silesiusmonachijski10
11.03.09, 22:15
Widzialem pare zdjec w niemieckiej telewizji po tej okrutnej zbrodni,
dokonanej przez 17-letniego morderce; i co mnie zaciekawilo, to to, ze
wszyscy: wierzacy i niewierzacy, garneli sie tlumnie do kosciola; jak
powiedzial tamtejszy ksiadz, tragedia laczy ludzi, i laczy z Bogiem; to
prawda; ale Boga mozna bylo tez szukac wczesniej, zajac sie na powaznie sprawa
nie tylko nauczania, ale i wpajania zasad moralnych; nie tolerowanie
bylejakosci relacji miedzyludzkich, jak tez i preferowanie postaw
egoistycznych w zyciu prywatnym, pozbawionych wszelkiego odniesienia do
tradycji, kultury czy tez zasad moralnych; a konczy sie tak, jak zawsze
(podobnie bylo w Erfurcie): "Jak trwoga, to do Boga"; bo, jak trwogi brak, to
"Boga nie ma"; Kohelet w Biblii powiada, ze tak uwazaja glupcy; i ma racje