wojciech.2345
12.02.09, 17:11
Dyrektor jednej ze szkół w Niżnim Nowogrodzie, 380 km na południowy
wschód od Moskwy, próbuje zwolnić nauczycielkę historii Jekatierinę
Buniczewą.
Władimir Uszakow jest oburzony, że pedagog była nieobecna w pracy w
czasie, gdy odsiadywała karę aresztu za przyniesienie na demonstrację
kierowanej przez premiera Władimira Putina partii Jedna Rosja transparentu
z hasłem "Dość Putina!".
Według dziennika "Kommiersant", który w czwartek opisuję tę historię,
Buniczewa została zatrzymana 28 stycznia na placu Lenina, w centrum
Niżniego Nowogrodu, gdy podczas prorządowej manifestacji próbowała
rozwinąć swój antyputinowski transparent.
Jako powód podano odmowę okazania dokumentów i używanie
niecenzuralnej leksyki. Sąd wymierzył jej za to karę pięciu dni aresztu.
Gdy po odbyciu kary stawiła się w szkole, Uszakow, aktywista Jednej Rosji,
zaproponował jej, by napisała podanie o rozwiązanie umowy o pracę, gdyż w
przeciwnym razie on sam ją zwolni za postawę nielicującą ze statusem
pedagoga. Buniczewa odmówiła.
Dyrektor ograniczył się na razie do pozbawienia nauczycielki wychowawstwa
jednej z klas, obniżając w ten sposób jej pensję o 5- 6 tys. rubli (142-171
dolarów).
Buniczewa ujawniła, że gdy w 2005 roku rozpoczynała pracę w tej szkole,
proponowano jej, by wstąpiła do Jednej Rosji. Propozycję odrzuciła,
tłumacząc, że ma inne poglądy polityczne.
Ministerstwo Edukacji i Nauki odmówiło komentarza w tej sprawie,
argumentując, że decyzje personalne dotyczące szkół podejmowane są na
szczeblu regionalnym.
Za Buniczewą ujął się lokalny oddział opozycyjnej Innej Rosji, który rozpoczął
zbiórkę podpisów pod petycją w jej obronie.
Jak podało radio Echo Moskwy, Amnesty International, międzynarodowa
organizacja broniąca praw człowieka, uznała nauczycielkę z Niżniego
Nowogrodu za więźnia sumienia.
wiadomosci.onet.pl/1915545,12,1,1,,item.html