Dyskusja wokół Centrum przeciw Wypędzeniom

IP: *.arc.ab.ca 29.08.03, 21:33
Wg mnie wysiedlenie Niemcow z Czech i Polski po wojnie bylo
aktem sprawiedliwym i miedzy innymi przyczynilo sie do
ustabilizowania pokoju w Europie. Uwazam przejecie ziem
zachodnich za czesciowe zadoscuczynienie za polskie straty
terytorialne na wschodzie, ktorych by nie bylo gdyby nie
rozpetana przez Niemcy wojna. Uwazam tez, ze polskie straty
ludzkie i kulturalne spowodowane przez Niemcy nie sa do
odtworzenia i jedyne co mozna zrobic to zachowac o nich pamieci.
    • Gość: Koropiec Ludobójstwo Polaków ciągle zakłamane IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 07:52
      Największym paradoksem jest to, że 60 lat po wojnie tzw. poprawność polityczna
      zabrania mówić o ludobójstwie dokonanym na Polakach. Wolno mówić o Holokauście,
      ale nie wolno mówić o ludobójstwie Polaków np.na Wołyniu i Kresach Wschodnich,
      zastępując prawdę zakłamaną deklaracją sejmową czy parodią pojednania,
      dokonaną w Porycku. Tak samo jest z wymordowaniem w ciągu dwóch dni,
      5 i 6 sierpnia 1944 r. aż 50 000 cywilnych osób na Warszawskiej Woli. Nawiasem
      mówiąc mordował Wehrmacht, który dziś niektórzy określają jako "rycerski".
      Panowie "poprawni politycznie" politycy ! przestańcie kłamać, to wreszcie
      dojdzie do pojednania w Europie.
      • Gość: grg Re: Ludobójstwo Polaków ciągle zakłamane IP: *.artcom.pl / 192.168.32.* 31.08.03, 22:00
        Gość portalu: Koropiec napisał(a):

        > 5 i 6 sierpnia 1944 r. aż 50 000 cywilnych osób na Warszawskiej Woli. Nawiasem
        > mówiąc mordował Wehrmacht, który dziś niektórzy określają jako "rycerski".

        Nie jest to prawda, co ty mowisz. Mordowaly specjalne oddzialy SS, policji i
        gestapo. Zreszta odpowiedzialny za nie general SS i policji po wojnie zrobil
        kariere w RFN, byl szanowanym prawnikiem i nawet burmistrzem na jakiejs wyspie.
    • Gość: bialasova kr ma racje IP: 194.18.163.* 30.08.03, 13:29
      'kr' ma calkowita racje...
    • Gość: Elzbieta Re: Dyskusja wokół Centrum przeciw Wypędzeniom IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.08.03, 20:08
      zalazlam na stronie Frankfurter Allgemeine Zeitung taka opinie.
      Mam pytanie do Redakcji GW- czy szanujace sie czasopismo- jakim
      mini sie FAZ- moze pozwalac na publikowanie podobnych opinii-
      nawet jesli ma to miejsce tylko na forum?

      dziekuje bardzo
      i pozdrawiam


      www.faz.net/IN/INtemplates/faznet/default.asp?
      tpl=forum/forum_entry.asp&doc={AD3017AD-D009-4D84-9914-
      A5AA484F5DAF}&msg={8CC9FA7B-4A3A-4E8F-AF4F-87C64C46BE4B}

    • Gość: jantsp Re:Czy Polska "wygrala" II ww ? IP: *.ibch.poznan.pl 31.08.03, 21:33
      jesli Polska jest jednym z krajow ktore "wygraly" II wojne
      swiatowa to czemu powierzchnia jej po tym zwyciestwie jest
      mniejsza niz przed wojna ? !? !!
      Moze wystawic pomik "brakujacych" km kw. ??
      • Gość: grg Re:Czy Polska 'wygrala' II ww ? IP: *.artcom.pl / 192.168.32.* 31.08.03, 22:04
        Gość portalu: jantsp napisał(a):

        > jesli Polska jest jednym z krajow ktore "wygraly" II wojne

        RP przegrala wojne swiatowa, zniknela z map w ogole.
        • maniekxxx Re:Czy Polska 'wygrala' II ww ? 01.09.03, 00:00
          Polska jako pojedynczy kraj niewygral tej wojny-natomiast jako
          jeden z krajow pozniejszej koalicji mozna by powiedziec ze
          mial udzial w pokonaniu szwabow.Glownie rosjianom nalezy
          podziekowac za pokonanie szwabow gdyz to wlasnie rosjianie
          walczyli z najlepszymi oddzialami niemieckimi
          • Gość: grg Re:Czy Polska 'wygrala' II ww ? IP: *.artcom.pl / 192.168.32.* 01.09.03, 11:10
            maniekxxx napisał:

            > mial udzial w pokonaniu szwabow.Glownie rosjianom nalezy
            > podziekowac za pokonanie szwabow gdyz to wlasnie
            rosjianie
            > walczyli z najlepszymi oddzialami niemieckimi

            "Najlepsze oddzialy niemieckie" byly przerzucane z frontu na front w
            charakterze "strazy pozarnej". W Italii aliancie walczyli z FJ
            (spadochroniarzami), w Normandii i Ardenach z Waffen-SS. Dla przeciwwagi,
            Rosjanie walczyli tez z np. Rumunami, a pozniej Volksturm.

            Nie da sie natomiast ukryc, ze to oni zabili najwiecej zolnierzy niemieckich -
            sami ponoszac przy tym straty wielokrotnie wieksze.
            • rzewuski1 Re:Czy Polska 'wygrala' II ww ? 01.09.03, 21:30
              Gość portalu: grg napisał(a):

              > maniekxxx napisał:
              >
              > > mial udzial w pokonaniu szwabow.Glownie rosjianom nalezy
              > > podziekowac za pokonanie szwabow gdyz to wlasnie
              > rosjianie
              > > walczyli z najlepszymi oddzialami niemieckimi
              >
              > "Najlepsze oddzialy niemieckie" byly przerzucane z frontu na front w
              > charakterze "strazy pozarnej". W Italii aliancie walczyli z FJ
              > (spadochroniarzami), w Normandii i Ardenach z Waffen-SS. Dla przeciwwagi,
              > Rosjanie walczyli tez z np. Rumunami, a pozniej Volksturm.
              >
              > Nie da sie natomiast ukryc, ze to oni zabili najwiecej zolnierzy niemieckich -

              > sami ponoszac przy tym straty wielokrotnie wieksze.


              ile razy wieksze?
              • Gość: grg Re:Czy Polska 'wygrala' II ww ? IP: *.artcom.pl / 192.168.32.* 01.09.03, 21:43
                rzewuski1 napisał:

                > ile razy wieksze?

                Ciezko powiedziec. Zalezy, czyim wierzysz bardziej szacunkom strat sowieckich:
                sowieckim czy niemieckim, a moze zachodnim (a jesli tak, to ktorym).

                Niemcy stracili 6 milionow zolnierzy 1939-45 na pewno (na wszystkich frontach i
                okupacjach).
    • Gość: grg Re: Dyskusja wokół Centrum przeciw Wypędzeniom IP: *.artcom.pl / 192.168.32.* 31.08.03, 21:57
      Gość portalu: kr napisał(a):

      > Wg mnie wysiedlenie Niemcow z Czech i Polski po wojnie bylo
      > aktem sprawiedliwym i miedzy innymi przyczynilo sie do
      > ustabilizowania pokoju w Europie.

