goldbaum007
05.08.09, 10:05
Burmistrz Tybingi, ktory poparl wniosek o przyznanie krzyza zaslugi zydowskiej
aktywistce walczacej o prawa czlowieka przyznaje, ze nie wiedzial, ze "cos
takiego" moze w ogole "istniec".
Po przyznaniu krzyza zaslugi 78-letniej Felicji Langer, angazujacej sie od lat
w obronie ludnosci palestynskiej w Izraelu i na terenach okupowanych
srodowiska zydowskie z Izraela, Niemiec i USA ruszyly do frontalnego ataku
przeciwko Langer, prezydentowi Niemiec i burmistrzowi Tybingi.
Niemiecki "intelektalista" pochodzenia zydowskiego Broder zarzucil
burmistrzowi Tybingi Palmerowi, ze nie ma wszystkich klepek, okreslil go jako
"wiejski idiota", "placzek" i "zyd z urojenia". Strona internetowa "Honestly
Concerned" zajmujaca sie - jak sama twierdzi - przejawami antysemityzmu wsrod
politykow europejskich opublikowala dane personalne Palmera, ktory od tego
czasu bombardowany jest anonimowymi grozbami i obelgami.
Kulminacja nawalnicy byla grozba Ralpha Giordano, niemieckiego intelektualisty
pochodzenia zydowskiego zwrotu wlasnego krzyza zaslugi, jesli prezydent
Niemiec nie odbierze krzyza zaslugi przynanego Langer. Prezydent Niemiec nie
ugial sie temu prymitywnemu szantazowi a jak donosi wczorajsze wydanie
austriackiego czasopisma "Standard" Giordano juz "pekl" - powiedzial, ze
jednak tego swojego krzyza nie zwroci.