kurde.felek
24.08.08, 19:45
Mogłaby GW bardziej bezstronnie informować o wydarzeniach.
Faktem jest, że Sarkozy dzwonił do Miedwiediewa i inicjatywa rozmowy wyszła ze
strony francuskiej.
Co do reszty informacji, to nie zupełnie tak, jak GW podaje.
Jest nieco jest różnic.
Prezydent Francji w tej rozmowie pozytywnie ocenił wycofanie wojsk rozjemczych
Rosji w określonych ustaleniami czasie.
W czasie rozmowy obaj prezydenci przedyskutowali kilka problemów (żadnej
awantury nie było) odnoszących się do wprowadzenia w życie piątej (5.) z zasad
- które były uzgodnione 12 sierpnia 2008 w Moskwie:
Five. The Armed Forces of the Russian Federation must withdraw to the line
where they were stationed prior to the beginning of hostilities. Prior to the
establishment of international mechanisms the Russian peacekeeping forces will
take additional security measures.
W tłumaczeniu:
5. Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej muszą cofnąć się do linii, gdzie
stacjonowały przed początkiem działań wojennych. Przed ustanowieniem
międzynarodowych mechanizmów - rosyjskie siły utrzymania pokoju -
przedsięwezmą dodatkowego środki bezpieczeństwa.
***
Obaj prezydenci postanowili podjąć aktywniejszą współpracę Rosji i Francji w
Radzie Bezpieczeństwa ONZ w celu akceptacji i przyspieszenia wcielania w życie
ww. zasad rozstrzygania konfliktu w Gruzji oraz dot.współpracy między Rosją a UE.
Obaj zapewnili, że regularne kontakty będą nadal utrzymywane.
***
Tak więc szczyt UE jest zwołany niejako w porozumieniu z Rosją, a podejmowane
kroki np. tworzenie wojskowych punktów obserwacyjnych przez Rosjan w Gruzji -
wynegocjowane i zapisane w dokumencie nb. akceptowanym i podpisanym przez
prezydenta Gruzji.
***
Może najpierw dziennikarze GW przeczytaliby dokładniej to, co podpisali obaj
prezydenci - Gruzji i Rosji a zostało wynegocjowane w imieniu UE przez
prezydenta Francji, a potem oburzali się na działania wojsk rosyjskich w Gruzji?