Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 00:41
Tej kobiecie należy się największy szacunek.
Społeczeństwo francuskie to banda tchórzy, z prezydentem kraju
na czele.
    • Gość: Radek _ironia? IP: 213.199.254.* 27.09.03, 00:47
      można na to spojrzeć także tak: tylko Bóg daje życie i tylko Bóg
      je może odebrać. Ale co jeśli jest to tak wyjątkowy przypadek?
      Ciekaw jestem również, co na to Watykan - papież. Ironia?
      medycyna 'oszukuje śmierć' dając nam 'życie', kiedy już je mamy,
      pragniemy śmierci ___ bo przecież co to za 'życie' jeśli sami w
      sobie jesteśmy martwi.
      • Gość: Eol Re: _ironia? IP: 212.69.76.* 27.09.03, 09:48
        Gość portalu: Radek napisał(a):

        > można na to spojrzeć także tak: tylko Bóg daje życie i tylko Bóg
        > je może odebrać.

        I Bog wlasnie odebral mu zycie wybierajac na wykonawce swej woli
        tego, kogo chcial wybrac. A KIM JESTESCIE WY OBRONCY ZYCIA ZEBY
        SPRZECIWIAC SIE WOLI BOGA?
        • Gość: Cogito Re: _ironia? IP: *.icis.pcz.pl 27.09.03, 11:55
          Gość portalu: Eol napisał(a):

          > Gość portalu: Radek napisał(a):
          >
          > > można na to spojrzeć także tak: tylko Bóg daje życie i
          tylko Bóg
          > > je może odebrać.
          >
          > I Bog wlasnie odebral mu zycie wybierajac na wykonawce swej
          woli
          > tego, kogo chcial wybrac. A KIM JESTESCIE WY OBRONCY ZYCIA
          ZEBY
          > SPRZECIWIAC SIE WOLI BOGA?

          Prorok, czy co? :)
          Zrobily nam sie bardzo ciasne umysly i serca. Ten czlowiek mial
          wielka szanse zostac bohaterem, udowodnic, ze ludzkie zycie
          zawsze ma sens, ale nauczono go, ze bez wladzy nad cialem jest
          nikim. Takie cierpienie, to wielka zagadka, a my zachowujemy
          sie jak prymitywne malpoludy - jesli czegos nie rozumiemy, to
          najlepiej kogos zabic.
          Dla czlowieka wierzacego nawet taka tragedia jest szansa. Jesli
          wierzy, ze jest Ktos, kto nadaje sens jego zyciu, moze uczynic
          nawet w takich okolicznosciach z wlasnego zycia wielki Znak dla
          tych, ktorzy sa znudzeni zyciem.
          Dla niewierzacego taka sytuacja to dno rozpaczy. Ale mysle, ze
          jesli ktos widzi w zyciu Wielka Wartosc, to spojrzy na takiego
          cierpiacego czlowieka inaczej niz patrzyli na niego lekarze czy
          nawet wlasna matka.
          Zaraz ktos mi zarzuci, ze gadam teoretycznie i gdyby to mnie
          spotkalo... Nie chcialbym, zeby to mnie spotkalo, ani nikogo z
          moich najblizszych. Ale zawsze mnie uczono, ze nie czlowiek
          daje i odbiera zycie. I ze zycie to cos wiecej niz mozliwosc
          korzystania z niego. Nie wiem, jakie mialbym wtedy mysli, ale
          mam nadzieje, ze szanowalbym wlasne zycie nawet w takim
          strasznym polozeniu. Bo tak naprawde, jesli wtedy nie
          dostrzeglbym sensu mojego zycia, to znaczyloby, ze i teraz jest
          ono puste...
      • Gość: jo Re: _ironia? IP: *.szel-sat.com.pl 27.09.03, 11:25
        > można na to spojrzeć także tak: tylko Bóg daje życie i tylko Bóg
        > je może odebrać

        Bóg odebrał mu życie - po wypadku nie był w stanie żyć samodzielnie - to
        lekarze sztucznie potrzymywali go przy życiu. To nie jest ingerencja w zamiary
        Boga?

        A teraz wszystcy potępiający tę matkę nich położą się, zamkną oczy, zatkają
        uszy i leżą tak w ciszy i ciemności, bez możliwości poruszenia się dzień po
        dniu, w nieskończoność...
    • Gość: Lik To jest chore IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 00:48
      Prawdziwa matka nigdy nie zabije swojego syna. Wtedy, gdy on
      potrzebuje pomocy, ona jeszcze bardzie ofiaruje mu swoją
      miłość, a nie śmierć. Eutanazję chcą ci, którzy myślą o sobie,
      egoiści, aby nie mieć ciężaru, opieki nad chorym. To jest
      iluzja, że chodzi im o dobro chorego. Sami siebie i innych
      oszukują. Prawdziwa miłość nigdy nie zabija. Jestem lekarzem i
      jeszcze nigdy nie spotkałem się, aby chory prosił o
      uśmiercenie. Zawsze chcą wrócić do życia.
      • Gość: Radek Re: To jest chore IP: 213.199.254.* 27.09.03, 00:58
        zgadza sie, ale nie wziales pod uwage najwazniejszego ____ co
        musi czuc chory czlowiek, jak wielki musi byc jego ból, zeby
        zapragnąć 'normalnego życia' bo skoro medycyna nie jest w stanie
        to może Bóg _____ (ale to już sprawa wiary) Chodzi tu przede
        wszystkim o samego chorego. Ciezko wiec mowic o egoiźmie u
        kogokolwiek.
        • Gość: były elektryk Re: To jest chore IP: 2.4.STABLE* / *.unimedia.pl 27.09.03, 01:23
          To po co ratować ,,zwykłych'' samobójców? Przecież ich zmusza do tego celu ból,
          ból istnienia. Oni też nie chcą żyć, to dlaczego funduje się im psychiatrę.
          Zupełnie tu brak logiki, niech się wieszają, topią, strzelają do siebie. Każdy
          kto chce. ZUS niech wypłaca zasiłek na sznurek, łyżkę wody, butlę z gazem itp.
          Państwo przecież powinno objąć opieką taką osobę, stworzyć jej jak najlepsze
          warunki.
          • Gość: jac EUROPA JEST PO...A IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 27.09.03, 01:32
            To co dzieje się w Europie zachodniej do której kurwa
            zmierzamy jest mówiąc najdelikatniej pojebane!!!!!

            Zresztą - chciałeś tego tępa i prymitywna chołoto to
            będziesz to mieć!!!!
            Nie żałuje Was jełopy!
            A już nidługo będzicie skamleć jak psy po wejsciu do
            Europy! Buhahahahahahahahahha!!!! Pa za rok!!!!!!!!
            Imbecyle!!!!!
          • Gość: Basil Re: To jest chore IP: 217.98.54.* 27.09.03, 02:15
            Te sytuacje tym się różnią, że "zwykły" samobójca nie widzi dla
            siebie szansy na poprawę sytuacji mimo że ją ma, a ten chłopak
            wegetował - nie było możliwości żeby przywrócić go do sprawnego
            funkcjonowania. Nie wiemy czy chciał tego bo bolało go, że już
            nigdy nic fizycznie nie zrobi, czy nie chciał być udręką dla
            rodziny (ja myślę że oba powody zadecydowały), ważne że opdjął
            tą decyzję będąc w stanie w jakim byłby zawsze - samobójcy
            (osoby cierpiące na depresję - czy to chwilową
            czy "permanentną" - albo psychozę maniakalno-depresyjną) mają
            duże szanse wyjść z tego... Ktoś pytał jak on się komunikował ze
            światem: pewnie mówił, a "słuchał" palcem - recytował alfabet a
            przy odpowiedniej literze rozmówca dotykał go... Jeszcze jedno
            na koniec - w tego typu dyskusje nie powinna się mieszać żadna
            sekta (w tym katolicka) - w końcu mówimy o sprawach
            uniwersalnych i ludzie tak ciężko chorzy umysłowo nie powinni w
            tym momencie mieć wpływu na decyzję innych...
        • Gość: Janek Eutanazja potrzebna jest tylko w krajach bez Boga. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 09:30
          1) Zdrowy człowiek imaginuje sobie cierpienie i ból chorego
          człowieka. Dochodzi do wniosku, że trudno byłoby mu to
          wytrzymać. Więc wyciąga wniosek, że najlepiej zabić chorego.

          2) Zdrowy człowiek nie chce zajmować się przewlekle chorym bo
          traci na to cenny czas, traci na to pieniądze, traci na tym on
          i cała zdrowa cześć jego rodziny, bardzo się stresuje, popada w
          bezsenność i depresję, przyjaciele się od niego uswają,
          dochodzi do wniosku, że dłużej już tak żyć nie może. Nie chce
          się już więcej poświęcać bo tonie. Więc wyciaga wniosek, że
          najlepiej zabić chorego.

