatniego dowódcy UPA Jurija Szuchewycza? - Nie należy odbierać im prawa do skrajnych poglądów czy ocen. Naszym zadaniem jest tworzenie alternatywnej wersji historii. Bardzo boję się historii heroicznej i historii, która przedstawia nas wyłącznie jako ofiary. Takie stano Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 UPA - bohaterowie czy bandyci? II 14.07.03, 02:18 wisko zamyka wszelką drogę do kompromisu. Nigdy nie ma tak, że są same ofiary i sami bohaterowie. Ludzie chcą przeżyć w każdych warunkach. W przypadku Wołynia można było kolaborować, pójść do wojska albo do lasu. Ludzie z kręgu Szuchewycza, gloryfikując UPA, przedstawiają tylko maleńki wycinek historii. Trzeba zawsze szukać szerszego spojrzenia. Dlaczego ludzie pokroju Szuchewycza mimo upływu tylu lat zachowują skrajne poglądy? Przecież nie brał on bezpośrednio udziału w II wojnie światowej. Aresztowano go jako nastolatka pod koniec lat 40. Mimo to pozostał wierny poglądom ojca. Dlaczego nie zdołał ich zmienić, gdy wokół zmienił się cały świat? - Nie chcę być krytykiem Szuchewycza. Należę do obozu jego przeciwników, ale mam dla niego szacunek, choćby z powodu prawie 40 lat, które spędził w łagrach. Wyobraźcie sobie 14-latka, który trafił do obozu tylko dlatego, że jego ojciec był dowódcą UPA. Na Syberii stracił wzrok. Ponad połowę życia spędził w niewoli. Ciężko go krytykować. Szuchewycza ukształtowało środowisko dawnych towarzyszy ojca. W ostatnich latach informacje, które dostaje, zależą wyłącznie od tego, co przeczytają mu jego opiekunowie. Nie chcę się z nim sprzeczać ani go osądzać. To jest problem pokolenia, które przeszło przez wojnę. Podobny kłopot mam z rodzicami, z którymi bardzo ciężko rozmawia mi się o Polakach. Oni mają zupełnie inny obraz Polaków niż ja, bo pamiętają czasy przedwojenne. Mogę się z nimi sprzeczać, ale nie mogę ich osądzać. Jestem człowiekiem z zupełnie innego pokolenia, które miało wielkie szczęście, że nie przeżyło tego, co nasi ojcowie. Inną sprawą jest fenomen wpływów politycznych Szuchewycza we Lwowie i całej Galicji. Nasze społeczeństwo, zwłaszcza na zachodniej Ukrainie, dzieli się na tych, którzy są wierni tradycji radzieckiej, oraz nacjonalistów. Centrum czy liberałowie są bardzo nieliczni, bo byli przez dziesięciolecia tępieni albo wyemigrowali. Mamy dwa bieguny. Dopiero od niedawna na Ukrainie rysuje się szansa na stworzenie umiarkowanego centrum. Nie trzeba osądzać radykałów, ale stwarzać dla nich alternatywę. Czym dla Ciebie - wykształconego, otwartego na świat trzydziestokilkulatka - jest UPA? - Pamiętam pieśni, które nad kołyską śpiewała mi mama, ale nigdy nie wiedziałem, skąd się wzięły. Dopiero gdy zacząłem się zajmować historią, zdałem sobie sprawę, że większość z nich to pieśni strzelców siczowych i UPA. W pewnym sensie wyrastałem więc w duchu kultu UPA. Te pieśni bardzo mi się podobały. Miały ładną melodię, słowa, mówiły o ważnych sprawach. Była to dla mnie jakaś alternatywa wobec rzeczywistości radzieckiej. Z drugiej strony pamiętam, że wiele lat po wojnie w wioskach wspominano UPA wcale nie tak różowo. Ludzie co innego mówili do mikrofonu, a co innego prywatnie w swoich domach. Większość miała straszny żal do UPA, że oprócz Polaków i żołnierzy Armii Czerwonej partyzanci zabili też wielu Ukraińców. Całe pokolenie, które po wojnie dorastało w Galicji, z powodu UPA musiało zrezygnować z karier. 17-, 18-latkowie teoretycznie mogli wstępować na uniwersytety, zdobywać wykształcenie, awansować ze wsi na prawników, lekarzy, naukowców. Warunkiem było wstąpienie do Komsomołu, a to oznaczało pewny wyrok z rąk UPA. W trosce o swoje dzieci rodzice nie pozwalali im się uczyć. Całe pokolenie straciło szansę na awans cywilizacyjny. Ludzie, którzy mogli dojść do władzy w latach 60. z dyplomem ukończonych studiów, zostali rolnikami, prostymi kołchoźnikami. Mój stosunek do UPA jest więc ambiwalentny. Z jednej strony szanuję poświęcenie i niewątpliwe bohaterstwo, z drugiej mam wiele zastrzeżeń. W żadnej armii nie ma samych bohaterów, bo wojna nigdy nie jest czystym zjawiskiem. W Polsce była taka sama tendencja dotycząca AK, że przez lata ją wyłącznie gloryfikowano. [Oczywiście nie dotyczy to oficjalnego stanowiska władz PRL - red.] Dopiero w latach 90. zaczęto odkrywać rozmaite mniej chlubne epizody. Ukraińcom będzie znacznie trudniej rozliczyć się z historią. Potępienie czy krytyka UPA będzie dla wielu powodem, by oskarżyć cię o to, że stoisz po stronie komunistów. Trzeba więc wybrać inną taktykę. Moim zdaniem trzeba mówić o UPA, patrząc z rozmaitych punktów widzenia. Tylko w ten sposób może powstać jej nowy obraz, który będzie do zaakceptowania przez wschodnią i zachodnią Ukrainę. Nie powinien być to obraz heroiczny, ale tragiczny. Obraz pokolenia, które walczyło, bo nie miało wyboru, które swoją walką doprowadziło do tego, że inni też nie mieli wyboru. Prof. Jarosław Hrycak jest historykiem. Pracuje na Uniwersytecie im. Iwana Franki we Lwowie, wykłada także na Uniwersytecie Europejskim w Budapeszcie. Wraz z Natalią Jakowenko jest współautorem "Historii Ukrainy" wydanej kilka lat temu po polsku www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1570329.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ficino UPA=UKRAINSKI JANOSIK IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.07.03, 06:58 bonobo44 napisał: ) ) Rozmowa z Jarosławem Hrycakiem 11-07-2003, ostatnia aktualizacja 11-07-2003 ) 19:10 ) ) Moi rodzicie mają do dziś bardzo negatywny obraz AK, którą uważają za ) morderców. Nie zdają sobie sprawy, że ich rówieśnicy z Polski myślą tak samo o ) UPA. Pieśni UPA śpiewała mi nad kołyską mama. Ale pamiętam też, że w ) ukraińskich wioskach wiele lat po wojnie wspominano UPA z niechęcią - mówi w ) rozmowie z Pawłem Smoleńskim i Marcinem Wojciechowskim ukraiński hostoryk ) Jarosław Hrycak ) ) Paweł Smoleński, Marcin Wojciechowski: Czym jest Ukraińska Powstańcza Armia ) (UPA) dla Ukraińców? ) ) Prof. Jarosław Hrycak: To zależy, komu zadaje się to pytanie. Dla Lwowa i ) zachodniej Ukrainy żołnierze UPA to bohaterowie, być może nawet najwięksi ) bohaterowie narodowi w dziejach walk Ukraińców o niepodległość. Dla wschodniej ) Ukrainy UPA jest natomiast grupą bandytów, zdrajców i kolaborantów. Nie ma ) bardziej kontrowersyjnego zjawiska w historii Ukrainy niż UPA. Nic tak bardzo ) nie dzieli naszego społeczeństwa. ) ) Czy próbowano stworzyć jeden mit UPA, który mogliby zaakceptować wszyscy ) Ukraińcy? ) ) - Było kilka takich prób. Przede wszystkim starano się udowodnić, że UPA nie ) kolaborowała z Hitlerem, ale walczyła o swoją ojczyznę. Z drugiej strony ) zwłaszcza mieszkańcom Galicji starano się pokazać, że UPA nie była święta i ) popełniła masę błędów, że z jej rąk padło wiele niewinnych ofiar. Te próby nie ) znalazły jednak wielkiego odzewu i wciąż na Ukrainie istnieją dwie sprzeczne ) historie UPA. ) ) W ubiegłym roku grupa młodych filmowców z Kijowa zrobiła nowy dokument o UPA. ) To jeszcze jedna próba stworzenia mitu UPA. Twórcy filmu próbują pokazać jej ) historię przez pryzmat cierpień narodu ukraińskiego, przez ilość ofiar, krwi i ) krzyży, która towarzyszyła staraniom Ukraińców o zdobycie niepodległości przed ) rokiem 1991. Moim zdaniem to jak dotąd najlepsza próba opowiedzenia ) kompromisowej historii UPA. Film wyemitowano na pierwszym kanale naszej ) telewizji. Po emisji nie było protestów ze wschodniej Ukrainy. To znak, że film ) ) został przyjęty i się spodobał. W innych przypadkach telewizja jest od razu ) zasypywana listami i podnosi się wielki szum. ) ) Dla dużej części Polaków uznanie UPA za kombatantów jest równoznaczne z ) gloryfikacją morderców. UPA jest przede wszystkim kojarzona w Polsce z rzeziami ) ) na Wołyniu, a nie z walką Ukraińców o niepodległość. ) ) - Nie należy ukrywać