Książka Rigga - recenzja w Rzeczpospolitej

IP: *.acn.pl 26.09.03, 08:03
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030926/publicystyka/publicystyka_a_10.html


Pamięć i historia

Książka o żydowskich żołnierzach Hitlera

Żydowscy Niemcy w wojskach Hitlera, czy mówiąc prościej - Żydzi w armii Hitlera, takie zdanie dla większości ludzi i dzisiaj będzie przede wszystkim przejawem podstawowej historycznej ignorancji czy objawem zwykłego antysemityzmu. A jednak jest inaczej. Wczoraj ukazało się niemieckie wydanie głośnej książki młodego amerykańskiego historyka Bryana Marka Rigga właśnie pod takim tytułem: "Żydowscy żołnierze Hitlera". Praca została oparta na żmudnych badaniach źródłowych i wywiadach z bezpośrednimi uczestnikami wydarzeń.

Ustawy norymberskie zabraniały osobom pochodzenia żydowskiego służby w armii. Kryteria były bardzo surowe, korzenie rasowe członków NSDAP sprawdzano do 1800 roku, oficerów SS jeszcze o pięćdziesiąt lat wcześniej. Jednak dla niektórych wybranych Hitler wydawał certyfikaty "aryjskości". Były one trzystopniowe, w kategorii najwyższej jego posiadacz mógł się uważać za Niemca pełnej krwi, nawet jeśli nie był pełnoprawnym obywatelem III Rzeszy. Niższe zawieszały decyzję do czasu po wojnie, gdy miało być wydane ostateczne zaświadczenie, w zależności od wojennych zasług.

Sto pięćdziesiąt tysięcy osób pochodzenia żydowskiego walczyło w armii hitlerowskich Niemiec. Dlaczego służyli zbrodniarzowi? Jeden z badanych przez Rigga tak odpowiedział na to pytanie: Rodzice wychowali mnie jako prawdziwego Niemca w miłości do fuehrera oraz Ojczyzny. Te i podobne postawy były wynikiem sięgającego wiele lat wstecz procesu asymilacji. Patrioci niemieccy żydowskiego pochodzenia - jak pisze polski historyk Marek J. Chodakiewicz w ostatnich "Arcanach" o tej samej książce - przez lata ulegali coraz głębszej germanizacji.

Według Rigga, który zbadał 1671 przypadków żołnierzy Żydów wszystkich kategorii, większość zbadanych przez niego żołnierzy chciało udowodnić, że są godni miana "Niemca", że ich żydowskość nie istnieje. Solidarność wojskowa miała najwyższą wartość.

Każdy czytelnik książki Rigga zadawał lub będzie zadawać sobie pytanie o zagładę. Odpowiedź historyka jest straszna: "... niektóre osoby pochodzenia żydowskiego brały bezpośredni udział w holokauście jako sprawcy, głównie ze względu na swoją rangę i obowiązki z nią związane. Najbardziej skrajny jest przykład człowieka, który pod zmienionym nazwiskiem był komendantem obozu na Łotwie i wysyłał Żydów na śmierć".

Książka Rigga będzie przez wielu zrozumiana opacznie. Jedni zechcą ją wykorzystać do umniejszania roli Niemców, innym posłuży do podsycania antysemityzmu. Wydaje się, że nie taki był cel amerykańskiego autora. Jego książka, nie podważając prawdy o niemieckim ludobójstwie, jest kolejnym dowodem na niezwykłość XX-wiecznego zła. Perfidia systemu totalitarnego polegała nie tylko na ogromie zbrodni, do których doprowadził, ale też na niezwykłej umiejętności włączania ludzi - niezależnie od ich pochodzenia narodowego - we współpracę w ich dokonaniu. KTG

    • Gość: CCCP Na wszelki wypadek IP: *.acn.pl 26.09.03, 11:20
      Gość portalu: CCCP napisał(a):

      > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030926/publicystyka/publicystyka_a_10.html
      >
      >
      > Pamięć i historia
      >
      > Książka o żydowskich żołnierzach Hitlera
      >
      > Żydowscy Niemcy w wojskach Hitlera, czy mówiąc prościej - Żydzi w armii Hitlera
      > , takie zdanie dla większości ludzi i dzisiaj będzie przede wszystkim przejawem
      > podstawowej historycznej ignorancji czy objawem zwykłego antysemityzmu. A jedn
      > ak jest inaczej. Wczoraj ukazało się niemieckie wydanie głośnej książki młodego
      > amerykańskiego historyka Bryana Marka Rigga właśnie pod takim tytułem: "Żydows
      > cy żołnierze Hitlera". Praca została oparta na żmudnych badaniach źródłowych i
      > wywiadach z bezpośrednimi uczestnikami wydarzeń.
      >
      > Ustawy norymberskie zabraniały osobom pochodzenia żydowskiego służby w armii. K
      > ryteria były bardzo surowe, korzenie rasowe członków NSDAP sprawdzano do 1800 r
      > oku, oficerów SS jeszcze o pięćdziesiąt lat wcześniej. Jednak dla niektórych wy
      > branych Hitler wydawał certyfikaty "aryjskości". Były one trzystopniowe, w kate
      > gorii najwyższej jego posiadacz mógł się uważać za Niemca pełnej krwi, nawet je
      > śli nie był pełnoprawnym obywatelem III Rzeszy. Niższe zawieszały decyzję do cz
      > asu po wojnie, gdy miało być wydane ostateczne zaświadczenie, w zależności od w
      > ojennych zasług.
      >
      > Sto pięćdziesiąt tysięcy osób pochodzenia żydowskiego walczyło w armii hitlerow
      > skich Niemiec. Dlaczego służyli zbrodniarzowi? Jeden z badanych przez Rigga tak
      > odpowiedział na to pytanie: Rodzice wychowali mnie jako prawdziwego Niemca w m
      > iłości do fuehrera oraz Ojczyzny. Te i podobne postawy były wynikiem sięgająceg
      > o wiele lat wstecz procesu asymilacji. Patrioci niemieccy żydowskiego pochodzen
      > ia - jak pisze polski historyk Marek J. Chodakiewicz w ostatnich "Arcanach" o t
      > ej samej książce - przez lata ulegali coraz głębszej germanizacji.
      >
      > Według Rigga, który zbadał 1671 przypadków żołnierzy Żydów wszystkich kategorii
      > , większość zbadanych przez niego żołnierzy chciało udowodnić, że są godni mian
      > a "Niemca", że ich żydowskość nie istnieje. Solidarność wojskowa miała najwyższ
      > ą wartość.
      >
      > Każdy czytelnik książki Rigga zadawał lub będzie zadawać sobie pytanie o zagład
      > ę. Odpowiedź historyka jest straszna: "... niektóre osoby pochodzenia żydowskie
      > go brały bezpośredni udział w holokauście jako sprawcy, głównie ze względu na s
      > woją rangę i obowiązki z nią związane. Najbardziej skrajny jest przykład człowi
      > eka, który pod zmienionym nazwiskiem był komendantem obozu na Łotwie i wysyłał
      > Żydów na śmierć".
      >
      > Książka Rigga będzie przez wielu zrozumiana opacznie. Jedni zechcą ją wykorzyst
      > ać do umniejszania roli Niemców, innym posłuży do podsycania antysemityzmu. Wyd
      > aje się, że nie taki był cel amerykańskiego autora. Jego książka, nie podważają
      > c prawdy o niemieckim ludobójstwie, jest kolejnym dowodem na niezwykłość XX-wie
      > cznego zła. Perfidia systemu totalitarnego polegała nie tylko na ogromie zbrodn
      > i, do których doprowadził, ale też na niezwykłej umiejętności włączania ludzi -
      > niezależnie od ich pochodzenia narodowego - we współpracę w ich dokonaniu. KTG
      >
      • lekarz_dyzurny Re: Na wszelki wypadek 26.09.03, 18:05
        Dobrze że to sie ukazało. Moze niektórym ochłoną głowy.
    • Gość: A.D. He,he... IP: *.mco.bellsouth.net 26.09.03, 11:49
      Gość portalu: CCCP napisał(a):

      > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030926/publicystyka/publicystyka_a_10.html
      >
      >
      > Pamięć i historia
      >
      > Książka o żydowskich żołnierzach Hitlera
      >
      > Żydowscy Niemcy w wojskach Hitlera, czy mówiąc prościej - Żydzi w armii
      Hitlera
      > , takie zdanie dla większości ludzi i dzisiaj będzie przede wszystkim
      przejawem
      > podstawowej historycznej ignorancji czy objawem zwykłego antysemityzmu. A
      jedn
      > ak jest inaczej. Wczoraj ukazało się niemieckie wydanie głośnej książki
      młodego
      > amerykańskiego historyka Bryana Marka Rigga właśnie pod takim
      tytułem: "Żydows
      > cy żołnierze Hitlera". Praca została oparta na żmudnych badaniach źródłowych
      i
      > wywiadach z bezpośrednimi uczestnikami wydarzeń.
      >
      > Ustawy norymberskie zabraniały osobom pochodzenia żydowskiego służby w
      armii. K
      > ryteria były bardzo surowe, korzenie rasowe członków NSDAP sprawdzano do
      1800 r
      > oku, oficerów SS jeszcze o pięćdziesiąt lat wcześniej. Jednak dla niektórych
      wy
      > branych Hitler wydawał certyfikaty "aryjskości". Były one trzystopniowe, w
      kate
      > gorii najwyższej jego posiadacz mógł się uważać za Niemca pełnej krwi, nawet
      je
      > śli nie był pełnoprawnym obywatelem III Rzeszy. Niższe zawieszały decyzję do
      cz
      > asu po wojnie, gdy miało być wydane ostateczne zaświadczenie, w zależności
      od w
      > ojennych zasług.
      >
      > Sto pięćdziesiąt tysięcy osób pochodzenia żydowskiego walczyło w armii
      hitlerow
      > skich Niemiec. Dlaczego służyli zbrodniarzowi? Jeden z badanych przez Rigga
      tak
      > odpowiedział na to pytanie: Rodzice wychowali mnie jako prawdziwego Niemca
      w m
      > iłości do fuehrera oraz Ojczyzny. Te i podobne postawy były wynikiem
      sięgająceg
      > o wiele lat wstecz procesu asymilacji. Patrioci niemieccy żydowskiego
      pochodzen
      > ia - jak pisze polski historyk Marek J. Chodakiewicz w ostatnich "Arcanach"
      o t
      > ej samej książce - przez lata ulegali coraz głębszej germanizacji.
      >
      > Według Rigga, który zbadał 1671 przypadków żołnierzy Żydów wszystkich
      kategorii
      > , większość zbadanych przez niego żołnierzy chciało udowodnić, że są godni
      mian
      > a "Niemca", że ich żydowskość nie istnieje. Solidarność wojskowa miała
      najwyższ
      > ą wartość.
      >
      > Każdy czytelnik książki Rigga zadawał lub będzie zadawać sobie pytanie o
      zagład
      > ę. Odpowiedź historyka jest straszna: "... niektóre osoby pochodzenia
      żydowskie
      > go brały bezpośredni udział w holokauście jako sprawcy, głównie ze względu
      na s
      > woją rangę i obowiązki z nią związane. Najbardziej skrajny jest przykład
      człowi
      > eka, który pod zmienionym nazwiskiem był komendantem obozu na Łotwie i
      wysyłał
      > Żydów na śmierć".
      >
      > Książka Rigga będzie przez wielu zrozumiana opacznie. Jedni zechcą ją
      wykorzyst
      > ać do umniejszania roli Niemców, innym posłuży do podsycania antysemityzmu.
      Wyd
      > aje się, że nie taki był cel amerykańskiego autora. Jego książka, nie
      podważają
      > c prawdy o niemieckim ludobójstwie, jest kolejnym dowodem na niezwykłość XX-
      wie
      > cznego zła. Perfidia systemu totalitarnego polegała nie tylko na ogromie
      zbrodn
      > i, do których doprowadził, ale też na niezwykłej umiejętności włączania
      ludzi -
      > niezależnie od ich pochodzenia narodowego - we współpracę w ich dokonaniu.
      KTG
      >


      >>> Ruszylo ciebie? To dopiero 'recenzje' Rzeczypospolitej u ciebie
      udawadniaja ze fakt jest faktem? Czyzbys 'zmiekczal' jej strony i podcieral to
      miejsce, ktorym czesto rozumujesz?

