Gość: zbalansowany
IP: *.mel.dialup.connect.net.au
08.09.03, 03:54
W Izraelu istnieje grupa (10 - 20% populacji) ktora trzezwo mysli i nie daje
sie oglupic wlasnej szowinistycznej propagandzie. Oto artykul jednego z jej
przedstawicieli, bylego czlonka parlamentu Uri Avnerego.
Artykul Avnerego w tlumaczeniu
KLASYCZNY PUCZ WOJSKOWY
To był klasyczny pucz. I jak każdy pucz przeprowadzony został przez grupę
oficerów: Szarona, Mofaza, Ya 'alona i głównych dowódców sztabu. Nie jest
żadną tajemnicą, że partia wojskowa (jedyna funkcjonująca w Izraelu partia)
chciała storpedować zawieszenie broni od samego początku, tak samo jak byla
przeciwna "mapie drogowej " w stronę pokoju. Jej potężna machina
propagandowa, a skład której wchodzą wszystkie izraelskie media
głosiła: 'Hudna (czyli zawiszenie broni) to nieszczęście! Każdy dzień hudny
jest okropny! Zredukowanie przemocy do zera jest wielkiem niepowodzeniem, bo
pod osłoną hudny organizacje terrorystyczne odżywają i dozbrajają się! Atak
terrorystyczny, który uniknęliśmy dzisiaj uderzy nas jutro ze znacznie
większą siłą! '
Sztab wojskowy w tym stanie był jak narkoman pozbawiony narkotyków. Nie można
było przeprowadzać akcji, do których armia się przyzwyczaiła. Jeszcze trochę,
a można było pokonać intifadę; zwycięstwo było tuż za rogiem, jeszcze tylko
jedno więcej decydujące uderzenie i po wszystkim. . .
Kiedy przyszło zawieszenie broni i nadzieja wstąpiła w serca ludzi, kiedy
szekla poszła w górę i giełda gwałtownie odżyła, kiedy ludzie pojawili się na
powrót w centrach rozrywkowych - wojskowi okazali się bardzo niezadowoleni.
Wyglądało to tak jakby ludzie spontanicznie opowiadali się przeciwko
wojskowej polityce siły.
Ariel Szaron zdał sobie sprawę, że jeśli taki stan potrwa dłużej realia
zniszczą wszystkie jego długofalowe plany. Dlatego już na samym początku
zawieszenia broni postanowił zrealizować trzy cele. Po pierwsze należało jak
najszybciej usunąć Abu-Mazena. Abu-Mazen, stał się gościem w Bialym Domu i
cieszył się życzliwością Georga Busha. Pozycja Szarona została tym poważnie
zagrożona. Do tej pory widzieliśmy jak para Bush-Szaron powoli mutuje w
kierunku jednego organizmu, o nazwie Buszaron. Teraz pojawiło się
niebezpieczeństwo, że powstanie niebezpieczny trójkąt: Bush-Szaron-Abu-Mazen.
Nie ma większego zagrożenia dla planów Szarona niż taki właśnie trójkąt.
Po drugie Szaron chciał zniszczyć "mapę drogową " juz w jej poczatkowej,
niedojrzałej faziej. "Mapa drogowa " zobowiązywała Szarona do
natychmiastowego usunięcia okolo 80 przyczółków osadnictwa, wstrzymać dalszy
rozwój osadnictwa, wstrzymać budowę muru granicznego i wycofać armię
izraelska ze wszystkich miast na Zachodnim Brzegu. Szaron nigdy nie zamierzał
realizowac żadnego z tych postulatów.
Po trzecie, Szaron chciał zwrócić armii jej wolność do działania na
terytoriach palestyńskich, która krępowała hudna. Powstało więc pytanie jak
to uczynić bez wzbudzenia podejrzena, że to on pociąga za sznurki? Rzesze
Izraelczyków, w których wstąpiła nadzieja na normalne życie nie powinni
przecież podejrzewać, że to ich właśnie przywódcy gaszą te nadzieje. Ważne
rownież było, a może nawet najważniejsze, żeby cień takiego podejrzenia nie
narodził się w niewinnym umyśle dobrego Georga W. Cała odpowiedzialność za to
co się stanie musiało spaść na głowy Palestyńczyków, tak żeby życzliwość dla
Abu-Mazena obróciła się w potępienie i nienawiść.
Środki do osiągnięcia tego celu zostaly dobrane z największą starannością,
biorąc przy tym pod uwagę to uproszczone widzenie świata przez Busha, w
którym występują tylko "Good Guys " i "Bad Guys ". "Bad Guys " to oczywiście
terroryści. Trzeba bylo więc zabić spiskowców z Hamas i Dzihad. To nie mogło
rozgniewać Busha. W oczach pana prezydenta bowiem, zabijanie terrorystów
jest "Good ". W ten sposób właśnie zmusi się Palestyńczyków do
przerwania "hudny ".
I oto co nastąpiło - 8 sierpnia żołnierze izraelscy zabili dwóch bojowników
Hamasu w Nablus. Ale odwet Palestyńczyków był ograniczony. 12 sierpnia
zamachowiec-samobójca z Hamas zabił jednego Izraelczyka w Rosh-Ha 'ayin,
drugi samobójca zabił jednego człowieka w osiedlu Ariel. Obydwaj zamachowcy
pochodzili z Nablus. Hamas ogłosił następnie, że "hudna " będzie
kontynuowana. 14 sierpnia armia izraelska zabiła Mahammada Seedera, dowódcę
wojskowego skrzydła Hamasu w Hebronie. Pięć dni później, 19 sierpnia,
zamachowiec-samobójca z Hebronu rozerwał się w autobusie w Jerozolimie
zabijając 20 ludzi, w tym kobiety i dzieci. Dwa dni później armia dokonała
zabójstwa Isma 'ila Abu-Shanaba, jednego z najważniejszych przywódców Hamasu.
Tym razem jednak zabójstwa tego nie można było usprawiedliwić żadnym z
typowych oskarżeń, że jego ofiara była "tykającą bombą ". Abu-Shanab był
dobrze znanym w świecie przywódcą politycznym. Dlaczego więc to właśnie on
spośród tylu innych został wyselekcjonowany do "odstrzału "? Dziennikarz
wojskowy w izraelskiej telewizji przez nieuwagę wyjaśnił nam to, kiedy
powiedział, że Abu-Shanab został zabity, bo był "dostępny ". Innymi słowy Abu-
Shanab był łatwym celem, bo nie zszedł do podziemia po zamachu w Jerozolimie,
jak zrobili to przywódcy wojskowego skrzydła Hamasu.
Tym razem, nareszcie cel Szarona został zrealizowany. Organizacje
palestyńskie ogłosiły, że kończą "hudnę ". Szaron i spółka mogli się cieszyć.
W ciągu następnych godzin armia izraelska wkroczyła do miast palestyńskich
rozpoczynając następną orgię aresztowań i rozwalania domów (40 domów już
pierwszego dnia).
Narkoman przerwał swój głód i dorwał się do strzykawki. Może odetchnąć z
ulgą. Dowódcy wojskowi mogą nareszcie robić to wszystko czego nie pozwalano
im robić przez 9 długich tygodni. Ale sytuacja nie zmieni się w pokonanie
intifady. Ataki i zabójstwa będą teraz jeszcze częstsze i bardziej okrutne.
Budowa muru granicznego wrzynającego się głęboko w terytoria palestyńskie
zostanie teraz przyspieszona, tak samo jak i rozbudowa osiedli żydowskich.
Machina propagandowa armii izraelskiej przygotowuje opinię publiczną do
nowego aktu, którym będzie "wygnanie Arafata ". Ale słowo 'wygnanie ' jest tu
eufemizmem wyprodukowanym przez specjalny wydział propagandy - "kuchnię
semantyczną ". Rzeczywista intencją jest nie tyle wygnanie przywódcy
Autonomii z Ramallah, ani z Palestyny, ale "wygnanie" go z tego świata.
Reakcja Palestyńczyków i całego świata arabskiego jest łatwa do przewidzenia.
Będzie to punkt zwrotny w historii bez możliwosci odwrotu, który pogrzebie
szansę na osiągnięcie pokoju w ciągu życia następnych pokoleń.
A co na to Amerykanie? Nigdy do tej pory administracja Busha nie wyglądała
głupiej niż w tym momencie. (. . .)"