tego, co działo się 60 lat temu na Wołyniu. Wielu z nas ) wie o tym z opowieści własnych ojców. Negatywny stereotyp działa jednak w obie ) strony, czego sam jestem przykładem. Moi rodzicie mają do dziś bardzo negatywny ) ) obraz Armii Krajowej, którą uważają za morderców. Nie zdają sobie sprawy, że ) ich rówieśnicy z Polski myślą tak samo o UPA. ) ) Czy ukraińska elita rozumie, że uznając UPA za bohaterów, bierze zarówno dobrą ) część jej mitu, jak i to, co jest negatywne? ) ) - Nie sądzę, by ludzie znający historię oraz odpowiedzialni politycy chcieli ) uznać UPA za bohaterów. Chodzi o uznanie jej za jedną ze stron biorących udział ) ) w wojnie. Takim myśleniem kierował się w ubiegłym roku rząd, przygotowując ) ustawę o przyznaniu żołnierzom nacjonalistycznego podziemia praw kombatanckich. ) ) Nie chodzi tu o gloryfikację ani tworzenie żadnego mitu, ale o bardzo ) pragmatyczną rzecz - kilkuset, może kilka tysięcy staruszków dożywa dziś swoich ) ) dni, większość z nich nie ma rodzin, są skrajnie biedni, większość przeszła ) przez Syberię i łagry; trzeba pomóc im przeżyć. Wojna skończyła się dla nich 40 ) - ) -50 lat temu. Teraz chodzi wyłącznie o sprawy bytowe. Ich przeciwnicy z NKWD i ) Armii Czerwonej dostali ulgi, emerytury, otrzymują od państwa pomoc, mają ) specjalną opiekę lekarską. Chodzi o to, żeby żołnierzom UPA wyrównać szanse. ) Cynicznie można powiedzieć, że nie zostaną uznani za bohaterów, ale raczej za ) ofiary II wojny światowej. Młodzi ludzie na zachodniej Ukrainie podczas wojny ) nie mieli wielkiego wyboru - mogli wstąpić do UPA, Armii Czerwonej albo uciec ) na Zachód. Na tym polega dramat tego pokolenia. ) ) Czy rząd w Kijowie chce szczerze pomóc żołnierzom UPA? Projektów ustaw o ) przyznaniu im praw kombatanckich było już kilka, ale żaden nie przeszedł w ) parlamencie. Wydaje się, że władze lansowały kolejny wyłącznie ze względów ) propagandowych. ) ) - Możliwe, że władze kierują się właśnie taką logiką. Wiem jednak, że w Kijowie ) ) jest cała grupa historyków pracujących nad ustawą, którzy podchodzą do tego jak ) ) najbardziej poważnie i mają jak najbardziej uczciwe intencje. ) ) Podejrzewam natomiast, że administracja prezydenta stosuje całkiem inną ) manipulację. W krótkim czasie z otoczenia prezydenta oprócz projektu przyznania ) ) uprawnień kombatanckich żołnierzom UPA wyszedł dokument o obchodach rocznicy ) Rady Perejasławskiej z 1654 r., po której Ukraina praktycznie weszła pod wpływ ) Rosji, o obchodach urodzin ostatniego I sekretarza Komunistycznej Partii ) Ukrainy Wołodymira Szczerbickiego. Moim zdaniem ma to związek z tym, że po raz ) pierwszy na Ukrainie powstała opozycja antyprezydencka, która ma wpływy zarówno ) ) na wschodniej, jak i na zachodniej Ukrainie, która łączy zwolenników prawicy i ) lewicy, ludzi mówiących na co dzień po rosyjsku i po ukraińsku. Najłatwiej jest ) ) ich zwaśnić za pomocą historii. Administracja prezydenta celowo podejmuje ) kontrowersyjne tematy historyczne, żeby stworzyć pole potencjalnego konfliktu. ) Podzieloną Ukrainą będzie łatwiej rządzić, dlatego władza sięga po tego rodzaju ) ) manipulacje. ) ) Trudność dialogu o UPA i o Wołyniu polega także na tym, że polscy historycy ) badają to zjawisko od pewnego czasu, natomiast na Ukrainie zainteresowanie ) Wołyniem dopiero się zaczyna. Przeprowadzenie rzetelnych badań jest bardzo ) ważną sprawą. Podejrzewam, że na Wołyniu konflikt narodowościowy między ) Polakami i Ukraińcami nałożył się na wojnę domową z elementami krwawego buntu ) społecznego. Nie można na niego patrzyć wyłącznie przez okulary narodowościowe. ) ) W czasie II wojny światowej ze względu na czołgi i samoloty partyzantka nie ) mogła działać w stepie, ale musiała ukrywać się w lasach. Jedyny wielki ) kompleks leśny na Ukrainie jest na Polesiu, na północy Wołynia. Tam swoje ) oddziały mieli wszyscy: Polacy, Ukraińcy, lewica, prawica, partyzantka ) komunistyczna, oddziały żydowskie, faszyści i zwykli bandyci. Sprowadzanie ) wydarzeń wołyńskich do konfliktu dwóch narodów byłoby zbyt proste. ) ) Jaki był stosunek kierownictwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) do ) tego konfliktu? Czy były otwarte wezwania do zabijania Polaków? Czy władze OUN ) mogły powstrzymać rzezie? Czy miały świadomość, że sytuacja wymyka się spod ) kontroli? ) ) - Władze OUN mocno przeliczyły się, co oczywiście nie zdejmuje z nich ) odpowiedzialności. Czy był jednoznaczny rozkaz wzywający do mordowania Polaków? ) ) Tego się można tylko domyślać, ale prawdopodobnie był. Mykoła Lebedź, ówczesny ) szef OUN, otwarcie pisał w swojej pierwszej książce o historii UPA, że Polacy ) dostali rozkaz opuszczenia Wołynia. Nie pisał, rzecz jasna, co miało się stać z ) ) tymi, którzy nie posłuchali, ale można się domyślić. Większość ludzi z ruchu ) banderowskiego, z którymi rozmawiałem i którzy potem przeszli do opozycji, ) mówi, że wydarzenia wołyńskie były jednym z największych błędów. Rozpoczęto ) akcję zastraszania, ale nikt nie zdawał sobie sprawy, jak groźny mechanizm ) uruchomiono. Powtarzam, że to nie zdejmuje odpowiedzialności z przywódców OUN- ) UPA. Byli oni może dobrymi partyzantami, ale nie potrafili wybiegać myślą do ) przodu i kalkulować w kategoriach politycznych. ) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Korzenie tragedii wołyńskiej I 14.07.03, 02:21 Rozmowa z Ryszardem Torzeckim 11-07-2003, ostatnia aktualizacja 11-07-2003 19:18 Wołyńską tragedię poprzedziły dziesiątki lat konfliktu i liczne błędy popełniane po obu stronach. A większa odpowiedzialność spoczywa zawsze na tej stronie, która sprawuje władzę - mówi prof. Ryszard Torzeckim w rozmowie z Izą Chruślińską czytaj dalej » Od redakcji Dla ludzi, którym leży na sercu przyjaźń ukraińsko-polska, rzezie wołyńskie rozpoczęte nocą 11 lipca 1943 r. są tematem najtrudniejszym. Wedle szacunków polskich historyków zginęło wówczas około 60 tys. Polaków, zaś wedle obliczeń historyków ukraińskich - 20 tys. Ukraińców. Prof. Ryszard Torzecki jest polskim przyjacielem Ukrainy. Prof. Jarosław Hrycak jest ukraińskim przyjacielem Polski. Obaj wielokrotnie wracali do tragedii wołyńskiej. Obaj byli strażnikami prawdy, pamiętając jednocześnie, by język opisujący mord wołyński uwzględniał historyczny kontekst zbrodni i nie ranił pamięci niegdysiejszych wrogów, a dziś przyjaciół. Wreszcie obaj dawali partnerowi w debacie prawo do własnego zdania, nie przekonywali na siłę, nie dowodzili, że w sprawie Wołynia istnieje tylko jedna racja. Warto zwrócić uwagę na obustronną ostrożność w interpretacjach. Czy był rozkaz centralnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej Armii nakazujący mordowanie polskiej ludności? Zdaniem polskiego historyka - raczej nie. Chyba jednak był - sądzi Ukrainiec. Obaj narażają się tymi słowami wielu swoim rodakom. Przez długie dziesięciolecia nad mordami wołyńskimi panowało milczenie. Polacy nie mogli o tym mówić głośno. Większość Ukraińców - jakkolwiek paradoksalnie by to brzmiało - nie miała pojęcia, że na Wołyniu zdarzyło się coś tak potwornego. Upadek dyktatury otworzył Polakom usta, pozwolił też Ukraińcom przyjrzeć się własnej historii. Na Ukrainie Wołyń stał się tematem najpełniejszej i najburzliwszej publicznej debaty ostatnich 12 lat. Polakom trudno w to uwierzyć, lecz dyskusje na temat Wołynia bardziej skupiały uwagę niż roztrząsanie największej tragedii współczesnej Ukrainy - zaplanowanego przez Stalina Wielkiego Głodu lat 30. Wołyń jest wielką sprawą dla obu narodów. Po obu stronach padały - i pewnie będą padać - słowa gniewu i oburzenia. Ale byli też ludzie wzywający do pojednania, tacy jak Ryszard Torzecki i Jarosław Hrycak. W tych szczególnych dniach warto posłuchać ich głosu. Paweł Smoleński Iza Chruślińska: Jak Pan, historyk, a więc człowiek patrzący na wydarzenia z pewnego dystansu, widzi kontekst konfliktu polsko-ukraińskiego w okresie II wojny światowej? Prof. Ryszard Torzecki: Uważam, że Polacy, oceniając ten konflikt, a zwłaszcza wydarzenia na Wołyniu, zbyt łatwo zapominają o jego przyczynach, o błędach, jakie popełniła strona polska. Mówią tylko o odpowiedzialności strony ukraińskiej, a dokładniej - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Procesy polityczne rzadko kiedy powstają deus ex machina. Nie sposób patrzeć na wydarzenia na Wołyniu, nie biorąc pod uwagę konfliktu polsko-ukraińskiego, który od końca XIX w., od momentu odrzucenia przez Polaków z Galicji ukraińskich postulatów ugody, narastał aż do punku kulminacyjnego w latach okupacji i zaraz po niej. Nie należy zapominać, że na początku XX w. stosunki polsko-ukraińskie zaostrzyły się pod wpływem wzrastających w społeczeństwie wpływów Narodowej Demokracji. Potem wojna polsko-ukraińska z lat 1918-19 skłóciła oba narody jeszcze bardziej. Sprawa skomplikowała się po powstaniu II RP, kiedy około 5 mln Ukraińców znalazło się w państwie polskim. Próby pozytywnej wobec nich polityki nie udały się, od samego początku po polskiej stronie przewagę miały opcje wyrastające z endecji. Na różne sposoby ograniczano wszelkie ukraińskie ruchy społeczne lub narodowe, wzniecając tłumione potem siłą niepokoje. Niektóre z tych działań można wytłumaczyć koniecznością utrzymania porządku w młodym, wielonarodowościowym kraju. Jednak połączenie parcelacji wielkiej własności ziemskiej z polską kolonizacją, przede wszystkim na Wołyniu, było wymierzone bezpośrednio przeciwko Ukraińcom. Tam przecież panował straszliwy głód ziemi. Antagonizm polsko-ukraiński zaostrzyły też ustawy o szkolnictwie i języku urzędowania z 1924 r. Doprowadziły one do marginalizowania szkolnictwa ukraińskiego powstałego w wyniku pracy u podstaw kilku pokoleń Ukraińców. Z kategoryczną odmową, wręcz masowymi protestami, spotykały się próby powołania we Lwowie uniwersytetu ukraińskiego. Było to kolejne wyzwanie rzucane Ukraińcom. W 1929 r. powstała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. To była w znacznym stopniu reakcja na polską politykę. OUN odpowiadała na nią akcjami sabotażu i terrorem, zabijając polskich polityków i ukraińskich ugodowców. W odwecie rząd polski przeprowadzał pacyfikacje, akcje represyjne z wieloma ofiarami, apogeum tamtych wydarzeń stanowiło palenie cerkwi. Jednak przyczyną krańcowego nasilenia wrogości Ukraińców do Polaków była polityka narodowościowa polskich rządów po śmierci Piłsudskiego, polityka niezgodna z linią Marszałka. Główną odpowiedzialność za tzw. politykę wzmacniania polszczyzny na Wschodzie ponoszą marszałek Edward Rydz-Śmigły i gen. Tadeusz Kasprzycki, minister spraw wojskowych. Co składało się na tę politykę? - Popierano regionalizmy: Łemków, Bojków, Hucułów. Ze służby leśnej, łączności, komunikacji, poczty usuwano element niepewny, czyli Ukraińców. Burzono cerkwie, a nawet przy pomocy żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza starano się siłą nawrócić część Ukraińców na katolicyzm. W warunkach narastającego zagrożenia była to polityka samobójcza. Ani działania z lat 20., ani polityka z lat 1935-39 nie przyniosły oczekiwanych przez rząd rezultatów. Wręcz przeciwnie, przyczyniły się do konsolidacji obozu narodowego Ukraińców i do spotęgowania nastrojów nacjonalistycznych, które kryły również zapowiedź odwetu. Wspomniał Pan o innej wizji polityki wobec Ukraińców - Piłsudskiego. Co się na nią składało? - Piłsudski był zwolennikiem polityki asymilacji państwowej, a nie narodowościowej, ale zabrakło mu konsekwencji w jej wprowadzaniu pomimo całej sympatii do Ukraińców. W 1927 i w 1928 r. miały miejsce dwie nominacje, które zostały uznane za wyzwanie rzucone endecji. Wojewodą lwowskim został Piotr Dunin-Bąkowski, a Henryk Józewski wojewodą wołyńskim. Ten ostatni przygotował tzw. tezy wołyńskie, czyli wytyczne dla polskiej polityki wobec mniejszości ukraińskiej. Chodziło o to, aby wprowadzić inną politykę na Wołyniu niż w Galicji. Wśród osób zajmujących się tymi kwestiami istniała świadomość, że na Wołyniu nie było trudno wzniecić pożar. Dlatego Józewski zaproponował odtworzenie granicy pomiędzy Wołyniem a Galicją Wschodnią, czyli tzw. kordonu Sokala, tak aby nie przenikały tam wpływy nacjonalistyczne z Galicji. Wychodził z założenia, że ludność ukraińską powinno się różnymi metodami pozyskać dla spraw państwa. Temu celowi miały być podporządkowane zarówno administracja, jak i szkolnictwo, a także polityka wobec spółdzielczości i organizacji społecznych. W zamian za lojalność państwową dopuszczano np. język ukraiński w administracji publicznej, propagowano potrzebę rozwoju kultury ukraińskiej. To była jakaś próba wyjścia naprzeciw postulatom Ukraińców, choć z ukraińskiego punktu widzenia bardzo kontrowersyjna. W praktyce polityka Józewskiego polegała przede wszystkim na zabieraniu z ruchu ukraińskiego najbardziej wartościowych ludzi i próbie ich asymilacji. Wszelkie inicjatywy podlegały kontroli administracyjnej, odstępstwo od założeń kończyło się zazwyczaj rozwiązaniem organizacji, a nawet policyjnymi represjami. To nie była polityka licząca się z interesami Ukraińców, nawet umiarkowani nie godzili się na złudne często i zależne od kaprysu lokalnego urzędnika koncesje. Jednak nawet ta próba wprowadzenia i Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Korzenie tragedii wołyńskiej II 14.07.03, 02:24 nnej polityki wobec mniejszości ukraińskiej napotkała silny opór endecji, kresowej administracji, polskich osadników na kresach. Dominowało hasło: "My się z nimi - Ukraińcami - rozprawimy". Co gorsza, pojawił się i utrwalił wówczas mit spokojnego Wołynia, który trwał mimo wszystkich zatargów i mimo silnych wpływów komunistycznych. Znikł on dopiero w wyniku bratobójczych walk w latach 1942-44. Ze zgrozą obserwuję odrodzenie się tego mitu we współczesnych publikacjach. Po śmierci Piłsudskiego koncepcji, którą próbował wprowadzać Józewski, zabrakło poparcia. Działalność OUN była wodą na młyn endeckich i podobnych im orientacji. Skrajny nacjonalizm polski zetknął się z młodym, prężnym nacjonalizmem ukraińskim. Zatarg nasilił się krótko przed wybuchem wojny, kiedy to młodzież ukraińska z Galicji poszła walczyć o ukraińskie państwo na Zakarpaciu [działacze ukraińscy próbowali na tym oderwanym od Czechosłowacji skrawku zbudować państwowość ukraińską; próbę tę udaremnili Węgrzy, anektując Zakarpacie - red.]. Rydz kazał strzelać do tych, którzy przechodzili przez granicę. W rezultacie, kiedy w 1939 r. weszli na ziemie wschodnie Sowieci, część Ukraińców w pierwszym odruchu ich wsparła. Później zaś główne ukraińskie siły niepodległościowe związały się z Niemcami, nie wierząc, że z Polską uda się im dojść do porozumienia. Co Pana zdaniem mogło sprawić, że konflikt na Wołyniu stał się aż tak tragiczny? - Tu działały czynniki emocjonalne, zadawnione urazy, porachunki, także sąsiedzkie. Na atak odpowiadano atakiem. Nie zapominajmy, że to była chłopska wojna, w której mordowano się wzajemnie, używając metod i sposobów znanych w wiekach poprzednich. Wspominałem o głodzie ziemi na tych terenach. Ziemię w okresie międzywojennym dawano tylko osadnikom polskim. Pomijanie Ukraińców przy parcelacji było jedną z ważniejszych przyczyn konfliktu. Kolonizacja w dużym stopniu wynikała z założeń Wincentego Witosa; twierdził on, że tylko polski chłop zdoła ocalić dla Polski ziemie na Kresach Wschodnich, bo je zagospodaruje i obroni. Nie należy jednak zapominać o czynnikach zewnętrznych. Bez wątpienia przykład, jaki dało najpierw NKWD, a później hitlerowcy, wpłynął na zastosowanie krwawego terroru jako środka walki z przeciwnikami. Partyzantka sowiecka nigdy i nigdzie nie wpływała pozytywnie na