Gość: Erazmus
IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl
04.09.02, 00:00
Sobotni (31 sierpnia 2002 r.) mecz w ramach V kolejki rozgrywek
II ligi piłkarskiej pomiędzy zespołami Śląska Wrocław i Górnika
Łęczna zapowiadał się jako jedno z najciekawszych wydarzeń
sportowych weekendu w stolicy Dolnego Śląska. Nic więc dziwnego,
że na stadionie przy ul. Oporowskiej zasiadło wiele osób, także
tych które rzadziej goszczą na piłkarskich obiektach. W nadziei
na wielkie widowisko i rywalizację w duchu „fair-play” ponad
3200 kibiców oczekiwało pierwszego gwizdka sędziego Marcina
Pracza ze Szczecina.
Późniejsze wydarzenia, których świadkami byli
zgromadzeni na stadionie kibice oraz telewidzowie oglądający
relację z tego spotkania prezentowaną przez regionalny,
wrocławski oddział TVP3 wstrząsnęły i zbulwersowały wszystkich.
Początkowe minuty nie wskazywały jeszcze, w jakim kierunku
potoczą się wydarzenia w dalszej części meczu.
Wkrótce okazało się jednak, że głównym bohaterem
piłkarskiego widowiska zamierza zostać arbiter główny spotkania
podejmując bardzo kontrowersyjne decyzje i wymierzając kary
jedynie piłkarzom Śląska. Żółte kartki, którymi sędzia Pracz
miał karać graczy trafiały niemal zawsze na konto wrocławskich
piłkarzy, choć większość zagrań, po których arbiter sięgał po
żółte kartoniki, nie kwalifikowały się do tego. Do poziomu
sędziego głównego szybko dołączyli arbitrzy liniowi.
Kilkukrotnie zdarzyło się, że przed podjęciem decyzji o
przyznaniu rzutu z autu dla jednego z zespołów, czekali na
decyzje sędziego Pracza, choć piłka opuszczała boisko tuż obok
nóg jednego z bocznych arbitrów.
Momentem kulminacyjnym było ostatnie 10 minut spotkania.
Przy prowadzeniu zespołu Śląska Wrocław 1-0 sędzia główny Marcin
Pracz każdą piłkę zaczął przyznawać graczom Górnika nie
dostrzegając przy tym licznych przewinień piłkarzy gości. Czara
goryczy przelała się w momencie przyznania przez sędziego
głównego rzutu karnego dla zespołu Górnika. Sam fakt
podyktowania rzutu karnego nie jest sam w sobie dowodem winy,
ale takowymi są na pewno okoliczności przyznania karnego. Po
meczu sędzia Pracz stwierdził bowiem, że faulu nie popełnił ani
Piotr Jawny ani Dariusz Sztylka, którzy jako jedyni znajdowali
się w pobliżu rzekomo faulowanego Piotra Bańskiego. Sam piłkarz
Górnika przyznał w pomeczowym komentarzu, że był przytrzymywany
za koszulkę i to uniemożliwiło mu oddanie strzału, gdy tymczasem
faul podyktowany został za nieprawidłowy wślizg piłkarza Śląska?!
Sytuacja, jaka miała miejsce we Wrocławiu w polskiej
rzeczywistości piłkarskiej zdarza się nie po raz pierwszy. Z
wielu jednak ust padają już od kilku lat zapewnienia o podjęciu
przez władze Polskiego Związku Piłki Nożnej walki z patologiami
pojawiającymi się w polskiej piłce. Obecnie największą patologią
niezbyt zasobnej w środki polskiej piłki jest sędziowanie. W
niemal każdej kolejce aż roi się od zarzutów pod adresem
arbitrów, zwłaszcza prowadzących mecze drugoligowe. Poziom
sędziowania i podejmowanie decyzji z pominięciem zasad sportowej
rywalizacji powoduje, że rzesza kibiców stale się zmniejsza.
Ludzie chcą oglądać zwycięstwa swych ulubieńców, ale zwycięstwa
odnoszone po walce zgodnej z duchem „fair-play”.
Pewnym jest, że sympatia kibiców do polskiej piłki
będzie stale się zmniejszać, jeśli Polski Związek Piłki Nożnej
nie podejmie zdecydowanych działań, które pozwolą eliminować
wszechobecne pozaboiskowe układy. Dlatego, w imieniu wszystkich,
którym dobro polskiej, ligowej piłki nożnej leży na sercu,
apelujemy o zdecydowane działania ze strony władz Polskiego
Związku Piłki Nożnej zmierzające w kierunku eliminowania
patologii i poprawienia wizerunku polskiej piłki ligowej. Niech
o wynikach decyduje jedynie sportowa rywalizacja! Niech szczytna
zasada „fair-play” będzie mottem każdego arbitra prowadzącego
piłkarskie mecze! Niech zwycięża lepszy, lepszy w boiskowej
rywalizacji!
Przeciwstawmy się wspólnie korupcji która niszczy polską piłkę .
Zjednoczmy się dla dobra naszych klubów i polskiej piłki nożnej.
Redakcja slaskwroclaw.pl
Redakcja slasknet.com
Redakcja slask.maxi.pl