          3) Są ciężko chorzy ludzie o tak trwałej wiarze, że w chwilach
          największego cierpienia potrafią się modlić. Widzą w swej
          wyobraźni postać cierpiącego Chrystusa i nie czują bólu. Swemu
          cierpieniu nadają głeboki sens religijny.
          Są ciężko chorzy ludzie, którzy widzą bezsens swego cierpienia.
          Nawet jeśli byli wierzący to odrzucaja wiarę. Popadają w ciężką
          depresję, cierpią na bezsenność i chcą odebrać sobie życie.
          Jeśli mają na to siły to próbują. Jeśli nie mają sił to proszą
          o pomoc. Czy można zabić chorego człowieka proszącego o śmierć
          w stanie depresji a więc niepoczytalnego za wypowiadane słowa ?
          • Gość: pera Re: Eutanazja potrzebna jest tylko w krajach bez IP: 2.4.STABLE* / 62.233.163.* 27.09.03, 10:58
            A co jesli ci ludzie niechca cierpiec, nie chca sie modlic i "widziec postac
            cierpiacego Chrystusa"? Co jesli dla nich cierpienie to nie laska od Boga
            tylko cos co ich upadla, co podcyca ich nienawisc? Piszesz takim tonem jakby
            syn tej kobiety mial zapalenie pluc, a ona go zabila, bo nie chcialo jej sie
            biegoc po leki. To nie tak. Moze oni po prostu nie widzieli zadnego sensu w
            cierpieniu, to przeciez ich prawo. Moze dla matki to byl ostateczny akt
            milosci? Nie kaz wszystkim czuc tego, co Ty czujesz.
            • Gość: Janek Re: Eutanazja potrzebna jest tylko w krajach bez IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 11:22
              Nigdy nikomu nic nie kazałem. Ani czuć ani wierzyć. Kiedyś
              byłem poddany próbie długotrwałego cierpienia i tej próby moja
              wiara nie wytrzymała. Ale znam kobietę, która była poddana
              próbie tysiąckroć wiekszego cierpienia. Była torturowana
              psychicznie, torturowana prądem, torturowana fizycznie w
              więzieniach moskiewskich na Łubiance, Łagance, Butyrkach i w
              szpitalu wariatów. Oprawcy nazywali ją "doktor watikani" bo
              była doktorem medycyny ( studiowała medycynę na uniwersytecie
              Montpellier we Francji, doktorat uzyskała na uniwersytecie
              Jagiellońskim, była rownież poetką - przed wojną wydano kilka
              tomików Jej poezji ) a w czasie tortur śpiewała pieśni pasyjne
              ( bardzo dobrze je znała bo przed wojna śpiewała w chórze ).
              Oprawcy wybili Jej wszystkie zęby, połamali Jej kości i nie
              mogli zrozumieć jak można wytrzymać takie cierpienie jakie Jej
              zadawali a Ona w pewnej chwili modlitewnego śpiewu widziała
              twarz cierpiącego na krzyżu Chrystusa i nie czuła bólu.
              • Gość: did Re: Eutanazja potrzebna jest tylko w krajach bez IP: *.dialup.mindspring.com 27.09.03, 15:24
                Gość portalu: Janek napisał(a):

                > Nigdy nikomu nic nie kazałem. Ani czuć ani wierzyć. Kiedyś
                > byłem poddany próbie długotrwałego cierpienia i tej próby moja
                > wiara nie wytrzymała. Ale znam kobietę, która była poddana
                > próbie tysiąckroć wiekszego cierpienia. Była torturowana
                > psychicznie, torturowana prądem, torturowana fizycznie w
                > więzieniach moskiewskich na Łubiance, Łagance, Butyrkach i w
                > szpitalu wariatów. Oprawcy nazywali ją "doktor watikani" bo
                > była doktorem medycyny ( studiowała medycynę na uniwersytecie
                > Montpellier we Francji, doktorat uzyskała na uniwersytecie
                > Jagiellońskim, była rownież poetką - przed wojną wydano kilka
                > tomików Jej poezji ) a w czasie tortur śpiewała pieśni pasyjne
                > ( bardzo dobrze je znała bo przed wojna śpiewała w chórze ).
                > Oprawcy wybili Jej wszystkie zęby, połamali Jej kości i nie
                > mogli zrozumieć jak można wytrzymać takie cierpienie jakie Jej
                > zadawali a Ona w pewnej chwili modlitewnego śpiewu widziała
                > twarz cierpiącego na krzyżu Chrystusa i nie czuła bólu.

                .......>>Dobrze jest przyjac cierpienie i dobrze jest od niego
                uciec. Nie ma jednej drogi. W koncu mamy wolna wole z Bogiem czy
                bez Boga. Jednego nie nalezy czynic-potepiac.
          • Gość: crony depresja IP: *.njl.dk 04.10.03, 12:34
            Sadze, ze Janek ma racje mowiac o depresyjnym stanie psychicznym
            ciezko chorego.
            Poza tym, jest wiele rzeczy na tym swiecie, o ktorych ciezko
            nam powiedziec dlaczego "sa", dlaczego nam sie to wydarzylo. I
            tak na prawde dowiemy sie o tym dopiero po naszej smierci, z ust
            Tego ktory przez to konkretne wydarzenia w jakis sposob
            zaplanowal nasze dobro. To nie oznacza, ze Bog zsyla zlo i
            cierpienie na ludzi- my sami je sobie tworzymy, bo ono jest
            wynikiem naszej wolnej woli, naszych zlych wyborow.
      • Gość: Jacek Re: To jest chore IP: *.dip.t-dialin.net 27.09.03, 06:11
        > Prawdziwa matka nigdy nie zabije swojego syna. Wtedy, gdy on
        > potrzebuje pomocy, ona jeszcze bardzie ofiaruje mu swoją
        > miłość, a nie śmierć. Eutanazję chcą ci, którzy myślą o sobie,
        > egoiści, aby nie mieć ciężaru, opieki nad chorym. To jest
        > iluzja, że chodzi im o dobro chorego. Sami siebie i innych
        > oszukują. Prawdziwa miłość nigdy nie zabija. Jestem lekarzem i
        > jeszcze nigdy nie spotkałem się, aby chory prosił o
        > uśmiercenie. Zawsze chcą wrócić do życia.
        nawet nie wiesz jak sie mylisz.ona go tak kochala ze byla goowa
        wszytko zrobic .zadna matka nie potrafi widziec jak syn
        cierpi .a tutaj cierpienia byly niewyorazalne o ina bedac tak
        blisko z nim na codzien zdala sobie najlepiej z tego sprawe i z
        tego jak smierc mu naprawde moze pomoc.Ona nie chciala zeby syn
        jej cierpial.nie zroztumiesz tego i tak.
        • Gość: Zuzu Re: To jest chore IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.09.03, 10:58
          JA was ludzie podziwiam... Gdy sie kogoś kocha to chce się dla niego jak
          najlepiej... Gdy ta osoba czuje tylko ból i nie ma możliwości na powrót to
          zdrowia to należy płakać nad tą osobą ,bo ona już nic w życiu nie zrobi...
          Jeżeli chce umrzeć ,aby zakończyć swoje cierpienie to ma do tego prawo... i
          wszyscy żyjący powinni zrobić wszystko co w ich mocy aby takiej osobie pomóc w
          zakończenie pasma bólu i lęku... Dziwi mnie fakt ,ze na forum odzywają
          sie "katolicy", "obrońcy życia", czy inni ,który uważają ,że tylko Bóg mam
          prawo podejmować takie decyzje. JEżeli ten chory człowiek podejmuje decyzję o
          skróceniu swojego życia,to znaczy ,że WIERZY w to ,że po jego śmierci będzie mu
          lepiej...,że nie będzie czuł bólu, lęku, strachu, że nie bedzie czuł
          beznadziejności swojego położenia... Czy nie byłby to raj? A czy Bóg nie
          obiecywał raju? Skoro tak bronicie stanowiska Boga to czemu nie pozwalacie
          cierpiącemu człowiekowi odebrać tego co Bóg mu obiecał? Czemu nie pozwalacie mu
          pójść tam gdzie ,jak wierzy, będzie mu dobrze...? To nie jest sprawa kochania?
          Bo można kogoś kochać... ale od samej miłość się nie wyzdrowieje... Miłość to
          dążenie do szczęścia drugiej osoby, a jeżeli szczęściem byłaby śmierć to trzeba
          podjąć ryzyko i być może ponieść karę, nałożoną przez tchórzliwych, małych ,
          pustych ludzików... Matka chłopaka zasługuje na najwyższy szacunek, dlatego ,ze
          jej miłość była silniejsza od bólu... Aby po raz ostatni uszczęśliwić syna
          zaryzykowała własne życie , reputację, życie prywatne, być może wszystko co
          zostało razem z nią na ziemi...Zaryzykowała to wszystko z miłości... Żal
          prezydenta Francji ,który nie miał odwagi pomóc w tak podstawowej sprawie jak
          nadanie prawa do zaprzestania cierpienia... Bezduszność prawa jest tak
          odrażająca, że człowiek sam nie ma prawa decydować o tym kiedy już nie ma siły
          walczyć i kiedy jego męczarni jest już dość... Tak rodzina to bohaterowie bo
          stawiajączoła śmierci, a nie egoiści. Przykre ,że niektórzy konserwatyści są
          zaślepieni swoją nienawiścią i życzę im z całego serca aby oni nigdy nie
          stanęli przed tak trudną decyzją i bólem, jak chłopak i jego rodzina...
      • Gość: buridan chciałbyś tak żyć IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 08:50
        Gość portalu: Lik napisał(a):

        > Jestem lekarzem i
        > jeszcze nigdy nie spotkałem się, aby chory prosił o
        > uśmiercenie. Zawsze chcą wrócić do życia.

        Tak? A chciałbyś tak żyć?
      • Gość: zdumiony Psychopatyczne bzdury IP: *.atr.bydgoszcz.pl 27.09.03, 09:58
        Gość portalu: Lik napisał(a):

        > Prawdziwa matka nigdy nie zabije swojego syna. Wtedy, gdy on
        > potrzebuje pomocy, ona jeszcze bardzie ofiaruje mu swoją
        > miłość, a nie śmierć. Eutanazję chcą ci, którzy myślą o sobie,
        > egoiści, aby nie mieć ciężaru, opieki nad chorym. To jest
        > iluzja, że chodzi im o dobro chorego. Sami siebie i innych
        > oszukują. Prawdziwa miłość nigdy nie zabija. Jestem lekarzem i
        > jeszcze nigdy nie spotkałem się, aby chory prosił o
        > uśmiercenie. Zawsze chcą wrócić do życia.

        Kim Ty jesteś ? Kto Cię upoważnił do wypisywania tych dywagacji
        skierowanych przeciwko tej kobiecie-matce ?
        Zastanów się samodzielnie, zamiast zwalać tę czynność na
        proboszcza, biskupa czy papieża! Skąd się biorą tacy psychopaci,
        jak Ty ?

        • Gość: krysia Re: Psychopatyczne bzdury IP: *.proxy.aol.com 28.09.03, 03:32
          ty zdumiony pstchopato moze twoja mamusia zaaplikowac ci zastrzyk smierci bo
          chyba juz naprawde cierpisz i czas ci ulzyc.
      • Gość: pera Re: To jest chore IP: 2.4.STABLE* / 62.233.163.* 27.09.03, 10:50
        Mam wrazenie, ze dla tej matki nie byla to latwa decyzja. Nie bylo tez pewnie
        tak, ze zrobila to pod wplywem impulsu. Mysle, ze za ta decyzja stoi wiele
        przemysleń, rozterek i niepewnosci. A kim my jestesmy zeby ja osadzac, skad
        wiemy, ty i ja, jak bysmy sie zachowali, gdy ktos kogo kochamy cierpi i blaga
        o smierc. Jestes, jak piszesz, lekarzem wiec doskonale wiesz jakie powiklania
        sa nastepstwem takiego stanu. Te fizyczne jestesmy w stanie zbadac, a te
        psychiczne? Pomyśl co ten czlowiek czul, gdy kazdego dnia wiedzial co stracil.
      • Gość: magda.gdansk Re: To jest chore IP: *.w80-9.abo.wanadoo.fr 27.09.03, 21:05
        E, to malo pacjentow chyba widziales, panie doktorze. Albo nie sluchales co
        mowia, zasluchany w swoje jedynie sluszne poglady. Tak jak lekarze w Polsce,
        ktorzy normalnie z pacjentami w ogole nie rozmawiaja.
        W tym przypadku nie ma watpliwosci, ze chlopak sam prosil o smierc,
        konsekwentnie i od kilku miesiecy, poki jeszcze mogl mowic.
        I nie opowiadaj rzewnych bajek, ze "prawdziwa matka nigdy nie zabije swego
        syna". Patrzenie na cierpienie swojego dziecka to najgorsze, co sie
        czlowiekowi moze przydarzyc. Bywaja sytuacje, ze smierc jest lepszym wyjsciem
        niz cierpienie bez nadziei. Ja podziwiam Marie Humbert i wspolczuje jej
        bardzo.
    • Gość: tom jednego nie rozumiem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 01:15
      jest głuchy, a pielęgniarka czytała i on wskazywał literę? może był niemy, ale
      słuch zachował?
      • Gość: jac Re: jednego nie rozumiem... IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 27.09.03, 01:35
        Gość portalu: tom napisał(a):

        > jest głuchy, a pielęgniarka czytała i on wskazywał literę?
        może był niemy, ale
        > słuch zachował?


        Pozabijajcie wsystkich inwalidów starców ręcistów i kogo
        tam jeszcze chcecie skurwysyny europejskie!!!!! Mordujcie
        do woli!!! Przecież jest demokracja!!! Ale
        sprawiedliwośc dopadnie Was wcześniej niż się wam
        wydaje !!!!!!!
        • Gość: Emeryt Re: jednego nie rozumiem... IP: *.telsten.com / 10.20.6.* 27.09.03, 01:43
          To jest b.powazna sprawa.Ta matka w moich oczach jest
          bohaterka.Nalezy o tym dyskutowac,a zdania kosciola
          katolickiego nie nalezy brac pod uwage.To zdanie jest znane i
          pozbawione czlowieczenstwa.Prezydent Francji nie mogl
          odpowiedziec inaczej,bo on jest najwyzszym straznikiem prawa we
          Francji.Zadne inwektywy ze strony ortodoksyjnych katolikow nie
          powstrzymaja oswieconego spoleczenstwa w dazeniu do postepu w
          sprawach praw ludzkich.
          • Gość: Prinsik Re: jednego nie rozumiem... IP: *.dip.t-dialin.net 27.09.03, 10:01
            Moj tekst nie dotyczy wypowiedzi Emeryta tylko Jaca powyzej.
            Moj tekst nie dotyczy wypowiedzi Emeryta tylko Jaca powyzej.
            Moj tekst nie dotyczy wypowiedzi Emeryta tylko Jaca powyzej.

            Nie rozumiem co jest z tym serwisem gazety.

            Po co jest funkcja odpowiedz na list skoro to nie dziala.

            Bardzo dziwne i nie profesjonalne.
        • Gość: Prinsik Re: jednego nie rozumiem... IP: *.dip.t-dialin.net 27.09.03, 09:57
          ty glupi, prymitywny padalcu

          jak trzeba byc nienormalnym, zeby nie pojac tej sytuacji.

          Tylko moralna kanalia moze tak myslec.

          Az mi sie chce rzygac.
      • Gość: Krzychu Re: jednego nie rozumiem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 08:31
        No właśnie tom. Ja bym się pod takim niedorobionym artykułem nie podpisywał. I
        ta pani jest dziennikarką GW? Czy tylko kiepską tłumaczką?
    • Gość: Obłędny JUŻ W TYTULE JEST BŁĄD IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 01:36
      Upośledzony znaczy upośledzony umysłowo, a syn był
      niepełnosprawny!, więc niech autor sobie doczyta.
      • Gość: ateista bez IP: *.kom / 10.101.6.* 27.09.03, 03:29
        Wy chcecie, aby uchwalono prawa zwalniajace Was od
        odpowiedzialnosci.
        Sadze, ze nie mozna uchwalac praw, ze mozecie pozwalac komus
        umrzec. Bo wowczas bardzo latwo o naduzycia.
        Ale kazdy z nas moze podjac taka decyzje. Liczac sie z
        odpowiedzialnoscia. Mozemy swoje decyzji bronic.
        Prawo to nie tylko litera.
        To nie ma nic wspolnego z jakimkolwiek kosciolem.
        Juz stary ateista
        • Gość: rodak Re: bez IP: 65.38.217.* 27.09.03, 04:07
          Spoleczenstwo francuskie juz pokazalo, jakie nieczule jest na
          cierpienia starszych. Pamietacie lato. Siedzieli sobie na
          wakacjach a ich staruszkowie umierali z upalu
        • Gość: diabelek Re: bez IP: *.dial.allstream.net 27.09.03, 06:10
          W tym akurat przypadku nieuleczalnie chory mogl jeszcze poinformowac otoczenie
          o swojej woli. Co by bylo gdyby nie mogl poruszac nawet kciukiem?
          Zmiana prawa sprawi , ze ludzie chorzy, swym stanem bytowania przypominajacy
          cierpiace "warzywa" znajda sie na lasce pracownikow ministra zdrowia.
          To lekarz ma decydowac o tym czy "warzywo" juz dojrzalo do odejscia, czy
          najblizsi krewni?
          Nie wiadomo dokladnie po co ta legalizacja i jakies biurokratyczne przepisy i
          paragrafy skoro obecnie istniejace prawo i jego interpretacja pozwala na to
          aby wykonawca woli chorego ( tutaj akurat jego matka) po jednodniowym pobycie w
          szpitalu wrocila do domu.
          Byc moze taki wlasnie stan hipokryzji jest lepszy?
          Gdyby jednak wiekszosc placacych podatki na sluzbe zdrowia chciala zepchnac
          odpowiedzialnosc na lekarzy to ta "legalizacja eutanazji" odda los ciezko
          chorych w rece jakichs komisji zlozonych z panstwowych biurokratow.
          Pracownik sluzby zdrowia ma decydowac?


    • Gość: Olo Cywilizacja śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 06:09
      Bez wartości moralnych zaczynamy przypominać zwierzęta.
      • pl.adex Trzymac ja daleko od Rzymu.Jak nie Wojtyla ofiara. 27.09.03, 06:23
        nalezy trzymac ta kobiecine daleko od Watykanu,gdyz jak przez
        pomylke znajdzie sie na mszy papieskiej i zobaczy to polskie
        slonce na tronie, to z dobroci serca bedzie chciala go z tych
        mek ratowac,jak swojego syna.Ten cielec zloty to juz prawie zywy
        trup.
      • Gość: looker Re: Cywilizacja śmierci IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 08:11
        Toteż ja pragnę mieć ZAGWARANTOWANE prawo do ludzkiej śmierci - tzn że
        świadomie wybiorę jej moment, a ci którzy mi w tym pomogą nie będą mieli z tego
        tytułu żadnych konsekwencji prawnych. A tobie życzę abyś zdychał jak zwierzę -
        dłuuuugo i boleśnie. No i żebyś prosił wszystkich dookoła o zakończenie twych
        cierpień... ale ja ci nie pomogę.
        • Gość: Olo Re: Cywilizacja śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 22:05
          Dzięki za dobre słowo. Nie życzę Ci, aby twoja rodzinka w
          skrytości planowała Twą szybszą podróż na tamten świat, bo się
          nie mogą doczekać na spółkę z lekarzem spadku. Są jeszcze na
          świecie środki przeciw bólowe, aby ulżyć człowiekowi. Takie
          myślenie wysuwa na cel życia jedynie przyjemność, a gdy nie
          będzie nam po drodze do przyjemności ze starymi rodzicami to
          będziemy na nich wymuszać poddanie się eutanazji. Niektóre "żywe
          trupy" mogą jednego dnia zrobić tyle dobrego, co innym nie uda
          się zrobić przez całe życie.
      • Gość: adan Re: Cywilizacja śmierci IP: *.proxy.aol.com 27.09.03, 22:01
        pieprzysz jak potluczony. Co to sa wg. ciebie wartosci moralne?
        Zmuszanie do cierpienia drugiego czlowieka w IMIE CZYJES CHOREJ IDEI, PALANCIE?
        Takich jak ty dewotow, nie szanujacych prawa czlowieka do podejmowania dezyzji,
        jest niestety za duzo. Zastanawiam sie czasem jak inni myslacy daja sie tak
        tlamsic ideom paru fanatykow wiaryi ta wiare narzucajacy jako prawo.
        Jestescie podobni do SS-manow w obozach koncentracyjnych pierdolacych,... ze
        praca uwalnia.
        • Gość: Olo Re: Cywilizacja śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 22:29
          Z takich jak ty Hitler rekrutował armię. Pierwszym jego krokiem
          było zabijanie niepełnosprawnych. Wartość życia była niczym, co
          skutkowało mordowaniem innych nacji Żydów, Polaków itd. Od życia
          ludzkiego było coś ważniejszego, czyżby powrót.
          • Gość: adan Re: Cywilizacja śmierci IP: *.proxy.aol.com 27.09.03, 23:16
            Mowie o tym konkretnym przypadku i wielu jemu podobnych, ZE TEN CZLOWIEK MA
            PRAWO WYBORU. MOWIE O PRAWIE DO EUTANAZJI.
            A twoje i tobie podobnych pajacy argumenty wyskakujacych z prawem moralnym wg.
            mnie NIE MAJA NIC WSPOLNEGO. Wielu lekarzy, pielegniarek wbrew temu WASZEMU
            MORALNEMU PRAWU te rzeczy robilo dla ludzi w podobnej sytuacji.
            Raczej fanatycznych obroncow eutanazji mozna porownac z "hitlerowcami" i
            oprawcami, niz ludzi, ktorzy domagaja sie prawa do godnego zycia i swojej
            godnej smierci.
            • Gość: Olo Re: Cywilizacja śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 23:56
              Pajacami się nie wykręcaj, zjadłeś wszystkie rozumy. Nie
              wydzielisz tego przypadku z miliona podobnych. Zabijesz
              człowieka jednego, nie będziesz mieć oporów mordować tysięcy.
              Zawsze będziesz mieć ważny na daną chwilę powód. To tak jak Cię
              puści kantem dziewczyna już zawsze będziesz się bał, że da komuś
              dupy. Zwierzęta zarzynają się na wzajem jak im wygodnie - też
              mają ważne powody - gratuluję ideałów. Możesz je dobierać na
              bieżąco do sytuacji, a sytuacja zrobi z Ciebie pajaca.
              • Gość: Alek Re: Cywilizacja śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.03, 00:01
                Za dużo jest przypadków, że ludzie z takich beznadziejnych
                stanów wychodzą, aby ich uśmiercać.
              • Gość: adan Re: Cywilizacja śmierci IP: *.proxy.aol.com 28.09.03, 00:30
                Mamy szanowny Panie roznice w interpretacji wartosci moralnych.
                I jesli chodzi o oddzielenie tych przypadkow o ktorych mowisz, powiem ci krotko
                jak to np. w Holandii wyglada.
                Na wniosek pacjenta jego przypadek jest rozpatrywany:
                - musi byc potwierdzony przez lekarzy jako nieuleczalny i sprawiajacy cierpienia
                - nastepuje kilka rozmow na temat moralnosci czynionego kroku (smierci przez
                eutanazje) pacjenta z lekarzem, ew. ksiedzem, gdy jest wierzacy.
                Urzad panstwowy udziela po konsultacjach pozwolenia.
                Uspienie odbywa sie w otoczeniu rodziny, lekarza, ew. ksiedza.
                I w tym przypadku jest to uszanowanie woli czlowieka.
                I JEST TO DOZWOLONE TYLKO Z POWODU NIEULECZALNYCH CHOROB.
                Bajki krazace w srodowiskach zblizonych do polskiego KK o eutanazji np.
                starcow, wynikaja z faktu, ze presja KK w Polsce jest tak duza, ze dziennikarz
                nie chce wychylac sie z takim artykulem.
                Poczytaj prase inna, lub zapytaj lekarzy.
    • Gość: www Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 27.09.03, 08:33
      Czytam tych biednych szczekaczy na tym forum i sie zastanawiam czy oni wiedza
      o czym pisza, czy tylko chca sobie poszczekac? Ja jestem calym sercem za ta
      matka. Ilez to musialo ja kosztowac. Przeciez Ona zabila wlasne dziecko,
      bedzie musiala z tym zyc do konca swoich dni. To Ona, a nie Bog dala zycie, to
      nie bylo poczecie z ducha swietego tylko zwykly seks(przynajmniej tak
      podejrzewam). I wiem, ze to nie daje jej prawa odbierac, ale to nie jest
      zwykly przypadek. Przeciez ten chlopak juz nie zyl. To bylo zawieszenie w
      prozni. Jego cialo umarlo, zyl tylko umysl. A wierze ze umysl to dusza, a
      dusza jest niesmiertelna. Ale dosc tej filozofii. Proponuje jeszcze tylko tym
      szczekaczom postawic sie na miejscu tego goscia (o ile maja na tyle wyobrazni
      i wrazliwosci). Zastanowcie sie tedy czy chcielibyscie tak wegetowac, gdzie
      nawet wysrac byscie sami sie nie mogli (przepraszam, ale jestem zly na tych
      plasko myslacych). I naprawde nie zycze wam tego i sobie rowniez! Pozdrawiam wh
      • Gość: ropsu Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: 81.68.152.* 27.09.03, 09:12
        A ja zupelnie nie wiem co o tym myslec. Z jednej strony
        rozumiem argumenty przemawiajace za "dobra smiercia" ale boje
        sie naduzyc. Mieszkam w Holandii i bylem zalamany i
        wstrzasniety jakis czas temu kiedy uslyszalem o rodzinie, ktora
        bardzo naciskala na przyspieszenie wszystkich procedur
        prowadzacych do dokonania eutanazji na nieulecalnie chorej
        osobie bo... mieli juz zabukowane wakacje. Mysle wiec, ze Ci,
        ktorzy sa tak bezwarunkowo ''za'' powinni pomyslec o
        nieprawosciach jakie moga miec miejsce. Nie wolno tez zapominac
        o jednym: Holandia jest krajem prawie nieskorumpowanym. Czy
        zwolennicy eutanazji naprawde nie baliby sie legalizacji w
        krajach gdzie samo slowo korupcja przywodzi natychmiast na mysl
        sluzbe zdrowia?
    • Gość: Poraj Coś tu nie gra. Ktoś się zapędził ! IP: 212.180.147.* 27.09.03, 08:49
      Jak mu czytała skoro w artykule napisano "był ślepy i głuchy"
    • Gość: Krzychu Nie powinniśmy legalizować eutanazji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 08:57
      Nie powinniśmy legalizować eutanazji-to może być pierwszy mały
      kroczek, w dehumanizacji ludkości. Oświecone społeczeństwo
      powinno dążyć do rozwoju medycyny...być może już w niedalekiej
      przyszłości będziemy umieli regenerować uszkodzone nerwy-
      przywracać ludzi sparaliżowanych do normalnego funkcjonowania.
      Wiem, że to akurat niezbyt mądry argument-w sprawie tego
      konkretnego przypadku...ale może nie dyskutujmy o rozluźnieniu
      norm prawnych, ale weźmy się za pomoc ludzią chorym. A matka
      która odebrała życie temu dziecku nie powinna być surowo
      ukarana, ale też nie powinno robić się z niej bohaterki kampanii
      o eutanzję. ....a moja propozycja kary dla matki: wyrok
      skazujący ją na prace społeczne w hospicjum.
      • Gość: pytacz Re: Nie powinniśmy legalizować eutanazji - DLACZEGO ? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 27.09.03, 10:07
        Gość portalu: Krzychu napisał(a):

        > Nie powinniśmy legalizować eutanazji-to może być pierwszy mały
        > kroczek, w dehumanizacji ludkości. Oświecone społeczeństwo
        > powinno dążyć do rozwoju medycyny...być może już w niedalekiej
        > przyszłości będziemy umieli regenerować uszkodzone nerwy-
        > przywracać ludzi sparaliżowanych do normalnego
        funkcjonowania.
        > Wiem, że to akurat niezbyt mądry argument-w sprawie tego
        > konkretnego przypadku...ale może nie dyskutujmy o rozluźnieniu
        > norm prawnych, ale weźmy się za pomoc ludzią chorym. A matka
        > która odebrała życie temu dziecku nie powinna być surowo
        > ukarana, ale też nie powinno robić się z niej bohaterki
        kampanii
        > o eutanzję. ....a moja propozycja kary dla matki: wyrok
        > skazujący ją na prace społeczne w hospicjum.
        Dobrze, gdy pisaniu towarzyszy PORZĄDNE myślenie, a nie
        partanina myślowa.
        Piszesz: ... może wkrótce ... itd. Rzecz w tym, że już teraz są
        ludzie w BEZNADZIEJNEJ OBECNIE sytuacji. Niektórzy z nich NIE
        CHCĄ takiego życia, jakie im przypadło w udziale. Rozumiesz ? -
        ONI TEGO NIE CHCĄ. I są w pełni władz umysłowych, może nawet
        bardziej niż Ty czy ja. ROZUMIESZ ? CO UPOWAŻNIA CIEBIE, byś im
        odbierał prawo do decydowania o ich własnym życiu lub śmierci ?
        CO ?
        Weź jeszcze pod uwagę i to, że są ludzie calkowicie przekonani,
        że Bóg, to nasz wynalazek, a nie obiektywny byt.
        • Gość: Krzychu Re: Nie powinniśmy legalizować eutanazji - DLACZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 10:46
          No to zaczęliśmy od tego, że to co napisałem to partanina-oceniaj mnie-bardzo
          proszę:) Może jak jeszcze nawyzywasz od głupków na początku to w ogóle
          poczujesz, że racja jest po Twojej stronie. To teraz ja odpłacę takim samym co
          to znaczy BEZNADZIEJNY OBECNIE? Dla mnie to super partanina. Możesz mi to
          wytłumaczyć jak można być BEZNADZIEJNYM OBECNIE? To nie ma nadzieji na
          uleczenie tych ludzi czy też jest? Wiesz a może Ty też czujesz się
          beznadziejnie obecnie? Ale dość żartów....
          Teraz ja Ci zadam pytanie w drugą stronę "pytaczu" a po co chcesz legalizować
          eutanazję? W tym co napisałem jest jest taka teza: eutanazja powinna być
          potępiana i karana przez prawo, aby nigdy nie doszło do przypadku klasycznego
          zabójstwa pod płaszczykiem eutanazji. Bo jeśli dla wykonującego eutanazję
          będzie to się wiązało z konsekwencjami to 500 razy pomyśli zanim to zrobi. A
          druga rzecz, że możemy małymi krokami dojść do tego, że będziemy usuwać ludzi
          przewlekle chorych. Może nie wobec prawa, ale świadomość ludzi może się
          zmienić...bo skoro prawo dopuszcza częściowo eutanazję to można jeszcze trochę
          nagiąć i czyjaś tam matka stwierdzi, że też może zabić uciążliwe, chore dziecko.
      • Gość: Emily Re: Nie powinniśmy legalizować eutanazji IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 18:26
        Krzychu, ludzie powinni miec prawo do wyboru wlasnego zycia lub smierci. Jesli
        on wolal odejsc - powinno sie uszanowac jego prawo.
    • Gość: plik Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.poczta.wroclaw.pl / 10.148.0.* 27.09.03, 08:57
      matce na pewno nie było łatwo podjąć taka decyzję,ale jej
      zachowanie jest w pełni zrozumiałe i usprawiedliwione.jeśli ktos
      myśli inaczej to niech postawi się w sytuacji, gdy nie mozna
      ruszyć żadna częścia ciała i tak wegetować. ja bym poprosił też
      o śmierć.i nie ma w tym żadnej przesady.niech obrońcy życia
      trochę rusza głową i dojda do wniosku,że eutanazja w tym wypadku
      to jest właśnie obrona życia przed długoletnim cierpieniem i
      jego bezsensem.
    • Gość: qbishin Tam gdzie sie da trzeba ubarwić historie.. oj Gazeto:( IP: *.limes.com.pl 27.09.03, 09:30
      ze śpiączki obudził się sparaliżowany, ślepy i głuchy a już
      chwile później pielęgniarka czyta mu alfabet a on wybiera
      litery... Po co komu takie ubarwianie i tak mocnej historii ??
      • Gość: Marek Re: Tam gdzie sie da trzeba ubarwić historie.. oj IP: *.acn.waw.pl 27.09.03, 09:50
        Mało tego - przecież ten sparaliżowany głuchoniemy niewidomy,
        władający jedynie jednym kciukiem, napisał książkę!
        Ciekawe kto na niej zarobi...
        • Gość: ja35 Re: Tam gdzie sie da trzeba ubarwić historie.. oj IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 09:54
          brawo jesteś wielki. a mamuśka zostanie pewnie doradcą ministra
          zdrowia (a może do spraw eutanazji)
    • Gość: Janek Nie dziwię się, że miało to miejsce we Francji IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 09:36
      Eutanazja potrzebna jest w krajach w których odrzucono wiarę w
      Boga.

      1) Zdrowy człowiek imaginuje sobie cierpienie i ból chorego
      człowieka. Dochodzi do wniosku, że trudno byłoby mu to
      wytrzymać. Więc wyciąga wniosek, że najlepiej zabić chorego.

      2) Zdrowy człowiek nie chce zajmować się przewlekle chorym bo
      traci na to cenny czas, traci na to pieniądze, traci na tym on
      i cała zdrowa cześć jego rodziny, bardzo się stresuje, popada w
      bezsenność i depresję, przyjaciele się od niego uswają,
      dochodzi do wniosku, że dłużej już tak żyć nie może. Nie chce
      się już więcej poświęcać bo tonie. Więc wyciaga wniosek, że
      najlepiej zabić chorego.

      3) Są ciężko chorzy ludzie o tak trwałej wiarze, że w chwilach
      największego cierpienia potrafią się modlić. Widzą w swej
      wyobraźni postać cierpiącego Chrystusa i nie czują bólu. Swemu
      cierpieniu nadają głeboki sens religijny.
      Są ciężko chorzy ludzie, którzy widzą bezsens swego cierpienia.
      Nawet jeśli byli wierzący to odrzucaja wiarę. Popadają w ciężką
      depresję, cierpią na bezsenność i chcą odebrać sobie życie.
      Jeśli mają na to siły to próbują. Jeśli nie mają sił to proszą
      o pomoc. Czy można zabić chorego człowieka proszącego o śmierć
      w stanie depresji a więc niepoczytalnego za wypowiadane słowa ?

    • Gość: ja35 LICZYLI ŻE SŁOŃCE ZABIJE WIĘCEJ-ZAWIEDLI SIĘfrancuziki IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 09:52
      najlepszym obrazem społeczęństwa francuskiego jest to co stało
      się tego lata. Umierali luzdie na ulicach obok setek zdrowych
      ludzi i nikt tego nie zauważał, a potem trupy leżały w
      chłodniach-samochodach bo rodzinki nie miały ochoty paprać sie
      zwłokami i wydawać tak "ciężko" zarobione pieniążki.
      teraz eutanazja. tak myśle, że dla nich to dobry pomysł.
      będą mogli się szczycić swą kulturą i historią (w której gdyby
      nie napoleon to nic by się nie działo, zresztą i to było bez
      sensu). zapomnieli tylko o jednym, że bardzo chcą przewodzić w
      UE, na podstawie liczebności kraju, no ale może zaproszą więcej
      algierczyków i saddama z rodziną (przecież sie kochają).
    • Gość: Czytelnik W tekscie jest blad i mam pytanie do autora !!!!!!!! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 09:52
      W artykule jest napisane ze 22-letni chlopak byl po wypadku
      sparalizowany, nie widzial, nie slyszal. Wiec jakim to cholera
      cudem mogl slyszec alfabet wypowiadany przez pielegniarke i
      pozniej korygowac tekst, ktory chcial napisac?
    • Gość: stały czytelnik Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.03, 09:59
      Jestem pełen podziwu dla matki. Podjęła chyba najtrudniejszą
      decyzję w swoim życiu. To Ona go urodziła, wychowała,
      opiekowała się nim w czasie chorby. I tylko Ona miała prawo do
      skrócenia mu cierpień. Myślę, że teraz powinna odbyć się debata
      nie nad tym, czy można dokonać eutanazji ale nad warunkami i
      kryteriami jakie powinny być spełnione aby śmierć była legalna.
      • Gość: wdzięczny Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.atr.bydgoszcz.pl 27.09.03, 10:10
        Gość portalu: stały czytelnik napisał(a):

        > Jestem pełen podziwu dla matki. Podjęła chyba najtrudniejszą
        > decyzję w swoim życiu. To Ona go urodziła, wychowała,
        > opiekowała się nim w czasie chorby. I tylko Ona miała prawo do
        > skrócenia mu cierpień. Myślę, że teraz powinna odbyć się
        debata
        > nie nad tym, czy można dokonać eutanazji ale nad warunkami i
        > kryteriami jakie powinny być spełnione aby śmierć była legalna.

        Popieram Cię we wszystkim, co piszesz. Dzięki za dowód, że nie
        jestem sam w mojej opinii o tej sprawie.
        • Gość: Janek Matka sama była chora i nikt jej nie pomógł. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 10:22
          Długotrwała ciężka choroba syna była dla niej męczarnią nie do
          zniesienia. Prawdopodobnie popadła w długotrwałą bezsenność
          ( moje przypuszczenie potwierdza podanie synowi środków
          nasennych ) i silna depresję. Sama wymagała pomocy
          psychiatrycznej a nikt jej nie pomógł. A może lekarze
          postanowili pomóc zmaltretowanej psychicznie kobiecie i wydali
          cichą zgodę na śmierć jej syna.
          • Gość: Joanna Re: Matka sama była chora i nikt jej nie pomógł. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 10:39
            Gość portalu: Janek napisał(a):

            > Długotrwała ciężka choroba syna była dla niej męczarnią nie
            do
            > zniesienia. Prawdopodobnie popadła w długotrwałą bezsenność
            > ( moje przypuszczenie potwierdza podanie synowi środków
            > nasennych ) i silna depresję. Sama wymagała pomocy
            > psychiatrycznej a nikt jej nie pomógł. A może lekarze
            > postanowili pomóc zmaltretowanej psychicznie kobiecie i
            wydali
            > cichą zgodę na śmierć jej syna.
            Tylko inna matka może wiedzieć ile potrzeba miłości aby
            pozwolić swojemu dziecku odejść. Ile potrzeba miłości i odwagi,
            żeby w tym pomóc wie tylko ktoś kto sam przezył coś podobnego
            • Gość: Janek Re: Matka sama była chora i nikt jej nie pomógł. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 10:44
              Matka była zmaltretowana psychicznie i nieświadoma co robi. O miłości w takim
              stanie psychicznym to nie ma co mówić.
    • Gość: Prinsik Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.dip.t-dialin.net 27.09.03, 10:31
      No wiec jak czytalem wypowiedzi blogoslawoinych obroncow zycia
      za wszelka cene to nie moglem w niektore komentarze uwierzyc.

      To, ze beznadziejnosc ludzka jest bezgraniczna nie ulega
      dyskusji, ale nie moge pojac jak mozna nie rozumiec tej
      sytuacji, czy ewentualnie podobnej.

      Przeciez zycie tego czlowieka bylo tak straszne jak tylko moglo
      byc - calkowita przytomnosc umyslu i mozliwosc poruszania
      kciukiem. Ja rowniez w takiej sytaucji nie chcial bym zyc
      poniewaz to nie jest juz zycie.

      I jeszcze odnosnie mafii katolickiej, ktora potepia eutanzje
      jako niezgodna z wola boska i tym podobnym bzdurom.

      Ciekawi mnie bardzo dlaczego tego idealizmu dla ochrony
      i "swietosci" zycia nie glosili wtedy kiedy niewinnych ludzi
      palono na stosach bo mafia twierdzila, ze ktos jest czarownica
      lub czarownikem itp. lub tylko dlatego, ze ktos mial inne zdanie
      dotyczacw ksztaltu Ziemi.

      To jest dopiero ironnia, ze po tym wszytskim sekta, ktora
      wyrzadzila niezliczana ilosc tragedii w historii ma czelnosc
      mowic co jest moralne, a co nie.

      Idioci i bezmozgowcy nigdy nie zrozumieja jak wielka Bohaterka
      jest Matka, ktora pomogla umrzec swojemu dziecku w imie
      prawdziwej milosci.

      Jesli jest "niebo" to juz tylko za to powinna tam sie znalezc.

      Pozdrawiam Wszystkich, ktorzy zrozumieli co napisalem.
      • Gość: Janek Jaka bohaterka - była chora psychicznie z rozpaczy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 10:41
        Szkoda, że nikt jej nie pomógł ?
    • Gość: Joanna Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 10:36
      Czy człowiek spraliżowany nie już nawet prawa do decydowania o
      sobie. Samobójca skoczy z mostu, powiesi się, zrobi co będzie
      chciał ze swoim życiem. Odpowie przed Bogiem za swój czyn. Ten
      chlopak gdyby mógł też popełniłby samobójstwo, nie może, prosi
      o pomoc, prosi o litość, sam o nią prosi, nikt nie musi się
      domyślać czego on pragnie. No nie, ale nasz strach przez boskim
      potepieniem mówi NIE, cierp skoro Bóg tak chciał. Zbyt wiele
      krzywd wyżądzono w imię Boga....
      • Gość: Janek Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 10:47
        Są ciężko chorzy ludzie o tak trwałej wiarze, że w chwilach największego
        cierpienia potrafią się modlić. Widzą w swej wyobraźni postać cierpiącego
        Chrystusa i nie czują bólu. Swemu cierpieniu nadają głeboki sens religijny.
        Są ciężko chorzy ludzie, którzy widzą bezsens swego cierpienia. Nawet jeśli
        byli wierzący to odrzucaja wiarę. Popadają w ciężką depresję i chcą odebrać
        sobie życie. Jeśli mają na to siły to próbują. Jeśli nie mają sił to proszą o
        pomoc. Czy można zabić chorego człowieka proszącego o śmierć w stanie depresji
        a więc niepoczytalnego za wypowiadane słowa ?



    • Gość: sffg Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 27.09.03, 10:46
      Wczoraj właśnie oglądałem program o programie uśmiercania w III
      rzeszy, wszystkich osób niepełnosprawnych od paraliżu, śpiączki
      poprzez choroby psychiczne do deformacji genetyczneych i
      chorobowych, moze jest to troche niezwiązane z powyższym tematem,
      ale dla mnie chodzi o to samo, o eliminowanie zbędnych ludzi czy
      to ze wzgledu na ideologię, czy na ich własna prośbę, lub
      miłosierne pozbawianie życia przez rodzinę. Zastanawiam się tylko
      nad tym, jakie będa kryteria pozbawiania życia w przypadku
      legaliazacji eutanazji. Czy jak widzi na jedno oko a lewy kciuk
      działa to można go zabic czy nie. Wola życia to najbardziej
      indywidulana i osobista sprawa każdego człowieka. Sam byłem
      blisko śmierci w szpitalu i tylko chyba moja wola życia uratowała
      mnie. Moja babcia opiekowała się swoją siostrą, która była
      całkowicie sparaliżowana prze 15 lat, mogła tylko poruszać głową,
      mówić, widzieć i słuchać. Rodzina "wypiela" się na swoją matkę,
      bacię, tesciową i nie wiem czy gdyby była taka możliwość , to
      nie skorzystaliby z prawa do eutanazji, zgodę na to pewnie
      uzyskaliby, bo człowiek lezący 15 lat miewa dużo momentow
      zalamania. A jednak pamiętam, że ciocia, była szczęsliwa, bylo
      wokól niej mnostwo opiekującyhc sie, rozmawiających z nia ludzi i
      wydaje mi się, że nie zamieniłaby tych swoich 15 lat życia na
      zastrzyk z fenolu.
    • Gość: pera Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.futuro.zax.pl 27.09.03, 11:16
      We mnie to co zrobila ta kobieta nie budzi zgorszenia czy
      potepienia. Kobieta i jej syn znalezli sa w wyjatkowej
      sytuacji. Nikt z nas nie wie co tak naprawde przezywaly te dwie
      osoby. Mam wrazenie, ze ten czyn pokazal, ze ludzie, ktorych
      dotknelo cierpienie zostaja sami. Potepiamy matke, ale gdzie
      byla wtedy pomoc innych, psychologow, pracownikow socjalnych?
      Moze oni oboje nie mieli juz sily walczyc. Moze dla matki
      jedyna rzecza jaka mogla dla syna zrobic bylo ulzyc mu w
      nieuniknionym cierpieniu. Latwo nam pisac opinie, ale ilu z nas
      bylo w takiej sytuacji...
      • Gość: Janek Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 11:25
        Masz rację.
      • Gość: Anna Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 11:38
        Dziękuję. Jeśli przeczytasz to co napisałam bedziesz wiedziała dlaczego tak
        myślę. Dziekuję wszystkim którzy mają taki wyważony stosunek do całej tej
        sprawy.
      • Gość: good son Psycholodzy, pracownicy socjalni, murarze i szewcy IP: 5.2.1R1D* / *.jaist.ac.jp 27.09.03, 12:14
        >Potepiamy matke,

        kto zdrowy na umyśle ją potępia?

        > gdzie byla wtedy pomoc innych, psychologow, pracownikow socjalnych?

        co komuś w sytuacji tego chłopaka pomoże psycholog czy pracownik socjalny?
        Powie mu "stary, nie przejmuj się, jesteś warzywem, ale całe życie przed tobą"?
        a może ksiądz i "miej wiarę w Chrystusa zmartwychwstałego"?

