Gość: zbigz
IP: *.vnet.pl / 192.168.1.*
20.09.03, 11:52
Dzień Dobry! Czwarta IV Władzo,
To znowu Ja! Wasz Wesoły Obserwator Demokratycznej
Rzeczypospolitej.
Przez krótkie kilka miesięcy byłem przez tę Demokrację
demokratyzowany i nie pisałem - jak ta Baba co nie przychodziła
do lekarza, bo: 'Byłam chora' -
- Ja w więzieniu byłem - demokratycznym - jakżeby inaczej.
A tu Cymbały nie próżnują : w skali światowej w Iraku ;
krajowej - wiecie sami ; a lokalnie - jak w pierwszym akapicie
poniższego tekstu - budują tam gdzie sam Mistrz Jerzy
Dobrowolski by nie wymyślił : W ścisłym Rezerwacie Kępa
Redłowska. Słynnym nie tylko stuletnimi bukami, ale i bohaterską
obroną II Morskiego Pułku Strzelców we wrześniu 39r.
' Nie zmogła Go kula' , ale głupota i chciwość, a na te nie ma
lekarstwa.
Kto nie wierzy niech zobaczy : miasto Dynia, ul. Kopernika,
A pisałem, a ostrzegałem... ( to z żartu o tabliczce w parku:
Uwaga gwałcą.)
Zbigniew Z miasta Dyni '03-6
Dyktatura Cymbałów
Czy pamiętacie: W filmie kultowego Barei, Dyrektor (grany
congenialnie przez Jerzego Dobrowolskiego) wprowadza odgórne
zmiany na makiecie osiedla przestawiając klocek stanowiący dom
na niebieską plamę "grającą" jezioro?, a na nieśmiałą uwagę z
boku, że to niebieskie to jezioro i dom na nim nie pasuje -
mówi: " Dom tu zostaje, a jezioro przeniesiemy, o tam!".
Tak było za ośmieszanej i wyszydzanej Komuny. Sęk w tym, że to
nie odeszło wraz z nieboszczką Ludową.
W moim mieście na ten przykład - gdzieś na Pomorzu - podobny
filmowemu Dyrektorowi Cymbał z miną Katona Młodszego zarządził
trzy (3) lata temu rozdzielenie czterech (4), dotychczas
połączonych, ulic osiedlowych czyniąc je 'ślepymi', gdyż to
pozwoliło mu prawie wygospodarować działkę budowlaną.
Prawie, bo nawiózł jeszcze masę ziemi, aby zasypać nią koniec
doliny, jako, że hipotetyczna działka ma tu właśnie być oraz
zmienił plan miasta itp. 'drobiazgi'.
Po każdym deszczu, na końcu owej dolinki, na i przed nasypem
gromadzi się woda i stoi jak głupia nie wiedząc jak spłynąć
dalej - głupia ta woda. Parceli z tego raczej nie będzie.No i
jaka szkoda,że Państwo tego nie widzą, jak mawiają sprawozdawcy
radiowi - tego lasu znaków drogowych p.t. ślepa ulica.
Nie udał się Cymbałom pomysł w jednym miejscu, to sfrustrowani,
w ramach rekompensaty psychofinansowej, spróbowali tuż obok i
sprywatyzowali grunt miejski wraz z instalacją kanalizacyjną i
częścią drogi osiedlowej sprzedając(?) ją jednemu, sobie miłemu,
a drugiego nawet nie informując, że mu się droga do domu
skomplikuje, a i kanaliza miejska stała się prywatną.
I co ? I nic.
Lata mijają. Woda stoi jak głupia, ludzie chodzą w błocie,
samochody jeżdżą na około.
Obok tego osiedla pyszni się przedwojenna część miasta, co to ją
inż.Kwiatkowski i Wenda budowali: te kwadraty ulic!, ta lekkość
myśli technicznej! - i komu to przeszkadzało?
Jakieś refleksje, czy wnioski ? Cóż zostawiam to Katonom
Starszym, jest ich u nas sporo. Ludzie mówią, że za dużo i
jeden, jak dawniej, by wystarczył.
Jedyna pociecha to w tym, że Cymbały to wynalazek niepolski, i
mają ich też w Europie a nawet w Ameryce.
Przykłady? Z innego, szerszego niż urbanizacja pola: Chociażby
zeszłoroczne, zimowe huragany demolujące Zjednoczoną Europę. Co
prawda demolkę spowodowały siły natury - głupi wiatr - ale
sprowokowane min. efektem cieplarnianym, a ten to już dzieło
Cymbałów, nie potrafiących lub nie chcących przewidzieć
globalnych efektów działań poszczególnych państw.
Albo dla odmiany kwietniowo – majowa anormalna susza, na
wiosnę!, przecież nie latem. Inny przykład, o skali wręcz
światowej, kiedy to pewien 'Mąż Stanu', niemal władca Ziemi,
wprowadził cały świat w histeryczne i długotrwałe drgawki
lękowe, przez to, że wprowadził swego zwiędłego fiuta w młodą a
podwładną sobie stażystkę nie bacząc na skutki nie tylko
ginekologiczne ale polityczne.
Marna to pociecha, że i u Nich decydują tacy sami, ale zawsze
jakoś raźniej, tak po naszemu, tak po polsku.
2000 - 6
Do wiadomości Redakcji: Zbigniew Z GDynia, xxxxxxxx. Nie wyrażam
zgody na adjustację, zmiany i skróty treści tekstu, dopuszczam
możliwość korekty.