sprawy polsko-ukraińskie, a Niemcy stale wykorzystywali jednych przeciw drugim. Jak polskie władze, w podziemiu i na emigracji, wyobrażały sobie rozwiązanie kwestii ukraińskiej? - Ogólnie można powiedzieć, że nie doceniono wagi problemu. Stanowiska władz podziemia były dość zróżnicowane. Byli zwolennicy ostrego kursu wobec Ukraińców, takie stanowisko reprezentował pierwszy delegat rządu RP Cyryl Ratajski. Gen. Grot-Rowecki dostrzegał konieczność pozytywnego rozwiązania kwestii ukraińskiej. Jednak miał on w tych sprawach tylko częściowe poparcie władz podziemia i opinii społecznej. Popierał go m.in. następca Ratajskiego Jan Piekałkiewicz. Sprawa pozyskania Ukraińców, a nawet prób zneutralizowania ich wrogiej postawy wobec Polski miała bardzo nikłe zrozumienie wśród różnych orientacji politycznych, wśród kresowiaków, a także w Biurze Wschodnim Delegatury. Nie zostało opublikowane w tej sprawie żadne stanowisku rządu RP na wychodźstwie, choć projekty takie były tworzone. Wydaje się, że w podziemiu zwyciężyły te siły, które nie zamierzały pertraktować z Ukraińcami, choć nawet one, zakładając, że granice pozostaną takie jak przed wojną, nie mogły zanegować istnienia problemu ukraińskiego. Strona polska nie umiała i nie zdołała przedstawić rozwiązania kwestii ukraińskiej, ale trzeba przyznać, że nie sprzyjały temu warunki zewnętrzne. Kwestia ukraińska w okresie II wojny światowej była podporządkowana kwestii granicy na Wschodzie, była pochodną stosunku ZSRR do Polski. Z tego właśnie wynikała ta szamotanina koncepcji, od pomysłów odrodzenia polityki federalizmu czy równouprawnienia ludności ukraińskiej na kresach, poprzez próby zlekceważenia problemu, aż do zamiarów wysiedlenia Ukraińców z zachodniej Ukrainy w porozumieniu z Sowietami. Próby rozmów z Ukraińcami podejmowano od 1941 r., ale aż do połowy 1943 r. to były tylko sondaże. Dodam, że nawet te były utrudniane i torpedowane na różnych szczeblach, od okręgów po Biuro Wschodnie. Rozmowy wznowione w drugiej połowie 1943 r. też nie przyniosły żadnych rezultatów. Brak było impulsu i rozkazu ze strony rządu, wydana w 1943 r. Odezwa [Krajowej Reprezentacji Politycznej - red.] do Narodu Ukraińskiego była raczej prowokacją dla strony ukraińskiej, wskazywała na całkowity brak zrozumienia wagi problemu. Kiedy po wojnie rozmawiałem z płk. Janem Rzepeckim, kierownikiem Biura Informacji i Propagandy AK, czy majorem Henrykiem Pohoskim, szefem II Oddziału, przyznali, że nawet po wydarzeniach na Wołyniu nie stać ich było na żadne nowe koncepcje wobec Ukraińców, proponowali co najwyżej powrót do koncepcji asymilacji państwowej. Eksterminacja, ludobójstwo - jak Pan Profesor ocenia zasadność posługiwania się tego typu terminologią w odniesieniu do wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-44? - Ci, którzy posługują się terminem eksterminacja, mówiąc o wydarzeniach na Wołyniu, nie uwzględniają wielu racji historycznych. Na podstawie znanych mi dokumentów polskich, ukraińskich i przekazów ustnych nie można uznać, aby działania partyzantki ukraińskiej zmierzały w sposób świadomy i celowy do eksterminacji ludności polskiej. Wprawdzie kierownictwo OUN chciało się pozbyć ludności polskiej z tych terenów, gdyż uznawano ją za przeszkodę dla tworzenia państwa ukraińskiego, nie planowało jednak jej fizycznego wyniszczenia. Akty tego rodzaju były często żywiołowym odruchem mas i lokalnych dowódców, w wielu wypadkach akcja wymknęła się spod kontroli UPA, w innych nie umiano lub, co należy podkreślić, nie chciano nad nią zapanować. To była wojna wyjątkowo okrutna, ale jednak wojna. Wytępienie narodu polskiego nie zostało zamierzone. Jeśli chodzi o ludobójstwo, to każde wzajemne wyrzynanie się ludzi jest ludobójstwem, ale po obu stronach. Konflikt i na Wołyniu, i w Galicji podsycany przez stronę sowiecką pociągał za sobą ofiary z obu stron, ofiarami byli i Polacy, i Ukraińcy, choć ofiary po stronie polskiej były znacznie większe. Kontekst wołyński rzutuje na polski sposób postrzegania UPA. Czym wedle Pana była UPA? - Widzę UPA jako formację walczącą o niepodległość Ukrainy. Przeprowadziłem setki rozmów, m.in. z Janem Rzepeckim, Antonim Sanojcą, Henrykiem Pohoskim - dla nich to była partyzancka armia utworzona do walki o niepodległe państwo ukraińskie. Ich zdaniem celem UPA nie było mordowanie Polaków wbrew rozpowszechnionemu i wówczas, i dzisiaj w Polsce przekonaniu. Trzeba pamiętać, że na tych ziemiach toczyła się tragiczna walka o to, kto ma być tam panem. Stąd brał się ten straszny przelew krwi. I nie wolno tracić z pola widzenia również inspiracji sowieckiej. Historyk czy publicysta, który zajmuje się dziś tymi problemami, jest ciągle narażony na zarzut stronniczości, hołdowania propolskiej bądź proukraińskiej postawie. Pana Profesora zdaje się też to dotyczy? - Niestety, tak, to są sprawy bardzo bolesne. Na to, co wydarzyło się pomiędzy Polakami i Ukraińcami w okresie II wojny światowej, w tym na wydarzenia na Wołyniu, wpłynął w znacznym stopniu konflikt polsko-ukraiński z okresu dwudziestolecia międzywojennego. My, Polacy, robiliśmy swoje, mamy w tym część odpowiedzialności, a Ukraińcy swoją część, jedni i drudzy błądzili. Można pytać, kto jest bardziej odpowiedzialny. Według mnie zawsze ten, kto ma władzę. Przed wojną Polacy, w czasie wojny Sowieci i Niemcy. Jednak uważam, że wzajemne oskarżanie się prowadzi donikąd. Potrzebne są rzetelne badania po obu stronach. To ważne, gdyż teraz brakuje równowagi, ukraińskie bada Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Korzenie tragedii wołyńskiej III 14.07.03, 02:27 ukraińskie badania są jednak mało rozwinięte, a strona polska skupia się na polskich ofiarach, mało rozpatruje podłoże narodowe i społeczne tego, co się stało, i nie bada z należytą uwagą win Sowietów, którzy starali się ten konflikt wygrywać dla własnych celów. Celem tych badań powinno być poznawanie wydarzeń i zrozumienie całości uwarunkowań. W moim przekonaniu tylko to pozwoli na zasypanie przepaści, jaka dzieli nasze narody, i na wybaczenie wzajemne krzywd, bo o zapomnieniu pewno będzie trudno mówić. Procesowi pojednania nie będzie służyć budowanie pomnika ofiar Wołynia, gdyż trzeba mówić w tym kontekście o polskich i ukraińskich ofiarach wojny, w kontekście błędnej polityki jednych i drugich. Nie służy pojednaniu również nazywanie UPA organizacją zbrodniczą. Prof. Ryszard Torzecki - jeden z najwybitniejszych polskich specjalistów w kwestii relacji polsko-ukraińskich XX w., obronił doktorat na Uniwersytecie Łódzkim na temat: "Kwestia ukraińska w polityce II Rzeszy (1933-1945)", w latach 70. i 80. pracownik Instytutu Historii PAN. Napisał m.in.: "Kwestia ukraińska w Polsce w latach 1923-1929", Kraków, 1989; "Polacy i Ukraińcy. Sprawa ukraińska w czasie II wojny światowej na terenie II Rzeczypospolitej", Warszawa, 1993 Iza Chruślińska jest publicystką, autorką książki „Była raz »Kultura «. Rozmowy z Zofią Hertz” Rozmowa z Ryszardem Torzeckim www1.gazeta.pl/wyborcza/1093892,34591,1570339.html?as=2&ias=2 Odpowiedz Link Zgłoś
adam.xx Moja ocena strony ukrainskiej 14.07.03, 05:16 Dobre materialy Bonobo. Czesc z nich czytalem poprzednio ale nie wszystkie. Lektura jeszcze bardziej umocnila we mnie przekonanie ze Ukraina chce sie po prostu wywinac i nie dojzala do zrozumienia przeszlosci. W kilku miejscach odwolywali sie do pojednania Polski z Nemcami zapominajac ze denazyfikacja byla przeprowadzona duzo wczesniej, kogo dalo sie zlapac zostal ukarany, i nikt nie negowal ludobojstwa. Dla dobra Europy i Swiata masakry na Wolyniu musza byc uznane na arenie miedzynarodowej za ludobojstwo ze wszystkimi konsekwencjami bo tych definicji nie mozna naciagac. Jesli pojdziemy na takie sliskie kompromisy to stworzymy pretekst i zagrozenie na przyszlosc. Odpowiedz Link Zgłoś