      >>Samoistnie, czy wziales cos na sraczke?


      >> Haslo dnia: Pacanow dla pacanow. No i: 'Rzeczypospolita' dobra na
      przeczyszczenie!!!! Dla pacanow, oczywiscie....
      • lekarz_dyzurny Re: He,he... 26.09.03, 18:06
        AD, śmieciarzu - paszoł won.
      • Gość: CCCP Mówiłem ci żebyś sie nie wtracał do IP: *.acn.pl 26.09.03, 20:35
        rzeczy których nie rozumiesz.

        Latarke w garść i zabrać sie do obserwacji życia oposów - póki oczy jeszcze widzą. Bo za miesiąc-dwa moze być za późno.
        • Gość: A.D. He,he... IP: *.mco.bellsouth.net 26.09.03, 21:32
          Gość portalu: CCCP napisał(a):

          > rzeczy których nie rozumiesz.
          >
          > Latarke w garść i zabrać sie do obserwacji życia oposów - póki oczy jeszcze
          wid
          > zą. Bo za miesiąc-dwa moze być za późno.


          >> Wczoraj wieczorem niechcacy przejechalem jednego. Nie z mojej winy, bo z
          naprzeciwka zblizal sie inny samochod i katem oka dostrzeglem w ostatniej
          chwili tego nieszczesnika. Mial dlugi, szczurzy ogon. Czy to z rodziny CCC-
          ePow? Przynajmniej wrazenie mam ze jakims pokrewienstwem moglbys sie z nim
          pochwalic. Z uwagi na ten goly, szczurzy ogon...
    • Gość: mirmil ciekawe... IP: *.uBRgrb01.supercable.es 26.09.03, 21:10
      Perfidia systemu totalitarnego polegała nie tylko na ogromie
      zbrodni, do których doprowadził, ale też na niezwykłej umiejętności włączania
      ludzi - niezależnie od ich pochodzenia narodowego -
      we współpracę w ich dokonaniu. KTG

      czyli takich ludzi sie powinno sadzic czy nie? odpowiadaja oni sami czy "system
      totalitarny"???

      "system totalitarny" zwalnia z czesci odpowiadzialnosci?
      • lekarz_dyzurny Re: ciekawe... 26.09.03, 21:14
        Mend też tu nie potrzeba - paszoł won.
        • Gość: mirmil kultura osobista na oddziale kwitnie? IP: *.uBRgrb01.supercable.es 26.09.03, 21:16
          • Gość: A.D. He,he... IP: *.mco.bellsouth.net 26.09.03, 21:27
            kultura osobista na oddziale kwitnie?


            Nie tyle kwitnie, co ...'pachnie'. Dyzurny, owszem, ale zdecydowanie
            oddzialowy.No i nie nadaza wynosic podsuwaczy zgrywajac lekarza...
        • Gość: CCCP Re: ciekawe... IP: *.acn.pl 26.09.03, 21:57
          lekarz_dyzurny napisał:

          > Mend też tu nie potrzeba - paszoł won.

          O co tu chodzi - co to za diagnoza?

          Dotychczas lekarz dyżurny był dowcipny, przynajmniej w miarę. Jakiś identity crisis?
          • lekarz_dyzurny Re: ciekawe... 27.09.03, 12:35
            A dlaczego miałoby to mieć cokolwiek wspólnego ze mną, a nie z tym M.? To co on
            tłucze na forum, to są zwykłe bzdury. Bullshit, jaki ciężko nawet przeczytać. To
            po pierwsze. Po drugie radze zajrzeć na jego wątki poświecone Dr JK - dał tam
            wyraz swemu wyjątkowo podłemu charakterowi. - co zresztą widac też w innnych
            jego tekstach. Małostkowość, upierdliwość, złośliwość, nuda (w znaczeniu:
            nudzenie), zwykła podłośc małego człowieczka i nędza intelektualna. To mało?
            Przykre, ale taki jest właśnie wyłaniający się coraz wyraźniej obraz M. Szkoda
            czasu na idiotę.
            • lekarz_dyzurny Re: ciekawe... 27.09.03, 12:56
              no a nie?
              Przeczytaj komentowany artykuł »
              Autor: Gość: mirmil IP: *.uBRgrb01.supercable.es
              Data: 27.09.2003 01:04

              + dodaj do ulubionych wątków

              + odpowiedz na list

              + odpowiedz cytując

              saddam byl grozny bo w iles tam minut mial miec gotowy swoj arsenal (ktorego
              dalej nie ma).

              ameryka w duzo mniej minut moze zlikwidowac ludzkosc na ziemi przy pomocy broni
              masoweg razenia (ktora ma). a tyczy sie to tez wielu innych krajow.



              Te idiotyzmy powyżej to pierwszy z brzegu przykład możliwości intelektualnych
              pana M. Naprawdę szkoda czasu.




    • Gość: mirmil ciekawe 2 IP: *.uBRgrb01.supercable.es 26.09.03, 22:19
      tudziez dlaczego (nielicznych) zydow ktorzy wspolpracowali z hitlerem uwazamy
      za wyrzutkow, a (nielicznych) muzulmanow za reprezentatnow ich cywilizacji

      itp itd
      • Gość: Jerzy_11 Re: ciekawe 2 IP: *.net.autocom.pl 26.09.03, 22:57
        Nie mirmił...To jest akurat oczywiste...przykro mi natomiast że tego nie
        rozumiesz.


        pozdrowienia...

        Jerzy

        • Gość: mirmil no wlasnie nie rozumiem... IP: *.uBRgrb01.supercable.es 26.09.03, 23:16
          bo wg mnie wszyscy ludzie sa rowni... a zlo jest wszedzie

          w kazdym razie ten link sobie zapisze, zeby go wklejac wszedzie tam, gdzie
          puscicie po raz kolejny info o islamistach w sluzbie hitlera...
          • Gość: Jerzy_11 Re: no wlasnie nie rozumiem... IP: *.net.autocom.pl 26.09.03, 23:18
            Gość portalu: mirmil napisał(a):

            > bo wg mnie wszyscy ludzie sa rowni... a zlo jest wszedzie
            >
            >
            Brawo mirmił... mamy piekny wieczór. Ugość nas jeszcze jakimiś banałami.
            • Gość: mirmil wolnosc, rownosc, braterstwo? pasuje? IP: *.uBRgrb01.supercable.es 26.09.03, 23:23
              • Gość: CCCP Re: wolnosc, rownosc, braterstwo? pasuje? IP: *.acn.pl 26.09.03, 23:26
                Nie znasz takiego powiedzenia:

                Nie dla psa kiełbasa, nie dla kota szperka?

                Kwwestia konwencji cywilizacyjnych. Niektórzy są równiejsi. Inni nie mogą być braćmi.

                Itd.
            • Gość: mirmil tudziez moje ulubione 10 banalow: IP: *.uBRgrb01.supercable.es 26.09.03, 23:40


              1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
              2. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremnie.
              3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
              4. Czcij ojca swego i matkę swoją.
              5. Nie zabijaj.
              6. Nie cudzołóż.
              7. Nie kradnij.
              8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
              9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
              10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

    • Gość: g14 Nie wszystkich brali IP: *.dipool.highway.telekom.at 26.09.03, 23:26
      150 000? Należałoby delikatnie wspomnieć o tych, którzy starali się jak mogli, przynosili ordery, listy pochwalne z Pierwszej Wojny Światowej, ale pogardliwie zrezygnowano z ich usług. Ilu było ich ? nie wiem, ale wspomina o nich Bullock w książce ?Hitler ? Studium tyrani?.
      • Gość: zbalansowany Re: Nie wszystkich brali IP: *.mel.dialup.connect.net.au 27.09.03, 01:47
        www.kansaspress.ku.edu/righitpix.html
        • Gość: CCCP Re: Nie wszystkich brali IP: *.acn.pl 27.09.03, 05:31
          Gość portalu: zbalansowany napisał(a):

          > www.kansaspress.ku.edu/righitpix.html


          To przywodzi na myśl inny fenomen: akceptacji arystokratów i szlachciców w szeregach partii proletariatu podczas rewolucji. Ze względu na swe niezbędne kwalifikacje ci ludzie otrzymywali coś w rodzaju proletariackich papierów.

          W rewolucji francuskiej przykładów by nie zabrakło - przewijają się niezłe nazwiska.

          Ts w rewolucji bolszewickiej. Dzierżyński to taki nowy szlachcic z papierami proletariusza. A kto nie dostał takowych - białe niedźwiedzie, do piachu albo odarcie ze wszystkiego i niewolnicza robota.
          • Gość: zbalansowany Re: Nie wszystkich brali IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 27.09.03, 05:49
            Zgadza sie. Przykladem Molotow ktory w rzeczywistosci nazywal sie Skriabin -
            rodzina arystokratyczna.


            Tu fragment jakiejs ksiazki, niestety nie mam linku i cytuje zastrzegajac sie
            ze nie wiem czy wszystkie podane ponizej informacje sa wiarygodne.


            Badajac kwestie mordów na Zydach, które sa faktem historycznym, zobaczymy, ze
            wsród tych, którzy ich dokonywali trudno jest znalezc ludzi nie majacych
            zydowskiego pochodzenia zeby wymienic chocby trzech namiestników na Wschodzie:
            Heydricha, Franka i Rosenberga. (...) Czytelnik musialby dlugo szukac, by
            znalezc niezwykle pouczajaca, a prawie calkowicie niedostepna na rynku
            ksiegarskim ksiazke "Zanim przyszedl Hitler" (1964), której autorem jest
            niemiecko-zydowski wykladowca akademicki Dietrich Bronder. Pisze on co
            nastepuje: "zydowskiego pochodzenia lub spokrewnieni z zydowskimi rodzinami
            byli: fuehrer i kanclerz Rzeszy Adolf Hitler; jego zastepcy: minister Rzeszy
            Rudolf Hess i marszalek Rzeszy Hermann Goering; Gregor Strasser, dr Josef
            Goebbels, Alfred Rosenberg, Hans Frank i Heinrich Himmler; ministrowie Rzeszy
            von Ribbentrop (który niegdys wypil bruderszaft ze slynnym syjonista, zmarlym w
            1952 roku pierwszym prezydentem Izraela Chaimem Weizmannem) i von Keudell;
            gauleiterzy Globocznik (tepiciel Zydów), Jordan i Wilhelm Kube; wysocy
            funkcjonariusze SS Reinhard Heydrich, Erich von dem Bach-Zelewski i von Kaudell
            II; bankierzy i sponsorzy Hitlera przed 1933 rokiem Ritter von Stauss
            (wiceprzewodniczacy Reichstagu) i von Stein; feldmarszalek i sekretarz stanu
            Milch, podsekretarz stanu Gauss; starzy towarzysze partyjni Hanffstaengel (szef
            biura prasowego NSDAP dla prasy zagranicznej (pózniejszy doradca Roosevelta) i
            prof. Haushofer". Powyzsza lista nie jest pelna, ale jest prawdziwa, co
            sprawdzic moze kazdy, kto blizej zainteresuje sie, jaki jest zwiazek miedzy
            chorobliwa nienawiscia Hitlera i jego paladynów do ich krewniaków, a powstaniem
            panstwa Izrael.

            (...)


            General policji i sluzby bezpieczenstwa Reinhard Heydrich zajmujacy sie
            zwalczaniem Zydów dokonal ciekawego odkrycia. Odkryl mianowicie pewnego
            czlowieka. Czlowiek ów byl katolickim Zydem urodzonym w Hajfie, znal hebrajski
            i jiddisz, tak jak niemiecki. Jako dziecko przybyl z ojcem do Solingen. Potem
            zanioslo go do Linzu, gdzie na dlugo przed anschlussem walczyl dla Hitlera. Po
            ucieczce z Austrii wstapil do SS. W gimnazjum w Linzu historii uczyl go prof.
            Leopold Poetsch, który jak pamietamy wpajal Adolfowi Hitlerowi antyzydowskie
            poglady. Adolf Eichmann - bo o nim mowa - ambitny i rokujacy wielkie nadzieje
            unterfuehrer SS, spotkal sie z Adolfem Hitlerem, który podczas lesnego spaceru
            ujal za ramiona i dlugo patrzyl w oczy czlowiekowi, który chodzil do tej samej
            szkoly co on. Reszte zalatwil Heydrich dostarczajac nowemu wspólpracownikowi
            odpowiednia metryke z Solingen i wprowadzajac go w obowiazki. W inne sprawy
            wtajemniczyl go zydowski oficer SS Leopold von Mildenstein, przyjaciel
            syjonistów, który opracowal plan majacy na celu "wzbudzenie u mozliwie
            najwiekszej liczby Zydów checi wyjazdu do Palestyny". Gdy koledzy z SS dziwili
            sie, co szuka w ich organizacji Zyd Eichmann odznaczajacy sie typowym semickim
            nosem ("przeciez on ma na gebie klucz do synagogi"), slyszeli w
            odpowiedzi: "Nie gadac tyle! Rozkaz fuehrera!" Kazdy rozumial, bo fuehrer mial
            zawsze racje. Wiec Eichmann bez przeszkód mógl ze swego berlinskiego biura
            rozwinac szeroka dzialalnosc, za która, jak stwierdzil, na poczatku lat
            szescdziesiatych podczas procesu w Jerozolimie jego obronca Servatius, powinien
            otrzymac order. A mianowicie za jego niezwykle zaslugi dla zydowskiej
            kolonizacji Palestyny. Badacz nazwisk Gerhard Kessler pisal w swojej pracy
            opublikowanej w 1935 roku, ze nazwisko "Eichmann" pochodzi z poczatku XIX
            wieku, kiedy to wielu Zydów przybieralo nowe nazwiska, "aby oderwac sie od
            swych przodków i od historii swojego narodu". Gestapo Heydricha nawiazalo
            scisle stosunki z zydowska organizacja Hagana dzialajaca w Palestynie. Bylo to
            calkiem logiczne, gdyz wedlug Eichmanna "wszystkie partie i zwiazki zrzeszone w
            Swiatowej Organizacji Syjonistycznej sa nadzorowane przez jedna centralna
            instancje, która odgrywa niezwykle wazna role w zyciu politycznym Zydów. Nosi
            ona nazwe Hagana, co oznacza samoobrone ". Jeden z palestynskich syjonistów
            prowadzacy w Berlinie negocjacje ze sluzba bezpieczenstwa Heydricha nazywal sie
            Schkolnik. Byl to pózniejszy premier Izraela Levi Eszkol, który latem 1965 roku
            wyjawil tygodnikowi "Der Spiegel": "Przebywalem tam krótko w poczatkowym
            okresie rzadów Hitlera ". Komendant Hagany, urodzony w Polsce, Feivel Polkes
            spotkal sie z hauptscharfuehrerm SS Adolfem Eichmannem po raz pierwszy w lutym
            1937 roku. Obaj Zydzi zawarli porozumienie i wypili bruderszaft w
            winiarni "Traube " niedaleko Zoo. Eichmann wreczyl Polkesowi pisemne
            oswiadczenie: "Wywierany bedzie nacisk na ogólnokrajowe przedstawicielstwo
            Zydów w Niemczech, aby zobowiazywalo emigrujacych Zydów do wyjazdu do
            Palestyny, a nie do jakiegokolwiek innego kraju. Lezy to calkowicie w interesie
            Niemiec i gestapo przedsiewzieto juz odpowiednie kroki." Feivel Polkes zaprosil
            swojego nowego przyjaciela Eichmanna do starej ojczyzny. 2 pazdziernika 1937
            roku w Haifie redaktor gazety "Berliner Tageblatt" nazwiskiem Eichmann zszedl
            na lad z pokladu "Romanii". Pan redaktor pragnal rozejrzec sie nieco po kraju.
            Zobaczyl wiele ciekawych rzeczy, porozmawial z wieloma ludzmi i po powrocie
            zameldowal: "Narodowe kregi zydowskie sa bardzo zadowolone z radykalnej
            polityki niemieckiej w stosunku do Zydów, gdyz dzieki niej liczba ludnosci
            zydowskiej w Palestynie wzrosla do tego stopnia, ze w dajacej sie przewidziec
            przyszlosci bedzie tu wiecej Zydów niz Arabów". Gminy Zydowskie w Berlinie i
            wszystkich wielkich miastach Rzeszy organizowaly kursy hebrajskiego i
            przygotowywaly przede wszystkim mlodych Zydów do "Alijah", czyli emigracji do
            Palestyny. Centralny Komitet Pomocy i Odbudowy przeksztalcil sie w
            Ogólnokrajowe Przedstawicielstwo Zydów Niemieckich , które ostatecznie nazwalo
            sie Ogólnokrajowym Zrzeszeniem Zydów w Niemczech i wraz z urzedem Eichmanna
            koordynowalo emigracje Zydów do Palestyny. Panowala pelna harmonia, nie bylo
            zadnych scysji czy konfliktów. Raaman Melitz z Jerozolimy ustalil liczby dla
            punktu zbornego w Niederschoenhausen: "82% wyjechalo do Palestyny, 9% do
            Brazylii, 7 % do Poludniowej Afryki, 1% do USA i 1% do Argentyny". Przy
            poparciu wladz panstwowych mlodzi Zydzi przygotowywali do nowego zycia w
            Palestynie na rolniczych i rzemieslniczych kursach w Waidhofen nad rzeka Ybbs,
            w Altenfelden w Górnej Austrii, w Ruednitz kolo Berlina i w Schwiebichen na
            Slasku.Z Rexingen w Wirtembergii wszyscy Zydzi w liczbie 262 wyemigrowali do
            Palestyny. Po wojnie wrócil tylko jeden. Do wybuchu wojny z 500.000 Zydów
            wyemigrowalo ponad 300.000 w wiekszosci mlodych i energicznych ludzi.

            (...)

            Po anschlussie Austrii, awansowany w miedzyczasie i bogaty w doswiadczenia,
            oficer SS Adolf Eichmann przeniósl sie do Wiednia, gdzie w palacu Rotszyldów
            wraz z zydowskimi wspólpracownikami urzadzil Centralne Biuro d/s Zydowskich
            Emigrantów.

            • Gość: g14 Co z rodzinami? IP: *.dipool.highway.telekom.at 28.09.03, 00:42
              Ale przecież ci ludzie mieli rodziny; matki ,ojców, kuzynów itd. Czy było im naprawdę obojętne z nimi co się stanie? Przecież nawet gdyby taki status nadano całej rodzinie, to zawsze jeszcze się ktoś znajdzie( np.: wujek żony tez ma swoja rodzinę). Znaczyłoby to, ze mordowali nie tylko własny naród, ale tez swoich krewnych?
              • Gość: mirmil ee, co ty IP: *.uBRgrb01.supercable.es 28.09.03, 03:09
                wiekszosc sluzyla w normalnej armii i nie musiala sie takimi rzeczami zajmowac.

                bylo
                paru degeneratow, co zajmowalo sie exterminacja swoich - swiadczy to o tym, ze
                degeneraci sa wszedzie.

                odpowiedzialni sa wiec raczej moralnie niz fizycznie, bo choc sami katami nie
                byli, to zamykali oczy na zlo.

                jesli chodzi o to ostatnie: analogia z obecna sytuacja
                izrael/palestyna/izraelskie-spoleczenstwo-na-kacu-moralnym jest oczywista.
                • Gość: g14 Re: ee, co ty IP: *.dipool.highway.telekom.at 30.09.03, 01:31
                  Gość portalu: mirmil napisał(a):

                  > wiekszosc sluzyla w normalnej armii i nie musiala sie takimi rzeczami zajmowac.
                  >
                  > bylo
                  > paru degeneratow, co zajmowalo sie exterminacja swoich - swiadczy to o tym, ze
                  > degeneraci sa wszedzie.
                  >
                  > odpowiedzialni sa wiec raczej moralnie niz fizycznie, bo choc sami katami nie
                  > byli, to zamykali oczy na zlo.
                  >
                  > jesli chodzi o to ostatnie: analogia z obecna sytuacja
                  > izrael/palestyna/izraelskie-spoleczenstwo-na-kacu-moralnym jest oczywista.

                  Nawet jezeli nie robili tego osobiscie, to swiadomosc, ze gdy oni walcza dla Hitlera,ich najblizsi sa byc moze w drodze do komory gazowej,mogla byc do zniesienia tylko dla szczegolnych typow.
Pełna wersja