        Dla mnie człowiek, który nie umie przyznać, że nie każde życie jest warte
        życia, jest tchórzem i niczym więcej. Tyle na podsumowanie dyskusji.
    • Gość: Anna Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 11:29
      Dla mnie Matka tego młodego Francuza jest kobietą bardzo silną
      i odważną. Miałam córkę, zachorowała, z każdym tygodniem jej
      stan pogarszał się. Po roku wiadomo było że umrze w wielkich
      cierpieniach. Była lekarzem poprosiła abym gdy o to poprosi
      podała jej tabletki, które profilaktycznie, gdy jeszcze była w
      stanie sobie przygotowała. Wierzyła, ze zdarzy się cud, że
      będzie mogła żyć bez bólu i cierpienia. Tak sie nie stało. 3
      lata byłam przy niej dzień i noc. Była przy niej rodzina. Gdy
      prosiła o podanie tabletek, sama nie była w stanie poruszyć
      się, nie zrobiłam tego. Prosiła raz, drugi, trzeci... Umarła
      sama, w wielkich cierpieniach - do dziś widzę jej wzrok i
      wyrzut że ten jeden najważneijszy raz zawiodłam ją. A ja nie
      mogłam tego zrobić. Powód - egozim - chciałam ja mieć, żeby
      była. Nawet jeśli wymagało to ode mnie wyrzeczeń. Teraz żyję ze
      świadomością że nie pozwoliłam jej zdecydować o swoim losie.
      Ciężkie jest to życie, to wspomnienie wyrazu jej oczu. Mam te
      tabletki. Nie łyknę ich - to moja pokuta.
      • Gość: Magda Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 12:13
        Śledziłam wypowiedzi. Przeczytałam to co napisałaś. Jesteś dzielną kobietą i
        tak naprawdę tylko Ty miałaś prawo zabrać głos w tej dyskusji. Pozostali tylko
        teoretyzują, zasłaniają się Bogiem, świętością życia, teoria nic więcej. Może
        dlatego dyskusja tak nagle urwała się. Anno córka na pewno była wdzięczna że
        byłaś cały czas przy niej - pamietaj o tym.
        • Gość: Krzychu Re: Matka nie pomogła umrzeć córce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 12:37
          Gość portalu: Magda napisał(a):
          > Śledziłam wypowiedzi. Przeczytałam to co napisałaś. Jesteś dzielną kobietą i
          > tak naprawdę tylko Ty miałaś prawo zabrać głos w tej dyskusji. Pozostali
          tylko
          > teoretyzują, zasłaniają się Bogiem, świętością życia, teoria nic więcej. Może
          > dlatego dyskusja tak nagle urwała się. Anno córka na pewno była wdzięczna że
          > byłaś cały czas przy niej - pamietaj o tym.

          ...dyskusja się urwała, bo link zniknął z głównej strony GW. A co do tego, że
          inni teoretyzują - to jest dyskusja na temat czy powinno się zmienić prawo.
          Przynajmniej ja tak do tego podchodzę.
          W ogóle nie ma chyba człowieka, ani wśród zwolenników, ani przeciwników
          eutanazji, który by powiedział że ona była złą matką a ta francuzka to świetną
          (chyba tylko pani Ania myśli inaczej - ale powinna porozmawiać z psychologiem).
          • Gość: Anna Re: Matka nie pomogła umrzeć córce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 12:50
            Krzysztofie, psycholog, psychiatra - to wszystko już poza mną. Minęło pięć
            lat, już? dopiero? To wszystko jest stale żywe we mnie i tak będzie do końca
            mojego życia. Wypowiedzi takie jakie tu sie pojawiały bolą, bo ludzie oceniają
            tę kobietę. oczywiście nie wszyscy, ale najgłośniej złorzeczą ci, którzy
            niczego nie przeżyli. Gdyby była możliwość legalnej etanazji, moja córka
            odeszłaby godnie, tak jak tego pragnęła. Wszyscy musieliby uszanować jej
            decyzję. Owszem powinna być dyskusja o warunkach dopuszczalności etanazji,
            silne rygory, obwarowania. Ale niechże nie mają prawa decydować religijni
            fanatacy i niech nikt nikogo nie obrzuca błotem: że nie chciała się opiekować,
            tak było łatwiej. Magdo chcę wierzyć że moja córka do końca wiedziała że ją
            kocham i rozumiała powody mojej decyzji. Chcę w to wierzyć, ale 3 lata
            bezsilnego przyglądania się na powolną śmierć i niemoc zrobiły swoje. Zawsze
            obiecuję sobie, że nie będę uczestniczyła w takich dyskusjach- to boli. A
            jednak działam wbrew sobie, może po to by rozdrapywać rany? Jestem wdzięczna
            tym wszystkim, którzy o etanazji mówią ze zrozumieniem i wielkim taktem i
            umiarem, bez wydawania wyroków i opinii.
            • Gość: jendza Anno IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 27.09.03, 13:21
              Nie dane mi bylo przejsc przez Twoje doswiadczenie.
              Mam jednak za soba sporo bolesnych lat, naznaczonych
              bolem - inaczej, niz Twoje lata...
              Mysle, ze bol jest nieodlacznym towarzyszem naszego
              zycia. Zarowno psychiczny bol, jak i fizyczny.
              Tego sie zreszta chyba nie da oddzielic.
              Poza tym - bol jest wzgledny, jest sprawa indywidualnej
              wrazliwosci i odpornosci na niego...

              Wiesz, ze mozna walczyc z bolem?
              BOl jest tez samodzielna jednostka chorobowa, jesli sie nie myle...
              Twoja corka byla ciezko chora i musiala umrzec.
              Jak my wszyscy. TYlko ona wczesniej i w bolu.
              Jest coraz prezniej rozwijajaca sie galaz medycyny, walczaca
              z bolem.
              PO CO skracac zycie, jesli mozna umierajacemu ulzyc zwyklym
              srodkiem znieczulajacym?
              No, moze nie takim zwyklym... To jak chodzi o bol ciala.
              Na bol duszy trudniej zaradzic chemia... Ale i tu mamy osiagniecia.
              Jestem dla CIebie pelna najglebszego podziwu:))
              NAPRAWDE: DOPOKI oddychamy - JEST NADZIEJA!
              Eutanazja jest zlem. I zadne referendum tego nie zmieni.


              pozdrawiam cieplo
              j
            • Gość: Krzychu Re: Matka nie pomogła umrzeć córce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 13:52
              Pani Aniu jeśli chodzi o pani córkę to myślę, że skoro pani tak to ciężko
              przeżyła(dalej przeżywa) to znaczy, że bardzo pani córkę kochała i ona musiała
              też to wiedzieć, a skoro pani ją kochała to nie ma powodów do wyrzutów
              sumienia. To że w ciężkich kryzysach choroby córka robiła pani wyrzuty- nie
              oznacza, że w ogóle nie wiedziała iż kieruje panią miłość. Przecież to nie
              strach przed prawnymi skutkami eutanazji panią kierował - jestem o tym
              przekonany.
              Co do cierpienia osób umierających to lekarze dysponują(i stosują) środki które
              uśmierzają ból i niewątpliwie też skaracają życie. Inna kwestia jak wytłumaczyć
              osobie przykutej do łóżka, że jednak warto jeszcze trochę pożyć...A warto?
              Jakie życie ma wartość? Żyjemy dla innych, dla siebie? To są pytania, które
              muszą w tej dyskusji o eutanazji paść. I nie mam tu na myśli jakichś
              religijnych rozważań.
    • Gość: Sartorius Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.adsl.highway.telekom.at 27.09.03, 11:35
      Kiedy się z niej obudził, okazało się, że stracił władzę we
      wszystkich kończynach, jest ślepy i głuchy.Pielęgniarka czytała
      choremu alfabet, on wybierał potrzebne litery i układał zdania.

      Ciekawe jak to bylo mozliwe?
    • Gość: Ryba Re: Ja myślę, że to jakiś żart... IP: 212.76.37.* 27.09.03, 13:02
      No bo skoro był ślepy i głuchy, to jak pielęgniarka mogła mu
      podyktować alfabet. Przecież głuchy nie słyszy...

      Widzieć alfabetu też nie mógł, bo ślepy...
    • Gość: jendza Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 27.09.03, 13:11
      Przeczytalam uwaznie wszystkie wypowiedzi.

      1. NIe zauwazylam, zeby ktokolwiek z nas tu POTEPIAL te matke.
      Ponadto - nauczono mnie w dziecinstwie na religii, ze nie tylko
      'potepiac' nie nalezy, ale chocby tylko 'sadzic'...

      Klasyfikowac, oceniac NALEZY czyn, nie osobe.

      2. Nikt nie ma prawa odbierac drugiemu zycia.
      WIele jest w zyciu spraw/zjawisk/momentow, ktorych
      sensownosci nie dostrzegamy. Tak naprawde nie rozumiemy
      tez, jaki jest w ogole prawdziwy sens ZYCIA.
      W zwiazku z powyzszym chec wyboru momentu odebrania tego
      zycia: czy sobie, czy innym, argumentowana 'sensownoscia' tego
      odebrania jest - poza wszystkim - po prostu
      NIELOGICZNA.

      Jak mozna stwierdzic sensownosc odebrania zycia,
      jesli sie najpierw nie zrozumie sensu daru zycia?

      3. Przez wiele lat pracowalam w srodowisku inwalidzkim, a przebywam
      w nim od urodzenia. Radosc z zycia, pelnia w nim uczestnictwa naprawde
      nie jest warunkowana posiadaniem wszystkich rak, nog, oczu, mlodosci itd.
      Jest mnostwo przykladow, ot, chocby geniusz informatyczny, fizyk bodaj z
      wyksztalcenia (nazwiska nie pomne),
      bez ktorego nie byloby tego forum, a ktorego sprawnosc fizyczna byla mniejsza,
      niz tego chlopca, nad ktorego przypadkiem sie tu pastwimy... On nawet kciukiem
      nie ruszal..., co nie przeszkodzilo mu opatentowac paru genialnych wynalazkow...

      Czy 'zwykla' niewidoma matka, ktora urodzila i wychowala dwoje dzieci.
      OCzywiscie tez sama na to wychowanie zarobila.... itd, itp.

      4. Inkwizycja (w duzym skrocie myslowym, ale docierajacym do istoty sprawy),
      byla zabijaniem dla wyzszych celow. Czy tego samego nie proponuja w tym watku
      wszyscy szlachetni dyskutanci, krytykujacy obroncow zycia?
      A poziom fanatyzmu w tym obrzucaniu Kosciola blotem naprawde przypomina fanatyzm
      srednich wiekow chrzescijanstwa... Kosciol sie przynajmniej od tamtego okresu
      troche rozwinal... a jak jest z niewierzacymi fanatykami?

      5. Mieszkam we Francji. Czesto sie tu slyszy o staruszkach, ktorych rodzina
      zapomniala zabrac ze stacji benzynowej, gdzie sie zatrzymano 'na siusiu',
      albo o dzieciach, ktore rodzice (kochajacy i oswieceni bardzo) zostawili w
      miejscu, gdzie spedzali wakacje, co zauwazyli dopiero... po powrocie do domu...
      I wbrew pozorom nie zdarza sie to w rodzinach o gorszej spolecznie pozycji...
      Czymze to jest spowodowane, jesli nie kryzysem wartosci, brakiem POZYTYWNEGO
      nakierowania w zyciu spolecznym? Francuzi nie chca BOga, tylko ze w zamian nie
      dostali nic...

      6. I jeszcze o anatomii milosci.
      MIlosc jest dobrem.
      Jako taka przynosi dobre owoce. Jej podstawowy owoc to zycie.
      W kazdym jego przejawie. Dajemy tez drugiemu 'zycie', jesli ofiarowujemy
      mu dobre slowo chocby...
      'Ofiarowanie' drugiemu smierci to anihilacja. Zly owoc.
      Dobre drzewo nie daje zlych owocow, ergo: matką nie kierowala milosc, gdy
      zabijala... Rozpacz moze, moze egoizm, moze zagubienie, fundamentalne
      niezrozumienie sytuacji, w ktorej sie znalazla... Nie nam ja sadzic, ani tym
      bardziej potepiac...
      Co nie zmienia faktu, ze czyn pozostaje, czym jest.

      A szanownym Forumowiczom, optujacym za smiercia, radze sobie posprzatac w
      duszach i umyslach. Dla ich wlasnego dobra przede wszystkim.

      pozdrawiam
      j.

      • Gość: dziki Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.dyn.optonline.net 29.09.03, 02:05

        Gość portalu: jendza napisał(a):

        > Przeczytalam uwaznie wszystkie wypowiedzi.
        >
        > 1. NIe zauwazylam, zeby ktokolwiek z nas tu POTEPIAL te matke.
        > Ponadto - nauczono mnie w dziecinstwie na religii, ze nie tylko
        > 'potepiac' nie nalezy, ale chocby tylko 'sadzic'...
        >
        > Klasyfikowac, oceniac NALEZY czyn, nie osobe.
        >
        > 2. Nikt nie ma prawa odbierac drugiemu zycia.
        > WIele jest w zyciu spraw/zjawisk/momentow, ktorych
        > sensownosci nie dostrzegamy. Tak naprawde nie rozumiemy
        > tez, jaki jest w ogole prawdziwy sens ZYCIA.
        > W zwiazku z powyzszym chec wyboru momentu odebrania tego
        > zycia: czy sobie, czy innym, argumentowana 'sensownoscia' tego
        > odebrania jest - poza wszystkim - po prostu
        > NIELOGICZNA.
        >
        > Jak mozna stwierdzic sensownosc odebrania zycia,
        > jesli sie najpierw nie zrozumie sensu daru zycia?
        >
        > 3. Przez wiele lat pracowalam w srodowisku inwalidzkim, a przebywam
        > w nim od urodzenia. Radosc z zycia, pelnia w nim uczestnictwa naprawde
        > nie jest warunkowana posiadaniem wszystkich rak, nog, oczu, mlodosci itd.
        > Jest mnostwo przykladow, ot, chocby geniusz informatyczny, fizyk bodaj z
        > wyksztalcenia (nazwiska nie pomne),
        > bez ktorego nie byloby tego forum, a ktorego sprawnosc fizyczna byla mniejsza,
        > niz tego chlopca, nad ktorego przypadkiem sie tu pastwimy... On nawet kciukiem
        > nie ruszal..., co nie przeszkodzilo mu opatentowac paru genialnych
        wynalazkow..
        > .
        >
        > Czy 'zwykla' niewidoma matka, ktora urodzila i wychowala dwoje dzieci.
        > OCzywiscie tez sama na to wychowanie zarobila.... itd, itp.
        >
        > 4. Inkwizycja (w duzym skrocie myslowym, ale docierajacym do istoty sprawy),
        > byla zabijaniem dla wyzszych celow. Czy tego samego nie proponuja w tym watku
        > wszyscy szlachetni dyskutanci, krytykujacy obroncow zycia?
        > A poziom fanatyzmu w tym obrzucaniu Kosciola blotem naprawde przypomina
        fanatyz
        > m
        > srednich wiekow chrzescijanstwa... Kosciol sie przynajmniej od tamtego okresu
        > troche rozwinal... a jak jest z niewierzacymi fanatykami?
        >
        > 5. Mieszkam we Francji. Czesto sie tu slyszy o staruszkach, ktorych rodzina
        > zapomniala zabrac ze stacji benzynowej, gdzie sie zatrzymano 'na siusiu',
        > albo o dzieciach, ktore rodzice (kochajacy i oswieceni bardzo) zostawili w
        > miejscu, gdzie spedzali wakacje, co zauwazyli dopiero... po powrocie do
        domu...
        > I wbrew pozorom nie zdarza sie to w rodzinach o gorszej spolecznie pozycji...
        > Czymze to jest spowodowane, jesli nie kryzysem wartosci, brakiem POZYTYWNEGO
        > nakierowania w zyciu spolecznym? Francuzi nie chca BOga, tylko ze w zamian
        nie
        > dostali nic...
        >
        > 6. I jeszcze o anatomii milosci.
        > MIlosc jest dobrem.
        > Jako taka przynosi dobre owoce. Jej podstawowy owoc to zycie.
        > W kazdym jego przejawie. Dajemy tez drugiemu 'zycie', jesli ofiarowujemy
        > mu dobre slowo chocby...
        > 'Ofiarowanie' drugiemu smierci to anihilacja. Zly owoc.
        > Dobre drzewo nie daje zlych owocow, ergo: matką nie kierowala milosc, gdy
        > zabijala... Rozpacz moze, moze egoizm, moze zagubienie, fundamentalne
        > niezrozumienie sytuacji, w ktorej sie znalazla... Nie nam ja sadzic, ani tym
        > bardziej potepiac...
        > Co nie zmienia faktu, ze czyn pozostaje, czym jest.
        >
        > A szanownym Forumowiczom, optujacym za smiercia, radze sobie posprzatac w
        > duszach i umyslach. Dla ich wlasnego dobra przede wszystkim.
        >
        > pozdrawiam
        > j.
        >

        A Ty kim jestes,ze tak pieknie mowisz o tym wszystkim?

        pozdrowienia,

        dziki,:)
        • Gość: jendza Re: Matka zabila upośledzonego syna IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 29.09.03, 12:08
          Witaj Dziki:))!
          Ja tez pozdrawiam:)))
          Spij dobrze!
          j
    • Gość: Magda2 Re: Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 13:24
      dlaczego człowiek ciężko chory ale mogący sie poruszać prawo i
      możliwość by odebrać sobie życie i jest to jego wybór, a
      człowiek sparaliżowany jeśli taki jest jego wybór jest tego
      pozbawiony? Skroro ciało jest ubezwłasnowolnione osoba też musi
      być taka ?
    • Gość: Jerzy Matka pomogła umrzeć upośledzonemu synowi IP: 80.51.119.* 27.09.03, 13:48
      Nikt nie ma prawa decydować o życiu człowieka. Jeśli chce umrzeć
      a nie jest to spowodowane tylko załamaniem psychicznym to
      powinno się mu pomóc. Czy ktoś wyobraża sobie tragedię jaką
      przeżywa Matka, która samam zabija własne dziecko żeby mu pomóc ?
      Watpię czy ci, którzy protestują przeciw eutanazji potrafią to
      sobie wyobrazić. Mają jej zbyt mało. Powinno się opracować takie
      prawo, które nie doprowadzi do zabijania niewygodnych osób przez
      ludzi wpływowych i bogatych. A z pewnością nie jeden taki
      wypadek się zdarzy. Jeśli czlowiek ma prawo dourodzenia to musi
      mieć prawo do śmierci. Ci, którzy tego nie potrafią zrozumieć
      skazują cierpiących na codzienne piekło życia. W dodatku chodzą
      dumni z tego powodu.
      Nie chcę im życzyć tego żeby sami znaleźli się w takiej
      sytuacji.
Pełna wersja