      Zwyczajna czystka etniczna. Nieludzka, brutalna i w wielu przypadkacyh
      ludobojcza (dzialalnosc Sowietow, bandyckich "milicji obywatelskich", obozy
      koncentracyjne), ale taka to byla wojna. Tak samo czesto niewinni Serbowie
      poniesli konsekwencje zbrodni i wojen. A Niemcow wypedzili tez Czesi z Sudetow.
      Nie wiem zreszta czy nie okrutniej, niz "nasi". Niemcy maja swoje racje i temat
      jest trudny. Z drugiej strony, Polacy z kresow jakos nie potrafia zdobyc sie na
      taki "lobbying" jak Niemcy i Zydzi. Nad tym tez warto sie zastanowic, mysle.
    • Gość: DANZIGER Re: Dyskusja wokół Centrum przeciw Wypędzeniom IP: *.3miasto.net / 192.168.71.* 01.09.03, 02:52
      Po roku 1918 Niemcy konsekwentnie krytykowały, negowały,
      wreszcie nieuznawały i swą polityką podbojów obaliły
      postanowienia TRAKTATU WERSALSKIEGO.

      Tak się nieszczęśliwie składa, że podręczniki do nauki historii
      współczesnej w Niemczech wogóle pomijają aspekt winy Niemiec,
      nie wspominają o polityce eksterminacji, ludobójstwa (jeśli, to
      tylko w stosunku do Żydów, tak jakby w pozostałych krajach
      Europy Wschodniej ludność nieżydowską traktowano w czasie wojny
      z szacunkiem i w aksamitnych rękawiczkach), bezpowrotnego
      zniszczenia dóbr kultury na skalę masową itp. W pewnym
      podręczniku o Hitlerze wspominano tylko jako o budowniczym
      nowoczesnych autostrad i polityku likwidujacym bezrobocie. W
      związku z tym przeciętny Niemiec nic nie wie o barbarzyństwie
      poprzedzającej go generacji jego rodaków w czasie II wojny
      światowej ubranych w eleganckie mundury niemieckie.

      Tak się też w histori powojennej złożyło, że Rosja z sojusznika
      wkrótce przekształciła się w grożnego przeciwnika Zachodu,
      potrzebna była potężna gospodarka niemiecka, Bundeswehra, w
      związku z tym zaistniała idealna sytuacja dla ziomkostw
      wypędzonych, by bezkarnie upominać się o swoje utracone w
      Poczdamie ziemie, całkowicie przemilczając przyczynę ich
      utraty. Wtedy dla ludzi Zachodu, szczególnie Niemiec Zach.,
      wszystko, co złe, kojarzyło sie se wschodem Europy oczywiście i
      po prostu istniało przyzwolenie polityczne na negowanie i
      przemilczanie faktów związanych z ukladem poczdamskim. A
      przecietny obywatel niemiecki sądził w głębi ducha, że któregoś
      dnia tak czy owak wybuchnie wojna ze wschodem komunistycznym i
      przy tej okazji "odbierzemy sobie, to co nasze". Taki stan
      rzeczy trwał przez dziesiątki lat, społeczenstwo niemieckie
      żyło przez ten czas w kłamstwie historycznym. Czy można się
      dziwić, że dziś nic o prawdzie historycznej, o podstawowych
      faktach nic nie wiedzą.
      Dlatego aktualnie bardzo łatwo jest negować prostemu Niemcowi
      prawdę o układach w Poczdamie, najczęściej się ich wogóle nie
      wymienia.

      Dochodzi do tego znamienne żądanie pewnych kręgów
      intelektualnych (casus pisarz MARTIN WALSER), by "wreszcie
      przestać Niemcom przypominać jakiekolwiek winy wojenne, wytykać
      im ciągle do znudzenia ten cholerny holocaust" itp., bo już
      tyle lat minęło od wojny. To już nie ulica i motłoch, ale kręgi
      intelektualistów takie głosy ahistoryczne podnoszą.

