obrzydliwe granie "antysemityzmem"

16.11.03, 23:06
wykorzytywanie "antysemityzmu" to zamykania ust tym, którzy mają odwagę
widzieć zbrodnie izraela jest tak smao obrzydliwe jak antysemityzm. Dobrze że
piętnuje się osoby które nagłaśniają takie hasła jak "Żydzi do gazu". Tak
powinno być. Ale ma się pobłażliwy stosunek to tych którzy
nazywaja "anrtysemitami" tych którzy mają odwagę krytykować Izrael lub Żydów.
Nikt nie zabrał głosu ani nie potępił plugawych zarzutów i oszczerstw szefa
Jadwashem pod adresem Europejsczyków. Ten gość bekarnie oczerniał
Europejczyków, którzy mieli odwagę widzieć i ocenić tak jak zasługuje na to
państwo izrael. Ten typek wyzywał Europejczyków od "antysemitów". Tolerowanie
takiego czegoś jest tak smao obrzydliwe jak antysemickie gadki albo jeszcze
bardziej podłe.
    • hela7 Re: obrzydliwe granie "antysemityzmem" 16.11.03, 23:18
      ja sama niew lubię antysemitów. to idioci z reguły, ale zgadzam sie z tobą. nie
      mniejszymi idiotami są ci którzy napadają na innych szermując oskarżeniemi
      o "antysemityzm" bez podstawnie. ja myslę ,że to ma zamykać wszelką krytykę zła
      którego dopuszczają sie Zydzi. a przecież też tak robią

      johannes4 napisał:

      > wykorzytywanie "antysemityzmu" to zamykania ust tym, którzy mają odwagę
      > widzieć zbrodnie izraela jest tak smao obrzydliwe jak antysemityzm. Dobrze że
      > piętnuje się osoby które nagłaśniają takie hasła jak "Żydzi do gazu". Tak
      > powinno być. Ale ma się pobłażliwy stosunek to tych którzy
      > nazywaja "anrtysemitami" tych którzy mają odwagę krytykować Izrael lub Żydów.
      > Nikt nie zabrał głosu ani nie potępił plugawych zarzutów i oszczerstw szefa
      > Jadwashem pod adresem Europejsczyków. Ten gość bekarnie oczerniał
      > Europejczyków, którzy mieli odwagę widzieć i ocenić tak jak zasługuje na to
      > państwo izrael. Ten typek wyzywał Europejczyków od "antysemitów". Tolerowanie
      > takiego czegoś jest tak smao obrzydliwe jak antysemickie gadki albo jeszcze
      > bardziej podłe.
      • Gość: tak sobie Re: obrzydliwe granie "antysemityzmem" IP: *.lv.lv.cox.net 17.11.03, 02:53
        Czerwiec 1967 roku, Bliski Wschód. Wojna sześciodniowa. Armia izraelska gromi
        Egipcjan i Jordańczyków oraz przygotowuje się do rozprawy z Syrią.
        Typowy „blitzkrieg”. W jego cieniu rozgrywa się jeszcze jeden dramat –
        dzisiaj niemal zapomniany, zjedzony przez mole historii. Przypomnijmy go w
        imię prawdy i w zgodzie z naszą nieugiętą postawą wobec terroryzmu. Również
        tego najnikczemniejszego – państwowego.
        8 czerwca 1967 r. należący do VI Floty „U.S.S. Liberty” wykonywał rutynowy
        rejs na Morzu Śródziemnym. Ta supernowoczesna jednostka, wyposażona w
        specjalistyczny sprzęt zwiadowczy, była właściwie nieuzbrojona. 300 osobowa
        załoga dysponowała jedynie lekkimi karabinami maszynowymi. Na morzu panowały
        niemal idealne warunki. Stała bryza podkreślała walory flagi amerykańskiej.
        Naprawdę nie można było jej nie zauważyć. Zresztą tożsamość okrętu
        potwierdzał stosowny, wykonany dużymi literami, napis na rufie.
        O godzinie 6 rano, gdy „Liberty” znajdował się kilkanaście mil na zachód od
        Półwyspu Synajskiego, uwagę załogi przykuł izraelski samolot wolno okrążający
        jednostkę. Czynność tę, ujętą w schemat: obserwacja- odlot, wykonywał
        wielokrotnie. Cztery godziny później na niebie pojawiły się 2 odrzutowce
        uzbrojone w rakiety. Trzykrotnie okrążyły „Liberty” i rozpłynęły się w
        przestworzach. Marynarze wyraźnie widzieli „ Gwiazdy Dawida” wymalowane na
        kadłubach. Jeden z powietrznych obserwatorów pojawiał się w pobliżu „Liberty”
        przez 2 godziny.
        O godzinie 14. rozpętało się piekło. Nadlatujące 3 izraelskie „Mirage”
        zniszczyły antenę statku, a towarzyszące im myśliwce bombardujące „Mystere”
        zrzuciły napalm na mostek i pokład. Atak kontynuowano przez 20 minut. W jego
        wyniku „U.S.S. Liberty” wyglądał jak pływający ser szwajcarski. Naliczono 821
        dziur po bokach i w pokładzie, z tego więcej niż 100 było smętną pamiątką po
        rakietach.
        Gdy samoloty odleciały, do akcji przystąpiły 3 łodzie torpedowe. Ich załogi
        wystrzeliły 5 torped. Jedna z nich rozorała szeroką na 40 stóp dziurę w
        kadłubie, zabijając 25 amerykańskich marynarzy. „Liberty”, obecnie
        skrzyżowanie szpitala z kostnicą, płonął i nabierał wody. Ranny w nogę, ale
        twardo stojący na mostku dzielny potomek Celtów- kapitan William L. Mc
        Gonagle, dał rozkaz do opuszczenia statku. Spuszczono na wodę łodzie
        ratunkowe. Na próżno. Izraelczycy celnym ogniem roznieśli je na strzępy.
        Podobnie postąpiono z ostatnią łodzią, która jeszcze pozostawała na
        pokładzie. Jak słusznie twierdził później podoficer z „Liberty”, Charles
        Rowley: „ oni (Izraelczycy- DR) nie chcieli aby ktokolwiek przeżył”.
        Kilkanaście minut po godzinie 3., po niemal 70- minutowej ogniowej nawałnicy,
        strzały umilkły. Napastnicy odlecieli lub odpłynęli. Na skutek
        terrorystycznego ataku zginęło 34, a zostało rannych 171 marynarzy.
        Sytuacja „Liberty” była dramatyczna. Dryfująca jednostka walczyła o
        przeżycie. Niestety, apele o pomoc (wysyłane również tuż po rozpoczęciu
        izraelskiego ataku) nie przynosiły efektu. A przecież myśliwce z „U.S.S.
        Saratoga” już w kilkanaście minut po rozpoczęciu ostrzału były w powietrzu z
        zadaniem „ zniszczenia lub przepędzenia atakujących”. Zawrócono je jednak do
        baz za aprobatą prezydenta Lyndona Johnsona. Przyzwolenie na akcję ratowniczą
        dano dopiero bezpośrednio po terrorystycznym ataku, ale i ten rozkaz szybko
        odwołano. W tym samym bowiem czasie rząd izraelski poinformował
        amerykańskiego dyplomatę w Tel- Aviwie, że siły zbrojne Izraela „przez
        pomyłkę” zaatakowały statek amerykański, biorąc go za... jednostkę egipską.
        Wyrażono także stosowne ubolewania.
        Prezydent Johnson z izraelskimi przeprosinami w kieszeni zwlekał z decyzją co
        do losów „Liberty” (zapomniany, amerykański wariant „Kurska”?!), a jego
        załoga na płonącym pokładzie walczyła o życie rannych kolegów. Jedynym
        ratunkiem w tych dramatycznych okolicznościach mógł się okazać mały...
        sowiecki okręt wojenny. Pomocowej oferty ze strony Rosjan wprawdzie nie
        przyjęto(wywiad!!!), ale ci, jak na ludzi morza przystało, trwali w
        pogotowiu „ w razie potrzeby”. Amerykańska pomoc przyszła dopiero 15 godzin
        po izraelskim ataku...
        Jak już wspomniałem „mataczenie” w sprawie „ „U.S.S. Liberty” Waszyngton i
        Tel- Aviw rozpoczęły bezpośrednio po zakończeniu ataku. Czynniki decyzyjne
        sojuszników zdawały się mówić: „ciszej nad tą trumną- to był wypadek;
        zresztą Izraelczycy przeprosili”. Pentagon wszczął wprawdzie oficjalne
        dochodzenie, ale jego wyniki, przedstawione przez admirała Isacca Kidd,
        delikatnie pisząc rozmijały się z prawdą. Admirał nie zauważył bowiem, że
        statek był pod lotniczym nadzorem Izraelczyków przez kilka godzin przed
        atakiem oraz że podczas poprzedzającej zdarzenie doby Izrael kilkakrotnie
        ostrzegał Stany Zjednoczone by przemieściły „Liberty”. Kidd nadto błędnie
        założył, że atak trwał... 6 minut i ustał w momencie gdy izraelskie łodzie
        torpedowe zauważyły amerykańską flagę. Nie zwrócił również uwagi na użycie
        przez napastników napalmu i ostrzelanie łodzi ratunkowych.
        Kidd w swym łgarstwie nie musiał się specjalnie wysilać. Większość
        Amerykanów, tak czułych na krzywdy „naszych chłopców”, tym razem kupiła
        przedstawioną wersję wydarzeń „ w ciemno”.Euforia po zwycięstwie nad brudnymi
        ( z definicji) i lewicującymi Arabami była zbyt wielka by zaprzątać sobie
        głowę „Liberty”.
        Znalazł się jednak człowiek, który postanowił rzecz całą przebadać. Był nim
        James M. Ennes junior, oficer (ranny w czasie ataku) z „Liberty”. Udało mu
        się zebrać relacje kolegów- marynarzy oraz dotrzeć do raportu C.I.A., który
        po 9 latach przestał być „top secret”. W rezultacie opublikował w 1980 r.
        książkę „ Assault on the Liberty”, w której obalił oficjalną wersję wydarzeń.
        Pomijając opisywane wyżej sprawy związane z identyfikacją statku (pomylenie
        podczas dobrej pogody właściwie oznakowanej jednostki amerykańskiej ze
        statkiem egipskim zakrawało na kpinę; to tak jakby pomylić Biały Dom z
        Kremlem), Ennes podał nowe, szokujące szczegóły. Okazało się, że raport
        C.I.A. wskazywał na Mosze Dajana jako oficera osobiście odpowiedzialnego za
        atak na „Liberty”. Podług dokumentu Dajan wydał rozkaz pomimo protestów
        innego izraelskiego generała, który powiedział: „ to jest czyste morderstwo”.
        Koncentrując się natomiast na motywach ataku, autor stwierdził, że
        Izraelczycy zdecydowali się zniszczyć statek ponieważ obawiali się, ze jego
        czułe urządzenia mogłyby wykryć izraelskie plany inwazji syryjskich Wzgórz
        Golan. Przypomnę tylko, ze 8 czerwca 1967 r. Egipt i Jordania były już
        praktycznie pokonane, natomiat Syria stawiała zaskakująco twardy
        opór.Izraelczycy ruszyli do natarcia na tym froncie już po
        wyeliminowaniu „Liberty”...
        Książka Ennesa, chociaż chwalona w kilku specjalistycznych recenzjach,
        napotkała ogromne trudności na rynku wydawniczym. Autora stłamsiła przede
        wszystkim wszechpotężna „Liga Antydefamacyjna B’nai B’rith”. Okrzyknięto go
        antysemitą i zamknięto w żelaznej puszce. Cóż, nie on pierwszy- nie ostatni.
        Przerażająca zaś „ wyższość” kłamstwa nad prawdą polega na tym, że do dnia
        dzisiejszego Waszyngton akceptuje izraelski punkt widzenia: „ to była
        pomyłka”. Widocznie są lepsi i gorsi terrorysci. Słuszni i niesłuszni . A tak
        w ogóle i raz jeszcze: „CISZEJ NAD TĄ TRUMNĄ”.
    • trymand Re: obrzydliwe granie "antysemityzmem" 16.11.03, 23:25
      no cóz taką gierkę od dawna prowadzi Gazeta. prowadzi nagonkę na "antysemitów'.
      pamiętam jak szczuła na każdego kto nie chciał powielać bajki Grassa. A sama
      szerzy niemawiść do arabów i islmu. Czytałem parę razy jadowite artykuły
      Dawoida Warszawskiego który podjudzał przeciwko "złym palestyńskim terrorystom"
      i "usprawiedliwaiał dobrych izrelskich okupantów"
      • Gość: jojo Re: obrzydliwe granie "antysemityzmem" IP: *.proxy.aol.com 16.11.03, 23:36
        nie klam ze umiesz czytac,po kim masz w genach ta umiejetnosc? po ojcu
        analfabecie ? Nu mow,ale juz !!!
        • johannes4 Re: obrzydliwe granie "antysemityzmem" 16.11.03, 23:45
          no ty napewno nie bardzo umiesz....nawet niewiele z tego co tu napisane
          rozumiesz. niskie IQ? to przykre.

          Gość portalu: jojo napisał(a):

          > nie klam ze umiesz czytac,po kim masz w genach ta umiejetnosc? po ojcu
          > analfabecie ? Nu mow,ale juz !!!
          • Gość: jojo Re: obrzydliwe granie "antysemityzmem" IP: *.proxy.aol.com 16.11.03, 23:58
            nie probuj sie wywyzszac,moje IQ jest duzo wyzej nad twoim,szwabie niby
            taki ,hast du verstanden ,du sau ...???
            • johannes4 Re: obrzydliwe granie "antysemityzmem" 17.11.03, 00:09
              aber du verstehtst nichts, du bust eicnfach null

              Gość portalu: jojo napisał(a):

              > nie probuj sie wywyzszac,moje IQ jest duzo wyzej nad twoim,szwabie niby
              > taki ,hast du verstanden ,du sau ...???
      • johannes4 Re: obrzydliwe granie "antysemityzmem" 16.11.03, 23:41
        no właśnie czy nie dziwi cie to, że Wyborcza tak aktywnie napiętnuje choćby
        najdorbniejszy akt antysemityzmu? rozpisuje się choćby tylko ktoś szepnał coś
        nie tak na Izrael lub Zydów? a sama publikuje te ohydne teksty warszawskiego?
        Czy inne artykuły gdxzie wyraźnie w lepszym świetle pokazuje się mordercę
        szarona i jego zbirów a jego ofiary wprost napada się na nie?

        trymand napisał:

        > no cóz taką gierkę od dawna prowadzi Gazeta. prowadzi nagonkę
        na "antysemitów'.
        >
        > pamiętam jak szczuła na każdego kto nie chciał powielać bajki Grassa. A sama
        > szerzy niemawiść do arabów i islmu. Czytałem parę razy jadowite artykuły
        > Dawoida Warszawskiego który podjudzał przeciwko "złym palestyńskim
        terrorystom"
        >
        > i "usprawiedliwaiał dobrych izrelskich okupantów"
    • zoll1 Re: obrzydliwe granie "antysemityzmem" 16.11.03, 23:31
      masz chyba częściowo rację. nikt sie nie oburza jak wyzywają od antysemitów i
      opluwają tym samym niewinnych ludzi.

      johannes4 napisał:

      > wykorzytywanie "antysemityzmu" to zamykania ust tym, którzy mają odwagę
      > widzieć zbrodnie izraela jest tak smao obrzydliwe jak antysemityzm. Dobrze że
      > piętnuje się osoby które nagłaśniają takie hasła jak "Żydzi do gazu". Tak
      > powinno być. Ale ma się pobłażliwy stosunek to tych którzy
      > nazywaja "anrtysemitami" tych którzy mają odwagę krytykować Izrael lub Żydów.
      > Nikt nie zabrał głosu ani nie potępił plugawych zarzutów i oszczerstw szefa
      > Jadwashem pod adresem Europejsczyków. Ten gość bekarnie oczerniał
      > Europejczyków, którzy mieli odwagę widzieć i ocenić tak jak zasługuje na to
      > państwo izrael. Ten typek wyzywał Europejczyków od "antysemitów". Tolerowanie
      > takiego czegoś jest tak smao obrzydliwe jak antysemickie gadki albo jeszcze
      > bardziej podłe.
    • Gość: chala antysemici nie lubia byc karani IP: *.rdu.bellsouth.net 16.11.03, 23:58
      lepiej byc bezkarnym, swinio, nie?
      • Gość: Gość: jojo Re: semici nie lubia byc karani IP: 5.2.1R1D* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 17.11.03, 00:07
        Tak jest my Zydzi jebiemy Goyow kiedy popadnie-Goye na
        nic niezasluguja jak lac ich w morde co pare minut!-a
        zwlaszcza tych kurewskich polaczkow!
        • johannes4 Re: semici nie lubia byc karani 17.11.03, 00:10
          jesteś prymitywny jełop

          Gość portalu: Gość: jojo napisał(a):

          > Tak jest my Zydzi jebiemy Goyow kiedy popadnie-Goye na
          > nic niezasluguja jak lac ich w morde co pare minut!-a
          > zwlaszcza tych kurewskich polaczkow!
    • Gość: Zosia69 Zydy urosli w siłe w USA bo są tam wyjeci z pod IP: *.rasserver.net 17.11.03, 01:12
      prawa i dlatego w USA sie tak zydy ROZPANOSZYLI i ROZWYDZYLI.

      Przypatrz sie np. sprawie Emronu w USA. Zydy okradli przecietnych ludzi i jest
      spokój oraz cisza.

      Ameryka jest OAZĄ dla finasowego ROZBOJU żydowskiego, a to dlatego bo żydy w
      USA maja kontrole nad tym co "uznaje się za prawo a co nie tzn. maja całkowita
      władze, a jakieś Sorosy odgrażaja sie publicznie Prezydentowi, co swiadczy że
      to nie prezydent, tylko już zwykły PAJAC.

      Prawo w USA nie aplikuje sie TYLKO dla żydów i oni sa wyjeci z pod tego prawa i
      na tym własnie polega "demokracja amerykanska", którą żydy prubuja przeszczepić
      do innych krajów, a Polska to raj dla żydowskich ganksterów finsowych i innnych.

      Putin nie taki głupi i zydów pogonił zamykając im te żydowskie "fundacje" co
      chciały przejąc kontrole nad finasami Rosji. (zobaczcie czym sie
      zajmuje "fundacja" batorego w Polsce -sić! - "fundacja" .....

      Putin w koncu sie połapał ze żydy w Rosji obskoczyli STRATEGICZNE pozycje w
      róznych branżach przemysłu i kooperowali z żydowska oligrchia w Ameryce, ktora
      ma na sznurkach Busha i nim kreci jak PAJACEM.

      Dlatego Putin zaczoł UCINAĆ łapska żydom w Rosji na których jak sie chce to
      zawsze jakis paragraf sie znajdzie, aby zamknąć do pierdla.

      Pierwszym osłem żydowskim w Rosji był ten OSZUST i GANKSTER Mikhail
      Khodorkovsky, ktory też jest obywatelem Izraela:

      www.rense.com/general44/aretheisraeliswilling.htm.
      Sharon sika równym sikem na jego głupią pałe tego PAJACA Busha, ale Putin
      przemusztrował tego GNOJA Sharona i zmusił do stawienia sie w Moskwie 3
      listopada.

      Putin sprzedał Iranowi kilkadziesiat rakiet typu "Sunburn" P270 Moskit, ktore
      mogą ZAKONCZYĆ NATYCHMIAST historie NA ZAWSZE, wrzodu na DUPIE świata, co
      nazywa sie Izraelem.

      Rakiety "Sunburn" P270 Moskit, to sa najszybsze rakiety strategiczne na świecie
      i nie do stracenia przez tą cała amarykanska aparure zamontowaną w Izraelu i te
      rakiety bardzo łatwa do przenoszenia, jakich jeszcze niestety nie ma Ameryka.

      Fizycznie te rakiety sa NIE DO STRĄCENIA !!!

      Bandyta Sharona rzucił sie na kolanach przed Putinem w Moskwie, aby ich wiecej
      nie sprzedawał Arabom i pytał POKORNIE Putina co ma zrobić aby ich Putin nie
      sprzedawał wiecej Iranowi.

      Putin nakazał mordercy Sharonowi że ma łagodniej obchodzić się z
      Palestynczykami, a jak nie, to jeszcze wiecej sprezentuje tych rakiet Iranowi
      typu "Sunburn" P270 Moskit.

      Zauważyliscie że jest od kilku tygodni jest spokój na lini Izrael-Palestyna, bo
      żydy z izraela przestali MORDOWAĆ palestynczyków, bo musieli robić PĄPKI na
      Kremlu przed Putinem.

      Zarżądał tez Putin że bandyty Sharona, że ma NATYCHMIAST wpuscić obserwatorów z
      ONZ-u bo on chce wiedziec jaka jest sytuacja z mordowanymi Palestynczykami.

      Obserwatorzy którzy tam ZARAZ pojechali i ten bandzior ich ZARAZ wpuscił, a oni
      donesli swiatu że żydy rzucaja bomby na studnie wodne w obozach palestynskich.
      Woda na synaju to życie i wiecej niz złoto.

      Donesienia tych obserwatorów spowodowało napaść medialną w Europie na bandycki
      Izrael, co żydy nazywają dzisiaj "wybuchem" antysemityzmu w UE.

      Powodem tego tez było wysadzenie synagog w Turcji.



      • Gość: Gość: jojo Re: Zydy urosli w siłe w USA bo są tam wyjeci z p IP: 5.2.1R1D* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 17.11.03, 01:34
        a ty co tu siejesz propagande arabska- paszla won.To
        forum jest nasze tj:zydowskie- i wiemy jak zalatwiac takie
        glupie baby co tu glupoty wypisuja-idz nawtrylaj sie
        fasolowki i pierdz pod koldra w nocy, ty,ty,ty dziwka
        polska
        • Gość: fret do pacana jojo IP: *.lv.lv.cox.net 17.11.03, 02:52
          Czerwiec 1967 roku, Bliski Wschód. Wojna sześciodniowa. Armia izraelska gromi
          Egipcjan i Jordańczyków oraz przygotowuje się do rozprawy z Syrią.
          Typowy „blitzkrieg”. W jego cieniu rozgrywa się jeszcze jeden dramat –
          dzisiaj niemal zapomniany, zjedzony przez mole historii. Przypomnijmy go w
          imię prawdy i w zgodzie z naszą nieugiętą postawą wobec terroryzmu. Również
          tego najnikczemniejszego – państwowego.
          8 czerwca 1967 r. należący do VI Floty „U.S.S. Liberty” wykonywał rutynowy
          rejs na Morzu Śródziemnym. Ta supernowoczesna jednostka, wyposażona w
          specjalistyczny sprzęt zwiadowczy, była właściwie nieuzbrojona. 300 osobowa
          załoga dysponowała jedynie lekkimi karabinami maszynowymi. Na morzu panowały
          niemal idealne warunki. Stała bryza podkreślała walory flagi amerykańskiej.
          Naprawdę nie można było jej nie zauważyć. Zresztą tożsamość okrętu
          potwierdzał stosowny, wykonany dużymi literami, napis na rufie.
          O godzinie 6 rano, gdy „Liberty” znajdował się kilkanaście mil na zachód od
          Półwyspu Synajskiego, uwagę załogi przykuł izraelski samolot wolno okrążający
          jednostkę. Czynność tę, ujętą w schemat: obserwacja- odlot, wykonywał
          wielokrotnie. Cztery godziny później na niebie pojawiły się 2 odrzutowce
          uzbrojone w rakiety. Trzykrotnie okrążyły „Liberty” i rozpłynęły się w
          przestworzach. Marynarze wyraźnie widzieli „ Gwiazdy Dawida” wymalowane na
          kadłubach. Jeden z powietrznych obserwatorów pojawiał się w pobliżu „Liberty”
          przez 2 godziny.
          O godzinie 14. rozpętało się piekło. Nadlatujące 3 izraelskie „Mirage”
          zniszczyły antenę statku, a towarzyszące im myśliwce bombardujące „Mystere”
          zrzuciły napalm na mostek i pokład. Atak kontynuowano przez 20 minut. W jego
          wyniku „U.S.S. Liberty” wyglądał jak pływający ser szwajcarski. Naliczono 821
          dziur po bokach i w pokładzie, z tego więcej niż 100 było smętną pamiątką po
          rakietach.
          Gdy samoloty odleciały, do akcji przystąpiły 3 łodzie torpedowe. Ich załogi
          wystrzeliły 5 torped. Jedna z nich rozorała szeroką na 40 stóp dziurę w
          kadłubie, zabijając 25 amerykańskich marynarzy. „Liberty”, obecnie
          skrzyżowanie szpitala z kostnicą, płonął i nabierał wody. Ranny w nogę, ale
          twardo stojący na mostku dzielny potomek Celtów- kapitan William L. Mc
          Gonagle, dał rozkaz do opuszczenia statku. Spuszczono na wodę łodzie
          ratunkowe. Na próżno. Izraelczycy celnym ogniem roznieśli je na strzępy.
          Podobnie postąpiono z ostatnią łodzią, która jeszcze pozostawała na
          pokładzie. Jak słusznie twierdził później podoficer z „Liberty”, Charles
          Rowley: „ oni (Izraelczycy- DR) nie chcieli aby ktokolwiek przeżył”.
          Kilkanaście minut po godzinie 3., po niemal 70- minutowej ogniowej nawałnicy,
          strzały umilkły. Napastnicy odlecieli lub odpłynęli. Na skutek
          terrorystycznego ataku zginęło 34, a zostało rannych 171 marynarzy.
          Sytuacja „Liberty” była dramatyczna. Dryfująca jednostka walczyła o
          przeżycie. Niestety, apele o pomoc (wysyłane również tuż po rozpoczęciu
          izraelskiego ataku) nie przynosiły efektu. A przecież myśliwce z „U.S.S.
          Saratoga” już w kilkanaście minut po rozpoczęciu ostrzału były w powietrzu z
          zadaniem „ zniszczenia lub przepędzenia atakujących”. Zawrócono je jednak do
          baz za aprobatą prezydenta Lyndona Johnsona. Przyzwolenie na akcję ratowniczą
          dano dopiero bezpośrednio po terrorystycznym ataku, ale i ten rozkaz szybko
          odwołano. W tym samym bowiem czasie rząd izraelski poinformował
          amerykańskiego dyplomatę w Tel- Aviwie, że siły zbrojne Izraela „przez
          pomyłkę” zaatakowały statek amerykański, biorąc go za... jednostkę egipską.
          Wyrażono także stosowne ubolewania.
          Prezydent Johnson z izraelskimi przeprosinami w kieszeni zwlekał z decyzją co
          do losów „Liberty” (zapomniany, amerykański wariant „Kurska”?!), a jego
          załoga na płonącym pokładzie walczyła o życie rannych kolegów. Jedynym
          ratunkiem w tych dramatycznych okolicznościach mógł się okazać mały...
          sowiecki okręt wojenny. Pomocowej oferty ze strony Rosjan wprawdzie nie
          przyjęto(wywiad!!!), ale ci, jak na ludzi morza przystało, trwali w
          pogotowiu „ w razie potrzeby”. Amerykańska pomoc przyszła dopiero 15 godzin
          po izraelskim ataku...
          Jak już wspomniałem „mataczenie” w sprawie „ „U.S.S. Liberty” Waszyngton i
          Tel- Aviw rozpoczęły bezpośrednio po zakończeniu ataku. Czynniki decyzyjne
          sojuszników zdawały się mówić: „ciszej nad tą trumną- to był wypadek;
          zresztą Izraelczycy przeprosili”. Pentagon wszczął wprawdzie oficjalne
          dochodzenie, ale jego wyniki, przedstawione przez admirała Isacca Kidd,
          delikatnie pisząc rozmijały się z prawdą. Admirał nie zauważył bowiem, że
          statek był pod lotniczym nadzorem Izraelczyków przez kilka godzin przed
          atakiem oraz że podczas poprzedzającej zdarzenie doby Izrael kilkakrotnie
          ostrzegał Stany Zjednoczone by przemieściły „Liberty”. Kidd nadto błędnie
          założył, że atak trwał... 6 minut i ustał w momencie gdy izraelskie łodzie
          torpedowe zauważyły amerykańską flagę. Nie zwrócił również uwagi na użycie
          przez napastników napalmu i ostrzelanie łodzi ratunkowych.
          Kidd w swym łgarstwie nie musiał się specjalnie wysilać. Większość
          Amerykanów, tak czułych na krzywdy „naszych chłopców”, tym razem kupiła
          przedstawioną wersję wydarzeń „ w ciemno”.Euforia po zwycięstwie nad brudnymi
          ( z definicji) i lewicującymi Arabami była zbyt wielka by zaprzątać sobie
          głowę „Liberty”.
          Znalazł się jednak człowiek, który postanowił rzecz całą przebadać. Był nim
          James M. Ennes junior, oficer (ranny w czasie ataku) z „Liberty”. Udało mu
          się zebrać relacje kolegów- marynarzy oraz dotrzeć do raportu C.I.A., który
          po 9 latach przestał być „top secret”. W rezultacie opublikował w 1980 r.
          książkę „ Assault on the Liberty”, w której obalił oficjalną wersję wydarzeń.
          Pomijając opisywane wyżej sprawy związane z identyfikacją statku (pomylenie
          podczas dobrej pogody właściwie oznakowanej jednostki amerykańskiej ze
          statkiem egipskim zakrawało na kpinę; to tak jakby pomylić Biały Dom z
          Kremlem), Ennes podał nowe, szokujące szczegóły. Okazało się, że raport
          C.I.A. wskazywał na Mosze Dajana jako oficera osobiście odpowiedzialnego za
          atak na „Liberty”. Podług dokumentu Dajan wydał rozkaz pomimo protestów
          innego izraelskiego generała, który powiedział: „ to jest czyste morderstwo”.
          Koncentrując się natomiast na motywach ataku, autor stwierdził, że
          Izraelczycy zdecydowali się zniszczyć statek ponieważ obawiali się, ze jego
          czułe urządzenia mogłyby wykryć izraelskie plany inwazji syryjskich Wzgórz
          Golan. Przypomnę tylko, ze 8 czerwca 1967 r. Egipt i Jordania były już
          praktycznie pokonane, natomiat Syria stawiała zaskakująco twardy
          opór.Izraelczycy ruszyli do natarcia na tym froncie już po
          wyeliminowaniu „Liberty”...
          Książka Ennesa, chociaż chwalona w kilku specjalistycznych recenzjach,
          napotkała ogromne trudności na rynku wydawniczym. Autora stłamsiła przede
          wszystkim wszechpotężna „Liga Antydefamacyjna B’nai B’rith”. Okrzyknięto go
          antysemitą i zamknięto w żelaznej puszce. Cóż, nie on pierwszy- nie ostatni.
          Przerażająca zaś „ wyższość” kłamstwa nad prawdą polega na tym, że do dnia
          dzisiejszego Waszyngton akceptuje izraelski punkt widzenia: „ to była
          pomyłka”. Widocznie są lepsi i gorsi terrorysci. Słuszni i niesłuszni . A tak
          w ogóle i raz jeszcze: „CISZEJ NAD TĄ TRUMNĄ”.
    • longin222 Re: obrzydliwe granie "antysemityzmem" 17.11.03, 12:52
      antysemityzm jest tak smao podły jak bezposdstawne oskarżenia od antysemityzm.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja