rowerzyści i reszta

IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 25.09.04, 23:06
Jeździcie na rowerze użytkowo i dla przyjemności.Codziennie.Po sobie wiem, że
przychodzi taki moment, kiedy nawet do krewnych na uroczystość najchętniej
też pojechałoby się rowerem. Co na to wasze rodziny? Jeśli np. współmałżonek
nie jeździ, to co ?
    • Gość: Mikołaj Re: rowerzyści i reszta IP: 213.199.196.* 25.09.04, 23:53
      Moja narzeczona jeździ ze mną - kiedyś trochę marudziła, ale już coraz mniej
      narzeka i jazda na rowerze coraz bardziej ją cieszy (zwłaszcza od czsu zmianu
      roweru) :-) A moi znajomi na ten przykład bardzo się mi dziwią, że jeżdżę nie
      tylko w słoneczną suchą pogodę - wychodzę z założenia, że jedynie śnieżyca i
      gradobicie uniemożliwja jazdę rowerem. W zasadzie to jeżdzę tylko z moją
      przyszłą żonką, kolegów raczej na rower nie da się wyciągnąć.

      Mikołaj
      www.dynamit.im.pwr.wroc.pl/mbartnicki/
      • Gość: Roman Re: rowerzyści i reszta IP: *.cust.tele2.pl 26.09.04, 11:49
        > wychodzę z założenia, że jedynie śnieżyca i
        > gradobicie uniemożliwja jazdę rowerem

        Śnieżyca nie jest przeszkodą (no chyba, że wyjątkowo gęsta i wietrzna), z
        gradobiciem się nie spotkałem. W zasadzie jedyną przeszkodą jest zimny deszcz,
        zwłaszcza jak się jedzie do pracy (tylko wtedy rezygnuję z roweru).
    • Gość: Roman Re: rowerzyści i reszta IP: *.cust.tele2.pl 26.09.04, 11:45
      Kiedyś jeździłem z synem (z dwunastolatkiem byliśmy na Okraju wjeżdżając
      zarówno z polskiej jak i czeskiej strony). Jak wydoroślał chodzi już swoimi
      ścieżkami. Czasem wyciągam żonę, ale to trochę męczące dla mnie - jazda w
      spacerowym tempie i maks. 30 km.
      • sledzik4 Re: rowerzyści i reszta 26.09.04, 14:13
        Gość portalu: Roman napisał(a):
        > ...Czasem wyciągam żonę, ale to trochę męczące dla mnie - jazda w
        > spacerowym tempie i maks. 30 km.

        To masz podobnie jak ja - ostatnio ;-).

        Ps. Dzisiaj byłem w Bykowie, zobaczyć czy są jakieś grzybki w lasku.
        Niestety - nawet trujaków nie spotkałem :-).
        Frajada jednak była, bo przejechałem 42 km i ok. godzinki pospacerowałem w
        lesie. Jestem zadowolony.

        Pozdrawiam - sledzik4
Inne wątki na temat:
Pełna wersja