Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach?

IP: *.mco.bellsouth.net 14.10.03, 01:31
>> Bush, ta pierdolona krzyzowka pomiedzy kretynem a smiedzacym zydem, w
trzech latach swojego ...'milosciwego panowania', uwolnil od pracy trzy i
pol miliona amerykanow, nie liczac tych, ktorzy koncza uniwersytety i tluka
sie z jednego konca Ameryki na drugi w poszukiwaniu jakiejkolwiek pracy.

>> Od kilku dni mialem maly problem z Internetem i dzisiaj szukalem
telefonicznej pomocy w ramach gwarancji. Zadzwonilem, jak normalnie sie to
robi na 800 numer i po kilku slowach skonstatowalem ze rozmawiam z Hindusem,
bowiem ich accent jest dla mnie bardzo znajomy z uwagi na moje podroze.
Zagadnawszy owego jegomoscia, ze zdumieniem dowiedzialem sie ze rozmawiam z
Hindusem, ktory odbiera moj telefon w...Madras, w pldn. czesci Indii!!!
Oczywiscie zaden amerykanin nie fatygowalby sie zagadywac kogos, sadzac ze
to tylko jakis immigrant pracuje w placowce hp w Stanach...

>> Tak wiec ogolny klamor o uciekajacych miejscach pracy do Indii sprawdza
sie nawet i w takich przypadkach!!!
    • Gość: felusiak Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.nyc.rr.com 14.10.03, 01:39
      a co busz ma z tym wspolnego?
      • Gość: Janek Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.lv.lv.cox.net 14.10.03, 01:51

        Gość portalu: felusiak napisał(a):

        > a co busz ma z tym wspolnego?

        ----------

        Busch osobiscie ludzi nie zwalnia, ale reprezentuje jako Prezydent to co sie
        obecnie dzieje w USA. W zwiazku z powyzszym miedzy innymi na nim ciazy
        odpowiedzialnosc za dzisiejszy rynek pracy w Stanach. To, ze na 800# odpowiada
        ktos w Indiach moze swiadczyc tylko o jednym, ktos tutaj w Stanach nie ma pracy
        poniewaz zamiast niego ma ja wlasnie wspomniany Hindus, teraz rozumiewsz co ma
        z tym wspolnego Mr. Busch?
        • Gość: jersey_guy Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.72.144.112.Dial1.Weehawken.Level3.net 14.10.03, 02:29
          Nie lubie Busha i chce aby sam stracil prace w przyszlym roku, ale ten przyklad
          nie ma sensu. Co ma niby Dubya zrobic w tej sytuacji - dac subsydia (z
          pieniedzy podatnikow) firmie w ktorej ten Hindus pracuje, tak zeby mogla sobie
          pozwolic na zatrudnianie Amerykanow zamiast Hindusow (za 3 razy wieksza pensje,
          nie mowiac juz o health benefits i roznych usranych podatkach) - czy ma tez
          moze zaatakowac Indie i przylaczyc Madras do USA, zeby to stanowisko
          pracy "pozostalo w USA"? I w jednym i w drugim przypadku lewica bedzie sie
          pluc ze to albo doplacanie do bogatych albo faszystowski imperializm.

          W demokratycznym kraju wladza wykonawcza nie ma duzego wplywu na to gdzie kto
          kogo zatrudnia.
          • Gość: Janek Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.lv.lv.cox.net 14.10.03, 02:45
            Gość portalu: jersey_guy napisał(a):

            > W demokratycznym kraju wladza wykonawcza nie ma duzego wplywu na to gdzie kto
            > kogo zatrudnia.

            ----------

            Nie dokonca tak to wyglada, wladza wykonawcza nie zatrudnia poszczegolnych
            pracownikow ale ma zasadniczy wplyw na polityke gospodarcza i wewnetrzna kraju
            jak i zagraniczna. Jezeli polityka ta jest prawidlowa poszczegolne firmy nie
            zwalniaja i nie szukaja zatrudnienia pozagranicami lecz na miejscu, jezeli
            polityka ta jest grabiezna i celowana na prywatnych celach poszczegolnych
            dominentow lub tez lezy niezupelnie w interesie Kraju, ale kogos innego,
            wowczas mamy wlasnie taki rezultat. Bush i jego Administracja sa odpowiedzialni
            za wewnetrzny rynek pracy, oni wlasnie powinni stworzyc warunki oplacalnosci
            zatrudnienia w kraju, poto sa wybierani.
            • Gość: jersey_guy Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.75.91.216.Dial1.Weehawken.Level3.net 14.10.03, 04:07
              Administracja Busha ma o wiele mniejszy wplyw na gospodarke kraju (i swiata)
              niz dlugoterminowy cykl ekonomiczny. Po 7 latach nieustannej hossy (1993-2000)
              musialo dojsc do korekty, niezaleznie od tego czy Bush to lubi czy nie. Jedyne
              o co mozna go winic to rozpieprzenie budzetu federalnego z powodu 1)
              kretynskich wydatkow na wojenki i 2) obnizki dochodow do budzetu z podatkow
              dochodowych, za co zaplaca (z procentami - doslownie) nasze dzieci.
              • Gość: Janek Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.lv.lv.cox.net 15.10.03, 01:57
                Gość portalu: jersey_guy napisał(a):

                Jedyne
                > o co mozna go winic to rozpieprzenie budzetu federalnego z powodu 1)
                > kretynskich wydatkow na wojenki i 2) obnizki dochodow do budzetu z podatkow
                > dochodowych, za co zaplaca (z procentami - doslownie) nasze dzieci.

                -------------

                Jak do tej pory ponad 170 bilionow zielonych papierow pojdzie z dymem dla celow
                znanych tylko tym ktorych nikt niezna i Ty to nazywasz: "Jedyne o co mozna go
                winic?".

                I dalej: "za co zaplaca (z procentami - doslownie) nasze dzieci." To tylko
                tyle? Jestes rozzbrajajaco wyrozumialy.

                Ja jednak nie bardzo aprobuje taki uklad i uwazam ze za takie postepowanie
                powinna nastepowac odpowiednia kara, pozycja Prezydenta takiego kraju jakim sa
                USA to nie zabawa, to bardzo duza odpowiedzialnosc przed calym Swiatem, ale
                przedewszystkim przed wlasnymi obywatelami.
            • Gość: jastrzab Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.arc.nasa.gov 14.10.03, 22:36
              > Nie dokonca tak to wyglada, wladza wykonawcza nie zatrudnia poszczegolnych
              > pracownikow ale ma zasadniczy wplyw na polityke gospodarcza i
              wewnetrzna kraju
              > jak i zagraniczna. Jezeli polityka ta jest prawidlowa poszczegolne
              firmy nie
              > zwalniaja i nie szukaja zatrudnienia pozagranicami lecz na miejscu,
              jezeli
              > polityka ta jest grabiezna i celowana na prywatnych celach
              poszczegolnych

              OK panie palancie. Jak bedzie nastepny prezydent demokrata albo ktos z partii
              Zielonych (??) to bedziemy znowu mieli na kogo zwalac za "grabiezna" polityke p
              indywidualnych firm. No chyba ze Karol Marks bedzie nastepnym prezydentem ...
              • Gość: Janek Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.lv.lv.cox.net 15.10.03, 00:33
                > OK panie palancie. Jak bedzie nastepny prezydent demokrata albo ktos z partii
                > Zielonych (??) to bedziemy znowu mieli na kogo zwalac za "grabiezna" polityke
                p
                > indywidualnych firm. No chyba ze Karol Marks bedzie nastepnym prezydentem ...

                ----------------

                Najlepszym rozwiazaniem bedzie jak ty bys nim zostal, tym prezydentem, wiesz
                przeciez dokladnie co , za i gdzie. A tak na marginiesie, palancie, kto ci
                pwiedzial ze demokrata to moj wybor, palancie?
    • Gość: blekitna rapsodia Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.dc.dc.cox.net 14.10.03, 01:40
      Tak jest, ale to nie robota Busha, tylko globalistycznych korporacji, ktore
      porwaly caly rzad USA - bialy dom i kongres. Niedlugo wszyscy ludzie stana sie
      niewolnikami tych korporacji. Jedyny sposob zeby ukrecic leb tej korporacyjnej
      hydrze to przestac kupowac ich (tych korporacji) towary, co ja w wielka pasja
      czynie.
      • bimi Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? 14.10.03, 20:19
        Gość portalu: blekitna rapsodia napisał(a):

        > Tak jest, ale to nie robota Busha, tylko globalistycznych korporacji, ktore
        > porwaly caly rzad USA - bialy dom i kongres. Niedlugo wszyscy ludzie stana sie
        > niewolnikami tych korporacji. Jedyny sposob zeby ukrecic leb tej korporacyjnej
        > hydrze to przestac kupowac ich (tych korporacji) towary, co ja w wielka pasja
        > czynie.

        Chyba żartujesz? Nie da się tego zrobić.
        Jak przestaniesz kupować jedne produkty, to ci zainwestują w inne, które zaczniesz.
        • Gość: blekitna rapsodia Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.dc.dc.cox.net 15.10.03, 01:59
          wszystko w miare rozsadku, naturalnie. Np. nie kupuje komputerow od korporacji,
          tylko zamawiam najlepsze elementy osobno i daje do zlozenia jakiemus
          studentowi, albo lokalnej firmie. W cenie wychodzi tyle samo co np. koreanski,
          ale zarabiaja na tym nie globalne koropracje, a lokalne biznesy. W USA staram
          sie kupowac towary glownie made in USA, a w PL, polskie. Pamietajmy, to my
          swoimi wyborami decydujemy o wlasnym losie. Lepiej kupowac wszyskiego mniej
          nawet troche drozej i nie zasmiecac sobie domu "junkiem", niz duze ilosci
          azjatyckiej taniochy. Kupujac towary importowane przyczyniamy sie do
          ekonomicznej zapasci krajow w ktorych zyjemy i robimy ekonomiczne harakiri.
          • bimi Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? 15.10.03, 17:55
            Gość portalu: blekitna rapsodia napisał(a):

