Gość: you-know-who
IP: *.telia.com
28.09.03, 02:30
Wiceprezydent USA jeszcze raz okazal sie osoba odrazajaca.
Wiemy oczywiscie, ze czerpie w tej chwili zyski z korporacji naftowo-
wojskowej Halliburton, ktorej byl do niedana szefem, a teraz sam daje jej
kontrakty na wiekszosc prac w Iraku z pominieciem zasad wolnej konkurencji.
Kontrakty sa potajemnesa. Powody dla ktorych kontrakty sa tajne, sa tez tajne.
Wciskal juz wiele klamstw, np. ostatnio doprowadzil do groznego rozlamu w
gronie rzadzacej w USA kliki neokonserwatystow swoim twardym obstawaniem przy
falszywych twierdzeniach o zwiazkach Saddama z zamachem 9/11. Wszyscy
odsuneli sie od niego (Bush wyraznie powiedzial ze zadnych dowodow podobnego
zwiazku nie ma), ale teraz chodzi o inna i naprawde duza sprawe, wedlug mnie
znacznie wieksza, ktora byla skrzetnie ukrywana.
Oto co stalo sie na dniach:
story.news.yahoo.com/news?tmpl=story&u=/ap/20030926/ap_on_re_mi_ea/iraq_1993_bombing
Chaney powiedzial ze jeden z zamachowcow na WTC z 1993 r. otrzymal pomoc od
Saddama po zamachu. "We know, as I say, that one of the perpetrators of that
act did in fact receive support from the Iraqi government after the fact."
World Trade Center w N.Y. zostal w 1993 niemal wysadzony w powietrze przez
grupke zamachowcow-amatorow wylapanych pozniej przez Amerykanow; zginelo 6
lub 7 osob, zaleznie od zrodla informacji; eksperci amerykanscy nie wiaza
jednak tej kilkuosobowej grupy z powstajaca wowczas dopiero gdzie indziej Al
Qaida.
Chaney nie powiedzial o kogo chodzi, jednak jest dokladnie to wiadomo, bo
jedynym nie schwytanym, poszukiwanym zamachowcem jest Abdul Rahman Yasin.
Dlaczego wypowiedz wiceprezydenta jest wielkim skandalem?
Otoz moge wszystko wyjasnic, bo w roku 2002 stacja telewizyjna CBS nadala w
cyklu zatutulowanym 60 Minutes szokujacy program, w tym takze wywiad z
Yasinem, ktory mialem okazje obejrzec. Sluch o tym programie szybko ucichl do
tego stopnia, ze nawet teraz gdy juz "wolno" w USA podwazac oficjane
polprawdy i klamstwa rzadzacej administracji, nikt do tej pory o tym nic nie
mowil na lamach prasy. Podejrzewam ze sluch ucichl nie przez przypadek.
W programie CBS opowiedziano, jak to FBI wylapala zamachowcow, zachowujacych
sie jak kompletni dyletanci (do tego stopnia ze bywali aresztowani, gdy
zglaszali sie po zamachu do firmy od ktorej wynajeli furgonetke, te ktora
wysadzili w powietrze w garazu WTC, po zwrot pieniedzy ktore jakos tam im sie
nalezaly).
Yasin byl pomocnikiem, mala plotka, zwerbowana do mieszania materialow na
bombe, gdy zamieszkal z glownymi zamachowcami w tym samym budynku. Szukal
wtedy pracy jako mlody Irakijczyk/Amerykanin, urodzil sie bowiem w USA w 1960
r. ale wyrosl w Iraku i powrocil szukac zarobku do USA w 1992 r.).
Yasina tez zlapano w 1993 r. FBI przesluchiwalo go i wypuszczalo dwa razy
(!). Dlaczego FBI wypuscila wspolmorderce 7 ludzi (bylo tez 50 rannych, o ile
pamietam)? Dlaczego, skoro wypuslili go i dali mu bez przeszkod wyjechac w
1994 r. do.... Iraku, oferuja do dzisiaj za jego schwytanie nagrode w
wysokosci ponad miliona dolarow? Tu wlasnie lezy sedno tego niesamowitego
skandalu.
Yasin wspolpracowal (sypal), i mimo ze nie wiedzial zbyt wiele, uczynnie
pokazal FBI miejsce gdzie mieszal nawoz sztuczny i inne chemikalia na bombe,
miejsca spotkan grupy itp itd. Pewnie robil to po przyrzeczeniu, ze go
wypuszcza. Przyrzeczenia dotrzymano i umozliwiono wyjazd do Iraku dokladnie
po to, co zrobil wlasnie --w rozpaczliwy sposob i nie w w okolicznosciach o
jakich wtedy myslano