you-know-who
18.01.09, 22:29
czesc! dawno mnie tu nie bylo, bylem troche zajety.
kiedys mialem tu ciekawe dyskusje (jk! jak tam z tym z obiecanym bombardowanem
iranu. mialo byc najpozniej 18 dni temu! a jesli nie, miales solemnie
oswiadczyc, ze na polityce to ty.... pamietasz nasz zaklad? ;-)
ok, poniewaz mialem takiego konika, ze komentowalem tez katastrofy lotnicze,
zrobie to.
otoz, zdjecie w mojej galerii, o to! , zrobione
bylo nad miejscem wodowania airbusa A320 na rzece hudson, wiec mam osobisty
emocjonalny stosunek do wydarzenia. nie mowiac juz o kanadyjskich gesiach..... :-|
tutaj
mozecie zobaczyc jak kpt. Sully lecial przed i po zderzeniu z gesiami. mowi
sie wszedzie ze nie mogl doleciec do Teterborough (TEB) ani do La Guardia
(LGA). to nieprawda. wodowal w istocie dosc daleko w dol rzeki. bedac na tej
wysokosci n jakiej byl nad washington bridge mogl, jak to widac z mapki,
doszybowac zarowno do TEB jak i LGA, bo jakos dolecial az za lincoln tunnel.
wazna rzecza byl wiatr. METAR TEB podawal ze wial z kierunku 330 z predkoscia
13 wezlow. to sporo, czyli kpt. Sully ladowal bardzo rozsadnie, nieco pod
wiatr, ale gdyby lecial z wiatrem (do LGA) dotarlby tam zupelnie spokojnie,
chociaz samo ladowanie byloby z wiatrem (no ale na pasie startowym a nie na
wodzie).
ok, nie czepiam sie, to byla naprawde trudna sytuacja i wybral w sumie dobrze.
mial za malo czasu zeby wszystko rozwazyc. nawet jego kolega ko-pilot, ktory
nie byl teoretycznie az tak zajety jak pilot, zapomnial wlaczyc tzw. ditch
switch, ktore te SWIETNE samoloty maja (mowie o Airbusach - nawiazujac do
odwiecznej przepychanki na fs, co lepsze: airbus czy boing-boing). gdyby
sobie przypomnial, samolot by sie uszczelnil i prawdopodobnie w ogole nie
nabral wody!
dobra, nie chce sie rozgadac. pozdrowienia dla nowojorczykow (to do ciebie
felusiak) i was wszystkich, w bezpieczniejszych rejonach tego pieknego swiata.