            > wszystko w miare rozsadku, naturalnie. Np. nie kupuje
            komputerow od korporacji,
            >
            > tylko zamawiam najlepsze elementy osobno i daje do
            zlozenia jakiemus
            > studentowi, albo lokalnej firmie. W cenie wychodzi tyle
            samo co np. koreanski,
            > ale zarabiaja na tym nie globalne koropracje, a lokalne
            biznesy. W USA staram
            > sie kupowac towary glownie made in USA, a w PL,
            polskie. Pamietajmy, to my
            > swoimi wyborami decydujemy o wlasnym losie. Lepiej
            kupowac wszyskiego mniej
            > nawet troche drozej i nie zasmiecac sobie domu
            "junkiem", niz duze ilosci
            > azjatyckiej taniochy. Kupujac towary importowane
            przyczyniamy sie do
            > ekonomicznej zapasci krajow w ktorych zyjemy i robimy
            ekonomiczne harakiri.

            Większość ludzi na świecie żyje na granicy nędzy.
            Muszą kupować to co tańsze. I nie przekonasz ich, że
            droższe-krajowe, w konsekwencji, opłaci im się bardziej.
            • Gość: Emily Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.dc.dc.cox.net 16.10.03, 01:44
              To niech swiatowe korporacje produkuja dla calego swiata tanie towary. That's
              fine with me. Ale za wszelka cene nalezy chronic miejsca pracy w krajach
              rozwienietych, jesli nie chcemy zeby staly sie III swiatem. Codziennie slucham
              przemowien a kongresie US na ten temat, to nie sa zarty! I zrozum, kiedy
              wzrasta bezrobocie pracujaca reszta bierze na siebie obowiazki ich
              utrzymywania, co jest IMO amoralne i drozej kosztuje. To sie nie oplaca.
    • Gość: Tysprowda Terminator 3.5 nowa wersja IP: 193.188.161.* 14.10.03, 09:03
      to Bush i jego buszewicy ktorzy wykonczyli 3,5 miliona stanowisk pracy w USSA.
    • Gość: Tysprowda America, we have a problem! IP: 193.188.161.* 14.10.03, 15:28
      Don't Look Down
      By PAUL KRUGMAN

      Published: October 14, 2003

      During the 1990's I spent much of my time focusing on economic crises around
      the world — in particular, on currency crises like those that struck Southeast
      Asia in 1997 and Argentina in 2001. The timing of such crises is hard to
      predict. But there are warning signs, like big trade and budget deficits and
      rising debt burdens.

      And there's one thing I can't help noticing: a third world country with
      America's recent numbers — its huge budget and trade deficits, its growing
      reliance on short-term borrowing from the rest of the world — would definitely
      be on the watch list.

      I'm not the only one thinking that. Lehman Brothers has a mathematical model
      known as Damocles that it calls "an early warning system to identify the
      likelihood of countries entering into financial crises." Developing nations are
      looking pretty safe these days. But applying the same model to some advanced
      countries "would set Damocles' alarm bells ringing." Lehman's press release
      adds, "Most conspicuous of these threats is the United States."

      O.K., let's run through some reassuring counterarguments.

      First, economists are very good at devising models that would have predicted
      past crises, but each new crisis tends to happen where and when they didn't
      expect it. So even though our budget deficit is bigger relative to the economy
      than Argentina's in 2000, and our trade deficit is bigger relative to the
      economy than Indonesia's in 1996, our experience needn't be the same.

      Second, nasty crises in third world countries have a lot to do with the fact
      that their debt is in foreign currency, usually dollars. As a result, when the
      peso or the rupiah plunges, debts explode while assets don't, and balance
      sheets collapse. By contrast, thanks to the special international role of the
      dollar, America's burgeoning foreign debt is in our own currency.

      Finally, financial markets are generally willing to give advanced countries the
      benefit of the doubt. Even when an advanced country seems to be deep in a
      financial hole, lenders usually assume that it will somehow find the resources
      and political will to climb back out.

      So is America safe, despite its scary numbers?

      Third world countries typically suffer from institutional weaknesses. They have
      poor corporate governance: you can't trust business accounting, and insiders
      often enrich themselves at stockholders' expense. Meanwhile, cronyism is
      rampant, with close personal and financial links between powerful politicians
      and the very companies that benefit from public largesse. Luckily, in America
      we don't have any of these weaknesses. Oh, wait. . . . (Isn't that all history?
      No. According to The Wall Street Journal, we are again hearing warnings
      that "optimism is based on massaged earnings.")

      Still, there's no question that the U.S. has the resources to climb out of its
      financial hole. The question is whether it has the political will.

      There is now a huge structural gap — that is, a gap that won't go away even if
      the economy recovers — between U.S. spending and revenue. For the time being,
      borrowing can fill that gap. But eventually there must be either a large tax
      increase or major cuts in popular programs. If our political system can't bring
      itself to choose one alternative or the other — and so far the commander in
      chief refuses even to admit that we have a problem — we will eventually face a
      nasty financial crisis.

      The crisis won't come immediately. For a few years, America will still be able
      to borrow freely, simply because lenders assume that things will somehow work
      out.

      But at a certain point we'll have a Wile E. Coyote moment. For those not
      familiar with the Road Runner cartoons, Mr. Coyote had a habit of running off
      cliffs and taking several steps on thin air before noticing that there was
      nothing underneath his feet. Only then would he plunge.

      What will that plunge look like? It will certainly involve a sharp fall in the
      dollar and a sharp rise in interest rates. In the worst-case scenario, the
      government's access to borrowing will be cut off, creating a cash crisis that
      throws the nation into chaos.

      I know: it all sounds unbelievable. But would you have believed, three years
      ago, that the U.S. budget would plunge so quickly from a record surplus to a
      record deficit? And would you have believed that, confronted with that plunge,
      our leaders would offer excuses rather than solutions?
      • Gość: a Re: Czy Bush jest odpowiedzilany? IP: *.NYCMNY83.covad.net 14.10.03, 16:27
        Nawet sam Bush powiedzial ze jest shadow cabinet i nikt nie wie gdzie i kto
        wykonuje te funkcje. Ekonomia jest prowadzona przez Federal Reserve Bank, i
        obojetnie kto jest u steru rzadu to za zyslokacje kapitalu, a tym samym
        zatrudnienie odpowiedzialny jest Greenspan, ktory wybierany jest przez kilka
        glownych bankow swiatowych, nie ma zadnej odpowiedzialnosci w stosunku do
        Kongresu lub prezydenta. Dobry prezydent zrobilby wszystko zeby FRB kontrolowac
        wedlug unteresow swojego narodu. Tymczasem wiadmo kto kontroluje Busha i
        interesy USA. Jest to Federal Reserve Bank i bank Rotschildow, czyli....
        Odplyw kapitalu z USA do Chin i innych krajow ma na celu stworzenie struktury
        globalnej kompletnie kierowanej przez sionistow. Bush jest tylko wykonawca tej
        polityki.
    • Gość: Ropucha ED a ja mysle ze klamiesz! IP: *.mad.east.verizon.net 14.10.03, 16:11
      Daj mi ten "800" numer i ja to sprawdze czy bell south daje numer w Indiach.



      Gość portalu: A.D. napisał(a):

      > >> Bush, ta pierdolona krzyzowka pomiedzy kretynem a smiedzacym zydem, w
      > trzech latach swojego ...'milosciwego panowania', uwolnil od pracy trzy i
      > pol miliona amerykanow, nie liczac tych, ktorzy koncza uniwersytety i tluka
      > sie z jednego konca Ameryki na drugi w poszukiwaniu jakiejkolwiek pracy.
      >
      > >> Od kilku dni mialem maly problem z Internetem i dzisiaj szukalem
      > telefonicznej pomocy w ramach gwarancji. Zadzwonilem, jak normalnie sie to
      > robi na 800 numer i po kilku slowach skonstatowalem ze rozmawiam z Hindusem,
      > bowiem ich accent jest dla mnie bardzo znajomy z uwagi na moje podroze.
      > Zagadnawszy owego jegomoscia, ze zdumieniem dowiedzialem sie ze rozmawiam z
      > Hindusem, ktory odbiera moj telefon w...Madras, w pldn. czesci Indii!!!
      > Oczywiscie zaden amerykanin nie fatygowalby sie zagadywac kogos, sadzac ze
      > to tylko jakis immigrant pracuje w placowce hp w Stanach...
      >
      > >> Tak wiec ogolny klamor o uciekajacych miejscach pracy do Indii sprawdz
      > a
      > sie nawet i w takich przypadkach!!!
      • who.cares Re: ED a ja mysle ze klamiesz! 14.10.03, 17:06
        Ja tez zadzwonie, dla potwierdzenia.
        Czekam na #
        • Gość: MM Re: ED a ja mysle ze klamiesz! IP: *.z64-154-67.customer.algx.net 14.10.03, 18:55
          Podejrzewam, ze nie tylko Bell SOuth. Zreszta o takiej formie customer service
          slychac nie od dzisiaj. Ja osobiscie nigdy sie nie pytalem, skad pochodzi
          facet, ktory ma mi wyslac np. zamienny twardy dysk, ale zawsze gdy dzwonie do
          Dell'a rozmawiam z Hindusem.
      • Gość: A.D. Nie mysl i nie zrobisz sobie krzywdy.... IP: *.mco.bellsouth.net 14.10.03, 21:48
        Gość portalu: Ropucha napisał(a):

        > Daj mi ten "800" numer i ja to sprawdze czy bell south daje numer w Indiach.
        >
        >
        > O.K. jezeli masz gwarancje hp, to zadzwon pod 800 474 6836 i polacz sie
        z 'troubleshooter' jezeli masz jakis problem. Dwa razy dzwonilem. Raz
        rozmawialem z Hinduska ze sk... akcentem, a drugi raz z Hindusem z Madras,
        bardzo bystrym, ale tez mi nie pomogl i ma oddzwonic za dzien, lub dwa. Mam
        zwyczaj ucinac cos dowcipnego z kimkolwiek z obslugi rozmawiam, wiec i tym
        razem dowiedzialem sie skad ten technik nadaje.


