Gość: krakus
IP: *.anon-online.org
04.01.04, 22:00
Jak mnie mecza tego typu artykuly/wywiady! Wszystko jak na szachownicy - czarno-biale. Rosjanie - imperjalisci, sztucznie tworzace ruchy secesyjne, podstepnie ("emocjonalnie"!) oskarzajace Tbilisi o wspieranie terorystow Czeczenckich. Amerykanie - wylacznie skoncentrowani na szlachetnym celu "rozpowszechniania demokracji", tepieniu terorystow (nie Czeczenskich - bron Boze) i sprawiedliwym rozwiazaniu wszystkich istniejacych konfliktow. A czy ktos mysli, na przyklad, co odczuwa taki Abchaz czy Osetynczyk, ktorzy przez 70 lat byli obywatelami 2 kategorii w Gruzinskiej SSR? Czy ktos moze mi wyjasnic dlaczego Chorwacia, Slowenia, czy nawet Kosowo mieli prawo oderwac sie od Yugoslawii, albo taka Gruzja miala prawo oderwac sie od ZSRR, ale Adjaria nie moze za Chiny oderwac sie od Gruzinskiej SSR naszkicowanej przez poteznego Iosifa Wisaarionowicza? Dlaczego w jednym przypadku jest to ruch niepodleglosciowy, w innym - separastyczny? Nie dlatego, ze w jednym przypadku jest to na reke Ameryki, w drugim zas - na reke Rosji? Dlaczego pro-Amerykanizm jest tak czesto mylony z demokracja (i pro-Rosyjskosc z dyktatura)? I wrescie dlaczego GW ostentacyjnie bierze wywiady od tych nielicznych politykow/ekspertow rosyjskich, ktorzy nie widza (nie chca widziec, sa placeni zeby nie widziec?) tego wlasnie paradoksu?