nautilus.pompilius Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 15.11.07, 15:58 Awanturował się, wygląda na to, że słusznie go popieścili prądem. Odpowiedz Link Zgłoś
mikronezja Tylko pytanie co go tak zeźliło, 15.11.07, 16:14 dlaczego tak długo się nie znalazł nikt znający język by się zapytać o co mu chodzi ? I co robił ten stojący gruby policjant z tą pałką na samym końcu filmu ? A ten człowiek mógł doznać zawału z nerwów i z tego, że na nim 3 facetów siedziało ... jak zagonione zwierzę przez "cywilizowanych" "ludzi" (co języków nie rozróżniają na lotnisku) Odwiedź Kanadę, czeka na ciebie z otwartymi rękami, na lotnisku ci pomogą, ludzie są uczynni i przyjaźni ... :(( Odpowiedz Link Zgłoś
pit_44 [...] 15.11.07, 16:32 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
wujekjurek Re: Tylko pytanie co go tak zeźliło, 15.11.07, 18:58 Nie chcę winić zmarłego za tę sytuację ale nie mogę zrozumieć dlaczego on przez 10 godzin nie mógł sie wydostać z tego lotniska. Zachowanie policjantów jest godne kary ale oni chyba nigdy nie mieli takiego przypadku, żeby dorosły mężczyzna był tak bezradny. Nawet jeśli nie znał języka, to mogł przecież pokazać komuś swój paszport i bilet i patrzeć prosząco w oczy. Krótko mówiąc tragedia. Odpowiedz Link Zgłoś
qqazz Re: Tylko pytanie co go tak zeźliło, 15.11.07, 20:19 Zaginął jego bagaż to go zeźliło a obsługa była strasznie niekomunikatywna to miedzynarodowy port lotniczy i psim obowiązkiem obsługi jest zapewnienie informacji dla korzystajacych z niego, czy ty byś sobie tak po prostu poszedł stamtąd? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wujekjurek Re: Tylko pytanie co go tak zeźliło, 15.11.07, 21:16 Codziennie, na całym świecie tysiącom ludzi giną bagaże. Prawdopodobnie policjantom nie przyszło do głowy, że ktoś może być tak mało rozgarnięty. Na międzynarodowym lotnisku w takim mieście oni chyba widzieli już najdziwniejszych ludzi a ten nieszczęśnik musiał się bardzo wyróżniać. Mimo wszystko nadal nie rozumiem dlaczego potraktowali go prądem. Odpowiedz Link Zgłoś
ghotir Re: Tylko pytanie co go tak zeźliło - wujekjurek 18.11.07, 01:40 Dotychczas traktowalem Cie z szacunkiem. W swoich postach zamieszczonych na tym watku winisz ofiare, smiertelna, za bycie zamordowanym. Moj szacunek dla Ciebie ulotnil sie. Odpowiedz Link Zgłoś
noszfak Re: Tylko pytanie co go tak zeźliło - wujekjurek 18.11.07, 02:58 Czy fakt, że zmarł, usprawiedliwia jego agresywne zachowanie? Nie wiem jak w Kanadzie traktuje się agresywnych ludzi, czy jest to rutynowa akcja. W artykule autor napisał, że Polak nie był agresywny. Dla mnie to było agresywne zachowanie, uprawniające do interwencji Policji. Odpowiedz Link Zgłoś
ghotir Re: Tylko pytanie co go tak zeźliło - wujekjurek 18.11.07, 06:29 noszfak napisał: "Dla mnie to było agresywne zachowanie, uprawniające do interwencji Policji." Bylo to zachowanie uprawniajace do pozbawienia zycia czlowieka? Odpowiedz Link Zgłoś
kylax A czy polska policja potrafi odroznic jezyki? 15.11.07, 20:14 Wielce madrzy Polacy oczywiscie nie maja problemow z rozroznieniem hiszpanskiego od portugalskiego, chinskiego od japonskiego czy zulu od suahili. Odpowiedz Link Zgłoś
wujekjurek Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 15.11.07, 18:52 Policjantów było chyba trzech więc mogli go obezwładnić rękami i założyć mu kajdanki. Inna sprawa to dlaczego 40-letni mężczyzna przez 10 godzin nie potrafił się wydostać z lotniska? Ludzie dwa razy starsi od niego, też bez znajomości języków, podróżują po świecie i nie mają takich problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
hubert100 Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 16.11.07, 00:31 Nie byl taki madry jak ty co nawet do wychodka znajdziesz droge. Wuju,wuju podrap sie po....glowia ale po tej "miniaturowej". Wujekjurek, dwie kulki i ogorek. Odpowiedz Link Zgłoś
ghotir Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 18.11.07, 01:35 nautilus.pompilius napisał: "Awanturował się, wygląda na to, że słusznie go popieścili prądem." NIe wiadomo dlaczego ten pasazer awanturowal sie. Wiadomo, ze policjanci zamordowali tego pasazera. Slusznie? To sprawa Twojego sumienia, nautilus.pompilius. Odpowiedz Link Zgłoś
noszfak Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 18.11.07, 03:06 > NIe wiadomo dlaczego ten pasazer awanturowal sie. Nie wiadomo dlaczego, wiadomo, że mierzył krzesłem w pasażerkę próbującą mu pomóc, potem próbował rozbić szybę. Na takie zachowanie na lotnisku Policja musi reagować. To był wypadek. Nie można winić Policji za to, że wykonują swoją pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
ghotir Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 18.11.07, 06:31 noszfak napisał: "Nie można winić Policji za to, że wykonują swoją pracę." Praca policji jest zabijanie ludzi? Odpowiedz Link Zgłoś
trzymilionowy.post Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 15.11.07, 16:19 Gdyby nie skarga właściciela filmu do sądu, to policja cały czas by ten film przetrzymywała. Odpowiedz Link Zgłoś
kikoooo Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 15.11.07, 16:39 zamordowano człowieka Odpowiedz Link Zgłoś
r3003 Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 15.11.07, 17:13 Nie zamordowali człowieka, tylko jakiegoś tam według nich niecywilizowanego (wsłuchując się w rozmowy funkcjonariuszy wyraźnie pytają czy jest tu kroś kto zna język rosyjski, więc nie znali nawet jego narodowości, ale to rzecz poboczna). Ja się nie dziwię, że facet po 10 godzinach zaczyna tak się zachowywać, bo ja dzisiaj w naszym krajowym urzędzie po kilku godzinach też tak miałem ochotę, tylko mam mocniejsze nerwy. Ale to nie powód aby oddać 3-4 strzały z silnego, profesjonalnego paralizatora - niewielu ludzi by to przeżyło, no i dodatkowo to okładanie pałami!!! Oni go po prostu zamordowali. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Patrz wyzej 15.11.07, 20:15 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=72050803&a=72061912 Odpowiedz Link Zgłoś
and_kok kanadyjska policja to zabójcy 15.11.07, 19:17 nie ma co dodać, zabili człowieka; swobodnie mogli go obezwładnić nawet w pojedynkę ale po co, skoro jest sprzęt za ciężkie pieniądze. W domu "stara" z kolacją czeka, to trzeba faceta szybko zabić, bo takiego nie trzeba przesłuchać i odwieźć - raport lakoniczny, zmarł w trakcie rutynowych czynności i heja do domu na kolacje i "starą kanadyjkę" pokołysać. Pewnie, zabić człowieka, bo z takim mniej kłopotu. tfu... pieprzyć kanadyjską policję. ktoś powinien rozpieprzyć strony kanadyjskiej ambasady i namazać im tam MORDERCY i porobić linków może na jakiś czas się przebudzą. Każdego za to powinni w sieci sponiewierać bez skrupułów. Odpowiedz Link Zgłoś
qqazz Skandal 15.11.07, 20:22 Już ktos to napisał tylko powtórzę jak mozna używać takich srodków obezwładniających skoro mozna spokojnie sobie poradzic przy uzyciu siły fizycznej, w Polsce w takiej sytuacji byłby z miejsca areszt na 3 mce a i wyroki tez niemałe, i powtórzę ze psim obowiazkiem obsługi jest zapewnić pasażerowi informację skoro nie mogli się dogadać powinni sciągnac tłumacza mieli na to 10 godzin. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hubert100 Re: Skandal 16.11.07, 00:23 Widzieliscie jak ten ostatni na koncu dobijal go pala na sztorc. Ciekawe gdzie? moze w oko? Chlopcy"spisali" sie na schwal. Powinni juz na drugi dzien byc w samolocie do Iraku aby pomoc w zakladaniu demokracji i wolnosci.Po co bylo to wszystko potrzebne? Mogli od razu mu wpakowac kule w glowe,nie meczyl by sie.No ale by sie pozbyli "treningu" na zywo. Gdzie jest ten posrany, smierdzacy De Odor co sie rozpisywal o "swietnosci" policji tytaj? Moze wypowie sie teraz ta swoja parszywa morda?? Odpowiedz Link Zgłoś
ku-ba Re: Skandal 16.11.07, 01:33 sqoorwysyny nazistowsko-kanadyjskie bydlaki.To juz nie wazne kogo zakatrupili,to byl czlowiek widocznie znerwicowany na cos po 10 godz.mogl byc tam kazdy,choc teraz sie zastanawiam czy oby?.Te chooje nazistowskie maja widocznie antyterorystyczny trening-zabic kaZdego kto sie krzywo patrzy. Mam nadzieje ze kropka tego nie wykropkuje bo by to znaczylo ze uczestniczy w zmowie milczenia na temat tragedii a ja mam ludzkie prawo byc z tego powodu zniesmaczony. Odpowiedz Link Zgłoś
hubert100 Re: Skandal 16.11.07, 02:47 Krzyczeli Russian,Russian (Rus,Rus).Jak nie czarny i nie mowi po angielsku to Rus. A tu pomylka- zastrzelili obywatela "bratniego" kraju, czlonka NATO. Putin powinien sie w to "wlaczyc" bo te mieczaki z polskiego rzadu nie zareaguja tak jak potrzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Przez miesiac spaslaki kanadyjskie klamaly jak psy 16.11.07, 04:20 Rzekomo ten gosc byl agresywny do tych kraweznikow! Oddano dwa strzaly do goscia, ktory nawet nie rozmawial po angielsku i bylo to wiadome dla tych bydlakow - yebac Kanadoli, bo to mordercy Indian! Odpowiedz Link Zgłoś
ghotir Re: Skandal - Hubert 18.11.07, 01:55 hubert100 napisał: "te mieczaki z polskiego rzadu nie zareaguja tak jak potrzeba" Obawiam sie, ze Hubert ma racje. Polski rzad prawdopodobnie przyjmie pozycje naszych zakochanych w zachodzie forumowiczow, ktorzy twierdza, ze ofiara byla sama sobie winna. Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 video 16.11.07, 04:10 youtube.com/watch?v=qHKk5qQRzL4 Tego z gazety nie da sie ogladać Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Re: video 16.11.07, 15:35 Nie chca ogladac, bo nie chce sie wkurzac. Ale jedna taka swinie na kanadyjskie granicy spotkalem w 2006 roku w okienku "emmigration". Agresywane pytania, szukanie dziury w calym, bezczelnosc, ktora, jak sadze, wyzwolilo w tym niedoszlym gestapowcu, moje polskie nazwsko i imie. Jak pisze Der Spiegel, polski rzad zazadal wyjasnien od Kanadoli. I slusznie, nie ma sie dawac ponizac. PF Odpowiedz Link Zgłoś
hubert100 Re: video 16.11.07, 16:10 Na video slychac bylo jak krzyczeli: Russian, Russian.Putin powinien sie w to "wlaczyc". Moze udalo by sie "doszukac" troche rosyjskiej krwi w tym Polaku?? A Putina to sie boja!! Odpowiedz Link Zgłoś
ghotir Re: video - PF 18.11.07, 01:48 polski_francuz napisał: "Nie chca ogladac, bo nie chce sie wkurzac." I slusznie. Po co denerwowac sie traktowaniem Twoich ziomkow przez rozne kraje. Lepiej denerwuj sie na traktowanie Ciebie przez te rozne kraje. Koszula blizsza cialu. I to, ze Ty wciaz zyjesz a tamten facet nie to tylko sprawa Twojego zdenerwowania. Zniesmaczyles mnie, PF. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Re: video - PF 18.11.07, 08:48 To ze sie zdenerwuja nie przywroci mu zycia. Wspolczuje matce. Czekala na syna i chciala z nim firme otworzyc. Eh, pieski swiat. Pozdro PF Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Re: video - PF 20.11.07, 01:42 polski_francuz napisał: > Wspolczuje matce. Czekala na syna i chciala z nim firme otworzyc. > > Eh, pieski swiat. Pierwszy ludzki wpis jaki tutaj widze w Twoim wykonaniu, gostek! Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 16.11.07, 14:12 Policjanci zachowuja sie jak zwyrodniali oprawcy gestapowcy z obozu koncentracyjnego. Ten czlowiek byl bezbronny, 4 policjantow nie moglo zalozyc mu po prostu kajdankow? Przeciez nawet gazu nie trzeba bylo uzywac, nie mowiac juz o paralizatorze. Czy tego rodzaju zachowanie ma na celu pokaz sily policji i zastraszenie spoleczenstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: Nowomowa zywcem z PRLu 16.11.07, 16:01 w komentarzu lotniska w Vancouver. Bezczelnie mowia, ze ich procedury sa zgodne z zapewnieniem bezpieczenstwa i potrzebami pasazerow! "Our review is not complete. Based on our review to date, we are confident that our current procedures meet the safety and security needs of our customers. We realize that this is an isolated and highly unusual set of circumstances. We understand that you have many questions. We may not be able to provide you with answers to all of those questions." www.aviation.ca/content/view/5052/117/ Odpowiedz Link Zgłoś
grzegorzlubomirski Za PRLu nawet wlos by mu z glowy nie spadl 16.11.07, 16:20 bo takie zachowanie bylo na porzadku dzinnym. Polacy zawsze robili rozrobe gdy cos bylo nie tak, czy w sklepie czy w domu. Na takie cos nawet by nikt milicji nie wezwal, a jak by wezwal do dostalby opierz ze marnuje urzedowy czas na bzdury. Powstaje pytanie kotry system jest bardziej kontrolny i totalitarny. Na Zachodzie gdy nie zachowujesz sie zgodnie z oczekiwaniem jestes poddany kotroli lub restrykjom od razu. Odpowiedz Link Zgłoś
hubert100 Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 16.11.07, 16:04 Ty wiesz, ty chyba masz racje! Nie pomyslalem o tym. "Szykuja" sie na przyszlosc.Pokazali co potrafia zrobic i jak zostali "wytrenowani". A ten Polak to im sie nawinal jak "slepej kurze ziarno". Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 16.11.07, 16:22 hubert100 napisał: > Ty wiesz, ty chyba masz racje! Nie pomyslalem o tym. "Szykuja" sie > na przyszlosc.Pokazali co potrafia zrobic i jak > zostali "wytrenowani". A ten Polak to im sie nawinal jak "slepej > kurze ziarno". To nie jest pierwszy przypadek. Takie sa tendencje na kontynencie amerykanskim. Jeden z komentarzy pod video. Wracajac do zachowania pracownikow lotniska. Matka Roberta Dziekanskiego wielokrotnie prosila pracownikow lotniska o pomoc w odszukaniu swojego syna. Czy nie mogli dac jej po prostu mikrofonu, aby mogla przekazac po polsku wiadomosc dla swojego syna? Czy ci pracownicy to jakies bezmyslne i bezduszne roboty wyprane z ludzkich uczuc? Yeah, when I lived in Arizona the cops pushed a guy out of his wheel chair ~ he had no legs, and kneeled on his neck like they do here until the guy died. The cops are moving into enemy territory. Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: paralizator to nowa metoda 16.11.07, 16:50 mordowania podejrzanych bez wyrokow sadowych. W Kanadzie zamordowano juz w ten sposob 14 osob, a w USA 280. Nowa forma demokracji na amerykanskim kontynencie. Odpowiedz Link Zgłoś
tadek1247 Re: pewnie pijany był 16.11.07, 19:36 biedny chłop. Pewnie myślał, że po pijanemu wszystko mu wolno tak jak u siebie pod sklepem. Okazało się trzeba być grzecznym. Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: pewnie pijany był 16.11.07, 19:42 tadek1247 napisał: > biedny chłop. Pewnie myślał, że po pijanemu wszystko mu wolno tak > jak u siebie pod sklepem. Okazało się trzeba być grzecznym. Najpierw zapoznaj sie dokladnie ze sprawa, zanim bzdury i oszczerstwa napiszesz. Badania toksykologiczne krwi wykazaly, ze we krwi Roberta Dziekanskiego nie znaleziono alkoholu ani narkotykow!!! Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: pewnie pijany był 16.11.07, 19:48 Jesli znasz angielski to poczytaj sobie i siedz cicho, jesli nie znasz sprawy dokladnie. Test results show Robert Dziekanski had no drugs or alcohol in his system when he died minutes after police subdued him with a Taser on Oct. 13, his family's lawyer said Friday. Dziekanski died at Vancouver International Airport four minutes after police hit him at least twice with a Taser. Zofia Cisowski with her son Robert Dziekanski in Poland, before she immigrated to Canada.Zofia Cisowski with her son Robert Dziekanski in Poland, before she immigrated to Canada. (Global) Lawyer Walter Kosteckyj told CBC News he learned the results of drug and alcohol tests from the coroner's office Friday morning. www.cbc.ca/canada/british-columbia/story/2007/10/26/bc-tasernodrugs.html Odpowiedz Link Zgłoś
picard2 To zwykle morderstwo 16.11.07, 20:33 Ogladnolem dopiero teraz video.Jaki by nie był stan tego pasażera to co widzimy to zwykle morderstwo.Czterech uzbrojonych policjantów nie może opanować jednego człowieka bezbronnego inaczej jak przez 3 strzały. Nie znam stosunków polskich ale we Francji Ci policjanci i nie tylko oni byliby dzisiaj w wiezieniu.Prrwo tutaj jest proste nikt nie może się bronic w inny sposób niż napastnik to znaczy nie wolno strzelać do człowieka bez broni.Widziałem na lotnisku w Chicago nie dawno temu jak awanturujący się pasażer był łatwo opanowany przez policjanta używającego jak dużo policji na świecie metodę walki komandosów na gole ręce.Tutaj pasażer groził nożem ale jeden błyskawiczny cios w szyje go sparaliżował. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Re: To zwykle morderstwo 17.11.07, 18:31 Nie mozesz porownac Knady do Francji czy USA - to sa suwerenne kraje, a nie kolonie materialowe jak Kanada! Odpowiedz Link Zgłoś
ghotir Re: pewnie pijany był - tadek1247 18.11.07, 02:06 tadek1247, Tys jest kolejny forumowicz, ktory wini ofiare za jej smierc. Inni forumowicze juz Ci wyjasnili, ze ta szczegolna ofiara nie miala zadnego alkoholu w swoim systemie. Planujesz przeproszenie ofiary i jego rodziny za Twoje "przedwczesne" uwagi? Odpowiedz Link Zgłoś
garma Re: Tak doszło do śmierci Polaka w Kanadzie (vide 16.11.07, 20:24 Szok. Policyjne bestie. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Kanadyjskie szkoly to tragedia! 17.11.07, 04:41 Spoleczenstwo idiotow zkolonizowanych poprzednio przez Angoli, a obecnie przez Jankesow! Odpowiedz Link Zgłoś
