goldbaum_007
03.12.07, 09:48
Porownujac obecna sytuacje do lat 30-tych ubieglego wieku zastanawiam sie, za
co wlasciwie niektorzy tak krytykuja tych ludzi?
Ich kraj (wczesniej swiatowa potega gospodarcza i militarna) po przegranej
wojnie, powaznie okrojony terytorialnie lezal na lopatkach. Miliony ludzi byly
bez pracy, w miastach nawet glodowali.
Nad calym swiatem zachodnim wisialo widmo zagrozenia, przy ktorym obecne
zagrozenia to przyslowiowe peanuts: Nie wyrostki rzucajace kamieniami w
policje albo pojedynczy zamachowcy majacy na sumieniu kilkaset ofiar a system
terroru na niespotykana w historii skale, majacy na sumieniu juz miliony
ofiar. System, ktory juz zdazyl powalic najwieksze panstwo europejskie w
chaosie i morzu krwi i ruszal do podoboju calej Europy i swiata.
Czy mozna zarzucic tym ludziom, ze w takiej sytuacji wybrali zdecydowanego
przywodce, ktory obiecal im "podniesienie sie z kolan", powrot do dawnej
wielkosci i prosperity? Przywodce, ktory "wiedzial co zrobic" z ta "dzicza"
"idaca" "na podboj Europy" i po przestaniu "bawienia" sie w "tzw. demokracje"
rzeczywiscie w zaledwie kilka lat dal milionom ludzi prace i poczucie
godnosci, ktore utracili?