Kto gdzie jedzie - chwalcie się

28.05.04, 19:40
Pogoda (wreszcie!) zaczyna pozwalać na dłuższe wycieczki.
Tak więc ruszam jutro (odpukać!) do: Mirków, Łozina, Złotów, Bukowice,
Krośnice, Czatkowice i wokół Rezerwatu Stawów Milickich - Kompleks Stawno.
Powrót - trasa jeszcze nie zaplanowana.
Piszcie, gdzie się wybieracie. Pewnie każdy ma jakąś ciekawą dla siebie trasę
i niewykluczone, że inni skorzystają z Waszych propozycji w przyszłości.

Pozdrawiam rowerowo - sledzik4
    • woo-cash Miniony weekend 07.06.04, 21:11
      A było to tak.

      Wyjazd od miasta ul. Królewiecką. Dalej Brodzką i przy pętli autobusowej w
      prawo: w Janowską. Przecinamy Bystrzycę i mijamy po prawej oczyszczalnię
      ścieków (wcale nie śmierdzi oczyszczalnią!).
      Dojeżdżamy do końca asfaltu i dalej szutrową drogą wspinamy się na nadodrzański
      wał. Kierujemy się wałami w dół rzeki. Uwaga na nisko latające motyle w
      ilościach niezmierzonych!!
      Tą drogą, raz wałem, raz u jego podnóża, docieramy do mostu kolejowego w Brzegu
      Dolnym. Przejeżdżamy przez most i wjeżdżamy do Brzegu. Tu warto zadać sobie
      trochę trudu i odszukać malutki i przytulny ryneczek brzeski. Kilka ławeczek.
      Można przysiąść i spokojnie coś zjeść.
      Dalej kierujemy się drogą asfaltową na Wrocław. Ale nie jedziemy nią zbyt
      daleko. Mijamy rozwidlenie na Wały (jedziemy dalej główną drogą) i na ostrym
      łuku pojawia się krzyżówka. Na krzyżówce wybieramy dość ostry zjazd starą drogą
      asfaltową, która prowadzi nas do Jodłowic. W jodłowicach przy przystanku PKS
      jedziemy dalej prosto, a nie, jak podpowiada asfalt, w prawo. Początkowo polna
      droga biegnie pomiędzy zabudowaniami, aby następnie czmychnąć w las. Po prawej
      mijamy łowisko ryb i już nieodwołalnie zanurzamy się w leśne ostępy. Droga
      niestety momentami jest mocno piaszczysta a chwilami niemal bagnista.
      W ciągu kilkunastu minut docieramy do drogi z Wołowa do Obornik Śl. Ten odcinek
      drogi nie będzie najmilszy. Niestety ruch jest tutaj niemały, a kierowcy nie
      znają kodeksu drogowego w części dotyczącej ograniczeń prędkości. Skręcamy w
      prawo.
      Z kolegą spotkaliśmy tu przebiegającego przez drogę malutkiego jelonka. Miły to
      widok bez wątpienia.
      Mijamy Rościsławice i tym samym opuszcamy gminę Wołów i wjeżdżamy w region
      podległy administracyjnie Trzebnicy.
      W Obornikach Śl. na rondzie odbijamy na Pęgów-Wrocław. Ale jeszcze przed końcem
      miasta przeprawiamy się przez tory kolejowe (ostrożnie! IC jeżdżą tu nawet z
      prędkościami znacznie powyżej 100 km/h!). Nowiutka droga asfaltowa prowadzi nas
      przez Lubnów do Pęgowa.
      W Pęgowie skręcamy w prawo, na Wrocław i w pierwszą w lewo - na Ozorowice. W
      Ozorowicach jedziemy w prawo, przez mostek, a na najbliższym skrzyżowaniu
      (uwaga! podporządkowana na ostrym zakręcie - ale mały ruch) jedziemy prosto - w
      kierunku na Szewce.
      W Szewcach jedziemy szosą równoległą do trasy Wrocław-Oborniki. Na ostrym
      zakręcie w prawo wybieramy lekko pod górę biegnącą drogę prosto, w kierunku na
      Szymanowice. Jakość nawierzchni na tej tracie jest podła. W międzyczasie można
      obserwować szybowce, wynoszone z lotniska w Szymanowicach, jak również modele
      samolotów, czyniące najdziwniejsze ewolucje w powietrzu.
      W końcu docieramy do asfaltowej drogi i skręcamy w nią w lewo, a następnie
      (chyba) w drugą uliczkę w prawo. Dojeżdżamy do mostku, który pozwala nam się
      przeprawić przez Widawę. Na mostku warto się zatrzymać i poobserwować
      wygrzewające się w słońcu, tuż pod powierzchnią wody, ryby, których tu nie
      brakuje.
      Jadąc dalej szutrową drogą docieramy do Wrocławia, na ul. Obornicką.

      Bardzo miło było. Jeszcze nie wiem, co ciekawego wymyślę na najbliższy dłuuuugi
      weekend.

      Pozdrawiam,
      Woo.
      • sledzik4 Re: Miniony weekend 07.06.04, 22:02
        Tej trasy jeszcze nie "robiłem", ale chętnie skorzystam z opisu.
        Długi weekend w moim przypadku bedzie wyglądał zupełnie inaczej.
        Od soboty rower "na postoju". Czas na Tatry! Udanego, rowerowego wypoczynku
        życzę wszystkim. Do "zobaczenia" za tydzień.
        Pozdrawiam - sledzik4
        • sledzik4 Wczoraj (26.06.) 27.06.04, 12:50
          6.00 - pobudka.
          7.03 - wyjście z domku, z rowerkiem :-)
          Plac Grunwaldzki, Borowska, Parafialna, Kutrzeby.
          Mijane wioski i miasteczka: Wysoka, Komorowice, Szukalice, Galowice, Wilczków,
          Jaksonów, Przecławice, Marcinkowice, Brzoza, Borów - (ale najadłem się
          czereśni!?), Mańczyce, Podgaj, Karczyn, Kondratowice, Prusy, Żelowice,
          Cipłowody, Kobyla Głowa. Kierując się dalej - w kierunku Bobolic - złapał mnie
          ulewny, ok. 20 min. deszcz. Przeczekałem go w środku przystanku autobusowego.
          Jest on bardzo nietypowy. Patrząc z daleka, myślałem, że jest to jakaś
          kapliczka przydrożna. Ku mojemu szczęściu owa "budowla" okazała się
          przystankiem. Jak już przestało lać ruszyłem dalej - przez wspomniane wcześniej
          Bobolice do Ząbkowic Śląskich. Tak się rozpędziłem, że zatrzymałem się dopiero
          w Bardzie Śląskim. Dlatego też zmieniłem plan dojazdu do Barda. Miałem jechać
          przez Kamieniec Ząbkowicki, Suszkę, Przyłęk. Zaryzykowałem drogę nr 8.
          Zmęczenie też miało swój udział w zmianie planowanej trasy. Dystan ww trasą
          wyniósł 102 kilometry (+ kilka po miasteczku). Na miejscu zrealizowałem swoje
          prywatne zamierzenia i przyszedł czas na powrót. W dni poprzedzające ów wyjazd
          droga powrotna to ta sama trasa. Jednak byłem już nieźle zmęczony i
          postanowiłem, że do Wrocławia wrócę ósemką (kilka razy już ją pokonywałem).
          Ok. 80 kilometrów to nie 100. ;-). Za Szklarami nabrałem nowych sił (dopalacze
          mi się włączyły?) i zatrzymałem sie dopiero w Wilkowie na parkingu, aby posilić
          się bardzo dobrą grochówką (wojskową). Po częściowej regenaracji sił - dalej -w
          drogę. Następny, kilkuminutowy postój w Pustkowie Wilczkowskim - na przystanku.
          20.33 wszedłem ze swoim dwukołowym przyjacielem do domku. Zmęczony, ale
          szczęśliwy. Generalnie, wycieczka była bardzo udana. Cały dystans wyniósł 189
          kilometrów (mój - jednodniowy rekord).

          Pozdrawiam wszystkich rowerzystów - sledzik4

          Ps. Dzisiaj odpoczywam.
Pełna wersja