hubert100 Re: Kanadyjskie szkoly to tragedia! 18.11.07, 03:27 Widze belus ze interesujesz sie historia Kanady.Moze zainteresuje cie jeden fakt historyczny ktorego nie latwo znalezc w ksiazkach.Jak pierwsi osadnicy z imperiem brytyjskiego ladowali w Kanadzie to obdarowywali miejscowych Indian na dowod dobrych intencji i przyjazni roznymi podarunkami jak noze, siekiery, pily itd.Dali im rowniez koce.Swietnej jakosci,cieple z angielskiej welny.Szkopul okazal sie w tym ze byly zarazone ospa.Choroba ta na kontynencie amerykanskim nigdy nie wystepowala i Indianie nie mieli zadnej odpornosci i padali jak muchy nie wiedzac dlaczego. Francuzcy osadnicy tego nie robili. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Re: Kanadyjskie szkoly to tragedia! 18.11.07, 15:44 To bardzo szlachetne ze strony Francuzow (rzadki przyklad) jednak fakt pozostaje faktem: Kanada zyje z wyprzedazy (za bezcen!) tego co posiada zagrabiona ziemia dawniej posiadana przez Indian ... co wiesz o rezerwatach, myfren? Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who glowna rzecz: czy przetrzymali go 10 godzin? 18.11.07, 07:47 urzednicy znecali sie nad czlowiekiem przez 10 godzin zanim go zabili w ciagu minut po wezwaniu policji, czy raczej oficerowie imigracyjni puscili go a on potem z wiadomych sobie powodow nie mogl sie polapac dokad sie udac i dostal ataku zlosci? to zasadnicze pytanie. wszystkie graniczne procedury lacznie z przeszukiwaniem i pobieraniem odciskow palcow sa wyrazem pogardy dla praw czlowieka. i nie mowcie mi ze nie mam praw. ja wiem jakie mam prawa. mam prawo byc nie zaczepiany na granicy przez niewyksztalconych bucow z palka u boku. mam prawo nosic w torbie pusta butelke na wode i nie byc zaczepiany i upominany ze to zabronione i zebym oddal bo nie polece. ich prawem jest sprawdzic czy jestem na oficjalnej liscie terrrorystow (ktora powinna byc krotka i sensowna), i czy mam przedmioty zabronione na pokladzie, przy uzyciu kamer przeswietlajacych mnie. ale to wszystko, reszta to szykany i panstwo policyjne. oczywiscie w usa jest jeszcze znacznie znacznie gorzej z tymi szykanami niz tu w kanadzie. to ze policjanci powinni odpowiedziec przed sadem za zabojstwo jest dla mnie absolutnie oczywiste. bez przerwy cos z ta 'nasza' policja .. jak nie tajniacy-prowokatorzy przylapani na goracym uczynku na demonstracji w quebecu, to teraz to. gorliwi kurka wodna. i jak wszedzie, chetni pokazac jacy silni i pelni wladzy. Odpowiedz Link Zgłoś
ku-ba Re: glowna rzecz: czy przetrzymali go 10 godzin? 18.11.07, 08:04 W dzienikach komentarzac te wasze zamordystyczne media(jak w USA tez) nigdzie nikt nie wspomnial ze byl przetrzymany 10 godz.Wszyscy tylkopozwolili sobie poprosic okomentarz rzecznika tych zbrodniarzy. Czlowiek ktory zostal zamordowany z zimna krwia nie moze sie bronic. Wyglada mi to ze trening przeszli w szkole syjonistycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Kanada to kolonia materialowa USA! 18.11.07, 15:47 Po jaki ciul tam jechac? Snieg, niedzwiedzie i policja "kroleska" ... Ten kraj to farsa! Odpowiedz Link Zgłoś
dzenko Re: glowna rzecz: czy przetrzymali go 10 godzin? 19.11.07, 10:22 ku-ba napisał: > nigdzie nikt nie wspomnial ze byl przetrzymany 10 godz. Robert Dziekanski nie byl nigdzie przetrzymywany... jego mama umowila sie z nim zeby czekal w punkcie odbioru bagazy na nia, nie zdajac sobie sprawy ze nie bedzie tam miala dostepu. Odpowiedz Link Zgłoś
hubert100 Re: glowna rzecz: czy przetrzymali go 10 godzin? 18.11.07, 16:11 10 godzin!! To juz lepiej jak by brali "landed immigrants" do obozu "oczyszczajacego" na powiedzmy rok.Mieli by czas "wszystko sprawdzic" i prawdopodobnie by przezyl.Glowny Komisarz policji RCMP popiera i "wytlomacza" oprawcow.Zgnilizna od dolu do gory.Przyszlosc nie ciekawa. Dlatego mam wszystko "przygotowane" na Dominican Republic i jak zajdzie potrzeba to dyla.Rekomenduje innym takie rozwiazanie. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Re: glowna rzecz: czy przetrzymali go 10 godzin? 18.11.07, 16:28 Dominican, hehe ... a co myslisz o Kubie, companero? Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 Inflacja........................ 20.11.07, 02:40 Oto nieszczęśliwy wypadek nazywany jest morderstwem. Muszę z przykrościa stwierdzić, że wasza reakcja jest stricte emocjonalna, pozbawiona cienia racjonalności. W postepowaniu policji nie ma niczego co wykraczałoby poza przyjete procedury. Dziwne wydaje się być dla mnie, że w miare inteligentni ludzie nie potrafią postawić się w sytuacji policjantów. Nie potrafia na moment wczuć sie w sytuację bedac w butach policjanta. Policjanci nie wiedzą o człowieku nic poza tym, ze zachowuje sie irracjonalnie, krzyczy, rozbija komputery, próbuje stołkiem rozbić szybę i mówi tylko po rozyjsku. Ich zadaniem jest aresztowanie. Widzimy, ze Dziekański unosi ręce do góry w typowo polskim geście jakby zapewniajacym, że "nie ma sprawy". Trudno powiedzieć czy kanadyjczycy znaja polskie gesty. Gdyby w tym momencie Dziekoński odwrócil sie do policjantów tyłem zakładajac rece do tyłu, jak zrobiłby to każdy przecietny kanadyjczyk, to założyliby mu kajdanki i po krzyku. Dziekoński tego nie zrobił, zapewne nie wiedząc, ze każda inna postawa uważana jest przez policje za stawianie oporu. Nastepnie wypadki toczą się według scenariusza. Dziekoński zostaje potraktowany prądem ale ciągle stawia opór. Tak przynajmniej widzą to policjanci. Dziekoński najprawdopodobniej nie zdawał sobie sprawy, ze jego zachowanie postrzegane jest w taki a nie inny sposób. Inna mentalność i inne reakcje. Jednak wszystkiego co sie stało moża było uniknąć udzielając pomocy bezradnemu, zagubionemu w obcym świecie człowiekowi przy minimum dobrej woli ze strony obsługi lotniska. Mozna było znaleźć kogoś kto mówi po polsku. W końcu było na to 10 godzin. Ktoś mógłby powiedzieć, ze Dziekański był nieporadny, głupi itd, bo przecież 90-cio letnie staruszki bez znajomości angielskiego radza sobie lepiej. To co z tego? Powinnościa obsługi lotniska było udzielenie pomocy zagubionemu przybyszowi. Zastanawia fakt, ze matka, która czekała 10 godzin wielokrotnie zwracała sie do różnych osób oferujac pomoc, informujac, ze syn nie mówi po angielsku. W odpowiedzi nieodmiennie to samo: "Mamy osoby mówiace w jego jezyku. Prosze czekać." Cały incydent pokazuje jak na dłoni ogromny problem Ameryki Pólnocnej jakim nie jest znieczulica lecz zwykłe urzednicze lenistwo sprawiajace, ze wszyscy odpychają jakikolwiek, nalmniejszy problem i uciekaja od odpowiedzialności jak diabeł od świeconej wody. W kosekwencji wzywaja policję a ta nie może uciec. Awróćcie uwagę, że nikt z pracowników lotniska nie próbuje nawet rozmawiać z Dziekońskim, wszyscy pochowali sie po katach olewajac sprawę, nawet security, które pokazało sie dopiero w ogonie policjantów. Kobieta, która próbuje z Dziekońskim rozmawiać to przypadkowa pasazerka. Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 Video specjalnie dla was, inflatorów 20.11.07, 02:54 youtube.com/watch?v=1J9_Xcs0Tho Tak robia to w Spokane, WA z tym, ze perp rozumie co jest grane. Nie ma bariery jezykowej i mentalność ta sama. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Fallusito, que esmart! 22.11.07, 04:34 Co za ekspert od dzwonkow gazowych? Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Wymarzona podróż za ocean! 23.11.07, 05:06 Miał przejąć firmę ojczyma, zadomowić się i sprowadzić z Gliwic swoją towarzyszkę życia. To miało być zupełnie nowe życie, bo w dotychczasowym Robert Dziekański popełnił wiele błędów. Chciał je naprawić. Nie zdążył. 14 października o 1.28 funkcjonariusze Królewskiej Kanadyjskiej Konnej Policji z Vancouver porazili go na lotnisku prądem z taserów. Przez jego ciało przepłynęło 200 tys. woltów. Tyle, ile dawkuje się skazanym na śmierć na krześle elektrycznym. Serce mężczyzny nie mogło tego wytrzymać. Ta sprawa zbulwersowała nie tylko Kanadyjczyków. Rozpisują się o niej gazety. Prowadzone jest śledztwo. Na wyjaśnienia czeka polski rząd i matka Zofia Cisowska: - Zabili moje jedyne dziecko. Nie spocznę, póki winni nie zostaną ukarani. Siedem lat czekał, by móc do mnie dołączyć. Jechał do raju, a nawet nie przekroczył jego drzwi - szepcze zapłakana kobieta. Robert urodził się 40 lat temu w Pieszycach na Dolnym Śląsku. Tam do dzisiaj mieszka wielu jego krewnych. I tam wkrótce w rodzinnym grobie spocznie urna z jego prochami. Taka jest wola jego matki. W niewielkich Pieszycach pamiętają Roberta jako pogodnego chłopaka. - Nie mogliśmy uwierzyć w jego śmierć. Kiedy wyprowadził się do Gliwic, wszyscy żałowaliśmy - wspomina Krzysztof Głuchy, kolega ze szkolnej ławki. Do Gliwic z Dolnego Śląska Dziekańscy przeprowadzili się jakieś 20 lat temu. Krótko byli szczęśliwi. Śmierć zabrała Robertowi ojca. Zofii było ciężko samej wychować syna. Miał trudny charakter i kolegów, którzy ściągali go na złą drogę. Dziesięć lat temu Zofia podjęła trudną decyzję: - Znajomy miał starszego, 72-letniego brata w Kanadzie. On potrzebował opieki. Chciał, żebym przyjechała, zobaczyła, jak tam jest i zdecydowała, czy chcę zostać - wspomina Cisowska. Planowała pobyć tam rok, dwa, odłożyć trochę pieniędzy i wrócić do Polski. - To wyjątkowo dobry człowiek. Pokochałam go i ponownie wyszłam za mąż - opowiada. Robert pozostał w Gliwicach. Poznał Elżbietę Dubon. Zakochał się. Ta miłość nie uchroniła go od błędów. Jego kartoteka w gliwickiej komendzie policji jest gruba. Kilka kradzieży, jeden rozbój. Wszystko pod wpływem alkoholu. Matka nie miała o tym pojęcia. Ale chyba coś przeczuwała. Robert miał już dość takiego życia. Zaczął pracować. Był budowlańcem, i to dobrym, więc zarabiał. I cały czas czekał na bilet do Kanady. Dom przy ul. Dolnych Wałów leży niemal w samym centrum miasta. Ma co najmniej wiek i lata świetności dawno za sobą. Pewnie popadłby w kompletną ruinę, gdyby miasto nie wynajęło części pomieszczeń na przychodnię. Starych, często "kłopotliwych" lokatorów zastąpili nowi. Na pierwszym piętrze ciągle straszą wypalone okna po pożarze sprzed miesięcy. Klatka schodowa farby nie widziała od nowości. Czuć wilgoć i spaleniznę. To tu na parterze mieszkał Robert i jego ukochana, Elżbieta Dubon. Mieszkanie jest strasznie zapuszczone. Bo Elżbieta przechodzi załamanie nerwowe. Robert miał ją sprowadzić do siebie. Miał być ślub i nowe życie, z dala od starych znajomych, przez których mieli tylko kłopoty. I przez których Robert robił złe rzeczy. Marzenia prysnęły w jednej chwili jak mydlana bańka. - Widzicie? Jestem wrakiem człowieka. Nie chcę żyć! Czekam już tylko na jego prochy i na to, by odprowadzić go na cmentarz - Elżbieta krzyczy przez łzy. Zamknęła się w sobie. Płacze i cierpi. Koi smutek, tak jak umie. Nie ma nadziei ani przyszłości - wraz z Robertem umarły kilka tygodni temu na lotnisku w Vancouver. - Boję się, żeby sobie czegoś nie zrobiła. Świat się jej zawalił - niepokoi się Janusz Pawliczak, znajomy Roberta i Elżbiety. Przez długie lata razem pracowali w firmach budowlanych. - To był dobry fachowiec. Robił gładzie, malowanie, płytki. Jak trafił się wyjątkowo wymagający i czepiający się drobiazgów klient, wysyłano do niego Roberta. Szefowie polegali na nimw każdej sytuacji - wspomina Pawliczak. Janusz twierdzi, że Robert marzył o Kanadzie od lat. Kamloops, gdzie miał zamieszkać z matką i ojczymem, to prawie stutysięczne miasto w środkowej części Kolumbii Brytyjskiej. Położone w dolinie nad jeziorem, otoczone przez góry. Bajkowe krajobrazy. Gliwiczanin wiele czytał o tym miejscu. Geografia była jego pasją. W walizce, z którą wylądował 13 października wieczorem w Vancouver, nie miał cennych przedmiotów, pamiątek, ubrań. Tylko książki podróżnicze i atlasy. Żeby na stałe sprowadzić Roberta do Kanady, Zofia musiała zostać jego sponsorem. A to zgodnie z przepisami oznaczało, że musiała zarabiać rocznie minimum 30 tysięcy dolarów. Pracowała jednocześnie w trzech miejscach. Często od świtu do nocy. Udało się. Osiągnęła wymagany pułap zarobków. Rok temu złożyła papiery w urzędzie imigracyjnym. Rozpoczęły się procedury. W końcu do domu przy ul. Dolnych Wałów w Gliwicach listonosz przyniósł pismo z konsulatu. Robert dostał wizę. Podróż do raju rozpoczęła się 12 października. W nocy sąsiad zawiózł Roberta do Pyrzowic, na samolot do Frankfurtu. Tam cztery godziny czekał na lot do Kanady. W Vancouver wylądował po południu 13 października. Bał się latania. Znał tylko język polski. A na dodatek niedługo przed wylotem z Pyrzowic postanowił zrobić matce niespodziankę: po latach palenia zerwał z nałogiem. - Zadzwonił do mnie z lotniska i powiedział, że oddał papierosy jakiejś obcej kobiecie. Wiedział, że nie toleruję palaczy. Usłyszałam: "Mamuś, zaczynam nowe życie" - opowiada matka zmarłego. W Vancouver Robert przeszedł żmudną i czasochłonną procedurę imigracyjną. Nie umiał trafić do wyjścia. Nie wiedział, gdzie jest matka. Był coraz bardziej poirytowany. Tymczasem Zofia wczesnym rankiem wyjechała z Kamloops na lotnisko. Nie mogła się doczekać, kiedy zobaczy syna. Stała tam z kwiatami i aparatem fotograficznym w ręku. Godziny mijały, a Robert się nie pojawiał. Po północy postanowiła pojechać do domu i wrócić rano. Kiedy podjeżdżała pod lotnisko, przed wejściem zauważyła dziennikarzy i ekipy telewizyjne. - Nie przeczuwałam niczego złego. W biurze lotniska powiedzieli mi, że syn nie żyje. Zemdlałam - wspomina. Świadkiem ostatnich chwil życia Roberta była Sima Ashrafinia. Opowiedziała o nich dziennikowi Polonii kanadyjskiej "Gazeta - Wolni i Solidarni". Na lotnisko przyjechała po męża. W hali przylotów siedziało tylko kilka osób. - Wtedy zauważyłam mężczyznę przed wejściem dla pasażerów. Był wzburzony i coś krzyczał - opowiadała Sima dziennikarzowi. Obsługa lotniska poprosiła Roberta, by się uspokoił. On nie rozumiał. - Podeszłam do niego i próbowałam zagadnąć w kilku językach. Pocił się. Był czerwony na twarzy. Chodził tam i z powrotem, jakby się zgubił - relacjonuje kobieta. Twierdzi, że około 1.30 pojawiło się pięciu umundurowanych mężczyzn. Robert na ich oczach podniósł krzesło i uderzył nim w drzwi. Funkcjonariusze otoczyli Polaka. - Coś do niego mówili, ale on nie rozumiał po angielsku - kontynuuje opowieść Sima. - Zaczął się cofać, wszedł na biurko. I wtedy policjanci użyli paralizatora. Usłyszałam krzyk. Zaraz potem użyli go drugi raz. Potem policjant z jego prawej strony i drugi z lewej porazili go jednocześnie: trzeci i czwarty raz. Mężczyzna upadł. Zrobił się siny - wtedy Sima zdała sobie sprawę, że Polak nie żyje. Popłakała się. Według wstępnych wyników sekcji zwłok przyczyną zgonu było zatrzymanie akcji serca. - Syn miał tu zacząć nowe lepsze życie. Tak się cieszyliśmy na tę chwilę - płacze Zofia Cisowska. Nie wierzy policji, że Robert był agresywny: - Owszem, wysoki i przy kości. Mógł się wydać groźny, ale to pozory. Policja zabiła moje dziecko - płacze. Wynajęła adwokata i będzie walczyć w sądzie o ukaranie winnych. Odpowiedz Link Zgłoś
hubert100 Re: Wymarzona podróż za ocean! 23.11.07, 07:40 Wypadek jest wtedy jak cos sie stanie nieoczekiwanego i nieprzewidzialnego.Cos co nikt nie mial nad tym kontroli i nic nie mozna bylo zrobic.Ta policja to ja o dupe rozbic.Jak sie boja wszystkiego to powinni przynajmiej przyjsc z psem.Pogryzl by go ale by przezyl.Powinni tez mu powiedziec w Ambasadzie: Mozesz sie spotkac z roznymi dziwnymi problemami z powodu "paranoi terrorystycznej".Jak juz nie bedziesz wiedzial co robic to poloz sie i lez. Wtedy przyjda i cie zabiora.A wtedy beda szybko szukac tej matki bo beda mieli problem. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Re: Wymarzona podróż za ocean! 23.11.07, 14:34 No ale w tej ambasadzie tez pracujom ospale woly kanadyjskie, hehe! Z drugiej strony to sie zastanawiam po co ktos z Polski w dzisiejszych czasach wyjezdza na takie zadupie swiata: zadluzenie niepomierne, podatki dwukrotnie wyzsze niz w Szwajcu czy Rajchu. To wszystko przy tak ogromnej ilosci zloz naturalnych, ze nawet sami Indianie tego nie wiedzieli jak ich Angole okradali. Jednak jednego nie moge zrozumiec: 30 mln ludzi jak bylo 20 lat temu tak i jest teraz, a przeciez przyjedza tam rzekomo 200 tys. emigrantow rocznie. Czyzby wszystkich tejzerowali? Odpowiedz Link Zgłoś
hubert100 Re: Wymarzona podróż za ocean! 24.11.07, 07:35 Nie bede tego opowiadal. Ale jadac do Kanady mielismy wizyte w ambasadzie kanadyjskiej w Stockholmie.Jaki numer odwalil ten wol emigracyjny oficer to nie zapomne do konca zycia.Powinienem mu dac w ryj i tak by sie zkonczyla moja emigracja do Kanady. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Re: Wymarzona podróż za ocean! 24.11.07, 07:39 Szwecja-dyskrecja, hehe ... dzisiaj nie ma po co z POlski wyjezdzac, a szczegolnie do Kanady - zayebiom kazdego podatkami. Jak beznadziejne to moze byc spoleczenstwo, zeby przy tak nieprawdopodobnie rabunkowej gospodarce materialowej dalej miec dlug circa $20kilo na twarz i podatki na poziomie Skandynawii? Odpowiedz Link Zgłoś