        >> Zarzucajac komus klamstwo wskazujesz na bardzo okreslone braki w swoim
        wychowaniu. Dlaczego rzucasz zle swiatlo na swoich rodzicow?
        >



        Gość portalu: A.D. napisał(a):
        >
        > > >> Bush, ta pierdolona krzyzowka pomiedzy kretynem a smiedzacym zyde
        > m, w
        > > trzech latach swojego ...'milosciwego panowania', uwolnil od pracy trzy i
        > > pol miliona amerykanow, nie liczac tych, ktorzy koncza uniwersytety i tluk
        > a
        > > sie z jednego konca Ameryki na drugi w poszukiwaniu jakiejkolwiek pracy.
        > >
        > > >> Od kilku dni mialem maly problem z Internetem i dzisiaj szukalem
        > > telefonicznej pomocy w ramach gwarancji. Zadzwonilem, jak normalnie sie to
        >
        > > robi na 800 numer i po kilku slowach skonstatowalem ze rozmawiam z Hinduse
        > m,
        > > bowiem ich accent jest dla mnie bardzo znajomy z uwagi na moje podroze.
        > > Zagadnawszy owego jegomoscia, ze zdumieniem dowiedzialem sie ze rozmawiam
        > z
        > > Hindusem, ktory odbiera moj telefon w...Madras, w pldn. czesci Indii!!!
        > > Oczywiscie zaden amerykanin nie fatygowalby sie zagadywac kogos, sadzac ze
        >
        > > to tylko jakis immigrant pracuje w placowce hp w Stanach...
        > >
        > > >> Tak wiec ogolny klamor o uciekajacych miejscach pracy do Indii sp
        > rawdz
        > > a
        > > sie nawet i w takich przypadkach!!!
        • Gość: Ropucha dzwonilem IP: *.mad.east.verizon.net 14.10.03, 22:11
          Zadzwonilem

          Nagranie kieruje cie w dwie strony.

          1. do pomocy z drukarkami – to chyba nie to bo mowiles ze miales klopoty
          z Internetem
          2. Do pomocy z productami Compaq.

          Wybralem Compaq I nagranie podalo mi inny telefon do pomocy z produktami
          Compaq: 800 652 6672

          W koncu doszedlem do pomocy na presarion desk top I masz racje rozmawialem z
          facetem w Indiach.

          Zwracam honor.

          • Gość: A.D Re: dzwonilem IP: *.mco.bellsouth.net 14.10.03, 22:26
            Gość portalu: Ropucha napisał(a):

            > Zadzwonilem
            >
            > Nagranie kieruje cie w dwie strony.
            >
            > 1. do pomocy z drukarkami – to chyba nie to bo mowiles ze miales klopoty
            > z Internetem
            > 2. Do pomocy z productami Compaq.
            >
            > Wybralem Compaq I nagranie podalo mi inny telefon do pomocy z produktami
            > Compaq: 800 652 6672
            >
            > W koncu doszedlem do pomocy na presarion desk top I masz racje rozmawialem z
            > facetem w Indiach.
            >
            > Zwracam honor.


            >> No wiec mozna spokojnie konstatowac ze wielkie firmy komputerowe, bo moja -
            hp, a Twoja - Compaq, gremialnie przeslaly podpore techniczna do Indii. Z
            uwagi na to, ze obslugujacy komputery maja pytania, lub problemy dosc czesto,
            oznacza to ze sa tam dziesiatki, jezeli nie setki technikow na stanowiskach,
            ktore bezrobotni mogliby obslugiwac w Stanach po malym przeszkoleniu/kursie.No
            i slyszy sie ze coraz wiecej firm wedruje to tu, to tam, a tylko szyld zostaje
            w Stanach. I kto ma placic te podatki do tej 'czarnej dziury', jakim jest
            teraz budzet tutaj?
            >
    • neceser Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? 14.10.03, 19:05
      Ten Hindus powoduje ze usluga jest tansza, jest jej wiecej dla wiekszej ilosci
      klientyo.
      Jest to tez posredna forma podwyzki dla Amerykanow.
      jako ze wiekszosc ludzi pracuje w USA, wiec wiekszosc korzysta jako konsumenci
      z pracy tego nisko oplacanego Hindusa. Oczywiscie, Hindus tez korzysta, bo ma
      placone. jako posiadacz pieniedzy, bedzie kupowal wiecej. W tym wiecej
      produktow z USA, zrobionych przez Amerykanow ( chocby uzywajac AMd lub Pentium
      w komputerze, satelicie, i innych elementach systemu komunikacji, w duzej
      czesci pochodzenia amerykanskiego).
      Wymiana zawsze byla dobra dla budowania bogactwa na swiecie. nawet jak to sie
      nie podoba populistom i postkomuchom wszelkiej masci.
      rasista nie moze tego zrozumiec, bo przestalby byc rasista.

      Gość portalu: A.D. napisał(a):

      > >> Bush, ta pierdolona krzyzowka pomiedzy kretynem a smiedzacym zydem, w
      > trzech latach swojego ...'milosciwego panowania', uwolnil od pracy trzy i
      > pol miliona amerykanow, nie liczac tych, ktorzy koncza uniwersytety i tluka
      > sie z jednego konca Ameryki na drugi w poszukiwaniu jakiejkolwiek pracy.
      >
      > >> Od kilku dni mialem maly problem z Internetem i dzisiaj szukalem
      > telefonicznej pomocy w ramach gwarancji. Zadzwonilem, jak normalnie sie to
      > robi na 800 numer i po kilku slowach skonstatowalem ze rozmawiam z Hindusem,
      > bowiem ich accent jest dla mnie bardzo znajomy z uwagi na moje podroze.
      > Zagadnawszy owego jegomoscia, ze zdumieniem dowiedzialem sie ze rozmawiam z
      > Hindusem, ktory odbiera moj telefon w...Madras, w pldn. czesci Indii!!!
      > Oczywiscie zaden amerykanin nie fatygowalby sie zagadywac kogos, sadzac ze
      > to tylko jakis immigrant pracuje w placowce hp w Stanach...
      >
      > >> Tak wiec ogolny klamor o uciekajacych miejscach pracy do Indii sprawdz
      > a
      > sie nawet i w takich przypadkach!!!
      • Gość: a Re:zakamuflowany kolonializm sionisty ! IP: *.NYCMNY83.covad.net 14.10.03, 19:19
        Czyli swiat bedzie sie skladal z supermanow, krajow zdolnych do nadzorowania i
        krajow do wykonywania niewolniczej pracy. Niskoplatni beda siedziec w Mombayu i
        Limie (nie zapopmnijmy o Warszawie), wysokoplatni beda w Westchester, Palm
        Beach i w Hamptons. Caly swiat bedzie zarzucony genialna muzyka Mike Jacksona i
        Madonny, bedziemy czytac poezje Rumsfelda. Wy w Polsce bedziecie ogladac nasza
        telewizje i filmy, a na internecie mozecie piescic swoje seksulane mazenia.
        Jezeli ktos z was osiagnie poziom jakitaki to sciagniemy go do Ameryki. Ale
        niech sie nie ludzi, jego dzieci spadna na dno w Ameryce, a caly jego dorobek
        zostanie rozkradziony. Wasze kraje zostana bez mozgow, kultury, dochodow,
        zostana poprostu naszym smietniskiem. Wiekszosc Amerykanmow rowniez podzieli
        los podludzi.

        Na tym polega globalizm i sionisticzno/amerykanska ekonomia.
        • bimi Re:zakamuflowany kolonializm sionisty ! 14.10.03, 20:25
          Gość portalu: a napisał(a):

          > Czyli swiat bedzie sie skladal z supermanow, krajow zdolnych do nadzorowania i
          > krajow do wykonywania niewolniczej pracy. Niskoplatni beda siedziec w Mombayu i
          >
          > Limie (nie zapopmnijmy o Warszawie), wysokoplatni beda w Westchester, Palm
          > Beach i w Hamptons. Caly swiat bedzie zarzucony genialna muzyka Mike Jacksona i
          >
          > Madonny, bedziemy czytac poezje Rumsfelda. Wy w Polsce bedziecie ogladac nasza
          > telewizje i filmy, a na internecie mozecie piescic swoje seksulane mazenia.
          > Jezeli ktos z was osiagnie poziom jakitaki to sciagniemy go do Ameryki. Ale
          > niech sie nie ludzi, jego dzieci spadna na dno w Ameryce, a caly jego dorobek
          > zostanie rozkradziony. Wasze kraje zostana bez mozgow, kultury, dochodow,
          > zostana poprostu naszym smietniskiem. Wiekszosc Amerykanmow rowniez podzieli
          > los podludzi.

