Dodaj do ulubionych

Różnica między Warszawą a warszawką ...

10.11.03, 06:21
Felieton Marka Krola cyniczny ale jakze prawdziwy...



Różnica między Warszawą a warszawką jest taka jak między mózgiem a móżdżkiem
na grzance.
Z mózgu, jeśli ktoś lubi, można zrobić móżdżek, niestety, proces odwrotny
jest niemożliwy. Warszawka składa się ze smaczków, układzików, kreacyjek,
polanych tym samym mdłym sosikiem. Warszawka jako swoisty ruch towarzysko-
polityczny nie jest naszym oryginalnym tworem, który jak oscypek moglibyśmy
wypromować w Europie. Otóż Stary Kontynent już niemal 80 lat temu
wyprodukował europkę, równie zapyziałą i kołtuńską jak warszawka. Europka
pełna jest oportunistów, konformistów i hipokrytów, nie widzi niczego poza
czubkiem swego nosa.
Gdyby dzisiaj żył Wyspiański, mógłby napisać "Wesele Europy". I w tej nowej
wersji znalazłoby się słynne zdanie: "Niech na całym świecie wojna, byle
europka zaciszna, byle europka spokojna". Największym, rzec by można
szczytowym, osiągnięciem europki był układ monachijski z 1938 r. Oczywiście,
ten układ dla pokoju na dwa latka poprzedzały inne sukcesy europki, dlatego
artykuł "Powrót do Rapallo" Andrzeja Grajewskiego może zaniepokoić
czytelników z pewną wyobraźnią historyczną. Rzecz jas-na, wszelkie
podobieństwo do osób, a zwłaszcza polityków i zdarzeń ze współczesnej Europy,
jest niezamierzone i przypadkowe. Jeżeli premier Berlusconi, osoba głęboko
wierząca w demokratyczne przekonania prezydenta Putina, prawosławi
bezbronnych Rosjan atakowanych przez czeczeńskich terrorystów, to może
zamiast wartości judeochrześcijańskich należy umieścić w preambule do
konstytucji europejskiej Kodeks Hammurabiego. Tylko wtedy część polityków
europejskich będzie chodziła bez głowy, a Prodi w dodatku bez ręki. Większość
europejskich konwentykli politycznych i parlamentów będzie przypominała
zakład pracy chronionej.
Cóż, europka pokpiwa sobie z Europy, sama deprecjonując jej rolę w świecie,
choć wszystkiemu winne są, rzecz jasna, USA, Izrael, a już czekają w kolejce
warchoły z Polski opisane w "Rzeczpospolitej" przez króla kelnerskiej
publicystyki. Europka triumfuje nie tylko w publicystyce kelnerskiej, europka
triumfuje w Europie, co potwierdzają najnowsze badania opinii publicznej
mieszkańców Starego Kontynentu. Jeśli Izrael jest największym zagrożeniem dla
pokoju, o czym przekonana jest ponad połowa Europejczyków, a USA (na drugim
miejscu) są równie niebezpieczne jak Iran, to rodzi się pytanie: czy leci z
nami lekarz, a jeżeli tak, to czy nie jest to doktor Mengele?
Historia, rzecz jasna, się nie powtarza, tylko jakimś dziwnym trafem w
Europie ma skłonności do klonowania. A klon na ogół żyje krótko, między
innymi dlatego, że kondensuje w sobie wszystkie wady genetyczne pierwowzoru.
Czy zatem wyhodowany przez europkę klon antysemityzmu rozwinie się do
rozmiarów, które znamy z nieodległej przeszłości, czy zdegeneruje się w
Europie ludzi wolnych od rasistowskich uprzedzeń? Jeśli Izrael zagraża
pokojowi światowemu, jak wskazuje sondaż, to sygnał, że Europa staje się
niebezpieczna dla jej mieszkańców. Tomasz Lis (vide: "Hańba europejska")
odradza Prodiemu badanie przyczyn antyizraelskich nastrojów Unii
Europejskiej. Obawia się tego, o czym pisze Henryk Grynberg
(vide: "Kryptoantysemityzm"). Jeżeli Europę jednoczyć ma nienawiść do Izraela
i USA, to znaczy, że Europejczycy stali się eutanazyjczykami, a więc śmierć
samobójcza zyskała rangę dyrektywy unijnej.
Wierzę mimo wszystko, że Europa pokona europkę, bo celem życia nie jest
śmierć. Major Hieronim Kupczyk nie pojechał do Iraku po śmierć, nie pojechał
tam mordować, niszczyć ani nawet okupować kraju. Europka nigdy tej ofiary
życia majora nie zrozumie. Europa, w którą należy wierzyć, doceni i otoczy
szacunkiem.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka