Smutne ale prawdziwe: "Jak trwoga, to do Boga"

11.03.09, 22:15
Widzialem pare zdjec w niemieckiej telewizji po tej okrutnej zbrodni,
dokonanej przez 17-letniego morderce; i co mnie zaciekawilo, to to, ze
wszyscy: wierzacy i niewierzacy, garneli sie tlumnie do kosciola; jak
powiedzial tamtejszy ksiadz, tragedia laczy ludzi, i laczy z Bogiem; to
prawda; ale Boga mozna bylo tez szukac wczesniej, zajac sie na powaznie sprawa
nie tylko nauczania, ale i wpajania zasad moralnych; nie tolerowanie
bylejakosci relacji miedzyludzkich, jak tez i preferowanie postaw
egoistycznych w zyciu prywatnym, pozbawionych wszelkiego odniesienia do
tradycji, kultury czy tez zasad moralnych; a konczy sie tak, jak zawsze
(podobnie bylo w Erfurcie): "Jak trwoga, to do Boga"; bo, jak trwogi brak, to
"Boga nie ma"; Kohelet w Biblii powiada, ze tak uwazaja glupcy; i ma racje
    • gollum.z.kremla Re: bylejakość, egoizm, amoralność 11.03.09, 22:22

      Krótko mówiąc - jak u Religi, prawda ?...
      • silesiusmonachijski10 A co ma do tego Religa?????? 11.03.09, 22:43
        Tez strzelal, potem watpil w swoje niespelnione zycie, i zaczal gonic do
        kosciola, bo trwoga?? widze, ze jestes antyklerykalem, i to chyba najgorszego sortu

        gollum.z.kremla napisał:

        >
        > Krótko mówiąc - jak u Religi, prawda ?...
        • hubert100 Re: A co ma do tego Religa?????? 11.03.09, 23:18
          Bardzo proste: Nie zabijaj!!!Amen
    • grzegorzlubomirski Niektorzy uciekaja w alkoholol, narkotyki 12.03.09, 10:35
      inni w zemste i nienawisc, podobno to potrafi ulzyc cieprieniu.
      Niktorzy we wszystko razem w religie, alkohol, narkotyki, nienawisc.
      Sam fakt chwytania sie czegos w ciezkiej chwili nie dowodzi niczego.
      Ludzi kotrzy uzywaja takich argumentow sami sprowadzaja religie do
      roli usmierzjacego bol opium.

      Choc czesto reakcja moze byc inna. Po tragedii II wojny bardzo wielu
      ludzi, szczegolnie Zydow, zwatpilo w istnienie Boga.
    • gucio60 Re: Smutne ale prawdziwe: "Jak trwoga, to do Boga 12.03.09, 12:10
      piszesz "Jak trwoga, to do Boga"; tak to się mówi ale .......

      jak mi wiadomo, tobie pewnie też, na południu pięknej Italii wszyscy
      są katolikami i do kościoła chodzą a jakże i przykładnie nawet ci
      najgorsi mafijni mordercy, mordują niemalże z boskim
      błogosławieństwem, przecie na spowiedzi trzeba powiedzieć wszystko ?
      jednym słowem wyświechtane, nijak trzymające się kupy katechiczne
      argumenty, znajdź lepsze
      w Skandynawii do kościoła mało kto chodzi ale jak do tej pory czegoś
      podobnego nie było, oby tak dalej
      tak tragedia łączy ludzi ale nie koniecznie z Bogiem, tragedia łączy
      w smutku ale wpajanie zasad moralnych nie musi odbywać się w
      kościele, tymbardziej, że kościół ma własne problemy z
      przestrzeganiem głoszonej moralności,
      tradycja, kultura czy zasady moralne nie mają nic wspólnego z
      wyznawaniem tej czy innej wiary lub jej nie wyznawaniem, zachowania
      wariatów nie da sie przewidzieć jak powiedział mądrze psycholog
      zajmujący się "ofiarami z Erfurtu", jest to niezależne od wyznania,
      wychowania czy pochodzenia, jest to poprostu NIEPRZEWIDYWALNE
    • shithead Re: Smutne ale prawdziwe: "Jak trwoga, to do Boga 14.03.09, 16:14
      Bredzisz jak pokasany. Ludzie sie po prostu razem zebrali aby uczcic pamiec
      zabitych i zwisalo im gdzie to bylo. Tylko ciemniaki jak ty moga wysnuwac tego
      typu wnioski. Co twoj ku...rwa bog zrobil aby ta tragedia sie wogole nie
      przydzyla???? Nic!!! Bo go nie ma i nigdy nie bylo.
      • w.groch Re: Smutne ale prawdziwe: "Jak trwoga, to do Boga 15.03.09, 10:34
        shithead napisał:

        > Co twoj ku...rwa bog zrobil aby ta tragedia sie wogole nie
        > przydzyla???? Nic!!! Bo go nie ma i nigdy nie bylo.

        Przerażające i smutne w tym wszystkim jest to, co..
        silesiusmonachijski10 napisał:

        > (podobnie bylo w Erfurcie): "Jak trwoga, to do Boga"; bo, jak trwogi brak, to
        > "Boga nie ma"

        Dlaczego bóg miałby cokolwiek zrobić aby nie przydarzyła się tragedia? Kto wtedy
        dostrzegłby jego "nieustanną troskę" o świat? Z Biblii wiemy, że bogiem kierują
        ludzkie żądze: władzy, ofiar, oddawania czci... Jest cholernie zazdrosny i
        uczyni wszystko, łącznie z wywołaniem takiej tragedii (wystarczy przecież, że
        przymknie na to oko), by zwrócić na siebie uwagę, skupić ludzi pod swą ojcowską
        "opiekę". Byt, który ludzie wciąż tworzą na swój obraz i podobieństwo: jest
        troskliwy, kocha ale też nienawidzi i gotów jest popełnić każdą zbrodnię by
        "zaskarbić" miłość i estymę swych podopiecznych. "Nie ma Boga - nie ma trwogi".
    • doc.na Smutne że do Boga!? 15.03.09, 10:35
      Według ciebie silesiusmonachijski10,
      lepiej kupić se flaszke i wypić?.
Pełna wersja