freemason
09.08.08, 20:36
Nie zmienia to faktu, że dzisiejsza decyzja Saakaszwilego o
wkroczeniu do Osetii Południowej była błędem - jedyny pozytyw z tego
może być tylko taki, że świat może wreszcie ruszy dupsko i
zainteresuje się tym kawałkiem Europy, zamiast zwalać to na karb
Rosji (która w tej sprawie jest stroną, a nie rozjemcą).
Jeśli Saakaszwili będzie kontynuować wojnę z Rosją, a mocarstwa
zachodnie się w konflikt nie włączą, będzie to najcięższy błąd
prezydenta Gruzji, za który zapłaci stanowiskiem, a jego państwo
utratą szans na reintegrację Abchazji i Osetii z resztą kraju.
Śmieszą rekacje niektórych osób na forum, ciekawe czy byli tak samo
aktywni, gdy Rosja w Czeczenii mordowała ludność cywilną i zakładała
tam obozy filitracyjne. Wojna gruzińsko-abchasko-osetyjska niczym
się od konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego nie różni, poza tym, że
gruzińskie wojska nie prowadzą planowej eksterminacji ludności tych
republik, jak to miało miejsce w przypadku działań Rosjan w
Iczkerii. Podobnie jak nie ma porównania do sytuacji Kosowa
- każdy, kto zna statystyki ludnościowe z 1989 roku wie, o czym
piszę...