Gość: Pafik
IP: *.biuro.kom / *.kom-net.pl
24.05.02, 18:13
Zwykle poruszam sie po miescie rowerem, ale odkad skroili mi zapietego
dwukolowca z uczelni, nie zostawiam nowego bez opieki w miejscach publicznych
i wybieram wowczas MPK. Prawie zawsze dostarcza mi to sporej dawki adrenaliny.
Wczoraj:
Umowilem sie pod Ludowa ze znajoma na zajmowanie sporej ilosci miejsc dla
reszty ekipy. Dzieki internetowemu rozkladowi jazdy znalazlem idealnie
pasujacy mi tramwaj linii 1, ktory jednak:
- spoznil sie 5 minut;
- po jednym przystanku okazalo sie, ze ma zmieniona trase (remont na
Grunwaldzie) i owszem, dojedzie na miejsce, ale naokolo, przez Olimpijski
(kolejne minuty opoznienia);
- z tego przystanku juz nie ruszyl, bo na skrecie z Piastowskiej w
Sienkiewicza stal inny tramwaj majacy stluczke i nie dalo sie go minac...
Dzisiaj rano:
- obczajony wczesniej tramwaj przyjechal trzy minuty przed czasem i oczywiscie
na niego nie zdazylem;
- za to nastepny spoznil sie trzy minuty...
cdn.