O wyzszosci roweru nad MPK...

IP: *.biuro.kom / *.kom-net.pl 24.05.02, 18:13
Zwykle poruszam sie po miescie rowerem, ale odkad skroili mi zapietego
dwukolowca z uczelni, nie zostawiam nowego bez opieki w miejscach publicznych
i wybieram wowczas MPK. Prawie zawsze dostarcza mi to sporej dawki adrenaliny.

Wczoraj:
Umowilem sie pod Ludowa ze znajoma na zajmowanie sporej ilosci miejsc dla
reszty ekipy. Dzieki internetowemu rozkladowi jazdy znalazlem idealnie
pasujacy mi tramwaj linii 1, ktory jednak:
- spoznil sie 5 minut;
- po jednym przystanku okazalo sie, ze ma zmieniona trase (remont na
Grunwaldzie) i owszem, dojedzie na miejsce, ale naokolo, przez Olimpijski
(kolejne minuty opoznienia);
- z tego przystanku juz nie ruszyl, bo na skrecie z Piastowskiej w
Sienkiewicza stal inny tramwaj majacy stluczke i nie dalo sie go minac...


Dzisiaj rano:
- obczajony wczesniej tramwaj przyjechal trzy minuty przed czasem i oczywiscie
na niego nie zdazylem;
- za to nastepny spoznil sie trzy minuty...


cdn.
    • Gość: bromden Re: O wyzszosci roweru nad MPK... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.05.02, 21:23
      kup sobie u-locka i zapiecie na tylne kolo (takie
      przykrecane do ramy), to dobra kombinacja, no i zawsze to
      lepsze niz mpk
      • mcing Re: O wyzszosci roweru nad MPK... 20.07.02, 22:53
        najlepsza jazda jest wtedy jak złamiesz kluczyk od U-locka a twój sprzet jest
        przypiety do 3 metrowego słupa kto przekładał kiedys rower ten wie jakie to
        fajne
    • Gość: cube Re: O wyzszosci roweru nad MPK... IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 06.07.02, 12:02
      no tak tak - rower jest szybszy niz MPK i to nie tylko na trasach, gdzie
      tramwaje stoja w korkach; nawet powstańcow cale szybicej przejedziesz niz
      tramwaj i to bez wysiłku i pomimo błedów w wytyczaniu ścieżek i innych
      pułapek...
      także: rowerek rulez
      heh mialem śmieszna przygode jeszcze a propos topicu:
      stoje na przystanku Niskie Łąki i mam dojechac na Karkonoska
      właśnie...przyjeżdża 5 a ja..nie wsiadam...poszedłem do domu po rower (eeee
      pojade rowerem - pomyslalem dosc nagle)..5 odjeżdża a ja ide do chatki i po 5
      min już jade rowerem: Arkady (widze moją piąteczkę:))). Powstańców - jadę koło
      6, na którą bym zdążył gdybym jechał 5. Krzyki (cel) - 6 zostaje gdzies koło
      Orlej. Cały czas jadę nie za szybko i bez wysiłku, na Hallera spokojnie czekam
      na zielone dla rowerzystów...
      Oto dowód bezpośredni:)))...
      Pozdrawiam.
      • Gość: Pafik Re: O wyzszosci roweru nad... PKP! IP: *.biuro.kom / *.kom-net.pl 06.07.02, 17:04
        Gość portalu: cube napisał(a):

        > heh mialem śmieszna przygode jeszcze a propos topicu (...)

        No to mi sie przypomniala jeszcze jedna :)

        Pociag osobowy relacji Wroclaw - Jelenia Gora to masakra. Jeszcze zanim wjedzie
        w Sudety porusza sie jako tako, ale potem to juz w tempie zolwia. W pewien
        majowy weekend znajoma zaprosila pare osob w tamte okolice. Wiekszosc pojechala
        blachosmrodami, ale ja z kolega wybralismy rowery. Nie na calej trasie, bo malo
        przyjemne odcinki podwroclawskie lepiej omijac z daleka. Dojechalismy zatem do
        Swiebodzic pociagiem, a potem wskoczylismy na dwukolowce. Ominelismy Walbrzych i
        Boguszow-Gorce (pociag oczywiscie tam zaglada) i bocznymi drogami, w pelnym
        rynsztunku (sakwy), zajechalismy do Marciszowa. Wielkie bylo nasze zdziwienie, a
        nastepnie szydercza radosc, gdy wjezdzajac do tej miejscowosci zauwazylismy
        znajomy nam pociag toczacy sie ciezko po pobliskim nasypie. Odleglosc kolejowa
        na trasie Swiebodzice - Marciszow to 48 km, drogowo wyszlo nam troche ponad 30.
        Co prawda na dalszym odcinku pociag nas wyprzedzil, ale mialy tez na to wplyw
        pewne przyczyny niezwiazane stricte z jazda ;) Rower rzadzi! :)

        Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja