kto wygral batalie sprzed pol wieku (w usa)?

22.01.08, 22:32
dziwne, ale prawdziwe. byly czasy, kiedy najwazniejszym problemem nie bylo to
czy za sto lat temperatura srednia podniesie sie o 0.5 czy o 1.25 stopnie C,
albo czy uczyc tylko kreacjonizmu czy kreacjonizmu oraz darwinizmu.
byly za to:

1. wietnam

2. seks i rola kobiety

3. rock 'n roll (pop-culture i kontestacja, ogolniej).

4. aborcja

wielka walka miedzy dwiema polowkami spoleczenstwa amerykanskiego,
nazywajacymi sie w usa liberalami i konserwatystami. (zaznaczam, bo np.
liberalowie ekon. w eu to odwrotnosc liberalow usa).

po pol wieku warto zaczac podsumowywac.
no wiec definitywnie, liberalowie pobili konserwatystow, zmuszajac ich do
ciaglej zmiany tego czego teraz bronia w kwestiach spolecznych (a wiec jakby
pokonujac ich).

rzucila mi sie w oczy statystyka dot. aborcji, sa dosyc duze roznice pomiedzy
usa a swiatem!

czy wiecie ze w roku 2006 w usa poczetych zostalo ponad 5.5 mln dzieci, z
czego urodzilo sie 4.3 mln?

Close to half of all pregnancies in the U.S. are unintended, and 40% of those
end in abortion. The U.S. still has one of the highest teen-pregnancy rates in
the developed world - nearly twice as high as England and Canada, eight times
as high as the Netherlands and Japan - and in December, the Centers for
Disease Control reported that the teen birth rate rose for the first time in
15 years. Likewise, the U.S. abortion rates are disproportionately high: Rates
in Belgium, Germany and the Netherlands are less than half that in the U.S. -
fewer than 10 abortions per 1,000 women aged 15 to 44.

mowi sie ze spada liczba aborcji. kloca sie, dlaczego (czyja to zasluga,
kondomow z jednej strony czy straszenia z drugiej).

wyliczylem ze gdyby te same 5.5+ mln dzieci
poczeto w latach 60-tych, urodziloby sie tylko 3.8 mln.
jest to wszystko dosc nienormalne, jednak zgodnie z lokalnym obyczajem
podkresla sie w stanach tylko pozytywy: to, ze zamiast 1/3 tylko 1/4 ciaz
teraz sie przerywa. byle optymistycznie. ok.
wiec kto "wygral"? mozna powiedziec ze jszcze nikt.

wspomnialem o konflikcie religijnej przytlaczajacej wiekszosci amerykanow i
zwolennikami nauki. obecenie usa przerabia temat religii, ktory europejczycy
rozstrzygneli wczesniej, w 16-18 wieku, przy uzyciu wojen. amerykanie swe
wojny rozgrywaja w school board meetings i w sadach. aha! sprytnie. znowu
plusik. zobaczymy ile to potrwa.

[mam nadzieje ze ten chaotyczny watek nie bedzie popularny, bo inaczej pojawia
sie przezute (regurged) zarzuty ze autor jest anty-am, ktore sa oczywistym
nonsensem.]


=========
....a person was said to be “full of Moxie”, meaning that the person was
skillful, or spirited.
    • 1-szy hej yunolhu 23.01.08, 05:43
      Czytam cie nawet dosc czesto.Niewiem czy zauwazyles ze to forum nie jest dla
      intelektualnie dojrzalych i mentalnie zrownowazonych nie mowiac o wiedzy
      politycznej czy innej.Tu jest walka na noze albo my albo wy.
      Tak sobie pomyslalem ze masz talent i dar pisania w dosyc oryginalnym stylu
      ktory i sie przyda na salonie 24 i tam dostaniesz odpowiednia audiencje.Tamto
      inaczej dziala bo sa profesjonalisci.Tam bedziesz pasowal i za jakis czas sobie
      wyrobisz widownie.Jak krasula tam pisze?.I powiem ci ze nabral madrosci w
      porownaniu do tego kim byl.

      Ja?-nie zamierzam za publicystyke sie zabierac nie moj zawod i cel a nawet hobby
      ale lubie czytac i doradzic czasem ludziom co maja cos w sobie a ty masz.Ja
      zagladal bede na Salon jak ci idzie.Hej zycze powodzenia
      www.salon24.pl/index.html
      • you-know-who pzdr dla stalego bywalca fs, ktory pamieta krasule 23.01.08, 09:25
        2 x dzieki 1-szy.
        salon... fajnie ze sa takie miejsca. obawiam sie ze bede tam zerkal. ale pisanie
        tam wymaga wiecej wszystkiego; czasu, zastanowienia. kto wie, moze kiedys. a
        ty? twoje argumenty nie brzmia przekonujaco.
        • 1-szy Re: pzdr dla stalego bywalca fs, ktory pamieta kr 23.01.08, 09:52
          Jak zaznaczylem nie jestem mocny w piorze a moze w gebie a to roznica.
          Poza tym tu sie rozmawia argumentami,szybkie riposty,temat zaczepny, klutnia i w
          nogi.Tam sa ludzie polityki,sztuki i eksperci w publicystyce i piorze to jest
          taka "Kuznica bis" gdzie sie ludzie raczej wspieraja niz niszcza a autor ma
          kontrole nad postami.Czyli musisz byc dobry albo tez i wielce konrowersyjny aby
          cie zauwazyli ale ja czytam tam i widze ze maja zabawe z pozytkiem dla mnie
          tez.Daj znac jak juz tam bedziesz.
    • felusiak1 bla, bla, bla, bla................. 24.01.08, 04:17
      Przed pól wiekiem był rok 1957 a nie 67.
      Twój numer 1 wydaje sie być chybiony. Podobnie numer 2.
      Numer 3 jest na rzeczy a numer 4 wtedy nie istniał.
      Cały twój wpis to nonsens. Nie rozumiesz na czym polega
      problem, gdzie jest linia frontu i o co się gra.
      Mieszkasz w Kanadzie a wypacasz o USA. Cenzuruja was tam czy jaka cholera? Nie
      dali ci stałego pobytu i teraz szukasz dziury?
      Mox, żebyś chociaz miał pojecie to byłoby to strawne.

      Bogu dzieki, ze 1-szy głaszcze ciebie po duszy.
      • you-know-who Re: bla, bla, bla, bla................. 24.01.08, 04:48
        felusiak, zazdrosc to grzech glowny, czyli mozna sie dostac za niego do piekla.
        dla informacji, to miejsce gorsze niz czesc brooklinu.
        ok, no wiec w zaokragleniu 50, nie mowilem chyba ze dokladnie 50 lat temu w
        styczniu po poludniu? jestes mistrzem, wiesz czego.
        • felusiak1 Re: bla, bla, bla, bla................. 24.01.08, 05:12
          Mistrzem to jesteś ty. Szkoda bo masz intellectual ability aleś leń.
          Mówisz, ze liberałowie wygrali bo konserwatyści ciagle zmieniają
          w co wierzą? Ciekawe. Dlaczego zatem liberałowie nieustannie mówią, że zmiany sa
          konieczne. Obama mówi, Hillary mówi. Jakie zmiany? Co jeszcze zostało po 40
          latach zawiadywania Kongresem? Po ośmiu latach najlepszego w historii
          prezydenta? Jeszcze zostało coś co wymaga zmiany?
          • you-know-who ok, wezmy wietnam na poczatek. 24.01.08, 05:50
            aby uniknac dlugich anegdot

            www.outsidethebeltway.com/fotos/vietraq1.gif
            to mam na mysli kiedy mowie o tym kto "wygral" kontrowersje dotyczaca wietnamu.
            glosowanie na prezydenta, jak wiemy, czesto ujawnia podzial mniej wiecej 50:50
            pomiedzy konserwatystami a liberalami.
            w momencie kiedy 2/3 ludzi wypowiada sie jasno za (w tym przypadku przeciw)
            jakims sprawom, jasne jest ze jedna ze stron wygrywa a druga zmiena zdanie i
            poddaje sie w danej sprawie, lub przynajmniej traci przekonanie co do dawnego
            stanowiska.

            gdybys mogl zobaczyc przedluzenie tego wykresu poza 9-ty rok wojny, na przyklad
            gdybys teraz zapytal amerykanow czy wietnam byl sluszna wojna, czy nalezalo tam
            jechac, zrozumialbys ze sprawa nr. 1, nieslychanie wazna w ciagu ostatnigo
            polwiecza, ma definitywne rozstrzygniecie w opinii obywateli usa.

            znajdz mi kogos, kto uwaza ze nalezalo napadac na wietnam, eskalowac,
            kontynuowac i walczyc do konca, a pokaze ci, ze wiekszosc amerykanow puka sie na
            jego widok w czolo. bylo takich ludzi mrowie, teraz to niedobitki.

            kto wygral a kto nie, kto mogl wygrac i kto "nie pozwolil" wygrac, to sa
            zupelnie poboczne sprawy. w tym watku interesuje mnie bardziej socjologia niz
            polityka, a tym bardziej militaria.

            ok. jestem dzis lagodny, wiec ci pomoge.
            jest kontrowersyjna teza ze obecne bardziej 'dovish' nastawienie ludzi nie
            wynika z tego ze sie zmienili, tylko z tego ze bada sie opinie publiczna innej
            grupy ludzi. obecenie spoleczenstwo jest po prostu starsze niz w l. 60tych.
            uwaga: molodzi ludzie zarowno na poczatku jak i niechlubnym koncy wojny
            wietnamskiej POPIERALI wojne bardziej niz starsi (ktorzy wiedzieli co to wojna.)
            statystyke mozna wyjasnic (wg tej tezy) zakladajac ze mlodzi sa tak samo glupi
            jak wtedy, jest ich tylko procentowo mniej.
            mysle, ze te teza jest nieprawdziwa. nie mam jednak ochoty jej obalac liczbami.
            moze jednak ty zechcesz ja udowodnic.





      • obornik4 Re: bla, bla, bla, bla................. 24.01.08, 05:01
        well,czyli wszystko pod kontrola zionazi.Tak jak powinno byc.
      • you-know-who felusiak w 2008: "Przed pól wiekiem był rok 1957" 24.01.08, 06:27
        czyli nowa arytmetyka, 2008-50=1957 ?
        :-)
        mistrzu, bocznikowanie dyskusji na szczegoly wymaga jednak minimalnego skupienia.
    • you-know-who a teraz popatrzmy na kobiety poprzez barbie 24.01.08, 06:02
      query.nytimes.com/gst/fullpage.html?res=9802E2DF1639F933A05750C0A9629C8B63
      The Evolution of Women's Roles, Chronicled in the Life of a Doll

      nyt to niewatpiliwie naukowe zrodlo (no ale badz co badz najlepsza gazeta
      amerykanska w opinii wielu, a pamietajmy, w ameryce popularnosc i pieniadze sa
      wygodna, jedyna miara wszystkiego).
      to wlasciwie streszczenie dalekiej drogi kobiety od kury domowej
      lub z niemiecka kkk (kinder, küche, kirche) do single women, w ktorej typowo
      raczej przeszakadzali konserwatysci a zdecydowanie pomagali liberalowie. no i
      liberalowie przeciagneli line.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja