Gość: meerkat
IP: 152.75.142.*
25.07.03, 17:27
Billowi dobrze mówić: on nie staje do przyszłorocznych wyborów.
Natomiast tych 9cioro karłów z partii demokratycznej musi
krytykować Busha, bo żadnego pozytywnego programu nie ma.
Dlatego sądzę, że ataki będą nie tylko trwały, ale nawet się
nasilą, jeśli czas nie zacznie pracować na korzyść demokratów.
Być może Hillary dołączy do puli pretendentów, co by tłumaczyło,
dlaczego wbrew sensownym skądinąd zaleceniom Clintona krytykuje
Busha jra aż miło.