      Żądanie stawiania wysiedleń Niemców przeprowadzonych przez
      zachodnich aliantów na skutek przegranej przez Niemców wojny i
      popełnianych przez nich na masową skalę czynów barbarzyńskich -
      na jednej płaszczyżnie z wysiedleniami w innych krajach Europy,
      nakazuje prawnikom europejskim w UE zastanowić sie, czy nie
      należy potraktować takich jawnych żądań w sensie prawnym jak
      tzw. AUSCHWITZ-LUEGE, czyli zaprzeczania istnienia
      jakichkolwiek niemieckich obozów zagłady i przeprowadzanej tam
      eksterminacji ludności (nie tylko, ale najczęściej żydowskiej z
      całej Europy). Kto w Niemczech publicznie głosi tezę o
      Auschwitz-Luege, popełnia przestępstwo. Niemniej są również
      anglosascy autorzy i pseudohistorycy, jak IRVING, którzy
      bezkarnie propagują te przeinaczenia historyczne, wykorzystując
      rozbuchaną do przesady niekontrolowaną demokrację.

      Jeśli dziś nie zaczniemy sprawy stawiać jasno i mówić wprost o
      bezprawnym - z punktu widzenia prawa międzynarodowego -
      odwracaniu relacji przyczyny i skutku (zapoczątkowania wojny
      światowej i poniesionej w jej efekcie strat terytorialnych), to
      wkrótce te kłamliwe twierdzenia staną sią obowiązującą,
      niepisaną prawdą (co towarzyszy każdemu kłamstwu powtarzanemu
      przez miliony razy aż do skutku; o tym wiedzą dobrze zawodowi
      propagandyści).

      Wreszcie, czym ma się zajmować rozdmuchana do niebywałych
      rozmiarów administracja UE, jeśli nie uchronieniem
      sąsiadujących krajów przed narastającym konfliktem, i to w
      samym centrum Europy. Czy Eurokraci mają tylko dzielić
      pieniądze? Niech władze UE ustosunkują się do narastających
      roszczeń terytorialnych i materialnych w swoim największym
      państwie członkowskim. A o tym mają im przypomnieć politycy, w
      tym także a może przede wszystkim, politycy polscy, którzy oby
      w swojej hurra-europejskości, by nie powiedzieć naiwności, nie
      sądzili, że w sensie prawa międzynarodowego, niestety
      niekoherentnego i niespójnego, problem terytorialny polsko
      niemiecki nie istniał.



      Jesli pomyśleć o zaniedbaniach UE w tej sprawie, to śmiać się
      chce, kiedy słyszymy o chęci dogonienia i konkurowania z USA
      czy też o tworzeniu wspólnych sił europejskich. Pomyślcie o tym
      przyszli Europejczycy!!!
      • Gość: danziger """" Re: Dyskusja wokół Centrum przeciw Wypędzeniom IP: *.3miasto.net / 192.168.71.* 01.09.03, 03:26
        Gość portalu: DANZIGER napisał(a):

        > Po roku 1918 Niemcy konsekwentnie krytykowały, negowały,
        > wreszcie nieuznawały i swą polityką podbojów obaliły
        > postanowienia TRAKTATU WERSALSKIEGO.
        >
        > Tak się nieszczęśliwie składa, że podręczniki do nauki historii
        > współczesnej w Niemczech wogóle pomijają aspekt winy Niemiec,
        > nie wspominają o polityce eksterminacji, ludobójstwa (jeśli, to
        > tylko w stosunku do Żydów, tak jakby w pozostałych krajach
        > Europy Wschodniej ludność nieżydowską traktowano w czasie wojny
        > z szacunkiem i w aksamitnych rękawiczkach), bezpowrotnego
        > zniszczenia dóbr kultury na skalę masową itp. W pewnym
        > podręczniku o Hitlerze wspominano tylko jako o budowniczym
        > nowoczesnych autostrad i polityku likwidujacym bezrobocie. W
        > związku z tym przeciętny Niemiec nic nie wie o barbarzyństwie
        > poprzedzającej go generacji jego rodaków w czasie II wojny
        > światowej ubranych w eleganckie mundury niemieckie.
        >
        > Tak się też w histori powojennej złożyło, że Rosja z sojusznika
        > wkrótce przekształciła się w grożnego przeciwnika Zachodu,
        > potrzebna była potężna gospodarka niemiecka, Bundeswehra, w
        > związku z tym zaistniała idealna sytuacja dla ziomkostw
        > wypędzonych, by bezkarnie upominać się o swoje utracone w
        > Poczdamie ziemie, całkowicie przemilczając przyczynę ich
        > utraty. Wtedy dla ludzi Zachodu, szczególnie Niemiec Zach.,
        > wszystko, co złe, kojarzyło sie se wschodem Europy oczywiście i
        > po prostu istniało przyzwolenie polityczne na negowanie i
        > przemilczanie faktów związanych z ukladem poczdamskim. A
        > przecietny obywatel niemiecki sądził w głębi ducha, że któregoś
        > dnia tak czy owak wybuchnie wojna ze wschodem komunistycznym i
        > przy tej okazji "odbierzemy sobie, to co nasze". Taki stan
        > rzeczy trwał przez dziesiątki lat, społeczenstwo niemieckie
        > żyło przez ten czas w kłamstwie historycznym. Czy można się
        > dziwić, że dziś nic o prawdzie historycznej, o podstawowych
        > faktach nic nie wiedzą.
        > Dlatego aktualnie bardzo łatwo jest negować prostemu Niemcowi
        > prawdę o układach w Poczdamie, najczęściej się ich wogóle nie
        > wymienia.
        >
        > Dochodzi do tego znamienne żądanie pewnych kręgów
        > intelektualnych (casus pisarz MARTIN WALSER), by "wreszcie
        > przestać Niemcom przypominać jakiekolwiek winy wojenne, wytykać
        > im ciągle do znudzenia ten cholerny holocaust" itp., bo już
        > tyle lat minęło od wojny. To już nie ulica i motłoch, ale kręgi
        > intelektualistów takie głosy ahistoryczne podnoszą.
        >
        > Żądanie stawiania wysiedleń Niemców przeprowadzonych przez
        > zachodnich aliantów na skutek przegranej przez Niemców wojny i
        > popełnianych przez nich na masową skalę czynów barbarzyńskich -
        > na jednej płaszczyżnie z wysiedleniami w innych krajach Europy,
        > nakazuje prawnikom europejskim w UE zastanowić sie, czy nie
        > należy potraktować takich jawnych żądań w sensie prawnym jak
        > tzw. AUSCHWITZ-LUEGE, czyli zaprzeczania istnienia
        > jakichkolwiek niemieckich obozów zagłady i przeprowadzanej tam
        > eksterminacji ludności (nie tylko, ale najczęściej żydowskiej z
        > całej Europy). Kto w Niemczech publicznie głosi tezę o
        > Auschwitz-Luege, popełnia przestępstwo. Niemniej są również
        > anglosascy autorzy i pseudohistorycy, jak IRVING, którzy
        > bezkarnie propagują te przeinaczenia historyczne, wykorzystując
        > rozbuchaną do przesady niekontrolowaną demokrację.
        >
        > Jeśli dziś nie zaczniemy sprawy stawiać jasno i mówić wprost o
        > bezprawnym - z punktu widzenia prawa międzynarodowego -
        > odwracaniu relacji przyczyny i skutku (zapoczątkowania wojny
        > światowej i poniesionej w jej efekcie strat terytorialnych), to
        > wkrótce te kłamliwe twierdzenia staną sią obowiązującą,
        > niepisaną prawdą (co towarzyszy każdemu kłamstwu powtarzanemu
        > przez miliony razy aż do skutku; o tym wiedzą dobrze zawodowi
        > propagandyści).
        >
        > Wreszcie, czym ma się zajmować rozdmuchana do niebywałych
        > rozmiarów administracja UE, jeśli nie uchronieniem
        > sąsiadujących krajów przed narastającym konfliktem, i to w
        > samym centrum Europy. Czy Eurokraci mają tylko dzielić
        > pieniądze? Niech władze UE ustosunkują się do narastających
        > roszczeń terytorialnych i materialnych w swoim największym
        > państwie członkowskim. A o tym mają im przypomnieć politycy, w
        > tym także a może przede wszystkim, politycy polscy, którzy oby
        > w swojej hurra-europejskości, by nie powiedzieć naiwności, nie
        > sądzili, że w sensie prawa międzynarodowego, niestety
        > niekoherentnego i niespójnego, problem terytorialny polsko
        > niemiecki nie ISTNIEJE.
        >
        > ZAUWAŻCIE, ŻE PRZY KAŻDYM TRAKTACIE GRANICZNYM Z POLSKĄ NIEMCY ZOSTAWIALI
        SOBIE PEWNĄ FURTKĘ, GDYŻ "NIE BYŁO JESZCZE wówczas TRAKTATU POKOJOWEGO Z
        NIEMCAMI. NIEMCY SĄ JUŻ ZJEDNOCZONE I TERAZ W RAMACH UE BĘDZIE IM PEWNE
        ZASZŁOŚCI ŁATWIEJ NEGOCJOWAC. Pażywiom, uwidim!.
        >
        > Jesli pomyśleć o zaniedbaniach UE w tej sprawie, to śmiać się
        > chce, kiedy słyszymy o chęci dogonienia i konkurowania z USA
        > czy też o tworzeniu wspólnych sił europejskich. Pomyślcie o tym
        > przyszli Europejczycy znad Wisły!!!
    • Gość: Jerzy Dyskusja wokół Centrum przeciw Wypędzeniom IP: 80.51.119.* 01.09.03, 21:00
      Jestem przeciw Centrum wypędzonych. Za kilkanaście lat dowiem
      się, że agresorem była Polska nie chcąca żyć w pokoju z
      Niemcami. Faszyści musieli coś zrobić z krajem który nie zgadzał
      się na pokojowe rozstrzygniecie sporów. Niemcy robili co mogli
      aż Hitler nie wytrzymał i zaatakował bo sam obawiał się ataku.
      W tej chwili jest to całkowita bzdura ale gdy Unia okrzepnie
      trochę i Niemcy wzmocnią swe wpływy możemy usłyszeć takie zdania
      tłumaczące początek wojny. Stałe forsowanie przez niektórych
      niemców zdania jakoby wojna to nie tylko krzywda wielu milionów
      europejczyków ale również w ogromnej mierze samych Niemców. Już
      widziałem film dokumentalny w którym przekonywano mnie, że
      naloty dywanowe na Niemcy to zbrodnia o której się nie mówi.
      Nikt jednak nie powiedział, że wcześniej faszysci równali z
      ziemią te tereny na których istniał jakiś opór wobec ich władzy.
      Choćby Warszawę. Bardzo nas polaków bolą stwierdzenia jakoby to
      my przyczyniliśmy się do wielu zbrodni w czasie II wojny
      światowej.
      "Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie" To nie my zaczęliśmy
      wyganiać Niemców z ich domów lecz to Niemcy zaczęli nas
      mordować. Niemcy muszą o tym pamiętać. Jeśli nie będziemy
      pamiętać wszystkich zbrodni nie będziemy mogli spodziewać się
      pokoju. A chcemy mieć Europę spokojną, bez konfliktów.
      Pełnoprawna unia wszystkich europejskich krajów doprowadzi do
      wymieszania się narodów. Oczywiście nie natychmiast. Za
      kilkadziesiąt lat nie będziemy dokładnie pamiętać tych
      wszystkich konfliktów które dziś nas poruszają. Chyba, że ktoś
      stale będzie posycał konflikty. Będziemy żyć w pokoju lecz pod
      warunkiem, że nie będziemy budzić duchów niezgody.
    • Gość: woelfin Re: Dyskusja wokół Centrum przeciw Wypędzeniom IP: *.pop.e-wro.net.pl 04.09.03, 16:16
      Nie popełniajmy do licha błedu w nazewnictwie tak skrzętnie
      pielęgnowanym przez Niemców celem przekłamania historii. Otóż
      Niemcy nie zostali wypędzeni (niem. vertrieben). Niemcy zostali
      wysiedleni (niem. ausgesiedelt)! I to nie na rozkaz Polaków,
      których przecież w Poczdamie w 1945 r. nie było! Nie
      przychylajmy się, na Boga, do ich propagandowego, od bardzo
      wielu lat kultywowanego nazewnictwa. Niemców trzeba na każdym
      kroku poprawiać, że nie vertrieben, a ausgesiedelt. Czynię to od
      wielu lat, wywołując zawsze spore zdumienie - w niemieckich
      głowach wysiedlenie funkcjonuje wyłącznie jako akt przemocy
      Polaków wobec nich, jako wtedy wypędzonych.
    • Gość: leopolita Polska po 89r jest winna błędów i zaniedbań IP: *.magusz.net / 192.168.17.* 04.09.03, 20:29
      w stosunkach z Niemcami a elity polityczne sa częściowo
      odpowiedzialneza problem berlińskiego centrum.
      Po 89r. okazało się w propagandzie i polityce ugrupowań
      posierpniowych, że pamięć napaści niemieckiej na Polskę w
      1939r.i zagłada ponad 5 mln obywateli Polski ma mniejsze
      znaczenie niż napaść na nas Rosjan 17 września 39r. Zaprzestano
      mówić nawet z okazji rocznic II wojny o rzeczywistych sprawcach
      eksponując i wyolbrzymiając winy Rosjan a przemilczajac
      niemieckie. Z podreczników szkolnych zniknęły dokładniejsze
      opisy historii II wojny i okupacji niemieckiej w Polsce. Z
      miejsc martyrologii eksponowany był głównie Katyń i Miednoje. O
      Oświecimiu, Majdanku, Treblince, Sztutowie i dziesiątkach innych
      miejsc hitlerowskich zbrodni mówiono półgębkiem w
      imię "political correctness". W propagandzie okazało się, że tej
      hekatomby nie dokonali Niemcy , tylko naziści. A przecież
      wiadomo, że Hitler wygrał wybory 1933 r demokratycznie i prawie
      do końca wojny miał niezwykle wysokie poparcie niemieckiego
      społeczeństwa. Te właśnie i liczne inne manipulacje propagandowe
      i błędy dyplomatyczne doprowadziły do zmartwychwstania
      niemieckiego rewizjonizmu, na razie tylko historycznego. Groźne
      konsekwencje tego są własnie widoczne a dalszych należy się
      spodziewać.
      • Gość: Ecia Re: Polska po 89r jest winna błędów i zaniedbań IP: *.chello.pl 18.09.03, 20:26
        Zgadzam się z toba i z woelfinem - w ogole sie zgadzam, a w
        szczególności chodzi mi o kwestie językowe. Język kreuje
        rzeczywistość, coś, co jest często powtarzane, w końcu
        zaczyna "istnieć" i tak można też w pewnym sensie przerobić
        historię... Wypędzeni a nie wysiedleni to dobry przykład,
        jeszcze lepszy to naziści - czy zauważyliście, że słowa tego
        nagminnie używa się zamiast słowa Niemcy, gdy mówi się i pisze
        o wojnie? Jest tak w Niemczech ale i w krajach
        angielskojęzycznych, i bardzo często i w Polsce. Czasem można
        mieć wrażenie, że winiem wszystkiemu jest jakiś nieistniejący
        obecnie naród "nazistów"...
        Nie należy nikogo obwiniać o winy przez niego niepopełnione, i
        nikt w Polsce nie ma przecież takiego zamiaru w stosunku do
        Niemców dzisiaj, ale na Boga, nie zmieniajmy historii! Bo
        ofiary staną się katami i na odwrót...
Pełna wersja