Dlaczego Ukraińcy nie popierają obecności swoic...

IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.03, 22:39
ukaincy nie popieraja obecnosci swoich wojsk w iraku z powodow
tych samych dla ktorych polacy nie popieraja obecnosci swoich
wojsk w iraku.z wyjatkiem
millera,cimoszewicza,kwasniewskiego,kuczmy.
    • Gość: maciek_us Re: Dlaczego Ukraińcy nie popierają obecności swo IP: 62.181.161.* 15.09.03, 23:15
      Dlaczego nienapiszesz "czesc" polakow ??? Co zas tyczy sie
      Ukraincow stawialbym nato ,iz bardziej sprzeciwjaja sie ich
      wojskom pod polskim dowodztwem niz obecnosci w Iraku jako
      takiej
      Pozdrawiam

      "Najeźdźca jest zawsze miłośnikiem pokoju. Wolałby, żeby nasz
      kraj nie stawiał oporu"
      - Karl von Clausewitz
      • Gość: jarek Re: Dlaczego Ukraińcy nie popierają obecności swo IP: *.fastres.net 16.09.03, 10:00
        Clausewitz to powiedzial przed albo po agresji na Rzeczypospolite.
    • Gość: Devil Re: Dlaczego Ukraińcy nie popierają obecności swo IP: 157.25.92.* 16.09.03, 10:54
      Zadziwiająca logika tego artykułu: 77% obywateli przeciw ale
      rozumiejących, że ta wojna to nie agresja tylko pomoc i
      odbudowa. No to czemu są przeciw panie "dziennikarzu"?
    • Gość: Matt Re: z artykulu wynika ze raczej popieraja! IP: *.nsw.bigpond.net.au 16.09.03, 15:22
      swiadomy glos wiekszosci parlamentarnej poparl udzial wojsk
      ukrainskich.

      ja mysle ze on mial na mysli ze wiekszosc sie boi!.
      • Gość: gosc Re: z artykulu wynika ze raczej popieraja! IP: *.dip.t-dialin.net 16.09.03, 16:04
        nie mozna czegos popierac "raczej".
    • Gość: www.irak.pl 27.9.W-wa Demonstracja przeciw okupacji Iraku IP: *.tele2.pl 16.09.03, 19:59
      www.irak.pl
      Żołnierze, wracajcie! To brudna wojna Exxonu-Mobilu.

      Sprawa Halabdży jest przekłamana - udział USA i Iranu w
      masakrze; Irak nie posiadał cyjanidowych gazów chem., gdy
      Hussein i rząd USA były sojusznikami podczas wojny z Iranem
      (Kurdowie wówczas przeszli na stronę wroga) - były oficer CIA
      (New Y.Times); Sprzedaż gazów chem. Irakowi przed i po Halabdży
      przez Pentagon, firmy ameryk., Bechtel, także "Searle"
      Rumsfelda. Rumsfeld oferował pomoc Husseinowi - przed, w
      trakcie, i po masakrze w Halabdży

      Kto sprzedawał gazy chemiczne dla Iraku podczas i po Halabdży,
      w trakcie wspólnej wojny Iraku i USA przeciw Iranowi ? Firmy
      USA, "SEARLE" Donalda Rumsfelda; dlatego USA ocenzurowało 12
      000 stron raportu irackiego, podając do ONZ tylko 8000 stron -
      USA censors Iraq Report
      Siła amerykańskich agencji PR w sprawie wojny Masakra w
      Halabdży: jak Masakrę w Halabdży zamieniono w prowojenny
      materiał propagandowy (na podst.w New York Times)

      Amerykańskie służby "dyplomacji publicznej" (propagandy) i
      wynajęte przez rząd agencje public relations od wielu miesięcy
      pracują nad formowaniem licznych mitów dotyczących Iraku i
      nieustannym ich powtarzaniem, tak by były podejmowane przez
      światową prasę. Z czasem te legendy powtarzane przez polityków
      i publicystów, zamieniają się w ogólnie przyjęte oczywistości.
      Można je łatwo odnaleźć w przemówieniach, artykułach prasowych
      i innych wystąpieniach publicznych, choć żaden z autorów tych
      powtórek nie zadaje sobie trudu by sprawdzić autentyczność
      wiadomości. Oto przykład jednego z takich popularnych
      przekłamań. "Saddam Hussajn zagazował 5000 Kurdów w Halabdży w
      1988".

      16 marca 1988 w czasie wojny iracko-irańskiej około 5 tysięcy
      Kurdów z miasteczka Halabdża w irackim Kurdystanie zginęło od
      gazu. Jednak jedyne pewne, udokumentowane informacje, których
      można być pewnym są takie, że w regionie Halabdży miała wówczas
      miejsce zażarta bitwa, w której obie strony użyły zakazanych
      przez konwencje gazów bojowych i że Kurdowie, których
      miejscowość znalazła się na linii frontu zginęli właśnie od
      tych gazów. W 1988 roku masakra w Halabdży nie wzbudziła
      protestów społeczności międzynarodowej. Przyjmowano wówczas, że
      tragedia była "szkodą uboczną" działań wojennych, skutkiem
      błędnego manipulowania gazami bojowymi przez oddziały irańskie.

      Dramat przypisano Irakijczykom dopiero dwa lata później w
      czasie amerykańskiej kampanii propagandowej przed pierwszą
      wojną w Zatoce. Autorem przekształcenia była pracująca dla
      rządu amerykańskiego agencja public relations Hill&Knowlton, ta
      sama, która skompromitowała się wówczas (jesień 1990) w jednym
      z największych skandali propagandowych dotyczących armii
      irackiej: w świat poszła wiadomość, że iraccy żołnierze w
      Kuwejcie roztrzaskali o ściany czaszki 312 kuwejckich
      niemowląt? ta wiadomość, poparta zeznaniami świadków, wywarła
      wielkie wrażenie na Kongresie, który z kolei pomógł ówczesnemu
      prezydentowi Bushowi (ojcu) przeforsować wojnę. Ta sensacja
      okazała się kompletną blagą dopiero po wojnie, wiosną 1991,
      kiedy wyszło na jaw, że wszyscy świadkowie zostali sfilmowani w
      Stanach (wstrząśniętą matkę zagrała córka ambasadora Kuwejtu w
      Waszyngtonie), a o Halabdży zapomniano aż do 1988, kiedy trzeba
      było uzasadnić kolejną falę bombardowań Iraku
      (operacja "Pustynny Lis"). Przykład Halabdży logicznie wraca i
      przed następną wojną.

      Raport armii amerykańskiej (Defence Intelligence Agency),
      ujawniony przez "Washington Post" w maju 1990 roku, utrzymuje,
      że sprawcami masakry byli Irańczycy. Według komisji śledczej
      Irak nie posiadał typu gazu, od którego zginęli cywile i na
      pewno nie byli oni celem irackiego wojska.

      W styczniu 2003 roku człowiek, który stał na czele tamtej
      komisji śledczej Pentagonu Stephen C. Pelletiere - b. profesor
      Army War College i analityk polityczny C.I.A w sprawach Iraku
      na łamach New York Times oburzał się, że przebieg masakry w
      Halabdży ciągle traktuje się jak oczywistość. Według niego
      kurdyjski dramat był zbrodnią wojenną, najprawdopodobniej
      popełnioną przez naciskanych Irańczyków, a nie iracką zbrodnią
      przeciwko ludzkości: śledztwo wykazało, że "w żadnym przypadku"
      nie chodziło o rozmyślne mordowanie ludności cywilnej.
      Pelletiere zaprzecza, jakoby tamten raport był ilustracją
      ówczesnego proirackiego nastawienia Stanów Zjednoczonych.
      Argumentuje, że komisja śledcza miała dostęp do licznych
      dokumentów niejawnych, rezultatów badań w terenie , relacji
      kurdyjskich świadków. Pelletiere przez lata śledził nowe
      informacje w tej sprawie i stanowiska do dziś nie zmienia.

      Prawdą jest, że Stany Zjednoczone zbroiły wówczas obie strony:
      oficjalnie Irak i nieoficjalnie Iran (za pośrednictwem
      Izraela: "Irangate"). Pentagon doskonale znał zasoby broni
      chemicznych Saddama Husajna, gdyż był jego gorliwym
      zaopatrzeniowcem (wąglik, VX, itp.). Okazjonalnie - przed
      nalotami - sprawa Halabdży jest używana przez służby
      propagandowe rządu amerykańskiego przeciwko Irakowi, ale -
      kiedy przyjdzie godzina Iranu - przebieg tragedii w Halabdży
      może jeszcze nabrać zupełnie innego wydźwięku? wszystko zależy
      od tego, co podadzą do powtarzania służby "dyplomacji
      publicznej" Stanów Zjednoczonych, przygotowujące kolejną,
      oczywistą "wojnę o pokój".

      List od PiS do Irak.pl "Jakoś dziwnie nie słyszeliśmy Państwa
      protestów kiedy Saddam zagazowywał kilka tysięcy Kurdów..." KP
      Prawo i Sprawiedliwość
      Odpowiedź na list od KP Prawo i Sprawiedliwość

      Proszę uważnie przeczytać artykuły na stronie o Halabdży: jeśli
      Hussein "zagazowywał", to jako sojusznik USA, pod patronatem
      wojsk USA, gazami USA z frimy SEARLE Rumsfelda, przy
      wykorzystaniu amerykańskich helikopterów i urządzeń
      satelitarnych.
      Notabene, były pracownik CIA, PELLETIERE, twierdzi, że
      najprawdopodbniej gaz cyjanidowy zastosowała strona irańska.
      Rząd USA wówczas zablokował dochodzenie w tej sprawie w ONZ i
      starał się ją jak najszybciej wyciszyć.

      Wtedy właśnie nasi starsi aktywiści protestowali (obecnie
      aktywni w STOP the War Coalition, London) natomiast nikt z
      obecnych chwalców Busha.

      Wówczas odważnie działali w tej sprawie jedynie ci, którzy
      obecnie oskarżają rząd USA o hipokryzję i urządzanie rzezi dla
      nafty pod płaszczykiem"wyzwalania", podczas gdy dawniej można
      było tysiące razy "bezkrwawo" pozbyć się Husseina: przede
      wszystkim nie dostarczając mu broni konwencjonalnej i WMD. Ale
      wszyscy związani z naftową administracją Busha skutecznie go -
      przed, w trakcie i po Halabdzy - uzbrajali, politycznie
      wspierali, a nas - tak jak teraz - usiłowali brutalnie
      zagłuszyć lub wyśmiać.

      A dochodzenie w ONZ w tej sprawie blokował najaktywniej i
      najskuteczniej nie kto inny, lecz właśnie RUMSFELD (sic!), z
      firmy Searle.
      Natomiast w Polsce - cóż!, jak zwykle - panowała blokada
      informacyjna. To przecież nie kto inny, lecz właśnie rząd USA
      próbował ukryć sprawę Halabdży, a zawsze usłużne i skorumpowane
      polskie media gorliwie mu w tym pomagały.

      Rzad USA pokazał, jak chodzi mu o wyzwalanie ludności przede
      wszystkim w 1991 r., tłumiąc powstanie ludowe razem ze swym
      współpracownikiem CIA, Husseinem.
      www.irak.pl
Pełna wersja