          Ładne to :)

          Tylko jak temu zaradzić?
          • Gość: rapsodia jak zaradzic? - bojkotem! IP: *.dc.dc.cox.net 15.10.03, 02:05
            • neceser Bojkotuj swoja kieszen, nie swoja, ludysto! 15.10.03, 02:17
          • ms.helga Wybrac Bimiego na prezydenta? 15.10.03, 03:46
            bimi napisał:

            > Gość portalu: a napisał(a):
            >
            > > Czyli swiat bedzie sie skladal z supermanow, krajow zdolnych do nadzorowan
            > ia i
            > > krajow do wykonywania niewolniczej pracy. Niskoplatni beda siedziec w Momb
            > ayu i
            > >
            > > Limie (nie zapopmnijmy o Warszawie), wysokoplatni beda w Westchester, Palm
            >
            > > Beach i w Hamptons. Caly swiat bedzie zarzucony genialna muzyka Mike Jacks
            > ona i
            > >
            > > Madonny, bedziemy czytac poezje Rumsfelda. Wy w Polsce bedziecie ogladac n
            > asza
            > > telewizje i filmy, a na internecie mozecie piescic swoje seksulane mazenia
            > .
            > > Jezeli ktos z was osiagnie poziom jakitaki to sciagniemy go do Ameryki. Al
            > e
            > > niech sie nie ludzi, jego dzieci spadna na dno w Ameryce, a caly jego doro
            > bek
            > > zostanie rozkradziony. Wasze kraje zostana bez mozgow, kultury, dochodow,
            > > zostana poprostu naszym smietniskiem. Wiekszosc Amerykanmow rowniez podzie
            > li
            > > los podludzi.
            >
            > Ładne to :)
            >
            > Tylko jak temu zaradzić?

            Wybrac Bimiego na prezydenta?
            Tylko jakiego kraju? Hm...
            • Gość: chala Nie tego gdzie ludzie zyja IP: *.rdu.bellsouth.net 15.10.03, 03:54
              • ms.helga A Bimi wierzy w zycie pozagrobowe? 15.10.03, 03:57
                hihih:-)
                • bimi Nie 15.10.03, 17:53
                  ms.helga napisała:

                  > hihih:-)

                  Ale nie wiem co w tym śmiesznego
        • neceser Jak ty uzasadniasz syjonizm tym kontekscie? 15.10.03, 02:19
          Czyzby tylko twoje uprzedzenie ci podpowiadalo? Jesli nie, to jakie masz dowody?
          Gość portalu: a napisał(a):

          > Czyli swiat bedzie sie skladal z supermanow, krajow zdolnych do nadzorowania
          i
          > krajow do wykonywania niewolniczej pracy. Niskoplatni beda siedziec w Mombayu
          i
          >
          > Limie (nie zapopmnijmy o Warszawie), wysokoplatni beda w Westchester, Palm
          > Beach i w Hamptons. Caly swiat bedzie zarzucony genialna muzyka Mike Jacksona
          i
          >
          > Madonny, bedziemy czytac poezje Rumsfelda. Wy w Polsce bedziecie ogladac
          nasza
          > telewizje i filmy, a na internecie mozecie piescic swoje seksulane mazenia.
          > Jezeli ktos z was osiagnie poziom jakitaki to sciagniemy go do Ameryki. Ale
          > niech sie nie ludzi, jego dzieci spadna na dno w Ameryce, a caly jego dorobek
          > zostanie rozkradziony. Wasze kraje zostana bez mozgow, kultury, dochodow,
          > zostana poprostu naszym smietniskiem. Wiekszosc Amerykanmow rowniez podzieli
          > los podludzi.
          >
          > Na tym polega globalizm i sionisticzno/amerykanska ekonomia.
      • Gość: MM Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.z64-154-67.customer.algx.net 14.10.03, 20:03
        > Ten Hindus powoduje ze usluga jest tansza, jest jej wiecej dla wiekszej
        ilosci
        > klientyo.
        > Jest to tez posredna forma podwyzki dla Amerykanow.

        Jakiej podwyzki? Powiedz to tym ludziom, ktorzy w wyniku takiej polityki
        utracili prace. Zapominasz, ze USA to nie jest kraj tylko sredniej klasy, i
        nigdy takim nie bedzie. Wiec eksport pracy dla zysku korporacji rowna sie
        zmniejszeniu ilosci nabywcow na rynku wewnetrznym, nie tylko na produkty high-
        tech, ale i wszelkie inne.

        > W tym wiecej
        > produktow z USA, zrobionych przez Amerykanow ( chocby uzywajac AMd lub
        Pentium
        > w komputerze, satelicie, i innych elementach systemu komunikacji, w duzej
        > czesci pochodzenia amerykanskiego).

        Czy mowisz o procesorach Intela, ktorych produkcje firma przeniosla do
        Kostaryki?
        • neceser Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? 15.10.03, 02:22


          Margines ekonomiczny jest, i zawsze byl, w USA marginesem politycznym i
          spolecznym. Ten kraj nie opiera sie na komunistycznej urawnilowce ani na opiece
          spolecznej. Moga sie uczyc, zmieniac kwalifikacje, lub zyc biednie. Tak zawsze
          tu bylo i chyba tak bedzie w przyszlosci.

          Gość portalu: MM napisał(a):

          > > Ten Hindus powoduje ze usluga jest tansza, jest jej wiecej dla wiekszej
          > ilosci
          > > klientyo.
          > > Jest to tez posredna forma podwyzki dla Amerykanow.
          >
          > Jakiej podwyzki? Powiedz to tym ludziom, ktorzy w wyniku takiej polityki
          > utracili prace. Zapominasz, ze USA to nie jest kraj tylko sredniej klasy, i
          > nigdy takim nie bedzie. Wiec eksport pracy dla zysku korporacji rowna sie
          > zmniejszeniu ilosci nabywcow na rynku wewnetrznym, nie tylko na produkty high-
          > tech, ale i wszelkie inne.
          >
          > > W tym wiecej
          > > produktow z USA, zrobionych przez Amerykanow ( chocby uzywajac AMd lub
          > Pentium
          > > w komputerze, satelicie, i innych elementach systemu komunikacji, w duzej
          > > czesci pochodzenia amerykanskiego).
          >
          > Czy mowisz o procesorach Intela, ktorych produkcje firma przeniosla do
          > Kostaryki?
          • Gość: MM Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: *.z64-154-67.customer.algx.net 15.10.03, 23:25
            > Margines ekonomiczny jest, i zawsze byl, w USA marginesem politycznym i
            > spolecznym. Ten kraj nie opiera sie na komunistycznej urawnilowce ani na
            opiece
            >
            > spolecznej. Moga sie uczyc, zmieniac kwalifikacje, lub zyc biednie. Tak
            zawsze
            > tu bylo i chyba tak bedzie w przyszlosci.

            Czlowieku, prawie caly Midwest nazywasz marginesem? I do tego Heatland, z
            subsydiowanym rolnictwem. Jak popatrzysz na realia, to zobaczysz ze margines
            ekonomiczny jest moze i marginalizowany politycznie, ale bynajmniej nie jest
            mala grupa. Wrecz przeciwnie, stanowia olbrzymi segment spoleczenstwa tego
            kraju. Ja bym ich tam nie ignorowal.
    • Gość: A.D. Problemik? IP: *.mco.bellsouth.net 14.10.03, 22:00
      >> Eksportujac stanowiska pracy ze Stanow, powinno sie pamietac ze niestety
      ci, ktorzy zdobywaja te eksportowe stanowiska pracy nie placa podatkow w
      Stanach!!!! Dla zydow, ktorzy tutaj wtracaja rasizm do moich obiekcji, powinno
      byc jasnym ze eksportowanie i utrata stanowisk pracy w Stanach powoduje ze
      jest mniej dolarow na narzedzia mordu Palestynczykow....
    • Gość: Tysprowda Re: Gdzie sa stanowiska pracy w Stanach? IP: 193.188.161.* 15.10.03, 10:14
      Za niedlugo jak dobrze pojdzie, NASA bedzie tylko skrzynka kontaktowa pomiedzy
      USSA i Chinami, zlecajac Chinczykom wynoszenie w kosmos wszystko co USSA chce
      wyniesc tamze.

      Dzwoniac do NASA, czyli do michala_pilota, uslyszy sie zamiast akcentu
      polskiego, chinski z Szanghaju.

      Bo tak jest taniej i globalizacja, czyli likwidacja stanowisk pracy w NASA, jak
      niektorzy bardzo madrzy tu pisza, bedzie podwyzka pensji dla Amerykanow bo
      mniejsza czesc ich podatkow pojdzie na koszty NASA. Strata michala_pilota i
      zastapienie go Chinczykiem, to podwyzka pensji przez placenie mniejszych
      podatkow.

      Proponuje isc za ciosem i zglobalizowac buszystow, dajac tym samym podwyzke
      pensji Amerykanom.
    • Gość: michal hp i tak sie polepszylo IP: *.bchsia.telus.net 16.10.03, 00:29
      pod koniec lat 90`s, HP zlikwidowal darmowy 1-800 numer do pomocy technicznej.
      zepsul mi sie kilka lat temu moj Pavilion ktory ciagle byl na gwarancji - i
      dupa,musialem placic za long distance zeby cie do cweli dodzwonic.

      w tym roku kupilem drukarke laserowa HP i widze,ze 1-800 juz z powrotem jest
      • Gość: chala Konsument w kapitalizmie najwazniejszy IP: *.rdu.bellsouth.net 16.10.03, 02:35
        Bez niego nie ma pracy. NIGDZIE. Jego interesy sa zatem najistotniejsze. Glos
        konsumenta produktow HP jest tu szczegolnie istotny.
        Potanienie towarow i uslog, zskutek zatrudniania sily roboczej poza USA i
        bogatym zachodem , daje wiecej towarow i sulog za pensje. Daje tez prace i
        rozwoj na szerokich obszarach swiata.
        Gdyby amerykanie nie dali japonczykom, czy Hong Kongu, Korei, itd szans
        dostarczania tanich produktow, nie byliby oni dzis istotnymi elementami
        gospodarki swiatowej. To dzieki ich zamowieniom oracuje Airbus i Boeing.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja