Dodaj do ulubionych

Czy warto byc "osobistym przyjacielem" Czyraka?

IP: 64.7.158.* 15.12.03, 03:41
Kiedy Sadam Husejn dochodzil do wladzy wszystko wskazywalo na kleske
demokracji i dominacje roznych form despotyzmu. Prezydent USA Carter
tlumaczyl swoja niedoleznosc teoria, ze zmierzch Ameryki jest nieuchronny
a "detente" z Sowietami pozwoli na "pokojowa" ewolucje od demokracji do
komunizmu. Trudno sie
dziwic, ze w kraju o najbardziej sprostytuowanej polityce postanowiono
inwestowac w najbardziej brutalne tyranie. W Paryzu goscila wtedy cala
galeria
psychopatow od afrykanskich ludozercow koronujacych sie za francuskie
pieniadze
jako "cesarze" po wschodzaca gwiazde Bliskiego Wschodu juz wtedy oslawionego
masowymi masakrami swoich przeciwnikow Husejna. To Francja zbudowala
Husejnowi
reaktory nuklearne do produkcji bomb atomowych, ktore zniszczyl potem Izrael.
Caly ten kontrakt byl autorstwa owczesnego premiera a dzis prezydenta Francji
Chiraca.

W najbardziej wznioslym momencie uniesienia Chirac oznajmil wtedy, ze uwaza
Husejna za swojego osobistego przyjaciela. I trzeba przyznac, ze tak dlugo
jak
Husejn rzadzil w Bagdadzie zabojady robily wszystko by inwestycja w Husejna
przynosila im zyski. w ONZ Francja stala murem za Husejnem. No coz Ameryka i
Polska olala ONZ i dzis Husejn jest w pace. I co robi jego "osobisty
przyjaciel"? Za posrednictwem swego Ministra Spraw Zagranicznych wysyla do
Waszyngtonu note gratulujaca Amerykanom pojmanie despoty. Ach ci Francuzi. IM
NIGDY NIE CHODZI O ROPE.




Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka